Verleger: 16

13081
Wird geladen...
E-BOOK

Dziennik

Francis Kilvert

Niezwykłe spojrzenie na życie angielskiej prowincji u schyłku XIX wieku Pastor Robert Francis Kilvert zaczął prowadzić swój sławny Dziennik 1 stycznia 1870 roku. Pierwszy zapis w udostępnionej czytelnikom wersji nosi datę 18 stycznia - nie wiemy więc, czy i jak uzasadniał rozpoczęcie prowadzenia dziennika akurat z początkiem owego roku. Na szczęście 3 listopada 1874 pisze: Po co prowadzić taki obszerny dziennik? Nie umiem na to odpowiedzieć. Po pierwsze życie wydaje mi się czymś tak ciekawym i cudownym, że byłoby chyba żal nawet tak skromnego i monotonnego żywota, jak mój, gdyby przeszedł bez śladu czy zapisu, choćby takiego jak ten. Sądzę także, iż zapis ten może rozbawić i zainteresować część potomnych. Kilvert miał prawdopodobnie na myśli rodzinę, a nie krąg czytelników, który w końcu objął cały świat. Dziennik Kilverta, po ukazaniu się w latach 1937-1940, uznano za równie istotny z socjologicznego punktu widzenia dokument zanikającego życia XIX-wiecznej wsi angielskiej, jak powieści Thomasa Hardy'ego, rówieśnika Kilverta. Z drugiej strony pod pewnymi względami zapiski Kilverta obalają powszechnie funkcjonujące stereotypy o czasach wiktoriańskich. Jak tu bowiem po lekturze tych pamiętników nadal powtarzać opinie o pruderyjności epoki, skoro wiejski pastor może bez widocznego skrępowania kąpać się nago na ogólnie dostępnej plaży

13082
Wird geladen...
E-BOOK

Dziennik - Zapiski kierownika duchowego Ojca Pio

Agostino da San Marco in Lamis

Ojciec Agostino da San Marco in Lamis był długoletnim spowiednikiem i kierownikiem duchowym Ojca Pio, świadkiem jego mistycznych spotkań z Bogiem. Nikt nie poznał duszy Ojca Pio tak wnikliwie, jak właśnie on. „Dziennik” zawiera słowa wypowiedziane przez Ojca Pio podczas ekstaz i rzuca cenne światło na wiele wydarzeń z jego życia. Jest też świadectwem rozwijania się jego kultu. Swoje spotkania z drogim Piuccio ojciec Agostino relacjonuje lakonicznie, ale właśnie dzięki tej prostocie stylu – surowego, bez upiększeń – z kart dziennika przebija prawdziwe oblicze Ojca Pio: zwyczajnego człowieka i oddanego Bogu kapłana, którego Pan Bóg obdarzył nadprzyrodzonymi znakami. Zapiski ojca Agostina mają wartość dokumentalną. Są – obok zbioru listów – podstawowym źródłem poznania życia i duchowości Ojca Pio. Dziennik ojca Agostina da San Marco in Lamis składa się z czterech ręcznie zapisanych zeszytów. Przechowywany jest w archiwum klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów w San Giovanni Rotondo i prawnie należy do prowincjała kapucyńskiej prowincji zakonnej w Foggii. Wspomniane zeszyty mają swoistą historię. Wraz z licznymi listami Ojca Pio oraz innymi ważnymi dokumentami były zazdrośnie strzeżone przez ojca Agostina. Przechowywał je w małej szkatułce, którą miał zawsze przy sobie. Odnaleziono je po jego śmierci, która nastąpiła w klasztorze w San Giovanni Rotondo 14 maja 1963 roku. Ojciec Agostino i Ojciec Pio poznali się w Serracaprioli pod koniec października 1907 roku. Ojciec Pio był wtedy studentem teologii. Ojciec Agostino wspomina go jako ułożonego, posłusznego, pilnego, choć nieco chorowitego. Pisze też, że nie dostrzegł w nim wówczas nic nadzwyczajnego czy nadprzyrodzonego. W następnym roku przenoszą się obaj do Montefusco. Relacja między nimi się nie zmienia: pierwszy jest wykładowcą w seminarium duchownym, a drugi – klerykiem-studentem. Po kolejnym roku znajomości ojciec Agostino odwozi brata Pio do Pietrelciny, gdyż z powodu choroby lekarze zalecili mu pobyt w środowisku rodzinnym. Przybywa tam ponownie 14 sierpnia 1910 roku po wyświęceniu Ojca Pio na kapłana, by wygłosić kazanie na jego mszy prymicyjnej. Kolejny raz spotykają się w 1911 roku, tym razem w Venafro. Ojciec Agostino pracował tam jako lektor homiletyki, zaś Ojciec Pio – choć był już kapłanem – przyjechał się dokształcać. Właśnie wtedy ojciec Agostino po raz pierwszy zdał sobie sprawę z tego, że jego podopieczny, który zachorował na tajemniczą chorobę, doświadcza nadprzyrodzonych fenomenów mistycznych. Przez czterdzieści dni był świadkiem wielu ekstaz Ojca Pio oraz szatańskich udręk.

13083
Wird geladen...
E-BOOK

Dziennik 1943. Bibliotheca Litteraria. Tom III. Wieki XX i XXI

Wacław Grubiński, Joanna Raźny

Grubiński, przed 1939 rokiem wzięty dramaturg i felietonista, jest dzisiaj autorem niemal całkowicie zapomnianym, poza przywoływanym od czasu do czasu zapisem jego doświadczeń w Związku Sowieckim w utworze Między młotem a sierpem, po raz ostatni wydanym w 1990 roku. Lektura tych wspomnień z 1943 roku dowodzi, że całość Dzienników może być świadectwem, które dostarczy przydatnych spostrzeżeń i opinii. Pomysł ogłoszenia drukiem Dzienników Wacława Grubińskiego nie budzi wątpliwości. Jeśli dojdzie do skutku edycja obejmująca okres wojenny i powojenny jego twórczości, będzie ona ewenementem. Większość tekstów wspomnieniowych i diariuszy powstałych po 1939 roku poza krajem nie przekracza cezury 1945 roku bądź narusza ją nieznacznie. Z recenzji prof. dr. hab. Rafała Habielskiego

13084
Wird geladen...
E-BOOK

Dziennik 1944-1949. Niewielkie pomieszanie klepek

Józef Tischner

Dziennik Tischnera jest zjawiskiem wyjątkowym. Rzadko mamy okazję poznać wybitnego myśliciela w momencie rodzenia się jego zainteresowań i fascynacji. W chwili, gdy dopiero kształtuje się jego powołanie. Józef Tischner późniejszy kapłan, filozof i autorytet prowadzi dziennik jako uczeń szkoły podstawowej i licealista. Obdarzony poczuciem humoru i literackim talentem opisuje pierwsze miłości i religijne rozterki, kreśli w nim sugestywne portrety nauczycieli i kolegów. Opisuje niepowtarzalny klimat gór, miejsc z którymi był związany od najmłodszych lat. Obrazuje ówczesną rzeczywistość: walkę nowych władz z Kościołem i dylematy młodych ludzi, rozdartych między chęcią zdobywania wiedzy a kompromisami, jakie się z tym wiążą. W swoim dzienniku kilkunastoletni Józek stworzył barwny portret pokolenia, które dorastało w latach powojennych, a zarazem przejmującą opowieść o młodości, dojrzewaniu, buncie i szukaniu dróg do odpowiedzi na ważne pytania.

13085
Wird geladen...
HÖRBUCH

Dziennik 1953-1969

Witold Gombrowicz

OPUS MAGNUM WITOLDA GOMBROWICZA w wydaniu audio! Wyjątkowe, nie znajdujące porównania w polskiej literaturze dzieło, które od półwiecza nie straciło na aktualności. Z osobistych utarczek Witolda Gombrowicza z całym światem powstał dziennik, który przekracza wszystkie możliwe granice, wywołuje tematy przemilczane i te, którymi żył i nadal żyje świat. Dziennik kupuje się dlatego, że autor sławny. A ja dziennik pisałem, żeby stać się sławny. Oto całe qui pro quo. Witold Gombrowicz Gombrowiczowskie: Poniedziałek. Ja. Wtorek. Ja w doskonałym wykonaniu Andrzeja Chyry (lata 1953-1956) i Mariusza Bonaszewskiego (lata 1957-1969).

13086
Wird geladen...
E-BOOK

Dziennik 1953-1969

Witold Gombrowicz

Wyjątkowe, nie znajdujące porównania w polskiej literaturze dzieło, które od półwiecza nie straciło na aktualności. Z osobistych utarczek Witolda Gombrowicza z całym światem powstał dziennik, który przekracza wszystkie mozliwe granice, wywołuje tematy przemilczane i te, którymi żył i żyje świat. Opus magnum, dzieki któremu Gombrowicz zdobył światowe uznanie.

13087
Wird geladen...
E-BOOK

Dziennik 1954

Leopold Tyrmand

Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że "Dziennik 1954" jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980 i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak wreszcie chyba dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym. Kim był Leopold Tyrmand przed rokiem 1954? Mimo młodego wieku wiele miał już za sobą. Urodzony 16 maja 1920 w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, po maturze wyjechał do Paryża, by w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych studiować architekturę (1938-39). Z początkiem wojny znalazł się w Wilnie. Aresztowany w kwietniu 1941, został skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia za "konspirację antylitewską". Z wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej mógł więzienie zamienić na roboty przymusowe. Imał się różnych prac: był robotnikiem i kelnerem, kreślarzem i palaczem, wreszcie marynarzem. W tej ostatniej roli spróbował ucieczki; schwytany w Norwegii, trafił do obozu koncentracyjnego. Pobyt w Norwegii przyniósł Tyrmandowi znajomość języka norweskiego i materiał do pierwszej książki - Hotel Ansgar (Poznań, 1947). Po powrocie do kraju (1946) Tyrmand pracował najpierw jako dziennikarz w "Expresie Wieczornym" i "Słowie Powszechnym". W latach 1947-49 był członkiem redakcji "Przekroju", w roku następnym rozpoczął stałą współpracę z "Tygodnikiem Powszechnym". Praca ta skończyła się z chwilą odebrania pisma prawowitym redaktorom i przejęcia go przez Jana Dobraczyńskiego (1953). Kim zatem był Tyrmand w roku 1954? To zależało od punktu widzenia. Dla niektórych był nikim, człowiekiem przegranym, któremu podwinęła się noga. Wariatem, co nie chce zrozumieć dziejowej konieczności i nie bierze udziału w realizacji postulatów socrealizmu. Dla niektórych był barwną postacią Warszawki, cynicznym bikiniarzem w kolorowych skarpetkach, arbitrem elegancji, propagatorem zachodnich nowinek. Dla niektórych wreszcie był Tyrmand wzorem postawy niezłomnej, człowiekiem, który niedostatek i brak możliwości publikowania przedłożył nad ewentualną karierę i zaszczyty - z lojalności dla swoich przekonań. Co ciekawsze, autor w trakcie dziennika sam - zależnie od nastroju chwili - patrzy na siebie z tych trzech perspektyw.

13088
Wird geladen...
HÖRBUCH

Dziennik 1954

Leopold Tyrmand

W tej niewielkiej w gruncie rzeczy książce, jest wszystko, czego można się chcieć dowiedzieć o tym, jak wyglądało życie w socjalizmie. Oczywiście życie inteligenta. A szczególnie inteligenta Warszawiaka. Na kartach "Dziennika 1954" spotkamy Herberta, Jasienicę, Kisiela, Turowicza, J.J. Szczepańskiego, by wspomnieć tylko tych, których wspominać warto. Znamienne jest również, że Tyrmand przerwał tworzenie tych zapisków w momencie "odwilży" - potem napisał i wydał "Złego". To był moment nadziei, że idzie ku normalności. Nic błędniejszego. Tyrmand, jeden z najwybitniejszych umysłów literackich XX wieku, wyjechał z Polski, by już nigdy tu nie wrócić.