Видавець: E-bookowo
Krzysztof Łanda, Jan Bielecki
The Church has always been intrinsically linked to politics, although it would never admit that. Information is the most valuable commodity of the 21st century, a power which can be used to either create or destroy. It is behind the Vatican walls that strategies, and means that can change the world are being developed. One of them, stored on a memory stick, has exactly that power. Giuseppe, a long-serving employee of archbishop Luca receives a seemingly straightforward task of delivering the information to the Monastery. This information is more valuable than the life of one man and Guiseppe owes a debt of gratitude to the archbishop. A major threat to the Church turns out to be the Church itself. There is an enemy on the inside and hence special precautions are necessary. Expect plot twists worthy of the best action films. Shootings, chases, murders ... A tense, deftly written thriller of goings-on in the highest ecclesiastical echelons. How much of it is fiction and how much a record of actual recent events? The authors depict the Vatican structures and customs with great fluency. The Church is in dire need of reform but at what price?
Justyna Ruebenbauer
Bohaterem opowieści jest Franek, uczeń szkoły podstawowej, który poznaje tajemnice kosmosu. Pomaga mu w tym dziadek oraz koleżanka z klasy - Zosia.
Rajmund Czok
Osoba trzydziestoletnia sięgająca w powieści do motywów autobiograficznych czyni to - moim zdaniem - tylko dla własnej satysfakcji. Mam wrażenie, że napisanie powieści autobiograficznej bardziej przystoi osobie starszej, która powiedziała już wszystko o cudzych światach i spokojnie pragnie wrócić do świata swojego, jakiego chciałaby przeżyć jeszcze raz, gdyby mogła być po raz drugi trzydziestolatkiem? Jestem zdania, że miarą prawdy w takiej powieści powinien być także sam autentyzm wszelkich zdarzeń i jakaś szczerość pisarska. W moim powojennym życiu było wiele dziwnych lat. Na motywach przeżyć i doświadczeń z tamtego okresu powstała ta powieść. Fakty są autentyczne, niezmyślone i mimo, że napisana w osobie pierwszej, nie stanowi w żadnym wypadku powieści autobiograficznej. Fragment: To, co zastałem w kraju usłanym dolarami i markami, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Reklamy krzyczały wszystkim kolorami, przechodnie mówili dziesiątkami języków, żołnierze amerykańscy spacerowali pod rękę z młodymi Niemkami, udając dumnych zdobywców Europy. Naganiacze zapraszali do kabaretów, policjanci kierowali potokiem samochodów na skrzyżowaniach, w salonach radiowych rozbrzmiewały skoczne dźwięki rocka. Uliczne latarnie w kształcie pochylonej dłoni jarzyły silnym neonem, kabarety, knajpy, domy publiczne, automaty zręcznościowe, zamieniały miasto w Broadway - w górze ciemność, na dole feeria bajecznych barw. W pierwszych dniach wszystko mnie oszałamiało, podniecało. Czułem się tu obco, osamotniony i ogromnie zagubiony. W kieszeni ściskałem kilkanaście dolarów kieszonkowego na drogę, dlatego na każdym kroku poskramiałem nieodpartą chęć zafundowania sobie czegokolwiek. Po kilkunastu dniach przechodziłem obok tego niespotykanego w PRL-u bogactwa całkiem obojętnie.Przyglądałem się uważnie Niemkom, wyrośniętym, dobrze odkarmionym, przyciągającym wzrokiem młodych i starszych. Tym czeszących się w koński ogon, szarpane koki, tapirowane hełmy. I tym, których oczy podkreślone ołówkiem wydawały się powabniejsze. Uderzała mnie ich naturalność, swoboda, wdzięk każdego kroku i ruchu. Na siłę szukałem odpowiedzi na niełatwe pytanie, kto ładniejszy: Niemka czy Polka? Przeciętna Niemka nie była ładniejsza od swojej polskiej rówieśniczki. A jednak każda Niemka była doskonale zrobiona: wiedziała, że preparowanie wdzięków to swoista metoda zdobywania partnera. Dlatego uwypuklała i podkreślała, co miała powabnego, chowała, co trzeba było dyskretnie ukryć.Podziwiałem Frankfurt żywy i barwny. Wzdłuż wystaw skle-powych przesuwały się tłumy sprawiające wrażenie niedzieli: każdy odświętnie odprasowany, bez fałdki, bez plamki. A jednak wszystko dokoła czyniło wrażenie zwariowanego molocha. Dorośli byli zwariowani. Dla nich wszystko przestało być poezją, wszystko było podszyte aluzją polityczną. Prasa, radio i telewizja dostarczały dzienną porcję wiadomości, informowały o wojnie w Wietnamie i Bliskim Wschodzie. Z kolei spece od meteorologii przepowiadali sztormy, burze, powodzie, katastrofy lotnicze, wypadki drogowe, pożary lasów. Nikt nie musiał rezygnować z żadnych przyzwyczajeń. W tym mechanizmie niemieccy podatnicy ponosili jednak ryzyko, dla nich żołnierze Bundeswehry byli wyrzutkami sumienia. Czasem nos przylepiałem do bogatych witryn sklepowych, porównując z tymi w kraju, okratowanymi, wypełnionymi planszami, hasłami politycznymi. W tym mieście wystawy kusiły ogromnym bogactwem. W każdym razie w ciągu zaledwie kilku dni wiedziałem dokładnie, jaką wartość miała niemiecka marka.
Piotr Skowron
Fraszka - krótki utwór liryczny, zazwyczaj rymowany lub wierszowany, który często kończy się wyraźną puentą. Nazwa fraszki pochodzi z włoskiego "frasca" i oznacza gałązkę, bagatelę, błahostę. Jednak fraszki, pomimo swych niewielkich rozmiarów, niekoniecznie muszą być błahe i bagatenlne. Mogą poruszać bardzo poważne tematy i zmuszać do głębokich przemyśleń. I tak też jest w tym przypadku. Kilkadziesiąt fraszek i aforyzmów dotyka całej gamy tematów, od filzoficzno-refleksyjnych i obyczajowych aż po religijne, a zawarte w nich puenty skłaniają do wnikliwego spojrzenia na otaczający nas świat. Poza tym fraszki są łatwe do zapamiętania i cytowania i mogą być bardzo pomocne w różnych życiowych sytuacjach. Fraszki humorystyczne dzięki swojej krótkiej formie i żartobliwym puentom dają gwarancję doskonałej zabawy. Pomagają spojrzeć z uśmiechem na na sprawy, na które codziennie spogladamy z obojetnością lub w ogóle ich nie zauważamy. Polityka, sport, miłość i seks to tylko nieliczne tematy, którch zabawną stronę odsłania trafna puenta zawarta w każdej pojedyńczej fraszce. Nie wolno również zaponmieć o tym, że podczas spotkań towarzyskich cytowanie humorystycznych fraszek może pomóc w "przełamaniu pierwszych lodów" i w zawieraniu trwałych znajomości, ponieważ dobry humor zbliża ludzi.
Fraszki, niefraszki i piosenki z dodatkiem prozy
Michał Malawski
Michał Malawski - rocznik 1960, warszawiak od urodzenia, autor zbioru opowiadań "Widok z góry" (Goneta 2013) i zbioru wierszy "Analiza" (Goneta 2014). Niniejsza publikacja zawiera jego satyryczne drobne utwory, które - choć napisane nierzadko kilka dobrych lat temu - całkiem nieźle opisują dzisiejszą rzeczywistość. Czytelnik znajdzie pośród nich także trochę tekstów lirycznych, osobistych, refleksyjnych. Słowa do melodii znanych zagranicznych piosenek nie są przekładami. Wszystkie utwory z tego zbioru wydawnictwa E-bookowo składają się na kolejny portret ich autora.
Frekwencja 350. Tom 0. Rysy na tęczy
Aleksandra Fila
"Frekwencja 350. Tom 0: Rysy na tęczy" to prequel serii science fiction z psychologiczną głębią. Akcja rozgrywa się w drugiej połowie XXI wieku, kiedy Ziemia odradza się po katastrofie ekologicznej. Akademie Astronautyki badają Układ Słoneczny i poszukują kontaktu z obcymi cywilizacjami. Jednak gdy przybysze z odległego ramienia galaktyki pojawiają się niespodziewanie, staje się jasne, jak bardzo ludzkość nie jest na to gotowa. Z perspektywy Obcych historia koncentruje się na misji ratunkowo-badawczej na planecie Mahabor III oraz na tajemniczych wydarzeniach związanych z inżynierią genetyczną.
Aleksandra Fila
Wizja nieodległej przyszłości, w której ludzie komunikują się bardziej transparentnie niż dziś. Jakie ryzyko niesie spotkanie ludzkości z zaawansowaną cywilizacją? Przybysze z planety Uldri powołali do życia na Ziemi hybrydę obu ras. Dziewczyna o imieniu Korwetta, która dorastała w nieświadomości swojego pochodzenia, podejmuje przeznaczoną jej rolę tłumaczki obu cywilizacji. Angażuje się przy tym w upragniony związek z komandorem Akademii Astronautyki, Robertem Bryniarskim. Przybysze konstruują na Ziemi cenny dla nich kryształ. Monolit stymuluje rozwój ludzi, odsłaniając jednak przy tym ich deficyty. Przed powrotem na Uldri goście ostrzegają Ziemian, by w kryzysie ozdrowieńczym nie ulegli lękom i iluzji. Wkrótce do Ziemi zbliża się potężny okręt. Najeźdźcy żądają wydania kryształu. Z ziemskiego kosmodromu startuje statek pod dowództwem komandora Bryniarskiego, z monolitem na pokładzie. Komu z jego załogi uda się przetrwać kontakt z nieznaną potęgą? Jakie siły kosmiczne ujawnią się w obliczu konfliktu? Czy weterani powracający na Ziemię to wciąż ci sami ludzie, którzy ją opuszczali? Czy miłość Roberta i Korwetty przetrwa w radykalnie zmienionych okolicznościach?
Frekwencja 350. Tom 2. Zakazana bliskość
Aleksandra Fila
Błyskotliwe połączenie psychologii, filozofii i romansu w powieści science fiction. W nieodległej przyszłości Ziemię odwiedza zaawansowana cywilizacja. Jakie szanse i jakie ryzyko się z tym wiążą? Przybysze z planety Uldri stworzyli na Ziemi kryształ, pobudzający rozwój ludzkości. Powołali też do życia hybrydę obu ras jako ich tłumaczkę. Kryształ okazał się wyzwaniem dla ludzi, gdyż poddał ich głębokiej transformacji. Przyciągnął też grabieżczą rasę, przed którą należało go ukryć. Uldryjski statek przybył znów na Ziemię. Porucznik Korwetta Burchard, po burzliwym rozpadzie związku z komandorem Robertem Bryniarskim, decyduje się dołączyć do załogi kosmitów. Test prędkości nadświetlnych dla jej ciała ma otworzyć ludzkości drogę do lotów międzygwiezdnych. Jaka decyzja ratuje jej życie? Ziemianka dotarłszy na Uldri porusza gromadną społeczność planety, szukając granic bliskości dwu kosmicznych ras. Tymczasem fantom mami astronautów na ziemskiej orbicie. W pracy z Uldryjczykami Korwetta odkrywa powoli, co naprawdę spotkało Roberta na Granadi. Gdy tych dwoje spotyka się znowu, wychodzi na jaw dawne zatajenie. I nie tylko ono... Uldryjski kapitan Cothley łamie koronną zasadę "nie zabijać". W bliskim kontakcie z ludźmi doświadcza nieznanych mu dotąd uczuć. Z kolei syn Roberta, Adam, reaguje zaskakującym pociągiem do "gwiezdnej siostry". Ci, którym dane było doświadczyć frekwencji 350, przekonują się o jej mocy. Ale to moc obosieczna, bo wysoka frakcja miłości odsłania wszystko, co ukryte.