Видавець: Wydawnictwo-hm
Łódź poprzez wieki. Historia miasta, tom 4: od 1945 roku
Krzysztof Lesiakowski
Historia miast przeżywa obecnie rozkwit, o czym świadczą liczne tomy przedstawiające dzieje światowych aglomeracji i mniejszych ośrodków miejskich. Rozmaite aspekty życia miejskiego przybliżane są w naukowych monografiach, esejach, a także w historiach literackich, kryminalnych czy kulinarnych. Poszukiwanie lokalnych tożsamości stanowi przeciwwagę dla procesów kulturowej unifikacji i globalizacji - jest odkrywaniem swoistego miejskiego genius loci. Odnosi się to także do Łodzi, mającej od sześciu wieków prawa miejskie, a od dwóch - status jednego z najważniejszych ośrodków miejskich w Polsce. Pomimo istnienia ogromnej liczby publikacji o mieście nad Łódką, odczuwalny jest brak nowego syntetycznego opracowania jego pełnej historii. Oddawana w ręce Czytelników wielotomowa publikacja, będąca efektem prac licznego zespołu autorskiego, ma na celu zaradzić temu niedostatkowi. Czwarty tom publikacji poświęcony jest dziejom Łodzi po II wojnie światowej, a więc czasom, gdy miasto funkcjonowało w realiach PRL, a następnie w rzeczywistości ukształtowanej w konsekwencji zmian zapoczątkowanych w 1989 r. Na jego kartach przemiany polityczne splatają się z przeobrażeniami w przestrzeni miasta, sytuacją gospodarczą, a ściślej kondycją łódzkiego przemysłu, rozwojem szeroko rozumianego życia kulturalnego i akademickiego oraz warunkami codziennej egzystencji mieszkańców. Autorzy poszczególnych rozdziałów ukazują wydarzenia o charakterze węzłowym, w tym te wyróżniające miasto na tle kraju, a także na nowo interpretują znane już fakty. Szczególną rolę pełnią kapsuły, które interesującymi szczegółami, m.in. o charakterze biograficznym, dopełniają tekst główny. Nie zabrakło również ciekawych rycin. To książka o Łodzi, która po okresie ekstensywnego gospodarowania w latach 1945-1989 ponownie sięga do swoich korzeni, gdy była "ziemią obiecaną" i w tym kontekście usiłuje zdefiniować kierunki własnego rozwoju w XXI w.
Łódź poprzez wieki. Historia miasta, tom 5: Rozmowy jak przy kawie
Mariusz Goss
Historia miast przeżywa obecnie rozkwit, o czym świadczą liczne tomy przedstawiające dzieje światowych aglomeracji i mniejszych ośrodków miejskich. Rozmaite aspekty życia miejskiego przybliżane są w naukowych monografiach, esejach, a także w historiach literackich, kryminalnych czy kulinarnych. Poszukiwanie lokalnych tożsamości stanowi przeciwwagę dla procesów kulturowej unifikacji i globalizacji - jest odkrywaniem swoistego miejskiego genius loci. Odnosi się to także do Łodzi, mającej od sześciu wieków prawa miejskie, a od dwóch - status jednego z najważniejszych ośrodków miejskich w Polsce. Pomimo istnienia ogromnej liczby publikacji o mieście nad Łódką, odczuwalny jest brak nowego syntetycznego opracowania jego pełnej historii. Oddawana w ręce Czytelników wielotomowa publikacja, będąca efektem prac licznego zespołu autorskiego, ma na celu zaradzić temu niedostatkowi. Piąty tom dziejów Łodzi jest zbiorem tematycznych rozmów o historii miasta. Pokazujemy, jak zmieniał się jego przestrzenny obraz i jaką mozaikę stylów znajdujemy na Piotrkowskiej. Tak jak mieszkańcy innych miast, chwalimy się legendami sięgającymi średniowiecza lub czasów naszych prapradziadków. Wędrując po Łodzi, podglądamy mieszkańców w codziennym życiu: pracujących, krzątających się po podwórkach Księżego Młyna, pielących grządki w ogródkach, kupujących na targowiskach lub w centrach handlowych. Przypatrujemy się wysiłkom lekarzy w szpitalach fundowanych przez przemysłowców, ale też na dzisiejszej porodówce w Matce Polce. Udajemy się w podróż do początków łódzkiej kinematografii, wspominamy Ziemię obiecaną i spacerujemy po Alei Gwiazd, towarzyszymy sportowcom w halach, na torze kolarskim, na stadionach ŁKS i Widzewa. Zaglądamy też do bardziej mrocznych miejsc: więzienia przy Gdańskiej, okupacyjnych obozów; nie zapominamy o gehennie małych więźniów z Przemysłowej i o pomordowanych na Radogoszczu.
Łódź. Szkice o literaturze, przestrzeni i historii
Tomasz Cieślak
Książka jest zbiorem studiów ukazujących specyfikę łódzkiego doświadczenia nowoczesności na tle innych miast - centrów wytwórczych doby drugiej rewolucji przemysłowej w Europie. Autor analizuje reprezentację przestrzeni Łodzi w literaturze, począwszy od lat 80. XIX wieku po rok 1939, w utworach napisanych po polsku, w jidysz, po niemiecku i rosyjsku, co wynika z wielokulturowości miasta. Uwzględnia też, w mniejszym stopniu, wybraną twórczość najnowszą. Korzysta zarówno z tekstów najwybitniejszych, jak i zapomnianych, sięga także po publicystykę i literaturę popularną. Głównym celem jest rekonstrukcja składowych "tekstu łódzkiego" (na wzór "tekstu petersburskiego" Władimira Toporowa), którego rozwój wiąże się z przedstawionymi chronologicznie najistotniejszymi wydarzeniami z historii miasta - takimi jak rewolucja 1905-1907, I wojna światowa, Wielki Kryzys - mającymi decydujący wpływ na budowanie tożsamości lokalnej. Jak się okazuje w świetle analiz, ukształtowany na przełomie XIX i XX wieku "tekst łódzki" jest nadal obecny i produktywny dla kolejnych generacji twórców.
Łódź wielowyznaniowa. Dzieje wspólnot religijnych do 1914 r
Kazimierz Badziak, Karol Chylak, Małgorzata Łapa
Czy istnieje „gen” religijny? Co decyduje o rozwoju życia duchowego rozumianego jako potrzeba nawiązania kontaktu z Bogiem? Jaką rolę pełni życie religijne w wymiarze społecznym? W publikacji podjęto próbę odpowiedzi na te pytania oraz przedstawiono rozwój wszystkich wspólnot wyznaniowych na obszarze Wielkiej Łodzi w okresie do I wojny światowej. Od początku XIX w. rozpoczął się proces tworzenia „polskiego Manchesteru”, określanego też jako „tygiel narodów, kultur i religii”. Jego wyróżnikiem, obok skomplikowanych podziałów narodowościowych, był systematyczny rozwój życia społecznego ze sferą duchowości na czele. Do wybuchu I wojny światowej powstała skomplikowana „mozaika” religijna podzielona na wyznania chrześcijańskie i niechrześcijańskie (takie jak religia mojżeszowa i muzułmańska). Religie, wierzenia, zbiory norm i wartości stanowią niewątpliwie jedną z płaszczyzn oceny świata zewnętrznego, w której danej jednostce, poszczególnym grupom czy wreszcie całym społecznościom przyszło żyć. Niekiedy stanowią istotną motywację do określonych postaw i zachowań człowieka, ale też i całych zbiorowości, wobec otoczenia. Badania nad religiami, dziejami poszczególnych wspólnot wyznaniowych oraz ich kontekstem społeczno-gospodarczym i politycznym mają charakter interdyscyplinarny łącząc, ogniskując w jednym miejscu przede wszystkim dorobek nauk humanistycznych, ekonomicznych i społecznych.
Łucja
Trzydziestodwuletni Bruno Woliński od pięciu lat mieszka na włoskiej wyspie Sardynii, w małej turystycznej miejscowości Stintino. Dołączył do starszej o trzy lata siostry Sary i jej rodziny, w pełni realizując testament babci. Szczęśliwe i harmonijne dotąd życie rodzin Wolińskich i Moretti w diametralny sposób zakłóca obecność tajemniczej kobiety o imieniu Łucja. Skąd się pojawiła i po co? Na te pytania długo szukają odpowiedzi, ponieważ młoda kobieta w wyniku wypadku traci pamięć. Łucja niewątpliwie przed czymś lub przed kimś ucieka. Groźba niebezpieczeństwa rytmicznie stuka z tyłu jej głowy, paraliżując zmysły, a puste klatki filmu z przeszłości wywołują złość. Na siebie, z przekonaniem, że znowu się w coś wplątała i na świat, że tradycyjnie stanął przeciwko niej. Z czasem odkrywa, że potrafi pięknie grać na harfie i jako korespondentka wojenna uczestniczyła w misjach w Afganistanie, walcząc o prawa kobiet. W tym samym kraju służył Bruno Woliński. Ona nie pamięta swoich wyjazdów, on aż za dobrze. Bruno i Łucja w wyniku splotu niesprzyjających okoliczności trafiają do domu włoskich bogaczy Paolo i Constanzy Conti. W nim stają przed swoimi demonami i najgorszymi wrogami, a zwłaszcza przed politykiem Monako, uwikłanym w nielegalny handel bronią. "Łucja" to opowieść o poświęceniu i wypaczaniu podstawowych wartości w trakcie wojen, ale także ślepym wykonywaniu przesłań religijnych, w których człowiek się nie liczy.
Piotr Patykiewicz
To miały być piękne wakacje w Chorwacji… Niestety zamiast tego Łukasz musiał spędzić lato w podgórskim miasteczku u starej ciotki Wandy. W dodatku w pociągu skradziono mu plecak. Czekało go więc lato bez komórki, bez komputera, a nawet bez prądu, bo ciotka okazała się większą dziwaczką, niż przypuszczał. A wiele wskazywało na to, że jest również czarownicą. Miało to jednak także dobre strony, bo czasem i Łukasz mógł skorzystać z czarodziejskiej mocy. Stało się to szczególnie istotne, kiedy wyszło na jaw, że mieszkająca w sąsiedztwie sympatyczna Julka potrzebuje pomocy. Wydanie II ilustrowane
Piotr Patykiewicz
To miały być piękne wakacje w Chorwacji… Niestety zamiast tego Łukasz musiał spędzić lato w podgórskim miasteczku u starej ciotki Wandy. W dodatku w pociągu skradziono mu plecak. Czekało go więc lato bez komórki, bez komputera, a nawet bez prądu, bo ciotka okazała się większą dziwaczką, niż przypuszczał. A wiele wskazywało na to, że jest również czarownicą. Miało to jednak także dobre strony, bo czasem i Łukasz mógł skorzystać z czarodziejskiej mocy. Stało się to szczególnie istotne, kiedy wyszło na jaw, że mieszkająca w sąsiedztwie sympatyczna Julka potrzebuje pomocy.
Łukaszenka. Niedoszły car Rosji
Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń
Aleksander Łukaszenka wygrywa druzgocącą przewagą każde wybory na Białorusi. Zdarzyło mu się nawet przyznać, że jedne sfałszował, ale na swoją niekorzyść. To człowiek, który ma absolutną władzę. Jego przeciwnicy polityczni znikają w niewyjaśnionych okolicznościach, media publiczne są pod jego pełną kontrolą, a OMON na jego polecenie znęca się w więzieniach nad nieposłusznymi obywatelami. Małgorzata Nocuń i Andrzej Brzeziecki przedstawiają biografię tego białoruskiego cara od biednego wiejskiego chłopca, który pnie się po szczeblach politycznej kariery, do prezydenta, który po dwudziestu pięciu latach urzędowania słyszy od tłumu na ulicach Mińska: Odejdź!. Skrupulatnie analizują także relacje Białorusi z Rosją i z Polską, opowiadają o Galinie Rodionowej żonie Łukaszenki, od lat żyjącej w wiosce, do której nikt nie ma dostępu, i przyglądają się białoruskiemu społeczeństwu pełnemu sprzeczności, ale też energii pchającej go do zmiany, która kiedyś wydawała się niemożliwa.
Iza Ryżek
Aby uratować życie przyjaciółki, Varren poświęcił już niemal wszystko. W świecie, w którym najcenniejszą walutą nie zawsze są pieniądze, by spłacić magomedyka, mężczyzna zaciąga się do wojska, gdzie jako superżołnierz musi szybko awansować. W despotycznym państwie rządzonym silną ręką tyrana każdy dzień to walka o zachowanie człowieczeństwa: postąpić dobrze czy sięgnąć po dodatkowe korzyści? Kiedy Varren myśli, że problemów nie może być więcej, pojawia się Nair medyk, który go tu ściągnął. Wplątuje jego i innych oficerów w spisek mający na celu obalenie autorytarnych rządów. Od tej pory łączą się w chwiejnym sojuszu i walczą z czasem, stając przed moralnie wątpliwymi wyborami. W końcu Varren obiecał sobie, że uratuje Averyn za wszelką cenę nawet jeśli miałby zrobić to wbrew jej woli. Nawet jeśli oznaczałoby to odmowę udziału w walce o demokrację. Nawet jeśli sam miałby z tego nie wyjść.
Iza Ryżek
Aby uratować życie przyjaciółki, Varren poświęcił już niemal wszystko. W świecie, w którym najcenniejszą walutą nie zawsze są pieniądze, by spłacić magomedyka, mężczyzna zaciąga się do wojska, gdzie jako superżołnierz musi szybko awansować. W despotycznym państwie rządzonym silną ręką tyrana każdy dzień to walka o zachowanie człowieczeństwa: postąpić dobrze czy sięgnąć po dodatkowe korzyści? Kiedy Varren myśli, że problemów nie może być więcej, pojawia się Nair medyk, który go tu ściągnął. Wplątuje jego i innych oficerów w spisek mający na celu obalenie autorytarnych rządów. Od tej pory łączą się w chwiejnym sojuszu i walczą z czasem, stając przed moralnie wątpliwymi wyborami. W końcu Varren obiecał sobie, że uratuje Averyn za wszelką cenę nawet jeśli miałby zrobić to wbrew jej woli. Nawet jeśli oznaczałoby to odmowę udziału w walce o demokrację.
Dorota Pietruszka
"Łzy Sybiru" to opowieść tocząca się między dziecięcym szeptem a krzykiem historii. Na tle skutej lodem Syberii wybrzmiewa cichy głos polskiego dziecka wyrwanego z domu, rzuconego w świat głodu, mrozu i bezsilności. To nie tylko świadectwo cierpienia, lecz także pieśń o przetrwaniu, o miłości silniejszej niż śmierć; o nadziei, której nie zdusiła najgorsza zamieć. To książka, która nie pozwala zapomnieć. To słowa, które zostają w sercu jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Dorota Pietruszka
"Łzy Sybiru" to opowieść tocząca się między dziecięcym szeptem a krzykiem historii. Na tle skutej lodem Syberii wybrzmiewa cichy głos polskiego dziecka wyrwanego z domu, rzuconego w świat głodu, mrozu i bezsilności. To nie tylko świadectwo cierpienia, lecz także pieśń o przetrwaniu, o miłości silniejszej niż śmierć; o nadziei, której nie zdusiła najgorsza zamieć. To książka, która nie pozwala zapomnieć. To słowa, które zostają w sercu jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Izabella Adamczewska-Baranowska
Celem autorki było zdefiniowanie i usystematyzowanie gatunków literacko-dziennikarskich powstających współcześnie, w czasie postprawdy, oraz warunkowanych zwrotem performatywnym. Autorka odtwarza historyczne tło narodzin powieści oraz dziennikarstwa, a następnie analizuje realizacje gatunków literacko-dziennikarskich ostatnich dwu dekad w literaturze polskiej. Zjawiska te interpretuje w odniesieniu do analogicznych gatunków w literaturze anglojęzycznej. Książka stanowi ciekawe studium na temat współczesnego, szeroko rozumianego reportażu. Napisana kompetentnie i ciekawie, będzie, jak sądzę, ważną lekturą dla czytelników zajmujących się formami literacko-dziennikarskimi. Autorka wykorzystała oryginalny pomysł uporządkowania - na tle historycznym i europejskim - nowych gatunków dziennikarskich, wyłaniających się z kolejnych zwrotów w humanistyce. Innowacyjność pracy polega na umiejętnym przełamywaniu przez autorkę stylu naukowego stylem dziennikarskim, felietonowym, co jest niewątpliwie zaletą książki napisanej "z pazurem", miejscami lekko i dowcipnie, szczególnie gdy autorka włącza w narrację anegdoty. Eklektyczność stylu - zindywidualizowanego i oryginalnego - właściwie koresponduje z rozważanymi przez nią gatunkami-hybrydami. Z recenzji dr hab. Elżbiety Konończuk, prof. UwB
Ma się zdarzyć?. Opowieść o przemijaniu, przeznaczeniu i przedziwnym mieście
Jowita Joanna Sitko
Ma się zdarzyć? to książka, która skłania do zastanowienia się nad tym, na ile sami lepimy życie własnymi rękami, a na ile jest ono nam lepione. To powieść o dojrzałej kobiecie nazywanej - przez barmana w Katedrze - Panią Browary. Klara Karma, bo tak naprawdę nazywa się główna bohaterka, tęskni za romantyczną miłością, ale w myśl zasady na romantyzm najlepszy jest pozytywizm nie pozwala sobie na słabości i twardo stąpa po ziemi. Jej przekonanie zostaje jednak poddane poważnej próbie. Klara jest w momencie życia, w którym po wielu latach ciągłej pogoni za codziennymi obowiązkami może wreszcie robić to, na co ma ochotę. Przesiaduje więc w Katedrze i ukradkiem szkicuje portrety przypadkowo napotkanych tam ludzi. Potem dopisuje twarzom wymyślone przez siebie historie, co doprowadza ją do odkrycia niespodziewanej prawdy o niej samej. To również opowieść o Lublinie wielokulturowym mieście, które odkrywa przed czytelnikiem swoje magiczne miejsca i osobliwości, pozwalając na śledzenie wątku o zabarwieniu sensacyjnym. Pojawia się bowiem zagadkowa historia związana z poszukiwaniem zaginionej dziesiątki lat temu Księgi Blasku, najsławniejszego średniowiecznego dzieła kabalistyki żydowskiej, wydrukowanego w 1623 r. w lubelskiej drukarni. Główna bohaterka zostaje uwikłana w splot rozmaitych wydarzeń związanych z próbami dotarcia do Sefer ha-Zohar. Prawdziwy powód poszukiwań księgi, który Klara poznaje, okazuje się dla niej całkowitym zaskoczeniem. Jowita Joanna Sitko jest z zamiłowania pisarką, instruktorką flamenco, żoną i matką, a z zawodu prawniczką, nauczycielką akademicką (Politechnika Lubelska) i rzeczniczką patentową (własna kancelaria). Fatalnie rysuje, śpiewa trochę lepiej, ale niestety często. Lubi Lublin i czarny kolor. Opublikowała wiele artykułów i książek na temat ochrony własności intelektualnej. Otrzymała w 2024 r. stypendium artystyczne Prezydenta Miasta Lublin na działania związane z publikacją książki pt. Ma się zdarzyć?, która jest to jej debiutem beletrystycznym.
Jo Nesboo
Lata70.,skorumpowane miasto pełne przestępców. Macbeth, jeden z niewielu nieprzekupnych policjantów, jest dowódcą jednostki specjalnej. Po niebezpiecznej akcji przeciwko handlarzom narkotyków zaczyna piąć się po szczeblach kariery. Wspiera go Lady, piękna i wpływowa właścicielka kasyna. Mężczyzna w młodości zmagał się z problemem narkotykowym, ale uzależnienie od władzy okazuje się znacznie bardziej niebezpieczne
Jo Nesboo
Lata70.,skorumpowane miasto pełne przestępców. Macbeth, jeden z niewielu nieprzekupnych policjantów, jest dowódcą jednostki specjalnej. Po niebezpiecznej akcji przeciwko handlarzom narkotyków zaczyna piąć się po szczeblach kariery. Wspiera go Lady, piękna i wpływowa właścicielka kasyna. Mężczyzna w młodości zmagał się z problemem narkotykowym, ale uzależnienie od władzy okazuje się znacznie bardziej niebezpieczne
Machupicchu. Między archeologią i polityką
Marta Kania
"Dzięki Machupicchu Peru istnieje. Nasze dziedzictwo i nasza historia trwają nieprzerwanie od wieków" – mówił podczas uroczystości z okazji „100-lecia odkrycia Machupicchu dla Świata” w 2011 roku alcalde Cusco, Luís Flores García. W tle oficjalnych obchodów, w komentarzach prasowych, w rozmowach na ulicach i na plakatach rozwieszanych na murach w centrum miasta padały jednak i gorzkie pytania o to, co właściwie świętuje Peru? Czy jest to fiesta na cześć fałszywego odkrycia Machupicchu? Czy jest to święto ku czci wątpliwych osiągnięć „poszukiwacza przygód” Hirama Binghama? Czy jubileuszowe obchody są faktycznie świętem wszystkich Peruwiańczyków? Czy mieszkańcy Peru mają cieszyć się ze stulecia jawnego łamania prawa narodu peruwiańskiego do własnego dziedzictwa kulturowego? Tematem niniejszej książki są właśnie kontrowersje, które pojawiły się w kontekście jubileuszowego roku „100-lecia odkrycia Machupicchu dla Świata”. Są to rozważania na temat miejsca inkaskiego miasta Machupicchu we współczesnej debacie na temat tożsamości peruwiańskiej, roli, którą zajmuje w regionalnej polityce Departamentu Cusco oraz jego znaczenia w, już nie tylko peruwiańskiej, ale ogólnoświatowej debacie na temat własności dziedzictwa archeologicznego i praw do spuścizny kulturowej. Marta Kania – absolwentka archeologii i kulturoznawstwa (Uniwersytet Jagielloński), doktor nauk humanistycznych Wydziału Historycznego (Uniwersytet Jagielloński). Pracownik Katedry Ameryki Łacińskiej Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Od wielu lat prowadzi badania na terenie Ameryki Łacińskiej, przede wszystkim na terenie Peru, gdzie jak w soczewce skupiają się interesujące ją problemy badawcze na temat wielowymiarowych relacji między archeologią a praktyką polityczną, zjawiska mitu i rytuału politycznego oraz społecznych i politycznych aspektów ochrony dziedzictwa kulturowego rdzennej ludności.
Macica. Opowieść o naszym pierwszym domu
Leah Hazard
Wielkością przypomina zaciśniętą pięść i ma podobną do niej moc. Macica była pierwszym domem każdego człowieka. Leah Hazard, położna i autorka książek, szuka informacji o macicy w historii medycyny, studiuje najnowsze badania naukowe (i zastanawia się, dlaczego jest ich tak niewiele), rozmawia z ekspertami i pyta kobiety o ich doświadczenia. Pisze o menstruacji, poczęciu i ciąży, o porodzie i cesarskim cięciu, o aborcji, endometriozie, menopauzie, eugenice, histerektomii, przeszczepach macicy i przyszłości, w której macice mogą okazać się niepotrzebne, bo płody będą rozwijać się w wypełnionych płynem bioworkach. Szybko jednak okazuje się, że o tym fascynującym narządzie trudno mówić neutralnie i bez emocji, a obiektywne oceny i fakty mieszają się z mitami, przesądami i stereotypami. W szpitalach wciąż używa się nieprecyzyjnych i wartościujących określeń, takich jak drażliwa czy wroga macica, a histerią (termin ten pochodzi od greckiej nazwy macicy) bardzo długo można było wytłumaczyć każde odbiegające od normy kobiece zachowanie. Niewiele jest organów, których utratę lub brak można odczuwać tak boleśnie, a niechcianą obecność tak dotkliwie. Jednak bez względu na wszystko, gdyby nie macica, nikogo z nas by nie było, dlatego ta opowieść dotyczy każdego. Leah Hazard prowadzi wnikliwe i pełne zrozumienia dochodzenie w sprawie najcudowniejszego i najbardziej niezrozumianego narządu w ciele człowieka. []. Tylko najbardziej uczeni historycy medycyny nie będą zdumieni tym, co odkrywa, zarówno jeśli chodzi o możliwości macicy, jak i pracy, jaką trzeba było wykonać przez stulecia, by posiąść naszą wciąż ewoluującą wiedzę o tym organie. New York Times Book Review W swojej nowej książce [Hazard] z odwagą stawia czoło mitom, opowiada o historii i badaniach naukowych związanym z macicą []. Odkrywcza, przystępna i ważna książka. Library Journal Hazard z wirtuozerią przedstawia kulturową historię macicy i związaną z nią dyskusję polityczną []. Jej spojrzenie jest wnikliwe, zasięg szeroki []. To lektura obowiązkowa. Publishers Weekly Erudycyjna, fascynująca biografia niedocenianego, czasem pogardzanego narządu. Macica to książka wnikliwa, zanurzona w świecie nauki i mądra, a także ważna i potrzebna. Przede wszystkim Leah Hazard jest mistrzynią opowieści. Byłam zachwycona. Katherine May
Agnieszka Toczko
Tomik zgrabnie i intrygująco od poetyckiej strony łączy kilka ważnych – w szczególności dla nowej poezji polskiej – tematów. Cielesność i wszystko, co się z tym wiąże, elementy poetyki przestrzeni (kwestie nomadyczności) oraz autobiograficzna empiria. I problematyka życia, i przekraczania życia. (…) Dużym plusem jest także narracyjność tych wierszy, ich rozrastanie się w osie zdarzeń, wspomnień i obserwacji, a także wewnętrzna dynamika, która rozbudowywana jest w różny, niemonotonny sposób. Jakub Kornhauser Agnieszka Toczko – krakowianka, polonistka, redaktorka; cały czas czegoś szuka i nie może znaleźć (cokolwiek by to było). Kocha zwierzęta (wszystkie, choć ma tylko dwa koty i dwa psy) i książki (ale nie wszystkie). Macice i płacz ptaków to jej debiut poetycki.
Tomasz Piątek
Macierewicz i jego tajemnice” zawiera fakty na temat niepokojących koneksji ministra obrony Antoniego Macierewicza. Jej główną treścią jest dokładny i udokumentowany opis licznych powiązań ministra z wybitnym gangsterem-finansistą Siemionem Mogilewiczem. Mogilewicz od dziesięcioleci współpracuje z sowieckim/rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Jak również z samym Władimirem Putinem. Tomasz Piątek prowadzi śledztwo dziennikarskie w sprawie Antoniego Macierewicza od półtora roku. Niektóre ze swoich ustaleń publikował już na łamach „Wyborczej”. W książce „Macierewicz i jego tajemnice” ujawnia nowe, dotąd nieznane okoliczności. „Macierewicz i jego tajemnice” to efekt 18 miesięcy śledztwa (ok. 1000 godzin spędzonych w internecie, ok. 50 godzin w archiwach sądowych i Bibliotece Narodowej, ok. 40 godzin rozmów z informatorami). Zawiera kilkaset odniesień do źródeł, jak również 5 map szczegółowo ukazujących sieć powiązań między Macierewiczem a Mogilewiczem i Kremlem. Książka „Macierewicz i jego tajemnice w ciągu miesiąca od ukazania się została sprzedana w ilości 100 tysięcy egzemplarzy. Łącznie sprzedano grubo ponad 200 tys. egzemplarzy. W listopadzie 2017 r. Piątek otrzymał za napisanie książki Nagrodę Wolności Prasy, przyznawaną przez międzynarodową organizację Reporterzy bez Granic we współpracy z telewizją TV5 Monde. W lutym 2018 r. książka Piątka zdobyła statuetkę „Besteller Empiku 2017”. W czerwcu 2018 r. Fundacja Mediów Sparkasse Leipzig zdecydowała o przyznaniu Tomaszowi Piątkowi jako autorowi „Macierewicza i jego tajemnic” nagrody za Wolność i Przyszłość Mediów. Jest pierwszym Polakiem, który otrzymał to wyróżnienie.
Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego
Joanna Woźniczko-Czeczott
"Znam piękne i dalekie od cukierkowej wizji zdjęcia robione przez matkę własnym dzieciom. Znam fotoreportaże z ciąży i z rodzinnego porodu. Znam nawet fotografie dokumentujące wygląd brzucha po ciąży. Ale nie znam takiego cyklu zdjęć, w którym na jednym potargana matka gotuje, a niemowlę na niezbyt czystej podłodze bawi się pokrywką słoika na innym matka ziewa czytając pięćdziesiąty raz tę samą książeczkę na jeszcze innym podczas spaceru gapi się tępo przed siebie. Czy coś w tym stylu. Rozmyślając o tych fotografiach uświadomiłam sobie, że to właśnie próbuję zrobić. Opisać macierzyństwo bez fikcji. Prawdziwe". Joanna Woźniczko-Czeczott "Z tą książka jest tak jak z dzieckiem. Nie chcesz jej zacząć czytać, bo wiesz czego się spodziewać. I to się nawet potwierdza, ale i tak już nie możesz przestać. Rzadko się zdarza by obalona królowa tak lekko i tak szczerze opowiadała o tym jak ścięto jej głowę". Tomasz Kwaśniewski
Macierzyństwo. Współczesna literatura, kultura, etyka
Agnieszka Gawron
Prezentowana publikacja o literackim macierzyństwie początku XXI w. inspirowana była doświadczeniem osobistym i lekturowym autorki, która opowiada o matkach nie tylko jak o literackich bohaterkach, lecz także rzeczywistych kobietach. W interpretowanych dziełach, sytuujących się najczęściej na styku fikcji i autobiografii, macierzyństwo jest ważnym źródłem twórczej wyobraźni, która umożliwia zmianę kulturowych reguł pisania o tym kobiecym doświadczeniu. W narracjach współczesnych matek traci ono swój wyidealizowany charakter, funkcjonując raczej jako złożone przeżycie egzystencjalne, które wymusza rewizję wielu pojęć związanych z kobiecą tożsamością, cielesnością i relacjami z otoczeniem. W analizowanych utworach z kręgu literatury wysokiej i popularnej, polskiej i obcej, autorek takich jak np. A. Nasiłowska, J. Bargielska, J. Mueller, D. Lessing, A. Pearson, P. Williams, R. Cusk, J. Jagiełło, M. Łukowiak czy E. Şafak, Czytelnik znajdzie przejmujące opowieści o jasnych i ciemnych stronach tego doświadczenia. Miłość, empatia i oddanie na równych prawach sąsiadują z uczuciami negatywnymi, takimi jak irytacja, zmęczenie, nuda, ból czy strach. Liryczne, często pełne humoru i dystansu do rzeczywistości opowieści o początkach macierzyństwa przeplatają się z historiami dotyczącymi najbardziej bolesnych aspektów tego doświadczenia, jak problem dzieciobójstwa, poronienia czy relacji matki z synem-mordercą.
Wiktor Hajdenrajch
Fantasmagoryczna polska przygoda w klimacie Lovecrafta! Trójka znajomych w wyniku anomalii czasoprzestrzennej zostanie wpleciona w wir wydarzeń, który umieści ich w samym środku polskiego piekiełka, w centrum świata nauki, polityki i "byznesu". Wcześniej zwykli, przeciętni ludzie, w wyniku czasoprzestrzennego pomieszania z poplątaniem, stają się czołowymi naukowcami, którzy celowo wprowadzeni zostają w arkana wielkiego świata nauki i polityki, gdzie, o dziwo, odnajdują się coraz mniej po omacku, coraz bardziej rozumiejąc pisany dla nich scenariusz – i raz po raz obnażają absurdy świata, w którym się znaleźli. Oddajmy jednak głos samemu Autorowi: Twórczość Lovecrafta – to inspiracja czy coś więcej? Oj, zdecydowanie więcej. W maju 1984 roku po przeczytaniu jej przeżyłem rodzaj załamania. Zacząłem się najzwyczajniej bać. Wyobraźnia, uruchomiona przez trigger o nazwie Cthulhu podsuwała mi gotowe obrazy z powieści. Za oknem śpiewały lelki kozodoje (one nie gniazdują w Olsztynie…), w lesie widziałem Czarną Kozę, a w Łynie płynęły ciała potworów. Po głowie, zaprzątniętej wtedy pracą magisterską z dziedziny separacji gryki, w miejsce opisu ruchu nasiona gryki na taśmie gumowej za pomocą rachunku różniczkowego, weszły obrazy z powieści. Nigdy wcześniej żadna z przeczytanych powieści, nawet Piknik na skraju drogi Strugackich, nie zrobiła na mnie tak piorunującego wrażenia. Upłynął czas. Siła rażenia Lovecrafta nieco zmniejszyła się, ale fascynacja pozostała. Fenomen Lovecrafta i jego kultu Cthulhu polega chyba na pewnej prostocie oddziaływania i uruchamianiu ukrytych głęboko strachów i obaw, zepchniętych do podświadomości, przykrytych racjonalizmem, ale ciągle pulsujących i próbujących wydobyć się na powierzchnię. Ja wtedy, w maju 1984 roku, irracjonalnie się bałem. To było silne, dojmujące uczucie, z którym zupełnie nie wiedziałem, co robić, ale miałem wrażenie, że ono we mnie już siedziało wcześniej. Czym jest książka Macki Schrödingera – dla kogo jest – a kto broń Boże niech po nią nie sięga!!! (?) Macki Schrödingera to ostrzeżenie. Głupcy, których ludzie wybierają do tzw. władzy, po przekroczeniu Rubikonu potwierdzenia, że zostali wybrani, nagle dostają ze swojego nieba impuls, który czyni ich wszechmądrymi. W rzeczywistości zawsze byli, są i pozostaną głupcami ignorantami, pasożytami, ale mają w ręku narzędzia, które sami im dajemy, aparat przymusu, oraz aparat prawodawczy. I wiedząc to, mogą dowolnie łamać wszystko, łącznie z prawami fizyki, bo ich, wybrańców, one nie dotyczą. I gdyby to tylko jeszcze robili na własny użytek, a nawet niech pozdychają, kilku głupców mniej na świecie. Oni, niestety, to robią kosztem mojego bezpieczeństwa, mojego zdrowia i w końcu życia. Ta książka jest też o przyjaźni. Takiej wiecznej przyjaźni . Takiej prawdziwej, będącej dziś, w nastawionym na zysk i karierę świecie, czymś wyjątkowym. I jest rozpaczliwym wołaniem o szacunek dla jajogłowych. To oni, nie politycy, ten świat pchają do przodu. To oni, nie politycy wydzierają naturze tajemnice. Politycy najwyżej starają się je później przerobić na kolejny, jeszcze bardziej śmiercionośny rodzaj broni, jeszcze bardziej zafajdalając świat, na którym żyją. Chciałem też, żeby była również hołdem dla kobiet, które w powieści są PARTNERKAMI facetów, zawsze na równych zasadach. Bo tylko takie uporządkowanie świata może go ocalić przed nieuchronną zagładą, w którą wpędzą nas w końcu ci durnie i ignoranci, nienasyceni w żądzy władzy. Ja zresztą bardzo dużo miejsca w powieściach poświęcam kobietom. Może dlatego nie idzie mi zupełnie Czarodziejska góra Thomasa Manna, pisana przez faceta z punktu widzenia faceta? Pełna treść rozmowy z Wiktorem Hajdenrajchem dostępna na stronie internetowej wydawnictwa. Zapraszamy do lektury!
Petra Hůlová
Wybaczcie szczerość, ale przy myciu szyb w przeszklonym kredensie (psiukam trochę płynu i rozprowadzam go starą gazetą) moje myśli, zupełnie jak podczas pisania, wędrują ku istocie rzeczy: czy opinia złej matki wpłynęłaby na sprzedaż moich książek? Pewnie tak, i to pozytywnie, bo produkty, które mają jakąś pikantną historię (...), schodzą lepiej niż te, które jej nie mają, a to się nazywa doping i jest bardzo nieetyczne, bo działa. Bohaterka Macochy, niestroniąca od alkoholu autorka wysokonakładowych romansów, prowadzi swój ekspresyjny monolog w szlafroku, oparta o barek w dużym pokoju lub na balkonie, który jest właściwie jej jedynym oknem na świat. Wspomina, analizuje, rechocze i roni łzy, przypala zupy, pielęgnuje rośliny balkonowe: pizdenię rozkrokową i masturcję, przyjmuje mniej lub bardziej wyimaginowanych gości, pisze i pije, pije i pisze. Do domu Julie wchodzicie na własne ryzyko. To przedziwna gospodyni. Jej słowotok bawi, lecz może też męczyć, przede wszystkim zaś zmusza do zastanowienia się nad wieloma niewygodnymi kwestiami. Uważajcie więc, czy na dnie słodkiego likieru, którym was częstuje, nie czai się pet. Petra Hůlová w swojej najbardziej osobistej książce nie tylko znów zaskakuje językową inwencją, ale też otwarcie porusza trudne tematy, jak kobieta przed dylematem: kariera czy dzieci, piekło małżeńskie, alkoholizm, przemijanie. Na podstawie książki powstała sztuka teatralna, grana w praskim teatrze Studio Hrdinů (2017, reż. Kamila Polívková). Za polski przekład tłumaczka, Julia Różewicz, otrzymała nominację do Nagrody Literackiej Gdynia 2018.