Видавець: 16
Krzysztof M. Kaźmierczak
Zaskakująca intryga, filmowe tempo i zwroty akcji. Krótka instrukcja obsługi psa zaczyna się tam, gdzie kończą się Psy Władysława Pasikowskiego, Gry uliczne Krzysztofa Krauzego i Służby specjalne Patryka Vegi. Zagadkowym zabójstwem młodego dziennikarza nie interesują się policja i prokuratura. Próbują je wyjaśnić ksiądz były tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa, detektyw niegdyś milicyjny spec od zagadek kryminalnych oraz jego była żona, policjantka. Ich przeciwnikami są ludzie, dla których zbrodnia jest codziennością jak drugie śniadanie. Co liczy się w grze, w której ludzkie życie nie jest nic warte? Czy uda się wyjaśnić zagadkę śmierci dziennikarza? Błyskotliwy debiut powieściowy dziennikarza śledczego Krzysztofa M. Kaźmierczaka oparty na motywach prawdziwych wydarzeń. Ponura historia okrutnego zabójstwa z polityką w tle. Wciąga i uzależnia od pierwszych stron. Przerażająca realizmem, bo mogła wydarzyć się naprawdę. Niezwykły debiut. Polecam. Vincent V. Severski, autor serii powieści Nielegalni" Krzysztof M. Kaźmierczak napisał trzymającą w napięciu wielowątkową powieść sensacyjną, pełną zaskakujących zwrotów i z efektownym finałem. Czyta się świetnie. Piotr Pytlakowski, dziennikarz, pisarz i scenarzysta
Krótka instrukcja obsługi psa: Motyw
Krzysztof M. Kaźmierczak
Tam gdzie urywa się śledztwo, powstaje przestrzeń na literacką kreację. Wczesne lata 90., Polska tuż po przewrocie ustrojowym. Euforia nowych perspektyw odwraca uwagę od starych układów. Znany dziennikarz Jarosław Ziętara zostaje porwany i zamordowany. Komu zależało, by uciszyć dociekliwego śledczego? I jakie fakty sprawca próbował w ten sposób ukryć? Detektyw Joachim nie pozwoli zalec tej sprawie wśród innych nierozwiązanych postępowań. Aby rozwiązać tę zagadkę, on - były milicjant - jest gotów zaprosić do współpracy nawet swoją eksżonę - bystrą policjantkę. Fabuła powieści została osnuta wokół rzeczywistych wydarzeń. Pasjonująca lektura dla miłośników kina Władysława Pasikowskiego. Krzysztof M. Kaźmierczak (ur. 1967) - polski dziennikarz śledczy, poeta i autor książek. W czasach PRL-u działacz opozycji, a także inicjator i uczestnik kontrkulturowych ruchów artystycznych. Jego śledztwa dziennikarskie dotyczyły . spraw Jarosława Ziętary i Aleksandra Studniarskiego, a także innych politycznych zbrodni. Działa głównie na terenie Poznania i Wielkopolski. W 2022 r. odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Jacek Joachim
Trzy klasyczne, doskonale napisane mikropowieści kryminalne: „Spokojny, sobotni wieczór”, „Sprawa rodzinna” i „Bridż”. TAURUSGALAXY (lubimyczytac.pl): Zawarto w tej książce mamy wszystko to co powieść kryminalna powinna zawierać: zbrodnie, nagłe zwroty akcji, błyskotliwe rozwiązania prowadzonych śledztw oraz romanse. DAKA (lubimyczytac.pl): Kryminał milicyjny, ale charakterny. Dobry język, nienatarczywe nawiązania do ówczesnej rzeczywistości, raczej skupienie na zagadce. Trzech zagadkach, bo jest to zbiór trzech opowiadań. Dobry przerywnik i możliwość przypomnienia zupełnie innego stylu pisania kryminałów. GRZEGORZ CIELECKI (Klub MOrd): Umrzeć w doborowym towarzystwie. Trzy mikropowieści w jednym tomie. To rzadki przykład w twórczości milicyjnej. Taką formę wybrał Jacek Joachim dla swego ostatniego dzieła „Krótka podróż”. Dzięki czemu mamy trzy trupy, po jednym na mikropowieść. Oczywiście można było zapewne „Spokojny sobotni wieczór”, „Sprawę rodzinną” oraz „Bridż” rozbudować do pełnowymiarowych powieści, ale autor słusznie postawił na suspens i esencjonalność. I tu wygrał. Widać wyraźnie, ze Joachim zna na wylot zasady kryminału zarówno klasycznego, jak i milicyjnego i bawi się nimi. Widać to zresztą od razu w kreacji głównego bohatera, która nazywa się… Jacek Joachim czyli tak jak autor (pomysł znany u nas z twórczości Joe Alexa), a w zasadzie pseudonim autora, bo tak naprawdę autor „Krótkiej podróży” to Zbigniew Kubikowski, z zawodu filolog i krytyk teatralny. Nic zatem dziwnego, że budowa poszczególnych mikropowieści, a przede wszystkim pierwszych dwóch, to w zasadzie etiudy teatralne, gotowe Kobry, których niestety nie zrealizowano. Akcja „Spokojnego sobotniego” wieczoru rozgrywa się w domku pod Warszawą. Jacek Joachim, kapitan milicji, zostaje zaproszony na prywatną imprezę przez przyjaciela muzealnika. Spotkanie w gronie znajomych kończy się śmiercią gospodarza. Wychodzi na jaw, że ktoś kradł nie skatalogowane jeszcze eksponaty z muzeum i opychał w Desie. Ten właśnie mordercą jest. A zatem klasyczny problem wyspy, gdzie zbrodniarzem jest ktoś spośród nas tu, teraz zgromadzonych. Wartością dodaną pierwszej mikropowieści jest apologia polskiego krążownika szos – malucha: „Muszę przyznać, że krótka, na szczęście, podróż własnym maluchem, kosztowała mnie sporo zdrowia. Nie, nie myślę o proroctwach moich znajomych i przyjaciół, tych, którzy mieli skody, wartburgi, fiaty i fordy i tych, którzy mieli bilety tramwajowe. – Zrozum, bracie, masz kolana pod brodą, sprzęgło zbierasz po szosie, silnik w sam raz do suszarki, a blacha sypie się po pierwszym deszczu. No i jechałem maluchem i słuchałem ze strachem przeraźliwych zgrzytów przy zmianie biegów i rosnącego stukotu, dźwięczącego i głębokiego”. Czysta poezja. Maluch to pojazd kultowy (ostatnio w TVN Style został wybrany do grona ikon popkultury) i jak widać kultowość zaczynała się już z końcem lat 70. kiedy Jacek Joachim pisał „Krótką podróż”. „Sprawa rodzinna” jest drugim wariantem tego samego pomysłu. Tym razem przenosimy się do domu w górach (ukłon w stronę Kazimierza Korkozowicza – „Dom w górach”) . Zmienia się także sposób narracji. W pierwszej opowieści mamy narratora pierwszoosobowego, tu zaś Joacek Joachim pozostaje w drugim planie, by ujawnić się w kluczowym momencie. Tym razem spotkanie grona znajomych związane jest możliwością załapania się na spadek. Wydaje się, że Joachim niczym nie może już zaskoczyć, a jednak. Wreszcie trzecia opowieść „Bridż” (ukłon w stronę Jerzego Edigeya – „Nagła śmierć kibica”) to już typowy milicyjniak, choć też, wbrew pozorom utrzymany w tej samej konwencji wyspy. Już tytuł zdradza nam, że docenta Jabczyńskiego, dyrektora zakładów „Elpa” musiał zabić, któryś z karcianych kompanów, a potem upozorował samobójstwo przez powieszenie trupa. Akcja rozgrywa się w Warszawie, ale jest to Warszawa niestety bardzo zdawkowa. Domyślamy się stolicy po lokalu „Alhambra” (działał do niedawna w Alejach Jerozolimskich, padł na początku 2008 roku, obecnie od miesięcy pustostan). Tajemniczy zakład pracy docenta produkował bliżej nie znane urządzenia przekaźnikowe eksportowane na zagraniczne budowy przemysłowe. Joachim wykrywa, że pojawił się problem niesprawnych podzespołów. No i mamy motyw. Potwierdzi to zresztą rychło prof. Lenart z Krakowa, który przybył do Warszawy i zamieszkał w „Grandzie” (niestety ten legendarny hotel na Kruczej po niedawnym remoncie zmienił nazwę na... plugastwo). Docent wykrył nieprawidłowości w budowie podzespołów CRS ze spółdzielni „Elektronit”. Dacie wiarę, że dopuszczalne odchylenie było często większe niż 1,2? Nic dziwnego, że docent Jabczyński musiał przypłacić życiem wykrycie takiej niedokładności. Ale jak to u Joachima sprawa ma drugie dno. Polecam. Jacek Joachim w trzech osobach Jacka Joachima, pod trzema kątami naświetlony, w trzech odsłonach działania ukazany. No i jeszcze ukłon wobec klasyka Tadeusza Kosteckiego. Otóż Klemes-muzealnik z pierwszej opowieści ginie od kuli z waltera 6,35. Mamy także szczyptę mizoginii: „W łóżku jesteś genialna, ale poza tym nie wysilaj się na myślenie”. Tak mówi rzecz jasna jeden z podejrzanych o coś więcej niż instrumentalne traktowanie płci pięknej. Klarowna konstrukcja, sprawnie poprowadzona narracja, umiejętność zaskoczenia to wcale nie wszystkie atuty prozy Joachima. Autor posiada jeszcze dosyć rzadką umiejętność budowania nastroju, co stanowi znakomite uzupełnienie dla wątłej fabuły. A zatem szelest firanki, skrzypnięcie drzwi, postać która blado mignęła w świetle lampy, te wszystkie drobiazgi świadczą o swobodzie dramaturgicznej. Tu i ówdzie trafiają się także zdania, które nadają „Krótkiej podróży” a właściwie trzem krótkim podróżom cech szlachetności, raczej nie spotkanych w milicyjnych powieściach, np. „Wieczór był więc inny niż reszta dnia. I mój stosunek do świata był też inny”. Czytałem z przyjemnością. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane korekcie. Projekt okładki: Justyna Niedzińska.
Jacek Joachim
Trzy klasyczne, doskonale napisane mikropowieści kryminalne: „Spokojny, sobotni wieczór”, „Sprawa rodzinna” i „Bridż”. TAURUSGALAXY (lubimyczytac.pl): Zawarto w tej książce mamy wszystko to co powieść kryminalna powinna zawierać: zbrodnie, nagłe zwroty akcji, błyskotliwe rozwiązania prowadzonych śledztw oraz romanse. DAKA (lubimyczytac.pl): Kryminał milicyjny, ale charakterny. Dobry język, nienatarczywe nawiązania do ówczesnej rzeczywistości, raczej skupienie na zagadce. Trzech zagadkach, bo jest to zbiór trzech opowiadań. Dobry przerywnik i możliwość przypomnienia zupełnie innego stylu pisania kryminałów. GRZEGORZ CIELECKI (Klub MOrd): Umrzeć w doborowym towarzystwie. Trzy mikropowieści w jednym tomie. To rzadki przykład w twórczości milicyjnej. Taką formę wybrał Jacek Joachim dla swego ostatniego dzieła „Krótka podróż”. Dzięki czemu mamy trzy trupy, po jednym na mikropowieść. Oczywiście można było zapewne „Spokojny sobotni wieczór”, „Sprawę rodzinną” oraz „Bridż” rozbudować do pełnowymiarowych powieści, ale autor słusznie postawił na suspens i esencjonalność. I tu wygrał. Widać wyraźnie, ze Joachim zna na wylot zasady kryminału zarówno klasycznego, jak i milicyjnego i bawi się nimi. Widać to zresztą od razu w kreacji głównego bohatera, która nazywa się… Jacek Joachim czyli tak jak autor (pomysł znany u nas z twórczości Joe Alexa), a w zasadzie pseudonim autora, bo tak naprawdę autor „Krótkiej podróży” to Zbigniew Kubikowski, z zawodu filolog i krytyk teatralny. Nic zatem dziwnego, że budowa poszczególnych mikropowieści, a przede wszystkim pierwszych dwóch, to w zasadzie etiudy teatralne, gotowe Kobry, których niestety nie zrealizowano. Akcja „Spokojnego sobotniego” wieczoru rozgrywa się w domku pod Warszawą. Jacek Joachim, kapitan milicji, zostaje zaproszony na prywatną imprezę przez przyjaciela muzealnika. Spotkanie w gronie znajomych kończy się śmiercią gospodarza. Wychodzi na jaw, że ktoś kradł nie skatalogowane jeszcze eksponaty z muzeum i opychał w Desie. Ten właśnie mordercą jest. A zatem klasyczny problem wyspy, gdzie zbrodniarzem jest ktoś spośród nas tu, teraz zgromadzonych. Wartością dodaną pierwszej mikropowieści jest apologia polskiego krążownika szos – malucha: „Muszę przyznać, że krótka, na szczęście, podróż własnym maluchem, kosztowała mnie sporo zdrowia. Nie, nie myślę o proroctwach moich znajomych i przyjaciół, tych, którzy mieli skody, wartburgi, fiaty i fordy i tych, którzy mieli bilety tramwajowe. – Zrozum, bracie, masz kolana pod brodą, sprzęgło zbierasz po szosie, silnik w sam raz do suszarki, a blacha sypie się po pierwszym deszczu. No i jechałem maluchem i słuchałem ze strachem przeraźliwych zgrzytów przy zmianie biegów i rosnącego stukotu, dźwięczącego i głębokiego”. Czysta poezja. Maluch to pojazd kultowy (ostatnio w TVN Style został wybrany do grona ikon popkultury) i jak widać kultowość zaczynała się już z końcem lat 70. kiedy Jacek Joachim pisał „Krótką podróż”. „Sprawa rodzinna” jest drugim wariantem tego samego pomysłu. Tym razem przenosimy się do domu w górach (ukłon w stronę Kazimierza Korkozowicza – „Dom w górach”) . Zmienia się także sposób narracji. W pierwszej opowieści mamy narratora pierwszoosobowego, tu zaś Joacek Joachim pozostaje w drugim planie, by ujawnić się w kluczowym momencie. Tym razem spotkanie grona znajomych związane jest możliwością załapania się na spadek. Wydaje się, że Joachim niczym nie może już zaskoczyć, a jednak. Wreszcie trzecia opowieść „Bridż” (ukłon w stronę Jerzego Edigeya – „Nagła śmierć kibica”) to już typowy milicyjniak, choć też, wbrew pozorom utrzymany w tej samej konwencji wyspy. Już tytuł zdradza nam, że docenta Jabczyńskiego, dyrektora zakładów „Elpa” musiał zabić, któryś z karcianych kompanów, a potem upozorował samobójstwo przez powieszenie trupa. Akcja rozgrywa się w Warszawie, ale jest to Warszawa niestety bardzo zdawkowa. Domyślamy się stolicy po lokalu „Alhambra” (działał do niedawna w Alejach Jerozolimskich, padł na początku 2008 roku, obecnie od miesięcy pustostan). Tajemniczy zakład pracy docenta produkował bliżej nie znane urządzenia przekaźnikowe eksportowane na zagraniczne budowy przemysłowe. Joachim wykrywa, że pojawił się problem niesprawnych podzespołów. No i mamy motyw. Potwierdzi to zresztą rychło prof. Lenart z Krakowa, który przybył do Warszawy i zamieszkał w „Grandzie” (niestety ten legendarny hotel na Kruczej po niedawnym remoncie zmienił nazwę na... plugastwo). Docent wykrył nieprawidłowości w budowie podzespołów CRS ze spółdzielni „Elektronit”. Dacie wiarę, że dopuszczalne odchylenie było często większe niż 1,2? Nic dziwnego, że docent Jabczyński musiał przypłacić życiem wykrycie takiej niedokładności. Ale jak to u Joachima sprawa ma drugie dno. Polecam. Jacek Joachim w trzech osobach Jacka Joachima, pod trzema kątami naświetlony, w trzech odsłonach działania ukazany. No i jeszcze ukłon wobec klasyka Tadeusza Kosteckiego. Otóż Klemes-muzealnik z pierwszej opowieści ginie od kuli z waltera 6,35. Mamy także szczyptę mizoginii: „W łóżku jesteś genialna, ale poza tym nie wysilaj się na myślenie”. Tak mówi rzecz jasna jeden z podejrzanych o coś więcej niż instrumentalne traktowanie płci pięknej. Klarowna konstrukcja, sprawnie poprowadzona narracja, umiejętność zaskoczenia to wcale nie wszystkie atuty prozy Joachima. Autor posiada jeszcze dosyć rzadką umiejętność budowania nastroju, co stanowi znakomite uzupełnienie dla wątłej fabuły. A zatem szelest firanki, skrzypnięcie drzwi, postać która blado mignęła w świetle lampy, te wszystkie drobiazgi świadczą o swobodzie dramaturgicznej. Tu i ówdzie trafiają się także zdania, które nadają „Krótkiej podróży” a właściwie trzem krótkim podróżom cech szlachetności, raczej nie spotkanych w milicyjnych powieściach, np. „Wieczór był więc inny niż reszta dnia. I mój stosunek do świata był też inny”. Czytałem z przyjemnością. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane korekcie. Projekt okładki: Justyna Niedzińska.
Julian Kornhauser
Julian Kornhauser Zjadacze kartofli Krótka przerwa Dałeś się zamknąć w celi przeszłości, nawet nie mrugnąłeś okiem. Masz nadzieję, że będzie to pobyt krótkotrwały. Wiesz, że tak będzie. ----- Ta lektura... Julian Kornhauser ur. 20 września 1946 Najważniejsze dzieła: Nastanie święto i dla leniuchów (1972), W fabrykach udajemy smutnych rewolucjonistów (1973), Zabójstwo (1973), Świat nie przedstawiony (wraz z Adamem Zagajewskim, 1974), Stan wyjątkowy (1978), Zjadacze Kartofli (1978) Poeta, prozaik, krytyk literacki, znawca i tłumacz literatury serbo-chorwackiej, profesor Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W PRL-u działacz opozycji. Jeden z czołowych reprezentantów poetyckiej Nowej Fali lat 70, wraz z Adamem Zagajewskim współautor kluczowej dla tego nurtu książki krytycznej Świat nie przedstawiony. Od innych przedstawicieli nurtu odróżnia go kontrolowana skłonność do surrealistycznego obrazowania, elementy symbolizmu i zwrot ku tematyce prywatnej. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Mikołaj Rej
Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem, a Plebanem... to dialog napisany przez Mikołaja Reja, wydany w Krakowie w 1543 r. Utwór ma charakter publicystyczny. Ukazuje konflikt między trzema stanami: szlachtą (przedstawicielem jest Pan), duchowieństwem (przedstawicielem jest Pleban) i chłopstwem (przedstawicielem jest Wójt).Dotyczy współczesnej autorowi tematyki: politycznej, społecznej i obyczajowej (pogoń za urzędami świeckimi, przekupne sądownictwo, brak stałego systemu obronnego, ciężary chłopskie, zbytki szlachty, nadużycia duchowieństwa). Krótka rozprawa... uznawana jest za wybitny utwór literacki. Cechuje go doskonała polszczyzna, celna ironia, werwa satyryczna, a przede wszystkim nieodparty komizm sytuacyjny. W Krótkiej rozprawie... po raz pierwszy na karty polskiej literatury wprowadzono mowę potoczną.
Krótka rozprawa między trzemi osobami, Panem, Wójtem a Plebanem
Mikołaj Rej
Krótka rozprawa między trzemi osobami, Panem, Wójtem a Plebanem,którzy i swe, i innych ludzi przygody wyczytają, a takież i zbytki, i pożytki dzisiejszego świata. Ambroży Korczbok Rożek ku dobrym towarzyszom Towarzyszu, posłysz, nie maszli co czynić, Postój mało, nie wadzić to przeczcić; Acz są rzeczy niepoważne prawie, Podziwuj się też prostej ludzkiej sprawie. Rozmawia tu z sobą trojaki stan: Pan, wójt prosty, trzeci z nim pleban, Wyczytając przypadłe przygody, Skąd przychodzą ludziom zysk i szkody. [...]Mikołaj RejUr. 4 lutego 1505 w Żurawnie Zm. 4 października 1569 w Rejowcu Najważniejsze dzieła: Krótka rozprawa między trzema osobami: Panem, Wójtem i Plebanem, Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego, Postylla, Zwierzyniec, Źwierciadło Polski poeta i prozaik okresu renesansu, aktywny działacz reformacji, co czyni jego dorobek szczególnie ciekawym na tle całej literatury polskiej. Wspólnym rysem dość różnorodnego pisarstwa Reja jest dydaktyzm i moralizatorstwo (połączone z krytyką traktowania misji religijnej przez duchowieństwo kościoła katolickiego); pisał dialogi (Krótka rozprawa), kazania (Postylla), powszechnie niegdyś znane i przedrukowywane w kancjonałach pieśni religijne (tłumaczył również Psalmy), epigramaty (zbiór Figlików; wprowadził do literatury polskiej fraszkę), a pod koniec życia stworzył traktaty: Wizerunek i Zwierciadło, w których zajmowało go wytyczenie drogi postępowania człowiekowi świeckiemu tak, by wypełniając swoje obowiązki, mógł harmonijnie i cnotliwie przeżyć życie. Na protestantyzm (początkowo luteranizm, a później kalwinizm) przeszedł w latach 40. XVI w., już jako człowiek dojrzały, a przyczyny tej decyzji, uwarunkowane niewątpliwie poważnym traktowaniem religii i rzetelną pobożnością, ukazuje cała jego twórczość. Edukacja szkolna Reja była skromna i fragmentaryczna, ukształtowała go znacznie bardziej służba na dworze Andrzeja Tęczyńskiego, którego był sekretarzem. Był jednak człowiekiem światłym i oczytanym, mającym rozeznanie i w tradycji kultury, i w bieżących problemach nurtujących ówczesną Europę. Aktywnie uczestniczył w życiu publicznym: sejmikach, sejmach, a także synodach protestanckich; nieobce mu były sprawy dworu królewskiego. Pisał po polsku i decyzję tę należy uważać za gest w duchu epoki popierającej rozwój literatur narodowych. Adresatami swoimi czynił średniozamożną szlachtę i mówił do nich odpowiednim językiem: potocznym, niekiedy dosadnym, odwołującym się do znanych z doświadczenia codziennego realiów; z tego powodu jego teksty stanowią ciekawy i dość szczegółowy zapis życia w dawnej Rzeczpospolitej. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Šoljan Antun
„Krótka wycieczka” to wydana w Jugosławii w 1965 roku powieść wybitnego chorwackiego pisarza, poety, tłumacza i krytyka literackiego, Antuna Šoljana (1932–1993). Autor wykorzystuje wątek podróżowania, aby zbudować opowieść o kilkugodzinnej wycieczce przypadkowej grupy młodych ludzi – historyków sztuki, dziennikarzy, fotografów – skupionych wokół tajemniczej, obdarzonej trudną do zrozumienia charyzmą postaci, Roka. Wspólnie wyruszają w poszukiwaniu bliżej nieznanego klasztoru w interiorze półwyspu Istria. Mają się tam znajdować średniowieczne i nikomu dotąd nieznane freski. Ta na pierwszy rzut oka trywialna podróż przynosi wiele niespodzianek i rozczarowań, a poszczególni jej uczestnicy – z różnych powodów – stopniowo odłączają się od grupy. Ostatecznie tylko dwie osoby docierają do celu, ale nie jest jasne, czy ten klasztor u końca drogi to rzeczywistość, czy halucynacja. Z pewnością jednak to krótkie podróżowanie, pełne niejednoznacznych obrazów i rozważań, staje się powodem do namysłu nad ludzką egzystencją z wyraźnymi odniesieniami do tradycji kulturowej i współczesności. Droga przez kamienistą Istrię, pod śródziemnomorskim słońcem, to metafora drogi przez życie. Próżno tu szukać prostych odpowiedzi na ważne pytania, bo podczas wędrówki przeważają bezdroża. W oryginalnej i osobliwej atmosferze powieści znajdziemy pokrewieństwa z takimi klasykami tego czasu, jak Ernest Hemingway czy Albert Camus oraz autorami amerykańskiej kontrkultury spod znaku Beat Generation (Jack Kerouac). Posłowie do książki napisał tłumacz książki, Maciej Czerwiński.