Publisher: 16
William Makepeace Thackeray
Redmond Barry z Ballybarry urodził się w nobliwej rodzinie, która niestety czasy świetności ma już dawno za sobą. On sam jednak zdaje się nie dopuszczać do siebie tej myśli, uważając się za najszlachetniejszego młodzieńca w Irlandii, a może nawet w całej Europie. Zachęca go do tego matka, która wpaja mu wszystkie przymioty, jakie jej zdaniem powinien posiadać młody szlachcic pewność siebie, żarliwość oraz oczywiście znajomość dworskich manier. Redmond, przeżywszy swoją pierwszą przygodę oraz pierwsze rozczarowanie, postanawia wyjechać z domu, aby zdobyć należne mu miejsce wśród arystokracji. Zamierza zyskać fortunę i uznanie, i gotów jest w tym celu podjąć wszelkie środki, nie zważając na nic ani na nikogo. Barry Lyndon to powieść łotrzykowska, po raz pierwszy opublikowana w formie serialu prasowego w 1844 roku. W Polsce ukazuje się po raz pierwszy! Na jej podstawie Stanley Kubrick nakręcił nagrodzony czterema Oskarami film!
Andrzej Juliusz Sarwa
Pies przyjaciel człowieka. Oklepany frazes. Pies, towarzyszący człowiekowi od tysięcy lat i oddany człowiekowi całym sobą. Pies, kochający swojego właściciela bezwarunkową miłością, nieoczekujący niczego w zamian. Wierny i niezawodny Lecz stosunek człowieka do psa nie jest już tak jednoznaczny Dla niektórych jest on kimś bardzo kochanym, nieomal członkiem rodziny, lecz takie osoby znajdują się w mniejszości. Dla innych, dla większości, to tylko przedmiot I o tyle tylko ważny, o ile doraźnie przydatny To przedmiot, w którym nie dostrzega się uczuć, nie widzi się, że się boi, że cierpi, że tęskni za dobrym słowem, że płacze... Często dręczony, bo taką rozrywkę preferuje jego właściciel, głodzony, bity, dla którego jest tylko byle jaka buda, krótki łańcuch i żałosne resztki z obiadu Te trzy krótkie opowiadania napisane znakomitym językiem pokazują historie trzech psów po to, by w ludziach, być może, obudzić wrażliwość, a jednocześnie mają stanowić rodzaj w jakimś sensie wynagrodzenia tym naszym kudłatym przyjaciołom za zło, jakiego w życiu doznają Opowiadania powinny zainteresować osoby dorosłe, ale również dotrzeć do jak największej liczby młodych ludzi, kilkunastolatków, którzy jeszcze budują swoją wrażliwość
Andrzej Sarwa
Pies przyjaciel człowieka. Oklepany frazes. Pies, towarzyszący człowiekowi od tysięcy lat i oddany człowiekowi całym sobą. Pies, kochający swojego właściciela bezwarunkową miłością, nieoczekujący niczego w zamian. Wierny i niezawodny Lecz stosunek człowieka do psa nie jest już tak jednoznaczny Dla niektórych jest on kimś bardzo kochanym, nieomal członkiem rodziny, lecz takie osoby znajdują się w mniejszości. Dla innych, dla większości, to tylko przedmiot I o tyle tylko ważny, o ile doraźnie przydatny To przedmiot, w którym nie dostrzega się uczuć, nie widzi się, że się boi, że cierpi, że tęskni za dobrym słowem, że płacze... Często dręczony, bo taką rozrywkę preferuje jego właściciel, głodzony, bity, dla którego jest tylko byle jaka buda, krótki łańcuch i żałosne resztki z obiadu Te trzy krótkie opowiadania napisane znakomitym językiem pokazują historie trzech psów po to, by w ludziach, być może, obudzić wrażliwość, a jednocześnie mają stanowić rodzaj w jakimś sensie wynagrodzenia tym naszym kudłatym przyjaciołom za zło, jakiego w życiu doznają Opowiadania powinny zainteresować osoby dorosłe, ale również dotrzeć do jak największej liczby młodych ludzi, kilkunastolatków, którzy jeszcze budują swoją wrażliwość
Aga Sarzyńska
Barszalona to debiutancka powieść Agi Sarzyńskiej, obieżyświatki, która dwanaście lat temu rzuciła pracę w korporacji i wyjechała z Polski. Mieszkała w Kenii, Tajlandii, Wietnamie i Indiach, a w 2010 roku osiadła w Barcelonie. Aga Sarzyńska portretuje taką stolicę Katalonii, jakiej nie da się znaleźć w przewodnikach. Barszalona przekorna, pikantna i błyskotliwa jak filmy Pedra Almodóvara. Matylda, główna bohaterka książki, zarabia na życie, ucząc angielskiego. Mieszka w Ravalu, kolorowej, cieszącej się złą reputacją dzielnicy Barcelony. Prawie połowa mieszkańców Ravalu to imigranci: od Pakistańczyków, poprzez Filipińczyków i Marokańczyków, na przybyszach z Europy Środkowo-Wschodniej kończąc. Ci, którzy nigdy tu nie mieszkali, uważają to miejsce za brudne i niebezpieczne. Ale Matyldę osobliwe międzynarodowe towarzystwo, pełne życiowych rozbitków, przyciąga i fascynuje. Nie robi na niej wrażenia zła sława tego miejsca ani to, że co rano budzą ją kłócące się pod oknem prostytutki. Przewrotna, niecukierkowa powieść o znajdowaniu swojego miejsca na ziemi? A może historia o tym, że szczęście może być pokręcone i szalone?
Piotr Pogorzelski
Przeczytaj wywiad z Piotrem Pogorzelskim na portalu Interia.pl >> Dlaczego właśnie Barszcz ukraiński? Ponieważ z Polską i Ukrainą jest tak jak… z barszczem. Ta potrawa, znana w obydwu krajach, w każdym z nich wygląda i smakuje inaczej. Ukraiński borszcz jest gęstszy, bardziej wyrazisty i bardziej sycący. Jest mieszanką wszystkiego, co najlepsze i wszystkiego, co akurat znajdzie się pod ręką. Jak sama Ukraina – zaskakująca mieszanka narodowa, historyczna i tożsamościowa. Piotr Pogorzelski Ukraina to często temat numer jeden polskich programów informacyjnych. Z naszym wschodnim sąsiadem łączą nas wieki trudnej wspólnej historii, interesy gospodarcze, cele polityczne. Lwów, Kołomyja, Stanisławów – wielu Polaków traktuje te miejsca z sentymentem, wybiera się na Ukrainę śladami polskości, poszukuje rodzinnych korzeni. Lubimy myśleć o Ukrainie jak o „prawie Polsce”. Tymczasem jest to odrębny kraj, z własną tożsamością, kulturą i specyfiką. Z bogatą historią, językiem, oryginalnym stylem i odmiennym od naszego podejściem do najważniejszych spraw. O tym wszystkim, także o relacjach z Polską i Polakami, w Barszczu ukraińskim opowiada Piotr Pogorzelski, korespondent Polskiego Radia w Kijowie. Piotr Pogorzelski — warszawiak z urodzenia, kijowianin z zawodowego wyboru. W Polskim Radiu pracuje od 2000 roku. Od początku zajmował się tematyką wschodnią, najpierw jako zastępca korespondentów w Moskwie i Mińsku, teraz, od 2006 roku, jest korespondentem w stolicy Ukrainy. Ukończył Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studia Wschodnie na tej samej uczelni. Krajami byłego ZSRR jest zainteresowany od czasów licealnych, a Polskiego Radia słucha, odkąd pamięta. W jakim kierunku zmierza Ukraina? Przeczytaj wywiad z Piotrem Pogorzelskim >> W polskich restauracjach pod nazwą „barszcz ukraiński” podaje się rozmaite zupy, najczęściej niemające zbyt wiele wspólnego z prawdziwym barszczem ukraińskim. I tak jak wydaje nam się, że umiemy ugotować barszcz ukraiński, tak samo wydaje nam się, że znamy Ukrainę. W rzeczywistości kołaczą nam się w głowach jedynie strzępki wiedzy. Nie znamy historii tego narodu, Ukraińcy mylą nam się z Rosjanami. Nie znamy tragicznych stron naszej wspólnej historii i poddajemy się emocjom, gdy ktoś coś wspomni przy okazji jakiejś rocznicy. Gdyby zapytać Polaków, które miasto jest stolicą Ukrainy, połowa będzie się zastanawiać. Zatem poznawajmy Ukrainę i ten Barszcz ukraiński, bo znać to wiedzieć, wiedzieć to rozumieć, a rozumieć to wyciągać wnioski. A jeśli wyciąga się wnioski, nie powiela się raz popełnionych błędów. Ernest Zozuń, Polskie Radio Piotr Pogorzelski od lat tłumaczy nam to, co się dzieje na Ukrainie. Ma niebywałe wyczucie tego kraju, które bierze się z chęci zrozumienia Ukrainy, ale także z miłości do niej. Bo – i o tym przekona się czytelnik tej książki – Piotr kocha Ukrainę. Jest to miłość dojrzała i nie polega na kolorowaniu rzeczywistości. Piotr pisze prawdę o Ukrainie — w książce jest sporo gorzkiej prawdy o tym kraju i dzięki temu jest ona wiarygodna. Andrzej Brzeziecki, Nowa Europa Wschodnia W książce Piotra Pogorzelskiego Euro 2012 jest blisko Wołynia, ukraiński miesza się z rosyjskim, oligarchowie z tłumami w kijowskim metrze, a popsa z rockiem narodowym. Z tego miksu coś wynika. Można Barszcz ukraiński traktować jak przewodnik – po miejscach, obyczajach, społeczeństwie, w końcu polityce. Przede wszystkim jednak to pełen dziennikarskiego „mięsa” reportaż opisujący Ukrainę bez upiększeń, ale i bez wielkopańskiego podejścia. Książka napisana bez zadęcia i gęsta jak dobry ukraiński barszcz... Paweł Kowal Patroni medialni: Szanowni Czytelnicy! Z przykrością informujemy, że na okładkę książki Piotra Pogorzelskiego „Barszcz ukraiński” (Wyd. Editio, 2013 r.) wkradł się błąd. Autorem wypowiedzi: "W książce Piotra Pogorzelskiego Euro 2012 jest blisko Wołynia, ukraiński miesza się z rosyjskim, oligarchowie z tłumami w kijowskim metrze, a popsa z rockiem narodowym. Z tego miksu coś wynika. Można Barszcz ukraiński traktować jak przewodnik – po miejscach, obyczajach, społeczeństwie, w końcu polityce. Przede wszystkim jednak to pełen dziennikarskiego „mięsa” reportaż opisujący Ukrainę bez upiększeń, ale i bez wielkopańskiego podejścia. Książka napisana bez zadęcia i gęsta jak dobry ukraiński barszcz...” jest Pan Paweł Kowal, nie zaś Ernest Zozuń, jak błędnie napisaliśmy.
Barszcz ukraiński. Wydanie II rozszerzone
Piotr Pogorzelski
Książka zdobyła nagrodę Ambasador Nowej Europy (2015), przyznawaną przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu i Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku za najlepszą książką wydaną w języku polskim o tematyce wschodniej. Wydanie II zostało rozszerzone o dodatkowy rozdział - "Rewolucja godności" - opisujący i analizujący wydarzenia na Majdanie. Dlaczego właśnie Barszcz ukraiński? Ponieważ z Polską i Ukrainą jest tak jak… z barszczem. Ta potrawa, znana w obydwu krajach, w każdym z nich wygląda i smakuje inaczej. Ukraiński borszcz jest gęstszy, bardziej wyrazisty i bardziej sycący. Jest mieszanką wszystkiego, co najlepsze, i wszystkiego, co akurat znajdzie się pod ręką. Jak sama Ukraina – zaskakująca mieszanka narodowa, historyczna i tożsamościowa. Piotr Pogorzelski Ukraina to często temat numer jeden polskich programów informacyjnych. Z naszym wschodnim sąsiadem łączą nas wieki trudnej wspólnej historii, interesy gospodarcze, cele polityczne. Lwów, Kołomyja, Stanisławów – wielu Polaków traktuje te miejsca z sentymentem, wybiera się na Ukrainę śladami polskości, poszukuje rodzinnych korzeni. Lubimy myśleć o Ukrainie jak o „prawie Polsce”. Tymczasem jest to odrębny kraj, z własną tożsamością, kulturą i specyfiką. Z bogatą historią, językiem, oryginalnym stylem i odmiennym od naszego podejściem do najważniejszych spraw. O tym wszystkim, także o relacjach z Polską i Polakami, w Barszczu ukraińskim opowiada Piotr Pogorzelski, korespondent Polskiego Radia w Kijowie. Piotr Pogorzelski — warszawiak z urodzenia, kijowianin z zawodowego wyboru. W Polskim Radiu pracuje od 2000 roku. Od początku zajmował się tematyką wschodnią, najpierw jako zastępca korespondentów w Moskwie i Mińsku, teraz, od 2006 roku, jest korespondentem w stolicy Ukrainy. Ukończył Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studia Wschodnie na tej samej uczelni. Krajami byłego ZSRR jest zainteresowany od czasów licealnych, a Polskiego Radia słucha, odkąd pamięta. W książce Piotra Pogorzelskiego Euro 2012 jest blisko Wołynia, ukraiński miesza się z rosyjskim, oligarchowie z tłumami w kijowskim metrze, a popsa z rockiem narodowym. Z tego miksu coś wynika. Można Barszcz ukraiński traktować jak przewodnik – po miejscach, obyczajach, społeczeństwie, w końcu polityce. Przede wszystkim jednak to pełen dziennikarskiego „mięsa” reportaż opisujący Ukrainę bez upiększeń, ale i bez wielkopańskiego podejścia. Książka napisana bez zadęcia i gęsta jak dobry ukraiński barszcz... Paweł Kowal W polskich restauracjach pod nazwą „barszcz ukraiński” podaje się rozmaite zupy, najczęściej niemające zbyt wiele wspólnego z prawdziwym barszczem ukraińskim. I tak jak wydaje nam się, że umiemy ugotować barszcz ukraiński, tak samo wydaje nam się, że znamy Ukrainę. W rzeczywistości kołaczą nam się w głowach jedynie strzępki wiedzy. Nie znamy historii tego narodu, Ukraińcy mylą nam się z Rosjanami. Nie znamy tragicznych stron naszej wspólnej historii i poddajemy się emocjom, gdy ktoś coś wspomni przy okazji jakiejś rocznicy. Gdyby zapytać Polaków, które miasto jest stolicą Ukrainy, połowa będzie się zastanawiać. Zatem poznawajmy Ukrainę i ten Barszcz ukraiński, bo znać to wiedzieć, wiedzieć to rozumieć, a rozumieć to wyciągać wnioski. A jeśli wyciąga się wnioski, nie powiela się raz popełnionych błędów. Ernest Zozuń Piotr Pogorzelski od lat tłumaczy nam to, co się dzieje na Ukrainie. Ma niebywałe wyczucie tego kraju, które bierze się z chęci zrozumienia Ukrainy, ale także z miłości do niej. Bo – i o tym przekona się czytelnik tej książki – Piotr kocha Ukrainę. Jest to miłość dojrzała i nie polega na kolorowaniu rzeczywistości. Piotr pisze prawdę o Ukrainie — w książce jest sporo gorzkiej prawdy o tym kraju i dzięki temu jest ona wiarygodna. Andrzej Brzeziecki, Nowa Europa Wschodnia Patroni medialni:
Joanna Wachowiak
Trzecia książka o przedszkolaku Bartku. Tym razem w formie audiobooka. Czyta Jacek Kawalec. Życie chłopca trochę się zmieniło, od kiedy na świecie jest jego mała siostra Lenka. Lenka krzyczy, kiedy nie może spać, rodzice mają dla Bartka jeszcze mniej czasu, mama chodzi zmęczona i niewyspana. A tu trzeba nauczyć się jeździć na rowerze, napisać list do Mikołaja, żeby nie przyniósł niepotrzebnego prezentu, zatroszczyć się, żeby buty taty częściej wychodziły na spacer, a mama poczuła się jak mała dziewczynka. Przy małej siostrze naprawdę można zostać bohaterem! W serii książek o niezwykłych snach Bartka ukazały się (i w takiej kolejności można czytać): “O czym nie śniło się dorosłym”, “Ja chyba śnię”, “Bartek, Lenka i sny”
Henryk Sienkiewicz
“Bartek zwycięzca" to nowela Henryka Sienkiewicza, laureata literackiej Nagrody Nobla, jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy przełomu XIX i XX w. Akcja toczy się w II połowie XIX wieku. Główny bohater, Bartek Słowik jest prostym chłopem mieszkającym we wsi Pognębin w Wielkopolsce (ówczesny zabór pruski). Ma żonę i dziecko. Jego spokój zostaje zburzony, kiedy w 1870 wybucha roku wojna prusko-francuska.