Publisher: E-bookowo
Marcin Radwański
„Miłość” to kolejny, po debiutanckim „Skoku w przepaść” zbiór opowiadań Marcina Radwańskiego. Tym razem autor skupia się przede wszystkim na emocjach postaci występujących w książce. Przeczytamy tu między innymi o miłości, nienawiści, szaleństwie i sytuacjach, które mogą przydarzyć się w życiu realnym, bądź tylko wyimaginowanym. W prezentowanych tekstach ta granica nie jest ściśle określona i często przez autora przekraczana. Tytułowa miłość pojawia się często, ale w różnym charakterze i czasie. Opowiadania charakteryzują się brakiem schematu i są zaskakujące, co przykuwa uwagę czytelnika.
Małgorzata Kasprzyk
Wydanie specjalne z okazji Walentynek. Sześć historii miłosnych z sekretami w tle i sześć tajemniczych miejsc, w których spotykają się zakochani. Nie zawsze wszystko jest takie, jak się wydaje i nie zawsze naprawdę ma miejsce romans - niekiedy pozory mylą! Intrygujące miejsca akcji, intensywni bohaterowie i ona - miłość - odmieniana przez przypadki, nadająca barw życiu owych postaci. Ale w historiach opowiedzianych przez Małgorzatę Kasprzyk, miłość wcale nie jest ckliwa jak w tanich romansach. Ta miłość potrafi zrobić krzywdę poprzez fałszywe oskarżenia, żyje w przeszłości starego domu, bywa sumą pewnych przypadków, czy po prostu rodzi się nieświadomie ukryta głęboko w sercu. Miłość w tych opowieściach jest piękna i tajemnicza, delikatna i niezwykle subtelna. Odkryjcie jej przesłanie i cudowną wrażliwość. Szczerze polecam! Agnieszka Krizel - Recenzje Agi Zbiór sześciu opowiadań, w których miłość przeplata się z tajemnicami oraz dużą dawką śmiechu. Chwile wzruszeń i dobra zabawa gwarantowana. Irena Bujak - Zapatrzona w książki
Henryk Urbanek
Gdy patrzymy w czas miniony – ten codziennie wpisywany w ludzkie twarze, zaklęty w starych fotografiach, przekuwany mozolnie w muzykę, kłębiący się w kielichach martwych klepsydr – wciąż nie mamy pewności, czy to, że jesteśmy, ważniejsze jest poprzez to, że byliśmy, czy poprzez to, że jeszcze (przez czas jakiś) będziemy? Co od świata wzięliśmy – czy to, co mu daliśmy? Czy lepszy był wtedy, gdy do niego wchodziliśmy, czy teraz, gdy powoli go opuszczamy i nic już nie mamy do stracenia? Nocne upojenie przeszłością trwało krótko. Pomagał alkohol, napędzała stara studencka piosenka, która niepotrzebnie przywołała „tę naszą młodość”. Może dlatego tak szybko umierają takie spotkania. Nie zabija ich pamięć, tylko bezradność. Wspólnota bezradności. Ostatni kieliszek szampana, spacer parkową aleją, milczący dzwon na kościelnej wieży, wszystko to ma siłę wieczności. Bo kolejnego spotkania w tym składzie już nie będzie, a odległość zmieszana z czasem oznacza zwykle małą śmierć… „Miniatury” są próbą opisania zmiennej i zmieniającej się rzeczywistości, próbą uchwycenia tej zmienności poprzez głos pojedynczego człowieka zmagającego się z tym wszystkim, co przynosi codzienność. Zachowanie w świadomości tego, co czujemy i myślimy, realizując swój własny scenariusz czasami nazywany losem... Krótkie opowiadania czasami lepiej niż inne narzędzia opisują rzeczywistość…
Małgorzata Ciupińska
Misiek to po prostu humoreska. Lekkie opowiadanie, ale z głębszym sensem mam nadzieję. Jego myślą przewodnią jest wigilijna tradycja, według której w tę szczególną noc zwierzęta mówią ludzkim głosem. Co może z tego wyniknąć? Patronat medialny: Twoja Kultura.plMałgorzata CiupińskaZ wykształcenia jestem pedagogiem pracy (powiedzmy, że równa się to socjologii), ale z pracą w tym zawodzie różnie bywało. Studiowałam też na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (studia podyplomowe) na kierunku filozofia i religioznawstwo. Mam za sobą kilka mniej lub bardziej istotnych szkoleń: marketing, zarzadzanie, ubezpieczenia, projekty unijne. Z ciekawszych wymienię jednak kurs języka migowego, choć obecnie umiejętności te są tylko sztuką dla sztuki.Pierwszym moim miejscem pracy był duży zakład przemysłowy; restrukturyzacja nie wyszła mu jednak na dobre. Mnie również, ponieważ w tej sytuacji musiałam szukać innej pracy. Następnie znajdowałam zatrudnienie w redakcjach lokalnych gazet. Przez pewien okres pracowałam w instytucjach niosących pomoc społeczną i socjalną. Był także czas, gdy pracy nie miałam w ogóle może inaczej: wtedy, owszem, nie otrzymywałam pensji, ale jednak pracowałam. Powstawały moje utwory, a przeżyte niedostatki (nie tylko finansowe) stały się strawą dla mojej twórczość.Od kilku ładnych lat obchodzę stale swe 35-te urodziny i zazwyczaj jest to w zgodzie z moim samopoczuciem, choć akurat z faktem zgodziło się to tylko raz w życiu. Mam szerokie zainteresowania, ale raczej wszystkie zawsze zmierzają do tego, by nagromadzone wrażenia zaowocowały w moich utworach.
Adrianna Biełowiec
Po wydarzeniach w „Onkalocie” Pierwszym Dygnitarzem Galaktycznym zostaje Kiret Biffter. W imperium dochodzi do zamachów i zamieszek. Jednocześnie z innego wszechświata napływa fala uchodźców, za którymi podąża potężny wróg. Nieśmiertelnym grozi zagłada. Zhańbiony Kiret postanawia przywrócić do życia legendarnego władcę, organizuje więc wyprawę do niebezpiecznego wymiaru, gdzie żyje istota gorsza i okrutniejsza niż sam najeźdźca.
Patrick Edwards
„Misja specjalna” to debiut Janusza Brzozowskiego w gatunku science fiction, a także po raz pierwszy autor używa swojego pseudonimu literackiego (Patrick Edwards), pod którym znają go czytelnicy w Australii. "Misja specjalna" jest typowo fantastyczną powieścią, ktorej temat może okazać się w każdej chwili bardzo realistyczny. W pisarstwie Janusza Brzozowskiego czuje się pasję, znajomość tematu i umiejętność konstruowania napięcia z zaskakującym finałem.
Patrick Edwards
Ostatnia, trzecia część „Misji specjalnej” obfituje w liczne wydarzenia rozgrywane zarówno na Ziemi, jak i na wielu planetach galaktyki Ganzela. Książka rozpoczyna się wiadomością o odwołaniu na wiele dziesiątek lat inwazji obcych na Ziemię. Zadowolenie i radość z tej okazji zostają przyćmione informacją podaną do publicznej wiadomości przez dziennikarzy o tajnych kontaktach rządów Ameryki i Rosji z obcymi w celu sprzedawania im uranu. Czy Małgosia, Dera i Jaś wrócą na Wadele dowiecie się Państwo po przeczytaniu tej książki.
Mistrzyni swojego życia. Żonglująca matka
Kinga Bogdańska
MISTRZYNI SWOJEGO ŻYCIA. ŻONGLUJĄCA MATKA to pierwsza tak kompleksowa książka na polskim rynku o odkryciu siebie, poukładaniu swoich ról, uporządkowaniu przeszłości oraz zaprojektowaniu upragnionej przyszłości. Dla kogo jest ta książka? Jeśli uważasz, że: pełnisz wiele ról w życiu, ale większość Cię nie satysfakcjonuje, jesteś zmęczona realizowaniem czyiś oczekiwań i potrzeb, uważasz, ze nie zasługujesz w życiu na nic lepszego, czujesz się źle Sama z Sobą, chciałabyś więcej od życia, ale nie wiesz jak, Twoja trudna przeszłość mocno wpływa na Twoją teraźniejszość Przeczytaj tę książkę! Dzięki tej książce i wykonanym w niej zadaniom: Zaczniesz doceniać Siebie taką jaką Jesteś. Odpuścisz role, które Ci nie służą. Posprzątasz Swoją przeszłość i wyciągniesz wnioski na przyszłość. Odkryjesz mocne strony i na ich podstawie zbudujesz nową jakoś życia. Odkopiesz Swój wewnętrzny Skarb. Zaprojektujesz Swoje wymarzone życie. Przywrócisz Sobie prawo do radości, otwartości, ciekawości świata, ufności, czerpania z bliskości. Zaprzyjaźnisz się z 7 Krasnoludkami i z ich pomocą zaplanujesz cele oraz plan ich realizacji. Zaczniesz podróż w kierunku Swojego Mistrzostwa. Zrób pierwszy krok i rusz w kierunku Swojego Mistrzostwa, bo dopóki Jesteś możesz wszystko! Jak powstała ta książka? 1 lipca 2016 roku, wieczorem, siedząc na tarasie i słysząc cykanie świerszczy napisałam pierwszy rozdział. Miałam wstępny zarys książki. Za namową mentorki każdego dnia dopisywałam kolejne części. Czasami to było kilka zdań, czasami kilka stron. Sam proces pisania szedł dość łatwo – przecież wszystko miałam w sobie: doświadczenia, trudne lekcje, przemyślenia, pomysły na rozwiązania, sprawdzone pomysły. To był bardzo ważny moment w moim życiu – byłam na kocówce leczenia, wyniki były świetne. Lekarze zdziwieni zastanawiali się, jak to możliwe, że tak szybko dochodzę do siebie. Siła i energia szła z serducha. Książka pisała się sama. Młodszy synek wyjechał do swojego taty na wakacje. Na ustalony miesiąc. Ja do nich dojeżdżałam i spędzaliśmy fajny czas. Wszystko wydawało się poprawne i normalne. Ale życie zaskoczyło mnie tak bardzo, że musiałam pisanie na jakiś czas odłożyć. Przyszedł dzień, który wszystko zmienił. Przewartościował wszystko, zmienił mnie i moje postrzeganie świata. Dzień, w którym stałam się Wojowniczką walczącą o bezpieczeństwo i normalność moich dzieci i moją. To był dzień, w którym okazało się, że nie mogę zabrać mojego malutkiego synka do domu, do Polski, bo jego tata perfidnie zaplanował zatrzymanie go u siebie. Pomagała mu w tym moja przyjaciółka. Rok spiskowali, jak to zrobić i w jaki sposób uśpić moją czujność. Wykorzystali pseudo empatie i nadzieję na normalność, żeby ściągnąć Malucha na Ukrainę. Zaczęła się nierównomierna walka. Dobijanie się do biurokratów, policji, polityków, karmienie obietnicami otaczających ludzi. Nadzieja, która rosła i spadała w zależności od sytuacji, samotna walka z systemem. Ta walka trwała ponad rok . Każdy dzień to było wyzwanie: od wstania z łózka po kolejne zmagania. Po dłuższej przerwie siadłam do książki i poczułam, że jest infantylna, zbyt prosta – oczywiście patrząc z mojego poziomu świadomości i samorozwoju. Nie wiedziałam co robić dalej. Wysłałam już gotową część mojej mentorce z zapytaniem, czy to co piszę ma sens i czy komuś będzie pomocne. Odpisała: „Dla mnie to, co piszesz, jest super. Pokazuje matkom, że można inaczej. No i ćwiczenia, zadania są bardzo mocne i konkretne. Pisz dalej. Matki potrzebują tej książki. „ Dostałam skrzydeł i wielkiej motywacji. Pisanie książki i proces jej powstawania był dla mnie lekarstwem na trudności osobiste. Samo pisanie było oczyszczające i dodające siły. Projekt Książka dał mi siły do życia i zmagania się z przeciwnościami stającymi na mojej drodze. To było moje trzecie dziecko. Równie kochane i wyczekiwane i pielęgnowane. Niesamowite było też to, że osoby które współtworzyły tę książkę – ja, ilustratorka, grafik, łamacz -wszyscy byli tak samo zaangażowani. To dziecko książkowe ma wielu rodziców. I tak 7 lutego 2017 roku urodziło się moje trzecie dziecko: Mistrzyni Swojego Życia Żonglująca Matka. To historia kobiety, która idąc samodzielnie przez życie napotyka kolejne wyzwania. Bywa różnie, ale zawsze znajduje rozwiązanie. Czasami to trwa dłużej, czasami krócej. Matki, która ucząc się, upadając, szkoląc i przepracowując swoje słabości, lęki i obawy, poznaje siebie i swoje możliwości po to by w nie za długim czasie dostać kolejne ciosy od życia. Gdyby nie miała siły, którą czerpie z wieloletniej pracy nad sobą padłaby bardzo szybko. Dzięki swojemu wewnętrznemu mistrzostwu, które daje jej siłę wygrywa z chorobą i na pięści walczy o powrót dziecka. Właśnie o tym jak czerpać z wewnętrznego mistrzostwa jest ta książka. Napisałam tę książkę dla kobiet, które uważają, że Mistrzyni jest głęboko w nich i chcą ją uwolnić. Dla kobiet, które są zainteresowane tym, co powoduje, że nie mogą czuć się w pełni sobą w życiu. Wyobraź sobie, że ta książka to Twój osobisty trener. Pozwól, że będę Cię prowadzić, motywować, inspirować, rzucać na głęboką wodę. Wszystko dla Twojego dobra! Każdy rozdział, to kolejny krok. Czytając, nie śpiesz się. Wykonuj zadania w swoim tempie. Ale sukcesywnie postępuj do przodu. Ja sama byłabym o wiele szybciej szczęśliwa i spełniona, gdyby ktoś podsunął mi taką książkę 16 lat temu. Na pewno pozwoliłaby mi uniknąć wielu błędów, które popełniłam lub niewłaściwych ścieżek, na które weszłam. Książka ta zawiera efekt długich lat pracy nad sobą, nad samoświadomością i poznawaniem siebie. Jest ona zapisem moich osobistych doświadczeń, zawodowych refleksji oraz wielu trudnych lekcji, jakie przyszło mi odrobić.