Wydawca: Armoryka
Większość książek wydajemy w seriach: Święte Księgi, Święte Teksty, Biblioteka Tradycji Europejskiej, Biblioteka Celtycka, Sagi Islandzkie, Biblioteka Tradycji Słowiańskiej, Wierzenie i Tradycje Narodów Świata, Biblioteczka Poetycka i inne.
Józef Ignacy Kraszewski
"Józef Ignacy Kraszewski. Z dziennika starego dziada. Opowieść tragiczna opowieść smutna, prawdziwa jednak... ...Samiuteńki jeden, jak palec, na świecie całym! siedem krzyżyków, zgarbione plecy, włosów omal, sił niewiele, snu mało, wspomnień do zbytku, pieniędzy odrobina a w sercu pustki? Nie. Gdy się nie może żywych, kocha się umarłych, a ci żywi, jak mi Bóg miły, nie tak są znowu źli i czarni, jak ich tam malują!"
Jadwiga Marcinowska
Niniejsza publikacja to zbiór obrazków związanych z wyprawą autorki do Grecji i na Bliski Wschód. Zawiera m.in. takie oto opowieści: Atlantyk: Olśnienie, Legenda, Epilog. W Przestrzeniach Czasu: Areopagos, Eleuzis, Wzgórze Kronosa, Powrót. Iii. Wezwanie: W Noc Zmartwychwstania, Zostań z nami, Betleem, Córka Syjońska, Vox Clamantis, Ojczyzna, Pustynia, Za Jordanem, Z Podróży Po Samarii, Karmel, W Galilei, Genezaret, Szaweł, Zaczarowane Dni. Jadwiga Marcinowska (1872-1943), autorka ponad 40 książek za życia doceniana, dziś już niestety została zapomniana. A szkoda... Zachęcamy do lektury!
Maria Rodziewiczówna
Zbiór pięknych opowiastek, przepełnionych opisami poetyckimi mitologicznymi, ludowymi opowieściami i bajaniami. Ten niezwykły klimat najlepiej chyba oddaje zakończenie zbioru: „Pod wieczór ucichły ptaki i mleczne mgły poczęły wstawać z oparzelisk, snuć się po nich, wałęsać. Księżyc wszedł z za cmentarza i przez te mgły się wkradał; nocne ptaki i żaby rozpoczęły koncert. Stary widział wyraźnie, jak z krzaku kaliny wychodził Filip i z kępy na kępę skakał, goniąc czajki, ciskając na nie garście błota, potem od księżyca zbliżały się do chłopca dwie postacie. Matka otulała się płachtą, drżąc z febry, Krystyna otulała ręką przed wiatrem ogarek gromnicy i świeciła od tego świętego ognia złotawo – jak święta. Schodzili się we troje i tamci grzali ręce u płomienia, garnęli się do niej. Potem rzędem idąc, podchodzili bliżej i kiwali na starego, wołając bez słów. Stary się ich nie lękał. Patrzał, rozwierając oczy, aby być pewnym, że nie śpi. A jednakże śnił zapewne, bo nad oparami były tylko mgły, księżyc i gdzieniegdzie blade, torfowe ogniki.”
Jan Grzegorzewski
Z kresów połabskich: Drogą handlową nadreńską, prowadzącą przez Turyngię do Moguncji, jechał na ośle św. Sturmiusz, apostoł Germanii. Było to w 736 r. Zbliżywszy się do przeprawy przez rzekę Fuldę, spotkał on wielką ilość Słowian, kąpiących się i pływających w rzece. Na widok takiej mnogości ludzi nagich powiada biograf tego apostoła osioł, na którym siedział mąż Boży, zadrżał z przestrachu, a woń od nich przejęła grozą samego apostoła. Oni zaś, jako poganie, jęli urągać słudze Pańskiemu i zamierzali nawet nań uderzyć, lecz ręka Boska wstrzymała ich... To współczesne świadectwo jest bardzo ważne i wiarygodne. Stwierdza ono obecność Słowian w połowie VIII wieku na tej samej drodze do Renu, którą przed tysiącem lat odbywał się z ich krajami handel rzymski...
Z kronik ziemi halickiej. O bitwie pod Zawichostem śpiew historyczny
Jan Lam
Poetycka opowieśc o średniowiecznej bitwie pod Zawichostem jaka się odbyła między Polakami a Rusinami.
Z obcego Parnasu. Antologia wierszy
Stanisław Budzyński
Wybór poezji wybitnych twórców: Schillera, Göthego, Heinego, Puszkina, Pötöfiego, Schultsa, Berangera, Ulanda, M. Moorea, Jana Müllera, Jana Rebaula, Tegnera, Żukowskiego, Andersena, Felicyi Hemans, Egona Eberta, Oelenschlegera, Tomasza Padury.
Z papierów po nieboszczyku czwartym
Klemens Junosza
Klemens Junosza, właściwie: Klemens Szaniawski (1849-1898) powieściopisarz, nowelista i felietonista polski. Szaniawski celował przede wszystkim w małych formach prozatorskich: noweli, opowiadaniu, obrazku, szkicu. W swoich utworach chętnie portretował środowiska chłopskie, drobnoszlacheckie, ale także mieszczan i Żydów warszawskich. Niniejsza publikacja zawiera utwór Z papierów po nieboszczyku czwartym, składający się z rozdziałów: Rozdział pierwszy: o tym, skąd się wzięły papiery i kto był nieboszczyk czwarty? Rozdział drugi: zawierający w sobie cząstkę autobiografii nieboszczyka czwartego i będący zarazem wstępem do dalszego ciągu. Rozdział trzeci, z którego widać, że w braku rady poważnej, przyda się i rada pustaków. Rozdział czwarty, w którym wspomniany jest poważny myśliciel, b. p. Tobiasz Tupet i opisana przygoda, jaka się rzadko filologowi trafić może. Rozdział piąty, o tym, jak uczennica przywitała swego mistrza i jak mistrz tłumaczył uczennicy, że, ani supinum nie jest burnusem, ani gerundium rotundą. Rozdział szósty, w którym autor ma trudne zadanie, z powodu niedostatecznej biegłości w przedmiocie; w tym również rozdziale występuje Tobiasz Tupet. Rozdział siódmy, mający tę wyższość nad szóstym, że jest bliższy końca. Rozdział ósmy: Jak dziewica w bieli zdruzgotała serce filologa i jak się rozwiązała zagadka b, p. Tobiasza Tupeta. Rozdział ostatni, będący zakończeniem historii nieboszczyka czwartego.
Z Rawenny. Pamiątki rawennackie. Córka Teodozjusza. Ostatni przytułek Dantego
Zdzisław Morawski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT. Znakomita książka, znakomitego autora prowadzi nas w świat, który przeminął, ale którego smak, sok i klimat wgryzł się nasze umysły, kości, krew, mięśnie i ścięgna. Ten świat to świat kultury łacińskiej, dziś odchodzącej powoli ze sceny dziejów. To szerzej kultura europejska, w której mieszają się tradycje grecka, łacińska i barbarzyńców z północy, to chrześcijaństwo, które je spaja i daje fundament, zdałoby się nie do skruszenia. Warto, naprawdę warto książkę tę przeczytać. Zdzisław Morawski (1859-1928) prowadzi nas przez Rawennę pokazuje jej dzieje i piękno. Kreśli sylwetki ludzi, którzy odcisnęli na tym mieście swoje piętno, ale którzy jednocześnie odcisnęli piętno na całej tradycji i kulturze naszego kontynentu w rozmaitych jej zakresach i odsłonach.
Iwan Turgieniew
Zapiski myśliwego to zbiór opowiadań Iwana Turgieniewa z 1852 roku. To było jego pierwsze liczące się dzieło, które przyniosło mu uznanie. Dzieło owo jest częścią rosyjskiej tradycji realistycznej, ponieważ narrator jest niezwykle bystrym i uważnym obserwatorem ludzi, których spotyka i których portrety maluje. Te kilka prześlicznych nowel z Zapisek myśliwego, będzie zapewne mile przyjęte, jako utwory pisarza pierwszorzędnego talentu.
Józef Weyssenhoff
Józef Weyssenhoff - Za błękitami. Ta nieco zapomniana perła literatury polskiej przenosi czytelnika do świata ziemiańskiej prowincji, gdzie codzienność splata się z nostalgią i wewnętrznymi rozterkami bohaterów. "Za błękitami" to opowieść rozpięta między wspomnieniem a rzeczywistością, zbudowana z refleksyjnych scen, nastrojowych impresji i finezyjnych portretów postaci. Autor snuje narrację o ludziach uwikłanych w przemijanie, samotność i poszukiwanie sensu - na tle salonowych tańców, imieninowych przyjęć i jesiennych pejzaży dworskiego życia. Weyssenhoff łączy realizm obyczajowy z melancholijną poetyką, tworząc książkę o ulotnym pięknie, o sztuce, snach i śmierci, a także o niezgaszonej tęsknocie za czymś więcej - za tym, co kryje się "za błękitami". To elegancka, psychologiczna proza o świecie, którego już nie ma, ale którego echo wciąż wybrzmiewa w literaturze.
Antoni Ferdynand Ossendowski
Polscy zesłańcy badacze i podróżnicy, znalazłszy się na odległym od granic ojczyzny Dalekim Wschodzie, odwiedzali także i Państwo Środka. Chiny, ów tajemniczy kraj, tajemniczy nie tylko przed wiekiem, ale i w dzisiejszej dobie też, obudził również zainteresowania Ferdynanda Ossendowskiego, do którego ten znany i utalentowany literacko obieżyświat przed wiekiem zawitał. Efektem owych odwiedzin jest właśnie niniejsza książka, w podtytule określona jako romans, w której autor w mistrzowski sposób przybliża nam egzotyczne postaci, egzotycznego świata i pozwala posmakować chińskiego życia, obyczajów, krajobrazów, namiętności, radości i smutku... Powieść, chociaż opowiada o nieco już oddalonym od nas w czasie świecie, wciąż jest godna uwagi i absolutnie warto ją przeczytać.
Lew Tołstoj
Lew Tołstoj / : Za co? ? Opowiadanie z czasów powstania polskiego w roku 1830/1. Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i rosyjskiej. Tematem utworu jest historia Józefa Migurskiego, uczestnika powstania listopadowego, który po klęsce powstania został zesłany w głąb Rosji. W ślad za nim na zesłanie udaje się jego ukochana, a później żona Albina. Oboje podejmują próbę ucieczki z zesłania... Autor, choć był rodowitym Rosjaninem w swoim utworze udzielił poparcia dla sprawy polskiej i z sympatią pisał o uczestnikach antyrosyjskiej rewolucji. Można w jego utworze znaleźć też krytyczne uwagi pod adresem caratu i rosyjskiej polityki. (za Wikipedią).
Michał Bałucki
Smutna opowieść o świecie, który już dawno przeminął i o ludziach, którzy z pozoru tak różniący się od nas, w rzeczywistości byli tacy sami Opowieść chwyta za serce, opowieść wzrusza a oto jej fragment: U państwa Alfredów zapowiedziany był wielki wieczór. Okolica, pełna szlacheckich dworów, półpańskich pretensjonalnych pałacyków, obiecywała liczny zjazd; we dworze więc państwa Alfredów był ruch niemały, który jednak odbywał się z taktem i porządkiem, co przemawiało bardzo za zamożnością domu i dobrym jego zarządem. Wieczór się zbliżał, oświecono rzęsiście salony i długie strugi złotego światła padły drżące w ciemny ogród na murawę i jaśminy. Pani Alfredowa kończyła toaletę. Bogaty, ale mimo to skromny ubiór podnosił wdzięk posągowych jej kształtów, a ciężkie, ciemne ubranie na głowie, spięte łyskającymi brylantami, cudnie kłóciło się ze splotami jej jasnych włosów. Pani Alfredowa należała do tych kobiet, które nie tylko lubią, ale i umieją się ubrać; a była w chwili, kiedy ją poznajemy, w zenicie swej piękności, jak róże przed okwitem; miała lat 38. Kończąc toaletę, zmrużyła wielkie, szafirowe oczy i przez długie, czarne rzęsy przedarło się ciekawe spojrzenie do zwierciadła; zwierciadło musiało jej powiedzieć że piękna, bo lekki uśmiech zadowolenia przeleciał po dumnym, białym czole. Wstała i zadzwoniła. Wszedł lokaj
Teodor Jakub Naleśniak
Zbiór licznych przykładów potwierdzających nadprzyrodzoną interwencję Najświętszej Maryi Panny w rozmaitych sytuacjach życiowych wielu ludzi. Jest to pierwsza część przygotowywanego do wydania obszernego zbioru takich przykładów. Fragment: We Vias w jednym z domów umieszczono dużą piękną statuę N. P. Maryi, w ostatnich latach rząd zakupił tę kamienicę i statuę kazał usunąć. Pewna pobożna osoba odkupiła ją i w swoim domu, tuż obok leżącym, znowu na widok publiczny wystawiła. Niedługo potem kilku młodych ludzi publicznie odgrażało się, że nie dozwolą, aby ta statua znajdowała się na widoku publicznym i to na jednej z najbardziej uczęszczanych ulic. Mieszkańcy tej ulicy katolicy zadrżeli na myśl o zniewadze, jaką chcą wyrządzić statui N. P. Maryi, ludzie bezbożnie nawet wychowani, prosili właścicielkę, by bardzo na nią uważała. Dopiero po upływie ośmiu miesięcy groźba została spełnioną, statuę częścią tylko ubito, bo była ciężka i w głębi umieszczona. Naprawiła ją publiczność chrześcijańska i na to samo miejsce znowu postawiła. Bezbożna jednak ręka niedługo kazała czekać pobożnym mieszkańcom na nową zniewagę N. Panienki. W nocy z 13 na 14 maja o godzinie wpół do 11 usłyszano huk spadającego z wysoka przedmiotu. Figura Matki Bożej pogruchotana na części leżała na ziemi, a obok niej hak na dużym kiju, narzędzie zbrodni. Naprawiono statuę powtórnie i umieszczono na dawnym miejscu, a Matkę Najświętszą przeproszono ćwiczeniami pobożnymi za zniewagę Jej wizerunku. Dwa miesiące później służba u p. Chivaud we Vias poczęła rozmawiać o rzeczach złych i bezbożnych. Kiedy zaś zanadto w bluźnierstwach się posuwano, w jednym z młodych odezwało się poczucie religijne i zawołał: ˝Dość tego, zamilczcie, bo nieszczęście jeszcze jakie sprowadzicie˝. ˝Jakie nieszczęście, zawołał na to T. A., a to blisko rok jak strąciłem statuę Matki Bożej i co mi się stało!˝. Chwaląc się zaczął opowiadać, jak zahaczywszy za głowę statuę, pociągnął i rzucił ją na ziemię. A co było dalej dowiesz się, czytelniku, po przeczytaniu całej książki.
Józef Ignacy Kraszewski
"Za Sasów. August II Mocny" Józefa Ignacego Kraszewskiego to pasjonująca powieść historyczna, osadzona w burzliwych latach panowania Augusta II Mocnego. Jest to jedna z licznych powieści saskich, które stanowią znaczący element twórczości Kraszewskiego, wynikający z jego długiego pobytu w Dreźnie. Autor, mając dostęp do archiwalnych dokumentów i na co dzień obcując z atmosferą tamtej epoki, kreśli wyjątkowo autentyczny obraz tamtego czasu. Fikcyjnym bohaterem powieści jest Zachariasz Witke, drezdeński kupiec, którego marzenie o bogactwie i sukcesie prowadzi go na dwór nowo wybranego króla Polski, Augusta Mocnego. Ambitny mieszczanin szybko wplątuje się w sieć dworskich intryg i politycznych manipulacji, stając się narzędziem w rękach królewskich doradców. Kraszewski przedstawia nie tylko walkę o wpływy i władzę na dworze saskim, ale także wewnętrzne zmagania głównego bohatera. Zachariasz, dążąc do kariery za wszelką cenę, zaczyna dostrzegać moralne koszty swoich wyborów. Jego historia to opowieść o upadku i rozczarowaniu, które prowadzą do bolesnego przewartościowania własnego życia. Powieść oferuje wnikliwą analizę politycznej gry i dylematów moralnych, które mogą rozbrzmiewać echem również w dzisiejszych czasach. "Za Sasów. August II Mocny" to doskonała lektura dla miłośników historii oraz pasjonatów literatury, która wciąga i skłania do refleksji.
Zabiegi Dymitra Samozwańca o koronę polską
Wacław Sobieski
Ze wstępu autora: W niniejszej pracy nie mam zamiaru śledzić pochodzenia tak zagadkowej postaci, jaką był Dymitr Samozwaniec, ani zastanawiać się nad zmienną koleją jego losów. Zadanie moje ma ramy znacznie szczuplejsze; pragnę tylko rozpatrzeć, czy Dymitr Samozwaniec od chwili, gdy carska korona ozdobiła jego skronie (31 lipca 1606), nie zamyślał ponadto i o zdobyciu dla siebie jeszcze drugiej korony, korony polskiej i czy nie szukał w tej myśli porozumienia z przywódcami rokoszu, który właśnie współcześnie pod wodzą Zebrzydowskiego wybuchł w Polsce przeciw Zygmuntowi III. Arcyciekawe opracowanie. Polecamy!