Wydawca: E-bookowo
Władimir Gałaktionowicz Korolenko
Mówiąc najprościej, jest to opowieść o chłopcu w wieku do dziesięciu lat i jego młodszej siostrze – którą znamy tylko z relacji brata – oraz o drugim chłopcu, nieco starszym i takiej samej młodszej siostrze. Są też ich ojcowie. Nie zabawy jednak wypełniają głowy tych dzieci. Pierwsza dwójka oczekuje miłości ze strony ojca, a druga para marzy tylko o tym, by się w końcu najeść. O normalnym domu, w tym przypadku, nie ma nawet mowy. Z powieści dowiadujemy się o życiu dzieci ubogich, bezdomnych i przeważnie głodnych. Widzimy, że dobrobyt materialny nie zawsze daje pełnię szczęścia, a czasami „lepiej mieć w sobie odrobinę serca, niż lodowaty kamień”. Innymi słowy – każdy człowiek, a szczególnie małe dziecko, prócz przysłowiowego chleba potrzebuje miłości, głównie ze strony rodziców. Opowieść jest tragedią. Miejsce wydarzeń to ponura sceneria podziemia starego grobowca, na tak samo starym cmentarzu, gdzie po nocach puchacze zawodzą swoje złowieszcze pieśni. Młody chłopiec – syn znanego sędziego – ma w domu wszystko, ale nie jest szczęśliwy. Nieco starszy chłopiec, tak samo na wpół sierota, jest synem bezrobotnego i bezdomnego, ale utalentowanego osobnika, który utrzymuje siebie i swoje dzieci z oratorskich przemówień – wygłaszanych z przewróconej beczki do takich samych biedaków, jak on sam – a także z drobnych kradzieży. Wszystko wskazuje na to, że syn będzie zmuszony również kraść. Mały chłopiec zaczyna się tym zajmować, chcąc zdobyć bułkę dla głodnej siostry. Czterolatka spokojnym, znużonym głosem potwierdza, że płakała, bo była głodna. Syn sędziego dopiero po tych słowach małej przyjaciółki dowiaduje się, co to głód. Mała siostrzyczka Walika, mimo troski ojca i starszego brata, nie jest w stanie wytrzymać warunków panujących w podziemiach grobowca, tym bardziej, że szary kamień podziemia „wysysa z niej życie”. Wyssie to życie do końca. Dziewczynka umrze, ale jej śmierć przyniesie pozytywne zmiany. Nie daje to nam ulgi, a raczej wyciska łzy, szczególnie wtedy, gdy widzimy jak mała dziewczynka, tuż przed śmiercią, może się cieszyć jedyną posiadaną zabawką – małą porcelanową lalką. Zenon Ciechanowicz Władimir Gałaktionowicz Korolenko (ur. 15 lipca 1853 w Żytomierzu, zm. 25 grudnia 1921 w Połtawie) − rosyjski pisarz ukraińsko-polskiego pochodzenia.
Dzieciaki odgadują znaki Quizy ze znakami drogowymi
Katarzyna Michalec
Zadania do utrwalania wiedzy ze znajomości znaków drogowych. Spośród trzech znaków należy wybrać ten właściwy, pasujący do opisu. Rymowana forma z pewnością umili rozwiązywanie zagadek.
Młoda Mama
Jeśli jesteś młodą mamą, lub zamierzasz nią być, a czujesz się zagubiona w chaosie spadających na Ciebie niełatwych przecież obowiązków, to jest to kurs właśnie dla Ciebie. E-book został napisany w formie praktycznych porad. Oprócz praktycznych porad, jak zadbać o siebie i maluszka, zawiera także wskazówki, jak być szczęśliwym w rodzicielstwie, bo przecież tylko zadowoleni, szczęśliwi ludzie mogą być tak naprawdę dobrymi rodzicami. Kurs składa się z trzech części, które poprowadzą Cię od podstaw zajmowania się maluszkiem po problemy wychowawcze: CZĘŚĆ PIERWSZA: OPIEKA I PIELĘGNACJA POCZĄTEK OCZEKIWANIE I ROZCZAROWANIE I CO TERAZ? WIĘŹ PIELĘGNACJA PORA NA DOBRANOC KARMIENIE PIERSIĄ DIETA KARMIĄCEJ MAMY KARMIENIE DODATKOWE STYMULACJA ZABAWY Z MALUSZKIEM CZĘŚĆ DRUGA: MAMA DOSKONAŁA URODZIŁAŚ DZIECKO BABY BLUES ORGANIZACJA CZASU TRUDNE POWROTY CZY TO DEPRESJA? WALKA ZE STRESEM SEKS PO PORODZIE CZĘŚĆ TRZECIA: WYCHOWANIE JAK WYCHOWAĆ MAŁEGO GENIUSZA? CZTERY PODSTAWOWE ZASADY WYCHOWANIAELEMENTY SZANTAŻU NIE PORÓWNUJ! ETYKA WYCHOWANIA SŁOWNIK DLA RODZICÓW I DZIECIWSPÓLNE SPĘDZANIE CZASU WSPÓLNE ZAKUPY WSPÓLNA ZABAWA TELEWIZJA DZIECIOM NA ZAKOŃCZENIE TEST Jeśli jesteś młodą mamą, lub zamierzasz nią być, a czujesz się zagubiona w chaosie spadających na Ciebie niełatwych przecież obowiązków, to jest to kurs właśnie dla Ciebie. Oprócz praktycznych porad, jak zadbać o siebie i maluszka, zawiera także wskazówki, jak być szczęśliwym w rodzicielstwie, bo przecież tylko zadowoleni, szczęśliwi ludzie mogą być tak naprawdę dobrymi rodzicami. Panuje powszechna opinia, że rodzicielstwu należy się poświęcić. Brzmi to dla niektórych jak wyrok, konieczność rezygnacji z kariery zawodowej, marzeń, planów. Dlatego tak trudno podjąć decyzję o posiadaniu dziecka, a świadome macierzyństwo utożsamia się z prawem do aborcji. Proponuję zamienić nieco terminy: zapomnij o poświęceniu, pomyśl raczej o inwestycji. Im więcej miłości, czułości, pozytywnych emocji i czasu zainwestujesz w opiekę i wychowanie swojego dziecka, tym większych korzyści możesz się spodziewać w przyszłości. I wcale nie chodzi tu o podejście egoistyczne, wychowanie sobie pomocnika na starość, ale o stworzenie mądrego, wartościowego człowieka, który będzie w stanie stawić czoło przeciwnościom losu i stanowić dla Ciebie powód do dumy i radości. pamiętaj: urodzenie dziecka to nie koniec świata, ale jego początek!
Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców
Anna Golus
Dziecko też człowiek! Czym różni się ten poradnik od tysięcy innych publikacji dla rodziców? Przede wszystkim tym, że dziecko nie jest tutaj traktowane jak sprzęt AGD, a rodzic jak bezwolny wykonawca zaleceń wszystkowiedzących ekspertów. Celem niniejszego poradnika, czy może antyporadnika, nie jest dawanie jedynie słusznych rad, recept i przepisów. Każde dziecko jest inne, tak jak inny jest każdy rodzic. Publikacja ta ma jedynie zachęcić rodziców do szukania swojej własnej drogi i najlepszego sposobu realizowania się w tej najważniejszej życiowej roli. Dziecko też człowiek! Inny poradnik dla rodziców to zbiór felietonów i artykułów, publikowanych w serwisie internetowym naszemaluchy.pl, dotyczących nie tylko zagadnień związanych bezpośrednio z rodzicielstwem i wychowywaniem dzieci, ale również wielu innych interesujących kwestii, które mogą pomóc rodzicom spojrzeć na własną rolę z przymrużeniem oka, a zarazem - dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy. Napisane błyskotliwym językiem, niekiedy z humorem, niekiedy z sarkazmem, felietony te na pewno znajdą uznanie u wszystkich świadomych rodziców. Czym się różni uświadomienie dziecka od jego uświadamiania? Dlaczego baśnie są straszne? Czy dziecko jest własnością rodziców? Jakim językiem mówimy o kobietach ciężarnych, o macierzyństwie i o dzieciach? Czy kobiety mogą rodzić same? Dlaczego osobę, która odmówi ciężarnej, pogryzą myszy? Jak znajdywać proste odpowiedzi na trudne dziecięce pytania? Znajdujące się w Innym poradniku odpowiedzi na te pytania, wraz z wieloma innym ciekawostkami, gwarantują wszystkim rodzicom, których wzrok sięga ponad dziecięce "kupki i zupki", przyjemną lekturę - niekiedy skłaniającą do refleksji, a niekiedy do śmiechu. Dziecko też człowiek! to propozycja dla tych rodziców, którzy nie chcą być bezwolnymi wykonawcami eksperckich zaleceń, ale lubią czytać o dzieciach, metodach wychowawczych oraz rozmaitych ciekawostkach związanych z tymi kwestiami. Fragment: Wystarczająco dobra mama W naszym kraju panuje nieznośny stereotyp "idealnej matki", która poświęca wszystko dla dobra swoich dzieci i w imię macierzyństwa jest w stanie zrezygnować z własnego życia. Dla wielu z nas bycie matką zaczyna się i kończy na... byciu matką. "Idealna matka" nie musi mieć zainteresowań, pasji, pracy ani czasu dla siebie, powinna poświęcić się dzieciom i tylko dla nich żyć. To stereotyp, ale tak silny, że niejedna kobieta, gdy zostaje mamą, za najważniejszy cel stawia sobie właśnie bycie idealną matką. Dlaczego takie postępowanie jest złe i co można uczynić, by być nie idealną, ale wystarczająco dobrą mamą? Nie ma ideałów!Współczesne młode mamy są ze wszystkich stron "bombardowane" wizjami idealnych super-matek. W telewizji, Internecie, reklamach widzimy tylko uśmiechnięte, szczęśliwe mamusie i śliczne, roześmiane super-dzieci - ładne, zdrowe, mądre. Jeszcze w czasie ciąży czytamy sterty poradników, z których dowiadujemy się, jak być wzorową mamą. Reklamy przekonują nas, że idealne matki, w imię miłości do własnego dziecka, kupują takie a takie pieluszki, takie a takie wózki, smoczki, mleczka, kaszki... Od samego początku jesteśmy przekonywane, że musimy być idealnymi, wzorowymi super-mamami.A przecież... nie ma ideałów! Ten prosty fakt jest pierwszym i najważniejszym powodem, dla którego nie warto pretendować do bycia idealną matką. Usilne staranie się, by robić wszystko ideal-nie i wzorowo, jest z góry skazane na niepowodzenie. A gdy poniesie się porażkę (co w tym przypadku na pewno nastąpi), może pojawić się tylko złość, rozgoryczenie i żal do samej siebie. To jednak nie wszystko. Dozgonna wdzięczność i dług nie do spłaceniaPretendowanie do roli matki idealnej najwięcej szkód może wyrządzić nie samym kobietom, ale paradoksalnie ich dzieciom, które są wychowywane w atmosferze poświęcenia i wyrzeczeń matki z jednej strony, a z drugiej strony - własnej dozgonnej wdzięczności. Bo przecież takie poświęcenia wymagają wdzięczności - dziecko rośnie więc w przekonaniu, że w przyszłości samo będzie musiało w podobny sposób poświęcić się własnej matce. Często zresztą same "idealne" matki podkreślają, nie raz na każdym kroku, swe poświecenie i wysiłek, wciąż przypominając o należnej za to wdzięczności.W ten sposób, bardziej lub mniej świadomie, w sercu dziecka może zrodzić się przymus odwdzięczenia się za wszystkie te matczyne wyrzeczenia i poświęcenia. To tak, jakby powiedzieć dziecku, że ma oddać wszystkie pieniądze, jakie rodzice włożyli w jego wychowanie. Ale jak "zapłacić" za miłość? To dług nie do spłacenia. Wystarczająco dobra mamaJaka jest alternatywa? Na czym polega bycie wystarczająco dobrą mamą? Ten model macierzyństwa to przeciwieństwo cierpiętniczego stereotypu idealnej matki, która składa całe swe życie w ofierze i poświęca się całkowicie wypełnianiu obowiązków rodzicielskich, ze szkodą dla samej siebie, a w przyszłości - także dla dziecka (które dziecko chce, aby jego matka codziennie wypominała mu, ile to dla niego poświęciła i z czego zrezygnowała?).Wystarczająco dobra mama bezgranicznie kocha swoje dziecko i dba o nie najlepiej jak potrafi, ale nie zapomina przy tym o swoim własnym życiu. Taka matka wie, że nie ma ideałów, że każdy ma prawo do pomyłek i popełniania błędów, do złego nastroju, złości, potrzeby samotności. Wystarczająco dobra mama nie jest ofiarą swego własnego macierzyństwa, nie poświęca się i nie rezygnuje z własnego życia, własnych zainteresowań i własnych pasji "dla dobra dziecka". W odróżnieniu od matek idealnych, nigdy nie wypomni ona swemu dziecku, ile musiała dla niego poświęcić, bo nawet jeśli zrezygnowała z czegoś w związku z narodzeniem potomka czy jego wychowywaniem, uczyniła to z własnego wyboru, a nie z przymusu i pragnienia zrealizowania nierealnego ideału wzorowej, nieomylnej matki.Wystarczająco dobra mama jest po prostu sobą... Spis treści Dlaczego INNY poradnik? 4Dziecko też człowiek! 5Dziecko też człowiek! 5Moja krew, ale nie moja własność 9Typowe postawy rodzicielskie 12Wystarczająco dobra mama 15Kilka słów o samodzielności dzieci 17Pożegnanie z pieluszką 20Wielkie pytania małego człowieka 23Karać czy nie karać? 26Straszyć czy nie straszyć? 30Uświadomienie a uświadamianie 32Dlaczego baśnie są straszne? 36Kopciuszek 36Królewna Śnieżka 37Gęsiareczka 37Rozmaitości i ciekawostki 39Językowy obraz macierzyństwa 39Czy miłość macierzyńska to uczucie uniwersalne i instynktowne? 43Dlaczego kobiety nie rodzą same? 46Od akuszerek do porodów rodzinnych - krótka historia położnictwa 48Ciekawostki o połogu 52Dlaczego ciąża i narodziny nie są "przystojnym" tematem literackim? 54Książki o ciąży 58Powijaki, czyli o ubiorze niemowląt niegdyś i dzisiaj 62Co decyduje o wyborze imienia? 65Kogo pogryzą myszy, czyli o zabobonach słów kilka 68
Dziecko w zdrowiu i chorobie. Wybrane problemy
Iwona Banach (red.), Anetta Soroka-Fedorczuk (red.)
Zdrowie jest jedną z podstawowych wartości, należy także do fundamentalnych jakości ludzkiego życia. Problematyka związana ze zdrowiem i chorobą człowieka w różnych etapach jego życia od wielu stuleci stanowiła przedmiot dociekań naukowych (teoretycznych i badawczych) podejmowanych przez filozofów, lekarzy, działaczy społecznych oraz przedstawicieli nauk humanistycznych i przyrodniczych. Zagadnienia związane ze zdrowiem człowieka nabrały zupełnie innego odcienia pod koniec XX wieku. Wzrost zainteresowania tą problematyką stanowił wynik opanowania wielu poważnych chorób za sprawą szczepień, upowszechnienia opieki medycznej, rozwoju systemu sanitarnego oraz jakości pożywienia. W krajach rozwiniętych i bardziej uprzemysłowionych wydłużyła się średnia ludzkiego życia, a i ono samo stało się zdrowsze dzięki zaawansowaniu technologii, rozwojowi wiedzy medycznej i programom ochrony zdrowia. Nie oznacza to jednak, że ludzie są współcześnie zdrowi i nie dotykają ich choroby. Dzieje się wręcz przeciwnie, w miejsce chorób opanowanych pojawiły się następne, stanowiące plagę i poważne zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi. Monografia składa się z dziesięciu tekstów podejmujących szeroko rozumianą problematykę oscylującą wokół zagadnień zdrowia i choroby dziecka jako podstawowych wyznaczników ludzkiego życia i podejmowanej działalności. Prezentowane w publikacji teksty stanowią uzupełniającą się jedność, równocześnie zachowując specyficzną odrębność poruszanych zagadnień.
Inge Renata Latoszewska
W całej Europie w czasie wojny rodziły się dzieci, które były wynikiem związku okupanta z miejscową kobietą. Takie związki określano mianem zdrady. Kobieta, która związała się z okupantem, była zdrajczynią, okupant wrogiem, a dziecko, które urodziło się z tego związku? Te dzieci są „Dziećmi Wojny”, mimo że niektóre urodziły się po wojnie i wychowały w czasie pokoju. Piętno wojny odczuwały przez całe życie. Wzrastały w atmosferze tajemnicy i zakłamania. Istniało coś, o czym nie powinny wiedzieć. W Norwegii, Danii, Belgii utworzono „Zrzeszenia Dzieci Wojny”. Już jako dorosłe wspierają się wzajemnie w rozwikłaniu tajemnicy ojcostwa, w czym pomagają im prawnicy i historycy. Matki milczą. W Wietnamie dzieci zrodzone przez amerykańskich żołnierzy zostały jako kilkulatki odesłane do Ameryki. Jedna z dziewczynek powiedziała: „Byłam chyba bardzo niegrzeczna, bo moja wietnamska mama odesłała mnie do Ameryki”. W Norwegii dzieci norwesko-niemieckie (lebensborn) nie znały ani ojca, ani matki. Niektóre z tych dzieci po wojnie zamknięto w domach dla psychicznie chorych (60 lat później rząd norweski przyznał im odszkodowanie). Tylko nieliczne wychowywały się u matek lub dziadków, niektórym udało się odnaleźć biologiczną rodzicielkę. W Danii dzieci duńsko-niemieckie oddawano dziadkom na wychowanie lub do adopcji, często nie wiedziały, że najstarsza siostra nie jest siostrą, tylko matką. Niektóre pozostały przy matce i zostały przysposobione przez jej męża. Państwo duńskie wypłacało opiekunom tych dzieci alimenty państwowe, a przy dokumentach postawiono znaczek, który upoważniał urzędnika do odmowy informacji (tzw. sprawy o ojcostwo). Dziecko już jako dorosłe nie powinno znać prawdy o swoim pochodzeniu. W Niemczech tuż po wojnie urodziły się dzieci amerykańskich żołnierzy. Osobiście rozmawiałam z kobietą (urodzoną pod koniec 1945 roku), która pytała, jak znaleźć ojca, który walczył po stronie aliantów przeciwko Niemcom w czasie ostatniej wojny. A w Polsce? W Polsce takich dzieci nie było, może jedno. Książka Dziecko Wojny składa się z dwóch części. Pierwsza część Hela – w formie reportażu – to informacje zebrane od rodziny i przyjaciół Heli. Hela nie zostawiła po sobie żadnych notatek, nie zachowały się jej listy pisane do rodziny. Nie zachowała się jej metryka urodzenia – to tak, jak gdyby Hela nigdy nie istniała. Druga część Dziecko Wojny to wspomnienia własne z okresu powojennego.
Dziecko z narcyzem Jak wspierać dziecko i chronić się przed przemocą poseparacyjną
Ela Empatyczna
Sprawdź, jak możesz ocalić dzieciństwo swojego dziecka! Twoja miłość jest wielka, ale to niestety czasem za mało, aby ochronić dziecko przed wpływem narcystycznego rodzica. Potrzebujesz wiedzy i wsparcia. Czy szczęście Twojego dziecka jest zagrożone? Czy czujesz bezsilność i ból, widząc, jak Twoje dziecko cierpi z powodu manipulacji narcyza? Chcesz wiedzieć, jak chronić swoje dziecko przed narcystycznym rodzicem? Czy mimo rozstania Twój narcystyczny ex nadal potrafi prowokować Cię do niechcianych reakcji? Czy czujesz, że nadal ma nad Tobą kontrolę? Kiedy narcystyczny partner staje się zagrożeniem dla Twojego dziecka, cierpisz i czujesz się samotna i bezsilna. To bardzo trudne zadanie, aby jednocześnie zapewniać dziecku bezpieczne środowisko i radzić sobie z toksycznym byłym. W poradniku "DZIECKO Z NARCYZEM" znajdziesz informacje niezbędne do ochrony dziecka przed narcystycznym rodzicem. Konkretne wskazówki, napisane na podstawie własnego doświadczenia autorki oraz wiedzy zebranej u najlepszych ekspertów z tego tematu, zapewnią Twojemu dziecku dzieciństwo, na jakie zasługuje. A Tobie spokój i odzyskanie radości życia. W ebooku znajdziesz: Opis skutków przemocy narcystycznej Często pomijany wpływ narcystycznego rodzica na rozwój emocjonalny dziecka Niezbędne kroki, aby chronić dziecko przed chaosem emocjonalnym Opis i korzyści z rodzicielstwa równoległego Sposoby budowania odporności u dzieci podczas rodzicielstwa równoległego z narcystycznym byłym Techniki rozbrajania sztuczek i manipulacji narcyza Tworzenie i egzekwowanie granic z narcyzem Czym jest przeciwrodzicielstwo i jak łagodzić jego wpływ na dziecko i wiele więcej Jak stać się stabilnym emocjonalnie, bezpiecznym rodzicem, którego naprawdę potrzebuje Twoje dziecko? Wiesz, że Twoje dziecko zasługuje na wszystko, co najlepsze. Prawdopodobnie doświadczyłaś ogromnego bólu ze strony byłego partnera, a jego manipulacje i samolubne zachowania z pewnością będą kontynuowane po rozstaniu. Dzięki temu poradnikowi dowiesz się, jak radzić sobie z narcystycznym ex i chronić swoje dziecko, odnajdując na nowo poczucie spokoju i pogody ducha oraz rosnącą samoocenę. Gotowa, by zapewnić swojemu dziecku bezpieczne i zdrowe środowisko?
Dzieje Śląska - na swojską nutę
Jan Kochańczyk
Czarna ziemia, pełna górniczych hałd i dymiących kominów. Takie jest stereotypowe widzenie Śląska. Owszem, są tu hałdy, są kominy, ale są także miejsca magiczne na ziemi – zielone lasy i parki; bogate pałace, wspaniałe kościoły – pery europejskiej architektury. Historię najbardziej wielokulturowego regionu w Europie kształtowały barwne postaci. Każdy z bohaterów książki zasługuje na scenariusz filmowy lub powieść przygodową. Księżna Agnieszka to najbardziej czarny charakter naszych dawnych dziejopisów, od Kadłubka poczynając. Czy słusznie? Święty Jacek spod Opola, bohater Cervantesa, wielbiony w wielu krajach Europy Zachodniej i Ameryki Łacińskiej. Godula. Niesamowita kariera, od nędzarza do milionera. Daisy z Pszczyny, uznawana niegdyś za najpiękniejszą kobietę świata, w której się kochali książęta i królowie… Stanisław Ligoń, gwiazda katowickiego radia i – osobisty wróg Hitlera! August Hlond spod Mysłowic, najuboższy biskup w Polsce, nawet wtedy, gdy był prymasem. Korfanty; Morcinek, a także gwiazdy światowej piłki – urodzeni na Śląsku Klose i Podolski. Fascynujące kariery! Wrocław i Katowice to europejskie stolice kultury. „Wrocław? Tak” – powiedzą w Warszawie – „ale Katowice?” W „Dziejach Śląska na swojska nutę” można znaleźć dowody na to, że liczni artyści ze stolicy Górnego Śląska osiągnęli rangę światową. Autor sięga po stary wzór „Śpiewów historycznych” Niemcewicza. Czy dawny wzór na bardziej nowoczesną nutę sprawdzi się w epoce Internetu? Oto jest pytanie.
Dzielenie i mnożenie Węże matematyczne
Katarzyna Michalec
W książce znajduje się zbiór zadań matematycznych, zapisanych w formie kolorowych węży. Znajdziemy tu tabliczkę mnożenia oraz zadania z dzieleniem. To świetny sposób na naukę, a zabawna forma ma zachęcić do ćwiczeń, szczególnie tych, którzy nie przepadają za matematyką.
Ewa Dudziec
Specjalny dodatek do debiutanckiej powieści „Wizaż śmierci” Ewy Dudziec. Zbiór dziesięciu opowiadań napisanych w formie pamiętnika głównej bohaterki – Beatrycze Koniecznej. „Dziennik Beatrycze” jest ściśle związany z wyżej wymienioną książką i doskonale ją uzupełnia. Opowiadania odkrywają przed czytelnikiem prywatne życie bohaterki oraz nawiązują do policyjnych operacji, które wydarzyły się przed akcją powieści. Szczególnie polecany dla czytelników, którzy już zapoznali się z postacią Beatrycze.
Marek Waszkiewicz
Dziennik praktykującego wójta… Rzecz o codziennym życiu wójta, burmistrza, prezydenta miasta i innych zależnych od wyboru nawet największego tłuka w Polsce to prawdziwe zapiski z prawdziwego życia, prawdziwego wójta, prawdziwie praktykującego to zajęcie przez ponad dwanaście lat. Przeciętny wyborca nie zdaje sobie sprawy, ile trzeba zabiegów i najróżniejszych układów, żeby sprawy załatwiać pozytywnie. To, co zostało zapisane, może się zdarzyć nawet w najmniejszej gminie w kraju nad Wisłą. Niewykluczone również, a raczej bardzo prawdopodobne, że takie historie zdarzają się w każdej gminie. Relacje między organem wykonawczym a uchwałodawczym na poziomie samorządu gminnego są często napięte. Nierzadko w codziennych kontaktach pomiędzy tymi organami dochodzi często do sytuacji wręcz śmiesznych. Można płakać ze śmiechu przy opisie tak zwanych opozycjonistów wójta i zarzutów pod jego adresem kierowanych. Można też włosy drzeć na głowie z powodu głupoty ludzkiej, z jaką przeciętnemu wójtowi przychodzi się nierzadko spotykać i mierzyć. Dziennik… to również zapiski, jak ludzie potrafią być małostkowi, zawistni i zupełnie nie rozumieją, czym jest wspólnota samorządowa, już nawet na poziomie wsi. Nie brakuje w Dzienniku… notatek lub cytatów z donosów i skarg czy to na wójta, czy to na ludzi na stanowiskach kierowniczych w gminie, aż wreszcie na sąsiadów. Jednak Dziennik… to także opis wyniszczającego wpływu władzy publicznej na jednostkę. Człowiek obejmujący stanowisko publiczne z wyboru, staje się zakładnikiem wyborców, radnych i obietnic złożonych w trakcie kampanii wyborczej. Ci, którzy chcą się w pełni oddać temu zajęciu, zauważają po jakimś czasie, że ich życie prywatne, życie rodzinne jest powoli zawłaszczane przez wyborców i prywatne interesy poszczególnych mieszkańców gminy. Ogólnie rzecz ujmując, to bardzo smutna opowieść, w której wiele może śmieszyć, ale nie mniej może też przerażać. W świetle tego, co napisano w Dzienniku… można sobie wyobrazić, jak może wyglądać życie polityków ze sceny krajowej i uświadomić sobie, że politycy nie ułatwiają nam życia. Co najwyżej robią wszystko, aby utrzymać się na powierzchni i zabezpieczyć jak najbardziej własne interesy. Myślę, że Dziennik… może być ciekawą lekturą, zwłaszcza dla tych, którym po głowie chodzi zaangażowanie się w pracę samorządową. Wszyscy z pewnością znajdą tu coś dla siebie! Autor
Monika Hołyk-Arora
Maria to zwariowana, kochająca życie i podróże programistka. Przez przyjaciółkę bywa jednak pieszczotliwie określana mianem “Panny Grinch”. Dlaczego? Pewne wydarzenia z przeszłości sprawiły, że nie lubi Bożego Narodzenia, ani niczego, co chociaż pośrednio jest z nim związane. Zaś końcówkę grudnia tradycyjnie spędza gdzieś na drugim końcu świata, aby uniknąć widoku przystrojonych choinek i uśmiechających się na siłę ludzi. Tym razem jednak przeznaczenie ma względem niej zupełnie inne plany. A wszystko to za sprawą życzenia, wypowiedzianego spontanicznie w czasie wyjazdu do Wiednia. Starsza pani zakochana w cudownej atmosferze świąt, kot - włóczykij, utalentowana nastolatka i tajemniczy sąsiad zrobią wszystko, by wnieść do jej życia nieco magii. Jednak czy nietuzinkowej grupce uda się odczarować ten niezwykły czas i sprawić, by Maria odwołała wyjazd do Malezji? Maria to zwariowana, kochająca życie i podróże programistka. Przez przyjaciółkę bywa jednak pieszczotliwie określana mianem “Panny Grinch”. Dlaczego? Pewne wydarzenia z przeszłości sprawiły, że nie lubi Bożego Narodzenia, ani niczego, co chociaż pośrednio jest z nim związane. Zaś końcówkę grudnia tradycyjnie spędza gdzieś na drugim końcu świata, aby uniknąć widoku przystrojonych choinek i uśmiechających się na siłę ludzi. Tym razem jednak przeznaczenie ma względem niej zupełnie inne plany. A wszystko to za sprawą życzenia, wypowiedzianego spontanicznie w czasie wyjazdu do Wiednia. Starsza pani zakochana w cudownej atmosferze świąt, kot - włóczykij, utalentowana nastolatka i tajemniczy sąsiad zrobią wszystko, by wnieść do jej życia nieco magii. Jednak czy nietuzinkowej grupce uda się odczarować ten niezwykły czas i sprawić, by Maria odwołała wyjazd do Malezji?
Marek Tarnowicz
O tym, co się stało z Martą, gdy Karolina została Cesarzową Morgii, dowiemy się z tego tomu. Nie tylko zresztą o tym. Przeczytacie w nim również o niebezpieczeństwach czyhających na innych bohaterów cyklu ROZBITE IMPERIUM. Została uniesiona w powietrze i nagle zdała sobie sprawę, że stoi przyciśnięta do pnia drzewa. Ręka, która trzymała za jej przegub z bransoletą, jednocześnie przedramieniem wciśniętym pod jej brodę, dociskała ją jeszcze mocniej do pnia. – I co teraz? Zrobiło się strasznie, co? – Dziewiąty wysyczał jej w twarz. Nie zamierzała się poddawać i kopnęła go w krocze. – Coś kombinujesz? – uśmiechnął się do niej, sięgając drugą ręką do bransolety, aby ją zdjąć. – O?! – stwierdził jedynie, gdy mu się to nie udało. Bez słowa sięgnął tą samą ręką za jej plecy. Kiedy się szarpnęła, docisnął ją do pnia kolanem, przykładając je do jej brzucha. Zaraz potem wyciągnął sztylet ukryty pod kurtką. – Chyba trzeba będzie przeprowadzić mały zabieg bez znieczulenia. Wyrażasz zgodę? – zapytał, patrząc na nią z góry. Zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie. Nagle, za jego plecami coś poruszyło wiszącymi nisko gałęziami. Olbrzymi topór bojowy wbił się w pień drzewa, tuż nad jego głową, a stalowe stylisko zdzieliło go w głowę z taką siłą, że Dziewiąty sam rąbnął czołem w szorstką korę. Ułamek sekundy później ziemia lekko zadrżała pod ich stopami. Ktoś z niewidocznego stąd miejsca, zeskoczył tuż za mutantem. Jednocześnie, potężne uderzenie w skroń, cisnęło nim w bok. Poleciał na wpół zamroczony, nieświadomie ciągnąc za sobą Iwonę. Będąc w powietrzu, dziewczyna szarpnęła ręką, uwalniając się z jego dłoni. Opadła na ziemię. Dziewiąty runął na murawę i sunął po niej chwilę. OrthZe wyrwał z pnia swoją broń i skoczył w jego kierunku. Instynkt sprawił, że mutant poderwał się na nogi. Zrobił unik przed ostrzem olbrzymiej siekiery, po czym sam zaatakował. Wymierzył potężne kopnięcie, które trafiło Morgiania w pierś. Cios nieco go odrzucił w tył. Po odniesieniu sukcesu, Dziewiąty odbił się od ziemi i skoczył za przeciwnikiem. Nie zaatakował go jednak ponownie, lecz chwycił ręką za stylisko topora i odbijając się od olbrzyma, odskoczył w bok, nim ten zdążył go pochwycić.
Sara Tukan
Baśń Dzikie gąszcze powstała w moim ogrodzie. Główni bohaterowie: Julka i tajemniczy Oskar wprowadzają młodego czytelnika w świat baśni, pięknej przyrody i oczywistego zwycięstwa dobra nad złem. Nie zabrakło też odrobiny czarów. Nie chciałabym, aby zabrzmiało to nieskromnie, ale jest to mój ulubiony tekst, bardzo wciągający, niezmiennie ciekawy i wzruszający. Dodatkową zaletą jest brak przemocy, zero wulgaryzmów i scen nieodpowiednich dla dzieci (6-9 lat). Bardzo proszę o przeczytanie Baśni do samego końca! Sara Tukan
Katarzyna Michalec
Radek, sześcioletni chłopiec przeprowadza się na wieś. Jest z tego powodu bardzo szczęśliwy, bo przecież na wsi można robić tyle ciekawych rzeczy. Najbardziej jednak interesuje go samotny sąsiad, pan Mietek, który nie ma najmniejszego zamiaru zaprzyjaźnić się z małym chłopcem. Ale Radek postanawia go „oswoić”, a sposobów na to ma co niemiara. Niestety każdy przynosi odwrotny skutek, przez co tylko jeszcze bardziej złości pana Mietka. Aż pewnego dnia znajduje dziurę w drzewie, dzięki której udaje mu się zaprzyjaźnić z sąsiadem. Niestety wkrótce pan Mietek odejdzie na zawsze. I choć Radkowi będzie bardzo smutno, to i tak będzie miał go w sercu i zawsze będzie z nim rozmawiał przez dziurę w drzewie. To historia pełna śmiechu i wzruszeń. O wielkiej przyjaźni i rozstaniu, która ma za zadanie oswoić dzieci ze śmiercią najbliższych osób.
Michał Stonawski
Żyjemy w epoce absurdu, gdzie jednocześnie promowana jest rozwiązłość i wstrzemięźliwość, wolność religijna i odrzucenie religii, wolność słowa i autocenzura, czy wolność światopoglądowa i jednocześnie napiętnowanie różnych ideologii. To absurd, w którym się gubię, otumaniony wszechobecnym zgrzytem informacyjnym, hałasem, harmiderem – mając dostęp do każdej prawie informacji i jednocześnie czując się jak ślepiec w ciemnościach. To absurd – bo jednocześnie będąc obywatelem wolnym, czuję się zamknięty w kajdany jak nigdy wcześniej. Absurd. Paranoja. Bizarro. Jeśli jest gdzieś ucieczka od tego szaleństwa, to może nią być tylko szaleństwo właśnie. Takim gatunkiem jest dla mnie Bizarro Fiction. Gatunek ten nie jest przecież traktowany poważnie. Sam siebie poważnie nie traktuje – w Bizarro Fiction chodzi o dziwność, o groteskę i odrealnienie. Samym gatunkiem pasjonuje się naprawdę mała grupka ludzi z całego świata. Jest niemal niezauważalny na tle innych. Malutki. Nieważny. I dobrze, bo dzięki temu jest wolny – ubrane w ramy dziwności można napisać wszystko, tak jak kiedyś, w ramy science-fiction ubierało się coś, co stało w sprzeczności z PRL-em. Tyle, że science-fiction to była (i jest) poważna literatura. Bizarro Fiction nigdy taką nie będzie. A zawierając w swoich tekstach różne tezy nie muszę się z nimi zgadzać. Nie muszę być poważny. Mogę się bawić i być wolnym – tym dla mnie jest Bizarro. Jest wolnością. Zapraszam Cię w podróż po „Dziwnych Dniach” naszego świata. Po mieszaninie gatunków, wrażeń i światopoglądów. Teksty, które zostały zawarte w tym zbiorze, w ciągu ostatnich kilku lat można było przeczytać w sieci, na stronie Niedobre Literki – inicjatywie będącej polskim centrum Bizarro, a także w antologii tychże, „Bizarro Bazar”, czy (mam wrażenie) trochę już zapomnianej antologii “Zombiefilia”.” Jedno z opowiadań, “Powtórne przyjście” ukazało się właśnie w “Zombiefilii” - to stary, darmowy projekt sprzed paru lat. Opowiadania te są wolne, zwariowane i niepoważne. Ja sam, pisząc je, nie byłem przecież poważny. Byłem wolny. Mam szczerą nadzieję, że i Tobie pozwolą być wolnymi w tych czasach wolności i nieskrępowania. Czasach absurdu. Michał Stonawski