Видавець: 8
Grzegorz Majchrzak
Wielkie ucieczki przywódców Solidarności, podziemna telewizja i nielegalne radio antykomunistyczne, puste półki, milczące telefony i konferencje prasowe Urbana, dramatyczne losy internowanych i napisy na murach "Wrona orła nie pokona" i "Junta juje". Ile pamiętamy ze stanu wojennego? Posiedzenie Rady Państwa, podczas którego zatwierdzono przepisy prawne wprowadzające stan wojenny, rozpoczęło się 13 grudnia 1981 roku około 1.00 w nocy....w godzinę po formalnym wprowadzeniu przez RP stanu wojennego! Dekret o stanie wojennym przestudiowali prawnicy związani z Episkopatem. Kazimierz Barcikowski po wysłuchaniu zastrzeżeń strony kościelnej podniósł słuchawkę, zadzwonił do redakcji "Dziennika Ustaw" i zarządził: "Proszę artykuł ten i ten skreślić, resztę przenumerować od nowa". Internowano - bez żadnej decyzji sądowej - prawie 10 tysięcy ludzi, 400 osób nawet kilkakrotnie. Do legendy przeszły brawurowe ucieczki bohaterów Solidarności. Zbigniew Bujak mroźną zimą zostawił na rękach bezradnych esbeków jedynie kożuch, Zbigniew Romaszewski wiał jedynie w skarpetkach, Eugeniusza Szumiejkę wywożono w wózku dla umarlaków, a Jan Narożniak uciekał po piorunochronie z dachu wieżowca. Niezwykła była emisja radiowa nadana przez ekipę Jerzego Jastrzębowskiego 1 kwietnia 1983 r. przy ulicy Rakowieckiej, wpobliżu siedziby...MSW, która zawiera informację o rzekomym pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego. Odtworzono w niej okoliczności salwy honorowe. Zakończono ją słowami: Tak skona wrona".
Mariola Jarocka
W tajemniczym Starym Lesie mogą zdarzyć się najbardziej nieprawdopodobne historie. Nie wierzycie mi? Wystarczy zrobić jeden krok, rozchylić gałęzie, a liście szumiących drzew wyszepczą Wam wiele opowieści o Myszce Zefirynce, Krecie Lucjanie, Bobrze Baltazarze i wielu innych mieszkańcach lasu. Jeśli chcecie poznać ich marzenia, radości oraz większe i mniejsze zmartwienia, a także tajemnice, przeczytajcie tę książeczkę. Ilustracje: Wanda Piskorska
Grzegorz Fels
Stigmata oznaczało w starożytnym Rzymie piętno wypalane żelazem na skórze niewolnika lub przestępcy. Dopiero od średniowiecza terminem tym zaczęto określać osoby naznaczone krwawiącymi ranami Chrystusa. W dziejach świata doliczono się ponad 350 stygmatyków, z czego ponad 300 to kobiety. Zdecydowana większość osób dotkniętych stygmatami (321) było wyznania katolickiego, zaś 62 z nich zostało przez Kościół beatyfikowanych i kanonizowanych. Wiele osób traktuje stygmatyków jak nieomylnych chodzących świętych. Należy jednak pamiętać, że Kościół oficjalnie uznał stygmaty tylko u dwóch świętych: św. Franciszka z Asyżu i św. Katarzyny ze Sieny. Psychiatrzy i psychologowie upatrują w pojawianiu się stygmatów problemów natury neurotycznej, histerycznej i hipnotycznej. Niektórzy biorą też pod uwagę autosugestię czy wizualizację nadjaźni. Choć z drugiej strony, nikomu jak dotąd nie udało się wywołać stygmatów stosując hipnozę. To opowieść zarówno o stygmatykach, którzy już odeszli (m.in. o Wandzie Boniszewskiej, Alicji Lenczewskiej, Świętej Siostrze Faustynie, siostrze Dulcissimie Hoffmann, Wandzie Malczewskiej i Helenie Pelczar), jak i o stygmatykach żyjących współcześnie (ks. James Bruse, ks. Zlatko Sudac). To także historia stygmatyków niemieszczących się w ramach duchowych; Giorgio Bongiovanni i jego kosmiczni aniołowie, Anioł New Age - Elia Cataldo, czy Antypapież stygmatyk, któremu miały pomóc anielskie legiony.
Krzysztof Boruń
Autor opisuje przypadki konstruowanych w XX wieku sztucznych zwierząt. Pierwszy elektryczny pies Philidog został zaprezentowany na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu w 1929 roku. Potrafił on "tropić" światło, czyli podążać za jego źródłem. To dość prosta umiejętność, jednak ostatnie opisane przez autora zwierzęta wykazują znacznie bardziej skomplikowane działania - przy ich budowie zastosowano techniki maszynowego modelowania zjawisk i procesów psychicznych.
Krzysztof Boruń
Autor opisuje przypadki konstruowanych w XX wieku sztucznych zwierząt. Pierwszy elektryczny pies Philidog został zaprezentowany na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu w 1929 roku. Potrafił on "tropić" światło, czyli podążać za jego źródłem. To dość prosta umiejętność, jednak ostatnie opisane przez autora zwierzęta wykazują znacznie bardziej skomplikowane działania - przy ich budowie zastosowano techniki maszynowego modelowania zjawisk i procesów psychicznych.
Magda Podbylska
Kolejna część przygód małych detektywek, które tym razem spędzają ferie zimowe w górach, w Świstakowej Polanie. I tutaj jest mnóstwo zagadek do rozwiązania, dziewczynki nie nudzą się więc ani chwili. Udaje im się wyjaśnić tajemnice piszczącego śniegu, tajemnicę znikających jabłek ze sklepu z warzywami i znikających orzechów z cukierni, a także tajemnicę wędrującego bałwana. W cyklu o małych detektywkach ukazały się jeszcze: „Tajemnice Zatoki Delfinów” „Tajemnice Końskiej Zagrody”
Jacek Ostrowski
Podziemia Płocka skrywają coś więcej niż tylko zapomniane mury. Skrywają tych, którzy nigdy nie odeszli. Kiedy grupa przyjaciół trafia na wskazówkę prowadzącą do odkrycia sprawcy okrutnych, tajemniczych zabójstw, ich ciekawość przeradza się w wejście do świata, gdzie każdy krok odbija się echem dawnych krzywd. Stare wejście do podziemi, wąskie przejścia, mroczne korytarze, ukryte kaplice, spleśniałe komnaty i ciemność, która zdaje się żyć własnym życiem - to przestrzeń, w której historia nie jest martwa. Ona czeka. Najpotężniejszym z duchów, jakie napotykają, jest książę Zbigniew - ślepy, przepełniony goryczą i nieustannie rozdarty między pragnieniem sprawiedliwości a żądzą zemsty. Jako brat Bolesława Krzywoustego zna dobrze smak zdrady. Jego obecność mrozi krew, a jego zamiary... są niejasne. Potrafi pomóc. Potrafi też skrzywdzić. I jeśli coś naruszy równowagę jego świata, nie zawaha się sięgnąć po środki, których nawet duch nie powinien używać. W podziemiach Płocka nikt nie jest bezpieczny. Zwłaszcza ci, którzy szukają prawdy. To opowieść o cienkiej granicy między legendą a koszmarem, o duchach, które nie potrafią odejść, i o ludziach zmuszonych stawić czoła przeszłości, która pragnie ich zatrzymać. Bo w tej historii mrok nie jest tłem - jest bohaterem.
Jacek Ostrowski
Podziemia Płocka skrywają coś więcej niż tylko zapomniane mury. Skrywają tych, którzy nigdy nie odeszli. Kiedy grupa przyjaciół trafia na wskazówkę prowadzącą do odkrycia sprawcy okrutnych, tajemniczych zabójstw, ich ciekawość przeradza się w wejście do świata, gdzie każdy krok odbija się echem dawnych krzywd. Stare wejście do podziemi, wąskie przejścia, mroczne korytarze, ukryte kaplice, spleśniałe komnaty i ciemność, która zdaje się żyć własnym życiem - to przestrzeń, w której historia nie jest martwa. Ona czeka. Najpotężniejszym z duchów, jakie napotykają, jest książę Zbigniew - ślepy, przepełniony goryczą i nieustannie rozdarty między pragnieniem sprawiedliwości a żądzą zemsty. Jako brat Bolesława Krzywoustego zna dobrze smak zdrady. Jego obecność mrozi krew, a jego zamiary... są niejasne. Potrafi pomóc. Potrafi też skrzywdzić. I jeśli coś naruszy równowagę jego świata, nie zawaha się sięgnąć po środki, których nawet duch nie powinien używać. W podziemiach Płocka nikt nie jest bezpieczny. Zwłaszcza ci, którzy szukają prawdy. To opowieść o cienkiej granicy między legendą a koszmarem, o duchach, które nie potrafią odejść, i o ludziach zmuszonych stawić czoła przeszłości, która pragnie ich zatrzymać. Bo w tej historii mrok nie jest tłem - jest bohaterem.