Wydawca: Ha!art
Oni migają tymi kolorami w sposób profesjonalny Narodziny gamedevu z ducha demosceny w Polsce
Piotr Marecki, Tadeusz Cieślewicz
Obecnie, gry komputerowe produkowane w Polsce stanowią jedną z najbardziej na świecie rozpoznawalnych marek. Jak jednak wyglądały początki rodzimego gamedevu? Czy wszyscy twórcy gier się do nich dziś przyznają? Jaki był wpływ demosceny na gry? I co autorzy gier z lat 80. oraz 90. robią dzisiaj? Po świecie komputerów 8 bitowych, giełd, piractwa, czasopism o grach, początkach biznesu rozrywkowego oprowadzają w niewygodnej dla wszystkich i pełnej prawdy rozmowie Tomasz TDC Cieślewicz i Piotr Marecki. Z tej geekowskiej narracji wynika także, że gry i demoscena to część dziedzictwa kulturowego, a Robbo i inne tytuły należy wreszcie postawić tam gdzie ich miejsce: obok filmów Wajdy i powieści Tokarczuk. *** Za dużo prawdy. Nie polecam. Paweł Pirx Kalinowski Wehikuł czasu. Przenosi nas do czasów, gdy wszystko było ważne. Po sponiewieraniu nostalgią ujawnia sekret, że można tak i dzisiaj. Nie czytać, towar niebezpieczny, może odciągnąć od smartfona. Krzysztof Kaz Ziembik Niezwykle entuzjastyczny wywiad. Rozmowa wciąga nas wręcz porywa w magiczny i na bieżąco odkrywany świat czasów ośmiobitowego komputera Atari oraz przedstawia niesamowitych ludzi, którzy ten świat tworzyli z pasją, łamiąc wszelkie ograniczenia stawiane przez sprzęt. Kuba Husak, muzyk, projektant gier, programista dem i gier Nowe pokolenia nie będą fascynować się poezją Mickiewicza. Młodych ludzi, zanurzonych w cyfrowym świecie, może zainteresować historia pierwszych dzieł na komputery domowe. Przeczytaj, co tworzono bez internetu i ekranów 4K, za to z pasją, wyobraźnią i mikroprocesorem o częstotliwości taktowania 1,77 MHz. Piotr 0xF" Fusik, naczelny koder demosceny Atari (Numen, Drunk Chessboard) To opowieść o wydobywaniu pokładów możliwości z kawałka elektroniki liczącego sobie kilka dekad. Bartek "V0yager" Dramczyk, Pixelpost.pl Opowiadajmy legendę polskiego game devu, opowiadajmy, póki jest świeża. Historie rodem z demosceny, salonów gier i piwnicznych wytwórni oprogramowania są barwną, alternatywną perspektywą polskiej transformacji. To na wskroś optymistyczna i bezpretensjonalna opowieść o chłopakach z podwórka, których zabawa wyobraźnią wprowadziła do wielkiego świata. Polski sen, jeden z niewielu. Konrad Janczura, pisarz, gracz
Pewnej nocy pewne dziewczyny gdzieś umierają
Katja Gorečan
Po ciepło przyjętych Cierpieniach młodej Hany z 2018 r., słoweńska poetka Katja Gorečan powraca do polskich czytelników i czytelniczek książką Pewnej nocy pewne dziewczyny gdzieś umierają. Jest to, według słów samej autorki, choreopoemat – utwór z pogranicza gatunków, łączący w sobie elementy poezji, prozy, eseju, dramatu i teatru tańca. Bohaterkami i narratorkami są kobiety – tytułowe „dziewczyny” oraz ich starsze koleżanki i krewne – zarówno te sprzed stuleci, torturowane i zabijane w procesach czarownic, jak i współczesne, doświadczające poronienia, przemocy w rodzinie czy dyskryminacji, często systemowej, ale zawsze przeżywanej głęboko osobiście. Głosy kobiet, wychodzące z osobistego doświadczenia, łączą się w książce Gorečan w dialog i współbrzmienie, dające nadzieję na solidarność, wsparcie i siłę w zmaganiach o lepsze, bardziej sprawiedliwe relacje. blurb: Katja Gorečan wraca do polskiej czytelniczki, aby chwycić ją za dłoń i przeprowadzić przez leśną gęstwinę. Rozgrywa się tam niepokojący ezoteryczny spektakl, którego bohaterki, potomkinie czarownic, przeczuwają, że powtórzą los kobiet, które – jak i one – wiedziały. A przecież wiedza, zwłaszcza ta spoza patriarchalnego porządku, zagraża panującym. Czekają nas stosy, mniej lub bardziej metaforyczne. Natalia Rojek
Mateusz Górniak
[O KSIĄŻCE] "Adaptacja serialu" to lot przez pierwszy sezon serialu "M jak miłość" i Polskę przełomu wieków. "Adaptacja jutuba" to obrazkowy raport z zanurzeń w nudę i prędkości polskiego kontentu z platformy YouTube. "Adaptacja rzeźby" to rozmowy, wcielenia, fantazje i monologi narosłe wokół "Piramidy zwierząt" Katarzyny Kozyry. "Adaptacja dramatu" to depresyjny fanfik "Pleśni i keczupu" Filipa Matwiejczuka. "Adaptacja nastroju" to autofikcja, trening ze spiskowania i deklaracja polskości. W tych pisanych prozą poematach scenicznych perypetie Hanki Mostowiak montowane są z miksowaniem konstytucji, Katarzyna Kozyra zgodnie z prawem zabija konia, fale upałów psują lodówkę i pomieszkujące ją parówki, a ktoś w małym miasteczku przypadkowo nagrywa telefonem tragiczną śmierć gołębia i wrzuca to do sieci. Proces adaptacji jest tu aktem spontanicznych prób przyswojenia i przepisania własnego nastroju, kanonicznych dzieł polskiej kultury czy najważniejszych państwowych dokumentów prawnych. *** Kiedy skończy się już "fenomen" Górniaka i oswoimy się z jego obecnością, jego wyobraźnia i humor pozostaną z nami jeszcze na długo. Nie tylko dlatego, że autor "Pięciu adaptacji" tchnął nowego ducha w polską prozę, otwierając ją na nieobecne w niej wcześniej rejestry wrażliwości, ale również dlatego, że wynalazł język, którym opowiadać będziemy sobie transformację ustrojową, czasy "pierwszego Tuska", śmierć Andrzeja Leppera i komisję Antoniego Macierewicza. Żebyśmy zrozumieli się dobrze: w języku tym nie ma nic doraźnego, wręcz przeciwnie, jest w nim uniwersalizująca moc, która ideologii i sprawom bieżącym przywraca wagę ontologiczną. Nie da się nie kochać tego chłopaka. Dawid Kujawa [FRAGMENT KSIĄŻKI] hello sister midnight my name is Mateusz Gówniak witaj pierwsza godzino daj mi jakąś byczą myśl druga w nocy to nic złego o trzeciej dobranoc lampku marka zgaś czwarta nosz kurwa mać piąta ja już nic nie wiem o szóstej śpię o siódmej śpię o ósmej śpię o dziewiątej śpię o dziesiątej śnię o szpiegach o jedenastej wstaję sikać i sprawdzić godzinę i o jedenastej z kawałkiem kładę się znowu tulę się znowu do podusi i w południe śpię o pierwszej wstaję jako wymięty faryzeusz i zaczynam hodować wrzody na żołądku o drugiej idę coś zjeść o trzeciej nie mam już kasy o czwartej robię pompki i pęka mi jakaś żyłka o piątej i szóstej leżę z fosforyzującą lekturą w wannie o siódmej kłamię w żywe oczy o ósmej neoironicznie włączam na kompie telewizję o dziewiątej pracuję o dziesiątej pracuję o jedenastej szukam innej pracy i hello sister midnight jestem gotów żyć umierać *** Mateusz Górniak - autor "Trash Story" (Ha!art, 2022), "Dwóch powieści ruchu" (Filtry, 2023) i "Ćpuna i Głupka" (Convivo, 2025). Eseje i opowiadania publikował między innymi w "Dialogu", "Małym Formacie", "Kinie", "Stonerze Polskim" czy "Szumie". W sezonie artystycznym 2023/24 odbywał rezydencję dramaturgiczną w warszawskim Nowym Teatrze, podczas której stworzył na serwisie Tumblr "Adaptację Jutuba". W 2025 jest rezydentem miesięcznika "Dialog". Współrealizował projekty teatralne między innymi w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie ("Piramida zwierząt", reż. Michał Borczuch) czy Teatrze Współczesnym w Szczecinie ("Frankenstein", reż. Grzegorz Jaremko). Na pracę nad adaptacjami otrzymał stypendium z Funduszu Popierania Twórczości Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. "Publikacja ukazała się przy wsparciu Instytutu Książki w ramach programu wydawniczego Inne Tradycje. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej Nr 90/DF-VII/2025".
Kacper Wodiczko
[O KSIĄŻCE] "Piękny dzień na demokrację" Kacpra Wodiczko jest wyjątkową powieścią/opowieścią; całość (bez retrospekcji i wizji) dzieje się w ciągu jednej upojnej nocy (Sylwester...) w pewnym drewnianym domu w Beskidach między kilkoma barwnymi, łebskimi postaciami; dzieje się zarówno w narracji, monologu, dialogu, pentalogu i heksalogu. Wśród bohaterów prym wiedzie warszawski kompozytor, gospodarz wspomnianego domu i wodzirej imprezy. Atmosfera wielokroć emanuje natężeniem, napięciem, wyobrażone wymyka się widzialnemu. Towarzystwo, skądinąd porządnie wykształcone, w takiej atmosferze właśnie, próbuje dowieść istnienia tudzież nieistnienia Boga. W ogóle autor plecie wątki w misterny, a i zawadiacki, sposób. Jeśli ktoś chce się fajnie stracić w lekturze, ona już tu jest! Robert Rybicki [FRAGMENT] "zdawało się, że z długiego snu się właśnie wybudzili, z jakiejś tajemnej wieży na pustkowiu się właśnie wydostali, uciekli do lasów nieprzebytych, gdzie wilki wyją, a zjawy po dolinie się snują, byle dalej, byle nie tu. Uciekli, mimo że drzwi żelazne wciąż na cztery spusty zamknięte stoją." [O AUTORZE] Kacper Wodiczko - urodzony w 1999 w Warszawie. Ukończył studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Studiował w City College of New York. Obecnie studiuje na Uniwersytecie Warszawskim. Lubi grać na gitarze, podróżować, pływać, i pisać
Łeś Bełej
Ukraińska rzeczywistość może zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych czytelników i bywalców wschodniej części kontynentu. Teksty Bełeja stanowią próbę opisu tego wschodniosłowiańskiego tworu (w okresie pierwszego etapu wojny z Rosją 2014-2018). Plan naprawy Ukrainy to żywe odzwierciedlenie owej rzeczywistości w duchu realizmu absurdalnego. Co więcej, nie chodzi tu o absurdalność rzeczywistości, ale właśnie o realizm absurdu. Książka jest przeznaczona dla tych, którzy wciąż rozróżniają te dwa pojęcia. [O AUTORZE] Łeś Bełej - ukraiński poeta, prozaik, autor reportaży. Jest absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego (filologia angielska) i Użhorodzkiego (filologia ukraińska). Pracuje w Instytucie Językoznawstwa im. O. Potebni Ukraińskiej Akademii Nauk. *** Blurby Bełej operuje ostrym językiem, podsłuchanym na ukraińskich ulicach, bazarach i dworcach. Gdyby tę książkę napisał ktoś z Polski, mogłyby paść w jego stronę oskarżenia o antyukraińskość. Plan naprawy... obnaża przywary Ukrainy i zastanawiam się, czy autor częściej śmiał się, czy płakał, gdy je opisywał. Swoją drogą, czy w książce jest opisany plan naprawy Ukrainy? Szukałam go, ale nie znalazłam. Marta Jamróg Ta książka to wyrzyg, świadectwo frustracji wobec dysfunkcyjnej rzeczywistości z niedziałającymi prawami i korupcją. Leś Belej z krótkich, absurdystycznych scenek rodzajowych tworzy kalejdoskop ukazujący beznadzieję z jaką może codziennie zderzać się człowiek. Plan naprawy Ukrainy to dzika, gniewna proza, a zarazem precyzyjna satyra. Filip Matwiejczuk *** Aleksandra Brzuzy - literaturoznawczyni i filmoznawczyni, absolwentka kultury Rosji i Narodów Sąsiednich oraz filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, obecnie doktorantka na Wydziale Filologicznym UJ. *** Maciej Piotrowski – z wykształcenia historyk i ukrainoznawca, z pasji animator kultury. Tłumacz literatury ukraińskiej, utworów m.in. Andrija Bondara, Wasyla Barki i Hryhorija Czubaja. Współtwórca spotkań literackich i portalu Rozstaje.art. *** Ziemowit Szczerek (ur. 1978) – dziennikarz i prozaik. Autor książek Siódemka, Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian, Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski, Tatuaż z tryzubem, Międzymorze. Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową, Siwy dym albo pięć cywilizowanych plemion, Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim, Cham z kulą w głowie, Kolejna alternatywna historia Polski, Wymyślone miasto Lwów. Laureat Paszportu „Polityki”. Tłumaczenie i wydanie tej książki zostało wsparte przez Unię Europejską w ramach programu House of Europe. - Porfiry Władlenowiczu! Teraz pokażę panu, co myślą o Rosji w Odessie. Mamy dwa filmiki stamtąd. - Spójrzmy na miasto-bohatera! - Dzień dobry! - Dobry. - Co pan myśli o Rosji? - Poszli won. Wojnę wypowiedzieli! Też mi bracia. Nienawidzę ruskich! To nie są ludzie, tylko zombie! Niech siedzą na swojej Syberii i niech do nas nie lezą, niedźwiedzie śmierdzące. Wódki nie ma. Sami wypijemy. - Dobry dzień! - Witam. - A co pan może powiedzieć o Rosji? - Co mogę powiedzieć? Jesteśmy braćmi przecież, jeden kraj, bez względu na to co kto mówi. Nikt i pod żadnym pozorem nas nie rozłączy. Nawet ci faszyści, którzy rozpoczęli wojnę domową w Danbasie... nigdy nie uda się nas rozdzielić. Mamy wspólny język rosyjski i wspólną wielką rosyjską kulturę! Proszę spojrzeć, to jest moja wstęga świętego Jerzego, ale muszę ją chować. To nic, wkrótce nas oswobodzą... - No widzisz, Iwanie, mówiłem, że nikt nas nie rozdzieli. I w Odessie są jeszcze ludzie, których ukraińska propaganda nie zdołała otumanić. A ten pierwszy filmik... to chyba ktoś z Prawego Sektora, ale nie rozumiem, dlaczego mówił po rosyjsku...
Constance Debré
[O KSIĄŻCE] Pierwsza z serii trzech powieści autorstwa Constance Debre, byłej adwokat, córki wysoko urodzonej baskijskiej modelki i francuskiego dziennikarza z rodziny od pokoleń należącej do politycznego establishmentu. Play boy to dziennik kobiety, która odchodzi od męża, od doniosłego zawodu, porzuca rodzinę, życie pod stałym adresem, która przekreśla rodowód. To dziennik kobiety, która wybiera kobiety, to dziennik maksymalnego wkurwienia, próba spisywania kolejnych etapów w odnajdywaniu siebie, lub odtwarzaniu siebie na nowo, próba spisywania swej egzystencjalnej tułaczki, miłosnych uniesień, seksualnych eksploracji i ponoszonych za wszystkie swoje wybory konsekwencji. Play boy to odzwierciedlanie życia w literaturze, jego rekonstrukcja poprzez literaturę, to nawet forma istnienia. Play boy jest jak skok w zimną wodę, to szok termiczny, który szybko zmienia się w ruch i krótkimi rozdziałami mknie niczym pociąg TGV. Znany magazyn kulturalny napisał, że to Masakra piłą łańcuchową w artykule z Wikipedii. Być może. To w każdym razie narodziny pisarki. Jej odrodzenie się w języku. A najlepsze jest to, że to dopiero początek. Play boy to bardzo bezpośrednia, minimalistyczna, aczkolwiek bardzo sugestywna narracja o rozpadzie małżeństwa, dojrzewaniu do ujawnienia swego homoseksualizmu, decyzji porzucenia intratnego zawodu adwokata i poświęceniu się pisarstwu, o odrzuceniu burżuazyjnego stylu życia. Constance Debre (ur. 1972) - była adwokat, jest francuską powieściopisarką, jedną z pierwszoplanowych przedstawicielek współczesnej autofikcji. Autorka tryptyku Play boy (2018, nagroda Prix de la Coupole), Love me tender (2020, nagroda Prix des Inrockuptibles) i Nom (2022). Autorka odchodzi od pisania w pierwszej osobie na czas powieści Offenses (2023) inspirowanej historią mężczyzny, którego broniła w procesie za morderstwo popełnione na sąsiadce.W powieści Protocoles (2026) autorka porusza temat kary śmierci, metod i warunków, w jakich wykonywane są egzekucje w Stanach Zjednoczonych. Lubiliśmy za to wstawać rano i dziwić się, jak to możliwe, żeby mieć tak cholernie nudne życie. Bawiło nas to. Na tym się to opierało. Dopiero kiedy zaczęliśmy żyć we troje, układ jakoś przestał funkcjonować. Z powodu żarcia moim zdaniem. Sobotnie zakupy, żeby zapchać lodówkę całą kupą świństw. A później ten ogrom czasu zmarnowany na przerabianie tego na gówno. Żarcie i cała reszta. Wspólne wakacje, przeróżne graty itd. Nie było już miejsca na pustkę. Laurent był szczęśliwy. Zauważyłam też, jak znajomi zaczęli nagle do mnie mówić. Ta ckliwa ściema, w której chcieli mnie widzieć. Ich kretyńska radość. Zwłaszcza ci, którzy znali mnie od dziecka. Czuli ulgę. Myśleli sobie, że w końcu na dobre opuściły mnie te chłopaciarskie fanaberie. To właśnie przez to wszystko postanowiłam od niego odejść. [Fragment książki] Tłumacz otrzymał stypendium z Funduszu Popierania Twórczości Stowarzyszenia Autorów ZAiKS Publikacja ukazała się przy wsparciu Instytutu Książki w ramach programu wydawniczego Inne Tradycje. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej Nr 3/DF-VII/2026
Pocałunki ludu. Poezja i krytyka po roku 2000
Dawid Kujawa
Dawid Kujawa – marksistowski krytyk literacki, redaktor, teoretyk, doktor nauk humanistycznych. Zajmuje się głównie najnowszą polską poezją, francuskim poststrukturalizmem i włoskim autonomizmem. Ostatnio wraz z Jakubem Skurtysem i Rafałem Wawrzyńczykiem przygotował i opatrzył posłowiem wybór wierszy Jarosława Markiewicza pt. "Aaa!… 111 wierszy" (Wydawnictwo Convivo 2020). Mieszka w Katowicach, pracuje jako programista. *** "Pocałunki ludu" to esej, w którym wiersze stają się punktem wyjścia do krytycznej analizy późnego kapitalizmu i do rozważań nad możliwościami zaistnienia lepszego świata. Autor przygląda się dyskursowi krytycznoliterackiemu pierwszej dekady XXI wieku, by zrekonstruować proces postmodernizacji polskiej poezji, który to proces pozbawić miał literaturę tego, co z politycznego punktu widzenia zawsze okazuje się w niej najistotniejsze: jej wychylenia w przyszłość, towarzyszącej jej nadziei na zmianę materialnej rzeczywistości. Pisząc o poetach i poetce pomijanych przez główny nurt kultury, Kujawa rezygnuje z tradycyjnych zabiegów interpretacyjnych, ale nie po to, by testować modne metodologie – immanentystyczna analiza poezji, w której kategoria „znaczenia” nie odgrywa istotnej roli, pozwala lepiej osadzić lirykę w życiu społecznym. Wiersz nie jest tu już zawieszonym w próżni elementem ideologicznej nadbudowy, biernie odbijającym relacje klasowe, ale zalążkiem możliwego świata, aktywnie uczestniczącym w produkcji podmiotowości. *** Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o postfordowskim kapitalizmie i nędzy tożsamościowej lewicy, ale baliście się zapytać krytyka poetyckiego. Dawid Kujawa upomina się o poezję rozumianą – po marksowsku – jako poiesis: wytwarzanie światów możliwych. Demaskuje oportunizm klasy specjalistyczno-menedżerskiej (PMC), która uwłaszczyła się na dekonstrukcjonistycznych modach i pomogła w prywatyzacji dyskursów. I przybliża poezję, która zamiast efekciarskiego pseudoradykalizmu wyprowadza nasze pragnienia poza kapitał: ku dobrom wspólnym. – Łukasz Moll *** Dawid Kujawa jest mocnym zawodnikiem w polu krytyki: stawia wyraziste tezy, a jego metakrytyczne oko śledzi uważnie gesty zarówno adwersarzy, jak i mistrzów. Pocałunki ludu to prezentacja jednego z najciekawszych i najbardziej kontrowersyjnych projektów krytycznych ostatnich lat. Mimo historycznie ugruntowanych lektur autor nie boi się wychylać: rewiduje kanon, by zerkać w stronę możliwego. Jeszcze będziemy się spierać o tę książkę, ale jaka piękna to będzie kłótnia! – Zuzanna Sala
Michał Tabaczyński
Depresyjne przebudzenia, poranny szczyt depresji, depresyjna droga do pracy, sama praca jeszcze bardziej depresyjna. Depresyjne samochody i depresyjne korki, w których te samochody beznadziejnie tkwią. Depresyjna literatura i muzyka depresji w tle. Depresyjne kolacje i przedsenne miłosne uniesienia naznaczone piętnem depresyjnej pornografii. O tym mniej więcej opowiada ta ekstrawagancko radosna książka. Dzień z życia modelowego przedstawiciela posępnej generacji jest realistycznym portretem współczesności. Rozkręca się depresyjny wyż, przybiera jego fala. Oto obraz cywilizacji, która w szaleńczym tempie produkuje kolejnych pacjentów zdiagnozowanych i nie. Ta frywolnie smutna książka jest o nich. O was? O nas wszystkich? Książka stanowi także poczet świętych depresyjnego wyżu: Davida Fostera Wallacea, Marka Fishera, B.S. Johnsona, Cesarego Pavesego, Virginii Woolf, Stiga Dagermana. Są słynne kryminały, których akcja rozgrywa się w dwa dni. Są słynne powieści, których akcja rozgrywa się przez jedną dobę. Jest kapitalny esej, który mówi o 16 godzinach z życia jednego człowieka. Ten człowiek nazywa się Michał Tabaczyński, zobaczycie go wszędzie: gdy szykuje się rano z córką do wyjścia na miasto, gdy idzie do pracy, do lekarza, na zakupy, liczy wydatki. Może nawet wyda się aż nadto do Was podobny: słuchacie tej samej muzyki, zajmujecie się dziećmi, chodzicie wciąż tymi samymi ulicami i wchodzicie do tych samych sklepów, przeżywacie chwile depresji i nie mieszkacie w willi na Riwierze. Nie wiem jak Wy, ale Michał Tabaczyński umie też świetnie pisać, bawić się i śmiać, zwłaszcza z siebie samego, a niekiedy pasjonująco się smucić. No i przenikliwie czytać: bez książek nie byłoby nic, nie byłoby sensu, nie byłoby tlenu naszego codziennego, nie byłoby Michała Tabaczyńskiego. Konkret codzienności i lektury pozostają nierozdzielne jak bracia syjamscy. Muszę to powiedzieć górnolotnie: te cudne strony są hołdem dla literatury i ukłonem w stronę życia od szóstej rano. Marek Bieńczyk *** Michał Tabaczyński (1976) eseista i tłumacz (z czeskiego i angielskiego). Autor m.in. antologii współczesnej poezji amerykańskiej Parada równości (2005) oraz książek eseistycznych: Widoki na ciemność (2013), Legendy ludu polskiego (2014) i Maszyny. Do pisania (2018).