Wydawca: 24
Feniks umiera tylko raz. Tom 1
Krystyna Chamier-Gliszczyńska
Airi April zostaje uprowadzona do tajemniczego instytutu, gdzie czas i rzeczywistość splatają się z literackimi koszmarami. Budząca się w niej niezwykła moc staje się zarówno darem, jak i przekleństwem. Tragiczna śmierć najbliższej przyjaciółki rzuca ją w wir wydarzeń, które zmuszają do wyboru między zemstą a współpracą. Airi zmaga się z odkrywaniem własnej tożsamości, mrocznymi sekretami otoczenia oraz niespodziewanym uczuciem, które komplikuje jej sytuację. W obliczu tragedii jej moc osiąga pełnię, a pomoc nadchodzi z najmniej spodziewanej strony. Czy Airi znajdzie w sobie siłę, by stawić czoła przeznaczeniu i odzyskać kontrolę nad własnym życiem?
Fenomen człowieka. O precyzyjnym dostrojeniu natury do istnienia ludzi
Michael Denton
Od czasów rewolucji naukowej w XVI wieku w środowisku naukowym panuje przekonanie, że ludzie są - jak to wyraził paleontolog Stephen Jay Gould - jedynie "ucieleśnieniem przypadkowości", a nie czymś szczególnym we Wszechświecie. Według biochemika Michaela Dentona, który mistrzowsko dokumentuje najnowsze odkrycia nauki, jest zupełnie inaczej. Kosmos jest zdumiewająco dobrze przystosowany do życia - nie tylko jego prostych form, ale również tych bardziej złożonych, opartych na węglu i oddychających powietrzem, na czele z dwunożnymi, wędrującymi po lądzie i rozwijającymi technologię istotami o znanej nam anatomii i fizjologii. Staliśmy się władcami ognia, wytwórcami narzędzi i ostatecznie wyruszyliśmy w kosmos - pisze Denton. - Stworzyliśmy łazik Curiosity, drony wielkości pszczół i laser zdolny oświetlić Księżyc. Wszystko to nie było wyłącznie zasługą naszego ludzkiego geniuszu, zawdzięczmy to także fortunnym uwarunkowaniom występującym na naszej planecie, a także fortunnym własnościom bardzo wielu pierwiastków układu okresowego oraz ich związków. Wyjątkowe przystosowanie wbudowane w przyrodę utorowało nam drogę prowadzącą do niezliczonych odkryć i innowacji technicznych. Świadectwa naukowe przedstawione w książce są mocnym argumentem na rzecz perspektywy antropocentrycznej, czyli twierdzenia, że Wszechświat jest nakierowany na człowieka i dla niego uporządkowany. Dzięki wyjątkowemu, popartemu obserwacjami przystosowaniu praw przyrody do naszego istnienia mogliśmy podążać drogą rozwoju od epoki kamienia łupanego do zaawansowanej cywilizacji technicznej. Denton przywołuje odkrycia między innymi z zakresu biologii i chemii, które ku zdumieniu naukowców konsekwentnie wykazują, że życie na Ziemi jest zjawiskiem o szczególnym charakterze. Autor podkreśla przy tym, że to twierdzenie nie oznacza cofnięcia się nauki do czasów średniowiecznych - wręcz przeciwnie, oznacza jej rozwój oraz interpretację danych naukowych najbardziej zgodną z tym, co odkrywamy o prawach rządzących Wszechświatem.
Joanna Zimowska
Fenomen daty to doskonały kryminał psychologiczny, którego Czytelnik nie tylko strona po stronie zbliża się do poznania odpowiedzi na pytanie „Kto zabił?”, ale również jest zapraszany do refleksji nad złożonym motywem zbrodni oraz kwestią winy – czy wina leży wyłącznie po stronie mordercy, czy odpowiedzialność ponoszą również ci, którzy w porę nie dostrzegli niepokojących sygnałów wysyłanych przez zabójcę. Małgorzata Derch zostaje bestialsko zamordowana tuż przed swoim ślubem. Ze znalezionego w pokoju kobiety listu wynika, że jej śmierć miała być zemstą na jej narzeczonym Michale, który przed poznaniem Gosi bezwzględnie bawił się uczuciami zakochanych w nim kobiet. Kto stoi za tą potworną zbrodnią? Któraś z opuszczonych rywalek, prowadząca dochodzenie policjantka Joanna – kiedyś sama porzucona przez Michała przed ołtarzem, a może sam Michał, który zrozumiał, że Gosia nie do końca jest tą osobą, za którą się podawała?
Mariusz Zemło
Fenomen małego miasta Mariusz Zemło Są jeszcze miejsca na ziemi - ostatkiem sił nie goni się tam z pracy do domu, nie zauważając, co mija się po drodze; są jeszcze takie miejsca, w których sąsiad znajduje czas, by usiąść na ławie, popatrzeć sąsiadowi głęboko w oczy i powierzyć mu swoje troski, i wsłuchać się w jego boleści; są jeszcze miejsca na polskiej ziemi, w których ludzie znajdują chwile, by spojrzeć w niebo i z zachwytem przywitać klucze powracających z nastaniem wiosny żurawi czy z zaciekawieniem przyglądać się, jak z trawy ospale wysuwają się winniczki, by zażyć odrobiny ciepła; są też miejsca, w których zbierają się ludzie, by w gromadzie śpiewem czy muzykowaniem budować wspólnotę odczuć i przyjacielskich relacji. Są jeszcze i takie miejsca, w których, skoro na jednych przychodzi czas smutku, inni szanują ten stan i przynajmniej nie obrażają powagi chwili, a gdy spada na kogoś radość i wesele, inni wtórują mu w uniesieniu, nastrajając się na odpowiednią nutę, kiedy jedni oddają się postowi i zadumie modlitewnej, inni, choćby nie mieli ku temu powołania, z karnawałem wstrzymują się na inną porę. Te miejsca przynależą do świata, który teoretycznie nie powinien istnieć już dzisiaj, a istnieje... w małych miastach. Wstęp (fragmenty) W obiegu społecznym funkcjonuje wiele opinii o nieatrakcyjności małych miast. Przy tej okazji podkreśla się stagnację, nudę, szarość, bylejakość, wreszcie - ich pospolitość. Niewykluczone, że takie wrażenie może odnieść kierowca szybko mknącego auta, który zabłąkał się w poszukiwaniu drogi do metropolii będącej celem biznesowej wyprawy. To wrażenie może się jeszcze utrwalić, kiedy ów podróżujący zdecyduje się na krótki posiłek w miejscowym barze i nie znajdzie tam standardów, do jakich przyzwyczaiły go (choć nie bez wyjątku) wielkie miasta. Bieżące sprawy, kolejne telefony, "niedoczasowość" nie pozwalają na to, by pojawiła się szansa zejścia z tego powierzchownego poziomu pierwszych wrażeń nieco głębiej, bliżej rzeczywistości. Po pospiesznym posiłku znowu mknie co sił do celu podróży. A już na miejscu opowiada kolegom, w jakiej to "dziurze" przyszło mu się z konieczności zatrzymać, jak wszystko tam było "niefajne" i że ciągle nie może otrząsnąć się po tym, co spotkał. "Dajcie szybko espresso - woła - bym mógł się pozbyć niesmaku doznań". Tymczasem małe miasta mają swój urok. Ta ich właściwość jest zauważana zarówno w relacji do innych skupisk osiedleńczych, jak i w zestawieniu z im podobnymi. Wystarczy lekko zwolnić, a najlepiej na krótki czas zrezygnować z pościgu "za niczym" lub też z "ucieczki od samego siebie" - jak by kto inny wolał powiedzieć - i spokojniejszym okiem na różne tego miasteczka sprawy popatrzeć, by ów urok zauważyć. Wówczas to, co pospolite, może się okazać niepowtarzalne, to co szare - mieniące się wachlarzem wyjątkowo rzadkich barw, co nudne - nadzwyczaj atrakcyjne, co monotonne - tak naprawdę bajeczne itd. Takiemu spojrzeniu na małe miasta niniejsze opracowanie chce wyjść naprzeciw. Podróżny przemierzający połacie polskiej ziemi doświadcza odmienności krain, które znalazły się na jego szlaku. Zmienia się krajobraz, zmienia się sposób zagospodarowania przestrzeni, zmienia się sposób zasiedlania i jego gęstość, wreszcie i sami ludzie, z wyglądu podobni w zachowaniu, zdradzają typowe dla siebie walory, w zestawieniu z innymi niepowtarzalne. Autor niniejszego opracowania postanowił zabrać Czytelnika na wyprawę po Podlasiu - w zdecydowanej większości zamieszkanym przez autochtonów, od pokoleń łączących swój los z wydarzeniami (bardziej i mniej burzliwymi) przetaczającymi się przez ziemię wybraną przez ich przodków na miejsce osiedlenia. Obszary tej krainy wciąż porośnięte są bujnymi lasami i dziewiczymi borami. Kwieciste łąki spotykają się z polami zbóż. O niepowrotnym przemijaniu czasu - i o trwaniu - zdają się przypominać rzeki tych stron: dostojnie płynący Bug, którego wody ciągną tony piachu i mułu - matrona rzek wschodniej Polski - nieco szybsza i zwinniejsza Narew, meandrująca po puszczańskich ostępach zupełnie kameralna Supraśl. Te sielankowe krajobrazy są przecinane nitkami asfaltowych nawierzchni, a po nich z dużą prędkością przemieszczają się nowoczesne auta, burząc harmonię i naturalny spokój, które podkreślał jeszcze nie tak dawno stukot końskich podków leniwie uderzających o bruk. W takie przestrzenie z rzadka, tu i tam, wplecione są miasteczka. Miasteczka w przeważającej większości małe, liczące od kilku do kilkunastu tysięcy mieszkańców.
Bartosz Brożek, Anna Brożek, Jerzy Stelmach
Książka stanowi próbę zmierzenia się z zagadką normatywności. Autorzy starają się odpowiedzieć na pytanie, jak należy rozumieć pojęcia normatywne, takie jak obowiązek, powinność czy poprawność. Analizują także normatywny wymiar rozmaitych dziedzin ludzkiego życia – moralności, prawa i języka. Stawiają wreszcie problem granic normatywności, rozważając go w kontekście sporu o tzw. błąd naturalistyczny. Fenomen normatywności to unikalna w polskiej literaturze filozoficznej próba spojrzenia na kwestie związane z normatywnością w całej ich złożoności, a przy tym poszukująca wspólnych podstaw dla rozmaitych wcieleń dyskursu normatywnego. Autorzy stawiają prowokacyjną tezę, że utrwalony przez filozofów nowożytnych schemat rozważań o normatywności stanowi przeszkodę w zrozumieniu, czym ona jest. Autorzy: Anna Brożek – filozof i pianistka, adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka 8 książek, w tym Principia musica (Semper 2008), Kazimierz Twardowski. Die Wiener Jahre (Springer 2011) i Theory of Questions (Rodopi 2012) oraz kilkudziesięciu artykułów z zakresu metodologii, semiotyki logicznej, aksjologii, historii filozofii polskiej i muzykologii. Bartosz Brożek – filozof i prawnik, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracownik Katedry Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej UJ oraz Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych. Autor lub współautor 11 książek, w tym Normatywność prawa (Wolter Kluwer 2012), Rule-following. From Imitation to the Normative Mind (Copernicus Center Press 2013) oraz kilkudziesięciu artykułów z zakresu filozofii prawa, etyki, filozofii nauki, filozofii logiki i kognitywistyki. Jerzy Stelmach – filozof i prawnik, profesor zwyczajny, doktor honoris causa uniwersytetów w Heidelbergu i Augsburgu, kierownik Katedry Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej UJ, autor lub współautor kilkuset artykułów naukowych i kilkunastu książek, w tym Die hermeneutische Auffasung der Rechtsphilosophie (Gremer 1991), Methods of Legal Reasoning (Springer 2006) oraz Sztuka negocjacji prawniczych (Wolters Kluwer 2011).
Przemysław Krzywoszyński, Jan Woleński
Tytuł Fenomen opery wskazuje nie tylko na to, że opera jest zjawiskiem, ale również sugeruje treści wartościujące. Autorzy są wielbicielami sztuki operowej i zgadzają się z opinią, że jeśli muzyka jest dobra, fabuła interesująca, śpiewacy wybitni, ich gra poprawna, a scenografia ciekawa, to spektakl operowy jest wyjątkowym widowiskiem artystycznym. Adaptując w swej analizie koncepcję dzieła literackiego stworzoną przez Romana Ingardena, autorzy pokazują, że opera jest dziełem wielowarstwowym, a jej strukturalna złożoność, np. potrzeba połączenia pięknego śpiewu z tekstem przedstawiającym fabułę, stawia szczególne wymagania kompozytorom i wykonawcom. Główna teza jest taka, że śpiew jest dominujący i jemu podporządkowane są inne elementy czy warstwy dzieła. Książka traktuje także o historii opery, a w szczególności o jej związku z wydarzeniami politycznymi i społecznymi, jak również o narodowych stylach sztuki operowej.
Ewa Baum, Szczepan Cofta, Anna Grzegorczyk (red.)
Przesypiamy prawie jedną trzecią naszego życia, a jednak - jak pisał Adam Mickiewicz - "dlaczego śpią ludzie, żaden z nich nie bada". Sen jest niezbędny dla regeneracji i przywrócenia sprawności organizmu. Pozwala oszczędzać ograniczone zasoby energii, uchronić nasze ciała przed wczesnym zużyciem, stanowi antidotum na stres. Zgoła inny jego aspekt ukazują nam marzenia senne, które chętnie opowiadamy, a przeżycia z nimi związane fascynują nas bądź niekiedy przerażają. Ta dwojaka natura snu czyni go interdyscyplinarnym przedmiotem badań. Książka jest kolejnym już efektem współpracy naukowej Centrum Badań im. Edyty Stein z Katedrą Nauk Społecznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz Szpitalem Klinicznym Przemienienia Pańskiego w ramach projektu transdyscyplinarnego namysłu nad istotnymi fenomenami egzystencji ludzkiej i "budowania mostów" między humanistyką i naukami społecznymi a naukami medycznymi.
RED: Anna Grzegorczyk, Szczepan Cofta, Ewa Baum
Tytułowa troska mieni się różnymi odcieniami znaczeniowymi. Posługujemy się nią w codziennej mowie, wpisuje się we wszelkie dyscypliny naukowe, rozpoznają ją wszelakie księgi mądrości. Intuicyjnie używamy tego pojęcia bezbłędnie. Jednakże gdy chcemy ją przybliżyć z perspektywy wiedzy, napotykamy na rozmaite trudności. Klasyfikacji tego pojęcia jest sporo. Po pierwsze określa uczucie niepokoju wywołanego niekorzystną sytuacją, której chcemy zapobiec. Po drugie - stan przeżywania takiego uczucia. Po trzecie - postawy gotowości niesienia pomocy czy dbałości o kogoś czy o coś, z intencją zapewnienia mu polepszenia stanu aktualnego. Przedmiotem troski mogą być zarówno jednostki, jak i grupy jednostek; mogą to być istoty żyjące (ludzie, zwierzęta, rośliny), zbiorowości (np. dana społeczność, organizacja, państwo, przyroda). W rozważaniach przedstawionych w niniejszym tomie określenia "troska" używa się w całej gamie znaczeń tego terminu, w rozmaitych dziedzinach wiedzy i kultury, w jej historycznych i aktualnych rejestrach.