Wydawca: 8
Łukasz Święcicki
W felietonie Pan Profesor snuje błyskotliwe, chwilami humorystyczne rozważania na temat roli psychiatry we współczesnym systemie opieki zdrowotnej. Podkreśla znaczenie komunikacji lekarza z pacjentem w procesie leczenia, do której to predysponowany jest głównie lekarz psychiatra. To świetna, zmuszająca do refleksji lektura dla lekarzy różnych specjalności, podkreślająca wagę holistycznego podejścia do pacjenta, dzięki temu bowiem możemy liczyć na satysfakcjonujące rezultaty leczenia. Całości dopełnia atrakcyjna szata graficzna.
Ewa Zdunek
Z pozoru lekka obyczajowa pozycja , ale jest w niej coś więcej. Refleksje na temat ludzkich poszukiwań, emocji, słabości. Przytoczone pytania kierowane do wróżki, fragmenty listów z portali są ciekawym punktem zaczepienia do dyskusji o tym jak i czym żyjemy. [KAROLKA77, lubimyczytac.pl] Książka dla osób szukających czegoś lekkiego, ciekawego i zabawnego. Mamy tu wróżkę – tarotową wróżkę. Zwyczajną, polską dziewczynę, która szuka szczęścia i podąża za tym co mówi jej serce. Wróżkę, która szuka miłości na portalach randkowych. Książka napisana jest w formie pamiętnika, język prosty, zabawny, łatwo się czyta i chce się wiedzieć co jest dalej. Można też dowiedzieć się w pewnym stopniu na czym polega tarot – książka może zaszczepić w nas chęć zgłębiania tej dziedziny. Opowieść o tym, jak ciężko jest znaleźć osobę nam bliską, jak różni są ludzie, których poznajemy w internecie. Pięknie jest opisany stosunek ludzi do seksu, który przestał to być temat tabu. I ten zwrot akcji na sam koniec! Był minimalnie przewidywalny, ale jadąc do pracy, uśmiechnęłam się szeroko kiedy dowiedziałam się kto krył się za listami! Sama chciałabym coś takiego przeżyć i bardzo zazdroszczę głównej bohaterce. [XMARGLAX, lubimyczytac.pl] Oto poznajemy Emilię, wróżkę trochę z powołania a trochę z konieczności. A przede wszystkim samotną, nieco zagubioną kobietę, która marzy. Marzy, żeby być kimś innym niż jest. A kim jest? Córką zgorzkniałego, wiecznie narzekającego ojca, którego życie toczy się wokół dwóch spraw: rodzinnego interesu pralniczego i potencjalnego zamążpójścia jego córki. Emilia pracuje więc w pralni ojca, drą ze sobą koty, jest nieszczęśliwa i bardzo pragnie to zmienić. Na kolejnych kartach towarzyszymy więc głównej bohaterce w tej przemianie. I tu zaczynają się schody. Autorzy literatury współczesnej przyzwyczaili nas, że tego typu opowieść powinna być smutnym romansem, głęboką, psychologiczną rozprawką lub komedią romantyczną, mocno przesłodzoną na końcu. W tej książce jest inaczej. Zupełnie inaczej. Tak prozaicznie, życiowo, czasem nudno, czasem coś się dzieje, co nie ma związku z głównym wątkiem. Tak, jakoś bardzo podobnie, jak w życiu. Kto z nas przeżywa tyle dramatycznych uniesień, co bohaterki popularnych romansów? Emilia robi to, co zrobiłaby pewnie prawie każda singielka na jej miejscu: zakłada konto na portalu randkowym. Pełna nadziei, której nie chce zapeszyć, więc na wszelki wypadek sama sobie nie wróży, rozpoczyna przygodę z internetowym światem iluzji. Co z tego wynikło? Warto przeczytać, bo w niewielu książkach pisze się o prawdziwej stronie takich randek, bali dla singli itp. Drugi równoległy wątek to praca wróżki. Wygodna, bo zdalna, dobrze płatna, dająca poczucie niezależności. Tu Emilia zaskakuje nas wiedzą, wręcz życiową mądrością, dojrzałością, ciepłem. Jakby tkwiły w niej dwie zupełnie różne osoby. Która z nich zwycięży i obejmie panowanie nad Emilią? Oto zagadka, podobnie, jak pytanie czy ona kogoś znajdzie? Myślę, że bardziej intrygujące jest pytanie kogo? Zakończenie dorównuje najlepszym zakończeniom najlepszych książek, które traktowały o miłości. Piękne i wzruszające. Czytając książkę odnosiłam wrażenie, że czytam czyjś, autentyczny, bardzo osobisty pamiętnik. Nie zniekształcony sztucznym wymyślaniem fabuły. Taki zapis z życia trzydziestoletniej kobiety o ciekawym wnętrzu. [BRYGIDATK, lubimyczytac.pl] Projekt okładki: Olga Bołdok
Ewa Zdunek
Z pozoru lekka obyczajowa pozycja , ale jest w niej coś więcej. Refleksje na temat ludzkich poszukiwań, emocji, słabości. Przytoczone pytania kierowane do wróżki, fragmenty listów z portali są ciekawym punktem zaczepienia do dyskusji o tym jak i czym żyjemy. [KAROLKA77, lubimyczytac.pl] Książka dla osób szukających czegoś lekkiego, ciekawego i zabawnego. Mamy tu wróżkę – tarotową wróżkę. Zwyczajną, polską dziewczynę, która szuka szczęścia i podąża za tym co mówi jej serce. Wróżkę, która szuka miłości na portalach randkowych. Książka napisana jest w formie pamiętnika, język prosty, zabawny, łatwo się czyta i chce się wiedzieć co jest dalej. Można też dowiedzieć się w pewnym stopniu na czym polega tarot – książka może zaszczepić w nas chęć zgłębiania tej dziedziny. Opowieść o tym, jak ciężko jest znaleźć osobę nam bliską, jak różni są ludzie, których poznajemy w internecie. Pięknie jest opisany stosunek ludzi do seksu, który przestał to być temat tabu. I ten zwrot akcji na sam koniec! Był minimalnie przewidywalny, ale jadąc do pracy, uśmiechnęłam się szeroko kiedy dowiedziałam się kto krył się za listami! Sama chciałabym coś takiego przeżyć i bardzo zazdroszczę głównej bohaterce. [XMARGLAX, lubimyczytac.pl] Oto poznajemy Emilię, wróżkę trochę z powołania a trochę z konieczności. A przede wszystkim samotną, nieco zagubioną kobietę, która marzy. Marzy, żeby być kimś innym niż jest. A kim jest? Córką zgorzkniałego, wiecznie narzekającego ojca, którego życie toczy się wokół dwóch spraw: rodzinnego interesu pralniczego i potencjalnego zamążpójścia jego córki. Emilia pracuje więc w pralni ojca, drą ze sobą koty, jest nieszczęśliwa i bardzo pragnie to zmienić. Na kolejnych kartach towarzyszymy więc głównej bohaterce w tej przemianie. I tu zaczynają się schody. Autorzy literatury współczesnej przyzwyczaili nas, że tego typu opowieść powinna być smutnym romansem, głęboką, psychologiczną rozprawką lub komedią romantyczną, mocno przesłodzoną na końcu. W tej książce jest inaczej. Zupełnie inaczej. Tak prozaicznie, życiowo, czasem nudno, czasem coś się dzieje, co nie ma związku z głównym wątkiem. Tak, jakoś bardzo podobnie, jak w życiu. Kto z nas przeżywa tyle dramatycznych uniesień, co bohaterki popularnych romansów? Emilia robi to, co zrobiłaby pewnie prawie każda singielka na jej miejscu: zakłada konto na portalu randkowym. Pełna nadziei, której nie chce zapeszyć, więc na wszelki wypadek sama sobie nie wróży, rozpoczyna przygodę z internetowym światem iluzji. Co z tego wynikło? Warto przeczytać, bo w niewielu książkach pisze się o prawdziwej stronie takich randek, bali dla singli itp. Drugi równoległy wątek to praca wróżki. Wygodna, bo zdalna, dobrze płatna, dająca poczucie niezależności. Tu Emilia zaskakuje nas wiedzą, wręcz życiową mądrością, dojrzałością, ciepłem. Jakby tkwiły w niej dwie zupełnie różne osoby. Która z nich zwycięży i obejmie panowanie nad Emilią? Oto zagadka, podobnie, jak pytanie czy ona kogoś znajdzie? Myślę, że bardziej intrygujące jest pytanie kogo? Zakończenie dorównuje najlepszym zakończeniom najlepszych książek, które traktowały o miłości. Piękne i wzruszające. Czytając książkę odnosiłam wrażenie, że czytam czyjś, autentyczny, bardzo osobisty pamiętnik. Nie zniekształcony sztucznym wymyślaniem fabuły. Taki zapis z życia trzydziestoletniej kobiety o ciekawym wnętrzu. [BRYGIDATK, lubimyczytac.pl] Projekt okładki: Olga Bołdok
Z pamiętnika siostry zakonnicy
Gabriela Zapolska
„Z pamiętnika siostry zakonnicy” to opowiadanie autorstwa Gabrieli Zapolskiej, jednej z najwybitniejszych przedstawicielek polskiego naturalizmu. „On ujął ją w ramiona i usta ich złączyły się w długim pocałunku. Ja stałam jak wryta — nie śmiejąc odetchnąć, poruszyć się, postąpić kroku. Zdawało mi się, że razem z tym pocałunkiem spada na mnie jakieś okropne nieszczęście, że ciemna przepaść rozerwała się pod memi stopami. Oczy moje tylko mimowolnie wzniosły się do Nieba, a myśl zmieniła się w gorącą modlitwę. Pragnęłam błagać Boga o litość nad tą nieszczęśliwą, która, z jednego obłędu uleczona, wpadała w drugi jeszcze straszniejszy, bo na ten nie było i niema lekarstwa.” Fragment opowiadania.
Gabriela Zapolska
„Z pamiętników młodej mężatki” to nowela autorstwa Gabrieli Zapolskiej, jednej z najwybitniejszych przedstawicielek polskiego naturalizmu. Dowcipny obraz świata młodej mężatki ukazany przez Zapolską w formie pamiętnika.
Z papierów po nieboszczyku czwartym
Klemens Junosza
Klemens Junosza, właściwie: Klemens Szaniawski (1849-1898) powieściopisarz, nowelista i felietonista polski. Szaniawski celował przede wszystkim w małych formach prozatorskich: noweli, opowiadaniu, obrazku, szkicu. W swoich utworach chętnie portretował środowiska chłopskie, drobnoszlacheckie, ale także mieszczan i Żydów warszawskich. Niniejsza publikacja zawiera utwór Z papierów po nieboszczyku czwartym, składający się z rozdziałów: Rozdział pierwszy: o tym, skąd się wzięły papiery i kto był nieboszczyk czwarty? Rozdział drugi: zawierający w sobie cząstkę autobiografii nieboszczyka czwartego i będący zarazem wstępem do dalszego ciągu. Rozdział trzeci, z którego widać, że w braku rady poważnej, przyda się i rada pustaków. Rozdział czwarty, w którym wspomniany jest poważny myśliciel, b. p. Tobiasz Tupet i opisana przygoda, jaka się rzadko filologowi trafić może. Rozdział piąty, o tym, jak uczennica przywitała swego mistrza i jak mistrz tłumaczył uczennicy, że, ani supinum nie jest burnusem, ani gerundium rotundą. Rozdział szósty, w którym autor ma trudne zadanie, z powodu niedostatecznej biegłości w przedmiocie; w tym również rozdziale występuje Tobiasz Tupet. Rozdział siódmy, mający tę wyższość nad szóstym, że jest bliższy końca. Rozdział ósmy: Jak dziewica w bieli zdruzgotała serce filologa i jak się rozwiązała zagadka b, p. Tobiasza Tupeta. Rozdział ostatni, będący zakończeniem historii nieboszczyka czwartego.
Tsanko Ivanov
Przewodnik po krainie, w której deszcz zacina pod każdym kątem, a grand znaczy wszystko i nic. Dlaczego Irlandczycy nie rozumieją nas, a my ich? Czy to kwestia języka, poczucia humoru, a może tego, że w pubie czas płynie inaczej niż w kalendarzu? Ta książka nie jest klasycznym przewodnikiem ani podręcznikiem rozmówek. To pełna błyskotliwego humoru opowieść o kraju, który jest bardziej egzotyczny, niż się spodziewasz. Dowiedz się, jak nie obrazić Irlandczyka niezręcznie dobranym słowem, jak rozgryźć ich niekończące się sorry i dlaczego warto zaprzyjaźnić się z lokalnym barmanem. A przy okazji poznaj sprytne wskazówki językowe, dzięki którym nie tylko przetrwasz na Zielonej Wyspie, ale i zyskasz na niej sojuszników. Tsanko Ivanov - jak sam o sobie mówi, mieszka gdzieś pomiędzy Morzem Czarnym a Morzem Irlandzkim. Autor książki podróżniczej Z parasolem przez Irlandię.
Z patelnią przez kontynenty - Włochy
Dorota Sawicka
Kiedy zdecydowałam się wyruszyć w podróż z moją niezawodną patelnią, miałam tylko jeden cel: odkryć tajemnice kuchni świata i, jeśli mi się uda, nie podpalić przy tym żadnej kuchni. Moja mama, z niezmiennym wyrazem sceptycyzmu na twarzy, zawsze powtarzała, że nawet woda mi się przypala. Cóż, nie mogę zaprzeczyć - przynajmniej raz udało mi się spopielić makaron instant. Ale to tylko dodawało mi determinacji! Wyruszyłam z wielkim entuzjazmem, wyobrażając sobie, że Europa przyjmie mnie z otwartymi ramionami i pełnymi talerzami. Przecież co może pójść źle, prawda? Pakowanie patelni było jak wybieranie torebki na ważne wyjście - musi pomieścić wszystko, co niezbędne, a jednocześnie wyglądać stylowo. Moja patelnia była niczym wierny przyjaciel, który przeszedł ze mną przez wszystkie kulinarne bitwy, choć czasami bardziej przypominał pancerz ochronny niż narzędzie kuchenne. Gdy w końcu wyruszyłam, czułam się jak Indiana Jones, tylko zamiast kapelusza i bicza miałam kuchenny fartuch i zestaw przypraw, które rozprzestrzeniały się po całej walizce. Na lotnisku przeżyłam chwilę grozy, gdy obsługa chciała skonfiskować moją ulubioną łopatkę do smażenia, twierdząc, że może być użyta jako broń. Po długich negocjacjach i wykładzie na temat jej licznych zastosowań w bezpiecznym gotowaniu, udało mi się ją zachować.