Publisher: 16
Jan Drożdż
Niesamowita historia o poszukiwaniu prawdy, przynależności i konfrontacji z własnymi przekonaniami Na wyspie u wybrzeży Europy, niewidniejącej na żadnej z oficjalnych map, mieści się siedziba Uniwersytetu głoszącego doktrynę rewolucji. Końcem czerwca Rafael, wzorem pozostałych studentów, szykuje się do opuszczenia wyspy na czas wakacji. Wtedy spotyka Kersten niezrównoważoną studentkę, która informuje go, że został powołany w szeregi Bractwa Sprawiedliwych tajemnej organizacji działającej wewnątrz Uniwersytetu. W bractwie działają różne i nieprzeniknione siły. Rafael nie dość, że lekceważy zakazy zwierzchności, to jeszcze zagłębia się w tajemnicę tragicznej śmierci swojego brata Jan Drożdż, ur. w 1988 r. w Nowym Sączu, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Prawnik, który pracę zawodową dzieli ze swoją pasją literaturą. Zadebiutował w 2015 r. Nieskończoną Przestrzenią Snu, zmysłową i erudycyjną powieścią utrzymaną w onirycznej konwencji. Natchnienie czerpie między innymi ze snów, które stanowią dla niego pierwotną przestrzeń twórczych inspiracji.
Pola pachnące deszczem. Saga łowicka, tom 2
Magdalena Kołosowska
Poruszająca saga o sile kobiet, ciężarze milczenia i odwadze, która rodzi się z bólu. Rodzina Musiałów po pożarze, w którym straciła dom, musi mierzyć się z nowymi wyzwaniami. Dorota i Łukasz postanawiają wydać za mąż swoją najstarszą córkę, osiemnastoletnią Anulkę, za Tomasza Kowala. Kandydat jednak nie wzbudza w dziewczynie zainteresowania. Zresztą, jest przekonana, że nie dożyje zamążpójścia. Franciszek uczy się w łowickim seminarium, w wolnych chwilach pomaga w szpitalu przy Kościele Świętego Ducha. W przeddzień Bożego Narodzenia spotyka tam nieznajomego. Razem udają się do Stępowa. Parafia złakowska i Łowicz doświadczają trudów wojny, gdy co rusz przemieszczają się tamtędy wojska nieprzyjacielskie, zostawiając za sobą zgliszcza. W czasie jednego z takich przemarszów w ślad za żołnierzami pojawia się epidemia dżumy, która dziesiątkuje Duplice i Łowicz. Kontynuacja losów wiejskich rodzin z Duplic i Złakowa. Historia rozwija się tu jak kolorowa, łowicka wstęga. Ile intensywnych barw, tyle i smutnej czerni. Dorastają kolejne pokolenia, rodzą się dzieci, wraz z nimi nadzieje, ale umierają protoplaści rodów, a okolicę nękają następne wojny i plagi. Koniecznie sięgnijcie po drugi tom przepięknie opowiadanej Sagi Łowickiej. Nie sposób się oderwać od tej lektury! Czytaśka
Marek Ścieszek
Na początku pola śmierci miały być tylko interesem, nieludzkim, bluźnierczym, ale prowadzącym do łatwego zarobku. W świecie fantasy w sprawy zwykłych ludzi lubią się jednak mieszać siły nadprzyrodzone. Przy czym nie sposób jednoznacznie stwierdzić, w którym miejscu przebiega granica porządku. Nic nie jest albo czarne, albo białe. W szarościach niknie pewność co do istoty zła. Zamęt, mroczna siła stojąca w opozycji do Natury, powołuje do życia Bestię, która dzieło ludzi postanawia kontynuować na własnych warunkach. Konflikt jest nieunikniony. Jaką rolę odegra w nim człowiek zamknięty w klatce? Po której stronie opowie się tajemniczy Zakon Rycerzy Smoka? A przede wszystkim kto w tym świecie zasługuje na miano prawdziwej bestii: dziecię Zamętu czy sam człowiek? Odpowiedzi należy szukać na bezkresnych Polach śmierci... Notka o autorze: Marek Ścieszek. Rocznik 1975. Niepraktykujący technik informatyk. Niedoszły historyk. Wielbiciel literatury fantastycznej, historycznej, kryminalnej oraz wszelkich wariacji, będących wynikiem mariażu tychże konwencji. Biorca grozy i dawca grozy. Autor zbioru „Wehrwolf” i opowiadań publikowanych na łamach czasopism fantastycznych.
Pola Śmierci. Kambodżańska Odyseja
Haing Ngor
Rządy komunistyczne pogrążyły kraj w wojnie domowej, dokonując masowych egzekucji i ludobójstwa. Mieszkańcy zostali wysiedleni do wiejskich komun, gdzie zmuszono ich do uprawy ziemi i pracy w nieludzkich warunkach. Zlikwidowano szkoły, zamknięto świątynie, odizolowano kraj od reszty świata. Tragedia jaka rozegrała sie w Kambodży przedostała sie do świadomości publicznej dzięki brytyjskiej produkcji The Killing Fields (Pola śmierci), w której zagrał Haing Ngor, kambodżański uchodźca. W 1985 roku Ngor otrzymał za swoja drugoplanowa role Oskara. Ale Nagroda Akademii Filmowej nie była dla niego tak ważna, jak sama możliwość pokazania światu okrucieństwa reżimu Czerwonych Khmerów.
Polacos. Chajka płynie do Kostaryki
Anna Pamuła
Abraham i Mojżesz przybywają do Kostaryki w 1931 roku z kolumbijskiego więzienia, do którego trafili za nielegalne przekroczenie granicy. Przed głodem uratuje ich rosyjski samowar, jedyny wartościowy przedmiot przywieziony z Polski. Rok wcześniej na statku Orinoco do Kostaryki przypływa czterech dwudziestolatków z Kałuszyna: Mendel, Josek, Jankiel i Judko. W Ameryce Centralnej zakładają fabrykę swetrów, ale szybko przerzucają się na kostiumy kąpielowe, bo nie przewidzieli, że w Ameryce będzie gorąco. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym. Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean. Trzy staruszki z San José oraz Anna Pamuła prowadzą śledztwo, żeby sprawdzić, dlaczego Żydzi na Kostaryce nazywają się Polacos i co z tego wynika. Przeczytajcie koniecznie ten wciągający reportaż. Przekonacie się, że jesteśmy nierozłączni, nawet jeśli uciekamy przed sobą na drugą półkulę. Ewa Winnicka
Krzysztof Kamil Baczyński
Krzysztof Kamil Baczyński Polacy Oto rozmawiam z cieniami rycerzy w głuchej, wygasłej urnie mojej ziemi, a głosy jak organy rosną i strudzeni, tyle wieków zwalając, co nad nimi leżą, tyle serc w jeden kamień skutych, nim odwalą, jak ciemność stygną we mnie i jak wiatr się żalą. O! Straszne, straszne dzieje. Widzę morza głuche, ziemię z niebem złączoną, a jak step w posuchę, i tętent burz pod ziemią, i tłumy wśród ogni wijące się jak węże pocięte w kawały, i twarze, ... Krzysztof Kamil Baczyński Ur. 22 stycznia 1921 r. w Warszawie Zm. 4 sierpnia 1944 r. w Warszawie Najważniejsze dzieła: Pokolenie, Historia, Bez imienia, Dwie miłości, Z głową na karabinie Poeta, rysownik. Twórczość poetycką rozpoczął już jako uczeń gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, gdzie w 1939 r. zdał maturę. Związany ze środowiskiem młodzieży lewicowej, m.in. z organizacją Spartakus działającą półlegalnie w szkołach średnich. W czasie okupacji niemieckiej zbliżył się do ugrupowań socjalistycznych, wydających podziemne pisma Płomienie i Droga. Od 1943 r. uczestniczył w tajnych kompletach polonistycznych, w tymże roku wstąpił do Harcerskich Grup Szturmowych, które stały się zalążkiem batalionu AK Zośka oraz ukończył konspiracyjną szkołę podchorążych rezerwy. Uczestnik powstania warszawskiego; poległ w walce przy Placu Teatralnym (Pałac Blanka); w parę tygodni później zginęła w powstaniu żona poety Barbara, którą poślubił w 1942 r. Nie licząc dwóch zbiorków odbitych na hektografie w 7 egzemplarzach w 1940 r. i kilku wierszy w antologiach Pieśń niepodległa i Słowo prawdziwe, zdążył ogłosić, pod pseudonimem Jan Bugaj, dwa konspiracyjne zbiory: Wiersze wybrane (1942) i Arkusz poetycki (1944) wydane nakładem Drogi. W 2018 roku został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Józef Czechowicz
polacy więc najpierw blaski pną się po domach wyżej i wyżej i gasną na rosie okien warszawa wisła w układzie zodiakalnym nieomal bo widzę wodnika pannę ryby wieczór niweluje zieleń i purpurę wchodzi po schodach wyżyn na niebo krok za krokiem otrząsa się w zenicie zatrzymuje rdzawe obłoki ciemno jak gdyby aksamitu fałdy urosły w całą górę wieczór codzienna daremna forma syntez wsparci wzrokiem o rzekę o kratowany most dajemy się ogarniać muzyce horyzontu błyski w wodzie chodzą gwintem gwintem spływa hałas uliczny rozplusk mokry klaszcze dłońmi czarnymi o ponton rejestrując zdarzenia milczmy bowiem pod świateł strażą sypią się perły uroku pod świateł strażą błogo leją się wieczór i lato wiatr żarliwy radośnie parska zginęły w drzew zadymce geniusze mroku jest tak jakby nie grzmiała granica zamorska jakby nigdy przez falę nie stąpał skrzydlaty tanatos przypomnij przypomnij przypomnij za miastem sprężona droga przestrzeń mdli na niej w okrytych pyłem stopach rozpostarły się szerokie rozłogi zły ugór pod noc podsuwa się bezdomnie o uwierzyć że to ona obmyta w zimnych potopach jak ranni w syntez formie którą jest wieczór utkwił po rękojeść głos jego stal drży jego smukłość wyrywa się z porządku rzeczy we mnie to czy w nas czy za mną ten gniew bez żalu czyś to ty ojczyzno serce los czyś to ty słoneczna Jeruzalem [...]Józef CzechowiczUr. 15 marca 1903 r. w Lublinie Zm. 9 września 1939 r. w Lublinie Najważniejsze dzieła: ballada z tamtej strony, żal, nic więcej, nuta człowiecza, tomy wierszy: Kamień (1927), Dzień jak co dzień (1930), Ballada z tamtej strony (1932), W błyskawicy (1934), Nic więcej (1936), Nuta człowiecza (1939). Polski poeta dwudziestolecia międzywojennego, w latach trzydziestych związany z grupą literacką Kwadryga, przedstawiciel tzw. drugiej Awangardy, której twórczość cechował katastrofizm. Jako ochotnik jeszcze przed zdaniem matury wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Z wykształcenia, zamiłowania i zawodu nauczyciel (ukończył też studia w zakresie pedagogiki specjalnej). Redaktor m. in. czasopism dla dzieci "Płomyk" i "Płomyczek". Współpracował z wieloma pismami: "Reflektorem" (tu debiutował jako poeta w 1923 r.), Zet, Głosem Nauczycielskim, Pionem i Kameną, w Polskim Radiu pracował w dziale literackim, pisał słuchowiska radiowe. Zginął tuż po wybuchu II wojny światowej, podczas bombardowania. Charakterystyczną cechą wierszy Czechowicza jest niestosowanie wielkich liter i znaków interpunkcyjnych, co decyduje o poetyckiej wieloznaczności tekstów. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Stanisław Smolka
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu. My, nędzarze w porównaniu z Czechami czy Niemcami, bogatsi jesteśmy doświadczeniem. My nie jedną przeszliśmy Białą Górę dziesięć ich albo więcej mamy za sobą. I w tych przeprawach zdobyliśmy jeden skarb, dla nas nieoceniony a pożyteczny także i dla Czechów i Niemców, na którym właśnie zbywa im bardzo: spokojność wśród burz niepokoju, w zamęcie miarę Nic dziwnego, że im tej cnoty właśnie braknie: w upojeniu, jakiego dzisiaj doznają, patrząc na zdumiewające owoce tych cichych wysiłków całego narodu, których świat cały nie dostrzegał niemal, póki nie ujrzał gmachu, jaki stworzyli z niczego. Upaja ich świadomość tej bujnej, nieokiełznanej siły elementarnej, którą tak łatwo miażdżą wszelkie przeciwności, a która jednak, jak wszelka siła, miarą niehamowana, może się złamać: świadczy o tym, chociażby sama Biała Góra. Nas natomiast twarda konieczność uczy tej wielkiej cnoty, której nie znaliśmy przez tyle wieków. U nas, na siedmiu ósmych częściach dawnych ziem polskich, jedynym polem działania, na którym nam wolno praktykować miłość ojczyzny, jest ścisłe posłuszeństwo tym mądrym a trudnym do wykonania słowom poety; kwintesencją rozumu politycznego miarkowanie najdroższych sercu a uprawnionych dążeń narodowych, bez wyrzekania się jakiejkolwiek cząstki tych wszystkich ideałów, któreśmy po ojcach wzięli w spuściźnie...