Publisher: 24
Juliusz Słowacki
„Żmija” to powieść poetycka autorstwa Juliusza Słowackiego, obok Adama Mickiewicza uznawanego powszechnie za największego przedstawiciela polskiego romantyzmu. Tekst powstał w burzliwym okresie życia poety, w roku 1831 roku, pierwsze strofy złożył jeszcze w Warszawie, kolejne podczas podróży po Europie w Dreźnie i Paryżu. Sam Słowacki określał „Żmiję” jako swoje najdoskonalsze dzieło.
Żmija. Romans poetyczny z podań ukraińskich, w sześciu pieśniach
Juliusz Słowacki
Tekst powstał w burzliwym okresie życia poety, w roku 1831 roku, pierwsze strofy złożył jeszcze w Warszawie, kolejne podczas podróży po Europie w Dreźnie i Paryżu. Utwór opublikowany został w rok później w Paryżu w drugim tomie Poezyj. W listach do matki z tego okresu poeta określał ‘Żmiję’, jako swoje najdoskonalsze dzieło (list z 30 lipca 1832). Juliusz Kleiner stwierdził, że ‘Żmija’ jest wirtuozowskim popisem poety, misterną kompozycją romantycznych motywów, ale brakuje w nim osobistego, emocjonalnego stosunku pisarza do przedstawianych wydarzeń, które ujawnią się dopiero w późniejszych utworach wieszcza. (za Wikipedią).
Monika Maciewicz
Bo życie wiedźmy jest kołowrotem... Nastała wiosna, lecz zamiast wybuchu zieleni panuje susza, a wokół mnożą się tajemnice. Dlaczego kamienna baba leży na ziemi? Co wróżą spadające gwiazdy? Jakie sekrety kryje Welesowe źródło oraz dziewczyna o czerwonych włosach? Wiedma zostaje rzucona w wi r nowych przygód w świecie pełnym wodnic, rusałek, utopców, chmurników oraz zmór. Wplątana w odwieczną walkę pana nieba, Peruna, z władcą podziemi, Welesem, odbędzie najtrudniejszą podróż do korzeni drzewa życia. Żmijątko zabierze was w podróż pełną sł owiańskich obrzędów, odwiecznych przesądów i wiedźmiego doświadczenia, które Biwia zdobyła, od kiedy stała się Wiedmą. Po tej okraszonej piorunami samego Peruna lekturze posiądziecie wiedzę, o której nie śniło się niejednej szeptusze. Agnieszka Kulbat, autorka cyklu fantasy Mojra oraz thrillera Bujda
Magdalena Lewandowska
Źle się dzieje w Daborze. Choć pierwsza misja młodej Witii Daboru odniosła pełen sukces. Odnowiony sojusz z Żeglarzami z wysp Trogen nie tylko wzmocnił pozycję Saji, ale również przyniósł nadzieję na osłabienie Cesarstwa Hemaru. Droga do tronu, do odzyskania władzy w Daborze wydaje się stać otworem. Wydaje się... Noc Dnia zaćmienie słońca, przewidziane pradawną mądrością obudziła siły, o których zapomnieli wszyscy, włączając w to zielarki i zamieszkujące w Zaświatach przodkinie. Siły ciemności i chaosu, siły przedwiecznych żywiołów i demonów daborskiej ziemi. Odrodziła się moc zdradliwej i podstępnej jak żmija Alwiny. Długo wyczekiwana kontynuacja Drzewa wspomnień" to porywająca opowieść o przyjaźni, zdradzie, sile tradycji i cenie zapomnienia.
Jan Bernard
Narratorem tej brawurowej, pełnej specyficznego humoru powieści kryminalnej jest Janek – prowadzący dość hulaszczy tryb życia, student medycyny – który zostaje wplątany w kryminalną aferę. Chodzi oczywiście o morderstwo, bo czyż istnieje dobry kryminał bez choćby jednego trupa?! Co prawda milicja, w osobie niezmordowanego kapitana Stefana Buli (dla którego jest to ostatnia obecność w literackiej przestrzeni) prowadzi intensywne śledztwo, ale główny bohater, Janek, zmuszony okolicznościami, prowadzi też własne. Nie brak w tej powieści szybkich zwrotów akcji, ostrych dialogów, sugestywnych opisów, obrazowych porównań, odważnych uogólnień oraz – oczywiście – szczypty erotycznego napięcia. Spełniony jest też podstawowy warunek, który powinien spełniać każdy dobry kryminał – czytelnik ma szansę na odgadnięcie „kto zabił?” zanim jeszcze będzie to wyjaśnione na ostatnich stronach powieści przez autora. Może Tobie się to uda? Spróbuj! Rzecz świetnie, pod względem literackim, napisana, co nie powinno dziwić, bowiem Jan Bernard to pseudonim literacki Bohdana Peteckiego – autora kilkunastu kultowych powieści science fiction oraz wielu artykułów prasowych i audycji radiowych. AMUDENA RUTKOWSKA (KlubMOrd.com): - Miejsce akcji: Kraków (co w powieści milicyjnej wyjątkowo rzadkie) oraz szczyt górski niedaleko Krościenka. - Miejsce zbrodni: mieszkanie w secesyjnej kamienicy wyposażone m.in. w fortepian, biurko z kałamarzem i bibliotekę „wyjętą jakby z angielskiego melodramatu”. - Czas akcji: początek lat siedemdziesiątych. - Ofiara: Aniela Wójcikowa, leciwa wdowa po cukierniku, zamożna, choć nie gardząca dodatkowym zarobkiem przy wynajmie stancji studentom, namiętnie kolekcjonująca złotą biżuterię, prowadząca bujne życie erotyczne. - Prowadzący śledztwo (oficjalnie): legendarny (podobno) kapitan Buła. - Prowadzący śledztwo (na boku i wbrew milicji): zamieszany w sprawę student medycyny (Janek), narrator opowieści, który mimo, że ostatni łobuz, cham, łamacz serc niewieścich i w ogóle kompletnie nieodpowiedzialny przedstawiciel złotej młodzieży, wzbudza jednak sympatię czytelnika. - Styl: ostry, dowcipny, choć niektórych może odstręczyć zbytnim naturalizmem, zwłaszcza przy opisach sekcji zwłok, ale i zaintrygować, jak choćby mistrzowskim opisem objawów porannego kaca. - Jednozdaniowe podsumowanie: czytajcie Jana Bernarda! – niewiele kryminałów z tamtego okresu można polecić, tak jak „Żmije…” komuś, kto nie jest perwersyjnym koneserem gatunku, a chciałby, najzwyczajniej w świecie, poczytać coś sobie w pociągu… w drodze do Krakowa. WIESŁAW KOT (KlubMOrd.com): Intrygujące. Prosta, klarownie poprowadzona intryga, ale to przecież nie jest aż takie dziwowisko. A jednak rzecz czyta się z zacięciem powyżej przeciętnej. Dlaczego? Bo autor zdradza niepowszednią inteligencję językową. Nie – sprawność, łatwość, potoczystość. To, co pisze jest powyżej tych przymiotów: on inteligentnie widzi kolejne sytuacje i daje im wyraz w dowcipnej polszczyźnie. Mówię tu o dowcipie, który daleko wykracza poza średnią milicyjną. To, jak pisze bawi nawet dziś, po czterdziestu latach od premiery. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 22. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.
Jan Bernard
Narratorem tej brawurowej, pełnej specyficznego humoru powieści kryminalnej jest Janek – prowadzący dość hulaszczy tryb życia, student medycyny – który zostaje wplątany w kryminalną aferę. Chodzi oczywiście o morderstwo, bo czyż istnieje dobry kryminał bez choćby jednego trupa?! Co prawda milicja, w osobie niezmordowanego kapitana Stefana Buli (dla którego jest to ostatnia obecność w literackiej przestrzeni) prowadzi intensywne śledztwo, ale główny bohater, Janek, zmuszony okolicznościami, prowadzi też własne. Nie brak w tej powieści szybkich zwrotów akcji, ostrych dialogów, sugestywnych opisów, obrazowych porównań, odważnych uogólnień oraz – oczywiście – szczypty erotycznego napięcia. Spełniony jest też podstawowy warunek, który powinien spełniać każdy dobry kryminał – czytelnik ma szansę na odgadnięcie „kto zabił?” zanim jeszcze będzie to wyjaśnione na ostatnich stronach powieści przez autora. Może Tobie się to uda? Spróbuj! Rzecz świetnie, pod względem literackim, napisana, co nie powinno dziwić, bowiem Jan Bernard to pseudonim literacki Bohdana Peteckiego – autora kilkunastu kultowych powieści science fiction oraz wielu artykułów prasowych i audycji radiowych. AMUDENA RUTKOWSKA (KlubMOrd.com): - Miejsce akcji: Kraków (co w powieści milicyjnej wyjątkowo rzadkie) oraz szczyt górski niedaleko Krościenka. - Miejsce zbrodni: mieszkanie w secesyjnej kamienicy wyposażone m.in. w fortepian, biurko z kałamarzem i bibliotekę „wyjętą jakby z angielskiego melodramatu”. - Czas akcji: początek lat siedemdziesiątych. - Ofiara: Aniela Wójcikowa, leciwa wdowa po cukierniku, zamożna, choć nie gardząca dodatkowym zarobkiem przy wynajmie stancji studentom, namiętnie kolekcjonująca złotą biżuterię, prowadząca bujne życie erotyczne. - Prowadzący śledztwo (oficjalnie): legendarny (podobno) kapitan Buła. - Prowadzący śledztwo (na boku i wbrew milicji): zamieszany w sprawę student medycyny (Janek), narrator opowieści, który mimo, że ostatni łobuz, cham, łamacz serc niewieścich i w ogóle kompletnie nieodpowiedzialny przedstawiciel złotej młodzieży, wzbudza jednak sympatię czytelnika. - Styl: ostry, dowcipny, choć niektórych może odstręczyć zbytnim naturalizmem, zwłaszcza przy opisach sekcji zwłok, ale i zaintrygować, jak choćby mistrzowskim opisem objawów porannego kaca. - Jednozdaniowe podsumowanie: czytajcie Jana Bernarda! – niewiele kryminałów z tamtego okresu można polecić, tak jak „Żmije…” komuś, kto nie jest perwersyjnym koneserem gatunku, a chciałby, najzwyczajniej w świecie, poczytać coś sobie w pociągu… w drodze do Krakowa. WIESŁAW KOT (KlubMOrd.com): Intrygujące. Prosta, klarownie poprowadzona intryga, ale to przecież nie jest aż takie dziwowisko. A jednak rzecz czyta się z zacięciem powyżej przeciętnej. Dlaczego? Bo autor zdradza niepowszednią inteligencję językową. Nie – sprawność, łatwość, potoczystość. To, co pisze jest powyżej tych przymiotów: on inteligentnie widzi kolejne sytuacje i daje im wyraz w dowcipnej polszczyźnie. Mówię tu o dowcipie, który daleko wykracza poza średnią milicyjną. To, jak pisze bawi nawet dziś, po czterdziestu latach od premiery. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 22. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.
Bożena Walewska
Zasiadający na tronie Esenii Edmur Anvil pragnie stworzyć potężne imperium, którym będzie niepodzielnie władał. Młody król ślepo zapatrzony w dokonania swojego przodka Edmura Pirata jest gotów zapłacić każdą cenę, czy to w złocie, czy krwi i ludzkim życiu, aby sięgnąć po władzę absolutną i rzucić na kolana ościenne narody, zwłaszcza te parające się magią. Najbliższe otoczenie przerażone perspektywą wojny stara się skierować myśli władcy w stronę bardziej odpowiednich dla młodego mężczyzny rozrywek: kobiet, wina i hazardu. I choć król nie pozostaje obojętny na uroki dworskiego życia, to jednak nie porzuca swoich planów, a wręcz odwrotnie, dąży do ich realizacji z obsesyjną wręcz konsekwencją. Świadomi rosnącego zagrożenia Nair i Kal, a także Sylowie gromadzą i przygotowują armię do wojny, której pierwszy akt rozegra się w Morovii. Nie wiedzą jednak, że Kosiarze elitarne oddziały Edmura realizują misję, która może zadecydować o wyniku całego konfliktu. Nie wiedzą też, kto zbiegł z eseńskiego zamku i zmierza do Sylii, a także jakie plany ma Marianna de Rodhe. Nadchodzi wojna, której nie da się zapobiec, której wyniku nie da się przewidzieć. Wojna, która na pewno będzie kosztowała życie tysięcy i przepełni królestwa cierpieniem.
Bożena Walewska
Zasiadający na tronie Esenii Edmur Anvil pragnie stworzyć potężne imperium, którym będzie niepodzielnie władał. Młody król ślepo zapatrzony w dokonania swojego przodka Edmura Pirata jest gotów zapłacić każdą cenę, czy to w złocie, czy krwi i ludzkim życiu, aby sięgnąć po władzę absolutną i rzucić na kolana ościenne narody, zwłaszcza te parające się magią. Najbliższe otoczenie przerażone perspektywą wojny stara się skierować myśli władcy w stronę bardziej odpowiednich dla młodego mężczyzny rozrywek: kobiet, wina i hazardu. I choć król nie pozostaje obojętny na uroki dworskiego życia, to jednak nie porzuca swoich planów, a wręcz odwrotnie, dąży do ich realizacji z obsesyjną wręcz konsekwencją. Świadomi rosnącego zagrożenia Nair i Kal, a także Sylowie gromadzą i przygotowują armię do wojny, której pierwszy akt rozegra się w Morovii. Nie wiedzą jednak, że Kosiarze – elitarne oddziały Edmura realizują misję, która może zadecydować o wyniku całego konfliktu. Nie wiedzą też, kto zbiegł z eseńskiego zamku i zmierza do Sylii, a także jakie plany ma Marianna de Rodhe. Nadchodzi wojna, której nie da się zapobiec, której wyniku nie da się przewidzieć. Wojna, która na pewno będzie kosztowała życie tysięcy i przepełni królestwa cierpieniem.