Wydawca: 24
Bolesław Prus
Pan Tomasz z zawodu prawnik mieszkał w pięknym domu, który potem zamienił w galerię sztuki ze względu na miłość do kobiet. Nie miał jednak do nich szczęścia. Próbował nawiązywać znajomości z różnymi panienkami, lecz po kilku nieudanych próbach zalotnych postanowił przez całe życie zostać sam. Prawnik kochał cały świat przyrodę, różne zjawiska, muzykę... Była jednak rzecz, która wprawiała w gniew uznawanego w świecie sądowym człowieka katarynka. Nie mógł znieść dźwięku wydawanego przez tę maszynę i nigdy nie życzył sobie, aby jakikolwiek kataryniarz przechodził koło jego domu. Do posiadłości obok wprowadziły się dwie panie z małą, może ośmioletnią dziewczynką. Po jakimś czasie, pan Tomasz spostrzegł, iż dziewczynka jest niewidoma. Pewnego dnia mecenas usłyszał dźwięki katarynki na podwórzu obok. Początkowo się wzburzył. Gdy jednak zobaczył, że dziewczynka raduje się na dźwięk katarynki, która była jedyną atrakcją w jej życiu, zażyczył sobie, aby kataryniarz codziennie przygrywał tej małej dziewczynce z sąsiedztwa.
Bolesław Prus
Katarynka jawi się jako niezwykle przemyślana, choć krótka w formie historia. Osadzona we współczesności autora, tj. w drugiej połowie XIX w., zaskakuje swoją ponadczasowością. Wokół tytułowej katarynki Bolesław Prus umieścił dwie postacie: dojrzałego, szanowanego i statecznego mężczyznę oraz małą dziewczynkę. Bohaterowie nie znają się osobiście i pewnie nic by ich nigdy nie łączyło gdyby nie mieszkali w jednej kamienicy. Ten fakt i katarynka wystarczają by stworzyć pewnego rodzaju napięcie, które narasta aż do końca. Sama katarynka gra dopiero w ostatnich zdaniach noweli, a jej fałszywe i jęczące dźwięki dokonują w obu bohaterach niezwykłej i zaskakującej przemiany.
Katarynka, Zemsta, Z legend dawnego Egiptu. Lektura z opracowaniem
Bolesław Prus
Wydanie trzech utworów Bolesława Prusa - Katarynki, Zemsty i Z legend dawnego Egiptu - zostało przygotowane z myślą o uczniach - nie tylko zastosowaliśmy czcionkę ułatwiającą czytanie oraz wygodne marginesy, dzięki czemu wzrok nie męczy się szybko, ale także dodaliśmy przypisy, wyjaśniające znaczenie archaicznych lub rzadkich słów oraz uzupełniające utwór o szerszy kontekst. Ponadto wydanie zawiera opracowanie z biogramem autora, streszczeniem, kluczową dla utworów problematyką oraz najważniejszymi pojęciami z zakresu literaturoznawstwa, które dotyczą Katarynki, Zemsty i Z legend dawnego Egiptu oraz epoki, w której powstały. Opracowanie utworów będzie przydatne nie tylko na lekcjach języka polskiego, ale także w trakcie przygotowań do egzaminu ósmoklasisty oraz matury z języka polskiego. Serię Lektury wydawnictwa Pumilio tworzą doświadczone literaturoznawczynie i dydaktyczki, a opiekę merytoryczną nad serią sprawuje dr Agnieszka Wójtowicz-Zając, która dba o zgodność treści z podstawą programową oraz wysoki poziom językowy opracowań.
Zbigniew Kubikowski
Sentymentalny powrót do czasów PRL-u lat 70-tych XX wieku. Rozgrywający się w środowisku inteligencji technicznej dramat psychologiczno-społeczny, podejmujący problem odpowiedzialności i postaw moralnych ukazany na przykładzie poważnej katastrofy budowlanej. Nowo wybudowany wiadukt runął, powodując śmierć kilku osób. Młody projektant, inżynier Hulewicz, nie ma sobie nic do zarzucenia, jego koledzy projektanci również. W czasie rozprawy okazuje się jednak, że zastosowano inne niż przewidywał projekt materiały budowlane... Na podstawie tej powieści powstał w 1966 roku film „Katastrofa”, który wyreżyserował Sylwester Chęciński. Główne w nim role grali Marta Lipińska i Stanisław Niwiński – których widzimy na okładce tego e-booka, na jednym z fotosów z planu tego filmu. Równo miesiąc po premierze filmu we Wrocławiu – mieście, w którym toczy się jego akcja – doszło do prawdziwej katastrofy budowlanej: zawalił się niedokończony gmach Wydziału Melioracji. W wypadku zginęło 10 osób. Po tym wydarzeniu film na kilka miesięcy usunięto z kin, by nie przypominał o tragedii. JÓZEF KALETA („Odra” nr 11, 1961): „Problem dnia” – problem czasu, w którym żyjemy. Kluczowy problem współczesnej literatury i myśli humanistycznej, ale także, ale właśnie – w wielorakiej rozpiętości – problem codziennych wydarzeń i doniesień prasowych, artykułów, felietonów, komentarzy i orzeczeń sądowych. Te ostatnie dotyczą wszakże bezpośrednio wypadków stosunkowo najprostszych, kwalifikują je zgodnie z kodeksem: problem dnia i czasu wyrasta daleko poza sferę działań objętych ścisłą kwalifikacją prawną. Jak daleko?… To wspólne przecież pytanie wielkich moralistów, budzicieli sumienia i reporterów działu miejskiego codziennej gazety. Naprawdę wspólne, bez ironii. Może być różnie oświetlane, rozpatrywane na różnych płaszczyznach; może być osadzone ściślej w problematyce osobowości i moralności osobnika, może też dotyczyć w najszerszym zakresie mechanizmu stosunków międzyludzkich na płaszczyźnie społecznej, ale w ostatecznym rachunku te płaszczyzny muszą się przeciąć. I przecinają się na co dzień. To proste na pozór odkrycie – proste, bo także sprowadzające problemy pozornie wysublimowane do spraw najprostszych i codziennych, do realiów społecznych – jest bodaj fundamentem książki Zbigniewa Kubikowskiego. RAFAŁ MARSZAŁEK („Współczesność” nr 7, 1963 r.): Kubikowski dotyka spraw społecznie ważnych, problemów trudno rozwiązywalnych, sytuacji rzeczywiście drażliwych i konfliktowych. Zawikłania te zaczynają się od bezbarwnej gazetowej informacji o katastrofie – narastają w momencie wyroku sądowego, który nie jest przecież równoznaczny z wyrokiem moralnym. Poza terenem mozolnych, ale zawsze efektywnych poszukiwań winowajcy pozostają sprawy, których nie odmierzy już najczulsza, „aptekarska” waga. Odpowiedzialność moralna: człowiek zrehabilitowany w oczach prawa oskarża sam siebie wiedząc, że jest współwinny. I nie chodzi tu o żadne „hamletyzmy” – bohater obwiniając siebie, stara się równocześnie potwierdzić swą niewinność u drugich, a finałowy gest dobrowolnej ucieczki czy wyrzeczenia jest tylko namiastką rehabilitacji za nieuczciwość, której sią poprzednio ów inżynier dopuścił wobec podwładnego – oskarżonego w procesie. „Gorączkowa samoobrona organizmu, który musi wszystko wchłonąć, przystosować i skroić na swoją miarę” jest motywowana także zewnętrznie. Konwencjonalność osądów, asekuranctwo i oportunizm zjawiają się wokół bohatera nie przez przypadek właśnie w dniach kryzysu. O AUTORZE: Zbigniew Kubikowski (1929 – 1984) prozaik, autor scenariuszy filmowych i telewizyjnych, krytyk literacki, wykładowca na Wydziale Wiedzy o Teatrze PWST, redaktor naczelny miesięcznika „Odra”, prezes oddziału wrocławskiego ZLP, a także autor popularnych powieści kryminalnych, które publikował pod pseudonimem Jacek Joachim.
Wojciech T. Pyszkowski
W dalszym ciągu wiele się mówi o katastrofie pod Smoleńskiem, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku. Temat gorący i ciągle zdaniem wielu bez rozwiązania. W ferworze dyskusji i przeróżnych domysłów zatraca się najważniejszy wątek – podstawową przyczynę katastrofy. Narosło przez te pięć lat wiele mitów i nieprawdopodobnych teorii. Obecnie uważa się, że najważniejszym zadaniem w sprawie rozwikłania „tajemnicy” wypadku jest sprowadzenie szczątków samolotu do Polski. W rzeczywistości badanie ich nie wniesie już do sprawy nic nowego. Będą raczej stanowiły wartość emocjonalną i staną się przyczyną do kolejnych waśni, co z nimi dalej począć. W tym opracowaniu przytoczę moje wpisy na ten temat, które robiłem na gorąco na moim blogu, począwszy od maja feralnego roku 2010, zanim został opublikowany raport obydwu komisji do spraw badań wypadków lotniczych. Są one komentarzem tej tragedii z punktu widzenia człowieka, który przelatał na TU 154 M prawie dziesięć lat i zna ten typ samolotu, zasady współpracy w załodze kokpitowej, oraz obowiązujące procedury lotnicze z praktyki. Zna także obowiązujące procedury i programy szkolenia załóg latających.
Yaroslav Just
E-book – "Katastrofa Smoleńska. Zamach?" Literatura. Seria beletrystyka. Beletryzowany opis kulisów katastrofy smoleńskiej, teoria zamachu i możliwe wersje wydarzeń. Na kartach powieści toczy się wojna. Postaci negatywne są zdegenerowane do szpiku kości, zaś bohaterowie pozytywni to szlachetni wojownicy o prawdę i sprawiedliwość. Między wersami odnajdziemy prawdziwych ludzi z krwi i kości oraz życie, które niejednokrotnie zaskakuje nawet tych, którym wydaje się, że nad nim panują. To próba odnalezienia wyraźnej granicy oddzielającej dobro od zła, widzialnego znaku, sztandaru w dzisiejszej zrelatywizowanej moralnie rzeczywistości.
Morgan Robertson
Był największą jednostką pływającą i największym dziełem człowieka. W jego budowę i utrzymanie zaangażowane były wszystkie dziedziny nauki, zawody i rzemiosła znane cywilizacji. Na jego mostku znajdowali się oficerowie, którzy oprócz tego, że byli wychowankami Królewskiej Akademii Marynarki Wojennej, zdali rygorystyczne egzaminy ze wszystkich nauk dotyczących wiatrów, pływów, prądów i geografii morza; byli nie tylko marynarzami, ale także naukowcami. Ten sam standard wymagań zawodowych dotyczył personelu maszynowni, a obsługa kelnerska dorównywała tej z hoteli pierwszej klasy. Dwie orkiestry dęte, dwa zespoły i grupa teatralna zabawiały pasażerów, gdy tylko ci nie spali, cały szereg lekarzy i kapelanów dbał o fizyczny i o duchowy dobrobyt wszystkich na pokładzie, podczas gdy dobrze wyszkolona kompania strażaków zapewniała poczucie bezpieczeństwa i dodawała coś od siebie do ogólnej rozrywki poprzez codzienne ćwiczenia ze swoją aparaturą. Z górnego mostka biegły ukryte linie telegraficzne do dzioba, maszynowni rufowej, bocianiego gniazda na grotmaszcie i do wszystkich części statku, w których wykonywano prace, a każdy przewód kończył się na oznaczonej tarczy z ruchomym wskaźnikiem, zawierającym w swoim zakresie do wyboru każdy rozkaz i odpowiedź wymaganą przy obsłudze masywnego kadłuba, czy to w doku, czy na morzu – co w znacznym stopniu eliminowało zwyczajowe zachrypnięte, nerwowe okrzyki oficerów i marynarzy. Z mostka, maszynowni i kilkunastu miejsc na pokładzie można było w ciągu pół minuty zamknąć dziewięćdziesiąt dwie pary drzwi do dziewiętnastu wodoszczelnych przedziałów, obracając tylko jedną dźwignię... Brzmi znajomo... Ta ponura, wciągająca nowela została po raz pierwszy opublikowana w 1898 roku, czternaście lat przed katastrofą Titanica. Fikcyjna opowieść Robertsona o tym, co spotkało Titana, zawiera niezwykłe podobieństwa do prawdziwej tragedii, w tym wielkości statku, jego mocy i trasy. Ta nieprawdopodobnie bliska faktom opowieść zafascynuje zarówno miłośników historii, jak i miłośników opowieści przygodowych i... spiskowych teorii dziejów.
Katastrofizm w poezji polskiej w latach 1930-1939. Szkice literackie
Teresa Wilkoń
Przez dłuższy czas prace historycznoliterackie traktowały katastrofizm jako temat, motyw, wątek, a nie jako zjawisko filozoficzno-artystyczne. Stan ten trwał do około 1930 roku, a więc do upowszechnienia katastrofizmu jako prądu oraz do czasu pojawienia się tego zjawiska nie tylko wśród wileńskich poetów, lecz także w innych grupach literackich bądź środowiskach twórców niezależnych. W latach trzydziestych zaczął się rozwijać szeroki i silny nurt katastroficzny, który znacznie wpłynął na polską kulturę i filozofię. Dla autorki niniejszej pracy interesujące stało się omówienie przynajmniej niektórych zjawisk i przyczyn rozwoju katastrofizmu w Polsce, która w tym okresie należała do najbardziej zagrożonych krajów w Europie. Poeci katastroficzni, a także katastrofizujący zbyt dobrze zdawali sobie z tego sprawę, co uwidoczniło się w twórczości poetów pokolenia 1910. W proponowanych tu szkicach w części pierwszej ważne stało się omówienie problematyki rozproszonych motywów i toposów oraz symboli katastroficznych. Omówiona została też twórczość poetów grupy „Wołyń”: Wacława Iwaniuka, Zygmunta Jana Rumla, Zuzanny Ginczanki, Jana Śpiewaka. Część druga szkiców obejmuje analizy i interpretacje wierszy wybitnych poetów, których twórczość wpisuje się w nurt poezji katastroficznej, choć należeli oni do różnych kategorii i ugrupowań poetyckich: Władysława Sebyły, Józefa Czechowicza, Mieczysława Jastruna, Jerzego Zagórskiego, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Szczególny akcent postawiony został na motywy katastroficzne i filozoficzne w poezji Czesława Miłosza. Eksponowana w pracy twórczość poetów lat trzydziestych XX stulecia pokazała zmienność przeżyć, refleksji, stosunku do świata i ludzi, wyostrzone stany świadomości i percepcji. Wszystko to miało ogromny wpływ na tworzywo i strukturę utworu poetyckiego, a więc na typ wypowiedzi, dla której wizje i podświadome skojarzenia należą w poezji do cech najważniejszych. Książka adresowana jest do studentów, polonistów i kulturoznawców.