Wydawca: 8
Smutek labiryntu. Gnoza i literatura. Motywy, wątki, interpretacje
Marcin Czerwiński
Smutek labiryntu jest próbą wspomnienia pewnej prastarej religii, która zaginęła w dziejach cywilizacji i kultury, a mimo tego reprezentowała tak uniwersalne pierwiastki religijne i intelektualne, że ich obecność we współczesnej kulturze i sztuce jest wciąż żywa, żeby nie powiedzieć, że w dzisiejszym kryzysie wartości przeżywa nawet swoisty renesans. Staram się odnaleźć i ułożyć w jedną opowieść te różne i pozornie bardzo czasem odległe od siebie pierwiastki, śledząc ich rozmieszczenie i kontekst w bardzo różnych tekstach współczesnej literatury. Dlatego w książce tej spotykają się tak różne nazwiska, jak Stachura, Panas, Tokarczuk, Gombrowicz czy Salamon. Okazuje się, że gnoza, bo to o niej mowa, tak jak punkrock, wciąż żyje i inspiruje. Marcin Czerwiński (ur. 1971), teoretyk literatury, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego; założyciel i redaktor naczelny kwartalnika „Rita Baum”. Autor kilkudziesięciu artykułów literaturoznawczych, w tym kilku poświęconych zjawisku gnozy. Aktualnie pracuje nad zagadnieniem negacji w literaturze i poprzez literaturę. Mieszka we Wrocławiu.
Hanna Krall
W 1983 roku pismo dla wędkarzy postanowiło pomóc uznanej reporterce – bezrobotnej w stanie wojennym. Tam Hanna Krall mogła publikować bez weryfikacji, bo w końcu trudno pisać wywrotowe treści, pisząc o rybach. A jednak… Rysunki ryb: Izabella Zychowicz „Ta strona nie jest dla wędkarza. Wędkarz wędkuje i nie ma czasu na czytanie żadnych stron. Ta strona jest dla żony. Mąż wędkuje, a żona sobie czyta” – tak Hanna Krall zainaugurowała rubrykę Smutek ryb w miesięczniku „Wiadomości Wędkarskie”. Był rok 1983, a pismo dla wędkarzy postanowiło pomóc uznanej reporterce – bezrobotnej w stanie wojennym. Tam Krall mogła publikować bez weryfikacji, bo w końcu trudno pisać wywrotowe treści, pisząc o rybach. A jednak… W cyklu rozmów Hanny Krall o rybach nie przeczytamy ani o przynętach, ani o wędkach, ani o podbierakach. Dowiemy się za to z rozmowy z profesorem Henrykiem Samsonowiczem o rybach w Średniowieczu („Szczuka, czyli szczupak, okoń, karp, to były w dwunastym, trzynastym wieku najpopularniejsze przezwiska i wyzwiska”). Historyczka sztuki Agnieszka Morawińska opowiedziała o rybach w sztuce („Rybacy musieli po prostu być »na wyposażeniu« rokokowego ogrodu jak łabędzie albo bażanty”). Profesor Jerzy Szacki – o rybach w myśli społecznej („W historii ryby spotkanie ryby z człowiekiem jest epizodem niespecjalnie długim”). Doktor Hanna Kirchner – o rybach u Nałkowskiej („Pisarka pokazuje rybę zawsze na granicy między uprzedmiotowieniem i życiem”). Pisarz Jerzy Putrament wyjawił, że wędkując, doświadczył spotkania z diabłem („Widziała pani kiedy oczy węgorza? A oczy diabła? A chce pani oczy diabła zobaczyć? To niech się pani przyjrzy oczom starego węgorza”), astrolog Marek Burski opisał ludzi spod znaku Ryb („Rzadko awansują, dyrektorów-Ryb jest niewielu”), a o samym łowieniu opowiedziała harcmistrzyni Jolanta Chełstowska („Mówią nawet, że mam fart. Być może ryby są mi wdzięczne za mój pozbawiony pychy stosunek do nich i pozwalają w nagrodę się łapać”). Między wersami tych, zdawałoby się, niepozornych rozmów o rybach możemy dostrzec odniesienia do sytuacji w Polsce lat osiemdziesiątych. I albo tak wiele żon czytało Smutek ryb, albo jednak i wędkarze skusili się na lekturę tej rubryki, w każdym razie Hanna Krall została wyróżniona w plebiscycie czytelników na ulubionego autora „Wiadomości Wędkarskich”. Teksty te nigdy nie były wydane razem w formie książkowej. Cztery z nich ukazały się w jubileuszowej książce Krall (Dowody na Istnienie 2015).
Mariana Leky
Książka autorki bestsellera Sen o okapi Kojąca opowieść o odnajdywaniu szczęścia wśród codziennych trosk Lisa przeżywa pierwszy zawód miłosny. Jej ciotka boi się latania. Ulrich z niepokojem czeka na diagnozę. Pani Weise rozważa przeprowadzkę do innego miasta. Na pana Pohla sąsiedzi zawsze mogli liczyć, jednak tym razem to on potrzebuje pomocy. Lori, mieszaniec pinczera miniaturowego, stale się trzęsie, a w zaroślach czai się aligator. Słowem: zwyczajne bolączki oraz niecodzienne zdarzenia, które dowodzą, że życie polega na oswajaniu swoich słabości. Bo przecież świadomość własnego strachu też może być supermocą! Mariana Leky to wnikliwa i czuła obserwatorka, która opisując swoich bohaterów i ich życiowe zakręty, przywraca wiarę w ludzi, w siłę więzi i wspólnoty. Jej dyskretny dowcip i celne puenty sprawiają, że Smutki wszelkiej maści wprawiają w zaskakująco dobry nastrój. Pełna humoru i empatii literacka dawka miłości do życia we wszystkich jego odcieniach. Książka, której potrzebuje każdy z nas i w której każdy odnajdzie samego siebie. Mariana Leky znalazła sposób na smutki: oswaja je i akceptuje. Potrzebujemy takich pozytywnych książek. Agnieszka Kalus, autorka bloga Czytam, bo lubię Choć książka ta ma w tytule smutki, dla mnie jest zbiorem opowieści o szczęściach. Szczęściach opartych na dostrzeganiu i docenianiu małych rzeczy oraz innych ludzi. Błyskotliwe miniaturki, które czytelników i czytelniczki zachęcają nie tylko do zadbania o swój dobrostan, emocje czy zdrowie psychiczne, ale przede wszystkim do rozejrzenia się dookoła. Świetny suplement na codzienność. Justyna Suchecka, dziennikarka i autorka książek
Mariana Leky
Książka autorki bestsellera Sen o okapi Kojąca opowieść o odnajdywaniu szczęścia wśród codziennych trosk Lisa przeżywa pierwszy zawód miłosny. Jej ciotka boi się latania. Ulrich z niepokojem czeka na diagnozę. Pani Weise rozważa przeprowadzkę do innego miasta. Na pana Pohla sąsiedzi zawsze mogli liczyć, jednak tym razem to on potrzebuje pomocy. Lori, mieszaniec pinczera miniaturowego, stale się trzęsie, a w zaroślach czai się aligator. Słowem: zwyczajne bolączki oraz niecodzienne zdarzenia, które dowodzą, że życie polega na oswajaniu swoich słabości. Bo przecież świadomość własnego strachu też może być supermocą! Mariana Leky to wnikliwa i czuła obserwatorka, która opisując swoich bohaterów i ich życiowe zakręty, przywraca wiarę w ludzi, w siłę więzi i wspólnoty. Jej dyskretny dowcip i celne puenty sprawiają, że Smutki wszelkiej maści wprawiają w zaskakująco dobry nastrój. Pełna humoru i empatii literacka dawka miłości do życia we wszystkich jego odcieniach. Książka, której potrzebuje każdy z nas i w której każdy odnajdzie samego siebie. Mariana Leky znalazła sposób na smutki: oswaja je i akceptuje. Potrzebujemy takich pozytywnych książek. Agnieszka Kalus, autorka bloga Czytam, bo lubię Choć książka ta ma w tytule smutki, dla mnie jest zbiorem opowieści o szczęściach. Szczęściach opartych na dostrzeganiu i docenianiu małych rzeczy oraz innych ludzi. Błyskotliwe miniaturki, które czytelników i czytelniczki zachęcają nie tylko do zadbania o swój dobrostan, emocje czy zdrowie psychiczne, ale przede wszystkim do rozejrzenia się dookoła. Świetny suplement na codzienność. Justyna Suchecka, dziennikarka i autorka książek
Jerzy Liebert
Jerzy Liebert Kołysanka jodłowa Smutna wiosna Powolutku piwo spijam, Nierób tęgi w okno zerkam: Świerk przed oknem, więc do świerka! Niech ci, świerku, zdrowie sprzyja! Deszczyk ciepły tnie ukosem, Oko tonie w mętnym stropie Pomalutku w kuflu topię Najsmutniejszą z wszystkich wiosen. Gdzie nas niosło któż mógł wiedzieć, O mój kiju, lasko wierna? W kątku stoisz kawał drewna, A ja murem muszę siedzieć. Ciepłaś jes... Jerzy Liebert Ur. ur. 24 lipca 1904 w Częstochowie Zm. zm. 19 czerwca 1931 w Warszawie Najważniejsze dzieła: tomiki poezji Druga ojczyzna (1925), Gusła (1930), Kołysanka jodłowa (1932); zbiór korespondencji Listy do Agnieszki Poezja Lieberta stanowi zapis jego poszukiwań metafizycznych. Tematyka religijno-filozoficzna przejawia się już w debiutanckim wierszu Zmartwychwstanie. Modlitwa młodego poety, opublikowanym w chrześcijańskim Czynie. Związany ze środowiskiem Skamandrytów, przyjaźnił się Liebert z Jarosławem Iwaszkiewiczem, publikował w Skamandrze i Wiadomościach literackich. Ważną relacją była dla poety przyjaźń z Bronisławą Wajngold, która przyjęła chrzest jako Agnieszka, a następnie wstąpiła do zakonu franciszkanek. Za jej przyczyną Liebert znalazł się w kręgu inteligencji katolickiej, związanym z ośrodkiem zakonnym w podwarszawskich Laskach, czytał filozofów chrześcijańskich i brał udział w dyskusjach na temat tych lektur. Dziennikiem tych przeżyć są Listy do Agnieszki. Studiował polonistykę na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, ale ukończenie studiów uniemożliwiła mu gruźlica i kłopoty materialne. Dzięki wsparciu przyjaciół wyjeżdżał na kuracje do Worochty. Zmarł w Warszawie w wieku 27 lat. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Smutne dialogi Octave\'a Mirbeau: satyra na mieszczaństwo w III Republice Francuskiej
Tomasz Kaczmarek
Smutne dialogi nie powstały z myślą o teatralnej inscenizacji na wielkich scenach. Ich formuła bliższa była felietonowi niż klasycznemu dramatowi. Stanowiły one zbiór satyrycznych kronik, których celem było ukazanie - w sposób celny, często przejaskrawiony i bezlitosny - prawdziwego oblicza francuskiego społeczeństwa mieszczańskiego u schyłku XIX wieku. Wówczas kronika literacka była formą o płynnych granicach - hybrydowym gatunkiem łączącym elementy dziennikarstwa, eseju, satyry, a niekiedy nawet prozy artystycznej. Autorzy nie byli skrępowani formalnymi zasadami, przeciwnie - wykorzystywali swobodę stylu i tonu, aby w atrakcyjnej formie komentować aktualne wydarzenia i obyczaje. W tym kontekście Smutne dialogi wpisują się w tradycję literatury zaangażowanej, w której ironia i groteska stają się narzędziami przenikliwego demaskowania społecznych iluzji, hipokryzji i przywar epoki.
Ananda Devi
Pierwszy zbiór krótkiej prozy Anandy Devi opublikowany po polsku. W jedenastu nowelach autorka pokazuje wydarzenia i sytuacje zrodzone z kontaktów na styku dwóch cywilizacji – Wschodu i Zachodu. W centrum tych wydarzeń stawia swoich bohaterów uchwyconych w ich słabości, śmieszności, wahaniach, zagubionych, tęskniących za czymś, świadomych jakiegoś braku, przytłoczonych stratą. W tym pilnym obserwowaniu współczesnego świata pisarka nie unika bynajmniej lekkiego tonu i subtelnych aluzji, które rozluźniają napięcie budowane obrazem, zapachem, kolorem czy emocją. Realistyczny obraz świata przedstawionego w tym zbiorze nowel ma wiele rys i pęknięć, przez które prześwituje świat magiczny, mityczny, nierealny lub choćby taki, którego tożsamość trudno jest jednoznacznie ustalić. Smutnego ambasadora można czytać zarówno w sposób linearny, uznający tym samym nieprzypadkowy porządek poszczególnych tekstów, jak i w sposób dowolny, bez przywiązywania szczególnej wagi do kolejności.
Sara Tukan, Julia Burakowska
Każda bajka w zbiorze jest inna i dotyczy odmiennej sytuacji życiowej. Bajki można czytać w domu, na zajęciach szkolnych i przedszkolnych. Można też na ich podstawie organizować ciekawe zabawy. Książka przeznaczona jest dla dzieci w wieku 5-7 lat.