Publisher: 24
Gra w szarozielone dla początkujących
Andrzej Janczewski
„Gra w szarozielone dla początkujących” jest literacką mozaiką obrazków z życia nastolatka w latach wczesnego peerelu. Przedstawia osobliwy punkt widzenia na ówczesne zjawiska społeczne opatrując je ironicznym komentarzem, aczkolwiek nie potępia tych czasów totalnie. Ta niekonwencjonalna w formie książka adresowana jest do wszystkich: zarówno do młodego, wchodzącego w życie pokolenia jak i ludzi dojrzałych, z których część niewątpliwie odnajdzie w niej własną młodość. A jej pogodny klimat i delikatna nuta refleksji zjedna sobie każdego czytelnika. RECENZJA szanujmy wspomnienia Przyznaję, że do lektury książki Andrzeja Janczewskiego przystępowałem pełen oporów.* Gdyby nie fakt, że książka została wydana w zagłębiowskim wydawnictwie, skądinąd zaprzyjaźnionym z SOSNartem i zyskującym rosnące znaczenie, kto wie, jakby się to skończyło. Do wszelkich wspomnień autorów – emerytów żywię uzasadnioną i nieskrywaną rezerwę. A Gra w szarozielone dla początkujących jest właśnie książką wspomnieniową warszawskiego inżyniera, co na okładce można wyczytać. Tam też, w słowie od wydawcy – któremu z zasady mało wierzę, bo to przecież reklama – stoi czarno na białym, że „jej pogodny klimat i delikatna nuta refleksji zjedna sobie każdego czytelnika”. Nie będę się wypowiadał za innych. Mnie zjednała. Od pierwszych zdań. Przede wszystkim wspomnienia pisane są językiem prostym, jasnym, dowcipnie, bez nieznośnego patosu i puszenia się, bez stylistycznej ekwilibrystyki, aczkolwiek nie pozbawionym swoistej „literackości”. Widać, że autor opanował warsztat pisarski w stopniu bardzo dobrym, że nie czuje się, ani nadmiernego wysiłku przy ostatecznym ukształtowaniu każdego akapitu, ani lekceważenia czytelnika niechlujstwem słownym i stylistycznym. I jeszcze jedno, bodaj najważniejsze: wspomnienia, jak to wspomnienia, pisane są z pozycji człowieka dojrzałego, dotyczą przecież lat minionych, dziecięcych i młodzieńczych. Jakże wtedy kusi ustawianie się w pozycji „mędrca”, pouczającego zrzędy! Nic z tego! Andrzej Janczewski snadź dostąpił łaski, o którą modlił się św. Tomasz z Akwinu i nie stał się zgryźliwym starcem (szczytowe osiągnięcie szatana) i nie prostuje na siłę ścieżek wszystkim innym. I jeszcze jedno: autor uniknął największego niebezpieczeństwa czyhającego na pamiętnikarzy, mianowicie banału. I chociaż chłopackie przygody przeżywane w Warszawie, w Jastrzębiej Górze, w Zalesiu, czy – jak w przypadku niżej podpisanego – w Zagłębiu, właściwie nie różnią się od siebie i wszystkim nam były dane, to czyta się o nich z przyjemnością i lekkim dreszczykiem. Pozostaje na koniec rzecz bodaj najważniejsza. Książka ma swego adresata, nieujawnionego wprost, ale domyśleć się łatwo. Spróbujmy zachęcić dzisiejszych „nastolatków” do tej książki, stosując jakiś chytry zabieg, aby ominąć przyrodzoną młodym przekorę. Jeśli się uda, to znajdą w niej kawał prawdziwej, zawiesistej historii „Peerelu” sprzed pół i więcej wieku. Nie tej „podręcznikowej”, pisanej na aktualne, polityczne zamówienie, ale tej rzeczywistej, pamiętanej przez miliony rówieśników autora i recenzenta. A jest co wspominać! I wzloty i upadki, zapierające dech radosne uniesienia i koszmary. No i – ma się rozumieć – te najwspanialsze na świecie dziewczyny! Tego życzę autorowi, wydawcy, wszystkim potencjalnym czytelnikom i sobie też. Szanujmy wspomnienia, jak mówił poeta. toko
Monika Sawicka
Mam fabrycznie wbudowane coś o nazwie WAGINA (no wiem, że nie jestem jedyną kobietą na świecie, która ją ma), ale tylko moja WAGINA po rozwinięciu skrótu oznacza: Wykrywacz Autodestrukcyjnych Genialnych Indywidualności Niebezpiecznie Ambitnych. Ergo swój pozna swego. Moją największą zaletą jest absolutny brak wad. I niebywała, rzadko spotykana, skromność. Tak, tak, to skutek autopsychoterapii, najdłuższej w historii, bo trwającej już czterdzieści lat. Poza tym, jestem wizjonerką, bo przewidziałam kłopoty w Służbie Zdrowia (śmieszna nazwa, nieprawdaż, zważywszy na obecną rolę, jaką pełni. Farsa goni farsę, a ministrowie coraz bardziej groteskowi, tylko naród jakby na niedobór poczucia humoru cierpi) i terapeutyzuję się sama, nie bez sukcesów zresztą. Jeśli mnie ktoś nie powstrzyma, bardzo być może wkrótce opracuję jakąś spektakularną metodę leczenia, ogłoszę ją światu, dostanę Nobla i kupię sobie za szwedzką kasę porządnego laptopa. I jak na narcystyczną osobowość przystało może wstrzyknę sobie botoks, kwas hialuronowy. A jak coś zostanie, to może zrobię namiętne usta i kształtne kości policzkowe, liposukcja też rzecz święta. Taka zliftingowana i odessana wyjadę na misję do Afryki (bo przecież Polska to już dla mnie za mało), przekazywać szczęście i miłość, niczym znak pokoju, a jak wrócę, to biorąc pod uwagę poziom mojej wrażliwości (nadwrażliwości), sama zgłoszę się na zamknięte leczenie i bezczelnie, bez umiaru i skrupułów (kompulsywnie, kompulsywnie) będę żyła na koszt państwa, obłąkana, ale szczęśliwa. Monika Sawicka Gra wstępna to zbiór felietonów poruszających trudne sprawy damsko-męskie bez zbędnej pruderii, za to z poczuciem humoru. Książka przeznaczona wyłącznie dla dorosłych czytelników.
Gra Wstępna Lepsza Niż Kiedykolwiek
Aleksander Wielki
W publikacji "Gra wstępna lepsza niż kiedykolwiek” poznasz ogrom pomysłów na to, aby zaskakiwać swoją drugą połówkę unikatowymi momentami podczas miłosnej uczty. Dam Ci nie tylko gotowe przykłady przeróżnych gier wstępnych, ale podpowiem także jak patrzeć na tą aktywność w inny, oryginalny sposób. Unikatowe spojrzenie na grę wstępną doda zupełnie nowych smaków Waszym erotycznym aktywnościom. Dowiesz się na konkretnych przykładach, że gra wstępna może mieć wiele twarzy i bardzo różnorodny charakter. Odkryjesz także, że to co mówi się o grze wstępnej w przestrzeni publicznej, w mediach i w wielu innych miejscach, jest bardzo ubogim spojrzeniem na to, czym tak naprawdę jest gra wstępna. Podpowiem Ci ponad 50 przykładów unikatowych opcji na wystrzałową zabawę, z których większość z pewnością zrobi furorę w Waszej sypialni. Gotowy na kolorowe fajerwerki w życiu erotycznym? To zapraszam. Aleks, autor bloga WirtuozSeksu.PL.
Gra z Panem X i inne opowiadania erotyczne wydane we współpracy z Eriką Lust
Lea Lind, Sarah Skov, Olrik, Andrea Hansen,...
"Wtedy, w drodze na rozmowę, usłyszałam w swojej komórce sygnał przychodzącego SMS-a. Nie powinnam była go czytać. Trzeba było wcześniej wyłączyć dźwięk, żeby telefon nie przeszkodził mi podczas rozmowy. Ale oczywiście nie mogłam się powstrzymać i otworzyłam wiadomość: Żadna inna kobieta nie jest tak mokra i tak ciasna jednocześnie. Moje ciało tęskni za tobą tak bardzo, że aż boli. P."" Gra z Panem X i inne opowiadania erotyczne we współpracy z Eriką Lust: Zjedz ze mną Nimfa i fauny Hiszpańskie lato Zniewolona przez mojego pana Na tylnym siedzeniu Facet do towarzystwa - Wszystkiego najlepszego, kochanie Chłopak od basenu Gra z Panem X Czerwony brylant Złota rączka Tinderowa taksówka Nowy przyjaciel Feminista Uwiedziona w bibliotece Lesbijskie sny Pocałunki i klapsy Szybując pośród chmur Mięso Zabawka mojej współlokatorki Obserwator Zaproszenie
Gra z Panem X i inne opowiadania erotyczne wydane we współpracy z Eriką Lust
Erika Lust
"Wtedy, w drodze na rozmowę, usłyszałam w swojej komórce sygnał przychodzącego SMS-a. Nie powinnam była go czytać. Trzeba było wcześniej wyłączyć dźwięk, żeby telefon nie przeszkodził mi podczas rozmowy. Ale oczywiście nie mogłam się powstrzymać i otworzyłam wiadomość: Żadna inna kobieta nie jest tak mokra i tak ciasna jednocześnie. Moje ciało tęskni za tobą tak bardzo, że aż boli. P."" Gra z Panem X i inne opowiadania erotyczne we współpracy z Eriką Lust: Zjedz ze mną Nimfa i fauny Hiszpańskie lato Zniewolona przez mojego pana Na tylnym siedzeniu Facet do towarzystwa - Wszystkiego najlepszego, kochanie Chłopak od basenu Gra z Panem X Czerwony brylant Złota rączka Tinderowa taksówka Nowy przyjaciel Feminista Uwiedziona w bibliotece Lesbijskie sny Pocałunki i klapsy Szybując pośród chmur Mięso Zabawka mojej współlokatorki Obserwator Zaproszenie
Grabarki. Długi cień wojny w Bośni
Taina Tervonen
Krwawa wojna w Bośni w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku pochłonęła ponad sto tysięcy ofiar. Około dziesięciu tysięcy zaginionych poszukuje się do dziś. Wciąż odkrywane są nowe masowe groby. Co gorsza, żeby zamaskować zbrodnie, w trakcie wojny zwłoki wielokrotnie przewożono, zdarza się więc, że rozczłonkowane szczątki jednej osoby pochowane zostały w kilku miejscach. Są rodziny, które od blisko trzydziestu lat szukają swoich synów, mężów, ojców. Są zmarli, którzy od lat czekają w chłodniach na identyfikację. Jak w gorącym klimacie przechowywać tysiące zwłok? Jak rozmawiać z krewnymi zaginionych, gromadzić i analizować tysiące próbek DNA? Jak wieczorem wracać do domu, żyć, śmiać się, zasypiać? Taina Tervonen jeździła do Bośni wielokrotnie. Jej przewodniczkami były Senem, antropolożka sądowa, kierująca ośrodkiem identyfikacji zwłok regionu Krajina, oraz jej przyjaciółka Darija, pracująca w dziale pobierania próbek krwi. Na mapie tej podróży są miejsca, o których pisano dotąd niewiele: Kozarac, Šejkovača, Tomašica. Bohaterowie tych historii często nie mają imion. Nie ma ich ani między umarłymi, ani między żywymi. Są na szczęście mężczyźni, a przede wszystkim są kobiety, które walczą o prawdę i prawo do żałoby. W Grabarkach Taina Tervonen ukazuje pracę dwóch niepospolitych kobiet. Libération Przejmująca, niezastąpiona relacja. La Croix Ta książka to zanurzenie się w świecie ludzi wykonujących uciążliwe, mało znane, lecz niezbędne prace, mające przywrócić godność ofiarom, a ocalałym przynieść jak największą ulgę. LObs
Władysław Syrokomla
Władysław Syrokomla Gawędy Grabarz Gawęda W kościele trumna słychać organy I śpiew szpitalnych nędzarzy; A przy kościele grabarz wpół-pjany Wsparł się na rydlu i gwarzy: Poczciwy rydel! służy mi godnie, Kopie tu żwirek i kopie; Raz dwa trzy cztery przez dwa tygodnie Dwie jamy pańskie, dwie chłopie. I teraz umarł ktoś od waszeci, Tak mu sądzono i basta! Zostawił żonę, zostawił dzieci, O biédna biédna niewiasta! Co tam niewiasta? póki odwyknie, Płacze i mó... Władysław Syrokomla Ur. 29 września 1823 w Smolhowie na Białorusi Zm. 15 września 1862 w Wilnie Najważniejsze dzieła: Margier, Urodzony Jan Dęboróg, Kasper Kaliński (Obrona Olsztyna), Janko Cmentarnik, Wielki Czwartek, Żywot poczciwego człowieka, Nagrobek obywatelowi; Chatka w lesie; Melodie z domu obłąkanych (zbiór poezji); Wycieczki po Litwie w promieniach od Wilna; Podróż swojaka po swojszczyźnie. Właśc. Ludwik Władysław Kondratowicz, pseudonim artystyczny utworzył z drugiego imienia i nazwy herbu rodzinnego. Poeta, pisarz i tłumacz doby romantyzmu. Był piewcą swojskości (przeciwny emigracji), idei demokratycznych (lecz nie rewolucyjnych), ludowości i rdzennej kultury litewskiej. Nazywał siebie ,,lirnikiem wioskowym" (tytuł jednego z wierszy), piszącym dla ,,braci w siermiędze i braci w kapocie". Jego styl cechuje programowa prostota języka, humor, niekiedy ironia (np. w nawiązaniach do sielankowych opisów życia na wsi). Solidaryzował się z egzystencją chłopów i drobnej szlachty, krytykował egoizm ziemiaństwa. Jego poglądy na współczesne mu tematy społeczne wyrażają m.in. wiersze Hulaj dusza! i Wyzwolenie włościan. Ważnym dokonaniem Syrokomli są przekłady łacińskojęzycznej literatury staropolskiej, m.in. Jana Kochanowskiego, Klemensa Janickiego, Sebastiana Klonowicza czy Macieja Kazimierza Sarbiewskiego - w pracy tej celem było przybliżenie rodakom spuścizny kultury polskiej. Ponadto tłumaczył również współczesną poezję rosyjską i ukraińską (Rylejewa, Lermontowa, Niekrasowa, Szewczenki), a nawet wielkich romantyków niemieckich (Króla Olch Goethego, liryki Heinego), te jednak przekłady nie są wierne i służyły raczej Syrokomli dla wyrażenia cudzym słowem tego, czego sam, w warunkach rosyjskiej cenzury, nie mógł pisać. Cieszył się popularnością w całym kraju, nie tylko na rodzinnej Litwie i Białorusi, ale również w Warszawie, Krakowie i w Wielkopolsce, gdzie w latach 50. przyjmowano go bardzo uroczyście. Ostatnie lata niedługiego życia Syrokomli naznaczył cień zbliżającego się powstania styczniowego. W 1861 r. wracając do Wilna z Warszawy, gdzie brał udział w manifestacjach patriotycznych (po części jako współpracownik ,,Kuriera Wileńskiego"), został aresztowany i uwięziony, a następnie osadzony przymusowo w Borejkowszczyźnie. Tam stworzył niezwykle dojrzałe liryki zebrane później w zbiorze Poezja ostatniej godziny (wyd. 1862, obejmują m.in. Melodie z domu obłąkanych). Dzięki usilnym staraniom przyjaciół zezwolono na jego powrót do Wilna na kilka miesięcy przed śmiercią. Został tam pochowany na cmentarzu na Rossie, a jego pogrzeb zgromadził tłumy i sam stał się demonstracją patriotyczną doby przedpowstaniowej. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Peter Raina
Peter Raina, znany historyk, działacz opozycji lat 80-tych publikuje swój sprzeciw wobec szaleństwa polityki ostatnich lat. Dużą część książki stanowią załączniki, źródła, akty prawne prowadzące Polskę do zguby. Polityka rządu PiS pozostaje w sprzeczności z normami demokratycznymi. Rządy sprawowane przez tę partię prowadzą Polskę do zguby. Uchwalenie dwóch kontrowersyjnych, niezgodnych z Konstytucją RP ustaw: ustawy zmieniającej przepisy krajowe dotyczące ustroju sądów powszechnych, sądów administracyjnych i Sądu Najwyższego (powszechnie nazywanej "ustawą kagańcową"), a także ustawy o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022 sprawia, że Polacy w nadchodzących wyborach muszą poważnie zastanowić się nad swoim losem, a celem powinno być odsunięcie PiS od władzy. Inaczej Polska wróci do czasów przed rokiem 1989, z widocznymi tego konsekwencjami, bo oznacza to zgodę na prowadzenie polityki wbrew zasadom i normom UE. To postawienie naszego państwa poza Unią. Nowoczesny patriotyzm powinien charakteryzować się poważnym myśleniem o bezpieczeństwie swojego narodu, gdzie nie ma alternatywy dla jak najdalej posuniętej integracji europejskiej. Odrzucenie jej to dla Polski osamotnienie i bezsilność wobec geopolitycznych katastrof. To przyznanie racji "Grabarzom polskiej demokracji. Peter Raina