Verleger: E-bookowo
Stabat Mater Dolorosa - smoleńska
Paweł Zapendowski
Stabat Mater Dolorosa - smoleńska pieśń na głos i fortepian (mezzosopran) muzyka: Paweł Bitka Zapendowski słowa: pol. tłumaczenie sekwencji łac. nuty - 7 str., tekst Pieśń dedykowana jest Ofiarom 10 kwietnia 2010. Stała Matka Boleściwa U stóp krzyża, we łzach cała.... Pieśń "Stabat Mater Dolorosa - smoleńska" na mezzosopran i fortepian powstała w Paryżu i po raz pierwszy była wykonana przez Annę Bober, z akompaniamentem Małgorzaty Westrych, w Galerii Austriackiego Konsulatu Generalnego w Krakowie, podczas prawykonania opery o Georgu Traklu "Kokaina (dzień 1 i 2)", w kwietniu 2010. Tak pisze o "Stabat Mater Dolorosa" dr Jacek Ozimkowski, wokalista, wykładowca krakowskiej Akademii Muzycznej: "Piękna melodyka i wokalne prowadzenie frazy rzadko zdarzają się w muzyce współczesnej. Jednocześnie brak przerysowań i użycie wyjątkowo proporcjonalnie dobranych środków kompozytorskich powoduje żywo odczuwany ból, a przecież o to chodziło w dawnej sekwencji "Stabat Mater". Partia fortepianu bardzo ekspresyjna, a jednocześnie oszczędna, szczególnie podkreśla linię wokalną i zawartą w niej treść. Rzadko się zdarza, by tak wiele emocji wyrazić za pomocą harmonii podkreślającej linię melodyczną, która nie jest przerysowana i egzaltowana, jak często obecnie bywa."
Izabela Mikrut, Justyna Stankowska
W stadzie jest zawsze weselej. Stado ma zawsze dużo pomysłów(nie zawsze mądrych) i całkiem sporo przygód.Ze stadem nie można się nudzić.A kiedy stada przychodzą stadami, zabawy jest co niemiara. I do tego tomiku zawitały bajkowe stada. Sprawdź, co razem zmalowały, a potem pokoloruj zwierzęta.Czy pomalować je dasz radę,kiedy się zjawią całym stadem?
Jan Kochańczyk
Uroda. Niski wzrost, twarz pokryta dziobami (ślady po ospie, na którą zachorował w wieku 6 lat), górna warga wpadnięta, a dolna wysunięta do przodu. Defekt nogi, którego się wstydził: zrośnięte palce lewej stopy. Okaleczona lewa ręka po wypadku... W dzieciństwie małego Soso potrąciła bryczka, a ponieważ nie było pieniędzy na lekarza, ręka źle się zrosła. Józef Wissarionowicz zdawał sobie sprawę z wad swej urody. Potomek jednego ze znajomych Soso z lat dzieciństwa, Dziwilegow z Rostowa, pisał o Józefie: „Świetnie pływał, ale wstydził się pływać w rzece. Miał jakiś defekt nogi i mój pradziadek, który uczył się razem z nim w starszych klasach, kiedyś zażartował, że Soso ukrywa w bucie diable kopyto. Soso nic nie odpowiedział. Minął ponad rok. W tym czasie za Soso jak wierny pies chodził najsilniejszy w szkole Misza Ceradze. Pradziadek już o wszystkim zapomniał, kiedy Ceradze ciężko go pobił”. Już wtedy Józef Wissarionowicz był mściwy i pamiętliwy! Młody Dżugaszwili nie wyglądał na amanta. Koleżanka jego pierwszej żony tak go opisała: „Niski, wątły, jakby kaleki, w koszuli jakby ze starszego brata, na głowie idiotyczny turecki fez”. Już wtedy wiele kobiet widziało w nim fascynującego bojownika-rozbójnika w rodzaju Robin Hooda. To dodawało mu męskiego uroku.
Jarosław Matusiak
Stan wyzwolenia to historia byłej opozycjonistki, która już dawno zrezygnowała z działalności politycznej, i chce tylko spokojnego życia "za zasługi". Niestety, przez przypadek wchodzi KOMUŚ w drogę, i zaczynają się kłopoty, które niszczą powoli całe jej życie. Mimo ogromnego doświadczenia, pieniędzy, znajomości nie może się obronić przed nieznanymi sprawcami... Uratuje się, ale nie wygra, bo trudno jest walczyć z "ns".Warto poświęcić trochę czasu na opowiadanie dotyczące trzydziestu lat naszej historii, chociaż duża część Stanu wyzwolenia, zwłaszcza ostatni rozdział "Siwi, trzydziestoletni..." to już nie historia, ale podsumowanie dzisiejszych problemów młodych ludzi; problemów, które najłatwiej jest wysłać za granicę. I krzywa rośnie. Fragment: "Niebezpiecznie czuć było inne czasy (...) Pamiętała, jak wielu znajomym wystarczyło pół godziny "ścieżki zdrowia", żeby ze wszystkiego rezygnowali. Raz, a dobrze! Te dzieciaki miały kilka lat podobnej w skutkach zabawy. Bezrobocie okazało się równie skuteczne jak esbecja. Nowa demokratyczna władza też im nie odpuściła odpowiedniego przeczołgania, wąchania samego dna. Poczuła do młodych trochę szacunku, szczerze współczuła i nie komentowała. Widocznie w tym kraju nie może być pokolenia, które ominęłaby jakaś tragedia. Trzeba się przyzwyczaić. W jej czasach władza wypieprzyła z Polski jakieś sześćset tysięcy ludzi, teraz wyjechało podobno dwa - trzy miliony (...) Z zewnątrz Europa, a z bliska, po przejrzeniu danych wyjrzało państewko z trzeciego świata. Współczuła im, nic więcej nie mogła zrobić." W czasach totalnej, politycznej wścieklizny i potopu informacji trudno znależć chwilę na podsumowanie poprzednich lat; choćby na krótką refleksję o wydarzeniach starszych niż te, sprzed kilku dni. A to, że dzisiejsze problemy wiążą się z pewnymi, niedokończonymi zmianami... kto by się nad tym zastanawiał. Muszę już kończyć. Zaraz będą "Wiadomości".Autor
Mander
Wszystko co się w życiu dzieje, Można ująć w pewne ramy, Kochanka się z żony śmieje, Bo je różnią kilogramy. A wyraźna jest różnica, Bo choć waga wszystko zmieści, Ale zwykle kochanica, Lżejsza kilo jest trzydzieści. Weźmy męża i kochanka, Choć wygląda to na kpiny, Lecz różnicy widzi fanka, Zwykle jakieś pół godziny. W małżeństwie różnie bywa, Lecz się czepiać nie ma czego, Bo choć ciągle lat przybywa, To nie znajdziesz nic lepszego.
Stare złoto, skrzypiec brzmienie, nic nie idzie w zapomnienie
Agnieszka Brygider
Przeszłość nie znika. Trwa w murach, przedmiotach, zapisanych słowach. Kiedy agentka nieruchomości przychodzi na rozmowę z właścicielką mieszkania w pewnej starej kamienicy, nie wie, że właśnie zaczęła podróż. Podróż, która pozwoli jej poznać historię z czasów wojny; opowieść domagającą się dalszego ciągu.
Dorota Nowalska-Kapuścik, Jolanta Klimczak
Przedstawiamy raport z badań poświęcony opiniom seniorek i seniorów na temat ich potrzeb i zasobów w miejscu zamieszkania. Spiritus movens tego przedsięwzięcia badawczego była Janina Piwowarczyk- prezeska stowarzyszenia „Nasze Osiedle Ścigały” w Katowicach. Z jej inicjatywy i z Jej wsparciem podjęłyśmy się zorganizowania i przeprowadzenia badań oraz przygotowania wstępnego raportu o potrzebach i zasobach osób starszych w jednym z rejonów miasta objętych planem rewitalizacji, starych Bogucicach. Społeczny i polityczny odzew na upublicznione rezultaty badań zmotywował nas do eksploracji szans i barier aktywności osób starszych także w innych dzielnicach Katowic oraz do przyjrzenia się instytucjonalnym i kulturowym mechanizmom kształtowania polityk miejskich ”przyjaznych starości”. W efekcie tych działań powstała właśnie prezentowana książka.
Karolina Kasprzak-Dietrich
Jest rok 2007. W Gnieźnie dochodzi do serii brutalnych zbrodni. Kluczowym dowodem w sprawie jest metalowy pręt w kształcie siódemki. Ofiary łączy również to, że chodziły do jednej klasy w IV LO. Do tej samej klasy chodził Oliwier Kondziołka - świeżo upieczony, skrupulatny policjant, który coraz bardziej angażuje się w wytropienie sprawcy. Czy i jego życie jest zagrożone? Z czym będzie musiał się zmierzyć? Czy znajdzie sprzymierzeńca w komendancie, który jest mężem jego byłej wychowawczyni? Co oznacza cyfra siedem i kim jest tajemnicza flama Oliwiera? Drogi Czytelniku, jeśli jesteś ciekawy odpowiedzi na te pytania, zapraszam Cię do lektury.