Wydawca: 24
Sylwia Sosińska
Ula Markiewicz wiedzie pozornie idealne życie aż do chwili, gdy poznaje tajemniczego Tomka Rydygiera. Zamknięty w sobie outsider skrywa mroczne sekrety, które wkrótce wpłyną na losy nie tylko ich dwojga, ale także sił, o których istnieniu Ula nie miała pojęcia. Wplątani w mroczny konflikt z nadprzyrodzonymi istotami, Ula i Tomek muszą odnaleźć swoje miejsce w rzeczywistości, gdzie magia, prastare rytuały i starożytne moce przenikają codzienność. W tle tej opowieści czuwa Mokosz potężna bogini, która nie pozwala zapomnieć, że każdy człowiek niesie na barkach ciężar własnego losu. Dzieci Mokoszy to opowieść o miłości, odwadze i starciu z siłami, które wykraczają poza ludzki rozum. Czy Ula znajdzie w sobie siłę, by zmierzyć się z tym, co nieuniknione?
Carolyn Sherwin Bailey
Jako studentka psychologii dziecięcej zawsze głęboko zainteresowana problemami dobrobytu, które stają przed nami w związku z wychowaniem małych dzieci, w 1913 roku udałam się do Rzymu, aby osobiście zbadać rezultaty systemu wychowawczego Montessori. Wiele już napisano i powiedziano na temat rozwiązań tego systemu. Niewiele jednak przekazano światu informacji na temat losów indywidualnych dzieci, które rozwijały swoją osobowość poprzez autoedukację Montessori. Chciałam więc na miejscu zająć się obserwacją dzieci Montessori. Dzięki łaskawej uprzejmości dr Montessori, otrzymałam przywilej prowadzenia obserwacji w nowym przedszkolu Trionfale, gdzie mogłam prowadzić swoje badania od samego początku wdrożenia tej metody, oraz w przedszkolach Fua Famagosta i Franciscan Convent. Miałam również przywilej wysłuchania wykładu dr Montessori, która wyjaśniła pewne problemy w jej teorii edukacji, które nie były wcześniej nagłaśniane. Dzieci w wieku trzech, czterech i pięciu lat spotkałam otoczone licznymi obserwatorami pierwszej międzynarodowej grupy szkolonej przez Montessori. Mimo zamieszania były one jednak tak cudownie opanowane i samokontrolujące się, że przeszły przez te dni jakby samodzielnie. Widziałam tak znakomite dowody na integralność systemu Montessori, jak przypadki Otella, Bruna i innych, omówione na stronach tej książki. Poniższe strony to seria opisów prawdziwych przykładów rezultatów osiąganych u dzieci dzięki metodzie Montessori. Mam nadzieję, że jako realny zapis namacalnych wyników, przyczynią się one do większej wiary świata w odkrycie Montessori – odkrycie ducha dziecka. Carolyn Sherwin Bailey, Nowy Jork, 1915 r.
Carolyn Sherwin Bailey
Wiele już napisano i powiedziano na temat rozwiązań tego systemu. Niewiele jednak przekazano światu informacji na temat losów indywidualnych dzieci, które rozwijały swoją osobowość poprzez autoedukację Montessori. Jako studentka psychologii dziecięcej zawsze głęboko zainteresowana problemami dobrobytu, które stają przed nami w związku z wychowaniem małych dzieci, w 1913 roku udałam się do Rzymu, aby osobiście zbadać rezultaty systemu wychowawczego Montessori. Chciałam więc na miejscu zająć się obserwacją dzieci Montessori. Dzięki łaskawej uprzejmości dr Montessori, otrzymałam przywilej prowadzenia obserwacji w nowym przedszkolu Trionfale, gdzie mogłam prowadzić swoje badania od samego początku wdrożenia tej metody oraz w przedszkolach Fua Famagosta i Franciscan Convent. Miałam również przywilej wysłuchania wykładu dr Montessori, która wyjaśniła pewne problemy w jej teorii edukacji, które nie były wcześniej nagłaśniane. Dzieci w wieku trzech, czterech i pięciu lat spotkałam otoczone licznymi obserwatorami pierwszej międzynarodowej grupy szkolonej przez Montessori. Mimo zamieszania były one jednak tak cudownie opanowane i samokontrolujące się, że przeszły przez te dni jakby samodzielnie. Widziałam tak znakomite dowody na integralność systemu Montessori, jak przypadki Otella, Bruna i innych, omówione na stronach tej książki. Poniższe strony to seria opisów prawdziwych przykładów rezultatów osiąganych u dzieci dzięki metodzie Montessori. Mam nadzieję, że jako realny zapis namacalnych wyników, przyczynią się one do większej wiary świata w odkrycie Montessori - odkrycie ducha dziecka. Carolyn Sherwin Bailey, Nowy Jork, 1915 r.
Maria Konopnicka
Maria Konopnicka Dzieci na wsi i w mieście O jak błogo, jak wesoło, Kiedy przyjdzie wiosny pora, Bujać w polach, bujać w łąkach Od poranku do wieczora! Na co spojrzysz wszystko bawi: Tu kukułka w lesie kuka, Tu zapada sznur żórawi, Tu swych jajek czajka szuka Na co spojrzysz wszystko cieszy: Tu jagoda się dojrzewa, Tu wśród żeńców raźnej rzeszy Przodownica głośno śpiewa Pierś nadychać się nie może Balsamiczną, ś... Maria Konopnicka Ur. 23 maja 1842 r. w Suwałkach Zm. 8 października 1910 r. we Lwowie Najważniejsze dzieła: O Janku Wędrowniczku, O krasnoludkach i sierotce Marysi, Nasza szkapa, Miłosierdzie gminy, Rota, Dym, Mendel Gdański Poetka, publicystka, nowelistka, tłumaczka. Zajmowała się krytyką literacką. Pisała liryki stylizowane na ludowe i realistyczne obrazki (W piwnicznej izbie). Wydawała cykle nowel (Moi znajomi, Nowele, Na drodze). W otoczeniu ośmiorga swoich dzieci tworzyła bajki (Na jagody). Jako poetka, inspiracji szukała w naturze (Zimowy poranek). Swoje wiersze publikowała głównie w prasie. Wiersz patriotyczny Rota konkurował z Mazurkiem Dąbrowskiego o miano hymnu Polski. Wiele jej utworów powstało podczas podróży po Europie (Italia). Ostatnie lata życia poświęciła poematowi Pan Balcer w Brazylii. autor: Bartłomiej Chwil Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Halina Bajorska
Komediowy cykl o nie do końca mrocznym świecie wampirów i wilkołaków. Te dwie, wiecznie ze sobą skłócone społeczności z desperacją próbują egzystować nie wchodząc sobie w drogę. W dzisiejszych czasach nie jest to łatwe. Młody wampir, przez przypadek, zdobywa tajne informacje o współpijcach i znienawidzonych wilkołakach. Są to nazwiska, adresy, telefony, coś co na pewno nie powinno trafić do policyjnej bazy danych. Niestety, chłopak miał pecha. Został złapany przez wilkołaki. Nadeszły trudne i mroczne czasy kiedy to odwieczni wrogowie zmuszeni są podjąć wspólny wysiłek, by ratować własną skórę i wyjść z całego zamieszania z jako taką godnością. Barwne postacie, szybkie akcje i zabawne dialogi. Lekka lektura dla każdego.
Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym
Maciej Czarnecki
Choć pięciomilionowa Norwegia przyciąga Polaków wysokimi zarobkami i poziomem życia, na idealnym obrazie tego kraju jest rysa. Barnevernet instytucja siejąca postrach, przed którą imigranci z Europy Wschodniej ostrzegają się na forach internetowych: zabiera dzieci, rozdziela rodziny, posądza rodziców o niestabilność psychiczną, podburza małoletnich do zeznawania przeciwko bliskim. Czy jednak na pewno wszystko jest czarno-białe? Jaki związek z Barnevernet miał Anders Breivik? I dlaczego detektyw Rutkowski w norweskiej prasie nazywany jest Rambo? Maciej Czarnecki przedstawia obie strony medalu, zamiast czerni i bieli ukazując całą gamę szarości i oddając głos norweskim pracownikom społecznym, rodzicom zastępczym, ekspertom. Przede wszystkim jednak słucha uważnie i dokumentuje dzieje rodziców i odebranych dzieci. Jego książka to wstrząsający reportaż o tym, jak cienka potrafi być granica między rajem a piekłem.
Dzieci odchodzą w ciszy. Sprawa Kamilka z Częstochowy
Bartosz Wojsa
Los ośmiolatka maltretowanego latami przez opiekunów prawnych, poruszył całą Polskę dopiero wtedy, gdy chłopiec w stanie krytycznym trafił do szpitala. Wcześniej, gdy dramat dziecka trwał, nie zareagował nikt. Ani nauczyciele szkoły specjalnej, ani wykwalifikowani pracownicy opieki społecznej, ani policjanci, którzy kilkukrotnie przyprowadzali chłopca z powrotem do domu, z którego próbował uciekać. Bartosz Wojsa zdaje raport z tego, jak bardzo zawiedliśmy instytucjonalnie, ale przede wszystkim jako społeczeństwo. I podpowiada, co należy zrobić, by podobna tragedia nigdy już się nie wydarzyła.
Dzieci odchodzą w ciszy. Sprawa Kamilka z Częstochowy
Bartosz Wojsa
Los ośmiolatka maltretowanego latami przez opiekunów prawnych, poruszył całą Polskę dopiero wtedy, gdy chłopiec w stanie krytycznym trafił do szpitala. Wcześniej, gdy dramat dziecka trwał, nie zareagował nikt. Ani nauczyciele szkoły specjalnej, ani wykwalifikowani pracownicy opieki społecznej, ani policjanci, którzy kilkukrotnie przyprowadzali chłopca z powrotem do domu, z którego próbował uciekać. Bartosz Wojsa zdaje raport z tego, jak bardzo zawiedliśmy instytucjonalnie, ale przede wszystkim jako społeczeństwo. I podpowiada, co należy zrobić, by podobna tragedia nigdy już się nie wydarzyła.