Wydawca: Saga Egmont
Ross Macdonald
Kolejna książka z serii Rossa Macdonalda, uchodzącej za swoistą klasykę amerykańskiego kryminału. Główny bohater, detektyw Lew Archer, prowadzi skomplikowane śledztwa, rozwiązując kolejne makabryczne intrygi i wdając się przy tym w niejedną niebezpieczną potyczkę z przestępcami. Lew Archer udowadnia, że można rozwiązać sprawę w kilka godzin. Jego spokój jednak nie trwa długo, bo udany finał jednej zagadki pociąga za sobą kolejną. Odnaleziona przez detektywa kobieta zostaje podejrzana o zabójstwo Helen Haggerty, która dawniej prosiła go o pomoc. Czując wyrzuty sumienia wobec zmarłej, Archer rozpoczyna kolejne śledztwo. Z każdym następnym tropem odsłania się przed nim przerażająca prawda...
Ross Macdonald
Kolejna książka z serii Rossa Macdonalda, uchodzącej za swoistą klasykę amerykańskiego kryminału. Główny bohater, detektyw Lew Archer, prowadzi skomplikowane śledztwa, rozwiązując kolejne makabryczne intrygi i wdając się przy tym w niejedną niebezpieczną potyczkę z przestępcami. Lew Archer udowadnia, że można rozwiązać sprawę w kilka godzin. Jego spokój jednak nie trwa długo, bo udany finał jednej zagadki pociąga za sobą kolejną. Odnaleziona przez detektywa kobieta zostaje podejrzana o zabójstwo Helen Haggerty, która dawniej prosiła go o pomoc. Czując wyrzuty sumienia wobec zmarłej, Archer rozpoczyna kolejne śledztwo. Z każdym następnym tropem odsłania się przed nim przerażająca prawda...
Marcin Pełka
Służba oznacza posłuszeństwo. Lepiej dowiedz się zawczasu, jakiej sprawie służysz. Haasgard to planeta na końcu Drogi Mlecznej. Trudno pomylić ją z jakimkolwiek innym miejscem - zamiatana przez porywisty wiatr lub spowita mgłą gęstą jak mleko. Całość przenika złowroga cisza, w której słychać jedynie odgłosy ryjących w ziemi tarczaków. Tych jednak trzeba się wystrzegać - mają mordercze skłonności i nie przepuszczą okazji, aby przybyszom z innych światów odciąć kończynę lub chociaż palce. W takich warunkach Strażnicy Gildii monitorują teren, by strzec tajemnicy Haasgardu. Jednemu z nich nie daje spokoju wątpliwość: o co w tym wszystkim chodzi? Ciekawość doprowadza go do naruszenia Regulaminu Gildii i sprowadza na jego głowę śmiertelne niebezpieczeństwo. Pozycja obowiązkowa dla miłośników klasycznej serii "Fundacja" Isaaca Asimova.
Maria Konopnicka
W progu domu inteligenta zjawia się niespodziewany gość. Wygląda jak typowy polski chłop. Ma na sobie kamizelkę, płótniankę, szarawary wpuszczone w buty i kapelusz na głowie. Na plecach niesie zawiązany węzełek. Jest w drodze. Początkowo gospodarz myśli, że przyszedł żebrać o pomoc. Kiedy sięga do kieszeni, chłop wyprowadza go z błędu. Okazuje się, że celem wizyty jest zdobycie pewnej książki.
Chodźcie w światłości, dopóki jest światłość
Lew Tołstoj
Akcja powieści rozgrywa się w II wieku, za panowania rzymskiego imperatora Trojana, w środowisku pierwszych chrześcijan. Juwenaljusz, bogaty syryjski kupiec przez całe życie był poganinem, jednak prześladowania uczniów Jezusa budzą w nim pewne wątpliwości. Po śmierci trójki dzieci mężczyzna całą swoją miłość przelewa na jedynego żyjącego syna - Juljusza. Gdy ten kończy 15 lat ojciec wysyła go na nauki do filozofa. Wraz z Juljuszem uczy się jego przyjaciel Pamfil, który jednak przerywa naukę z powodu przeprowadzki. Dwa lata później chłopcy niespodziewanie spotykają się na ulicy. Okazuje się, że Pamfil został chrześcijaninem. Jak ponowne spotkanie wpłynie na życie Juljusza?
H.C. Andersen
Choinka rosła spokojnie w zaciszu zielonego lasu. Była wśród przyjaciół i nigdy niczego jej nie brakowało. A jednak wciąż marzyła tylko o tym, by być wysoka pod samo niebo. Z podziwem patrzyła na starsze drzewa i słuchała ptasich opowieści o choinkach przemierzających świat na łodziach. Gdy w końcu doczekała się upragnionej wycinki i runęła na ziemię, okazało się, że marzenia nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Kiedy jest się małym, strasznie chce się być dużym. A gdy wreszcie jest się dużym, tęskni się za czasem beztroskiego dzieciństwa. Wzruszająca opowieść o przemijaniu. Uczy, że nie warto tracić czasu na wyobrażenia o lepszym życiu.
H.C. Andersen
Choinka rosła spokojnie w zaciszu zielonego lasu. Była wśród przyjaciół i nigdy niczego jej nie brakowało. A jednak wciąż marzyła tylko o tym, by być wysoka pod samo niebo. Z podziwem patrzyła na starsze drzewa i słuchała ptasich opowieści o choinkach przemierzających świat na łodziach. Gdy w końcu doczekała się upragnionej wycinki i runęła na ziemię, okazało się, że marzenia nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Kiedy jest się małym, strasznie chce się być dużym. A gdy wreszcie jest się dużym, tęskni się za czasem beztroskiego dzieciństwa. Wzruszająca opowieść o przemijaniu. Uczy, że nie warto tracić czasu na wyobrażenia o lepszym życiu.
Jan Maszczyszyn
W alternatywnej wizji XX wieku rozpętuje się pierwsza wojna światowa. Zjednoczone siły zbrojne imperialnej Japonii i Obcego Imperium Ningenów po pełnej sukcesów kampanii wojskowej na terenie Zachodniego Pacyfiku zagarniają ogromne połacie wyspowe Indonezji i Melanezji. Kolejnym celem rozpędzonej machiny wojennej jest Australia. Jack de Waay wraz z towarzyszami powraca na Ziemię i trafia w sam środek wojennej zawieruchy. Biorą udział w sekretnej misji zatopienia ogromnej części japońskiej wyspy. I tak wplątują się w kolejną, bodaj największą przygodę życia - podróż poprzez otchłanie oceanu czasu wprost ku odległej o setki milionów lat przyszłości Ziemi. Niezliczone przygody, konflikty i przeciwności losu przynoszą ze sobą pytania nie tylko o kondycję ludzkiego gatunku na przestrzeni wieków, ale i w ogóle o sens ewolucji życia, o potencjalny owoc, który bezwzględnie musi ona ze sobą przynieść: o sztuczną inteligencję. Wyobraźnia Jana Maszczyszyna wydaje się nie mieć granic, a jego umiejętność zabierania nas w podróż do światów w niej zrodzonych budzi szczery zachwyt. W czasach, kiedy tylko nielicznym autorom udaje się wyjść poza powtarzalne schematy, autor Chronometrusa całkowicie je odrzuca i tworzy coś zupełnie nowego, innego i całkowicie własnego. Kontynuacja, nagrodzonego Srebrnym Wyróżnieniem Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, Necrolotum.