Wydawca: 8
Charles Dickens
,,Tajemnica Edwina Drooda" to bardzo mroczna, niedokończona powieść kryminalna Dickensa, na przestrzeni wieków pojawiło się wiele spekulacji dotyczących jej związków ze śmiercią pisarza. Głównym bohaterem jest tutaj młody architekt Edwin Drood, który zgodnie z obietnicą daną jeszcze w czasach dzieciństwa ma zostać mężem pięknej Rosie Bud. Para jest do siebie bardzo przywiązana, choć płomienne uczucie między nimi już dawno wygasło. Pewnego dnia Drood znika w tajemniczych okolicznościach i ginie wszelki ślad po nim. Czy ma to związek z jego osobliwą narzeczoną albo pobliską palarnią opium? Powieść doczekała się wielu interpretacji, alternatywnych zakończeń oraz rozwiązań zagadkowego zniknięcia młodego architekta. Jeśli gustujesz w mrocznych historiach z epoki wiktoriańskiej, na pewno będziesz pod wrażeniem tej pełnej teorii spiskowych i dwuznacznego erotyzmu lektury.
Arkadiusz Niemirski
Paczka młodych ludzi uczestniczy w wakacyjnym kursie żeglarskim, tymczasem w hotelu stacjonuje młoda aktorka Gigi. Gdy chłopcy są zajęci zabieganiem o uwagę ekranowej piękności, w ich otoczeniu zaczynają dziać się dziwne rzeczy - otrucie kozy w pobliskim barze, pożar domu, przyjazd cudzoziemca-obieżyświata handlującego sztuką. Młodzi ludzie łączą siły z przebywającą na miejscu ekipą filmową i rozpoczynają prywatne śledztwo, które prowadzi do przerażających wydarzeń sprzed lat.
Arkadiusz Niemirski
Paczka młodych ludzi uczestniczy w wakacyjnym kursie żeglarskim, tymczasem w hotelu stacjonuje młoda aktorka Gigi. Gdy chłopcy są zajęci zabieganiem o uwagę ekranowej piękności, w ich otoczeniu zaczynają dziać się dziwne rzeczy - otrucie kozy w pobliskim barze, pożar domu, przyjazd cudzoziemca-obieżyświata handlującego sztuką. Młodzi ludzie łączą siły z przebywającą na miejscu ekipą filmową i rozpoczynają prywatne śledztwo, które prowadzi do przerażających wydarzeń sprzed lat.
Maria Ulatowska, Jacek Skowroński
ONA - pisarka, z pozoru twardzielka, a naprawdę marzycielka. Trochę dziwna, bo nie lubi ani złota, ani brylantów, uwielbia natomiast gadżeciki i... golonkę. ON - obieżyświat. Nigdy nie nęciła go perspektywa stałej posady, przywiązania do jednego miejsca, kupna samochodu czy mieszkania. Oznaczałoby to zobowiązania, do jakich nie był jeszcze gotów, i nie wiedział, czy kiedykolwiek będzie... Poznali się na wielkim wycieczkowcu, płynącym do Maroka. Może byłoby jak w bajce - poznali się, pokochali, żyli długo i szczęśliwie - gdyby nie to, że mama ONEJ, chora na nowotwór, towarzysząca córce w tym bajecznym rejsie, zabrała ze sobą pewien ponad stuletni brulion... W owym kajecie dopiero przed wyjazdem odkryła niewiarygodną rodzinną tajemnicę. Na dodatek - zaszyfrowaną...
Maria Ulatowska, Jacek Skowroński
ani brylantów, uwielbia natomiast gadżeciki i... golonkę. ON - obieżyświat. Nigdy nie nęciła go perspektywa stałej posady, przywiązania do jednego miejsca, kupna samochodu czy mieszkania. Oznaczałoby to zobowiązania, do jakich nie był jeszcze gotów, i nie wiedział, czy kiedykolwiek będzie... Poznali się na wielkim wycieczkowcu, płynącym do Maroka. Może byłoby jak w bajce - poznali się, pokochali, żyli długo i szczęśliwie - gdyby nie to, że mama ONEJ, chora na nowotwór, towarzysząca córce w tym bajecznym rejsie, zabrała ze sobą pewien ponad stuletni brulion... W owym kajecie dopiero przed wyjazdem odkryła niewiarygodną rodzinną tajemnicę. Na dodatek - zaszyfrowaną...
Tajemnica gabinetu restauracyjnego
Daniel Bachrach
Opowiadanie kryminalne warszawskiego Sherlocka Holmesa" z pierwszej połowy XX wieku, podane z pierwszej ręki. Daniel Bachrach, aspirant Urzędu Śledczego w Warszawie, wspomina sprawę kryminalną, którą prowadził. Znany komisarz policji śledczej Daniel Bachrach świętuje z przyjaciółmi nadejście nowego roku na reducie w sali Teatru Wielkiego. Sylwestrową zabawę przerywa mu pojawienie się jednego z wywiadowców. Po nawiązaniu kontaktu okazuje się, że przed godziną w gabinecie jednej z pierwszorzędnych restauracji w okolicach Nowego Światu doszło do zabójstwa. Dla Bachracha oznacza to koniec beztroskiej nocy. Komisarz opuszcza współtowarzyszy i natychmiast udaje się na miejsce zbrodni. Sprawa nie jest prosta, a śledztwo potrwa jeszcze dobrych kilka tygodni... Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi.
Tajemnica gabinetu restauracyjnego
Daniel Bachrach
Opowiadanie kryminalne warszawskiego Sherlocka Holmesa" z pierwszej połowy XX wieku, podane z pierwszej ręki. Daniel Bachrach, aspirant Urzędu Śledczego w Warszawie, wspomina sprawę kryminalną, którą prowadził. Znany komisarz policji śledczej Daniel Bachrach świętuje z przyjaciółmi nadejście nowego roku na reducie w sali Teatru Wielkiego. Sylwestrową zabawę przerywa mu pojawienie się jednego z wywiadowców. Po nawiązaniu kontaktu okazuje się, że przed godziną w gabinecie jednej z pierwszorzędnych restauracji w okolicach Nowego Światu doszło do zabójstwa. Dla Bachracha oznacza to koniec beztroskiej nocy. Komisarz opuszcza współtowarzyszy i natychmiast udaje się na miejsce zbrodni. Sprawa nie jest prosta, a śledztwo potrwa jeszcze dobrych kilka tygodni... Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów, z których pochodzi.
Xavier-Henry Aymon de Montépin
Xavier Henri Aymon Perrin, hrabia Montépin (1823-1902) był popularnym francuskim powieściopisarzem. Autor powieści w odcinkach i popularnych sztuk teatralnych, najbardziej znany jest z XIX-wiecznego bestsellera La Porteuse de pain (Handlarz chlebem), który został po raz pierwszy opublikowany w Le Petit Journal w latach 1884-1889. Dzieło Les Filles de plâtre (Córki tynkarza), ukazujące się w 1855 roku, zostało potępione jako obsceniczne, a Perrin został osądzony i skazany na trzy miesiące więzienia i grzywnę w wysokości 500 franków. Tutaj polecamy lekturę równie świetnej powieści, której początek poniżej prezentujemy: „Na cmentarzu. Dwudziestego grudnia 1877 roku o godzinie ósmej z rana termometr inżyniera Cheralies wskazywał dziesięć stopni poniżej zera. Wiatr dosyć silny, dął od strony północno-wschodniej. Pogoda była chmurna, ponura. Cienka warstwa śniegu, spadłego nocą, pokrywała dachy i skrzypiała pod stopami przechodniów. Stan nieba i drobne płatki, unoszące się w powietrzu, zapowiadały widocznie, że warstwa ta wkrótce zgrubieje. Całun nieskazitelnej białości powlekał siedzibę śmierci. Drzewa ogołocone z liści, wyciągały ponad grobami gałęzie obciążone szronem. Na cmentarzu panowała cisza uroczysta. O godzinie tak wczesnej nikt po alejach nie chodził, żadna istota ludzka nie klęczała, nie modliła się przy mogile. Mylimy się... Była jedna, ale tylko jedna...”