Wydawca: Wydawnictwo Czarne
Nasi autorzy to m.in. Andrzej Stasiuk, Herta Müller, Jurij Andruchowycz, Martin Pollack, Swietłana Aleksijewicz, Mariusz Szczygieł, Jacek Hugo-Bader.
Książki Czarnego ukazują się również w formie audio i e-booków.
Minus 100 stopni. Pierwsze zimowe wejście na Mount McKinley
Art Davidson
Wyprawa na McKinley (dziś Denali) należy do górskiej klasyki. Od tamtego czasu sporo się we wspinaniu zmieniło. Ale nie zmieniły się góry wciąż stawiają twarde warunki tym, którzy mają odwagę się z nimi mierzyć. Książka Arta Davidsona to drobiazgowa relacja uczestnika pierwszej zakończonej powodzeniem zimowej wyprawy na McKinley. Zdobywca najwyższego szczytu Ameryki Północnej pomaga nam zrozumieć, co dzieje się tam, na górze. Opowiada o granicach ludzkich możliwości, a także o ambicji, sile międzyludzkich więzi, odpowiedzialności za innych i woli przetrwania nawet gdy nie ma już nadziei, Minus 100 stopni to książka legenda, wydana po raz pierwszy jeszcze w 1970 roku i stale wznawiana, jedna z najważniejszych książek górskich w historii. Tę doskonale napisaną opowieść o niezwykłej przygodzie napędza adrenalina i coś jeszcze: brutalna uczciwość. The Wall Street Journal Nie mogłem odłożyć tej książki, póki jej nie skończyłem (grubo po północy) []. To fascynująca i pięknie napisana historia. Bradford Washburn Opowieść Davidsona została uznana za jedną z najlepszych książek o górach, co jest wielkim zaszczytem, biorąc pod uwagę, jak wiele na ten temat napisano. [] Minus 100 stopni to wciągająca relacja z wielkiej przygody. Dzięki wykorzystaniu dzienników alpinistów dowiadujemy się, jakie napięcia i myśli towarzyszą tym, którzy zmagając się z niewyobrażalnym zimnem, chcą zdobyć najwyższy szczyt kontynentu. Wyprawa, którą opisał Davidson, to kronika wypróbowywania przyjaźni, międzyludzkich więzi i mierzenia się ze słabościami w ekstremalnych warunkach. National Parks Traveler
Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca
Artur Klinau
Jeśli przyjeżdżacie do Mińska pociągiem z Europy, zanim powita was Plac Bramy Miasta Słońca, musicie przejść przez czyściec pierwszą Bramę strzegącą granicy Krainy Szczęścia przestrzega Artur Klinau i natychmiast rozbudza ciekawość czytelnika. Następnie wprowadza go w świat szerokich placów, pomników, kolumnad i pałaców górujących nad życiem szarych ludzi. Pokazuje utajnione życie wewnętrzne Miasta otwarte podwórka stanowiące centrum życia mikrospołeczności, bramy opanowane przez filozoficznie nastawionych pijaczków i kobiety-orchidee tęskniące do lepszego życia, parki pełne miłości i nienawiści. Ludzie i Miasto są ze sobą nierozerwalnie związani, zniewoleni przez siebie nawzajem. Jednak Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca jest nie tylko wspaniałym albumem socjalistycznej architektury, lecz także esejem o burzliwej historii Białorusi, powieścią autobiograficzną i poetycką wizją odrealnionego świata idei. Według autora, ma być to pierwszy krok do zbudowania mitologii Mińska. Gdy pewnego razu znajdziesz się na skrzyżowaniu dwóch głównych ulic swego rodzinnego miasta i uświadomisz sobie niemożliwość realizacji twoich życiowych idei, staniesz pod ścianą i dalej nic, to pozostanie ci już tylko ucieczka w groteskę. Tak zawsze robili inni. Tak właśnie, w białoruskim Mińsku, przystanął dzisiaj Artur Klinau i zapisał nam spowiedź swego dotychczasowego życia. Wsłuchajmy się w jego monolog z powagą, aby choć w części zrozumieć współczesnego Białorusina. Oto historia człowieka urodzonego w Mieście Słońca, posłuchajmy jej... Leon Tarasewicz Po Mińsku można chodzić całymi dniami i nie zobaczyć tego, co opisał Artur Klinau. Udało mu się bowiem pokazać, że ta betonowa pustynia prowadzi własne, pełne wewnętrznej logiki życie. Że jest monumentalnym pałacem, miastem poświęconym słońcu, mieniącym się wszystkimi odcieniami żółci pod kobaltowym niebem. Labiryntem, atlasem architektury, barokowo-konstruktywistyczną fasadą, za którą tętni biedne, ale barwne i tajemnicze życie. Nie każdy może je dostrzec, bo Mińsk niechętnie odkrywa przed przyjezdnymi swe tajemnice. Książka Klinawa to klucz do Miasta, ale też do zrozumienia dzisiejszej Białorusi i jej dziwnej historii. Andrzej Brzeziecki
Młócka. Reportaże o pracy przyszłości
Marek Szymaniak
Młócka to reportaże o rewolucji w świecie pracy. Potężne korporacje obiecują, że dzięki zmianom technologicznym wszyscy będziemy pracować lżej i krócej, a niektórzy z nas już w wirtualnym metawersum. To jednak tylko połowa tej historii. Marek Szymaniak rozmawia z ludźmi, których pracę na naszych oczach zmienia technologia. Opisuje, jak menadżera zastępują aplikacje, pracowników w biurach pilnują systemy śledzące, a osiągane przez nich wyniki oceniają algorytmy. Zagląda do wielkich magazynów i na place budowy, gdzie coraz częściej wjeżdżają roboty. Omawia reformy w prawie i edukacji, które ledwo nadążają za technologicznymi nowinkami. Pokazuje pracę dzieci, które czasem nawet jeszcze przed swoimi narodzinami reklamują w mediach społecznościowych różne produkty. Autor szuka zalążków zmian, by zajrzeć w przyszłość nas wszystkich do świata, w którym technologiczna młócka bezlitośnie oddzieli wygranych od przegranych, niczym ziarna od plew. Wielkie przemiany zwykle łączą się z wielkimi kosztami. Czy tak będzie i w przypadku obecnej transformacji technologicznej? Czy kolejny raz nie będziemy chcieli dostrzec tych, których życiorysy wykolei postęp? Te pytania towarzyszyły mi w pracy nad Młócką. Na szczęście to pytania otwarte, bo przyszłość jeszcze możemy zmienić. Autor
Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie
Jacek Leociak
Wiem doskonale, że Polacy ratowali Żydów w czasie Zagłady. Robiły to także siostry zakonne oraz księża diecezjalni (dawniej mówiło się świeccy) i zakonnicy. Dużo się na ten temat pisze. Ja sam napisałem książkę o pomocy Żydom Ratowanie. Opowieści Polaków i Żydów. Spory rozdział poświęciłem tam ratowaniu w klasztorach. Według danych z 2007 roku wśród Polaków uhonorowanych Medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata jest czterdzieści sióstr zakonnych i dwudziestu księży. Na swoich kartkach starałem się jednak notować to, o czym pisze się rzadziej. Wyjmuję je z pudełka po butach firmy Bradshaw & Lloyd. Angielska firma z tradycjami, działają od końca XIX wieku. Zależy mi na konkretach, nawet na drobiazgach. Nie silę się na bezosobowy chłód czy wyprany z emocji obiektywizm. Przeciwnie jest to zapis subiektywny, a wybór stronniczy. W końcu to moje pudełko. Jacek Leociak
Hisham Matar
Nominacja do Nagrody Bookera Londyn, kwiecień 1984 roku. Studenci Chaled i Mustafa postanawiają wziąć udział w zorganizowanej pod ambasadą Libii demonstracji przeciwko reżimowi Kaddafiego. Protest kończy się tragicznie: z okna ambasady pada seria strzałów, ginie policjantka, jedenaście osób jest rannych. Dla młodych mężczyzn, którzy narazili się dyktaturze, to koniec ich dotychczasowego życia. Odtąd będą ponosić konsekwencje tego feralnego wydarzenia, które zamknie im drogę powrotną do ojczyzny. A jednak okaże się ono również początkiem niezwykłej przyjaźni. Chaled, Mustafa i Hosam, libijski pisarz również obecny na demonstracji, spróbują odbudować w Londynie swój świat na nowo, wzajemnie się wspierając. Hisham Matar, autor uhonorowany Nagrodą Pulitzera, z niezwykłą wrażliwością kreśli portret ludzi zawieszonych między dwiema ojczyznami. Splatając przeżycia fikcyjnych bohaterów z autentycznymi wydarzeniami, prowadzi czytelnika od lat siedemdziesiątych XX wieku aż po Arabską Wiosnę. Moi przyjaciele to refleksja nad naturą emigracji, lojalności oraz więzi, które definiują nasze życie. To opowieść o tym, jak polityka boleśnie potrafi zmieniać ludzkie losy, o osamotnieniu i potrzebie przynależności, a przede wszystkim o nieustającym poszukiwaniu drogi do domu. Moi przyjaciele to wspaniała powieść o niewinności i doświadczeniu, o przyjaźni, rodzinie i wygnaniu. Kolejny raz widać, jak wyjątkowo utalentowanym powieściopisarzem jest Hisham Matar. Colm Tóíbin Zawsze podziwiałam czuły i wyrozumiały, a zarazem mocny i porywający głos Matara. Elif afak Moi przyjaciele to najbardziej polityczna powieść Matara, będąca zarazem medytacją nad przyjaźnią, miłością i wszystkim, co pomiędzy nimi. Poruszająca do głębi, bogata i mądra, a oprócz tych wszystkich zalet napisana nadzwyczaj eleganckim stylem. To jeden z tych autorów, którego głosu chciałoby się słuchać do końca życia. Juan Gabriel Vásquez Moi przyjaciele opowiadają o życiu wygnańca naznaczonym przemocą, a zarazem [...] podtrzymywanym przez przyjaźń. Powieść, która pozostawia niezatarte wrażenie: mądra, aktualna i głęboka, autorstwa jednego z najwybitniejszych pisarzy naszych czasów. Claire Messud Pokochałam tę książkę jak mało którą. Refleksyjna, wciągająca, czasami niezmiernie czuła, z zaskakującymi zwrotami akcji i olśniewającymi momentami, w których zaczynamy rozumieć rzeczy na nowo. Spacer przez Londyn z Kings Cross Station do Shepherds Bush przywołuje wspomnienia o życiu, którego bieg odmieniła jedna manifestacja. To książka o przyjaźni, wygnaniu, przynależności, życiu, które się przeżyło, i życiu, którego się nie przeżyło, a także o niedawnej przeszłości Libii. Londyn jawi się tutaj jako schronienie, przejściowy dom niebędący do końca domem nawet po trzydziestu latach wygnania, ale też kamień dający oparcie. Gdy tylko skończyłam lekturę, zaczęłam czytać od nowa, z bijącym sercem, urzeczona długimi, wijącymi się zdaniami Matara i ożywiona nowo nabytą wiedzą. Moi przyjaciele to najpiękniejsza, najdoskonalsza, mistrzowska powieść; dawno nie czytałam czegoś podobnego. Priscilla Morris Nie sposób opisać głębi i piękna tej książki. Moi przyjaciele zapierają dech w piersiach, każda strona to cud. Jeśli istnieje język wygnania, to właśnie taki, jak w tej książce: piękny i bolesny, współczujący i bezlitosny, który nade wszystko w przejmujący sposób wyraża nadzieję, że i na wygnaniu jest droga do pewnego rodzaju powrotu. Taka, która prowadzi nas do samych siebie. Hisham należy do naszych najwybitniejszych pisarzy; mamy szczęście, że jest wśród nas. Maaza Mengiste
Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową
Jurij Andruchowycz, Andrzej Stasiuk
Esej Środkowowschodnie rewizje Jurija Andruchowycza przełożyła Lidia Stefanowska. Kolejne wydanie słynnego polsko-ukraińskiego dwugłosu, który wpłynął na sposób opowiadania o Europie Środkowo-Wschodniej. Czułość dla obrazów rozpadu, melancholijne opisy przywiązania do tymczasowości, historie zwykłych ludzi układane przez wielką historię, zaduma nad granicami wewnątrz granic i poza nimi. To wszystko składa się na przenikliwy intelektualny atlas naszej części świata, jednocześnie pociągającej i wykrzywiającej w grymasie swoją zmienną twarz. Książka ukazała się w Niemczech, w Chorwacji, we Francji, na Ukrainie i Węgrzech, w Rumunii i Hiszpanii. Są to teksty w swoim gatunku znakomite. Odkąd razem z Oświeceniem przeminęły poematy, wykładające w eleganckich dwuwierszach sekrety budowy wszechświata albo sztuki sadzenia grochu, esej pozostał jedynym gatunkiem, który sytuuje się na pograniczu nauki i poezji, z pierwszej czerpiąc erudycję, od drugiej zaś zapożyczając odwagę nieoczekiwanych zestawień. Szkice o Mojej Europie spełniają ten warunek z naddatkiem; co więcej, jak przystało na dobre eseje, można z nich wycinać zdania godne podniesienia do rangi aforyzmu, jak choćby: Jeśli miałbym wymyślić dla Europy Środkowej jakiś herb, to w jednym z jego pól umieściłbym półmrok, a w innym pustkę. Jeśli Dwa eseje powstały na zamówienie tym lepiej; marzyłbym sobie, by ich autorzy podjęli się opracowywania kolejnych tematów, widząc już oczyma duszy biblioteczkę traktującą o tlenie, nowych środkach przekazu czy reformie oświaty. Nie byłyby to z pewnością próby w manierze Bouvarda i Pécucheta. Liczyłbym raczej na widoczny w omawianych esejach rozmach polihistorów: następców jońskich filozofów natury, renesansowych myślicieli, angielskich poetów metafizycznych, których talent pozwala na rozważanie struktury materii, poznawanie Kabały, doradzanie Księciu i smakowanie trunków. Wojciech Stanisławski
Tessa Capponi-Borawska
Zastanawiam się, dlaczego pomimo mnogości książek kulinarnych na rynku wydawniczym zgodziłam się na kolejne wydanie mojej książki opublikowanej po raz pierwszy dwadzieścia pięć lat temu? Myślę, że dlatego, że uwielbiam jeść i ogromnie lubię opowiadać rozmaite historie. W Mojej kuchni pachnącej bazylią namiętnie snuję opowieści i wspomnienia dotyczące mojej Toskanii, mojego życia i mojego jedzenia. Dotyczące Italii mojego dzieciństwa i lat młodzieńczych, która już nie istnieje. Dotyczące również Polski, mojej drugiej ojczyzny, gdzie żyję już od ponad trzydziestu lat i gdzie odkryłam wiele wspaniałych dań, o których wcześniej nawet nie słyszałam. Z ogromną radością pisałam tę książkę w odległym 1994 roku. Odniosła wtedy sukces, którego się nie spodziewałam, oraz dała mi ogromną satysfakcję i sympatię czytelników, która zaskakuje i raduje mnie do dziś. Tessa Capponi-Borawska
Moja żona głaszcze jeże. Rozmowy małżeńskie
Błażej Strzelczyk
Czy długi udany związek to wynik wielu kompromisów, czy raczej sporadycznego rzucania talerzami? A zakochanie? Czy zawsze w końcu znika? A może przyzwyczajenie nie musi zająć miejsca namiętności? Bohaterowie książki Błażeja Strzelczyka opowiadają o tym, co w małżeństwie najważniejsze o codziennych radościach, kłótniach, wybaczaniu, dzielonych pasjach i budowaniu wspólnego miejsca na ziemi. O tym, jak istotny jest dotyk, przytulenie i uśmiech. O miłości z przyjaźni i przyjaźni w miłości. Moja żona głaszcze jeże to czuła i mądra książka o miłości i wzajemnym zrozumieniu oraz poruszające świadectwo pogodzenia się z upływającym czasem. Rozmówcy: Justyna Pronobis-Szczylik i Cezary Szczylik, Henryka Krzywonos-Strycharska i Krzysztof Strycharski, Ludwika i Henryk Wujcowie, Elżbieta i Przemysław Malzhanowie, Hanna i Antoni Gucwińscy, Barbara i Ludwik Wilczyńscy, Grażyna i Wojciech Jagielscy, Joanna i Jan Kulmowie, Małgorzata Goetz i Karol Modzelewski oraz Anna i Tadeusz Sobolewscy Warto się przytulać. Całować. Wspólnie oddychać. Nie rzucać talerzami. Nie mieć racji. I nie być miłosnym radykałem. Cieszyć się sprawami małymi: że dało się radę dobiec na czas na przystanek, i wielkimi: że umiało się znieść porażkę. Warto za sobą tęsknić. Przede wszystkim: dobrze jest ze sobą rozmawiać. Pielęgnować miłość. To są historie o kochaniu. I o starzeniu się. Rozmowy ze starymi kochankami o tym, co jest na końcu. I co zostanie, gdy ciało się wyczerpie, pamięć zawiedzie, a zapał zgaśnie. Błażej Strzelczyk