Publisher: Wydawnictwo-hm
Witold Gombrowicz
Wyjątkowe, nie znajdujące porównania w polskiej literaturze dzieło, które od półwiecza nie straciło na aktualności. Z osobistych utarczek Witolda Gombrowicza z całym światem powstał dziennik, który przekracza wszystkie mozliwe granice, wywołuje tematy przemilczane i te, którymi żył i żyje świat. Opus magnum, dzieki któremu Gombrowicz zdobył światowe uznanie.
Witold Gombrowicz
OPUS MAGNUM WITOLDA GOMBROWICZA w wydaniu audio! Wyjątkowe, nie znajdujące porównania w polskiej literaturze dzieło, które od półwiecza nie straciło na aktualności. Z osobistych utarczek Witolda Gombrowicza z całym światem powstał dziennik, który przekracza wszystkie możliwe granice, wywołuje tematy przemilczane i te, którymi żył i nadal żyje świat. Dziennik kupuje się dlatego, że autor sławny. A ja dziennik pisałem, żeby stać się sławny. Oto całe qui pro quo. Witold Gombrowicz Gombrowiczowskie: Poniedziałek. Ja. Wtorek. Ja w doskonałym wykonaniu Andrzeja Chyry (lata 1953-1956) i Mariusza Bonaszewskiego (lata 1957-1969).
Leopold Tyrmand
W tej niewielkiej w gruncie rzeczy książce, jest wszystko, czego można się chcieć dowiedzieć o tym, jak wyglądało życie w socjalizmie. Oczywiście życie inteligenta. A szczególnie inteligenta Warszawiaka. Na kartach "Dziennika 1954" spotkamy Herberta, Jasienicę, Kisiela, Turowicza, J.J. Szczepańskiego, by wspomnieć tylko tych, których wspominać warto. Znamienne jest również, że Tyrmand przerwał tworzenie tych zapisków w momencie "odwilży" - potem napisał i wydał "Złego". To był moment nadziei, że idzie ku normalności. Nic błędniejszego. Tyrmand, jeden z najwybitniejszych umysłów literackich XX wieku, wyjechał z Polski, by już nigdy tu nie wrócić.
Leopold Tyrmand
Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że "Dziennik 1954" jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980 i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak wreszcie chyba dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym. Kim był Leopold Tyrmand przed rokiem 1954? Mimo młodego wieku wiele miał już za sobą. Urodzony 16 maja 1920 w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, po maturze wyjechał do Paryża, by w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych studiować architekturę (1938-39). Z początkiem wojny znalazł się w Wilnie. Aresztowany w kwietniu 1941, został skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia za "konspirację antylitewską". Z wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej mógł więzienie zamienić na roboty przymusowe. Imał się różnych prac: był robotnikiem i kelnerem, kreślarzem i palaczem, wreszcie marynarzem. W tej ostatniej roli spróbował ucieczki; schwytany w Norwegii, trafił do obozu koncentracyjnego. Pobyt w Norwegii przyniósł Tyrmandowi znajomość języka norweskiego i materiał do pierwszej książki - Hotel Ansgar (Poznań, 1947). Po powrocie do kraju (1946) Tyrmand pracował najpierw jako dziennikarz w "Expresie Wieczornym" i "Słowie Powszechnym". W latach 1947-49 był członkiem redakcji "Przekroju", w roku następnym rozpoczął stałą współpracę z "Tygodnikiem Powszechnym". Praca ta skończyła się z chwilą odebrania pisma prawowitym redaktorom i przejęcia go przez Jana Dobraczyńskiego (1953). Kim zatem był Tyrmand w roku 1954? To zależało od punktu widzenia. Dla niektórych był nikim, człowiekiem przegranym, któremu podwinęła się noga. Wariatem, co nie chce zrozumieć dziejowej konieczności i nie bierze udziału w realizacji postulatów socrealizmu. Dla niektórych był barwną postacią Warszawki, cynicznym bikiniarzem w kolorowych skarpetkach, arbitrem elegancji, propagatorem zachodnich nowinek. Dla niektórych wreszcie był Tyrmand wzorem postawy niezłomnej, człowiekiem, który niedostatek i brak możliwości publikowania przedłożył nad ewentualną karierę i zaszczyty - z lojalności dla swoich przekonań. Co ciekawsze, autor w trakcie dziennika sam - zależnie od nastroju chwili - patrzy na siebie z tych trzech perspektyw.
Gustaw Herling-Grudziński
Nigdy niepublikowany sekretny dziennik Gustawa Herlinga-Grudzińskiego Pierwsze lata emigracji, życie rodzinne i rozterki zawodowe Poruszająca, adresowana tylko do siebie relacja pisarza poszukującego własnego miejsca w świecie Autoportret 38-letniego Herlinga-Grudzińskiego w najtrudniejszym okresie życia Powstały w latach 19711992 Dziennik pisany nocą Gustawa Herlinga-Grudzińskiego stanowi jedno z najważniejszych dzieł diarystyki światowej. Dziś, dzięki sensacyjnemu znalezisku, jakiego dokonały żona pisarza Lidia Croce i córka Marta Herling, w ręce czytelników trafia nieznany, nigdy wcześniej niepublikowany dziennik pisarza z lat 19571958. Sam fakt, że Herling-Grudziński go nie zniszczył, świadczy o znaczeniu, jakie miały dla niego te intymne zapiski. Co o wielkim pisarzu mówi ten tajemniczy tekst? Czego nowego dowiemy się o autorze Innego Świata? Gustaw Herling-Grudziński zamieszkał w Neapolu w 1955 roku. Dziennikowe zapiski są świadectwem trudnych początków nowego życia pisarz czuje się jeszcze wyobcowany i nic nie zapowiada, że Włochy staną się jego drugą ojczyzną. Czytelnicy znający monumentalny Dziennik pisany nocą mogą być zaskoczeni szczerością i intymnym charakterem tego tekstu. Herling-Grudziński opisuje burzliwe nieraz relacje i z ludźmi, a portrety wielu ważnych postaci kultury polskiej goszczących w domu Herlingów nie zawsze są kreślone z życzliwością. Stosunek do własnej twórczości jest tu jeszcze niespokojny i dramatyczny, a zmarła samobójczą śmiercią w 1952 roku pierwsza żona Krystyna powraca we wspomnieniach i dręczących pisarza snach. Dziennik 19571958 jest wreszcie dokumentem małżeństwa i ojcostwa, życia rodzinnego i towarzyskiego w domu przy via Crispi oraz pracy dziennikarskiej i pisarskiej: lektur, obmyślania pierwszych opowiadań powstałych w tamtych latach, a także nieukończonej i zniszczonej przez Herlinga-Grudzińskiego autobiograficznej powieści Ciemny staw. Poetyka Dziennika 19571958 głęboka prywatność i niemaskowana niczym szczerość ma tylko jednego adresata. Jest nim sam autor (fragment wstępu Włodzimierza Boleckiego). 1 stycznia 1957, wtorek Zupełnie samo, jak gdyby niepomyślane, wyskakuje z ukrycia i zagląda mi w oczy pytanie: Co ze mną będzie?. Co ze mną będzie? Czy potrafię tak żyć, nie pisząc i nie kochając, interesując się tym, co mnie niegdyś obchodziło, raczej z przyzwyczajenia niż z prawdziwej ciekawości? 19 lutego 1957, wtorek Mały coraz zabawniejszy i bardzo łobuzowaty. Kiedy zacznie mówić? Nigdy bym nie przypuszczał, że posiadanie dziecka może tyle znaczyć. 16 stycznia 1958, czwartek Nic. Nie mogłem ani pisać, ani myśleć, ani czytać. Zacząłem przed chwilą pić i pewnie nie skończę, aż mnie nie zwali z nóg. Ile bym dał za to, żeby móc z kimś pić! Żeby móc przynajmniej mówić! Nie po włosku, nie Znakomitym uzupełnieniem książki są wspomnienia Lidii Croce w przekładzie Andrzeja Litworni, wspomnienia córki Marty Herling oraz niepublikowane wcześniej zdjęcia z jej archiwum rodzinnego.
Helen Fielding
Ta książka sprawi, że polubisz się za te cechy, których najbardziej się wstydzisz. Będziesz co rusz wybuchać śmiechem i wykrzykiwać: Bridget Jones to ja!. POZNAJCIE BRIDGET JONES: singielkę trochę po trzydziestce, która jest pewna, że wszystko się ułoży, jeśli tylko: straci na wadze trzy kilogramy, przestanie palić, osiągnie wewnętrzną równowagę. BRIDGET STARA SIĘ ODNIEŚĆ ŻYCIOWY SUKCES ...albo przynajmniej osiągnąć wewnętrzną równowagę. Za każdym razem, gdy jej plany biorą w łeb, szuka pociechy w życiu towarzyskim i mówi sobie, że wszystko będzie dobrze już następnego dnia, kiedy to jej życie będzie wolne od alkoholu, zbędnych kalorii i emocjonalnych popaprańców. Oto pełna humoru kronika zdarzeń jednego roku z życia samokrytycznej Bridget Jones, roku, w którym bohaterka postanawia stworzyć sensowny związek z odpowiedzialnym mężczyzną. I zmniejszyć obwód ud o cztery centymetry. Nie znam równie zabawnej książki Dowcipna, pełna zaskakująco trafnych obserwacji, nieskończenie poruszająca. JILLY COOPER Helen Fielding jest jedną z najdowcipniejszych pisarek w Wielkiej Brytanii, a Bridget Jones to dzieło geniusza komizmu. NICK HORNBY Błyskawicznie uzależniająca Zabawny dziennik bohaterki prezentuje ducha naszych czasów i zmartwienia singli płci żeńskiej. SUNDAY EXPRESS Przewrotna komedia świat obserwowany jest z bezlitosnym, oryginalnym poczuciem humoru. Niezaprzeczalnie śmieszna lektura. SUNDAY TIMES Doskonała ilustracja życia samotnej dziewczyny we współczesnym świecie Każda dziewczyna, która była w związku, ma pracę i, oczywiście, mamę, czytając Dziennik Bridget Jones będzie ryczała ze śmiechu. THE TIMES
Helen Fielding
Ta książka sprawi, że polubisz się za te cechy, których najbardziej się wstydzisz. Będziesz co rusz wybuchać śmiechem i wykrzykiwać: Bridget Jones to ja!. POZNAJCIE BRIDGET JONES: singielkę trochę po trzydziestce, która jest pewna, że wszystko się ułoży, jeśli tylko: straci na wadze trzy kilogramy, przestanie palić, osiągnie wewnętrzną równowagę. BRIDGET STARA SIĘ ODNIEŚĆ ŻYCIOWY SUKCES ...albo przynajmniej osiągnąć wewnętrzną równowagę. Za każdym razem, gdy jej plany biorą w łeb, szuka pociechy w życiu towarzyskim i mówi sobie, że wszystko będzie dobrze już następnego dnia, kiedy to jej życie będzie wolne od alkoholu, zbędnych kalorii i emocjonalnych popaprańców. Oto pełna humoru kronika zdarzeń jednego roku z życia samokrytycznej Bridget Jones, roku, w którym bohaterka postanawia stworzyć sensowny związek z odpowiedzialnym mężczyzną. I zmniejszyć obwód ud o cztery centymetry. Nie znam równie zabawnej książki Dowcipna, pełna zaskakująco trafnych obserwacji, nieskończenie poruszająca. JILLY COOPER Helen Fielding jest jedną z najdowcipniejszych pisarek w Wielkiej Brytanii, a Bridget Jones to dzieło geniusza komizmu. NICK HORNBY Błyskawicznie uzależniająca Zabawny dziennik bohaterki prezentuje ducha naszych czasów i zmartwienia singli płci żeńskiej. SUNDAY EXPRESS Przewrotna komedia świat obserwowany jest z bezlitosnym, oryginalnym poczuciem humoru. Niezaprzeczalnie śmieszna lektura. SUNDAY TIMES Doskonała ilustracja życia samotnej dziewczyny we współczesnym świecie Każda dziewczyna, która była w związku, ma pracę i, oczywiście, mamę, czytając Dziennik Bridget Jones będzie ryczała ze śmiechu. THE TIMES
Dziennik Chloe Snow: Zakręcony rok
Emma Chastain
Kolejny rok w liceum to nieustanne pasmo wzlotów i upadków To dopiero druga klasa, a życie komplikuje się jeszcze bardziej. W zeszłym roku Chloe była gwiazdą szkolnego musicalu. A w tym w trakcie przesłuchania natrafia na minę Czy da radę ogarnąć się po upadku? *********************************************************************** Na wsparcie ze strony najbliższych trudno liczyć: najlepsza przyjaciółka Hannah wpada w sidła królowej drugiej klasy, która rządzi żelazną pięścią i rozdaje karty w białych rękawiczkach, a tata zajęty jest nową wybranką swojego serca. Z Meksyku zaś płyną coraz bardziej rozpaczliwe i wytrącające z równowagi maile od mamy. Na horyzoncie kłębią się ciemne chmury rozwodowe. ******************************************************************** Gdyby Chloe mogła o tym wszystkim porozmawiać z Mikeem: jego rodzice też są rozwiedzieni, a w jego towarzystwie czuje się tak swobodnie. A raczej czuła, bo Mike nie ma ochoty czekać w zawieszeniu, gdy Chloe wciąż wzdycha do Maca, który miał być miłością jej życia. Premiera musicalu zbliża się nieuchronnie i Chloe musi znaleźć jakiś sposób, by ułożyć te wszystkie zagmatwane puzzle jej życia w całość i dotrwać do końca roku.
Svetislav Basara
Powieść serbskiego pisarza Svetislava Basary, w której pierwiastki fikcji i fantastyki, groteski, łączą się z rzeczywistością. Pod koniec lat 80. XX w. w Belgradzie umiera pewna Marta Cohen i wszystko pozostałoby sensacyjną historią wzbudzającą chwilowe zainteresowanie (opisaną na pierwszych stronach bulwarowych gazet), gdyby śmietanka ówczesnej partii i kierownictwa państwa nie pojawiła się na jej pogrzebie. Kim jest naprawdę tajemnicza dama? Kim jest mnich Nikodem, oskarżony o podpalenie mieszkania Marty? Czy dziennikarz gazety „Borba” Pavlović może z tego wszystkiego zrobić prasowy artykuł, który jednocześnie nie będzie historią jego życia – skrótem do szpitala psychicznego. Dowódcy partyzanccy, dysydenci, spirytyści, Zygmunt Freud, iluzjoniści i ezoterycy, a nawet Josip Broz, owładnięty strachem przed tramwajem, to tylko niektórzy bohaterowie tej łobuzerskiej przygody pokazani na tle ruchu komunistycznego w Jugosławii. Świat absurdu prozy Basary, z pogardą dla zwykłej logiki ludzkiej i historycznej, uderza w tej powieści, rozprzestrzeniając się we wszystkich znanych i nieznanych kierunkach, odsłaniając twarze i zakamarki życia oraz trudne do odgadnięcia prawdy.
Andrzej Stasiuk
Czas trwania: 3 godz. 53 min. "Andrzej Stasiuk napisał świetną książkę o bałkańskiej wojnie i polskiej żółci". Aleksander Kaczorowski, "Newsweek" "Dziennik pisany później to znakomity literacko zapis włóczęgi przez Bałkany, a Andrzej Stasiuk pisze tak, jakby fotografował". Bartosz Marzec, "Rzeczpospolita" "W tej niewielkiej książeczce esej podróżny, mocno już wyczerpany i zmęczony, zamienia się w esej religijny, na przemian wściekły i liryczny. Taką podróż warto odbyć". Justyna Sobolewska, "Polityka" "Andrzej Stasiuk, wybitny polski pisarz, 'kosmopolityczny chłopek-roztopek z północno-wschodniego Mazowsza' (tak się przedstawia), który na trwałe, w co nie wątpię, wpisał się w dzieje literatury polskiej". Dariusz Nowacki, "Tygodnik Powszechny" "Najnowsza książka Andrzeja Stasiuka zaczyna się znajomo autor znów oprowadza nas po bezdrożach Albanii, Macedonii, Serbii czy Bośni. Ale tylko po to, by nagle dokonać zaskakującej wolty i rozprawić się z uwierającą go polskością". Maciej Robert, "Życie Warszawy" "Andrzeja Stasiuka, barda Europy Środkowo-Wschodniej, kusi przygoda: dzika, nieokiełznana, ryzykowna; przygoda, o którą coraz trudniej w 'cywilizowanym świecie'". Marcin Wilk, "Dziennik Polski" "Andrzej Stasiuk zaprasza w hipnotyczną, poetycką podróż przez naszą własną pogardę. Podróżnik, który nie szuka piękna, ale syci swoje oczy brzydotą i obrazami zniszczenia". Piotr Kofta, "Dziennik Gazeta Prawna"
Andrzej Stasiuk
Czas trwania: 3 godz. 53 min. "Andrzej Stasiuk napisał świetną książkę o bałkańskiej wojnie i polskiej żółci". Aleksander Kaczorowski, "Newsweek" "Dziennik pisany później to znakomity literacko zapis włóczęgi przez Bałkany, a Andrzej Stasiuk pisze tak, jakby fotografował". Bartosz Marzec, "Rzeczpospolita" "W tej niewielkiej książeczce esej podróżny, mocno już wyczerpany i zmęczony, zamienia się w esej religijny, na przemian wściekły i liryczny. Taką podróż warto odbyć". Justyna Sobolewska, "Polityka" "Andrzej Stasiuk, wybitny polski pisarz, 'kosmopolityczny chłopek-roztopek z północno-wschodniego Mazowsza' (tak się przedstawia), który na trwałe, w co nie wątpię, wpisał się w dzieje literatury polskiej". Dariusz Nowacki, "Tygodnik Powszechny" "Najnowsza książka Andrzeja Stasiuka zaczyna się znajomo autor znów oprowadza nas po bezdrożach Albanii, Macedonii, Serbii czy Bośni. Ale tylko po to, by nagle dokonać zaskakującej wolty i rozprawić się z uwierającą go polskością". Maciej Robert, "Życie Warszawy" "Andrzeja Stasiuka, barda Europy Środkowo-Wschodniej, kusi przygoda: dzika, nieokiełznana, ryzykowna; przygoda, o którą coraz trudniej w 'cywilizowanym świecie'". Marcin Wilk, "Dziennik Polski" "Andrzej Stasiuk zaprasza w hipnotyczną, poetycką podróż przez naszą własną pogardę. Podróżnik, który nie szuka piękna, ale syci swoje oczy brzydotą i obrazami zniszczenia". Piotr Kofta, "Dziennik Gazeta Prawna"
E.M. Delafield
Prawdziwa perełka mistrzowski popis błyskotliwego humoru Zachwycająco zabawna prowincjonalna dama to Bridget Jones lat trzydziestych XX wieku, opisująca osobliwości codziennego życia ze wspaniałym dowcipem i lekkością Nie jest łatwo być panią domu w prowincjonalnym miasteczku w Anglii. Na co dzień trzeba sobie dawać radę z mrukliwym mężem, psotnymi dziećmi i bezlikiem domowych dylematów: od przypalonej owsianki począwszy, a na waśniach z kucharką skończywszy. Na szczęście prowincjonalnej damy nie zmogą ani krnąbrne cebulki kwiatowe, ani niezapowiedziani goście, ani surowe ponaglenia bankowe, aby czym prędzej zlikwidować deficyt na koncie. Zrobi wszystko, aby utrzymać pozory zwłaszcza przed irytującą i wyniosłą lady Boxe.
Emi Yagi
Kiedy musisz zadbać o siebie, nawet kłamstwo się nada... Shibata czuje się wykorzystywana w firmie, w której pracuje od kilku lat. Drobne, ale uciążliwe dodatkowe obowiązki zrzucane na nią ze względu na płeć są jej codziennością. Wyczerpana tą sytuacją, pod wpływem impulsu kłamie, że spodziewa się dziecka. To całkowicie zmienia nie tylko jej pozycję w pracy, ale także całe życie. Odgrywanie roli przyszłej matki okazuje się zaskakująco komfortowe i pochłania ją bez reszty. Z dnia na dzień granica między kłamstwem a prawdą coraz bardziej się zaciera. Dziennik pustki, miejscami surrealistyczny i pełen cierpkiego humoru, jest zapisem samotności, jakiej doświadczają kobiety. Japońskie społeczeństwo zapewnia jedynie powierzchowne rozwiązania i pozorne zrozumienie. Urodzisz - piekło; nie urodzisz - też piekło. Shibata postanawia zadbać o bezpieczne miejsce tylko dla siebie, pielęgnując w sobie małe kłamstwo. Nadchodzi czterdziesty tydzień ciąży. Jaką przyszłość przyniesie "rozwiązanie"? Ta opowieść o kłamstwie w przewrotny sposób obnaża prawdę o społeczeństwach, w których wartość jednostki jest mierzona jej użytecznością dla innych i gotowością do odgrywania z góry wyznaczonych ról. Adrianna Wosińska, redaktor naczelna magazynu "TORII" Dziennik pustki to nie tylko gorzki komentarz na temat sytuacji japońskich kobiet na rynku pracy. To także dosadna, acz niepozbawiona ironii oraz humoru rozprawa nad dyktatem społecznych oczekiwań i konwenansów, które pętają nas niczym pajęcza sieć. Jaką cenę jesteśmy gotowi zapłacić, aby się z nich wyswobodzić? Agata Czapkowska, Honbon.pl Dziennik pustki jest propozycją niesamowitą w odbiorze. Surrealizm miesza się tutaj z humorem i zatracaniem się granic między prawdą a kłamstwem. Podroż ta jest niezwykła, bo nie wiemy, w jaki świat uwierzyć. A nad tym całą niekiedy absurdalną sytuacją unosi się jeszcze bardzo gorzki smak kraju, który potrafi doskonale tworzyć pozory, ale po ich odkryciu jawi się jako miejsce, specyficzne i wymagające dużo samozaparcia, aby się w rzeczywistości - szczególnie nam "gaijinom" - odnaleźć. Jarosław Drożdżewski, Półka z kulturą Emi Yagi (1988) urodzona w prefekturze Nagano, mieszka w Tokio. Ukończyła studia na Uniwersytecie Waseda. Obecnie jest zatrudniona jako redaktorka w czasopiśmie dla kobiet. Dziennik pustki, jej pierwsza powieść, zdobył nagrodę im. Osamu Dazaia, przyznawaną corocznie najlepszemu debiutowi literackiemu.
Sławomir Mrożek
Pierwszy tom Dziennika Sławomira Mrożka obejmujący lata 1962 - 1969. Pisany krwią i żółcią, tęsknotą i złością, niespokojnymi nocami i podczas szczęśliwych dni Piórem i na maszynie. Przez kilkadziesiąt lat. W trzydziestu kilku miastach, kilkunastu krajach i na trzech kontynentach. Ponad trzy tysiące stron rękopisu i prawie osiemset stron maszynopisu. Osobiste zapiski, baczna obserwacja współczesności i unikalna kronika epoki.
Sławomir Mrożek
Odyseja Sławomira Mrożka trwa! Drugi tom Dziennika Sławomira Mrożka obejmuje lata 1970-1979. Pisarz przebywa w tym czasie na emigracji - podróżuje po Europie, zwiedza Stany Zjednoczone, po raz pierwszy też odwiedza Amerykę Południową. Z pewnością wielu czytelników będzie zaskoczonych obrazem pisarza, jaki wyłania się z kart tej książki. Mrożek z niespotykaną szczerością pisze o swych grzechach, kompleksach i nocach spędzonych w towarzystwie butelek wina lub whisky. Z dystansu patrzy na sprawy polskie, najczęściej krytykuje i wyśmiewa, ale i przeżywa momenty uniesienia, jak wtedy, gdy papieżem zostaje Karol Wojtyła. Prywatne zapiski pomagają także zajrzeć w prywatny świat dramaturga - dzięki Dziennikowi z lat 70-tych odkrywamy Mrożka-kochanka, który tak samo często porzucał, jak i był porzucany. W końcu Dziennik to kopalnia wiedzy o genezie jego dzieł - właśnie wtedy powstaje słynna sztuka Emigranci - Mrożek obszernie analizuje książki, które czyta, spiera się ze znanymi pisarzami i filozofami. Jedno jest pewne, przed czytelnikami kolejny etap fascynującej intelektualnej przygody. Wydanie pierwszego tomu Dziennika Sławomira Mrożka było najważniejszym wydarzeniem literackim 2010 roku. Książka zdobyła nagrodę czytelników Nike 2011. "Lornetka sprawia mi wiele radości" notuje Mrożek. Dzięki niej mógł podglądać ludzi, nie będąc przez nich widzianym. Każdy wzrok go bowiem peszył, musiał udawać i zakładać jakąś maskę. A tak, obserwował bezkarnie i do woli. W dzienniku sam siebie obserwuje jakby przez lornetkę. Pierwszy tom jest rzeczywiście czymś wyjątkowym na tle dzienników innych polskich pisarzy. Przynosi zapis bardzo dogłębnej i bezlitosnej autoanalizy. Tutaj świat zewnętrzny, spotkania, ludzie, zdarzenia są tylko dodatkiem do zmagań wewnętrznych: "Świat przeszkadza mi w życiu" notuje. Justyna Sobolewska "Polityka" "Dziennik" Mrożka warto czytać, bo to historia nie tylko jednego pisarza, ale całej generacji intelektualistów ze wschodniej Europy, którzy podobnie jak on stanęli przed dylematem: zachowanie tożsamości za cenę kompromisu czy wolność połączona z ryzykiem utraty korzeni. Szczery do bólu, przepełniony goryczą, chwilami ekshibicjonistyczny jest jednym z najbardziej gorzkich świadectw ludzkiego dążenia do wolności. Roman Pawłowski "Gazeta Wyborcza" Kto wie, czy dla dzisiejszej i jutrzejszej publiczności kulturalnej to nie dzieła dramaturgiczne lecz pisma prywatne Sławomira Mrożka okażą się najbardziej atrakcyjne. Dariusz Nowacki, "Tygodnik Powszechny" Sławomir Mrożek (ur.1930), dramatopisarz, prozaik, satyryk. Prawdopodobnie najczęściej grywany w kraju i za granicą polski dramaturg współczesny. Jeden z najbardziej poczytnych polskich prozaików. Jego twórczość przekładana była na kilkanaście języków.
Sławomir Mrożek
Trzeci tom Dziennika Sławomira Mrożka spełnia wszystkie kryteria, aby być uznanym za arcydzieło memuarystyki. Samo nazwisko autora gwarantuje najwyższy poziom literacki. Ale nie o styl jedynie tu chodzi, a o szczerość, czasem aż bolesną, w dokonywanej niemal na każdej stronie autoanalizie. Sławomir Mrożek z lat 80-tych minionego wieku to pisarz uznany na całym świecie, wydawany i często wystawiany na scenie, jednocześnie to pisarz ciągle borykający się z własnymi kompleksami, artysta o wielkim talencie, dla którego brak natchnienia i pomysłów jest najgorszą katorgą z możliwych. Tak jak w tomach poprzednich Mrożek bez znieczulenia pisze o sobie i o innych pisarzach, o miejscach, które odwiedza, o książkach, które czyta i które właśnie pisze, a także o alkoholu, który przynosi zapomnienie, słowem odkrywa przed nami całą swa duszę.