Видавець: 16
Przekleństwo i harmonia nieskończonego. Z zagadnień literatury Młodej Polski i epok późniejszych
Katarzyna Badowska
Są to rozprawy i szkice poświęcone analizie szeroko pojętych obszarów i sensów „nieskończonego” w literaturze i eseistyce polskiej powstającej od roku 1890. Istotnym punktem odniesienia dla autorów jest okres Młodej Polski. Młodopolskie influencje dostrzegalne są zarówno w twórczości pokolenia pozytywistów, jak i w dorobku autorów dwudziestolecia międzywojennego. Młodopolska nieskończoność pozostaje w polu semantycznym takich pojęć, jak bezmiar, otchłań, nicość. Postrzegana jest przede wszystkim w aspekcie negatywnym: jako źródło lęków, frustracji, zagubienia percypującego rzeczywistość podmiotu. Refleksja nad ideą nieskończoności w literaturze obejmuje szerokie spektrum zagadnień, uwzględniające perspektywę ontologiczną, antropologiczną, metafizyczną, eschatologiczną i epistemologiczną. Problem doświadczania nieskończoności analizowany jest w wymiarze przestrzennym (nieskończoność kosmosu) i temporalnym, tożsamościowym i warsztatowym. Książka jest opowieścią o poszukiwaniu całościowych sensów i scalaniu w jedność tego, co rozbite, o próbie budowania spójnej wizji świata i obrazu własnego „ja”, o tęsknocie do pełni niemożliwej. Autorzy m.in. wyjaśniają sens poruszanej przez młodopolskich twórców problematyki jedności w wielości i skończoności w nieskończoności. Dostrzegają w nieskończoności spoiwo uniwersum, droga poznania którego wiedzie przez dziedziny równie wieczne, co ono – sztukę i mit. Tom zamykają szkice, w których na różny sposób kluczową rolę odgrywa czas.
Michał Klimaszewski
Zdarzenie nad jeziorem dało mu moc. Teraz mrok domaga się zapłaty Mateusz to zwyczajny chłopak po maturze praca w fabryce, weekendy w pizzerii, kilku znajomych. Jego życie płynie spokojnie. Do czasu samotnej wyprawy nad wodę. Po wypadku Mateusz zaczyna się zmieniać. Nabiera siły, jego zmysły wyostrzają się do granic możliwości, staje się pewny siebie i przebiegły. Z początku jest zachwycony nowymi możliwościami, jednak szybko odkrywa, że każda nadludzka zdolnoś ma swoją cenę. Dar, który miał być błogosławieństwem, okazuje się początkiem mrocznej przemiany.
Juliusz Słowacki
PrzeklęstwoDo*** Przeklęta! Ty wydarłaś ostatnie godziny Szczęścia mego na ziemi, ty żądłem gadziny Wygnałaś na samotność! Bądź wiecznie przeklęta! — Każdy mój jęk — zna ciebie, każda łza — pamięta! Bo kiedy nieszczęśliwy zaklinałem ciebie, Abyś mi dała nieco przyjaźni i ciszy, Toś ty mi łzy w powszednim podawała chlebie, I jęcząc — z jękiem w sercu mówiłaś: Niech słyszy! [...]Juliusz SłowackiUr. 4 września 1809 r. w Krzemieńcu Zm. 3 kwietnia 1849 r. w Paryżu Najważniejsze dzieła: Kordian (1834), Anhelli (1838), Balladyna (1839), Lilla Weneda (1840), Beniowski (1840-46), Sen srebrny Salomei (1844), Król-Duch (1845-49); wiersze: Grób Agamemnona (1839), Hymn o zachodzie słońca (1839), Odpowiedź na ?Psalmy przyszłości? (1848) Polski poeta okresu romantyzmu, epistolograf, dramaturg. W swoich utworach (zgodnie z duchem epoki i ówczesną sytuacją Polaków) podejmował problemy związane z walką narodowowyzwoleńczą, przeszłością narodu i przyczynami niewoli. Jego twórczość cechuje kunsztowność języka poetyckiego. W późniejszym, mistycznym okresie stworzył własną odmianę romant. mesjanizmu i kosmogonii (system genezyjski). Studiował prawo w Wilnie, krótko pracował w Warszawie w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu oraz w Biurze Dyplomatycznym Rządu powstańczego 1831 r. Podróżował po Szwajcarii, Włoszech, Grecji, Egipcie i Palestynie. Osiadł w Paryżu, gdzie zmarł na gruźlicę i został pochowany na cmentarzu Montmartre. W 1927 r. jego prochy złożono w katedrze na Wawelu. autor: Katarzyna Starzycka Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Przeklęta Posesja. Edynburg. Tom 3
Iwona Jaworska
Gdyby sarkazm miał twarz, byłaby to twarz Emmeta Hamiltona. Gdy ten przystojny, acz bezczelny i niepoprawny arogant pewnego dnia spotyka na imprezie przesadnie ułożoną dziewczynę, przyjmuje sobie za punkt honoru uczynić z niej niegrzeczną dziewczynkę. Okazja nadarza się niespodziewanie szybko, gdy w wyniku splotu różnych wydarzeń, zmuszeni są zamieszkać pod jednym dachem. Para bardzo się do siebie zbliża, jednak pradawna klątwa ciążąca nad "Przeklętą Posesją" rozdziela ich na długie lata. Co się stanie, gdy spotkają się po tak długim czasie? Megan Hartwell nie ma pojęcia jakie plany ma wobec niej mężczyzna. Jednak ma bardzo ważny powód, by uciekać przed nim za wszelką cenę...
Przeklęta rzeźba i klątwa pasztetu
Iwona Banach
Trzy przyjaciółki zakładają Tajny Klub i postanawiają zakręcić się koło milionerów, ale miasteczko ma ich ledwie kilku. Jedna z nich ma więcej szczęścia i udaje jej się wyjść za mąż za sześćdziesięcioletniego "króla pasztetu" - Wiktora - który milionów dorobił się na produkcji pasztetowej i salcesonu. Wdowiec mieszka w pięknej rezydencji za miastem, gdzie posiada tez coś takiego co nazywa się przeklętą rzeźbą. Podczas urodzin Wiktor przedstawia swoim dorosłym synom i synowym swoją o trzydzieści pięć lat młodszą żonę. Popłoch w synach milionera wzbudza sprawa spadku, bo nie podpisał on nawet umowy małżeńskiej, ani nie zabezpieczył się finansowo. Następnego dnia zostaje ujawnione ciało Jowity. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale czy na pewno?
Przeklęta rzeźba i klątwa pasztetu
Iwona Banach
Trzy przyjaciółki zakładają Tajny Klub i postanawiają zakręcić się koło milionerów, ale miasteczko ma ich ledwie kilku. Jedna z nich ma więcej szczęścia i udaje jej się wyjść za mąż za sześćdziesięcioletniego "króla pasztetu" - Wiktora - który milionów dorobił się na produkcji pasztetowej i salcesonu. Wdowiec mieszka w pięknej rezydencji za miastem, gdzie posiada tez coś takiego co nazywa się przeklętą rzeźbą. Podczas urodzin Wiktor przedstawia swoim dorosłym synom i synowym swoją o trzydzieści pięć lat młodszą żonę. Popłoch w synach milionera wzbudza sprawa spadku, bo nie podpisał on nawet umowy małżeńskiej, ani nie zabezpieczył się finansowo. Następnego dnia zostaje ujawnione ciało Jowity. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale czy na pewno? Nie było tylko dawnej kochanki tego ostatniego, a zarazem jego dawnej gospodyni z nadziejami na małżeństwo, którą Jowita wyrzuciła. Czy zabiła ją pasztetowa, czy miliony "króla pasztetu"? A może jego łase na spadek dzieci? Wszak bycie macochą może być niekomfortowe.
Greg Krupa
Co łączy odnalezioną przypadkiem rzeźbę z Modiglianim, Bolonią i kabałą? Dlaczego osoby, które miały z nią styczność, umierają albo znikają w tajemniczych okolicznościach? Davide Dobravski, znany Czytelnikom z Zaginionego klejnotu Ferrary dziennikarz o polskich korzeniach, po raz kolejny angażuje się w śledztwo prowadzone przez jego przyjaciół karabinierów. Osobiście zamieszany w sprawę, zmuszony jest sięgnąć po niekonwencjonalne środki, które pozwolą mu odkryć zaskakującą prawdę... Mglista i deszczowa Bolonia w niczym nie przypomina popularnego wyobrażenia o słonecznej Italii. Najstarsze uniwersyteckie miasto stopniowo ujawnia swoje mroczne sekrety i ukryte symbole, stając się tłem akcji thrillera, w którym członkowie tajnych bractw i znawcy okultyzmu biorą udział w odwiecznej walce Dobra ze Złem.
Karolina Kasprzak-Dietrich
Fragment: Nakazuje mi lać bijakiem tak, żeby bolało, żeby wydusić z dzieciaka jak najwięcej cierpienia. Twierdzi, że emocje jak ból i strach powodują wydzielanie największej ilości adrenaliny. Szyszynka jest wtedy gorąca i najsmaczniejsza. Potrafi to ocenić już po pierwszym kęsie. Kiedy mu smakuje, czeka mnie nagroda, a kiedy zakręci wąsiskiem, kara. To potwór nie człowiek, a ja zostałem jego prawą ręką. Dzieciak zdążył wydobyć z siebie tylko jeden jęk, tylko tyle! To dobrze, przynajmniej aż tak nie boli, ale mimo wszystko nadal uderzam go gwałtownie i z całej siły. Wyobrażam sobie, że to worek kartofli. Cały czas zaciskam mocno powieki, mam wrażenie, że zaraz sobie wduszę oczy do środka. Edmund jest zły, bardzo zły, a ja nie potrafię mu się sprzeciwić. Boję się, że skończę jak ci wszyscy chłopcy. Przy trzynastym uderzeniu (dokładnie je liczę) chłopiec najprawdopodobniej wyzionął ducha. Jego ciało wnet zesztywniało. Odkładam młóckę na bok. Chcąc dać znak Edmundowi, trzy razy pukam w drewniane drzwi stodoły, słyszę kroki.