Verleger: E-bookowo
Andrzej Boruszewski
Dzieci - te mniejsze i te większe - czasami się buntują, a swoją niezgodę na świat wyrażają w najrozmaitszy sposób: robią coś z włosami i ubraniami, słuchają "dziwnej" muzyki, na autorytety wybierają podejrzane indywidua, a czasami, jak bohaterka "Klary Wierszokletki", tracą zdolność mówienia prozą i mówią wyłącznie wierszem, co powoduje, że wpadają w jeszcze większe tarapaty. Czy brat, rodzice, a może ukochany pies, pomogą dziewczynce się z nich wydobyć? Przekonajcie się o tym sami.
Marzena Orczyk-Wiczkowska
„Klatka” jest zbiorem opowiadań, z których każde funkcjonuje jako osobna historia, jednak można ją czytać jak jedną opowieść, spojoną nie linearną fabułą, a przenikaniem się miejsc, postaci i czasów. Bohaterami „Klatki” są ludzie, w których życiu pojawia się zmiana. Pozornie od siebie odizolowani, tak naprawdę stykają się, a raczej zderzają ze sobą w nieustającym pędzie życia. W historiach tych pojawia się korowód różnych postaci – od młodych i starych, po bogatych i biednych, na początku drogi oraz na jej końcu: dzielnicowy, który zjawia się w nowym miejscu pracy i powoli zaczyna przekraczać granice wykonywanego zawodu, przechodząc „na ciemną stronę mocy”’, pracownik korporacji, którego strach przed utratą pracy, rozczarowanie, a także przekorna wiara w prawa Murphy`ego wpędzają w coraz głębszy obłęd. W "Klatce" możemy przyjrzeć się także innym osobom: byłemu pracownikowi cyrku, dziewczynie, zakochanej w starszym kompozytorze, położnej, uzależnionej od wizyt w hipermarkecie czy renciście, nagrywającemu ukradkiem rozmowy przypadkowych ludzi. Wśród opowieści czytelnik znajdzie także m.in. przewrotną historię o miłości z nutą grozy, w której bohater uczestniczy w inteligentnej i przewrotnej grze. Autorka opowiada o tym, że pomimo przemian cywilizacyjnych nadal łatwo (a może jeszcze łatwiej) zarazić się samotnością, odejść do zmysłów, zostać wykorzystanym. To rysowane psychologiczne portrety zwykłych-niezwykłych ludzi, których „odbicia pojawiają się w coraz to innym oknie”.
Kamil Wojciechowski
Wierszem można się bawić, nie zawsze trzeba nim zbawiać. Klatki z codzienności to przede wszystkim my – społeczeństwo i otaczająca nas rzeczywistość. To czasami niezauważalne motywy, rozdarte mapy wydarzeń, damsko-męskie igraszki, pociągi zgubnych relacji, zabawy, skoki w przeszłość, dystans, ironia i humor przeplatające się z poważną refleksją. Tego zbioru ot tak nie zaszufladkujesz. Czytasz kolejne teksty i nagle znajdujesz się między wersami, odkrywasz inne znaczenia dla pozornie powtarzalnych symboli. Wiersze zmieniają się z czytelnikiem – twoje doświadczenia mogą nadać im niepowtarzalnego sensu. Znajdziesz przestrzeń dla siebie – to nie tylko twórca i jego świat, to odautorskie sygnały, opowieści, czasem zaczepki albo małe bitwy. Kamil Wojciechowski, ur. 1984 w Zgierzu. Ukończyłem studia na Wydziale FTIMS Politechniki Łódzkiej (informatyka) oraz studia podyplomowe w Wyższej Szkole Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Od 2003 do 2013 roku byłem członkiem Zgierskiej Grupy Poetyckiej "Nietakt". Otrzymałem łącznie ok. 30 nagród w konkursach poetyckich o zasięgu regionalnym i ogólnopolskim. Moje teksty ukazywały się w czasopismach, gazetach, antologiach oraz tomikach zbiorowych, tak na papierze, jak i elektronicznie. Lista publikacji oraz nagród dostępna jest tutaj: https://kamilwoj.blogspot.com/
Marcin Adamkiewicz
Mazury sprzed 1000 lat. Starożytni Prusowie walczą między sobą w nieustających łupieżczych napadach. Młody chłopak z plemienia Prusów imieniem Mestinklin trafia do tajemniczej osady czcicieli olbrzymiego suma, Kalsrikisa. Miejscowość rozrywa wewnętrzny konflikt. Lokalni możni chcą zguby potężnego kapłana Sumiego Króla, Iwsa. Aby przeżyć, Mestinklin będzie musiał wybrać kogo poprzeć. Czy miłość, którą znajdzie, ułatwi mu ten wybór? Czy zdoła ocalić siebie i swojego wiernego sługę Nage? A przede wszystkim, czy uda mu się uratować swoją ukochaną przed potworem z głębin? Aby się tego dowiedzieć, kup książkę już teraz i pozwól by spadła na Ciebie Klątwa jeziora!
Anna Dalia Słowińska
Książka z gatunku kryminał/thriller. Jednak humorystyczny język i narracja książki, odbiegają od tego standardu. W książce zawarte jest kilka wątków toczących się wokół zabójstwa w małym miasteczku na Podkarpaciu i głównego podejrzanego – męża zamordowanej Jagody Szutkowskiej. Nietypowo, jak na ten gatunek prozy, śledztwo prowadzi młoda prawniczka zmuszona wrócić do swojego rodzinnego miasteczka i zmierzyć się z bolesną przeszłością, oraz z najtrudniejszym zadaniem swojego życia - odnaleźć zabójcę. Śledztwo prowadzi wraz z detektywem Zbyszkiem Figurantem. Jak poradzi sobie ze sprawą, która dotyczy jej samej? W trakcie zbierania dowodów na niewinność swojego klienta, pani mecenas i detektyw, odkrywają, że niby przypadkowe, czy wydawać by się mogło naturalne liczne zgony w Nowej Dębie, niezupełnie są przypadkowe, a są dziełem seryjnego mordercy. Kto jeszcze musi zginąć żeby prawda wyszła na jaw? A co jeżeli seryjnym zabójcą jest…?
Piotr Kotlarz
Ostatni z zawartych w tej książce artykułów napisałem 15 stycznia tego roku. Tego dnia, późnym porankiem znalazłem na portalu onet.pl informację o erupcji wulkanu Hunga Tonga-Hunga Haʻapai. Właściwie nie chciałem już włączać tu więcej artykułów, sądziłem, że i tak wszystko zostało powiedziane. Moja hipoteza dotycząca przyczyn zmian klimatycznych została już wystarczająco wykazana, przedstawione dowody wydawały mi się wystarczające. Zmiany klimatyczne mają związek z wulkanizmem, zależą też od prądów oceanicznych i skali zlodowacenia w danym okresie. Wpływ mają też procesy zachodzące w stratosferze… To bardzo wiele czynników, być może w jakiś sposób wpływa na klimat również zawartość CO2 w atmosferze, w tym CO2 powstającego w wyniku naszej działalności gospodarczej. Uważam jednak, że ten ostatni czynnik jest znacznie przeceniany. Wpływ CO2 stanowiącego w atmosferze zaledwie 0,04% spośród wszystkich jej gazów musi być nieznaczny, nawet jeśli absorbuje on znacznie więcej energii słonecznej niż pozostałe gazy, zwłaszcza azot i tlen, których obecność w atmosferze jest nieporównywalnie większa. Warto też pamiętać i o tym, że ilość CO2 produkowana przez człowieka w procesie gospodarczym jest nieporównywalnie mniejsza od tej jaką dostarcza do atmosfery sama przyroda. Wiele dostarcza go tam sam człowiek tylko w procesie oddychania. Tu wzrost naszej populacji przyczynił się do aż pięciokrotnego wzrostu wydalanego przez nas CO2 na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci. Dlaczego więc włączyłem tu kolejne artykuły? Wybuch wulkanu Hunga Tonga, to jedna z większych erupcji wulkanicznych ostatniego stulecia. Chmury pyłów dotarły do stratosfery, erupcja spowodowała jej zmiany. Wcześniej nie potrafiliśmy ich śledzić, badać. Dziś, dzięki umieszczeniu satelitów i rozwojowi aparatury badawczej mamy możliwość dostrzeżenia zachodzących w niej zmian, przeprowadzania kolejnych badań. Dostrzeżemy też zapewne, jak wielki mają one wpływ również na klimat naszej planety. Ziemia, wraz z otaczającą ją atmosferą jest jednym wielkim organizmem, będącym ponadto częścią Kosmosu i z nim powiązanym. Wiele wzajemnych związków między zachodzącymi w tym organizmie procesami wciąż nie znamy i poznanie ich zajmie nam jeszcze wiele czasu, wiele pokoleń. Z każdym rokiem jednak wiemy coraz więcej. Moim zdaniem, już dziś wystarczająco wiele by odrzucać niektóre – zbudowane na zbyt wątłych przesłankach – hipotezy. Zamieściłem w tej książce artykuł o wulkanie Hunga Tonga z nadzieją, że badanie skutków jego erupcji, a zwłaszcza prześledzenie związków tej erupcji ze zmianami klimatycznymi, będzie kolejnym dowodem na to, że to właśnie wspomniany proces: wulkany – prądy oceaniczne – topnienie lodowców – ruch płyt tektonicznych jest główną przyczyną zmian klimatycznych. Hipotezy na temat przyczyn zmian klimatycznych nie są dziś tylko zwykłym procesem poznawczym, mają dziś bowiem również znaczenie gospodarcze i polityczne, wpływają bezpośrednio na nasze życie. Przyjęcie bowiem przez świat polityki jednej, moim zdaniem, nieprawdopodobnej hipotezy o zasadniczym wpływie na klimat naszej ludzkiej działalności, skutkuje narzuceniem nam nieuprawnionych obciążeń. W Polsce uprawnienia do emisji CO2 stanowią już 59% ceny produkcji energii elektrycznej. Jej cena wpływa na cenę wszelkich innych produktów, które wymagają jej użycia. To ogromne obciążenie, które ponosimy zupełnie niepotrzebnie i – moim zdaniem – bezpodstawnie. Zgadzam się z tym, że powinniśmy znacznie ograniczać wykorzystywanie paliw kopalnych. Nie tyle jednak z powodu emisji CO2, ale dlatego, iż nie są one nieograniczone. Powinniśmy patrzeć w przyszłość nie tylko w perspektywie kilku, ale dziesiątek, setek, czy tysięcy pokoleń. Popieram wszelkie działania zmierzające do wykorzystania zielonej energii: wodoru, wiatru, promieniowania słonecznego. Chcemy przecież żyć w bardziej czystym środowisku. Udało nam się na przykład usunąć z paliw bardzo szkodliwe związki ołowiu. Paliwo wodorowe jest coraz powszechniejsze (Polska jest jednym z większych jego producentów, mamy też wielkie zasługi w udoskonaleniu paneli słonecznych). Rozwijają się krajowe i ponadnarodowe programy zalesiania. Powinniśmy wspierać działania w tym kierunku, nie powinniśmy jednak zgadzać się na nieuzasadnione kary, opłaty, wpływy z których zapełniają się tylko kieszenie rozmaitych spekulantów, a nie przynoszą nam, ludzkości, niczego pozytywnego, nie rozwiązują naszych problemów. Myślenie pozytywne, ciągłe wzbogacenie wiedzy, jej pogłębianie i wykorzystywanie efektów tego poznania powinno służyć kontynuacji procesu dostosowywania się człowieka do świata przyrody. Dostosowywania się, a nie jakiejś urojonej walce. W tym celu pisałem wcześniej zamieszczone tu artykuły, w tym też celu wydaję też tę książkę. Mam nadzieję, że skłoni ona Państwo do zastanowienia się, do własnych przemyśleń, że nie do razu odrzucą Państwo przedstawiane tu hipotezy tylko z tego powodu, że dziś nie opowiada się za nimi tzw. większość.
Agnieszka Białomazur
Opowieść o przemianie, jaka dokonała się w bohaterze za sprawą wizyt w Klubie pozytywnej energii. Pod wpływem panującej tam entuzjastycznej atmosfery Fryderyk z czasem dojrzał do decyzji, by także przemawiać na spotkaniach. Wcześniej był tylko słuchaczem chłonącym pozytywną energię.
Jarosław Wojciechowski
Pogoń za nim, to najpiękniejsza przygoda, jaka mogła mi się do tej pory przytrafić. Klucz to symbol wyjątkowo pojemny. Mieści się w nim władza, dozór, opieka, wierność, wyzwolenie, uwolnienie, otwarcie i zamkniecie, wiązanie i rozwiązywanie, wtajemniczanie i tajemnica i tak dalej i tym podobne. Co powyższe wyjaśnienie ma do najnowszej książki Jarosława Wojciechowskiego? Jeżeli dobrze przyjrzeć się jego prozie, to wszystko. Tylko szukać i odgadywać, co dusza zapragnie. Czym ta książka jest? Pewnie nikogo nie zaskoczę, jeśli powiem, że pogonią za wysublimowaną przygodą, która tylko nielicznym jest dana. Próbą uwolnienia od dobrze znanej każdemu człowiekowi codzienności z jego problemami i wynaturzeniami. Sposobem odnalezienia odskoczni, aby nie utracić w sobie intuicyjnego patrzenia na świat. Jak?Otóż autor daje nam do rąk opis spotkania kilkorga przyjaciół artystów, biorących udział w szalonym performance tworzonym na użytek chwili, tu i teraz, na naszych oczach. Niełatwo nadążyć za zmieniającymi w tempie kalejdoskopowym barwami, scenami, nastrojami. Rozum podsuwa skojarzenia, wyobraźnia poszukuje tego, co autor ukrył.Klucz wiolinowy to książka o władzy nad wyobraźnią. To ona pozwala bohaterom powoływać do życia to, co w istocie martwe, jak chociażby piaskową rzeźbę wiolonczelistki, która towarzyszy wydarzeniom niczym muza, aby wreszcie powołana aktem twórczym dołączyć do gry swój instrument. To władza nad wrażliwością artystów potrzebujących do istnienia czegoś więcej niż codzienności. Wypełniają oni swoją rolę, tworząc szaloną sytuację artystyczną z tańca, muzyki i malarstwa, po to, aby ukształtować sztukę żywą, przepełnioną emocjami, ale ulotną, bo jej wynikiem nie jest nic rzeczywistego. Ślady pozostają w duszy.Jest to książka, którą należałoby przeczytać, jednocześnie rozkoszując się muzyką. Skąd ten pomysł? Otóż dwójka przyjaciół będąc na dzikiej plaży przez cały czas ilustruje wydarzenia, które tam się stawią grając przeróżne melodie, śpiewając piosenki. Czego tu nie ma od Sonaty księżycowej po piosenki Teatru Buffo. Kiedy się spróbuje uruchomić tę dodatkową estetykę, wtedy dostępuje się wtajemniczenia, wkracza się w świat nieprawdopodobnych skojarzeń. Ta muzyczna rzeczywistość otwiera drogę ku przestrzeni prawie namacalnej, a jednak oddalonej o dziesięciolecia dla zwykłego człowieka. Próba połączenia literatury Jarka z instrumentalnym tłem zamienia zwykłą książkę w dzieło twórczego zamysłu przenoszącego nas w inny wymiar. Albo w nasz wymiar, jednak o wiele piękniejszy i bardziej wysublimowany.To jeszcze jednak nie wyczerpuje sposobów odczytania tej opowieści. Oprócz świata literatury i muzyki odbiorca musi otworzyć się na wymiar szalonej malarskiej palety kreślącej na naszych oczach barwne obrazy. Jedna z bohaterek reżyser spotkania, aktywny sprawca, w akcie niczym nieograniczonej kreacji tworzy i jedynie nasza intuicyjna wyobraźnia może pomóc nam odkryć cel i sens oraz skutek działań nawiedzonej malarki. Zrywa ona więzy i ograniczenia, poddając się nastrojowi wytworzonemu przez współtworzycieli. Zachęca ich do czynienia sztuki, kieruje na właściwe tory, nakazuje zrywać z ograniczeniami zwyczajności.Proza autorstwa Jarka narzuca władzę nad umysłami ograniczonego konwencjami odbiorcy. Jej poznanie staje się przygodą, próbą pokonania meandrów ludzkiej wyobraźni wyzwolonej spod więzów. Czasem zanurzenie się w tak przygodę pozwala zauważyć, czego człowiekowi w życiu brakuje, czego nawet nie dostrzega jako braku. Dlatego właśnie warto sięgnąć po Klucz wiolinowy, aby przekonać się, czy inna estetyka, inne postrzeganie rzeczywistości nie pozbawia nas czegoś, co jest ważne dla naszej, w końcu niezwyczajnej, cielesności.Bożena LaskowskaJarosław Wojciechowski Urodziłem się 1955 r. we Włocławku, jestem poetą i prozaikem. Mój życiorys jest wyjątkowo burzliwy, co bez wątpienia miało wpływ na mą twórczość literacką. Debiutowałem w III programie Polskiego Radia w 1980 r. W latach 70 i 80 ubiegłego wieku w grupie literackiej Kujawy W roku 1995 współtworzyłem grupę literacką Kujawskie Wolne Pióro zostając jej przewodniczącym. Po pół roku działalności grupy literackiej współuczestniczyłem w jej przekształceniu w Stowarzyszenie Pisarzy Regionu Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej zostając jej pierwszym prezesem. Za mojej prezesury powstaje pismo społeczno literackie AWERS o zasięgu ogólnopolskim. W 1996 r. nawiązuję współpracę z Redaktorem naczelnym "Kultury Paryskiej" Panem Jerzym Giedroyciem. Po dwóch latach działalności na rzecz Stowarzyszenia rezygnuję z funkcji prezesa jak i członkowstwa by skupić się na własnej twórczości. W 1998 roku otrzymuję nominację do nagrody literackiej im. Kościelskich, której kapituła znajduje się w Szwajcarii. Nominację otrzymuję z rąk Pani dr Danilewicz Zielińskiej - członka kapituły. W 2001 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, za działalność kulturalną w ochronie i kształtowaniu Kultury Polskiej w latach 80-tych wyróżnia mnie odznaką Zasłużony Działacz Kultury W latach 1999-2001 pełnię funkcję Rzecznika Prasowego Zachodnio-Pomorskiej Szkoły Biznesu we Włocławku. W latach 1999 2003 członek Rady Społecznej Szpitala wojewódzkiego we Włocławku. W latach 1999 2000 i 2005 stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Obecnie w Związku Literatów Polskich Oddziału Warszawskiego.
Małgorzata Ciupińska
Kluczyk to nieduża forma literacka, o której najkrócej powiedziałabym, że ma charakter nieco metafizyczny, symboliczny i religijny, choć tak do końca nie identyfikuje się z tymi terminami, gdyż siłą rzeczy zahacza o codzienność. Z drugiej strony znów nie jest wcale taki codzienny. Myślę, że temat jest przedstawiony precyzyjnie, logicznie i z oczywistą pointą. Treść jest nieco zaskakująca innością, ale nie wykracza poza ramy powiedzenia, że w życiu nic nie jest pewne, ale za to wszystko jest możliwe. Naturalnie ciężko jest mi pisać o moim tekście w sposób obiektywny, ale trudno, będę nieskromna - mam o nim dobre zdanie. Intryguje i wciąga w miarę czytania i jest taki na pewno do zastanowienia. Proszę zwrócić uwagę, że w tym opowiadaniu na żadnej ze stron nie pojawia się imię głównego bohatera. Jest to pewna trudność, którą narzuciłam sobie tak trochę w ramach eksperymentu jak i również w ramach tego, że choć w tekście są niecodzienne sytuacje, to jednak każdemu mogą one się przytrafić Każdemu Janowi Kowalskiemu. Patronat medialny: Twoja Kultura.pl Małgorzata CiupińskaZ wykształcenia jestem pedagogiem pracy (powiedzmy, że równa się to socjologii), ale z pracą w tym zawodzie różnie bywało. Studiowałam też na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (studia podyplomowe) na kierunku filozofia i religioznawstwo. Mam za sobą kilka mniej lub bardziej istotnych szkoleń: marketing, zarzadzanie, ubezpieczenia, projekty unijne. Z ciekawszych wymienię jednak kurs języka migowego, choć obecnie umiejętności te są tylko sztuką dla sztuki.Pierwszym moim miejscem pracy był duży zakład przemysłowy; restrukturyzacja nie wyszła mu jednak na dobre. Mnie również, ponieważ w tej sytuacji musiałam szukać innej pracy. Następnie znajdowałam zatrudnienie w redakcjach lokalnych gazet. Przez pewien okres pracowałam w instytucjach niosących pomoc społeczną i socjalną. Był także czas, gdy pracy nie miałam w ogóle może inaczej: wtedy, owszem, nie otrzymywałam pensji, ale jednak pracowałam. Powstawały moje utwory, a przeżyte niedostatki (nie tylko finansowe) stały się strawą dla mojej twórczość.Od kilku ładnych lat obchodzę stale swe 35-te urodziny i zazwyczaj jest to w zgodzie z moim samopoczuciem, choć akurat z faktem zgodziło się to tylko raz w życiu. Mam szerokie zainteresowania, ale raczej wszystkie zawsze zmierzają do tego, by nagromadzone wrażenia zaowocowały w moich utworach.
Kobieta nie jest ciałem, jest kolorami i wyobraźnią
Katarzyna Gołąbek
"Kobieta nie jest ciałem, jest kolorami i wyobraźnią" to album wyjątkowy. Połączenie słowa i obrazu, w kolory zmysłów i estetyki. Połączenie to zmierza w kierunku rozumienia i odczuwania piękna. Kobieta, kobiecość, erotyka, dotyk, słowo, kultura, estetyka - to znikające ze współczesności ogrody zachwytu. Czy piękno takie powróci? Myślę, że twórczość obu autorek, daje nam powód do otuchy. Piękno musi powrócić. Połączenie kolorów odczuć płynących z ciała i duszy Katarzyny Gołąbek z kolorami ciała i kobiet w obrazach Katarzyny Palety tworzą dopełniający się obraz piękna, które zachwyca, na które chce się patrzeć. Na piękno, chce się patrzeć. Piękno chce się słuchać i czytać. W piękno chce się wnikać. Trzeba pamiętać też, że PIĘKNO - jest dzieckiem wrażliwości, jest czyste i niedefiniowalne, po prostu odczuwalne. Dlatego przenieśmy się na strony albumu. Znakomitego połączenia PIĘKNA stworzonego przez dwie wyjątkowo utalentowane kobiety - Katarzynę Gołąbek i Katarzynę Paletę.Oglądając ten album w programie Adobe Reader, w opcji wyświetlania dwóch stron na ekranie - widzimy tekst i obraz do niego wybrany. Wybrany wrażliwością malarki Katarzyny Palety do tekstów poetki Katarzyny Gołąbek. Czytamy tekst, odczuwamy go, przenosimy się na obraz, odczuwamy i dalej wykonujemy to zaczarowane koło, które wciąga nas w taniec zachwytu nad tym połączeniem. Połączeniem uczuć i kolorów. Bo, tak należy pochłaniać ten ogród estetycznej rozkoszy.
Sonia Nowalińska
Akcja powieści rozgrywa się w małym miasteczku Darkwood, na południu Anglii, w hrabstwie Wiltshire. Miejscowość jest fikcyjna i panuje w niej spokojna sielska atmosfera. Pewnego dnia, wśród kamiennych kręgów Rockcircle, znaleziona zostaje młoda naga kobieta ze zmasakrowaną twarzą. W międzyczasie detektywi otrzymują zgłoszenie o zaginionej dziewczynie, która w nocy, po kłótni z narzeczonym, uciekła z domu. Detektyw Alice Baltimore, niedawno awansowana pani komisarz, stara się wraz ze swoim zespołem wyjaśnić przyczynę zagadkowej śmierci. Tropów jest kilka, choć doskonale przygotowany zabójca zdaje się nie pozostawiać po sobie żadnych śladów. Sprawa nie jest tak oczywista, jak mogłaby się wydawać. Kim jest morderca? Co stało się motywem zbrodni? Zazdrość, złość, porachunki z przeszłości? Akcja bywa zawrotna, a elementy pasujące do układanki mogą w każdej chwili runąć jak domek z kart. Sonia Nowalińska Chociaż na co dzień pracuje w korporacji, pisanie towarzyszyło jej, odkąd sięga pamięcią. Już jako dziecko podjęła pierwsze próby zabawy słowem i tak powstał zbiór opowiadań fantastycznych oraz króciutka książeczka pt. „Maja i niezwykły klucz”. Czasy liceum były dla Soni okresem stawiania pierwszych kroków w poezji. Udział w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O strzałę Erosa” przyniósł jej wyróżnienie. W dorosłym życiu postanowiła połączyć swoją miłość do opowiadania historii i dalekich wojaży, przez kilka lat zajmując się copywritingiem dla biura podróży. W końcu przyszedł czas, aby zrealizować swoje marzenie i napisać powieść kryminalną. „Kobieta z bagażem” to pierwsza z serii książek, których akcja toczy się w malowniczej miejscowości Darkwood, na południu Anglii. W wolnym czasie uwielbia spacerować po parku, podróżować i spotkać się z ludźmi. Jest również wielką miłośniczką zwierząt.
Patrycja Żurek
Zlot czarownic, jak nasze spotkania określał mój mąż. Coś w tym było, cztery różne kobiety, cztery punkty widzenia, cztery życiowe historie. Kochałam te spotkania i kochałam te dziewczyny. Były nieodłączną częścią mojego życia i nie wyobrażałam sobie, że mogłoby być inaczej. Powieść dla kobiet o naprawdę mocnych nerwach... Patronat medialny: Twojakultura.pl Patrycja Żurek, początkująca matka, młoda kobieta i ...pisarka? Wrażliwa dziewczyna, która posiada zmysł obserwacji, a jej największą pasją jest pisanie. Do tej pory pisząca do szuflady, postanowiła dać szansę sobie i czytelnikom. Ma nadzieję, że pokochają jej książki tak, jak kocha je ona.
Michał Ryn
"Kobiety" to osobista, szczera i momentami niewygodna opowieść o relacjach, które definiują życie mężczyzny. Michał Ryn, zabiera czytelnika w podróż przez swoje związki - od pierwszych fascynacji, przez miłości, które dawały siłę, aż po te, które zostawiały ślady na dłużej. Autor nie kreuje się na bohatera bez skazy. Z dystansem i ironią opisuje własne wybory, błędy i lekcje wyniesione z relacji z kobietami, które były jego nauczycielkami, przewodniczkami i lustrem, w którym musiał się przejrzeć. Dla ochrony prywatności bohaterek zmienione zostały imiona, lecz emocje i doświadczenia pozostają autentyczne. "Kobiety" to pierwszy tom trylogii, na którą składają się jeszcze "Praca" i "Rodzina" - trzy perspektywy jednego życia. To książka dla tych, którzy nie szukają prostych odpowiedzi, lecz chcą lepiej zrozumieć siebie, swoje relacje i mechanizmy rządzące bliskością.
Renata Zielińska
Anoreksja określana jest mianem choroby duszy i ciała. "Kochać za bardzo" to właśnie opowieść o powolnym umieraniu z bólu i miłości. To historia o toksycznym związku wypływającym z braku poczucia własnej wartości, ucieczce w chorobę i powolnej walce z chęcią do samounicestwienia się i z doskonałoscią. Bohaterka traci wszystko oprócz nikłej iskry woli walki podsycanej desperackimi zabiegami rodziny. W końcu trafia do szpitala, ale jej przeszłość również tam ją dopada... Czy uda się wygrać z chorobą? Czy można tak po prostu przestać kochać? I co ważniejsze - dlaczego czasami przestaje się kochać siebie?
Monika Sawicka
"Mama weszła do mieszkania, zamknęła drzwi. Wzięła mnie za ręce, jak kiedyś, gdy prowadziła mnie do przedszkola, a ja nie chciałam iść. Wtedy brała moje małe rączki w swoje dłonie, kucała przede mną i ciepłym, spokojnym głosem mówiła coś, co sprawiało, że jednak jej ufałam i szłam tam, gdzie chciała. Moja mama stała teraz przede mną i trzymała moje dorosłe dłonie w swoich, byłyśmy tego samego wzrostu. Patrzyła na mnie, a z jej oczu płynęły łzy. Przeczytała mój e-mail. Objęła mnie mocno, a ja płakałam jej w ramię. Ona płakała w moje. Chciałam coś powiedzieć, ale położyła mi palec na ustach. Najlepsza Mama świata powiedziała cicho, tuląc mnie mocno: – Już dobrze dziecko moje, cii. Czasem najpiękniejsze słowa to łzy. Kocham cię, córeczko. Dzisiaj miłość nie umrze. Jeszcze nie dzisiaj. Zmazujesz z twarzy grymas rozczarowania i bólu - istne Ukrzyżowanie Chrystusa i Piekło Dantego. Zmywasz te obrazy jednym ruchem ręki. Przecież wciąż kochasz…
Piotr Gałązka
Powieść Kocham, kochanym jestem opowiada o losach Sebastiana i Pawła. Obojga są w sobie zakochani na zabój. Marzą by zamieszkać w Anglii i legalnie wyjść za mąż. Lecz w drodze do ich szczęścia stoi była dziewczyna Sebastiana, która informuje byłego, że jest ojcem… wszystko uczyni by powrócić do Sebastiana, tak naprawdę do jego pieniędzy. Pojawi się tajemnicza kobieta, która uzna Pawła za swego syna. Również w tym czasie, Paweł przyzna się tacie o swojej orientacje seksualnej, na tą wiadomość, tato skreśli syna z życia. Czy ukochani będą szczęśliwi z sobą…?
Kodeks cywilny. Część ogólna. Skrypt z tekstu ustawy
Michał Wysocki
Kodeks cywilny. Część ogólna - Skrypt z tekstu ustawy (stan prawny: 10 lutego 2022 r.) to kompleksowe wydawnictwo, które przyda się każdemu studentowi, aplikantowi i prawnikowi chcącemu uczyć się tej tematyki. Opracowanie uwzględnia całość księgi pierwszej i zostało przygotowane zgodnie z jej systematyką. Autorska metoda stosowania wyliczeń i pogrubiania ważniejszych fragmentów tekstu zapewnia szybką i satysfakcjonującą naukę.
Kodeks postępowania administracyjnego Skrypt z tekstu ustawy
Michał Wysocki
Kodeks postępowania administracyjnego - Skrypt z tekstu ustawy to kompleksowe opracowanie tego aktu prawnego, które w łatwy do przyswojenia sposób przybliża regulacje związane z działaniem organów administracyjnych. Opracowanie podzielone jest zgodnie z chronologią kodeksu i zawiera wszystkie kluczowe elementy tego aktu prawnego. Dopracowana i przystępna forma sprawia, że nauka KPA nigdy nie była tak prosta!
Katarzyna Michalec
Książka zawiera zbiór kodowanek związanych z przyrodą. Zadaniem dziecka jest odkodowanie w tabeli tego, co znajduje się na zdjęciu. W tym celu musi użyć kodu znajdującego się w kratkach tuż nad zdjęciem. Każdemu kodowi, który składa się z liczby i ikonki przypisana jest litera w tabeli. Żeby sprawdzić zgodność kodu ze zdjęciem musisz odszukać wszystkie litery i pokolorować je.
Paweł Zapendowski
Pieśń "Kogo szukasz?" na mezzosopran (i baryton) z fortepianiem, wg poezji Georga Trakla, jest dialogiem Anioła i Georga z 6 sceny opery "Kokaina (dzień 1 i 2)"; toczy się nocą w ogrodzie obok domu Georga w Salzburgu. Po raz pierwszy została wykonana w Galerii Austriackiego Konsulatu Generalnego w Krakowie 22 kwietnia 2010, podczas prawykonania estrad. opery. Tekst pieśni "Kogo szukasz?" czerpie inspirację z wiersza "Pasja" Georga Trakla, ze zbioru "Sebastian we śnie", 1915 (w przekładzie Andrzeja Lama: Georg Trakl, Poezje zebrane, rim press, Tarnów, 1992). Pieśń powstała w Paryżu w 2010. Georg Trakl - Pieśni - z opery Kokaina (dzień 1 i 2) Siedem pieśni do wierszy Georga Trakla z muzyką Pawła Bitki Zapendowskiego, na mezzosopran, baryton i fortepian, 2010.W cyklu znalazły się wiersze Georga Trakla - w przekładach Andrzeja Lama i Krzysztofa Lipińskiego, znawców literatury języka niemieckiego i biografii poety - oraz parafrazy, autorstwa kompozytora. Wydanie zawiera nuty, teksty, wiersze, eseje krytyczne, notę biograficzną i ilustracje.Seria:1. U łoża pocałunków, sł. Georg Trakl, (tłum. Krzysztof Lipiński) na mezzosopran i fortepianMłoda dziewczyna, sł. Georg Trakl, (tłum. Krzysztof Lipiński) na mezzosopran i fortepian2. Elis, gdy kos cię w lesie woła, sł. Paweł Bitka Zapendowski (wg poezji Georga Trakla), na mezzosopran i fortepianTrzy anioły - z "Cudownej wiosny", sł. Paweł Bitka Zapendowski (wg poezji Georga Trakla),na mezzosopran i fortepian3. Kogo szukasz?, sł. Paweł Bitka Zapendowski (wg poezji Georga Trakla), na mezzosopran (i baryton) z fortepianem4. Tam gdzie idę wieczorem I,II, sł. Georg Trakl, (tłum. Andrzej Lam) na baryton i fortepian5. Wspomnienie - Andacht, sł. Georg Trakl, (tłum. Andrzej Lam) na baryton i fortepian
Paweł Zapendowski
tekst i muzyka: Paweł Bitka Zapendowski oraz adaptacja poezji Georga Trakla, Księgi Koheleta i in. "Kokaina (dzień 1 i 2)" jest pierwszą częścią biograficznego dramatu muzycznego o wybitnym poecie austriackim Georgu Traklu (1887-1914). Opowiada o jego krótkim życiu, romansie z siostrą Gretą, twórczości poetyckiej, narkotykach, udziale w I wojnie światowej i tragicznej śmierci w Krakowie. Tekst Zapendowskiego wykorzystuje fragmenty wierszy Trakla w znakomitych tłumaczeniach Andrzeja Lama i Krzysztofa Lipińskiego. Wydawnictwo e-bookowo opublikowało również cykl pieśni na głos z fortepianem do wierszy Trakla, pochodzące z muzyki do dramatu. TREŚĆCzęść pierwsza Kokainy (dzień 1 i 2) opowiada o "okresie" salzburgskim Trakla. Dwa dni (czwartek i piątek) Georga tuż przed Wielkanocą 1911, spędzone w aptece i przydomowym ogrodzie. Z przełomową nocą z piątku na sobotę, która zmieni wiele w jego dalszych losach. Siostra Greta, młoda pianistka, przyjeżdża ze studiów w Wiedniu do Salzburga. W staroświeckim rodzinnym mieście wita ją stęskniony brat. Rodzeństwo znów jest razem. Oboje ukrywają się przed wścibskimi, eksperymentują z narkotykami, rozmawiają o życiu, szukają miłości w kontaktach, jakie wykraczają poza rodzinną serdeczność, aby na końcu stać się uczestnikami nocy, wypełnionej halucynacjami. Tytułowa "kokaina" to obietnica szczęścia i spełnienia "po drugiej stronie", skąd nie ma już powrotu do normalności. Pragnienie przeżycia czegoś pięknego, na najwyższym piętrze emocjonalności, odrzucenia ładu, który kojarzy się z nudą i banałem codzienności, zaprowadza dwoje na granicę światów.W warstwie mitu, hebrajska przypowieść o Edenie, raju utraconym, nakłada się tu na wielkanocne reminiscencje, pasji, udręki, ofiary z życia i odkupienia - motywy stale obecne w poezji Trakla. GEORG TRAKL(ur. 3 lutego 1887 w Salzburgu, zm. 3 listopada 1914 w Krakowie) - poeta austriacki reprezentujący ekspresjonizm. Pisał o sensie istnienia, śmierci, upadku cywilizacji i humanizmu, przemijaniu. Jego twórczość nierozerwalnie splotła się z nastrojem epoki, upadkiem monarchii Habsburgów. W 1910 zdobył wykształcenie farmaceuty. W tym zawodzie pracował krótko w aptece w Salzburgu i w szpitalu w Innsbrucku. Po wybuchu I wojny wysłany na front. Jako aptekarz polowy wziął udział w bitwie pod Gródkiem Jagiellońskim (koło Lwowa). Próbował popełnić samobójstwo, później uciec, został zatrzymany i odwieziony do szpitala na obserwację. Leczony w szpitalu w Krakowie zmarł na początku listopada 1914, w wieku 27 lat, na skutek przedawkowania kokainy. Przez całe dorosłe życie borykał się z problemami psychicznymi, uciążliwymi stanami depresyjnymi, omamami, manią prześladowczą. Był uzależniony od narkotyków i alkoholu. Za jego życia ukazał się tylko jeden tom wierszy. Tuż przed wybuchem wojny otrzymał dużą zapomogę, z funduszu pomocy artystom Ludwiga Wittgensteina, której nie zdążył zrealizować. Swój testament artystyczny zapisał ukochanej siostrze Grecie, z którą łączył go intymny związek. Margareta parę lat później popełniła w Berlinie samobójstwo. Jego wiersz "Grodek" znajduje się w większości antywojennych antologii.[...] Ogród jest w wieczorze. W krużgankach trzepoczą w krąg nietoperze.Dzieci dozorcy przerywają zabawę i w niebie szukają złota.Końcowe akordy kwartetu. Ślepa dziewczynka biegnie drżąc alejąA potem jej cień przemyka po zimnych murachotoczonych bajką i świętymi legendami.Psalm[...] Gdy wszedłem w zmierzchający ogród i czarna postać złego umknęła przede mną, otoczyła mnie hiacyntowa cisza nocy; i płynąłem wygiętym czółnem przez spokojny staw i słodki spokój dotykał mego skamieniałego czoła. Bez słowa leżałem pod starymi wierzbami, a wysoko nade mną było błękitne niebo pełne gwiazd; i gdy umarłem patrząc, umarły we mnie strach i ból, najgłębiej; i błękitny cień chłopca uniósł się, promieniejąc w ciemności, łagodny śpiew; uniosło się na księżycowych skrzydłach ponad zieleniejące się wierzchołki drzew, kryształowe skały, siostry białe oblicze.Objawienie i upadekFragmenty poezji Georga Trakla w tłumaczeniu Krzysztofa Lipińskiego. Georg i Greta "Kokaina" składa się z 3 części: (dzień 1 i 2), (dzień 3 i 4), (dzień 5, 6 i 7). Część (dzień 1 i 2) przedstawia "okres" salzburgski Trakla. Recenzja (fragment): Grzech liliiGeorg Trakl pojechał na I wojnę, lecz nie wrócił z niej żywy. Nie zginął na polu bitwy, ani w okopach, jak bohaterowie "Na zachodzie bez zmian". Nie zginął z głodu w obozie dla jeńców, ani od tyfusu. Nie sięgła go w ostatnim dniu wojny zbłąkana kula. Znaleziono go rankiem nieprzytomnego na łóżku, w krakowskim garnizonowym szpitalu dokąd trafił na obserwację. Przedawkował w nocy kokainę i tylko domyślać się można, czy wzięcie tej za dużej dawki, jakimś cudem przeszmuglowanej czy załatwionej w mieście, było świadomą ucieczką z pułapki. Od dawna znajdował się w stanie, który wykluczał świadome wybory. Depresja, lęki, omamy. Rozpad osobowości. Był 1914 i pierwsze miesiące wojny. Kończyła się jego ulubiona pora roku: jesień. Czekał go sąd za próbę dezercji, albo powrót na front do kolumny sanitarnej. Właściwie nie czekało go nic poza cierpieniem jakie niesie choroba psychiczna. Chciał sobie pomóc. Aby życie przestało być straszne. Gdy wokół rozpadał się świat, w nim samym jego świat prywatny rozpadł się wiele wcześniej.W jego wierszach i prozie poetyckiej pobrzmiewa wiele uporczywie powtarzających się motywów, tonów, zaklęć. Jednym z nich, które może wskazywać na powody "wykroczenia", jakim nazywał swoje życie, jest fraza o "pradawnych ojców schodach". "I znowu stoję na pradawnych ojców schodach". Starych, rozsypujących się, strupieszałych. Prowadzących ni to do do ogrodu, ni na klatkę schodową i do mieszkań. Czemu oto znowu stoję na pradawnych ojców schodach? Na pytanie to nie pada odpowiedź. Jak nie pojawia się odpowiedź, dlaczego przyszło mu żyć - jak pisał w listach - w tym chorym i grzesznym wieku. Dalej. Dlaczego jego wina nie zostanie nigdy usprawiedliwiona, wymazana, albo - co byłoby najprostsze - odwołana, jako staroświecka, nie nowoczesna, śmieszna. Pradawne ojców schody wiodły donikąd. Ojców czyli rodziców.
Piotr Janczarek, Dr n. med Jacek Tulimowski,...
Słowo od Doktora Kolagen to białko będące budulcem, który tworzy nasz organizm. Jest niemal wszędzie, organizm sam go wytwarza. Z wiekiem jednak produkuje go coraz mniej. Jeśli kolagenu jest zbyt mało, skóra przestaje być jędrna i elastyczna, pojawiają się zmarszczki, cellulit, blizny źle się goją, coraz gorzej działają stawy, boli kręgosłup - długo jeszcze można by wymieniać dolegliwości spowodowane zmniejszoną ilością tego białka. Skoro kolagen jest niezbędny, a w wielu wypadkach organizm produkuje go za mało, trzeba uzupełniać jego niedobory. To oczywiste. Tylko jak to robić, aby osiągnąć zamierzony rezultat? Odpowiedź na to pytanie już nie jest taka prosta. Kolagen, a zwłaszcza rozmaite preparaty, które zawierają to białko, stały się przebojem kosmetologii i medycyny estetycznej. To zupełnie zrozumiałe, że dbamy o wygląd. Z drugiej strony, źle wyglądająca skóra, a zwłaszcza szpecące blizny, stają się problemem także natury psychicznej, ponieważ stygmatyzują, odbierają poczucie własnej wartości, w skrajnych przypadkach prowadzą do depresji. Mamy więc poważny problem z pogranicza różnych dziedzin medycyny. Ale nie tylko skóra potrzebuje odpowiedniej ilości kolagenu. Niezbędny jest on również do prawidłowego funkcjonowania stawom, mięśniom, kręgosłupowi czy włosom. Wystarczy rozpuścić proszek w szklance wody i go wypić lub połknąć tabletkę, by dostarczyć organizmowi niezbędny kolagen – głoszą przesłania firm produkujących lub dystrybuujących preparaty z kolagenem. Jak nie połknąć, to może posmarować ciało kremem z kolagenem? Niestety, tak łatwo nie jest. Nie ma sensu trwonić czasu na dyskusję, która z tych form kolagenu jest lepsza - czy skuteczniej zadziała kolagen do smarowania czy połykania, bo jego działanie w obu tych postaciach jest co najmniej problematyczne. Brak efektów prowadzi zaś do rozczarowania, frustracji i poczucia zmarnowania pieniędzy. Problem jest jednak ważny. Kolagen – odpowiednio podany – jest bardzo potrzebny i skuteczny w różnych dolegliwościach. Jak działa kolagen na zmarszczki, skórę, blizny, stawy, kręgosłup? Jak go podać, aby osiągnąć zamierzony efekt? O tym jest niniejszy poradnik. dr n. med. Jacek Tulimowski
Monika Sawicka
"Każdego ranka, po przebudzeniu, otrzymujemy kredyt w wysokości osiemdziesięciu sześciu tysięcy czterystu sekund życia na dany dzień. Kiedy wieczorem kładziemy się spać, niewykorzystana reszta sekund nie przejdzie na następny dzień; to, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia, jest na zawsze stracone, pochłonięte przez wczoraj. Każdego następnego ranka rozpoczyna się ta sama magia, znowu otrzymujemy taką liczbę sekund życia i wszyscy zaczynamy grać w tę nieodwracalną grę: bank może zamknąć nam konto w najbardziej nieoczekiwanym momencie, bez żadnego ostrzeżenia w każdej chwili może zatrzymać nasze życie..." Marc Levy KOLEJNOŚĆ UCZUĆ to zbiór historii prawdziwych o miłości, życiu i śmierci, o człowieczeństwie i jego braku. O miłości, która jest ślepa, czasem niesprawiedliwa, kapryśna i zaskakująca, daje nam siłę i przyprawia skrzydła, ale także sprawia ból, a my chcemy ją mimo to przeżyć. O życiu, które jest darem i jedyną okazją, by czas, jaki został nam podarowany, wykorzystać jak najpiękniej. O śmierci, która wkrada sie w nasze życie i wydziera z naszych objęć tych, których kochamy. O tym, jak żyć po stracie dziecka, którego się nigdy nie widziało i dziecka, które przez wiele lat było całym naszym światem. O tym, skąd wziąć siłę, gdy odchodzi męźczyzna, kobieta, których kochamy do utraty tchu. Odchodzi różnie. Ale na zawsze. O tym, że życie nas zawodzi, wystawia na próbę, wymaga podejmowania decyzji, które wydają się ponad nasze siły, ale także przynosi szczęście. O tym, że wszystko jest względne i w każdej chwili może nabrać innego wymiaru. O radości z promieni słońca o świcie i z blasku księżyca nocą. W drugiej części książki pt. Po drugiej stronie tęczy znajdują się przepiękne, wzruszające listy, w których CZYTELNICY dzielili się z autorka refleksjami po lekturze jej wcześniejszych książek.
Kolęda wileńska Prowadź mnie mój aniele. Na głos i fortepian
Szymon Szewczyk
Kolęda Wileńska, skomponowana przez Szymona Szewczyka ( https://szewczykmusic.com/ ) do tekstu Arkadiusza Kobusa w 2017 roku, jest podarunkiem dla Polaków żyjących na Litwie. W kontekście wykonawczym, jest to utwór skierowany do każdego, kto po prostu ma ochotę muzykować. Niniejsze wydanie kolędy zawiera jej opracowanie na głos i fortepian, Premierowego nagrania Kolędy Wileńskiej w orkiestrowej aranżacji, dokonała wokalistka Liudmyla Vostrikova w 2017 roku. Powstał również animowany teledysk, do którego rysunki wykonał Mariusz Nartowski. Te piękne ilustracje można podziwiać w niniejszym wydaniu, dzięki uprzejmości autora. Utwór szybko zdobył popularność wśród społeczności żyjącej na Wileńszczyźnie. W kolejnych latach wykonywali go publicznie m.in. tacy artyści jak Evelina Sašenko, Zbigniew Sinkiewicz oraz Polski Zespół Artystyczny Pieśni i Tańca ,,Wilia“.