Wydawca: 8
Kathe Koja
To nie jest miałki romans o grzecznych panienkach z przedmieścia, ale mroczna opowieść o destrukcyjnej relacji, która z masochistycznego zaburzenia osobowości zmienia się w osobliwy rodzaj sztuki... W bliżej nieokreślonym amerykańskim mieście żyją dwie artystki. Tess, zwykle ukryta pod maską spawalniczą i tworząca na wysypisku śmieci, fascynuje się rzeźbieniem w metalu. Z kolei Bibi - mistrzyni tańca nowoczesnego pragnie wyrażać twórcze ekspresje ducha wykraczające poza normy ciała. Te dziwne kobiety stworzą artystyczną grupę Chirurgów Zagłady i zupełnie zatracą się w namiętnym związku opartym na ekstremalnych torturach ciała. ,,Skóra" jest metaforyczną opowieścią o granicach w sztuce i relacjach międzyludzkich. Nie musisz kochać tatuaży ani awangardowej rzeźby, by z przejęciem przeczytać ,,Skórę" od deski do deski. Ta lektura pozwala wyzbyć się uprzedzeń, zapomnieć o ograniczeniach ciała.
Piotr Kościelny
Wrocław, maj 2009 roku. Na brzegu Odry dziecko znajduje coś, czego nigdy nie powinno zobaczyć - fragment ludzkiej skóry. Kilka godzin później policja dokonuje jeszcze bardziej makabrycznego odkrycia. W opuszczonym budynku, niczym trofeum, wiszą obdarte ze skóry zwłoki młodej kobiety. Nadkomisarz Władek Majchrzak, weteran wydziału zabójstw, wie jedno: to dopiero początek. Morderca nie tylko zabija - on inscenizuje. Każdy detal jest częścią chorego spektaklu. Każda ofiara - komunikatem. Śledczy gonią cień kogoś, kto jest zawsze o krok przed nimi. Im dalej Majchrzak zagłębia się w sprawę, tym bardziej mrok wciąga go w swoje trzewia. Bo w tym śledztwie nie tylko potwór patrzy mu prosto w oczy. Patrzą też jego własne demony. "Skóra" to kryminał, który przeszywa na wskroś i nie pozwala o sobie zapomnieć. Gęsty, duszny, przesiąknięty lękiem - nie sposób się od niego oderwać. Nawet jeśli zamkniesz oczy.
Piotr Kościelny
Wrocław, maj 2009 roku. Na brzegu Odry dziecko znajduje coś, czego nigdy nie powinno zobaczyć - fragment ludzkiej skóry. Kilka godzin później policja dokonuje jeszcze bardziej makabrycznego odkrycia. W opuszczonym budynku, niczym trofeum, wiszą obdarte ze skóry zwłoki młodej kobiety. Nadkomisarz Władek Majchrzak, weteran wydziału zabójstw, wie jedno: to dopiero początek. Morderca nie tylko zabija - on inscenizuje. Każdy detal jest częścią chorego spektaklu. Każda ofiara - komunikatem. Śledczy gonią cień kogoś, kto jest zawsze o krok przed nimi. Im dalej Majchrzak zagłębia się w sprawę, tym bardziej mrok wciąga go w swoje trzewia. Bo w tym śledztwie nie tylko potwór patrzy mu prosto w oczy. Patrzą też jego własne demony. "Skóra" to kryminał, który przeszywa na wskroś i nie pozwala o sobie zapomnieć. Gęsty, duszny, przesiąknięty lękiem - nie sposób się od niego oderwać. Nawet jeśli zamkniesz oczy.
Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu
Jarek Szubrycht
Dojrzewanie w Polsce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie należało do najłatwiejszych, a żeby przetrwać w głównym nurcie, trzeba było dać się ponieść któremuś z potężnych żywiołów: Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a później chaosowi raczkującego kapitalizmu, albo Kościołowi. A co z tymi, którzy chcieli iść własną ścieżką? Jarek Szubrycht od nastoletnich lat wiedział, że jego drogą jest metal. A metal to nie tylko muzyka to styl życia (skóra i ćwieki na wieki!), dyscyplina sportowa (w której konkuruje się o najbardziej ekstremalne brzmienie, najbardziej radykalne postawy i najbardziej kuriozalne opinie), grupa terapeutyczna (na długo przed internetem) i szkoła kreatywności (bo kto by wiedział, po co się mydli znaczki albo jak wyszywa się logo zespołu na podartej jeansowej katanie?). Skóra i ćwieki na wieki to dowcipna i błyskotliwa kronika dorastania w ekstremalnych czasach wymagających ekstremalnych reakcji, której soundtrackiem jest metal. Szubrycht zręcznie przeplata historie pionierów gatunku ze swoim własnym doświadczeniem fana, redaktora zinów i metalowego wokalisty. To także uniwersalna opowieść o miłości do muzyki, porywająca nie tylko tych, których życie jest heavy. Chociaż nie kręciłem ósemek głową pod sceną na Metalmanii ani nie goniłem skinów, metal zawsze mnie pociągał. Przeczytałem więc tę książkę z wypiekami na twarzy, w tym samym tempie, co kiedyś Wierność w stereo Nicka Hornbyego. Skóra i ćwieki na wieki to fascynująca podróż do przeszłości, pełna detali i obrazów Polski z czasów, kiedy na dziesięciopiętrowym bloku była tylko jedna antena satelitarna. Bardzo dużo nas łączy, z tą różnicą, że Jarek oglądał Headbangers Ball, a ja 120 Minutes. Jestem wielkim fanem jego kompetencji i wiedzy o metalu. Artur Rojek
Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu
Jarek Szubrycht
Dojrzewanie w Polsce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie należało do najłatwiejszych, a żeby przetrwać w głównym nurcie, trzeba było dać się ponieść któremuś z potężnych żywiołów: Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a później chaosowi raczkującego kapitalizmu, albo Kościołowi. A co z tymi, którzy chcieli iść własną ścieżką? Jarek Szubrycht od nastoletnich lat wiedział, że jego drogą jest metal. A metal to nie tylko muzyka to styl życia (skóra i ćwieki na wieki!), dyscyplina sportowa (w której konkuruje się o najbardziej ekstremalne brzmienie, najbardziej radykalne postawy i najbardziej kuriozalne opinie), grupa terapeutyczna (na długo przed internetem) i szkoła kreatywności (bo kto by wiedział, po co się mydli znaczki albo jak wyszywa się logo zespołu na podartej jeansowej katanie?). Skóra i ćwieki na wieki to dowcipna i błyskotliwa kronika dorastania w ekstremalnych czasach wymagających ekstremalnych reakcji, której soundtrackiem jest metal. Szubrycht zręcznie przeplata historie pionierów gatunku ze swoim własnym doświadczeniem fana, redaktora zinów i metalowego wokalisty. To także uniwersalna opowieść o miłości do muzyki, porywająca nie tylko tych, których życie jest heavy. Chociaż nie kręciłem ósemek głową pod sceną na Metalmanii ani nie goniłem skinów, metal zawsze mnie pociągał. Przeczytałem więc tę książkę z wypiekami na twarzy, w tym samym tempie, co kiedyś Wierność w stereo Nicka Hornbyego. Skóra i ćwieki na wieki to fascynująca podróż do przeszłości, pełna detali i obrazów Polski z czasów, kiedy na dziesięciopiętrowym bloku była tylko jedna antena satelitarna. Bardzo dużo nas łączy, z tą różnicą, że Jarek oglądał Headbangers Ball, a ja 120 Minutes. Jestem wielkim fanem jego kompetencji i wiedzy o metalu. Artur Rojek
Skóra matki. Psychologiczny portret Eda Geina
Juliusz J. Manell
Ed Gein nie chciał być potworem. Chciał być swoją matką. To jest psychologiczna autopsja umysłu "Rzeźnika z Plainfield", która wykracza poza sensację. E-book ujawnia, jak fanatyczna, toksyczna matka, Augusta Gein, stworzyła idealne warunki laboratoryjne dla narodzin potwora. To dogłębna analiza psychoanalityczna, która używa teorii "Skóry-Ego" i "Syndromu Uwięzionego Dziecka", by wyjaśnić, dlaczego Gein polował na kobiety, a ich skóry używał do tworzenia swojego "kostiumu matki". Autor, Juliusz J. Manell, łączy historię zbrodni z psychologią, by odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: czy potwory rodzą się złe, czy są powoli rzeźbione przez otoczenie? Posłuchaj, by zrozumieć dziedzictwo Geina w popkulturze i odkryć, jak cienka jest granica między normalnością a szaleństwem. *** W cichej, rolniczej społeczności Plainfield w Wisconsin, nikt nie podejrzewał, że za uprzejmym uśmiechem samotnego farmera, Eda Geina, kryje się jeden z najbardziej przerażających umysłów w historii Ameryki. Gdy w 1957 roku odkryto horror na jego farmie, światem wstrząsnęła nie tylko brutalność zbrodni, ale przede wszystkim pytanie: jak to możliwe? "Skóra Matki" to nie jest kolejna kronika morderstw. To dogłębny, psychologiczny portret człowieka, którego umysł został doszczętnie zniszczony przez toksyczną relację z fanatyczną matką. Ta książka to podróż do serca ciemności, która analizuje, jak narodził się potwór. Wykorzystując narzędzia psychoanalizy i psychologii kryminalnej, autor Juliusz J. Menell bada kluczowe koncepcje, takie jak archetyp "Pożerającej Matki" i teoria "Skóry-Ego", aby wyjaśnić, co kryło się za makabrycznym rzemiosłem Geina. Odkrywa, dlaczego jego historia stała się niewyczerpanym źródłem inspiracji dla Hollywood, dając początek ikonom grozy jak Norman Bates, Leatherface i Buffalo Bill. To wstrząsające studium przypadku, które zmusza do refleksji nad naturą zła, siłą wpływu otoczenia i cienką granicą, która oddziela normalność od szaleństwa. AUDIOBOOK czyta: Juliusz J. Manell czas: 1:31
Skóra matki. Psychologiczny portret Eda Geina
Juliusz J. Manell
Ed Gein nie chciał być potworem. Chciał być swoją matką. To jest psychologiczna autopsja umysłu "Rzeźnika z Plainfield", która wykracza poza sensację. E-book ujawnia, jak fanatyczna, toksyczna matka, Augusta Gein, stworzyła idealne warunki laboratoryjne dla narodzin potwora. To dogłębna analiza psychoanalityczna, która używa teorii "Skóry-Ego" i "Syndromu Uwięzionego Dziecka", by wyjaśnić, dlaczego Gein polował na kobiety, a ich skóry używał do tworzenia swojego "kostiumu matki". Autor, Juliusz J. Manell, łączy historię zbrodni z psychologią, by odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: czy potwory rodzą się złe, czy są powoli rzeźbione przez otoczenie? Posłuchaj, by zrozumieć dziedzictwo Geina w popkulturze i odkryć, jak cienka jest granica między normalnością a szaleństwem. *** W cichej, rolniczej społeczności Plainfield w Wisconsin, nikt nie podejrzewał, że za uprzejmym uśmiechem samotnego farmera, Eda Geina, kryje się jeden z najbardziej przerażających umysłów w historii Ameryki. Gdy w 1957 roku odkryto horror na jego farmie, światem wstrząsnęła nie tylko brutalność zbrodni, ale przede wszystkim pytanie: jak to możliwe? "Skóra Matki" to nie jest kolejna kronika morderstw. To dogłębny, psychologiczny portret człowieka, którego umysł został doszczętnie zniszczony przez toksyczną relację z fanatyczną matką. Ta książka to podróż do serca ciemności, która analizuje, jak narodził się potwór. Wykorzystując narzędzia psychoanalizy i psychologii kryminalnej, autor Juliusz J. Menell bada kluczowe koncepcje, takie jak archetyp "Pożerającej Matki" i teoria "Skóry-Ego", aby wyjaśnić, co kryło się za makabrycznym rzemiosłem Geina. Odkrywa, dlaczego jego historia stała się niewyczerpanym źródłem inspiracji dla Hollywood, dając początek ikonom grozy jak Norman Bates, Leatherface i Buffalo Bill. To wstrząsające studium przypadku, które zmusza do refleksji nad naturą zła, siłą wpływu otoczenia i cienką granicą, która oddziela normalność od szaleństwa.
Skórzany lejek. The Leather Funnel
Arthur Conan Doyle
Skórzany lejek to krótka, raczej upiorna opowieść, która koncentruje się na wizji snu, która nawiązuje do czasów, w tym przypadku do XVII wieku, kiedy ludzi torturowano przy pomocy najbardziej wyszukanych metod. Jak można się spodziewać, jest to bardzo dobrze napisana i interesująca opowieść jakby gotycka wersja niesławnego historycznego przypadku markiza de Brinvillliersa. Historia opowiadała o gościu, który odwiedził dom angielskiego kolekcjonera niezwykłych przedmiotów. W pokoju, w którym miał spędzić noc, znajdowała się biblioteka wypełniona zatęchłymi książkami oraz kominek z żarem połyskującym w mroku. Anglik poprosił swojego gościa o udział w eksperymencie po uprzednim wyjaśnieniu, że wyznaje pogląd, że sny mogą być bardzo odkrywcze i nie należy ich lekceważyć. Następnie pokazał gościowi średniowieczny, skórzany lejek, a dwaj mężczyźni spekulowali na temat jego użycia i pochodzenia, badając uważnie czubek lejka, który wydawał się być pocięty. A co było dalej czytelnik dowie się po lekturze opowiadania. Zachęcamy!