Publisher: 8
Boskie, ludzkie. Cztery studia o poetyckim doświadczaniu Boga
Katarzyna Niesporek
Boskie, ludzie. Cztery studia o poetyckim doświadczaniu Boga to książka, w której zostały przedstawione odmienne sposoby wyrażania indywidualnego stanowiska wobec „metafizyczności” w liryce okresu międzywojennego i pierwszych lat II wojny światowej. Oznaczają one – jak wyjaśniał Józef Czechowicz – „splot zarówno myśli, jak dyspozycyj i akompaniamentu uczuciowego, leżący u podstaw światopoglądu artysty”. W prezentowanych szkicach ów światopogląd nie odwołuje się jednak tylko do prawowiernej religijności, ale przede wszystkim bierze pod uwagę „metafizyczny system interpretacji świata”. Przeważa więc doświadczenie poszukiwania Absolutu oraz tego, co w ziemskiej sferze – naznaczonej oraz sprofanowanej wojną, cierpieniem, samotnością, chorobą i śmiercią – transcendentne i sakralne. Szkice, zbierające uwagi o doznawaniu „metafizyczności” wyrażonej w liryce Jerzego Lieberta, Władysława Sebyły, Tadeusza Różewicza oraz Wilhelma Szewczyka przynoszą obraz nieustannego zderzania się boskiego i ludzkiego. Pokazują indywidualny wymiar przeżywania prawd objawionych doprowadzających – jednych do wyznania wiary i chrześcijańskiego Boga; drugich do jedynie przekonania o istnieniu Absolutu, którego obecność przeszkadza w codziennej egzystencji; innych do duchowego zwątpienia w „pustym kościele”, kolejnych do jeszcze głębszego doświadczania cierpienia egzystencji.
Boskie. Włoszki, które uwiodły świat
Maciej Brzozowski
Zapalczywe, namiętne, kochliwe. Bezwzględne, podstępne, próżne. Włoszki zachwycają. Bywają niebezpieczne. Matylda najpotężniejsza kobieta średniowiecznej Europy jest przez całe życie rozdarta między wiarą i wiernością. Olimpia rządzi Państwem Kościelnym, słucha jej papież i królowie, a tłumy podziwiają i nienawidzą. Jadwiga dzięki uporowi i konsekwencji z podkieleckiej wsi trafia na włoskie salony, a stąd tylko krok dzieli ją od międzynarodowej sławy. Virginia wrzuca swój portret do kominka, bo nie może znieść rywalizacji z utrwaloną na płótnie podobizną. Krystyna szuka spełnienia w miłości. Znajduje je w polityce, zdolnej opanować jej rozdęte ego. Carla żyje jak księżniczka z francusko-włoskiej bajki. Prasa z zapartym tchem wyczekuje jej potknięć. Monica, piękna dziewczyna z małego umbryjskiego miasteczka, w filmach gra święte, królowe, żonę faraona, naukowca, szpiega, ladacznice nawrócone i tymczasowe, operową divę, czarownicę i samą siebie. Gdziekolwiek na świecie powiesz włoska aktorka, odpowiedzią będzie właśnie ona. Chiara buduje internetowe imperium, z którym zasięgi żadnej innej influencerki nie mogą się równać. Ma tylu fanów, ilu mieszkańców liczą łącznie Szwajcaria, Portugalia i Szwecja. Jest piękna i potężna, dlatego nie dziwi, że Forbes nadaje jej tytuł Człowieka roku. Nowe wydanie pierwszej książki o Włoszkach, w której nie znajdziesz Sophii Loren. Ale Monica Bellucci już tu jest! Maciej A. Brzozowski, autor bestsellerowych książek o Italii, znawca i miłośnik Półwyspu Apenińskiego, tym razem przyjrzał się niezwykłym kobietom i zabiera nas w podróż do ich świata.
Boskie. Włoszki, które uwiodły świat
Maciej Brzozowski
Zachwycające, namiętne, niebezpieczne. Kobiety sukcesu, władczynie, trendsetterki. Ich życiorysy zapewniłyby dostatnie życie hollywoodzkim scenarzystom. Oto boskie Włoszki, które świat pokochał. I znienawidził. Carla Bruni żyje jak księżniczka z francusko-włoskiej bajki. Prasa z zapartym tchem czyha na jej potknięcia. Luisa Casati jest drugą po Matce Boskiej najczęściej portretowaną kobietą w historii. Sonia Gandhi, córka murarza, porzuca wszystko dla miłości. Nie spodziewa się, że ta decyzja postawi ją na czele największej partii na świecie. Katarzyna Medycejska zmusza kobiety do noszenia gorsetów. Nawet nocą. 33 centymetry to wymagany przez królową obwód talii. Jadwiga Toeplitz-Mrozowska w podkieleckiej wsi marzy o sławie. Dzięki uporowi trafia na salony elity finansowej i intelektualnej Królestwa Włoch. Maciej A. Brzozowski, autor bestsellerowej książki "Włosi. Życie to teatr", znawca i miłośnik Półwyspu Apenińskiego, tym razem przyjrzał się niezwykłym kobietom i zabiera nas w podróż do ich świata.
Szymon Hołownia
Reakcje, jakie wzbudziło pojawienie się Boskich zwierząt, zdumiały mnie swoją intensywnością. I naprawdę mocno poruszyły. Skoro z tamtym mam tyle dobrego zamieszania, po co kolejne wydanie? Właśnie po to, by wprowadzić do tekstu nowe myśli, które nie pojawiłyby się, gdyby nie konfrontacja tekstu z wnikliwym odbiorcą. By podzielić się dokonanymi w ciągu tych paru ostatnich miesięcy nowymi odkryciami. By uzupełnić i rozbudować praktyczny poradnik. Oraz by dodać do tego, co już napisałem, jeszcze jeden rozdział, którego brak instynktownie wyczuwałem pokazujący sos, w którym wszystko to, o czym napisałem, pływa: nasz coraz ciężej chory klimat. Szymon Hołownia Czy zwierzęta idą do nieba, a jeśli tak, to gdzie są, kiedy my jesteśmy w czyśćcu? Czy mają tylko służyć człowiekowi, czy może raczej współtworzyć z nim świat? I dlaczego człowiek został wygnany z raju, a zwierzęta nie? Boskie zwierzęta to książka o tym, że Bóg nie stworzył zwierząt przez przypadek i cały czas jest z nimi w kontakcie. O tym, czy facet rzeczywiście musi polować i jeść steki. O świętych, którzy woleli nie zbudować kościoła, niż wyciąć las, albo wykupywali zwierzęta z rzeźni. O psach latających w kosmos i ruszających na wojnę oraz o wiernych ptakach.
Boskie zwierzęta. nowe wydanie
Szymon Hołownia
Reakcje, jakie wzbudziło pojawienie się Boskich zwierząt, zdumiały mnie swoją intensywnością. I naprawdę mocno poruszyły. Skoro z tamtym mam tyle dobrego zamieszania, po co kolejne wydanie? Właśnie po to, by wprowadzić do tekstu nowe myśli, które nie pojawiłyby się, gdyby nie konfrontacja tekstu z wnikliwym odbiorcą. By podzielić się dokonanymi w ciągu tych paru ostatnich miesięcy nowymi odkryciami. By uzupełnić i rozbudować praktyczny poradnik. Oraz by dodać do tego, co już napisałem, jeszcze jeden rozdział, którego brak instynktownie wyczuwałem pokazujący sos, w którym wszystko to, o czym napisałem, pływa: nasz coraz ciężej chory klimat. Szymon Hołownia Czy zwierzęta idą do nieba, a jeśli tak, to gdzie są, kiedy my jesteśmy w czyśćcu? Czy mają tylko służyć człowiekowi, czy może raczej współtworzyć z nim świat? I dlaczego człowiek został wygnany z raju, a zwierzęta nie? Boskie zwierzęta to książka o tym, że Bóg nie stworzył zwierząt przez przypadek i cały czas jest z nimi w kontakcie. O tym, czy facet rzeczywiście musi polować i jeść steki. O świętych, którzy woleli nie zbudować kościoła, niż wyciąć las, albo wykupywali zwierzęta z rzeźni. O psach latających w kosmos i ruszających na wojnę oraz o wiernych ptakach.
Stanisław Grzesiuk
Pierwsze wydanie bez skreśleń i cenzury. Przedwojenna Warszawa okiem młodego warszawskiego cwaniaka. Stanisław Grzesiuk z właściwym sobie humorem i swadą portretuje przedmieścia stolicy z ich obyczajami, tradycją i swoistym kodeksem honorowym, sięgając przy tym po słownictwo i specyficzną gwarę warszawskiej ulicy. Wydanie książki zostało wstrzymane na kilka miesięcy przez cenzurę. Wreszcie w lipcu 1959 roku książka trafiła do księgarń i podobnie jak "Pięć lat kacetu" natychmiast zniknęła z półek. Czytelnicy i recenzenci apelowali do autora i wydawnictwa z prośbą o dodruki. A książka stała się na całe dekady lekturą obowiązkową chłopaków z warszawskich podwórek. Po latach tekst porównano z rękopisem i przywrócono fragmenty usunięte przez cenzurę oraz wydawcę przy pierwszej publikacji. Wydanie zawiera fragmenty najważniejszych recenzji. Stanisław Grzesiuk (19181963) pisarz, pieśniarz zwany bardem Czerniakowa. Urodził się w Małkowie koło Chełma. Od drugiego roku życia mieszkał w Warszawie, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. W czasie okupacji został aresztowany i wysłany na roboty przymusowe do Niemiec, następnie do obozów koncentracyjnych. W lipcu 1945 roku wrócił do kraju. Leczył się na gruźlicę płuc, która była konsekwencją pobytu w obozie. Autor autobiograficznej trylogii "Boso, ale w ostrogach", "Pięć lat kacetu", "Na marginesie życia". Pochowany został na cmentarzu wojskowym na Powązkach. Obok Stefana Wiecheckiego zaliczany jest do grona najbardziej zasłużonych twórców kultury warszawskiej ulicy.
Joanna J. Pawłowska
Czasy i środowisko, w jakich przychodzi nam żyć, mają niebagatelny wpływ na ukształtowanie naszych charakterów i zachowań, ale tylko od nas samych zależy, czy pod wpływem innych nie zatracimy siebie. Retrospektywna podróż do lat 60. ubiegłego wieku pokazuje, że niezależnie od wszystkiego, życie toczy się swoim torem, a ludźmi targają namiętności. Czasem tylko pewne rzeczy wymawia się szeptem. Delikatnie zaznaczone tło historyczne nie przytłacza, a wręcz przeciwnie - pomaga umiejscowić wydarzenia. Najważniejsza w tej historii jest jednak miłość. Justyna ma narzeczonego, którego kocha. Planują ślub. Podróż w jego rodzinne strony zaczyna otwierać przed nią kolejne drzwi do skrywanych pilnie rodzinnych tajemnic. Co odkryje? Czy Karol jest wobec niej uczciwy? Czy sielankowy klimat Drzymlina przełoży się na idyllę małżeńską? Jakich sekretów strzegą łąki sennej wsi podlaskiej?
Nieznany
Zbiór opowiastek z życia prowincji. Fragment utworu: „Było już samo południe, kiedy gospodarz Jasiewicz, sołtys Kapuściński i nauczyciel Dworzecki, gwarząc między sobą o czemś bardzo ważnym dla całej wsi i gminy, posłyszeli nagle jakiś hałas i szczekanie psów. Do wsi wpadło pięciu jeźdźców ma spienionych koniach. Jadący na przedzie pochwycił u boku wiszący róg, i począł trąbić, a następnie strzelił z rewolweru. We wsi zrobiło się wielkie zamieszanie. Trąbienie, krzyki przestraszonych kobiet, wrzask dzieci, wszystko to połączone z przeraźliwym wyciem psów wioskowych, napełniło powietrze jakimś dziwnym gwarem. Jeźdźcy zatrzymali się tuż przed domem Szymona. Dowódca ich z rozdzieloną na dwie strony rudą brodą, z ostrogami u butów, zeskoczył z konia, wpadł do izby i zażądał czegoś śmiało do wypicia i zagryzienia; a jeden z pozostałych doręczył sołtysowi nakaz co do obławy, zalecając pośpiech, gdyż z innej wsi ludzie już byli w lesie. Podobno zeszłej nocy pokazały się w lesie wilki, o czym jednak w Zawadach jeszcze nie wiedziano. Kiedy jeźdźcy wyszli na chwilę do swych koni, Dworzecki rzekł do gospodarza: – To jest Ordyniec, plenipotent naddzierżawcy Markowskiego. Zawsze mu coś strzeli do głowy. Znam go dobrze. Niedawno pobudował Markowskiemu dwa duże statki, jakby okręty, które wkrótce zatonęły na węgierskich jeziorach, nieskończone jeszcze, a i sam o mało nie poszedł z nimi na dno.