Publisher: 16
James Gleick
Błyskotliwa, pouczająca i zabawna opowieść o podróżach w czasie - koncepcji, która fascynuje fizyków i pisarzy od ponad stu lat. James Gleick proponuje przekraczającą ramy tradycyjnego myślenia wycieczkę po niezwykłej krainie podróży w czasie od literackich i naukowych narodzin począwszy, na wpływie, jaki wywarły na nasze rozumienie czasu kończąc. Autor zagłębia się w związki fizyki, technologii, filozofii i sztuki z podróżami w czasie i opowiada o kulturowym rozwoju tej idei od powieści H.G. Wellsa po telewizyjnego Doktora Who, od Prousta po Woodyego Allena. Przygląda się też niezbyt wyraźnej granicy między science fiction a współczesną fizyką, by dojść do pytania, czym właściwie jest przeżywana przez nas chwila świat ulotności, w którym teraźniejszość pożera wszystko, a przyszłość nieustannie znika. Czysta przyjemność. () Istny park rozrywki, pełen swawolnych atrakcji, który James Gleick eksploruje z zaraźliwym zapałem The Wall Street Journal Fascynująca mieszanka filozofii, krytyki literackiej, fizyki i obserwacji kulturowych. () Wspaniałe przypomnienie, że najlepiej działającą technologią podróży w czasie jest ta najstarsza: snucie opowieści. The New York Times Book Review
Podróże, włóczęgi, peregrynacje
Marcin Pielesz
Turystyka jest obecnie czymś tak powszechnym i banalnie prostym, iż bardziej popularne wydaje się jedynie pisanie o turystyce. Co więc zrobić, aby w jakiś sposób oddalić się od banału, zjechać z utartych szlaków, a na zdjęciach przywiezionych z podróży znaleźć szczyptę własnej, indywidualnej wizji?Co wspólnego ma król Jan Kazimierz z prowincjonalnymi miasteczkami Prowansji? Czy bukowińskie malowane monastery mogą zachwycić amatora cysterskich opactw? Czy warowne kościoły Transylwanii były miejscem schronienia przed wampirami? Jak wejść na Triglav i się nie namęczyć? Czy św. Jan Sarkander sprowadził lisowczyków na Morawy? Na te, a także na kilka innych pytań poszukiwał odpowiedzi autor w czasie kilku swoich podróży po różnych krajach Europy. Czy je znalazł, pozostawiam do oceny łaskawemu czytelnikowi.FRAGMENTMonaster Dragomirna wart jest zobaczenia, gdyż stanowi przykład innej niż wcześniej obejrzana, architektury. Według przewodnika Bezdroży, klasztor bardziej przypomina zabytki zorientalizowanych Jass. Ufundowany został w 1607 roku przez metropolitę mołdawskiego Anastasie Crimca, a w latach dwudziestych i trzydziestych XVII wieku hospodar Miron Barnovschi otoczył go potężnymi (10 m wysokości) fortyfikacjami, które nie sprostały wojskom Tymofieja Chmielnickiego. W 1691 roku, zajęli go żołnierze Jana III Sobieskiego. Potężna cerkiew zesłania Ducha Świętego, zajmuje większą częśd dziedzioca klasztornego. Jest to jedyny w Mołdawii zabytek, który można nazwad gotyckim, chod w ornamentyce widad wpływy renesansowe i wschodnie. Szczególną uwagę zwracają perskie łuki okien, sklepienie przedsionka, wzniesione na wzór gotyckiego sklepienia sieciowego i potężny, kuty w kamieniu gzyms w formie zaplecionego sznura. Element ten pochodzi ze średniowiecznej Armenii i Gruzji, a po raz pierwszy na ziemiach rumuoskich pojawił się w cerkwi metropolitalnej w Curtea de Argeş. Obok surowego korpusu świątyni wyróżnia się wieża, ozdobiona bogatym ornamentem. Gwiaździstym cokołom, dwuczłonowym wnękom i przyporom, towarzyszą drobne w formie rozetki i geometryczne palmety. SPIS TREŚCIWędrówka po Transylwanii 4Drum bun, czyli Rumunia w dwa lata później 25Podróżując po Prowansji 62Słowenia - czyli dlaczego nie do Chorwacji 81Z wizytą na Morawach 96
Podróże z biomedycyną w tle. Wspomnienia
Jacek Karol Grzybowski
"Podróże z biomedycyną w tle. Wspomnienia" prof. dr hab. Jacka Karola Grzybowskiego to wyjątkowa publikacja łącząca biografię naukową z barwnym opisem realiów pracy badawczej. Autor prezentuje praktyczne aspekty pracy w laboratoriach, współpracę międzynarodową oraz realia środowisk akademickich. Ponadto odsłania kulisy międzynarodowych konferencji i sympozjów biomedycznych. Pokazuje też rozwój polskiej mikrobiologii, epidemiologii oraz biologii rany. Publikacja łączy doświadczenie naukowe z opowieścią o podróżach naukowych sprzed otwarcia granic Europy. Ogromny dorobek prof. Grzybowskiego obejmuje ponad 120 prac naukowych i liczne publikacje literackie. Dzięki temu jest powszechnie znany w środowisku naukowym i czytelniczym, co podnosi perspektywę sprzedażową książki. Tytuł ten zapewnia zwiększone zainteresowanie czytelników i stanowi cenny element oferty dystrybucyjnej.
Agnieszka Adamowicz-Pośpiech
Jaka jest pozycja Conrada we współczesnej polskiej kulturze? Przeglądając prasę codzienną raz po raz napotykamy nagłówki w stylu "ktoś lub coś jak Conrad". Żaden z tych artykułów nie nawiązuje jednak do jego twórczości, ponieważ teksty prasowe posługują się jedynie jego nazwiskiem jak "płachtą" na czytelnika, znakiem rozpoznawczym, a używając terminologii marketingowej - wykorzystują jako markę? Ale czy istnieje "marka Conrad"? Dlaczego jego nazwisko jest ciągle obecne w prasie, a twórczość odchodzi w niepamięć? To kolejny aspekt obecności (lub raczej nieobecności) Conrada - spadek czytelnictwa jego utworów. Badacze utyskują na brak zainteresowania polskich czytelników prozą Conrada - w przeciwieństwie do Francji czy Japonii, gdzie Conrad jest obecny czytelniczo. Paradoksalnie Conrad jest ciągle postrzegany jako mistrz dla współczesnych pisarzy, takich jak np. Orhan Pamuk, Arturo Perez-Reverte czy John Maxwell Coetzee. Niniejszy tom szkiców próbuje odpowiedzieć nie tylko na te i inne pytania, ale również stara się w przystępny i ciekawy sposób przybliżyć twórczość Josepha Conrada-Korzeniowskiego współczesnemu czytelnikowi. Agnieszka Adamowicz-Pośpiech - doktor habilitowany, adiunkt w Instytucie Kultur i Literatur Anglojęzycznych na Uniwersytecie Śląskim. Autorka ponad 40 artykułów oraz kilku książek z zakresu modernizmu brytyjskiego (m.in. Lord Jim Conrada. Interpretacje, Kraków 2007) i przekładoznawstwa (m.in. Seria w przekładzie, Katowice 2013). Zajmuje się brytyjskim modernizmem, współczesnym dramatem i zagadnieniami teorii przekładu. Obecnie pracuje nad projektem "The Reception of British and Irish Authors in Europe".
Ryszard Kapuściński
Podróże z Herodotem są wśród prac Ryszarda Kapuścińskiego tekstem wyjątkowym. Autor wraca wspomnieniami do swoich pierwszych zagranicznych wypraw reporterskich w latach 50. i 60. XX wieku, a wątek ten przeplata rozważaniami - o charakterze historycznym, społecznym i antropologicznym - wywołanymi lekturą Dziejów Herodota, których tom towarzyszył mu w podróżach już od 1956 r. Co zafascynowało polskiego reportera w dziele żyjącego 2500 lat wcześniej Greka z Halikarnasu, "ojca historii", co ich obu połączyło? Ciekawość świata, chęć poznania - i zrozumienia! - innych społeczeństw, ludów, kultur, a również poczucie "zawodowej" wspólnoty, gdyż Herodot to zdaniem Ryszarda Kapuścińskiego "rasowy reporter: wędruje, patrzy, rozmawia, słucha, żeby później zanotować to, czego dowiedział się i zobaczył, lub żeby po prostu rzecz zapamiętać". Podobnie jak Herodot, tak i Ryszard Kapuściński był reporterem, historykiem, poszukiwaczem przygód - i prawdziwym artystą. ("The Wall Street Journal")
Ryszard Kapuściński
Podróże z Herodotem są wśród prac Ryszarda Kapuścińskiego tekstem wyjątkowym. Autor wraca wspomnieniami do swoich pierwszych zagranicznych wypraw reporterskich w latach 50. i 60. XX wieku, a wątek ten przeplata rozważaniami - o charakterze historycznym, społecznym i antropologicznym - wywołanymi lekturą Dziejów Herodota, których tom towarzyszył mu w podróżach już od 1956 r. Co zafascynowało polskiego reportera w dziele żyjącego 2500 lat wcześniej Greka z Halikarnasu, "ojca historii", co ich obu połączyło? Ciekawość świata, chęć poznania - i zrozumienia! - innych społeczeństw, ludów, kultur, a również poczucie "zawodowej" wspólnoty, gdyż Herodot to zdaniem Ryszarda Kapuścińskiego "rasowy reporter: wędruje, patrzy, rozmawia, słucha, żeby później zanotować to, czego dowiedział się i zobaczył, lub żeby po prostu rzecz zapamiętać".
Podróże z kwasem, garbnikiem i słodyczą
Tomasz Kaźmierowski, Maciej Mizerka, Artur Paszczak
Podróże z kwasem, garbnikiem i słodyczą potwierdzają tyleż dobitnie, co dowcipnie, że świat jest książką, a ci, którzy nie podróżują, kończą lekturę na jednej stronie. Podróż taka jest tym ciekawsza, głębsza i pełna niespodzianek, gdy odbywa się w towarzystwie wina, kulinariów i zwykłych ludzkich losów związanych rzemieniem wszędobylskiej historii. Jak pisał Roger Scruton: bez wina postrzegamy się wzajemnie takimi, jacy rzeczywiście jesteśmy, a społeczeństwa nie sposób zbudować na tak kruchej podstawie. Tytułowe przymioty wina słusznie podkreślają, że dzięki tej książce otrzymujemy solidny zasób wiedzy o tym wykwintnym trunku wraz z ciekawymi propozycjami jego spożywania. Nie bez znaczenia jest właściwy wybór konkretnych miejsc, w tym wyjątkowych restauracji od Sycylii po Sztokholm, od Lyonu po Budapeszt, od Jukatanu po Radżastan. Książka chwilami prowadzi jak po sznurku ulicami Rzymu i mostami Florencji, by po chwili móc zgubić się w Alpach, górach Sardynii i Omanu, pustyniach Izraela i łąkach Cotswolds. Jest czasem bardzo praktyczna, by za chwilę stać się zabawną, a przez moment nawet wzniosłą. Nie ma żadnego klucza poza może jednym jest taka jak wino i pijący je ludzie: nieprzewidywalna i spontaniczna.
Marian Golka
Podróże pozostawiają różne ślady i odpryski: wrażenia, wspomnienia, fotografie. Czasem rozczarowania, ale też nowe tęsknoty i nowe zamierzenia podróżnicze. Niekiedy także opowieści. Dawniej pisano listy i wspomnienia, dziś niektórzy piszą blogi, a jeszcze inni tworzą książki, przewodniki, filmy. Proponowane tu szkice powstawały w różnych latach na marginesie wyjazdów i refleksji po powrocie do domu. Są to nie tyle wrażenia z podróży, ile odległe echa czy przypomnienia wywołane różnymi wyjazdami. Ich związek z tymi dalekimi miejscami jest jednak tak dyskretny, jak niewyraźne mogą być delikatne aluzje. Sam jestem zdziwiony, że zdołały się one jakoś zachować, utrwalić, pozostać ze mną. Zatrzymały się na podobieństwo szumu morza zamkniętego w zakamarkach starych łodzi pozostawionych na opuszczonym brzegu. To trafna analogia, gdyż zarówno same podróże, jak i ich wspominanie to także poszukiwanie przeszłości. Podróże do "nie-teraz" i do "nie-tutaj" można odbywać nie tylko na ten sam bilet, ale i dzięki podobnym tęsknotom i marzeniom, które zazwyczaj są nieco zawoalowane. Wierzę, że dzięki pisaniu i czytaniu o nich stają się choć trochę bardziej wyraźne.