Видавець: 16
Figura Radosław
Magda nie chce ślubu. Biała suknia, welon i marsz Mendelssohna są jednak marzeniem kogoś bardzo dla niej ważnego. Czy Magda powie sakramentalne tak? A może wykręci się od ślubu? Agata próbuje odnaleźć się w roli matki. Im bardziej się stara, tym gorsze są efekty. Do czego pchną ją brak zrozumienia ze strony męża i wymagająca teściowa? Czy romans może być lekarstwem na nieudane małżeństwo? Katastrofa wisi w powietrzu. Karolina wiedzie idealne życie. Mecenas Waligóra jest czułym mężem, dzieci dorastają i realizują swoje pasje. Dlaczego zatem Karolina coraz częściej sięga po kieliszek czerwonego wina? Czy otrzeźwi ją groźba rozpadu rodziny? Kobieca przyjaźń potrafi zdziałać cuda, a nawet wyprostować życiowe zakręty. Tak dobrze mieć się przed kim wypłakać, móc uwierzyć, że nie jest się samej, dojrzeć ciepłe światełko w życzliwych oczach. Magda Miłowicz i jej przyjaciele kolejny raz pomagają sobie, niosąc krzepiące przesłanie: ZAWSZE ISTNIEJE SŁONECZNA STRONA. Radosław Figura scenarzysta serialu Magda M., a także Teraz albo nigdy, Szpilki na Giewoncie, Mecenas Porada i innych, dramaturg. Prywatnie miłośnik plaż, jazzu i springer spaniela o imieniu Frodo.
Radosław Figura
Magda nie chce ślubu. Biała suknia, welon i marsz Mendelssohna są jednak marzeniem kogoś bardzo dla niej ważnego. Czy Magda powie sakramentalne tak? A może wykręci się od ślubu? Agata próbuje odnaleźć się w roli matki. Im bardziej się stara, tym gorsze są efekty. Do czego pchną ją brak zrozumienia ze strony męża i wymagająca teściowa? Czy romans może być lekarstwem na nieudane małżeństwo? Katastrofa wisi w powietrzu. Karolina wiedzie idealne życie. Mecenas Waligóra jest czułym mężem, dzieci dorastają i realizują swoje pasje. Dlaczego zatem Karolina coraz częściej sięga po kieliszek czerwonego wina? Czy otrzeźwi ją groźba rozpadu rodziny? Kobieca przyjaźń potrafi zdziałać cuda, a nawet wyprostować życiowe zakręty. Tak dobrze mieć się przed kim wypłakać, móc uwierzyć, że nie jest się samej, dojrzeć ciepłe światełko w życzliwych oczach. Magda Miłowicz i jej przyjaciele kolejny raz pomagają sobie, niosąc krzepiące przesłanie: ZAWSZE ISTNIEJE SŁONECZNA STRONA. Radosław Figura scenarzysta serialu Magda M., a także Teraz albo nigdy, Szpilki na Giewoncie, Mecenas Porada i innych, dramaturg. Prywatnie miłośnik plaż, jazzu i springer spaniela o imieniu Frodo.
Magda. Pożegnanie z pokoleniem
J.B. Poznanski
Magda, urodzona w Anglii z polskich rodziców, wychowana przez babcię Helenę - sanitariuszkę w Powstaniu Warszawskim - mieszka i maluje we wschodnim Londynie. Zbiegiem okoliczności zjawia się na kilka dni w Warszawie z nadzieją spotkania ze Stefanem Wolskim, dowódcą jej babci podczas obrony Starego Miasta i ewakuacji kanałami. Również w Warszawie są towarzysze broni Stefana Wolskiego: Michał Praga, Jeremi Lange i Karol Modelski. Obecność Magdy zmusza ich do powrotu w przeszłość. Czytelnik książki Magda. Pożegnanie z pokoleniem staje się współuczestnikiem apokaliptycznych walk powstańczych i świadkiem tajemniczego wydarzenia, które miało miejsce w kanałach przed laty. Jest to zarówno wstrząsający, jak i intymny portret najlepszego pokolenia Polaków. To także portret młodej kobiety zagubionej we własnych dramatach - miłości i zdrady.
Marta Fox
Osiemnastoletnia Magda staje u progu dorosłości w najtrudniejszym momencie swojego życia - właśnie dowiaduje się, że jest w ciąży. Jak to możliwe, że ambitna, wrażliwa i rozsądna dziewczyna nagle znalazła się w sytuacji bez wyjścia? Czy poradzi sobie z burzą emocji, społecznym osądem i własnymi lękami? Magda.doc to poruszająca, mądra i niepozbawiona humoru opowieść o dojrzewaniu - o wpadkach, sile i odwadze, które rodzą się w najmniej oczekiwanych momentach. 2025 Wydawnictwo Błysk (Audiobook): 9788368186888
Kazimiera Zawistowska
Magdalena O nie patrz na mnie!... Jam pełna lęku... Z amforą wonnych olei w ręku Idę pomazać Twe stopy znojne -- Niosę im nardu wonie upojne, Żar pocałunków i łez mych strugi -- I klęcząc, warkocz rozplatam długi, I z stóp Twych kornie biorę na włosy Łez moich zdroje i oliw rosy... O nie patrz na mnie... Długom czekała, Długo płomienna byłam i biała!... Lecz teraz odwróć swe słodkie oczy, Bo trąd występku ciało mi toczy; W proch skroń mi zetrzyj stopy białymi, Bom najgrzeszniejsza między grzesznymi!... Bom jak owa oblubienica, Co w snach już widząc miłego lica, W przededniu jasnym dnia godowego, Zbiegłszy z wyżyny pałacu swego, Na łup służalczym pachołom dała Królewską krasę swojego ciała!... Lecz nie odtrącaj!... Jam Twoje ręce W snach widywała i w przeczuć męce... I drżąc w brutalnych ramion oplocie, Duszę miewałam w łzach i tęsknocie!... I w skrach ogniowych, w szału purpurze, Jam gołąb byłam o białym piórze! [...]Kazimiera ZawistowskaUr. w 1870 r. w Rasztowcach na Podolu Zm. 28 lutego 1902 r. w Krakowie Poetka i tłumaczka. Początkowo dzięki ojcu, publicyście i daw. powstańcu styczniowym, nawiązała kontakt z czasopismami literackimi; jej wiersze drukowało krakowskie ?Życie? i ?Krytyka? oraz warszawska ?Chimera?. Jednak zbiorek jej poezji ukazał się dopiero po jej samobójczej śmierci, w 1903 r. (w oprac. Zenona Przesmyckiego). Jest autorką poezji miłosnej, w tym śmiałych jak na owe czasy erotyków oraz liryki poświęconej przyrodzie wsi podolskiej; oba tematy prowadziły poetkę do progu mistyki. Tłumaczyła symbolistów i parnasistów francuskich i belgijskich: Ch. Baudelaire'a, P. Verlaine'a, A. Samaina, A. Mockela.Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Michał Głowiński
Kiedyś sądziłem, że przez całe życie publikować będę wyłącznie uczone prace o literaturze - jak na profesjonalistę w tej dziedzinie przystało. Rzeczy wszakże potoczyły się inaczej, niespodziewanie dla samego siebie zacząłem pisać teksty narracyjno-wspomnieniowe; myślałem wprawdzie o tym w jakże odległych (niestety !) latach młodości, ale traktowałem jak nieszkodliwy fantazmat, który nigdy nie będzie miał konsekwencji praktycznych. Magdalenka z razowego chleba, na dwie części podzielona (Odgłosy minionych lat i Mieszaniny podróżne), składa się z 29 krótkich opowieści o różnym charakterze. Nieliczne (Z getta do getta, Powrót) bezpośrednio się wiążą z moimi wspomnieniami z lat Zagłady Czarne sezony (Wyd. Open 1998), reszta dotyczy już czasów powojennych. Opowiadam o uczniowskim czynie z okazji urodzin wielkiego językoznawcy i ozdoby całej postępowej ludzkości (młodym osobom, które peryfraz tych nie znają, wyjaśniam, iż chodzi o Stalina) oraz o pochodzie żałobnym w Warszawie w dniu jego pogrzebu, w którym musieli wziąć udział także wszyscy studenci. Przedstawiam biografie kilku charakterystycznych dla tamtych PRL-owskich czasów postaci. I tu muszę dobitnie podkreślić, że nie chodziło mi o portretowanie konkretnych osób, wprost przeciwnie, zabiegałem o uchwycenie pewnych rysów ogólnych, nikt zatem nie ma prawa uznać, że stał się bohaterem tej lub innej mojej opowieści. To tutaj właśnie (i w zasadzie tylko tutaj) wprowadziłem pewne elementy fikcji, no bo fikcja służy najlepiej przedstawianiu sylwetek dla danego czasu reprezentatywnych. Część drugą - zgodnie z tytułem - wypełniają właśnie mieszaniny, czyli opowieści o różnym charakterze, niektóre poważne (dwie czy trzy wręcz ponure), inne - i te stanowią chyba większość - dadzą się określić jako skromne powiastki czy wręcz anegdoty. A dlaczego całość nosi taki tytuł ? Jeden z kolegów mnie ostrzegał: nie nazywaj tak książki, bo jeszcze ktoś pomyśli, że chodzi o ową podwarszawską Magdalenkę, która weszła do najnowszej historii Polski (ale także do mitologii). Czytelnicy Prousta nie będą mieli wątpliwości, że zdobyłem się na śmiałość i pozwoliłem sobie na aluzję do jednego z najbardziej znanych motywów jego wielkiego dzieła. A dlaczego owa magdalenka sporządzona została z tak niestosownego tworzywa, Czytelnik się dowie, jeśli zechce przeczytać ostatnią opowieść zamieszczoną w tej książce.
May Agnes Fleming
This is a goose bump story. In early October, on one stormy night, when the wind blew into a storm, and rain fell on her. The main character walked in all the rain from the station. This helped her strike a mortal blow. But she would still die. She didnt want anything but to return to the old house and die.
Maria Konopnicka
Maria Konopnicka Magdusia i pieski Proszę was, drogie dziatki, Poradźcie co Magdusi, Bo mi żal jej doprawdy, Że się tak męczyć musi. Fidelka, Brysia, Chopkę, Trzy pieski ma nieboże, Już rok je uczy służyć I ani rusz nie może! Dopóki trzyma w rączce Ciasteczko lub karmelek, Na dwóch się łapkach wspina Bryś, Chopka i Fidelek. Lecz niech położy tylko Te słodkie specyjały... Maria Konopnicka Ur. 23 maja 1842 r. w Suwałkach Zm. 8 października 1910 r. we Lwowie Najważniejsze dzieła: O Janku Wędrowniczku, O krasnoludkach i sierotce Marysi, Nasza szkapa, Miłosierdzie gminy, Rota, Dym, Mendel Gdański Poetka, publicystka, nowelistka, tłumaczka. Zajmowała się krytyką literacką. Pisała liryki stylizowane na ludowe i realistyczne obrazki (W piwnicznej izbie). Wydawała cykle nowel (Moi znajomi, Nowele, Na drodze). W otoczeniu ośmiorga swoich dzieci tworzyła bajki (Na jagody). Jako poetka, inspiracji szukała w naturze (Zimowy poranek). Swoje wiersze publikowała głównie w prasie. Wiersz patriotyczny Rota konkurował z Mazurkiem Dąbrowskiego o miano hymnu Polski. Wiele jej utworów powstało podczas podróży po Europie (Italia). Ostatnie lata życia poświęciła poematowi Pan Balcer w Brazylii. autor: Bartłomiej Chwil Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.