Видавець: Wydawnictwo Czarne
Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność
Irene Sola
W surowych katalońskich górach, gdzie żyją łowcy wilków, bandyci, dezerterzy, wiedźmy, duchy i demony, leży mas Clavell. Tam w pokoju na piętrze na śmierć czeka staruszka, a wokół krząta się grupa kobiet. Jedna się modli, druga szykuje posiłek, inna porządkuje kuchnię. A wszystko po to, by godnie odprowadzić umierającą w zaświaty. Ale kim właściwie są osobliwe mieszkanki tego ukrytego domu? Wszystko zaczęło się od Joany, która pragnęła męża. Diabeł spełnił to życzenie, ale w zamian zawarli układ: mężczyzna dla niej, jej dusza dla demona. Kiedy jednak odkryła, że mąż nie spełnia jej oczekiwań, zerwała pakt. Karę za to poniosły kolejne pokolenia kobiet w rodzinie Joany: umierającej Bernadecie brakuje rzęs, modlącej się Margaridzie ćwiartki serca, a krzątająca się w kuchni Blanca urodziła się bez języka. Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność to zuchwała i porywająca powieść, w której zacierają się granice między życiem a śmiercią, przeszłością i teraźniejszością, historią i gawędą, światłem i ciemnością. Sol czerpie z katalońskiej tradycji ustnej, wykorzystuje sztukę i literaturę, ludowe zaklęcia i baśnie, aby stworzyć zupełnie nowy rodzaj rodzinnej, a zarazem metafizycznej sagi, w której nie do końca wiadomo, kto kogo bardziej prześladuje umarli żywych czy jednak żywi umarłych. Pełna humoru, melodyjna proza, która eksploruje powiązania między światłem i ciemnością, życiem i śmiercią, pamięcią i zapomnieniem. Powieść Soli, żywa i zabawna, przepełniają legendy i poezja. ActuaLitté Powieść demoniczna w poetyckim tego słowa znaczeniu. Libération Utrzymana w duchu twórczości Ágoty Kristóf i Juana Rulfo książka, powstała z najmroczniejszych i najprawdziwszych opowieści o przewrotności ciała, dramatyzmie świata przyrody i mściwej naturze boskości. Bogata i odważna. Catherine Lacey Wspaniała partytura, w której Irene Sol, zarówno jako kompozytorka, jak i poetka, zaaranżowała najbardziej szalone dźwięki. LObs Intensywna, barokowa, pełna mrocznych zakamarków, niemal jak ludowy horror, w którym groza nie jest grozą, ale czymś swojsko dziwnym. Laura Fernández, El País Kobiecy epos nasycony poezją życia. [] W swojej drugiej powieści Irene Sol potwierdza niezrównany talent narratorski. Sean Rose, Livres Hebdo Główną zaletą tej książki jest tak potężny estetyczny kunszt, że jej dziwność staje się dla nas naturalna. Sol buduje ją za pomocą niezwykle bogatego języka, mistrzowskiego wykorzystania legend o czarownicach i folkloru [...] oraz pisarstwa, którego esencją jest festiwal synestezji. Quadern, El País
Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady
Łukasz Najder, zespół dwutygodnikcom
Książka powstała we współpracy z Filmoteką Narodową Instytutem Audiowizualnym Nie jest łatwo określić, kiedy zaczęła się ta dekada dekad, ta superdekada. Co ją charakteryzowało i sprawiło, że była taka bogata, radosna, wyjątkowa? Przeniesienie życia towarzyskiego i literackiego na Facebooka, hipsterrealizm w kinie polskim, vaporwave, beka jako źródło udręki i uciechy, wysyp memów, gifów i sucharów, moda na bieganie, które zyskało status medytacji w ruchu? A może wcale nie było i nie jest wesolutko? A może nasze życie jest wegetacją w kapsułach własnych pokoi, które dzięki internetowi służą nam za wygodną ambasadę mizantropii? O tym właśnie jest ta książka. I taka właśnie jest ta nasza dziwaczna dekada o nowym smaku polskim delfina w malinach. Autorzy: Jakub Banasiak, Olga Drenda, Jakub Dymek, Małgorzata Dziewulska, Natalia Fiedorczuk, Mirosław Filiciak, Łukasz Gorczyca, Maciej Jakubowiak, Joanna Krakowska, Zofia Król, Iwona Kurz, Michał Paweł Markowski, Łukasz Najder, Wojciech Nowicki, Agata Pyzik, Bartosz Sadulski, Karol Sienkiewicz, Robert Siewiorek, Sebastian Smoliński, Jakub Socha, Jan Sowa, Stach Szabłowski, Ziemowit Szczerek, Jan Topolski, Konstanty Usenko, Jakub Wencel, Marcin Wicha
Rana Dasgupta
Po wprowadzeniu otwartej gospodarki rynkowej w Indiach zapanował chaos niszczenia i tworzenia: slumsy i targowiska były burzone, a na ich miejscu wyrastały centra handlowe i apartamentowce, powstawały oszałamiające fortuny, młodzi ludzie robili zawrotne kariery, a luksus był na wyciągnięcie ręki. Ale transformacja dała też początek ogromnym nierównościom społecznym, a przemoc na ulicach osiągnęła niespotykaną dotąd skalę. Rana Dasgupta pisze o współczesnym Delhi z liryzmem i empatią, wsłuchując się w głosy jego mieszkańców: miliarderów i biurokratów, handlarzy narkotyków i przedsiębiorców, mieszkańców slumsów i pracowników międzynarodowych korporacji. Są pokoleniem na zakręcie, a ich historie składają się na obraz miasta i społeczeństwa pogrążonego w wirze transformacji. "Delhi" to literacki portret jednego z najszybciej rozwijających się współcześnie miast, ale to także opowieść o tym, co być może czeka nas wszystkich; to błyskotliwa analiza rozwoju i przyszłości globalnego kapitalizmu.
Tomasz Słomczyński
Na Żuławach ludzie musieli sobie ufać. Życie i praca w miejscu, gdzie ziemia jest żyzna, lecz nieustannie zagrożona powodzią i podtopieniami, możliwe były dzięki silnej lokalnej wspólnocie. Mieszkali tu Niemcy, Polacy i Holendrzy. Protestanci i katolicy. Luteranie i menonici. Razem budowali wały, terpy i śluzy, osuszali ziemię pod pola uprawne i walczyli z zalewającą ich Wisłą. Po 1945 roku już nic nie mogło być takie samo. Część domów zniknęła, część zmieniła właścicieli. W miejsce wysiedlonych Niemców i potomków pierwszych Olędrów przybyli nowi osadnicy. Zamieszkali na trudnych do uprawy, podmokłych terenach, w budynkach, które wydawały się im obce. Stali się nowymi Żuławiakami. Tomasz Słomczyński próbuje opisać tożsamość mieszkańców tej krainy uwodzącej krajobrazem i naznaczonej wyraźną historyczną cezurą. Przygląda się obrazowi wyłaniającemu się z opowieści i archiwów. Odkrywa przed nami skrawek Polski poniżej poziomu morza, naszą melancholijną deltę. Wędruję przez Żuławy. W sensie dosłownym i metaforycznym. Przemierzam równiznę w poszukiwaniu tożsamości mieszkańców tej ziemi ciężkiej, brzemiennej, opowiadającej historie. Wsłuchuję się w to, co ma mi do powiedzenia. Szukam tożsamości Żuławiaków i przekonuję się o tym, że jej odnalezienie nie do końca jest możliwe. Autor
Serhij Żadan
Z chaosu transformacyjnej codzienności powoli wyłania się biznesowy i religijny układ. Choć państwowy komunizm upadł, młodzi wciąż hołdują ideałom społecznej sprawiedliwości i pochuizmu. Ale w powietrzu buzuje już nowe marketing, niuejdżowe kaznodziejstwo, zapach marihuany, Depeche Mode w publicznym radiu. Charków zasnuty jest ziołowym dymem, zalany wódką i keczupem. Poszukiwania kolegi prowadzą do odnalezienia czegoś nienazywalnego. Być może jest to poezja, być może przyjaźń, ale niewykluczone, że po prostu bardzo piękne delirium. Życie jest jak rakieta kosmiczna i jeśli wlazłeś do niej, to siedź i niczego nie ruszaj, po prostu bądź gotów na to, że życie twoje ostro się zmieni.
Dla dobra dziecka. Szwedzki socjal i polscy rodzice
Maciej Czarnecki
Nie tylko Bałtyk oddziela Polskę od Szwecji. Jeszcze większą barierę tworzy diametralnie inne myślenie o wychowaniu dzieci, obowiązkach rodziców i roli państwa opiekuńczego, które uosabiają nauczyciele, pracownicy socjalni, sędziowie i urzędnicy. Wielu Polaków przeżywa tu szok kulturowy: Szwedom obce jest nakazywanie czegoś dzieciom, besztanie ich czy ograniczanie ich wolności, nie wspominając o karach fizycznych. Pojawia się nieufność: Pamiętaj, jak w socjalu wezmą ci dziecko, to już po nim!. I strach, gdy szwedzcy urzędnicy zapraszają rodzinę na spotkania, sprawdzają, jak żyje. Maciej Czarnecki, snując opowieści o losach polskich dzieci i rodziców w Szwecji, napisał wielowymiarowy reportaż o zderzeniu naszej mentalności ze skandynawskimi procedurami i tradycjami wychowawczymi.
Dla dobra dziecka. Szwedzki socjal i polscy rodzice
Maciej Czarnecki
Nie tylko Bałtyk oddziela Polskę od Szwecji. Jeszcze większą barierę tworzy diametralnie inne myślenie o wychowaniu dzieci, obowiązkach rodziców i roli państwa opiekuńczego, które uosabiają nauczyciele, pracownicy socjalni, sędziowie i urzędnicy. Wielu Polaków przeżywa tu szok kulturowy: Szwedom obce jest nakazywanie czegoś dzieciom, besztanie ich czy ograniczanie ich wolności, nie wspominając o karach fizycznych. Pojawia się nieufność: Pamiętaj, jak w socjalu wezmą ci dziecko, to już po nim!. I strach, gdy szwedzcy urzędnicy zapraszają rodzinę na spotkania, sprawdzają, jak żyje. Maciej Czarnecki, snując opowieści o losach polskich dzieci i rodziców w Szwecji, napisał wielowymiarowy reportaż o zderzeniu naszej mentalności ze skandynawskimi procedurami i tradycjami wychowawczymi.
Lulu Miller
Co jest sensem życia? pyta siedmioletnia dziewczynka swojego ojca naukowca. Nic słyszy w odpowiedzi. Lulu Miller przez lata szukała sposobu, by temu zaprzeczyć. Rozglądała się za duchowym przewodnikiem, który pomógłby jej opanować życiowy chaos. Wertując książki i przeglądając archiwa, trafiła na ważnego naukowca z przełomu XIX i XX wieku Davida Starra Jordana. W trakcie swojej kariery akademickiej Jordan odkrył tysiące gatunków ryb, konserwował cenne okazy i je katalogował. Nawet gdy w 1906 roku trzęsienie ziemi zniszczyło całą jego kolekcję, nie stracił ducha i nie przestał dążyć do celu: uporządkowania rybiego świata. Chcąc się jednak dowiedzieć wszystkiego o Jordanie, autorka stopniowo odkrywa mroczne strony tej postaci skandale, morderstwo, a także aktywne zaangażowanie badacza w rozwój eugeniki, teorii, która na wiele lat przed II wojną światową doprowadziła w Stanach Zjednoczonych do uwięzienia i przymusowej sterylizacji tysięcy ludzi. Dlaczego ryby nie istnieją to po części życiorys Davida Starra Jordana, po części pamiętnik Lulu Miller, a po części naukowa przygoda. Strona po stronie przechodzimy od biografii do kryminału, od hołdu dla ludzkich odkryć do zdumienia ludzkim okrucieństwem, by w wielkim finale dotrzeć do wyjaśnienia tytułu: opowieści o tym, jak natura w mistrzowski sposób zemściła się na badaczu, który uwierzył, że może nad nią zapanować.