Видавець: 16
Zwycięzcy bieguna. Powieść fantastyczna
Edmund Jezierski
Znany magnat organizuje wyprawę na, tajemniczy dotychczas, biegun północny. Sam pomysł określany jest jako magnacki "wymysł", który narazi kraj na straty finansowe i śmieszność. Pod szczególną wątpliwość opinii ludu zostają również poddane tajemnicze koneksje pomiędzy magnatem, a chłopakiem z nizin społecznych, który ma poprowadzić wyprawę na tak olbrzymią skalę. Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi. W niniejszej publikacji zachowano oryginalną pisownię.
Zwycięzcy bieguna. Powieść fantastyczna
Edmund Jezierski
Znany magnat organizuje wyprawę na, tajemniczy dotychczas, biegun północny. Sam pomysł określany jest jako magnacki "wymysł", który narazi kraj na straty finansowe i śmieszność. Pod szczególną wątpliwość opinii ludu zostają również poddane tajemnicze koneksje pomiędzy magnatem, a chłopakiem z nizin społecznych, który ma poprowadzić wyprawę na tak olbrzymią skalę. Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi. W niniejszej publikacji zachowano oryginalną pisownię.
Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później
Aleksander Lwow
Ludzie i góry… Pierwszą wersję tej książki Aleksander Lwow, jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów i alpinistów, napisał dwadzieścia lat temu. Z czasem stała się ona klasykiem gatunku. Pisał ją nie dla kolegów wspinaczy i alpinistów, pisał dla „miłośników gór” – tych, co najpewniej nigdy nie spędzą nocy w namiocie szarpanym przez mroźny wiatr ani nie będą szturmować himalajskich olbrzymów. Pisał dla zwykłych ludzi, którzy kochają góry i podziwiają zdobywających je „wojowników”. Zwyciężyć znaczy przeżyć… to przede wszystkim książka o ludziach gór. Snując swą wysokogórską opowieść, Aleksander Lwow do minimum ogranicza opisy karawan, zakładania baz, budowania obozów wysokościowych i rozwieszania poręczówek. Pisze o przyjaciołach, znajomych i partnerach, wspomina najsławniejszych alpinistów i himalaistów – jakże często już nieżyjących. Na kartach jego książki ludzie ci ożywają, wspinają się lub bawią. Aktualne wydanie książki wzbogacone zostało o opisy zdarzeń ze świata ludzi gór z ostatnich dwudziestu lat i o komentarze do wielu z nich. Nie mylą mi się tylko twarze. Twarze ludzi, z którymi się wspinałem, z którymi harcowałem w górach i schroniskach lub choćby w tychże górach i schroniskach się spotykałem, a którzy tym różnią się ode mnie, że albo już w górach zostali na zawsze, bo mieli mniej szczęścia niż ja, albo z różnych, najbardziej prozaicznych przyczyn (choroba, wypadek, samobójstwo), przedwcześnie odeszli z tego świata. To jest książka o nich. Aleksander Lwow (ur. 18 września 1953 w Krakowie) – polski alpinista i himalaista. Wspina się od 1970 roku, a zaczynał w „Sokolikach” i Karkonoszach. Od 1971 roku jest związany z Klubem Wysokogórskim we Wrocławiu. W latach 1994-2004 redagował i wydawał miesięcznik „Góry i Alpinizm”. Uczestniczył w wielu ekspedycjach wysokogórskich, brał m.in. udział w zdobywaniu szczytów: Mount Everest (zima 1979/80, 1986, 1991), K2 – 8611 m (1982 i zima 1987/88), Broad Peak – 8047 m (zima 1987/88), Dhaulagiri – 8167 m (1983, 1985), Yalung Kang – 8505 m (zima 1988/89). Zdobył cztery ośmiotysięczniki: Manaslu – 8163 m (1984, nową drogą), Lhotse – 8516 m (1986, w stylu alpejskim), Cho Oyu – 8201 m (1987, nową drogą w stylu alpejskim) i Gasherbrum II – 8035 m. Jako pierwszy Polak i jak dotąd najszybciej w historii wszedł na Pumori – 7161 m (7 godzin, samotnie). Został dwukrotnie uhonorowany złotymi medalami „Za wybitne osiągnięcia sportowe”: za „zimowy” Everest 1979/80 i za wytyczenie (razem z Krzysztofem Wielickim) nowej drogi na wschodniej ścianie Manaslu w 1984 roku. W roku 1999 został „zbiorowym” laureatem Kolosa, nagrody przyznanej wyprawie zimowej na Everest. Od 2013 roku jest Członkiem Honorowym PZA. Kiedy 43 lata temu razem z Alkiem zaczynaliśmy się wspinać na kursie w Sokolikach, nie mogliśmy nawet przypuszczać, że „zabawa” ta wypełni całe nasze dalsze życie. Przeglądając teraz tę książkę „20 lat później”, a właściwie „40 lat później”, przeżywam swoiste powroty do przeszłości, gdyż w wielu opisywanych tu zdarzeniach uczestniczyliśmy wspólnie: Szachaur, Everest zimą, K2 latem i zimą, Manaslu... Obaj możemy się ową przeszłością cieszyć, gdyż mieliśmy w górach wystarczająco dużo szczęścia, co niestety, nie wszystkim naszym koleżankom i kolegom było dane. Ta książka wielu z nich przypomina i pozwala pamiętać... Krzysztof Wielicki Alek Lwow jest rzadką w przyrodzie mieszanką wiedzy, doświadczenia, charyzmy i poczucia humoru, co sprawia, że artykuły i książki pisze znakomite. Czuję, że absolutnie nie mam prawa nic pisać i mówić „w temacie” gór, a szczególnie w kwestii tej książki, która była dla mnie jak Biblia! Górsko wychowałam się na "Zwyciężyć znaczy przeżyć" i uważam, że to pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy góry kochają, ale też dla tych, którzy próbują je zrozumieć. Choć tej pasji rozumem objąć nie sposób. Martyna Wojciechowska Patroni medialni:
Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później
Aleksander Lwow
"Książka Aleksandra Lwowa, pisana na jednym oddechu, jest nie tylko z talentem napisanymi wspomnieniami z życia wybitnego wspinacza – jest zarazem najważniejszym leksykonem rodzimego himalaizmu, alpinizmu i taternictwa. (…) Relacje Lwowa nie są beletrystyką. Są pulsującymi życiem reporterskim sprawozdaniami z wypraw.„ red. Ł. Azik „Angora” Ludzie i góry... Pierwszą wersję tej książki Aleksander Lwow, jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów i alpinistów, napisał dwadzieścia pięć lat temu. Z czasem stała się ona klasykiem gatunku. Pisał ją nie dla kolegów wspinaczy i alpinistów, pisał dla "miłośników gór" - tych, co najpewniej nigdy nie spędzą nocy w namiocie szarpanym przez mroźny wiatr ani nie będą szturmować himalajskich olbrzymów. Pisał dla zwykłych ludzi, którzy kochają góry i podziwiają zdobywających je "wojowników". Zwyciężyć znaczy przeżyć... to przede wszystkim książka o ludziach gór. Snując swą wysokogórską opowieść, Aleksander Lwow do minimum ogranicza opisy karawan, zakładania baz, budowania obozów wysokościowych i rozwieszania poręczówek. Pisze o przyjaciołach, znajomych i partnerach, wspomina najsławniejszych alpinistów i himalaistów - jakże często już nieżyjących. Na kartach jego książki ludzie ci ożywają, wspinają się lub bawią. Aktualne wydanie książki wzbogacone zostało o opisy zdarzeń ze świata ludzi gór z ostatnich dwudziestu pięciu lat i o komentarze do wielu z nich. Nie mylą mi się tylko twarze. Twarze ludzi, z którymi się wspinałem, z którymi harcowałem w górach i schroniskach lub choćby w tychże górach i schroniskach się spotykałem, a którzy tym różnią się ode mnie, że albo już w górach zostali na zawsze, bo mieli mniej szczęścia niż ja, albo z różnych, najbardziej prozaicznych przyczyn (choroba, wypadek, samobójstwo), przedwcześnie odeszli z tego świata. To jest książka o nich. Autor Kiedy prawie 50 lat temu razem z Alkiem zaczynaliśmy się wspinać na kursie w Sokolikach, nie mogliśmy nawet przypuszczać, że "zabawa" ta wypełni całe nasze dalsze życie. Przeglądając teraz tę książkę, "ćwierć wieku później", a właściwie "45 lat później", przeżywam swoiste powroty do przeszłości, gdyż w wielu opisywanych tu zdarzeniach uczestniczyliśmy wspólnie: Szachaur, Everest zimą, K2 latem i zimą, Manaslu... Obaj możemy się ową przeszłością cieszyć, gdyż mieliśmy w górach wystarczająco dużo szczęścia, co niestety, nie wszystkim naszym koleżankom i kolegom było dane. Ta książka wielu z nich przypomina i pozwala pamiętać... Krzysztof Wielicki Alek Lwow jest rzadką w przyrodzie mieszanką wiedzy, doświadczenia, charyzmy i poczucia humoru, co sprawia, że artykuły i książki pisze znakomite. Czuję, że absolutnie nie mam prawa nic pisać i mówić "w temacie" gór, a szczególnie w kwestii tej książki, która była dla mnie jak Biblia! Górsko wychowałam się na "Zwyciężyć znaczy przeżyć" i uważam, że to pozycja obowiązkowa. Dla tych, którzy góry kochają, ale też dla tych, którzy próbują je zrozumieć. Choć tej pasji rozumem objąć nie sposób. Martyna Wojciechowska
Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego
Adam Fischer
Wszechstronne i obszerne omówienie zwyczajów i wierzeń związanych z umieraniem, śmiercią i pogrzebem. Dotyczy nie tylko Polski, ale także innych krajów. Interesująca lektura oraz okazja do refleksji.
Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego
Adam Fischer
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Lęk przed śmiercią. Przyczyny śmierci. Dusza rozłączona z ciałem. Śmierć wynikiem siły nadprzyrodzonej. Czary powodują śmierć. Zapowiedzi śmierci: Wycie psa. Koń. Kret. Sowa i puszczyk. Kruk i pokrewne. Kukułka, sroka, sójka, jaskółka i dzięcioł. Piejąca kura. Wąż, łasica, trupia główka. Dziwne odgłosy. Spadanie obrazu. Blask i dym świecy. Niezwykłe zdarzenia w zajęciach rolnych. Cień ludzki. Żółta plama. Brak tężca pośmiertnego. Złowrogie sny. Luźne przykłady. Chwila konania: W obliczu śmierci. Ciężka śmierć wynikiem zaklęcia lub czarów. Cudowne środki, zapobiegające ciężkiemu konaniu. Wyjmowanie poduszki spod głowy. Układanie na ziemi. Wyzwalanie duszy. Cisza ułatwia skonanie. Gwiazda spadająca. Z chwilą śmierci: Ubieranie zmarłego. Unikanie węzła. Związywanie zmarłego. Zamykanie oczu i ust. Zawieszanie pracy. Ogień a zwłoki. Trup jako tabu. Budzenie śpiących. Wylewanie wody. Zasłanianie zwierciadła. Zatrzymywanie zegara. Przewracanie sprzętów. Dzwonienie za umarłych. Oznaczanie domu żałoby. Wystawienie zwłok: Układanie w trumnie. Trumna. Obdarzanie zmarłego. Dawanie pieniędzy do trumny. Dawanie paznokci do trumny. Jajko w trumnie. Wkładanie do trumny przedmiotów na czyjąś zgubę. Zmarłu upomina się o swoja własność. Światło przy zwłokach. Śpiewanie piesni żałobnych. Moc magiczna zwłok. Szkodliwe oddziaływanie zwłok na płodność. Słoma spod umarłego i wióry z trumny. Zawodzenie nad zwłokami. Opłakiwanie zmarłego. Zakazy opłakiwania. Wyprowadzenie zwłok: Czas i sposób wynoszenia zwłok. Pożegnanie zmarłego. Unikanie i stosowanie żelaza. Sypanie zboża. Wynoszenie nogami do przodu. Wylewanie wody. Rozbijanie naczyń. Uderzanie trumną o próg. Zamykanie drzwi. Zawiadamianie bydła i pszczół. Zwierzęta wiozące zwłoki. Pochód żałobny: Trzykrotne cofanie wozu. Szybkość jazdy. Zakaz uzywania bicza. Okolna droga. Pochód żałobny. Pogrzeb bezżennych. Przemowa pożegnalna. Strój żałobny. Jechanie na wozie ze zwłokami. Niesienie kaszy. Muzyka na pogrzebie. Zakaz wiezienia zwłok przez pola. Zakaz patrzenia oknem. Zakaz jedzenia w czasie pogrzebu. Spotkanie pogrzebu. Dusze błądzące. Zrzucanie słomy w drodze. Dusze spotykają się w zaświatach. Zakaz czytania wszystkich wigilii. Rodzina nie idzie na cmentarz. Chowanie zwłok: Składanie zmarłego w grobie. Przesądy związane z mogiłą. Chowanie twarzą ku wschodowi. Rzucanie ziemi na zwłoki. Przystrajanie mogiły. Ciernie na mogile. Sypanie maku. Pokarmy na grobie. Zakaz rwania kwiatów z mogiły. Chowanie zmarłych śmiercią nienaturalną samobójcy zabici położnice. Poezja nagrobkowa. Ziemia wyrzuca zwłoki. Zakaz oglądania się. Powrót z pogrzebu. Oczyszczalne umywanie. Uczta ku czci zmarłego: Stypa. Zakończenie: Zestawienie wyników ogólnych. Uzupełnienia i sprostowania. Bibliografia. Indeks miejscowości, osób i rzeczy.
Anna Płowiec
Bohaterka tak normalna, że podążamy za nią całym sercem, angażując się w jej świat, który przez swą zwyczajność jest nam bliski. To opowieść o projekcjach, w jakie ubieramy codzienność. O uczuciach, które od zawsze towarzyszą związkom. Nie ma tu niespodziewanego spadku po bogatym krewnym, nie ma ucieczki na wieś, nie ma tajemniczego listu zmieniającego losy świata. Są za to codzienne emocje i rozterki, takie jak zachwianie zaufania do partnera, brak samoakceptacji, podejrzliwość, czasem naiwność. Są pragnienia, do których nie chcemy się głośno przyznawać. Danka i Tomek tworzą zgodne małżeństwo. Podział zadań jest jasny: on zarabia, ona dba o dom i dzieci. Jednak kobiecie to nie wystarcza. Ma wrażenie, że mąż odsuwa się od niej, a ona chciałaby czegoś więcej od związku i od życia. Usiłuje za wszelką cenę udowodnić mu swoją atrakcyjność - stara się ponownie go uwieść i pokazać, że jest lepsza od jego młodych, atrakcyjnych koleżanek z pracy. Tymczasem Tomek, nie znajdując czasu na wspólny urlop, wysyła Dankę na kobiece warsztaty. Ten wyjazd zmienia wszystko W tej komedii omyłek bohaterka pokazuje, jak ważne są dla kobiety poczucie własnej wartości, umiejętność wyważonej oceny, trzeźwe myślenie i prawidłowa komunikacja w związku. Anna Płowiec - pracowała w biurze maklerskim, jednak wywróciła swoje życie do góry nogami, by pisać. W twórczości literackiej uwielbia to, że bohaterowie ożywają, stają się samodzielnymi bytami. Dobrze się czuje w ich towarzystwie. W życiu czasami bywa trudno, dlatego w swoich książkach daje czytelnikom pogodę ducha, optymizm i wiarę w lepsze jutro. Dotychczas wydała dwie powieści obyczajowe - "W cieniu magnolii" i "Sekrety Julii".
Karel Čapek
Trylogia składa się z trzech powieści, które były wydane przed wojną w oddzielnych tomach, zyskały ogromną poczytność i tłumaczone były na wiele języków. Nie są one, jak przekonał się czytelnik, związane wspólnym wątkiem akcji ani postacią żadnego z bohaterów, łączy je jedynie wspólne założenie filozoficzne: dążenie do ukazania całej złożoności prawdy o człowieku. Metoda artystyczna cechująca twórczość psychologiczną Čapka polega na konstruowaniu wydarzeń i charakterów ludzkich na podstawie różnych wypowiedzi i obserwacji, co w rezultacie prowadzi do konkluzji, iż ustalenie jednej obiektywnej prawdy o ludziach i zjawiskach jest rzeczą niemożliwą. Nie jest tez zamiarem autora rozwiązanie ukazanych problemów ani wydanie sądu wartościującego bohaterów i ich czyny. Swoją postawę sformułował Čapek w słowach: "Wierzę, że widzieć to jest wielka mądrość, że im więcej kto widzi, tym mniej może sądzić i tym mniej również pragnie być sędzią." 2023 Wydawnictwo Błysk (Audiobook): 9788367739344
Zwyczajnie niezwykli. Obrazki o niepełnosprawności
Marek Dynowiak
Autor książki przez wiele lat był pracownikiem jednego z niemieckich domów opieki dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. "Zwyczajnie niezwykli" to wybrane historie z życia podopiecznych i ich wychowawców. No dobrze, ale kogo chciałbyś tym zainteresować? Kto miałby być Twoim odbiorcą?", zapytała moja znajoma, gdy przed laty zwierzyłem jej się, że marzy mi się wydanie w Polsce książki opowiadającej o moich doświadczeniach w pracy opiekuna. Każdy", odpowiedziałem bez wahania, każdy, kto jest ciekawy ich życia. Moich normalnie upośledzonych". Dziś odpowiedziałbym tak samo i dlatego z ufnością oddaję w ręce czytelników publikację, którą pragnę zwrócić uwagę na los ludzi, o których zwykle (nie całkiem słusznie) myśli się, że są wyjątkowo nieszczęśliwi ludzi niepełnosprawnych umysłowo.
Małgorzata Kalicińska
Sprzedaż książkowej wersji Zwyczajnego faceta przekroczyła sto tysięcy egzemplarzy. Posłuchaj historii o tym, jak pozbawiony pracy Wiesiek dowiaduje się od swego kumpla, że jest dobra praca, ale daleko poza domem. Przyjmuje ją z wątpliwościami i nadzieją, zresztą skorzystałby z każdej szansy, byle przerwać poniżający stan pałętania się po domu, bycia utrzymankiem własnej żony. Silne i prawdziwe męskie przyjaźnie pozwalają mu z humorem i dystansem przeżywać życiowe porażki i uwierzyć, że trzeba iść naprzód i poszukiwać sensu życia, nawet gdy wszystko jest przeciw i ma się ponad pięćdziesiąt lat. Czasem kopnięcie losu przynosi nam wyzwolenie... Małgorzata Kalicińska w powieści Zwyczajny facet w stylu znanym z bestsellerowego Domu nad rozlewiskiem po raz kolejny udowadnia, że miłość może połączyć i uzdrowić pokaleczone osoby i być nadzieją na spełnione życie. Napisałam Zwyczajnego faceta , bo tacy istnieją. Nie rzucają się w oczy, są cisi, nie narzekają, cierpliwie znosząc swój los. Dyskretni, a może wstydliwi? Temat przemocy psychicznej dotyczy głównie kobiet, ale i one bywają głośne, trudne, "awanturne". Głupota, podłość i inne złe cechy ludzkie nie posiadają określonej płci. Według mnie (jestem emancypantką) są dobrzy i źli ludzie, a nie anielskie kobiety i wredni faceci. Chyba zauważyłam problem i opisałam go - po prostu. Małgorzata Kalicińska Czyta: Stanisław Górka
Małgorzata Kalicińska
Sprzedaż książkowej wersji Zwyczajnego faceta przekroczyła sto tysięcy egzemplarzy. Posłuchaj historii o tym, jak pozbawiony pracy Wiesiek dowiaduje się od swego kumpla, że jest dobra praca, ale daleko poza domem. Przyjmuje ją z wątpliwościami i nadzieją, zresztą skorzystałby z każdej szansy, byle przerwać poniżający stan pałętania się po domu, bycia utrzymankiem własnej żony. Silne i prawdziwe męskie przyjaźnie pozwalają mu z humorem i dystansem przeżywać życiowe porażki i uwierzyć, że trzeba iść naprzód i poszukiwać sensu życia, nawet gdy wszystko jest przeciw i ma się ponad pięćdziesiąt lat. Czasem kopnięcie losu przynosi nam wyzwolenie... Małgorzata Kalicińska w powieści Zwyczajny facet w stylu znanym z bestsellerowego Domu nad rozlewiskiem po raz kolejny udowadnia, że miłość może połączyć i uzdrowić pokaleczone osoby i być nadzieją na spełnione życie. Napisałam Zwyczajnego faceta , bo tacy istnieją. Nie rzucają się w oczy, są cisi, nie narzekają, cierpliwie znosząc swój los. Dyskretni, a może wstydliwi? Temat przemocy psychicznej dotyczy głównie kobiet, ale i one bywają głośne, trudne, "awanturne". Głupota, podłość i inne złe cechy ludzkie nie posiadają określonej płci. Według mnie (jestem emancypantką) są dobrzy i źli ludzie, a nie anielskie kobiety i wredni faceci. Chyba zauważyłam problem i opisałam go - po prostu. Małgorzata Kalicińska Czyta: Stanisław Górka
Filip Hagenbeck
Nazywam się Hagenbeck Filip Hagenbeck. Kim jestem? Szpiegiem. Zwyczajnym. Wyszkolony w Starych Kiejkutach i oszlifowany w Centrali trafiłem do nigeryjskiego Lagos. To tam jako młody oficer operacyjny, pod przykryciem konsula w ambasadzie, przez kilka lat nadstawiałem karku w imię wyższych celów. I wtedy żelazna kurtyna zardzewiała i właśnie zawaliła się z hukiem. Opisałem to w pierwszym tomie wspomnień pod tytułem Zwyczajny Szpieg. Po powrocie z misji usłyszałem: Już tu nie pracujesz!. Ale przecież z wywiadu ponoć się nie wychodzi! Byłem więc nadal szpiegiem, tyle że bezrobotnym... Długo to nie trwało. Tak zaczyna się moja kolejna opowieść. Bez wahania wkroczyłem w wartki nurt nadwiślańskiego kapitalizmu, który w tamtych latach rozwijał się w całej swojej barbarzyńskiej krasie. Importowałem pomarańcze, o mało nie dopadli mnie handlarze narkotyków w Grecji, uratowałem polskie cukrownie przed bankructwem, a potem byłem świadkiem narodzin Radia Kolor. Zostałem nawet giełdowym milionerem. Świat należał do mnie. I wtedy zadzwonił telefon... Powrót do dawnej Firmy wcale nie był łatwy. W drugiej części mojej opowieści zdradzę Wam liczne tajemnice... nie, nie te o jakich myślicie. Te należą do naszego Państwa. Opowiem za to w szczegółach, jak zwyczajny szpieg uprawia swoje rzemiosło, prowadząc z pozoru zwyczajne życie. Niektórzy powiedzieliby nadmiernie urozmaicone. Zwłaszcza, gdy Rzeczpospolita posłała mnie, swojego szpiega, do Gorącego Kraju. Było naprawdę gorąco. Jak udało mi się przeżyć, jak przetrwałem liczne burze i niejeden samum? Sprawdźcie! Zapraszam do mojego świata, PRAWDZIWEGO świata zwyczajnych szpiegów. Takich jak ja...
Filip Hagenbeck
Nazywam się Hagenbeck Filip Hagenbeck. Kim jestem? Szpiegiem. Zwyczajnym. Wyszkolony w Starych Kiejkutach i oszlifowany w Centrali trafiłem do nigeryjskiego Lagos. To tam jako młody oficer operacyjny, pod przykryciem konsula w ambasadzie, przez kilka lat nadstawiałem karku w imię wyższych celów. I wtedy żelazna kurtyna zardzewiała i właśnie zawaliła się z hukiem. Opisałem to w pierwszym tomie wspomnień pod tytułem Zwyczajny Szpieg. Po powrocie z misji usłyszałem: Już tu nie pracujesz!. Ale przecież z wywiadu ponoć się nie wychodzi! Byłem więc nadal szpiegiem, tyle że bezrobotnym... Długo to nie trwało. Tak zaczyna się moja kolejna opowieść. Bez wahania wkroczyłem w wartki nurt nadwiślańskiego kapitalizmu, który w tamtych latach rozwijał się w całej swojej barbarzyńskiej krasie. Importowałem pomarańcze, o mało nie dopadli mnie handlarze narkotyków w Grecji, uratowałem polskie cukrownie przed bankructwem, a potem byłem świadkiem narodzin Radia Kolor. Zostałem nawet giełdowym milionerem. Świat należał do mnie. I wtedy zadzwonił telefon... Powrót do dawnej Firmy wcale nie był łatwy. W drugiej części mojej opowieści zdradzę Wam liczne tajemnice... nie, nie te o jakich myślicie. Te należą do naszego Państwa. Opowiem za to w szczegółach, jak zwyczajny szpieg uprawia swoje rzemiosło, prowadząc z pozoru zwyczajne życie. Niektórzy powiedzieliby nadmiernie urozmaicone. Zwłaszcza, gdy Rzeczpospolita posłała mnie, swojego szpiega, do Gorącego Kraju. Było naprawdę gorąco. Jak udało mi się przeżyć, jak przetrwałem liczne burze i niejeden samum? Sprawdźcie! Zapraszam do mojego świata, PRAWDZIWEGO świata zwyczajnych szpiegów. Takich jak ja...
Filip Hagenbeck
Nazywam się Hagenbeck Filip Hagenbeck. Kim jestem? Szpiegiem. Zupełnie zwyczajnym. Przelanie moich wspomnień na papier byłoby dawniej zupełnie nie do pomyślenia. Wpajana nam od początku szkolenia zasada poufności skłaniała do pozostawania w cieniu. Pamiętam ten wykład w Kiejkutach. Swego czasu usłyszałem żale pewnej badaczki z IPN, że oficerowie wywiadu z niesłusznych lat nie palą się do pisania wspomnień. A przecież są ważnymi świadkami historii. Zaśmiałem się wtedy gromko. Ale kiedy bez skrupułów ujawniono Zbiór Zastrzeżony IPN, nie było mi już do śmiechu. Postanowiłem więc sam opowiedzieć swoją historię. Nie jest to praca naukowa. Nie jest to historia wywiadu cywilnego. Nie jest to też analiza polityczna ówczesnych realiów. Nie wszystko mogę ani chcę opowiedzieć. Zobaczycie, jak zwyczajny absolwent wpada w łapy mafii zwanej wywiadem. Pokażę wam szkolenie wywiadowcze, szczegóły pracy Departamentu I MSW i funkcjonowania Centrali wywiadu. Uchylę też rąbka tajemnicy na temat moich przygód na Czarnym Lądzie. Przygotowując się do przelania na papier swoich memuarów, zorientowałem się, że nie zbawiłem świata, nie zapobiegłem trzeciej wojnie światowej, nie zdziałałem cudów. Byłem trybikiem w pewnej specyficznej machinie, jaką każde rozsądne państwo powołuje, aby widzieć i słyszeć to, czego jego rywale nie chcą ujawnić publicznie. Historia pełna jest niezwykłych postaci. Zarówno oficerów, jak i agentów. Szpiegów. Zawodowców i amatorów. Złodziei tajemnic. Zapraszam do mojego świata, świata zwyczajnych szpiegów. Nie będziecie rozczarowani. Filip Hagenbeck oficer wywiadu. Weteran długoletnich misji poza granicami kraju. Na terenach trudnych i gorących, także w warunkach wojennych. Ponoć urodził się 1 kwietnia, ale nie wyciągajcie z tego zbyt daleko idących wniosków. Do niedawna myślał, że resztę swego życia spędzi jak wszyscy szpiedzy w cieniu. W kapciach, przy kominku, z ukochanym psem, głaszcząc siwiejącą brodę. Pomylił się.
Filip Hagenbeck
Nazywam się Hagenbeck Filip Hagenbeck. Kim jestem? Szpiegiem. Zupełnie zwyczajnym. Przelanie moich wspomnień na papier byłoby dawniej zupełnie nie do pomyślenia. Wpajana nam od początku szkolenia zasada poufności skłaniała do pozostawania w cieniu. Pamiętam ten wykład w Kiejkutach. Swego czasu usłyszałem żale pewnej badaczki z IPN, że oficerowie wywiadu z niesłusznych lat nie palą się do pisania wspomnień. A przecież są ważnymi świadkami historii. Zaśmiałem się wtedy gromko. Ale kiedy bez skrupułów ujawniono Zbiór Zastrzeżony IPN, nie było mi już do śmiechu. Postanowiłem więc sam opowiedzieć swoją historię. Nie jest to praca naukowa. Nie jest to historia wywiadu cywilnego. Nie jest to też analiza polityczna ówczesnych realiów. Nie wszystko mogę ani chcę opowiedzieć. Zobaczycie, jak zwyczajny absolwent wpada w łapy mafii zwanej wywiadem. Pokażę wam szkolenie wywiadowcze, szczegóły pracy Departamentu I MSW i funkcjonowania Centrali wywiadu. Uchylę też rąbka tajemnicy na temat moich przygód na Czarnym Lądzie. Przygotowując się do przelania na papier swoich memuarów, zorientowałem się, że nie zbawiłem świata, nie zapobiegłem trzeciej wojnie światowej, nie zdziałałem cudów. Byłem trybikiem w pewnej specyficznej machinie, jaką każde rozsądne państwo powołuje, aby widzieć i słyszeć to, czego jego rywale nie chcą ujawnić publicznie. Historia pełna jest niezwykłych postaci. Zarówno oficerów, jak i agentów. Szpiegów. Zawodowców i amatorów. Złodziei tajemnic. Zapraszam do mojego świata, świata zwyczajnych szpiegów. Nie będziecie rozczarowani. Filip Hagenbeck oficer wywiadu. Weteran długoletnich misji poza granicami kraju. Na terenach trudnych i gorących, także w warunkach wojennych. Ponoć urodził się 1 kwietnia, ale nie wyciągajcie z tego zbyt daleko idących wniosków. Do niedawna myślał, że resztę swego życia spędzi jak wszyscy szpiedzy w cieniu. W kapciach, przy kominku, z ukochanym psem, głaszcząc siwiejącą brodę. Pomylił się.
Zwykli ludzie. 101. Rezerwowy Batalion Policji i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce
Christopher R. Browning
Co sprawiło, że przeciętni policjanci z Hamburga przeistoczyli się w bestie! Zdumiewająca i ważna książka -Chicago Tribune Zwykli ludzie to prawdziwa historia niemieckiego 101. Rezerwowego Batalionu Policji, którego członkowie odpowiadali za prowadzone w 1942 roku na terenie okupowanej Polski łapanki, deportacje do obozów i masowe egzekucje Żydów. Książka Browninga to wstrząsające studium okoliczności, uwarunkowań politycznych i mechanizmów psychologicznych, które sprawiły, że grupa przeciętnych hamburskich policjantów w średnim wieku, na co dzień przykładnych mężów i ojców, przeistoczyła się stopniowo z nielicznymi tylko wyjątkami - w bezwzględnych masowych morderców
Zwykła dziewczyna. Moja historia wykorzystania seksualnego i uleczenia traumy
Mia Döring
Patrząc z zewnątrz życie Mii Döring nie wydawało się niczym niezwykłym, studiowała na renomowanej dublińskiej uczelni artystycznej zanurzonej w tętniącej życiem scenie społecznej. Jednak otaczający ją ludzie nie wiedzieli, że życie Mii nie było zwyczajne. W wieku szesnastu lat dziewczyna została wykorzystana seksualnie przez starszego mężczyznę. To doświadczenie otworzyło jej bezpośrednią drogę do świata prostytucji. Pozostawała w nim przez kilka lat, spotykając się z nadużyciami, przemocą i poniżeniem, ostatecznie porzucając go w wieku dwudziestu czterech lat. W literackich wspomnieniach Mia z pasją i determinacją dzieli się swoją niezwykłą historią, by rzucić wyzwanie dominującemu dziś postrzeganiu prostytucji, które afirmuje i pochwala uprzemysłowione molestowanie seksualne kobiet i dziewcząt. Zwykła dziewczyna to radykalnie szczera, odważna i pełna nadziei relacja z pierwszej ręki na temat tego, jak przetrwać wykorzystywanie w irlandzkim handlu usługami seksualnymi. Mia Döring jest pisarką i psychoterapeutką specjalizującą się w problemie traumy seksualnej. Mieszka i pracuje w Dublinie. Publikowała eseje, prozę i materiały dziennikarskie w Litro Magazine, The Bohemyth, Ropes Journal i Huffington Post. Zwykła dziewczyna to jej pierwsza książka.
Marcin Radwański
Zwykły dzień na osiedlu dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego. Zwłaszcza dla tych, których życiem rządzi alkohol. "Zwykły dzień na osiedlu" to jedno z krótkich, przewrotnych i niepokojących opowiadań autora powieści kryminalnych i obyczajowych z Zielonej Góry.
Eliza Orzeszkowa
"Zygmunt Ławicz i jego koledzy" to powieść jednej z najwybitniejszych polskich powieściopisarek Elizy Orzeszkowej. Była nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1905 roku, kiedy to członkowie Komitetu Noblowskiego uznali iż: "O ile w tekstach Sienkiewicza bije szlachetne polskie serce, to w twórczości Elizy Orzeszkowej bije serce człowieka". "Zygmunt Ławicz i jego koledzy" to intrygująca i kontrowersyjna powieść autorstwa Elizy Orzeszkowej. W utworze przede wszystkim widoczny jest ostry krytycyzm w stosunku do społeczeństwa burżuazyjnego. Historia życia głównego bohatera i jego kolegów ma za zadanie zobrazować jak ustrój kapitalistyczny niszczy ludzi, uniemożliwia im rozwijanie swoich umiejętności oraz zmusza ich do stałych kompromisów.
Zygzakiem po linii geodezyjnej. Geofelietony. Tom IV (październik 2010 - sierpień 2017)
Zdzisław Adamczewski
Autor, który jest od ponad ćwierć wieku związany z miesięcznikiem Przegląd Geodezyjny, już w 1991 roku zaproponował "Geofelieton" jako stałą kolumnę tego pisma. Po wielu latach postanowił wydać tę książkę. Z geofelietonów wyłania się Jego umiłowana geodezja jako piękna dziedzina informacyjna, zupełnie niepojęta dla tzw. postronnych, często nawet starannie wykształconych. Czytelnik znajdzie w tych tekstach nie tylko "opowieści geodezyjne". Około 60 procent treści to publicystyka "ogólna", prowadzona z pozycji inżyniera, bo zdaniem Autora pierwszą, podstawową czynnością intelektualną inżyniera jest identyfikacja obiektów, zjawisk i procesów. Obiektami niezidentyfikowanymi zajmują się inni (bardzo liczni) specjaliści.
Katarzyna Ryrych
Zyga , aktualnie szczęśliwy posiadacz aż kilku par dżinsów, należy do tych, którzy nie mają lekko. Życie bez przerwy gra mu na nosie, fundując niespodziankę za niespodzianką. Kryzys szczęśliwego dotąd związku, nagły ślub przyjaciela, studia i polityka, której tak boi się matka Zygi. A w ogóle... to dobrze, że odeszła ciotka. Bo jak jej wyjaśnić, że wojna, która zaczyna się 13 grudnia 1981 roku, jest inna od tej, którą przeżyła?
Zyskaj angielski akcent. Kurs video. Trening wymowy
Rafał Tondera
Kurs wymowy brytyjskiej online Znasz angielski. Czytasz ze zrozumieniem teksty w tym języku. Jeśli nawet nie znasz danego słowa czy dwóch - sprawdzasz w słowniku i rozumiesz już wszystko. Seriale i filmy starasz się oglądać w oryginale. Sprawnie piszesz, bez problemu odpowiadasz na e-maile. I tylko gdy dzwoni Twój anglojęzyczny przełożony albo na ulicy zaczepia Cię zagraniczny turysta, tężejesz, język staje Ci kołkiem i masz ochotę zapaść się pod ziemię. Nie jesteś w tym sam. Mnóstwo ludzi boi się wypowiadać w języku angielskim, ponieważ, cóż, wstydzą się swojego „polskiego” akcentu. Tego, że wypowiadają słowa niepoprawnie, w ich odczuciu może nawet śmiesznie. Że gdy otworzą usta, wyjdzie na jaw, jak słabo oszlifowanym diamentem są ich językowe kompetencje - a niesłusznie! Czy chcesz mówić po angielsku lepiej? Jeśli tak, to ten kurs mowy brytyjskiej jest dla Ciebie. Poświęcony został właśnie kwestiom wymowy. Jeśli zatem masz już opanowane słówka i kojarzysz gramatykę, ale marzysz o tym, by swobodnie konwersować z Anglikami o pogodzie, zakasuj rękawy, siadaj do komputera, nadstaw ucha i... słuchaj. Zabierzemy Cię w poważną lingwistyczną podróż po meandrach właściwej wymowy głosek i słów, ale - na wesoło! Kurs jest bowiem dość wartki, momentami może nawet humorystyczny i prowadzony metodą gawędziarską. Na pewno nie będziesz się w jego trakcie nudzić, za to ile się dowiesz! Na przykład tego, że język angielski dysponuje dwa razy większą liczbą samogłosek niż język polski. Albo że większość spółgłosek w obu językach... wymawiamy tak samo! Przede wszystkim jednak opanujesz zasady poprawnej wymowy w języku angielskim i strach o polski akcent przestanie Cię wreszcie paraliżować! Co Cię czeka podczas kursu wymowy brytyjskiej online? Podczas pracy z kursem wymowy angielskiej między innymi: poznasz zasady prawidłowej wymowy w wariancie brytyjskim, ale z elementami wariantu amerykańskiego opanujesz podstawy fonetyki - niezbędne do tego, by ZROZUMIEĆ wymowę, a nie tylko bezmyślnie powtarzać „ładny angielski z BBC” nauczysz się mówić płynnie nabierzesz odpowiedniego akcentu; i tu uwaga - wszyscy mamy takie same narządy mowy i dlatego każdy z nas jest w stanie wypowiedzieć każdą głoskę, trzeba tylko ją zrozumieć i trochę się pogimnastykować! Co więcej... rozbudujesz swoją językową intuicję, wyobraźnię i zaczniesz myśleć po angielsku - zrozumienie pewnych podstawowych procesów fonetycznych pozwoli Ci lepiej ocenić, jak przeczytać słowo, z którym nigdy wcześniej nie zdarzyło Ci się zetknąć Zyskaj angielski akcent. Kurs video. Trening wymowy jest przeznaczony dla osób posiadających kompetencje językowe co najmniej na poziomie średnio zaawansowanym. Z oxfordzkim akcentem Lepsza wymowa to lepsze pierwsze wrażenie, które jest pomocne przy nawiązywaniu znajomości, szukaniu pracy, ale też w kontaktach biznesowych. Czy się nam to podoba, czy nie, oceniamy ludzi, nawet podświadomie, sami oczywiście także bywamy oceniani! A sposób mówienia to „ważny punkt” oceny. Dlatego tak istotne jest, by opanować jej zasady. Nie wystarczy znajomość słownictwa, umiejętność sprawnego operowania zasadami gramatyki czy żonglowania formalnymi sformułowaniami w korespondencji tradycyjnej i e-mailowej. Kropkę nad i stawia właściwe akcentowanie głosek. I nie chodzi nawet o to legendarne już rozróżnienie w wymowie słów „shit” i „sheet”, ale o mnóstwo innych przypadków, w których nieprawidłowa wymowa może doprowadzić do nieporozumień i zaburzeń w komunikacji. Sprawdź także kursy NLP dostępne w naszej ofercie.
Zyskaj zdrowie i energię życiową. Wykorzystaj swój potencjał przez potęgę podświadomości
Joseph Murphy
MOŻESZ STAĆ SIĘ TYM, KIM CHCESZ! Sposób myślenia i wzorce zapisane w podświadomości kształtują nasze życie. J. Murphy uczy, jak skutecznie wpływać na podświadomość i zmieniać szkodliwe nawyki myślowe, które mogą prowadzić nawet do poważnych schorzeń. Pokazuje, jak siłą pozytywnego myślenia i odpowiednich afirmacji przezwyciężać wszelkie dolegliwości fizyczne, a także psychiczne. Udowadnia, że w naszym wnętrzu drzemie moc pokonywania dręczących nas chorób oraz zwiększania swej witalności, aby wieść pełniejsze i szczęśliwsze życie.
Ryszard Marian Mrozek
Willa na końcu drogi. Morderstwo w garażu. Wiele tropów, wiele pytań. Detektyw Franek Morek podejmuje się odszukania zaginionego prokuratora na prośbę zrozpaczonej żony. Prywatnie ten były policjant jest sympatycznym, choć samotnym kawalerem po czterdziestce, który często zapomina kupić chleb, ale gdy prowadzi śledztwo, staje się nadzwyczaj skrupulatny. Jego bystry umysł, doświadczenie, umiejętność łączenia faktów i wyciągania wniosków będą nieocenione, podobnie jak pomoc dwójki młodych amatorów. Wartka akcja, humor, intrygujące meandry sprawy kryminalnej w polskim wydaniu i ciekawie zaprezentowani bohaterowie to niewątpliwie olbrzymie atuty tej powieści. Ryszard Marian Mrozek autor powieści kryminalnej pod tytułem Źdźbło w garażu po raz pierwszy wydanej w 2015 roku.