Видавець: 8
Monika Hołyk-Arora
Latte. Słodka, z domieszką kawowej goryczy i południowego słońca... Zemsta. Pragnienie odwetu za doznane krzywdy... Co te dwie pozornie odmienne rzeczy mają ze sobą wspólnego? Okazuje się, że dużo! Niesiony szałem Costas przeszukuje wybrzeża Morza Egejskiego, celem odnalezienia tego, kto doprowadził niemal do bankructwa jego rodzinną firmę. Anastazja zaś próbuje odzyskać w tym czasie spokój po wielu latach snucia planów odwetu na tym, kto ją znieważył. Czy przypadkowe, jak się wydaje spotkanie odmieni ich życie? A może tajemnice przeszłości okażą się zbyt mroczne?
Zemsta o smaku latte. Pożądanie o smaku latte (#2)
Monika Hołyk Arora
Wydawać by się mogło, że to, co spotkało Anastazję i Costasa było jedynie wakacyjną przygodą z morałem. Ona poczuła, że zemsta nie zawsze ma słodki smak. On odkrył, że nie ma sensu kryć kotłujących się emocji głęboko w sobie. Oboje wrócili do swoich dawnych zajęć, lecz czy to oznacza koniec ich relacji? A może jeszcze nie wszystko stracone? Czasem, by zmienić swój los wystarczy jedna szczera rozmowa. Tylko czy Anastazja i Costas znajdą w sobie odwagę, by ją odbyć? "Pożądanie o smaku latte" to kontynuacja losów Anastazji i Costasa. O wcześniejszych przygodach tej wybuchowej pary przeczytasz w powieści "Zemsta o smaku latte".
Zemsta o smaku latte. Zemsta o smaku latte (#1)
Monika Hołyk Arora
Anastazja od lat planowała zemstę na mężczyźnie, który ją zawiódł. Teraz wreszcie stara się odzyskać utracony spokój. W tym samym czasie Costas w szaleńczym uniesieniu przeczesuje wybrzeża Morza Egejskiego. Jego celem jest odnalezienie sprawcy odpowiedzialnego za upadek jego rodzinnej firmy. Zrządzeniem losu ta wybuchowa para wpada na siebie po latach. Czy jest szansa, by jedno spotkanie mogło odmienić ich los? A może sprawy z przeszłości nie pozwolą im spojrzeć w świetlistą przyszłość? Słodko-gorzka opowieść o krzywdzie i zemście, która najlepiej smakuje na zimno.
Izabela Szolc
Nie podnoś ręki na kobietę, bo możesz pożałować to morał z najnowszego kryminału Izabeli Szolc, autorki powieści o hardych kobietach, które nie pozwolą robić z siebie ofiar. Komisarz Anna zostaje wezwana do liceum: w szkolnej toalecie znaleziono martwego noworodka. To nie będzie łatwe śledztwo, bo jak to w szkole wszyscy dobrze wiedzą, jak ukryć prawdę. Okrutna, budząca obrzydzenie zbrodnia, a w tle życie pani komisarz i jej sióstr to napisana gniewem opowieść, wobec której nikt nie pozostanie się obojętny.
Małgorzata Kasprzyk
Jowita czuje się boleśnie dotknięta postępowaniem swego ukochanego, który oszukał ją i wykorzystał. Próbuje się na nim odegrać – niestety bezskutecznie. W dodatku epidemia powoduje, że możliwości działania coraz bardziej się kurczą.Wówczas, w ramach akcji „LOT do Domu”, powraca z zagranicy jej młodsza siostra Julia, która zawsze miewała szalone pomysły. Czy dwie kobiety uwięzione na kwarantannie mogą wspólnie dokonać zemsty? Oczywiście! Mają przecież do dyspozycji Internet…
Małgorzata Kasprzyk
Jowita czuje się boleśnie dotknięta postępowaniem swego ukochanego, który oszukał ją i wykorzystał. Próbuje się na nim odegrać niestety bezskutecznie. W dodatku epidemia powoduje, że możliwości działania coraz bardziej się kurczą. Wówczas, w ramach akcji LOT do Domu", powraca z zagranicy jej młodsza siostra Julia, która zawsze miewała szalone pomysły. Czy dwie kobiety uwięzione na kwarantannie mogą wspólnie dokonać zemsty? Oczywiście! Mają przecież do dyspozycji Internet...
Anna Kłodzińska
Ostatnia misja podpułkowinika Szczęsnego, wcześniej porucznika, kapitana, majora, który nadzoruje śledztwo prowadzone przez dwóch młodych oficerów wydziału zabójstw. Anna Kłodzińska jest niekoronowaną królową polskiego kryminału milicyjnego. Akcja większości utworów tej pisarki rozgrywa się w Warszawie. Większość niestety w lewobrzeżnej części miasta. Dlatego wielką radością należy odnotować fakt, że w tej powieści pojawia się ulica Targowa. Fabuła jest prosta. Ktoś likwiduje mężczyzn w sile wieku. Za każdym razem chodzi o posiadaczy… szarych volkswagenów.. Szybko wyjaśnia się, że to zdradzony małżonek poluje na gacha swej nadobnej. Raz tylko go jednak widział i to ze sporej odległości. Wie tylko, że to posiadacz szarego volkswagena. Stąd ofiarą padają mężczyźni, których jedyną winą jest posiadanie feralnego pojazdu. I tak pewnie zginęliby wszyscy posiadacze szarych niemieckich aut tej marki w Warszawie, gdyby do akcji nie wkroczył podpułkownik Szczęsny. Jeden z rzeczonych pechowców mieszkał na Targowej i był z zawodu budowlańcem. Przyjrzyjmy mu się przez chwilę w momencie, gdy wraca do domu z przygodnie poznana kobietą. „Mężczyzna kierujący szarym volkswagenem zatrzymał go przed dużą starą kamienicą na Targowej – Tu mieszkasz? – spytała dziewczyna. Skrzywiła nos, wolałaby willę na Żoliborzu. – Taka odrapana kamienica. – Ale w środku ładnie – zapewnił ją wskakując na chodnik. – Zobaczysz jak sobie urządziłem! Jest wszystko, co trzeba: telewizor Sony, dwie kolumny głośnikowe, magnetowid, mnóstwo kaset. W lodówce mam rozmaite żarcie i alkohol. – A tapczan? – spytała z chichotem – Wygodny chociaż?” Po dalsze szczegóły zapraszam do książki. Jak widzimy z tego wstępu niepowtarzalny klimat ulicy Targowej i jej starych, odrapanych kamieniczek tylko pozornie jest mało pociągający. W rzeczywistości zaś sprzyja romantycznym uniesieniom i rozbudza zmysły. [Grzegorz Cielecki, KlubMOrd.com] Pierwsze, papierowe wydanie tej książki ukazało się nakładem Wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej (Warszawa 1990) w serii „Labirynt” w nakładzie 60000 egzemplarzy. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 87. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Jerzy Bandrowski
Zelint w języku rybaków oznacza fokę. Zwierzęta te nie są stałymi bywalczyniami polskiego Bałtyku. Pokazują się od czasu do czasu. Stanowią cenny łup dla rybaków, którzy mogą nie tylko sprzedać ich skóry, ale także zyskać najlepszej jakości tran. Zelinty są konkurencją dla rybaków, ponieważ same wyjadają morskie ryby. Jednak kiedy w wiosce panuje dostatek, rybacy nie niepokoją fok. Tak było pewnego roku tuż przed Bożym Narodzeniem. Foki z powodu silnego mrozu odpoczywały pod lodem, gdzie wydmuchiwały sobie pęcherze do oddychania. Jeden z rybaków pędzony chciwością, mimo dostatku, postanowił upolować zelinta. Nie wiedział, że jego uczynek wywoła chęć zemsty skrzywdzonych zwierząt i sprowadzi na wioskę nieszczęście.