Publisher: 24
Wioletta Sawicka
Co zrobi matka dla ratowania dzieci? Oleńka, teraz już Franka Wyrobek, dla ratowania dzieci poświęca wszystko, co dla niej najważniejsze - przeszłość, to, kim jest, a także kobiecą godność. Panna z dwojgiem maleńkich dzieci, pozbawiona dachu nad głową, pracy i środków do życia, poszukiwana przez żandarmów, bierze ślub z człowiekiem z obcego jej świata, kowalem Ignacym. Franka przenosi się do mężowskiej chaty w Mickunach. Jedynie dzięki ciężkiej pracy udaje jej się nie myśleć o nocach z mężczyzną, którego nie kocha. Ignacy rządzi w domu twardą ręką, tylko troska o dzieci i skrywane na dnie serca wspomnienie utraconego Joachima pozwalają dawnej hrabiance Ostojańskiej wytrwać pod cudzym dachem. Tymczasem wielka wojna rzuca ich za Wołyń, gdzie do głosu dochodzą ukraińscy nacjonaliści. W świecie ogarniętym nienawiścią młoda kobieta robi wszystko, by ocalić dzieci, resztki człowieczeństwa i miłość. Przewrotny los szykuje jej jednak niespodziankę. Wioletta Sawicka - urodziła się i mieszka na Warmii. Z wykształcenia jest pedagogiem, ale zawodowo realizuje się jako dziennikarka. Jej specjalnością są reportaże. Wyciszenia od zgiełku życia szuka w warmińskich lasach i w Bieszczadach, które niezmiennie ją fascynują. Autorka ośmiu powieści.
Mary Shelley
Odkryj mrożącą krew w żyłach opowieść o ambicji i horrorze, gdzie granice nauki i moralności zostają zatracone. Wciągająca i przerażająca opowieść o młodym naukowcu, Victorze Frankensteinie, który w swej obsesji przekraczania granic ludzkich możliwości, tworzy żywą istotę z nieożywionej materii. Jednak jego eksperyment wymyka się spod kontroli, a stworzony przez niego monstrum staje się uosobieniem jego największych koszmarów. 'Frankenstein' to ponadczasowa historia o ambicji, samotności i etycznych dylematach nauki, która skłania do głębokiej refleksji nad naturą człowieczeństwa.
Mary Shelley
Kto jest większym potworem człowiek czy jego monstrum? Ożywić sztuczną istotę to obsesyjna idea Wiktora Frankensteina pragnącego pokonać śmierć poprzez stworzenie pozszywanego z ciał człowieka idealnego. Niespełnione oczekiwania opętanego obłędem naukowca pchają go na skraj szaleństwa i zderzają się z niezawinionym osamotnieniem jego tworu. W rzeczywistości jest to upiorne studium ludzkiego egoizmu. Przesycone poczuciem nieustannego lęku mówi o ucieczce przed odpowiedzialnością za własne czyny oraz o odrzuceniu, które wiedzie do zbrodni. Gotycka powieść, która stała się kamieniem milowym w literaturze światowej, otwierając zupełnie nowe drzwi: wrota grozy.
Mary Shelley
Odkryj mrożącą krew w żyłach opowieść o ambicji i horrorze, gdzie granice nauki i moralności zostają zatracone. Wciągająca i przerażająca opowieść o młodym naukowcu, Victorze Frankensteinie, który w swej obsesji przekraczania granic ludzkich możliwości, tworzy żywą istotę z nieożywionej materii. Jednak jego eksperyment wymyka się spod kontroli, a stworzony przez niego monstrum staje się uosobieniem jego największych koszmarów. 'Frankenstein' to ponadczasowa historia o ambicji, samotności i etycznych dylematach nauki, która skłania do głębokiej refleksji nad naturą człowieczeństwa. 2025 Wydawnictwo Błysk (Audiobook): 9788368186444 Tłumaczenie: Noemi Cis
Frankenstein - With Audio Level 3 Oxford Bookworms Library
Shelley, Mary
A level 3 Oxford Bookworms Library graded reader. This version includes an audio book: listen to the story as you read. Retold for Learners of English by Patrick Nobes. Victor Frankenstein thinks he has found the secret of life. He takes parts from dead people and builds a new 'man'. But this monster is so big and frightening that everyone runs away from him - even Frankenstein himself! The monster is like an enormous baby who needs love. But nobody gives him love, and soon he learns to hate. And, because he is so strong, the next thing he learns is how to kill . . .
Frankenstein Level 3 Oxford Bookworms Library
Shelley, Mary
A level 3 Oxford Bookworms Library graded readers. Retold for Learners of English by Patrick Nobes Victor Frankenstein thinks he has found the secret of life. He takes parts from dead people and builds a new 'man'. But this monster is so big and frightening that everyone runs away from him - even Frankenstein himself! The monster is like an enormous baby who needs love. But nobody gives him love, and soon he learns to hate. And, because he is so strong, the next thing he learns is how to kill . . .
Frankenstein. The Modern Prometheus
Mary Shelley
Victor Frankenstein experiences an idyllic childhood in Switzerland, surrounded by a loving family and accompanied by his adored cousin Elizabeth. He is fascinated by ancient philosophers whose grandiose ambitions included looking for an Elixir of Life. After the death of his mother, his first unhappy experience, he attends University in Germany where he applies his new-found knowledge of science to manufacture a human being of enormous size and strength.
Rajmund Czok
Osoba trzydziestoletnia sięgająca w powieści do motywów autobiograficznych czyni to - moim zdaniem - tylko dla własnej satysfakcji. Mam wrażenie, że napisanie powieści autobiograficznej bardziej przystoi osobie starszej, która powiedziała już wszystko o cudzych światach i spokojnie pragnie wrócić do świata swojego, jakiego chciałaby przeżyć jeszcze raz, gdyby mogła być po raz drugi trzydziestolatkiem? Jestem zdania, że miarą prawdy w takiej powieści powinien być także sam autentyzm wszelkich zdarzeń i jakaś szczerość pisarska. W moim powojennym życiu było wiele dziwnych lat. Na motywach przeżyć i doświadczeń z tamtego okresu powstała ta powieść. Fakty są autentyczne, niezmyślone i mimo, że napisana w osobie pierwszej, nie stanowi w żadnym wypadku powieści autobiograficznej. Fragment: To, co zastałem w kraju usłanym dolarami i markami, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Reklamy krzyczały wszystkim kolorami, przechodnie mówili dziesiątkami języków, żołnierze amerykańscy spacerowali pod rękę z młodymi Niemkami, udając dumnych zdobywców Europy. Naganiacze zapraszali do kabaretów, policjanci kierowali potokiem samochodów na skrzyżowaniach, w salonach radiowych rozbrzmiewały skoczne dźwięki rocka. Uliczne latarnie w kształcie pochylonej dłoni jarzyły silnym neonem, kabarety, knajpy, domy publiczne, automaty zręcznościowe, zamieniały miasto w Broadway - w górze ciemność, na dole feeria bajecznych barw. W pierwszych dniach wszystko mnie oszałamiało, podniecało. Czułem się tu obco, osamotniony i ogromnie zagubiony. W kieszeni ściskałem kilkanaście dolarów kieszonkowego na drogę, dlatego na każdym kroku poskramiałem nieodpartą chęć zafundowania sobie czegokolwiek. Po kilkunastu dniach przechodziłem obok tego niespotykanego w PRL-u bogactwa całkiem obojętnie.Przyglądałem się uważnie Niemkom, wyrośniętym, dobrze odkarmionym, przyciągającym wzrokiem młodych i starszych. Tym czeszących się w koński ogon, szarpane koki, tapirowane hełmy. I tym, których oczy podkreślone ołówkiem wydawały się powabniejsze. Uderzała mnie ich naturalność, swoboda, wdzięk każdego kroku i ruchu. Na siłę szukałem odpowiedzi na niełatwe pytanie, kto ładniejszy: Niemka czy Polka? Przeciętna Niemka nie była ładniejsza od swojej polskiej rówieśniczki. A jednak każda Niemka była doskonale zrobiona: wiedziała, że preparowanie wdzięków to swoista metoda zdobywania partnera. Dlatego uwypuklała i podkreślała, co miała powabnego, chowała, co trzeba było dyskretnie ukryć.Podziwiałem Frankfurt żywy i barwny. Wzdłuż wystaw skle-powych przesuwały się tłumy sprawiające wrażenie niedzieli: każdy odświętnie odprasowany, bez fałdki, bez plamki. A jednak wszystko dokoła czyniło wrażenie zwariowanego molocha. Dorośli byli zwariowani. Dla nich wszystko przestało być poezją, wszystko było podszyte aluzją polityczną. Prasa, radio i telewizja dostarczały dzienną porcję wiadomości, informowały o wojnie w Wietnamie i Bliskim Wschodzie. Z kolei spece od meteorologii przepowiadali sztormy, burze, powodzie, katastrofy lotnicze, wypadki drogowe, pożary lasów. Nikt nie musiał rezygnować z żadnych przyzwyczajeń. W tym mechanizmie niemieccy podatnicy ponosili jednak ryzyko, dla nich żołnierze Bundeswehry byli wyrzutkami sumienia. Czasem nos przylepiałem do bogatych witryn sklepowych, porównując z tymi w kraju, okratowanymi, wypełnionymi planszami, hasłami politycznymi. W tym mieście wystawy kusiły ogromnym bogactwem. W każdym razie w ciągu zaledwie kilku dni wiedziałem dokładnie, jaką wartość miała niemiecka marka.