Publisher: Wydawnictwo-hm
Wojciech Magiera
Gdy wiadomość o śmierci znanej artystki, Magdaleny M Dąbrowskiej, przedostaje się do opinii publicznej, budzą się dawno uśpione demony. Wypływające na wierzch historie z przeszłości wciągają w przedziwną grę kolejne osoby: Aleks - byłą kochankę zmarłej, Damiana - złodzieja z dużymi ambicjami i kartą przetargową, Lesława - żyjącego beztrosko męża M, a także Martę - jego asystentkę powoli odkrywającą mroczny świat chciwości i ludzkich pragnień. Wszystko to komplikują głosy zza grobu, a pogoń za jednym z obrazów M uwydatni w ludziach ich pierwotne instynkty. Kto pogrąży się całkowicie, a kto ocaleje z tej nieczystej rozgrywki?
Patrick Ness
Jak zakończy się świat? Świat zakończy się w ogniu. W zimny niedzielny wieczór na początku 1957 roku Sarah Dewhurst stała z ojcem na parkingu stacji benzynowej Chevron, czekając na smoka, którego najęli do pomocy na farmie Musieli zatrudnić zwierzę, bo nie było ich stać, żeby zapłacić za pracę ludziom. Jednak przybyły smok Kazimir okazuje się kimś więcej, niż mogłoby się wydawać. Sarah ciekawi to stworzenie, które rzekomo nie posiada duszy, ale najwyraźniej stara się zapewnić dziewczynie bezpieczeństwo. Smok wie coś, czego ona nie wie. Przybył na ich farmę z przepowiednią. Przepowiednią, w którą są zamieszani groźny zabójca, kult czcicieli smoków, agenci FBI, a także sama Sarah Nowa wielowarstwowa powieść Patricka Nessa łączy elementy historyczne i fantastyczne, by opowiedzieć niesamowitą historię i poruszyć uniwersalne tematy fanatyzmu i wojny, a także odwagi i siły, które mogą się im przeciwstawić.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Kardynał Murri położył gazetę na stole, wstał i przeszedł ku oknu. Spojrzał w dół na Tybr wijący się nieopodal pałacu zielonomętnymi falami, w górę ku obłokom lekkim wiatrem pędzonym i powtórzył wyraz przed chwilą, gdy kończył czytać, wypowiedziany: kanalia! Powtórzył go z przyciskiem, ze złością: – Kanalia! Chciał patrzeć dalej przed siebie, ale nie mógł; mimo woli cofnął się od okna i znowu wziął gazetę w rękę. ...„Włos Damoklesa”... Jakiś nowy pismak, jakieś nowe zjawisko, jakiś Łanowski, nie wiadomo Moskal, Polak czy Słoweniec, w tym świstku anarchistycznym rzucił Rzymowi: „Czy widzisz cień włosa Damoklesa pod słońce?...” Kardynał Murri nie był trwożliwy. Ogromny, silny, herkulesowej budowy, chłop kalabryjski rodem, miał się za potęgę, na której jak na filarze wysokie sprawy świata oprzeć się mogą. Z wydęciem też zuchwałym wargi czytał wyzywające frazesy. Tylko – Że czuł się pulsu, z którego wynikły, blisko...
Pływające krowy, czyli zdrowo zakręconego Podlasia i nie mniej zakręconej Suwalszczyzny część druga
Urszula Arter, Wojciech Koronkiewicz
O KSIĄŻCE: Kiedy oddawałem w Wasze ręce tom pierwszy Podlasia zdrowo zakręconego - opowieści Wojciecha Koronkiewicza o ludziach, którzy na Ścianie Wschodniej żyją z marzeń, w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że cieszyć się ona będzie tak dużym zainteresowaniem... Patrzyłem ze zdumieniem, jak książka krąży po całej Polsce, jak na jej podstawie organizowane są wycieczki po Podlasiu oraz Suwalszczyźnie, jak w mediach społecznościowych krążą zdjęcia, na których bohaterowie tej książki, w książce, przy rozdziałach, których są bohaterami, składają autografy... Uśmiechałem się, bo nie było w zasadzie spotkania autorskiego, na którym Wojtkowi nie zadano sakramentalnego pytania: czy będzie część druga Podlasia zdrowo zakręconego? Przez długi czas nie mogłem zrozumieć, na czym polega fenomen tej książki, aż wreszcie do mnie dotarło: przecież to opowieść o Suwalszczyźnie i o Podlasiu przez pryzmat ludzi, którzy tam mieszkają... A żaden, nawet najbardziej misternie ilustrowany przewodnik, nie zachęci do odwiedzenia danej części świata bardziej niż zwykła ludzka opowieść... Bo Miejsce to przede wszystkim ludzie... Wojtek, który jak mało kto, umie i lubi (bo to nie zawsze idzie w parze) słuchać, już dawno to zrozumiał, zrozumieliście Wy, i w końcu do mnie to dotarło... Dlatego dostajecie to, na co tak długo czekaliście: część drugą opowieści o ludziach, którzy żyją z marzeń, autorstwa Wojtka i Urszuli Arter, bez której książki tej długo by jeszcze nie było... Przyjeżdżajcie na moją ukochaną Ścianę Wschodnią, posłuchajcie opowieści, dobrze zjedźcie, lecz wyjedźcie z uczuciem niedosytu i wracajcie... Zapraszam serdecznie do smakowitej podróży po zdrowo zakręconym Podlasiu i nie mniej zakręconej Suwalszczyźnie! Piotr Brysacz, wydawca, dyrektor artystyczny festiwalu literackiego Patrząc na Wschód O AUTORACH: Urszula Arter - urodzona i wychowana w Lidzbarku Warmińskim. Mieszkała też w Poznaniu, Ciechanowie, Łodzi i Warszawie. Białystok sobie wybrała i wyprowadzała się z niego trzy razy. Aż została. Ma papiery na pedagoga-kulturoznawcę, socjoterapeutę i menadżera kultury. Oprócz tego była: zbieraczką owoców, sprzątaczką, prasowaczką czapek, pomywaczką, barmanką, dziennikarką, dyrektorką, korektorką, animatorką, sekretarką, redaktorką, recytatorką, przedstawicielką handlową, pieśniarką, konferansjerką, rzeczniczką. Obecnie pracuje w urzędzie. Jest matką dwóch córek. Wielbi książki, ludzi, głośną muzykę i długie rozmowy. Lubi rękodzieło i gotowanie "nawinie". Wojciech Koronkiewicz, urodzony w Białymstoku w kwietniu 1969 roku, syn Janusza i Danuty. Mieszkał po pół roku w Paryżu, Nowym Jorku i Warszawie, ale zawsze wracał. W Białymstoku czuje się najlepiej. Rodzina katolicka, ale dziadek prawosławny. W dodatku maszynista! Na parowozie jeździł. Jak go Babcia zobaczyła, ślub w tydzień był! Wojciech Koronkiewicz jest dziennikarzem. Kiedyś pisał wiersze i malował po ścianach. Filmy kręcił. Teraz wyprowadza psy ze schroniska. Ma piękną żonę, dwoje dzieci i kota. Jeździ rowerem. Autor książek Z Matką Boską na rowerze. Podróż do cudownych obrazów, ikon i świętych źródeł Podlasia, Podlasie zdrowo zakręcone. Podróż po krainie niezwykłych ludzi i zapomnianych smaków oraz Nie zbiera się jabłek z tego sadu. Podróż do grobów, duchów i ukrytych skarbów Podlasia. FRAGMENT KSIĄŻKI: Jedziemy zobaczyć ostatnie pływające krowy. Osiem sztuk, które co rano przepływają rzekę w drodze na pastwisko. Niegdyś zjawisko bardzo popularne. Jeśli łąki znajdowały się na drugim brzegu rzeki, a do mostu było daleko, wganiało się krowy do wody i płynęły. 25 lat temu dla Telewizji Białystok nagraliśmy z Krzyśkiem Więckowskim krowy płynące przez Narew w Niwkowie pod Wizną. 10 lat temu widziano pływające krowy w Brzostowie nad Biebrzą. Czy nadal tam pływają? Tego nie wiem. Wiem, że nad Bugiem wciąż płyną. Droga zwęża się coraz bardziej, asfalt zamienia się w szutrówkę i w końcu skręca do lasu. Jakieś domy. To tu. Dalej jest tylko rzeka. Szeroka, rozlana, podchodzi aż pod budynki. Przyjmuje nas pan Bolesław. Prowadzi do domku na skarpie. Rozsuwa okna. Bo nie wystarczy przecież patrzeć. To trzeba słyszeć, to trzeba czuć. Wielka rzeka płynie wprost na nas. - 1 maja minie 22 lata, gdy zdecydowaliśmy się otworzyć agroturystykę - mówi pan Bolesław. - Ludzie pukali się w głowę. Nie dawali nam szans. Mówili, że przegramy. A ja dzisiaj wiem, że wygraliśmy. Dużo osób nam nawet zazdrości. Że się powiodło. Tymczasem nie ma co zazdrościć. Trzeba spróbować. We wsi jest kilka gospodarstw, które przyjmują gości. Mówi zupełnie inaczej niż człowiek z miasta. Ale też inaczej niż reszta województwa. Jest w jego akcencie coś nowego. Czy to już wpływ pobliskiego Mazowsza? - Jesteście na samym końcu Podlasia - mówię. - Albo na początku. Tymczasem wygraliście konkurs na najlepszą agroturystykę. - Tak - uśmiecha się Bolesław. - Komisja przyjechała i powiedziała, że za sam widok. Nikt nie miał takiego widoku! Nikt! Już bliżej rzeki nie można mieszkać. Tymczasem widziałem, że niektórzy się reklamują, domek na Bugiem, 5 km od rzeki. A u nas wszędzie woda. - O tych krowach chciałem - mówię. - Och, krowy! - Bolesław łapie się za głowę. - My to już piąte pokolenie. Pradziadek, dziadek, ojciec, ja i moja córka Dominika. Piąte pokolenie, które nie przerwało przepędzania krów na drugą stronę rzeki. Pan nie znajdzie takiego miejsca w Europie. Z taką tradycją. 50 lat temu dużo osób się trudniło przepędzaniem bydła. Bo łąki są na drugim brzegu. I jakby krowy szły przez most, to 40 kilometrów musiałyby dziennie robić. - Więc pan wpędza krowy do wody i one sobie płyną - mówię. - No, to nie takie proste - śmieje się Bolesław. - Bo stado podstawowe już pływa. Ale są młode sztuki, więc trzeba je przyuczyć. Bo krowa umie pływać, ale za pierwszym razem jest stres, obawa. Boi się wody. Bariera taka. Potem jest to przyjemne. Ale pierwsze przepłynięcie, to czepiamy sznur do rogów i płyniemy powoli w pychówce. Kiedyś, jak mieliśmy stado 30 krów, to tak jak w westernie. We dwóch albo we trzech. Z obu stron. - Teraz płynie osiem krów - mówię. - Osiem, czasem dziesięć - mówi Bolesław. - Zrezygnowaliśmy z oddawania mleka do mleczarni. Teraz na własne potrzeby mamy. Przerabiamy je sami. Na sery, na masło. - Widziałem, dwie krowy w szklarni stoją - mówię. - Potrzebowałem trochę nawozu pod warzywa i pomidory - mówi Bolesław. - Zamiast nosić z obory, przyprowadziłem do środka krowy. Bardzo im się tam podoba. Ciepło mają i oglądają całe podwórko. Po kilku dniach je zabiorę, ziemię skopię i ogródek mam gotowy. - To prawda, że krowy nie mogą się już doczekać pływania? - pytam. - Prawda, już mi czasem uciekają - mówi Bolesław. - Widzą, że na drugim brzegu trawa zielona. I jak słońce zaświeci, to kąpać się chcą. Są ludzie, którzy mówią, że zwierzęta nic nie rozumieją. Tymczasem zwierzęta lepiej rozumieją jak ludzie. Tylko my ich nie rozumiemy. Prowadzam krowy do wodopoju, więc widzę ich radość. Tu była taka pani, która teledysk nagrywała. Pani Sanah. I ona mówi, że nie pije mleka. Ale od moich krów się napije. Bo one takie czyste. Jak mają być brudne, gdy kąpią się dwa razy dziennie? Mało który człowiek się kąpie dwa razy w ciągu dnia. Na pastwisku też się nie brudzą. - Ludzie specjalnie przyjeżdżają, żeby zobaczyć pływające krowy? - pytam. - Tak, to nasza największa atrakcja - śmieje się Bolesław. - Jedna pani aż spod Olsztyna przyjechała zobaczyć. Bo szukała wszędzie i nigdzie już nie ma. Nawet na Narwi. Tylko u nas. Jak zrobiła nam reklamę, to w zeszłym roku nazjeżdżało się fotografów z całej Polski! - Więc kiedy rano idziecie przeganiać krowy, to najpierw budzicie gości: "Wstawajcie! Wstawajcie! Krowy idą pływać!" - mówię. - Sami już na brzegu czekają! - śmieje się Bolesław. - Kajaki pożyczają, żeby mieć lepsze ujęcie. Na pychówkę wchodzą. Jedna pani zrobiła zdjęcie i wygrała konkurs na najlepsze zdjęcie wakacji. Na okładkę trafiło w "Gazecie Współczesnej". Przysłała nam potem tę gazetę. Reklamy nigdy za dużo! - Słyszałem, że jedna krowa 20 lat ma, to prawda? - pytam. - Tak, to prawda - mówi Bolesław. - Ten sezon jeszcze popływa. Już trochę odstaje. Najsłabiej płynie. Zostaje w tyle. Już trochę podupada. - Bo krowy ile żyją? - pytam. - W takich oborach specjalistycznych, w fabrykach mleka - zastanawia się Bolesław - to siedem lat. Góra dziesięć. Tak słyszałem od weterynarzy. - Krówka całe życie przypięta do rury w oborze. - mówię. - Świata na oczy nie widziała, po trawce nie biegała, siedem lat i do widzenia! A u was i łąka, i sobie jeszcze popływa. Nic dziwnego, że formę ma! - I na plaży poleży sobie jeszcze - mówi Bolesław. - Bo na drugim brzegu plaża jest. I jak jest ciepło, bo Polska to bardzo ciepły kraj teraz, to krówka podje trawy i wchodzi do rzeki się schłodzić. Potem znów podje. Na piasku się rozłoży. Jak w Grecji. Jak chcą się położyć, a mają trawę i piasek, to wybierają piasek. - Nic dziwnego, że dożyła 20 lat - mówię. - I osiemnaście cielaczków miała - śmieje się Bolesław. - Muszę poznać tę bohaterkę - powiadam. - Ale zanim pójdziemy, to o grzybach muszę wspomnieć. Podobno goście przyjeżdżają do Was z własnymi suszarkami. - Przez te 22 lata oddałem może kilka przyczep grzybów - mówi Bolesław. - Lubię, gdy ludzie są zadowoleni. Więc prowadzę do grzybnych miejsc. Pokazujemy co i jak zbierać, bo niektórzy miastowi nie umieją. Nieraz i przebieramy razem grzyby, bo rozmaite goście zbierają. Są oczywiście grzybiarze zawołani, którzy biorą już własne suszarki, aby więcej grzybów wywieźć. Tylko mało kto pamięta, że ceny energii wzrosły i jak taka suszarka cały dzień pracuje, to my potem płacimy rachunek. Wystarczyłby napiwek. Ryba też ciągle w Bugu jest. Choć nie tak dużo jak kiedyś. Zabieram ludzi na wędkowanie. Na kajaki. Na bobrze tamy. Mamy też w ofercie pływanie w trzech rzekach. W Bugu, w Nurcu i Pychłówce. Wyprawa na cały dzień. Brodzimy, pływamy, moczymy się. Jedna pani, lat może 50, kiedy wróciła po południu z takiej wycieczki, powiedziała: "Ja pierwszy raz w życiu czuję głód". Dziwne, nie? Bo my bierzemy tylko wodę. I cały dzień na świeżym powietrzu. Pływał pan jednego dnia w trzech rzekach? - Widzę, jak się pan uśmiecha - mówię. - Pan to lubi, prawda? - To trzeba kochać - śmieje się Bolesław. - Inaczej pan pęknie!
Sebastian Bielak
W dalekim zakątku świata Po bezdrożach Alaski to fascynująca relacja z podróży po Alasce pełnej przygód, dzikiej przyrody oraz interesujących ludzi. Razem z autorem weźmiemy udział w raftingu na rzece Kenai, przepłyniemy łodzią lub kajakiem prawie 900 kilometrów wzdłuż biegu Jukonu największej rzeki Alaski, będziemy obserwować z bliska niedźwiedzie grizzly, ursony i bieliki amerykańskie, łowić ryby w rzekach, w których aż roi się od wielkich szczupaków i wędrujących na tarło łososi. Powędrujemy leśnymi duktami pełnymi świeżych tropów baribali, przeżyjemy nawet rzeczne tsunami i pożar tajgi. Oprócz wielu sympatycznych Amerykanów oraz północnoamerykańskich Indian spotkamy też potomków Polaków, którzy dawno temu przybyli na ten skrawek świata szukać szansy na lepsze życie.
Martin Pollack
Martin Pollack zabiera czytelników w pełną nostalgii wędrówkę po świecie, którego centrum były Przemyśl i Drohobycz, powietrze było pyszne i świeże, na głównym placu miejskim mieszały się dziesiątki języków, a w lokalnej prasie opryszków traktowało się jak bohaterów. Jednocześnie to świat nierówności społecznych, biednych i brudnych sztetli, korupcji oraz wyzysku robotników z drohobyckich pól naftowych. Po Galicji to niezwykła podróż w czasie do epoki minionej, opowieść o tęsknocie za lepszym i dostatniejszym życiem. Książka Martina Pollacka pokazuje, jak wielkie możliwości artystyczne i poznawcze zawiera ten rodzaj pisarstwa, który Clifford Geertz określa mianem gatunków zmąconych. Bo Po Galicji jest i nie jest reportażem literackim, jest i nie jest esejem historycznym, jest i nie jest książką z antropologii kulturowej. Nie jest, ale zarazem jest tym wszystkim jednocześnie. I to na sposób nowatorski i znakomity. Ryszard Kapuściński
Joana Marcús
Kontynuacja jednej z najpopularniejszych powieści na Wattpadzie Wszystko się zmieni po grudniu. Czas to pojęcie względne. Dla jednych płynie bardzo szybko, dla innych wręcz przeciwnie. Dla Jenny Brown ostatni rok ciągnął się w nieskończoność. Kiedy próbujesz ułożyć sobie życie po rozstaniu, czas rządzi się innymi prawami, a rok spędzony z dala od Jacka Rossa okazał się jednym z najtrudniejszych wyzwań. W końcu udało jej się jednak przezwyciężyć kryzys, popracować nad sobą i stać nową Jenną, która ma w życiu nowy cel: skończyć studia. Choćby oznaczało to powrót do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło i z którym wiąże się tak wiele wspomnień. Choćby oznaczało to konieczność zmierzenia się z konsekwencjami wszystkich decyzji, jakie podjęła rok wcześniej. Jenna jest przekonana, że wszystko, co wydarzyło się przed grudniem, to już przeszłość, jednak co wydarzy się po grudniu?
Pod redakcją: Roselyne Dupont-Roc Antoine’a Guggenheima
To właśnie w tym okresie dokonała się przemiana początkowo marginalnego ruchu zwolenników Książka Po Jezusie. Pierwsze wieki chrześcijaństwa jest dziełem monumentalnym w swojej skali oraz encyklopedycznym pod względem wykonania. Przedstawienia ona Czytelnikom szeroką panoramę historii rozwoju myśli, literatury, teologii i kultury materialnej pierwotnego chrześcijaństwa. Moment początkowy to rozpoczęcie działalności pierwszej wspólnoty jerozolimskiej - skupionej wokół pamięci o życiu i nauczaniu Jezusa - oraz enigmatycznego doświadczenia, jakie miał przeżyć Paweł z Tarsu (wtedy jeszcze Szaweł prześladowca) na drodze do Damaszku, aby stać się pierwszym wielkim propagatorem "Dobrej Nowiny". Zakres czasowy opisywanych wydarzeń sięga aż po okres prześladowań za cesarzy Decjusza i Waleriana (połowa III w.), gdy chrześcijaństwo musiało stanąć do otwartej konfrontacji z "teologią polityczną" cesarskiego Rzymu i nieakceptowanymi ze swojej perspektywy ambicjami instytucji państwa. Ten przełomowy okres w historii chrześcijaństwa, zgodnie z tytułem, obejmuje pierwsze wieki "po Jezusie". Były to czasy konstytutywne dla chrześcijaństwa jako religii, która - często w niełatwy i nieoczywisty sposób - musiała nabrać swojej specyfiki oraz zbudować własną tożsamość i myśl oraz zbudować struktury (stąd też i kwestia "wynalezienia" chrześcijaństwa). Odbywało się to w pewnym dystansie, a czasem nawet w otwartej opozycji zarówno wobec judaizmu, z którego się ta religia wywodziła, jak i kultury grecko-rzymskiej, w której wyrosła. nauk Jezusa w znaczące zjawisko religijne, instytucjonalne i społeczne, które wkrótce miało przekroczyć bariery Imperium, aby finalnie odegrać bardzo istotną rolę w dalszej historii świata. Po Jezusie to efekt pracy ponad 80 uznanych specjalistów, zarówno badaczy różnych wyznań, jak i uczonych niekonfesyjnych, którzy z wykorzystaniem nauk historycznych, archeologii, papirologii i epigrafiki, jak również literaturoznawstwa, religioznawstwa, ikonologii czy historii teologii lub socjologii ruchów religijnych pragną zaprezentować Zainteresowanym nowoczesne kompendium wiedzy o wczesnym chrześcijaństwie i o świecie, w którym przyszło mu się rozwijać. Jest to przy tym dzieło zgodne z najbardziej aktualnym stanem wiedzy (uwzględniające jednak także różnice interpretacji badawczych oraz kwestie dyskusyjne), które do rąk polskiego Czytelnika mamy przyjemność oddać niedługo po ukazaniu się francuskiego oryginału (2020). dr Sławomir Poloczek
Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii
Paweł Pieniążek
W marcu 2019 roku, po odbiciu z rąk dżihadystów ich ostatniej enklawy, wioski Baguz na wschodzie kraju, Syryjskie Siły Demokratyczne ogłosiły koniec kalifatu. Przez osiem lat wojny Syryjczycy oglądali coraz to nowe mundury wojsk syryjskich, kurdyjskich, antyrządowych bojówek, dżihadystów, zagranicznych armii. Bratobójcza wojna domowa przerodziła się w wojnę zastępczą, prowadzoną przez największe potęgi w regionie i na świecie. Państwo Islamskie, które jeszcze kilka lat temu wydawało się niepokonane, zeszło do podziemia. Nie oznacza to jednak, że zostało pokonane. Wciąż stanowi zagrożenie, odpowiada za zamachy i działania dywersyjne, sieje destabilizację i chaos. Jednak teraz to Rosja, Iran, Turcja czy Stany Zjednoczone decydują o przyszłości Syrii. Dominację zagranicznych wojsk widać doskonale na przykładzie lotnictwa, to ono w znacznej mierze zadecydowało o klęsce antyrządowej rebelii, pokonaniu Państwa Islamskiego czy zajęciu regionu Efrîn, który Kurdowie utracili na rzecz Turcji. Same naloty nie wystarczą, by zwyciężać w bitwach, ale dają ogromną przewagę. Prowadzą jednak do ogromnych zniszczeń i strat wśród ludności cywilnej. Lata toczącej się wojny dotknęły niemal każdą syryjską rodzinę. Młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni stracili zdrowie, pochowali bliskich, a ich domy obróciły się w pył. Trudno im zapomnieć o przelanej krwi. Paweł Pieniążek, doświadczony dziennikarz i korespondent wojenny, rzetelnie opisuje rozczarowanie syryjską wiosną. Pokazuje, jak szybko można skruszyć stabilność codzienności i jak trudno jest podnieść się po latach wojny i prześladowań.
Po Kapuścińskim. Szkice o reportażu
Urszula Glensk
Wyróżnienie „KSIĄŻKA MIESIĄCA” Magazynu Literackiego "Książki" „Reportaż i literatura to związek partnerski, który nie wszystkim się podoba. Niektórzy pisarze fikcji i literaturoznawcy, nie zauważają go wcale. Inni tolerują jego istnienie, ale krzywią się z niesmakiem, bo to «bękart literatury». Ich zdaniem tylko to, co zmyślone, tylko fikcja zasługuje na miano sztuki. Urszula Glensk nie gorszy się, nie oburza. Przeciwnie. Widzi w reportażu pełnoprawny i wartościowy gatunek literacki. I jest to spojrzenie pionierskie”. Wojciech Tochman „Książka jest bardzo dobrym przykładem pisania «do rzeczy» w sposób atrakcyjny, eseistyczny, a także wolny, w tym sensie, że nie przeciąża jej balast przypisów i bibliografii naukowej”. Prof. dr hab. Krzysztof Stępnik Zbiór szkiców o współczesnym reportażu i dokumentalistyce napisany ze znawstwem, talentem i wrażliwością. Autorka odczytuje dzieła polskiej i światowej literatury faktu – reportaże obyczajowe, wojenne, biograficzne. Wiele miejsca poświęca twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, Kazimierza Nowaka, Slavenki Drakulić i Åsne Seierstad. Całość składa się na studium o przemocy i humanitaryzmie, o dobrych i słabych książkach, o fotografach i dokumentalistach. Urszula Glensk – literaturoznawca i krytyk literacki. Zajmuje się historią reportażu i współczesną prozą dokumentalną. Pracuje w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. W refleksji badawczej łączy literaturoznawstwo i antropologię kultury. Opublikowała kilkadziesiąt artykułów, m.in. w „Pracach Literackich”, „Znaczeniach”, „Nowych Książkach” i w serii „Colloquia Anthropologica et Communicativa”. Jest autorką książek – monografii Proza wyzwolonej generacji 1989-1999 oraz zbioru Trzy szkice o przewartościowaniach w kulturze, a także współautorką podręcznika creative writing Jak zostać pisarzem? (nagroda Magazynu Literackiego Książki).
Po kręgosłupie Europy. Rowerem z Paryża do Santiago de Compostela
Dariusz Lipiński
Wbrew temu, co mógłby sugerować podtytuł, książka nie jest jedynie relacją z rowerowej wyprawy z Paryża do Santiago de Compostela, choć oczywiście jest nią również. Nie jest przewodnikiem turystycznym po trasie pielgrzymkowej, choć zawiera jego elementy. Jest pisaną z nietypowej perspektywy siodełka rowerowego próbą publicystycznej analizy niektórych problemów współczesnej Europy (tożsamość Europy, chrześcijaństwo, islam, średniowiecze, źródła i mechanizm działania współczesnej poprawności politycznej itd.), którymi w innych formach autor zajmował się wcześniej jako poseł na Sejm RP i wiceprzewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Oprócz tego: trochę rozważań religijnych i filozoficznych, a także garść napisanych w lekkim stylu osobistych wspomnień, jak to z tą Europą dawno temu (a przecież tak niedawno) bywało.
Małgorzata Wójcik-Dudek
Materiały do książki Po lekcjach Małgorzaty Wójcik-Dudek obejmują artykuły już wcześniej publikowane. Wszystkie teksty zostały przejrzane, poprawione i uzupełnione. Kompozycja pracy zaproponowana przez autorkę wydobywa z nich najistotniejsze treści, a sąsiedztwo poszczególnych tekstów umożliwia ich dialog, nierzadko również krytyczny komentarz. Artykuły podejmują zagadnienia po pierwsze bliskie zainteresowaniom badawczym autorki oraz po drugie − wynikające z jej doświadczenia zawodowego. Ich tematyka oscyluje wokół dwóch obszarów: literatury dla niedorosłych i wybranych „lektur szkolnych” poddanych procedurom interpretacyjnym, które pozwoliłby odświeżyć oraz poszerzyć horyzont szkolnego czytania kanonicznych tytułów. Autorka wychodząc od mikroanaliz, przechodzi do uogólnień umożliwiających włączenie proponowanych tekstów do opowieści o potrzebie refleksji nad „szkołą szczęśliwą”, skoncentrowaną na trosce i budowaniu wspólnoty. Tego typu odczytanie tekstów literackich czyni z nich oryginalny materiał do przemyślenia miejsca oraz roli edukacji (humanistycznej) we współczesnym świecie.
Po metaetyce. Dobro i powinność w etykach naturalistycznych
Piotr Makowski
Etyka nie jest dziś martwa, jak chcą twierdzić niektórzy. Chodzi bowiem o to, by zrozumieć i do końca przemyśleć konsekwencje odmetafizycznienia oraz przemiany statusu etyki ze względu na normatywną przemianę samej sfery praktyki. Jedno i drugie powoduje, że narzędzia, za pomocą których dawniejsza etyka budowała normatywne konstrukty o uniwersalistycznym zasięgu – przekonana o ich autorytatywności – są w dużej mierze bezużyteczne. Odpowiednim współcześnie stanowiskiem filozoficznym dla rozumienia etyki i rozwiązywania problemów praktycznych okazuje się naturalizm – kładący nacisk na krytyczną refleksję, wolną od metafizycznych mrzonek i teologicznie obciążonych konstruktów, pilnujący zgodności pojmowania tego, co praktyczne, z naukowym obrazem świata, ale i unikający scjentystycznego redukcjonizmu. Nie da się dziś uprawiać etyki bez świadomości tego, iż nie może ona być sprzeczna z szeroko uznawaną i empirycznie potwierdzoną wiedzą naukową. (…) tylko w oparciu o zaplecze naturalistyczne można dziś przekonująco rozwiązywać problemy takie, jak aborcja czy eutanazja. Etyka naturalistyczna ma charakter redukcjonistyczny wyłącznie w aspekcie metodycznego wystrzegania się nadmiaru pojęciowych wydatków w rozumieniu podmiotowości praktycznej i statusu akceptowanych przez nas sądów etycznych. Taki „redukcjonizm” można uznać za konstytutywny dla naturalizmu w etyce o tyle, że bez niego sądy na temat dobra i powinności tracą swoją przedmiotową sensowność i związek z doświadczeniem, czyniąc z etyki dziedzinę, w której pojawiają się tajemnicze, metafizyczne „artefakty”. (z Rozważań końcowych: Metaetyka po metaetyce: naturalizacja podstaw etyki)
Wojciech Śmieja
Polacy, stańcie się znowu mężami, jak byliście nimi za czasów świetności waszej, ale nie jedynie na polu bitwy! pisał filozof Bronisław Ferdynand Trentowski. Marszałek Piłsudski? Inżynier Karwowski? Lech Wałęsa? A może Adaś Miauczyński? Jaki był wzorcowy polski mężczyzna ubiegłego wieku? I czy w ogóle istniał? Wojciech Śmieja prowadzi nas przez kolejne dekady XX wieku, krok po kroku nakreślając historię polskiej męskości, jej archetypów i atrybutów: od honorowych ułanów przez awansujących robotników aż po transformacyjnych biznesmenów. Zapuszcza się również na peryferia, pisząc o tych, którzy nie mieścili się w dominującej narracji. Łącząc narzędzia antropologiczne z rozległą wiedzą literacką i kulturową, błyskotliwie obala mity i rozbraja stereotypy narosłe wokół polskich ikon męskości ubiegłego stulecia. Jednocześnie zachęca nas do refleksji nad tym, jak na nowo opowiedzieć historię Polski przez pryzmat przemian modeli bycia mężczyzną.
Piotr Szewc
Zbiór najnowszych wierszy, pisanych przez Piotra Szewca w latach 2018-2019, w którym dominuje nastrój ocalającej liryki utraty i medytacji o zmienności świata. Składa się z 50 intrygujących wierszy o różnorodnej tematyce, zawiera wątki związane z podzamojskim dzieciństwem autora, przywołuje wiejskie pejzaże, szkołę, klimat schyłku lat sześćdziesiątych. Ale nie jest to tylko rzecz o jednym miejscu i jednej rodzinie to opowieść, bardzo żywa, przywołująca dawny świat, ale i podróże i przyjaźnie. Jest to też rzecz o przedmiotach, naturze, o rozdarciu między byciem (pojawianiem się) na prowincji i powrotach do wielkiego miasta, gdzie musi wystarczać pamięć.
Weronika Wierzchowska
Po zakończeniu drugiej wojny światowej trzy dziewczyny z 1. Samodzielnego Batalionu Kobiecego przemierzają na ciężarówkach, furmankach, konno i piechotą miasta i wsie Dolnego Śląska. Celem wyprawy jest Zalipie Dolne koło Lubania, gdzie platerówki mają się osiedlić. Podróż obfituje w przygody i niebezpieczeństwa. Trwa akcja przesiedleńcza. Na Ziemie Odzyskane napływają osadnicy z Kresów, szukając nowego miejsca do zamieszkania. W tych niespokojnych czasach trudno uniknąć spotkania z niemieckimi partyzantami i maruderami, bandami szabrowników i sołdatami z Armii Czerwonej. Pomimo wielu przeszkód nowo przybyli mieszkańcy próbują powrócić do normalności. Po nowe życie to powieść przygodowo-obyczajowa rozgrywająca się na polskim Dzikim Zachodzie w 1945 roku. Realia Polski powojennej zostały opisane z dbałością o szczegóły historyczne i tło obyczajowe. Warto poznać bohaterki, które nie dają sobie w kaszę dmuchać!
Jacek Dukaj
NIE CZYTASZ PRZEŻYWASZ NIE PISZESZ JESTEŚ PRZEŻYWANY Chęć przekazywania emocji, myśli towarzyszy nam od zawsze. Od jaskiniowych malowideł, przez plemienne mity, do wielotomowych opowieści. Dotąd byliśmy skazani głównie na język i pismo, przekazujące symbole przeżyć. Jednak technologie bezpośredniego transferu wrażeń zmysłowych - od fonografu do telewizji i virtual reality pozwalają przekazywać same przeżycia. I to przeżycia zyskują autonomię i stają się podmiotami, a człowiek ich igraszką. Nie opowiadamy śpiewu słowika. Nie opisujemy śpiewu słowika. Słyszymy śpiew słowika. Nie wyobrażamy sobie cudzego cierpienia na podstawie abstrakcyjnych symboli. Cierpimy. NADCHODZI EPOKA POSTPIŚMIENNA Możemy ją sobie już dzisiaj przedczuwać w półprzytomnym dryfowaniu po klipach na jutiubie, oglądanych przed snem bądź w otępiającym zmęczeniu. Senność, zmęczenie, alkohol pomagają nam, urudzonym w myślunku pisma, wyłączyć agencje mózgu domagające się liniowej konstrukcji opowieści. Po piśmie ukazuje nasze czasy jako okres przejściowy do epoki pełnej władzy przeżyć, z człowiekiem obsługiwanym przez inteligentne otoczenie, które lepiej i piękniej od niego żyje jego życie. Życie żyje się poza nami, tylko od czasu do czasu przepływając przez nasze mózgi. Kim będą ludzie całkowicie wyzwoleni z pisma i jego tworów: z logiki, idei, prawa, racjonalności? Czy człowiek stanie się szczęśliwą maszyną do przeżywania? Jak będzie uprawiał politykę? Jakie religie pozajęzykowe będą miały do niego dostęp? Jakie wartości będą go zajmowały? PO PIŚMIE PROWOKUJE, ZASKAKUJE, POBUDZA DO MYŚLENIA AUDIOBOOK W INTERPRETACJI MACIEJA KOWALIKA
Jacek Dukaj
NIE CZYTASZ PRZEŻYWASZ NIE PISZESZ JESTEŚ PRZEŻYWANY Chęć przekazywania emocji, myśli towarzyszy nam od zawsze. Od jaskiniowych malowideł, przez plemienne mity, do wielotomowych opowieści. Dotąd byliśmy skazani głównie na język i pismo, przekazujące symbole przeżyć. Jednak technologie bezpośredniego transferu wrażeń zmysłowych - od fonografu do telewizji i virtual reality pozwalają przekazywać same przeżycia. I to przeżycia zyskują autonomię i stają się podmiotami, a człowiek ich igraszką. Nie opowiadamy śpiewu słowika. Nie opisujemy śpiewu słowika. Słyszymy śpiew słowika. Nie wyobrażamy sobie cudzego cierpienia na podstawie abstrakcyjnych symboli. Cierpimy. NADCHODZI EPOKA POSTPIŚMIENNA Możemy ją sobie już dzisiaj przedczuwać w półprzytomnym dryfowaniu po klipach na jutiubie, oglądanych przed snem bądź w otępiającym zmęczeniu. Senność, zmęczenie, alkohol pomagają nam, urudzonym w myślunku pisma, wyłączyć agencje mózgu domagające się liniowej konstrukcji opowieści. Po piśmie ukazuje nasze czasy jako okres przejściowy do epoki pełnej władzy przeżyć, z człowiekiem obsługiwanym przez inteligentne otoczenie, które lepiej i piękniej od niego żyje jego życie. Życie żyje się poza nami, tylko od czasu do czasu przepływając przez nasze mózgi. Kim będą ludzie całkowicie wyzwoleni z pisma i jego tworów: z logiki, idei, prawa, racjonalności? Czy człowiek stanie się szczęśliwą maszyną do przeżywania? Jak będzie uprawiał politykę? Jakie religie pozajęzykowe będą miały do niego dostęp? Jakie wartości będą go zajmowały? PO PIŚMIE PROWOKUJE, ZASKAKUJE, POBUDZA DO MYŚLENIA AUDIOBOOK W INTERPRETACJI MACIEJA KOWALIKA
M.M. Aries
Nie uciekniesz. Zawsze cię znajdę - słowa te prześladują Samanthę, która za wszelką cenę próbuje odciąć się od przeszłości i w niewielkim miasteczku na końcu świata ułożyć sobie życie od nowa. Nowy dom, nowe miasto i znajomi dają szansę na to, że można zacząć z czystą kartką i wymazać z pamięci trudne doświadczenia. Nadzieja jednak nie trwa długo, a zło, przed którym ucieka Samantha, czai się tuż za rogiem. Tym razem jednak dziewczyna nie jest sama, a przy jej boku pojawiają się nowi przyjaciele, którzy z pełną wiarą i zaangażowaniem stają naprzeciw zagrożeniu. Zaczyna się walka o życie. Po prostu bądź to opowieść łącząca w sobie romans, obyczaj i kryminał. To idealny przepis na pasjonującą historię miłosną rozgrywającą się w obliczu zagrożenia, tajemnicy i niedomówień. Pod płaszczykiem ciszy i spokoju maleńkiej miejscowości tętnią życiem ludzkie historie niewolne od bólu, rozczarowań i zwątpienia. Czy los pozwoli, aby Samantha i Mason pokonali przeciwności losu i zaznali wspólnego szczęścia? Istnieją tacy, którzy zrobią wszystko, aby do tego nie dopuścić. Notatka o Autorce M.M. Aries - absolwentka Zespołu Szkół Ekonomicznych w Świdnicy. Prowadzi własną działalność gospodarczą. Razem z partnerem wychowuje 7-letnią córeczkę. Jej największą pasją są książki. W swojej kolekcji ma ich już prawie 700. Powieść Po prostu bądź jest jej debiutem literackim.
Po prostu polski. Podręcznik do nauki języka polskiego dla uchodźców z Ukrainy
Anna Gaudy, Marta Gołębiowska, Nina Matyba
Podręcznik Po prostu polski został napisany z myślą o uchodźczyniach i uchodźcach z Ukrainy, rozpoczynających naukę języka polskiego jako obcego od podstaw. Stanowi wartościową i oczekiwaną nowość na rynku wydawniczym. Celem materiałów dydaktycznych jest wprowadzenie w polskie realia za pomocą podstawowych struktur językowych używanych w różnych sytuacjach życia codziennego. Wielkim atutem opracowania jest nauczanie różnych sprawności językowych w sposób zintegrowany oraz poszerzanie niezbędnego (życiowo) słownictwa przy minimalnym zanurzeniu w system gramatyczny polszczyzny. To nowatorski podręcznik ukierunkowany komunikacyjnie i działaniowo, który nie tylko ma służyć nauce języka polskiego, ale także pełni rolę przewodnika po języku i kulturze kraju zamieszkania tej szczególnej grupy uczących się. Podręcznik do nauki języka polskiego dla uchodźców z Ukrainy Marty Gołębiowskiej, Niny Matyby, Anny Gaudy jest pracą wyjątkową. Powstał bowiem w wyniku bardzo dużego zaangażowania Autorek w prowadzenie kursów dla wielu osób z Ukrainy uciekających na przełomie zimy i wiosny 2022 przed wojną i szukających pomocy - w tym także językowego wsparcia - we Wrocławiu. (...) Dzięki temu powstała książka dla osób, które nie tylko nie mają wiedzy metajęzykowej, ale też nie mają czasu na jej przyswajanie w trudnym momencie swojego życia. Autorki w zręczny sposób prezentują bogaty materiał językowy, który może być wyuczony i zastosowany w podstawowych sytuacjach, z którymi mierzą się przybysze z ogarniętej wojną Ukrainy. z rec. dr hab. Anny Majewskiej-Tworek Redaktor serii: dr hab. Anna Żurek pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim jako badaczka i dydaktyczka, kieruje Szkołą Języka Polskiego i Kultury dla Cudzoziemców UWr, jest pomysłodawczynią serii wydawniczej "Glotto-Logo", poświęconej zagadnieniom związanym z nauczaniem języka polskiego jako obcego, drugiego, odziedziczonego, a także z wielojęzycznością i logopedią. Jej zainteresowania naukowe obejmują zagadnienia z zakresu: teorii akwizycji języka, bilingwizmu, etykiety językowej, dydaktyki i metodyki języka polskiego jako obcego, komunikacji międzykulturowej oraz edukacji dzieci z doświadczeniem migracyjnym (w tym uchodźczym). Autorki: mgr Marta Gołębiowska - polonistka, glottodydaktyczka, zastępczyni dyrektora Szkoły Języka Polskiego i Kultury dla Cudzoziemców Uniwersytetu Wrocławskiego. Interesuje się metodyką nauczania języka polskiego osób z pierwszym językiem wschodniosłowiańskim oraz problematyką interferencji językowej i kulturowej w kształceniu cudzoziemców. Autorka wielu artykułów dotyczących kształcenia językowego obcokrajowców oraz przewodnicząca i egzaminatorka państwowych egzaminów certyfikatowych z języka polskiego jako obcego. Współautorka zestawu zadań egzaminacyjnych dla osób przygotowujących się do egzaminu państwowego na poziomie B1 pt. Testy na 4 pory roku (2022). mgr Nina Matyba - polonistka, lektorka języka polskiego jako obcego i egzaminatorka na państwowych egzaminach certyfikatowych. Głównymi kierunkami jej zainteresowań są: metodyka nauczania języka polskiego z wykorzystaniem gier językowych oraz nowe technologie w glottodydaktyce polonistycznej. Współautorka skryptów oraz zbiorów gier dla studentów Full-Times Studies na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 2015 roku zdobywa doświadczenie w uczeniu grup na różnych poziomach zaawansowania językowego oraz pochodzących z różnych krajów i kręgów kulturowych. mgr Anna Gaudy - polonistka, rusycystka, lektorka języka polskiego jako obcego i egzaminatorka na państwowych egzaminach certyfikatowych. Główne kierunki jej zainteresowań to metodyka nauczania języka polskiego jako obcego osób z pierwszym językiem wschodniosłowiańskim oraz wykorzystanie gier i zabaw na zajęciach językowych. Jest współautorką e-booka RozGADAJ się po polsku. W wolnych chwilach tworzy materiały edukacyjne w postaci krótkich lekcji w mediach społecznościowych. Nauczaniem języka polskiego jako obcego zajmuje się od 2017 roku.
Po rozpadzie. Obraz świata rosyjskich prawosławnych w okresie poradzieckim
Maria Rogińska
Jak funkcjonował świat prawosławnych wiernych, gdy wokół upadało stare uniwersum, zaś kolejne zwroty dziejowe stawiały coraz to nowe wyzwania, najpierw niszcząc Kościół, potem wywołując go z niepamięci i umieszczając po prawicy władz państwowych? (...) nowy ustrój niósł nowe zagrożenia, mierzył w samo serce świadomości religijnej, na inny sposób niż poprzedni roztapiając świętość w obojętności sekularnej. Jak reagowała na to wspólnota prawosławna? Podczas gdy w świeckim społeczeństwie krystalizował się w różnych obszarach - nazwiemy je dalej ontologicznym, antropologicznym i etycznym - nowy obraz świata, religijne uniwersum ulegało własnym transformacjom. Czy te dwa procesy toczyły się w jakiejś synergii? Czy głęboko wierzący i związani z Kościołem prawosławni otwarci byli na zewnętrzne zmiany selektywnie? (...) Te pytania wymagały zbadania nie tyle opinii i zachowań, ile idei i obrazów składających się na porządek symboliczny tej grupy społecznej i organizujących jej obraz uniwersum. Interesowały mnie imaginaria wspólnoty prawosławnej wynikające z dynamicznie zmieniającego się kontekstu historycznego. Fragment Książkę Marii Rogińskiej warto i trzeba zaprezentować polskiej publiczności czytającej. Nie tylko (choć głównie) z racji merytorycznych, ale też z powodów natury zewnętrznej. Mam na myśli sytuację geopolityczną, w jakiej teraz żeśmy się znaleźli (...) Książka została napisana w stylistycznie jednorodnym języku, niekiedy wręcz z pisarską maestrią. Toteż godna jest uwagi i namysłu, nie tylko w kręgach naukowców, badaczy literatury, folkloru czy, szerzej, kultury, ale również w gremiach politologów i zawodowych polityków. Ks. prof. dr hab. Jan Sochoń
Selby Wynn Schwartz
Oni mówili: safistki, inwertytki, trybady, amazonki, magiery, kryminalistki, istoty prymitywne ulegające histerii. One odpowiadały: gatunek kobiecy, osoby, o których myśli się w innym porządku. Kim były queerowe intelektualistki przełomu XIX i XX wieku? Lina Poletti, Djuna Barnes, Gertrude Stein, Colette, Virgina Woolf czy Sarah Bernhardt to tylko kilka z wielu bohaterek tworzących zbiorową narratorkę Po Safonie. Choć rozproszone po całej Europie, pochłonięte twórczością, miłością i życiem, pod piórem Selby Wynn Schwartz tworzą chór kobiet odważnie domagających się wyzwolenia i społecznej akceptacji. A wszystko to na tle przełomowych wydarzeń: I wojny światowej, marszu na Rzym, rodzącego się faszyzmu. Schwartz utkała swoją wielowątkową opowieść z najróżniejszych elementów, łącząc prawdę z tym, co podpowiadała jej wyobraźnia. Patronką swojej książki uczyniła Safonę i to za nią zdaje się powtarzać: Te rzeczy teraz dla moich towarzyszek / pięknie zaśpiewam. Idąca przez epoki, zachwycająca plejada kobiet, które szukają Safony, a znajdują siebie. Czuję się częścią tej opowieści. Renata Lis Piękna, cielesna, zapierająca dech w piersiach []. Odkrywcza i bardzo potrzebna. The Guardian Pożądanie, sztuka i polityka to główne tematy tej książki, hipnotyzującej, podnoszącej na duchu i niezwykle inspirującej. [] Podróżując przez czas śladem wybitnych artystek (od Safony po Virginię Woolf), uzmysławiamy sobie, że łączą nas z nimi ponadhistoryczne pragnienia, by żyć odważniej, pełniej, bliżej siebie. Deborah Levy Po Safonie osiąga to, co potrafi tylko najszlachetniejsza sztuka: tworzy doskonalszy świat z niedoskonałości naszego. Debiutancka książka Selby Wynn Schwartz podąża meandryczną ścieżką przez schyłek XIX i początek XX wieku, koncentrując się na losach i wzajemnych powiązaniach wielu kobiet. W rezultacie otrzymujemy książkę na poły fabularną, na poły historyczną. Jest to jednak dzieło zachwycającego geniuszu, katalog intymności i inwencji, pragnień i marzeń. Jacob Brogan, Washington Post Ton tej książki, choć emocjonalnie powściągliwy, pozostaje zdecydowanie radosny, skupiony na ciągłym postępie w dziedzinie praw kobiet i swobód seksualnych. W tym ciekawym, pełnym pasji przedsięwzięciu sztuka jawi się jako jednoznaczny nośnik piękna i inspiracji. Sam Sacks, The Wall Street Journal Błyskotliwy debiut. Po Safonie, książka przywodząca na myśl zmysłową prozę Ali Smith, z wrażliwością śledzi nie tylko ruch w przestrzeni, ale także psychologiczną podróż, wyłapując najsubtelniejsze zmiany nastroju. Cudowna mozaika subiektywności i autokreacji. Rhoda Feng, National Public Radio Autorka śmiało tworzy nową formułę, która uwzględnia szaleńczą fragmentaryczność historii tak wielu ważnych kobiet []. Ekscytujące, pełne rozmachu dzieło biografii spekulatywnej. Kirkus Review Wezwanie do działania dla współczesnych czytelniczek, by nie zapomniały o niezwykłych historiach pionierek i wciąż znajdowały twórcze ścieżki rozwoju. Norah Piehl Po Safonie to dzieło łączące wyobraźnię z intymnością, ale także wnikliwymi badaniami. Bohaterkami Schwartz są prawdziwe kobiety, ale istotę ich życia i tożsamości uchwyciła ona za pomocą metody, którą nazywa spekulatywną biografią. Tym, co w tej niezwykłej, wciągającej książce zachwyca najbardziej poza krystalicznym stylem jest więc spojenie faktów i fikcji, dokumentów historycznych z artystycznymi wizjami. Lucy Scholes The Telegraph Zbiorowe narracyjne my grecki chór ku czci poetki Safony splata historie pisarek, malarek i artystek, które, podobnie jak Safonę, pociągały inne kobiety i które poprzez sztukę pragnęły odzyskać swoje prawdziwe ja []. Jak śpiewa chór, zostałyśmy ponownie wrzucone w historię, którą ledwo udało nam się przetrwać za pierwszym razem. Opisując, jak jej bohaterki przeciwstawiały się opresji, Schwartz daje świadectwo ich wysiłków, a zarazem sama tworząc tę porywającą opowieść wnosi własny wkład w sztukę. Schwartz tchnęła niezwykłe życie w swoje ponadczasowe postaci. Publishers Weekly Słowa mogą być zaklęciem, właściwe zdanie może przywołać pragnienie i głębię uczuć z pozoru sprzeczne z cichym aktem czytania. Puls może wzrosnąć, gdy czytelnik lub czytelniczka cicho przewracają strony, wyruszając w podróż, choć pozostają bez ruchu. [] W książce Selby Wynn Schwartz [] strofy greckiej poetki z VI wieku przed naszą erą robią to wszystko i o wiele więcej [...]. Schwartz pisze pięknym stylem, widać, że umie bawić się słowem i czuje radość płynącą z kształtowania języka. To książka, którą należy pochłaniać powoli, delektować się nią jak wspaniałym zachodem słońca, nawet jeśli obwieszcza nieuchronność nocy. Po Safonie to zaklęcie przeciwko ciemności i wołanie o światło, nawet jeśli przyćmione. Adriana E. Ramírez, Boston Globe Po Safonie to książka o intymnych chwilach spoza rejestru historii, która każe nam zmienić optykę i podać w wątpliwość samo sedno dyscypliny, jaką jest opis przeszłości. Schwartz skupia się na walce kobiet o samostanowienie, pomijając mężczyzn, którzy stawali im na drodze. W większości przypadków mężczyźni ci po prostu w ogóle się nie pojawiają. Jest to opowieść erudycyjna i gawędziarska, zakorzeniona we wnikliwych badaniach, ale wolna od maskulinistycznego pragnienia pewności i linearnej spójności. Autorka czerpie z historii, by opowiedzieć ją na nowo. Mattilda Bernstein Sycamore, The New York Times Wspaniały hołd złożony pionierkom i myślicielkom, które odrzuciły uległość [] Zachwycająca książka. The Independent Istne cudo. Ta książka jest wspaniała: bezczelna, irytująca, głęboka, odważna, poruszająca, zabawna i naprawdę ważna. Lucy Ellmann
Bartek, Biedrzycki
W małych letniskowych miasteczkach żyje się spokojnie, kiedy skończy się już sezon turystyczny. Czasem jedynie ktoś podpali śmietnik albo potłucze szyby na przystanku jednoszynówki. Szeryf Duncton nie daje się ponieść nerwom, kiedy w górach odnaleziony zostaje trup stołecznego geodety. Jednak gdy do miasteczka przybywa konstabl, by zbadać śmierć państwowego urzędnika, w sercu zastępcy szeryfa - Kirowa - odżywają stare demony. Drugi zastępca Deng ma tymczasem własne problemy, bo nad pobliskim jeziorem zebrała się grupa wyzwolonych studentów. Ospałe miasteczko raptownie przestaje być spokojne, gdy w góry nad równiną wyrusza ekspedycja łowiecka, mająca zapolować na największego niedźwiedzia, jakiego kiedykolwiek widziano w tych stronach. Nie jest to jednak jedyne zagrożenie kryjące się pośród mrocznych lasów, o czym świetnie wie stary zapijaczony szaleniec Voorheis, mieszkający samotnie w drewnianej chacie na grani. Wkrótce rozgorzeją płomienie namiętności, skały spłyną szkarłatem a kobiety i mężczyźni - tak samo miejscowi jak przyjezdni - będą musieli spojrzeć w swoje wnętrza. Ohyda, która czai się w ludzkiej duszy, nie okaże się lepsza od potworności zamieszkujących górskie jaskinie. I tylko strach i groza panować będą na nocnym niebie nad czerwoną równiną, jak miało to miejsce od zarania czasu. A wszystko to za sprawą ludzkiej chciwości i pogoni za zyskiem, w imię którego wielkie korporacje dopuszczą się najgorszej możliwej podłości...
Po swojemu. Kino Władysława Ślesickiego
Piotr Pławuszewski
Wliczając w całościowy rachunek filmy zrealizowane samodzielnie, w duetach, w szkole filmowej i na zamówienie, dorobek Władysława Ślesickiego to 25 tytułów, powstałych w latach 1954–1984. To trzy dekady reżyserowania, niemal równo podzielone między twórczość dokumentalną i fabularną. Książka podąża szlakiem chronologii – z dwóch powodów. Pierwszy wiąże się z chęcią, by na to rodzajowe następstwo spojrzeć nie w perspektywie pęknięcia, lecz intrygująco przejawiającej się konsekwencji twórczej (innymi słowy: jednym z założonych zadań badawczych było tropienie pierwiastków kina fabularnego w dokumencie, ale też – kwestia może nawet ciekawsza – śladów kina dokumentalnego w fabule). Drugi powód spojrzenia diachronicznego odnosi się przede wszystkim do etapu poczynań dokumentalnych reżysera – tych, które nieprzypadkowo zapewniły mu zarówno liczne festiwalowe trofea (w kraju i za granicą), jak i trwałe miejsce w historii polskiego kina. Opłaca się zaś skorzystać tu z analizy osadzonej w porządku chronologicznym, by tym wyraźniej odmalować proces kreowania i ewoluowania dokumentalnego stylu Władysława Ślesickiego – stylu unikalnego. Szlachetna i piękna twórczość Władysława Ślesickiego znalazła wreszcie godnego jej monografistę. W napisanej z pasją i znawstwem książce Piotr Pławuszewski odmalowuje obraz wyjątkowego artysty polskiego kina, autora lirycznych dokumentów o bezpowrotnie minionym świecie cygańskich wędrówek i flisackich wypraw oraz niezmąconego cywilizacyjnym hałasem życia w na poły dzikich przestrzeniach polskich gór i pojezierzy. Reżyser Ruchomych piasków oraz W pustyni i w puszczy jawi się na kartach tej książki jako artysta o sprecyzowanym i spójnym programie artystycznym, wrażliwy outsider, który zapłacił wysoką cenę za wierność sobie. Prof. UAM dr hab. Mikołaj Jazdon Z uwagą przeczytałam książkę pana Piotra Pławuszewskiego o moim zmarłym mężu, reżyserze Władysławie Ślesickim. Jako – w miarę możliwości – obiektywna czytelniczka jestem pełna uznania dla pracowitości i rzetelności badawczej autora, jako żona – jestem niezmiernie wdzięczna za zajęcie się tym tematem. Wymyślanie i realizacja filmów to bardzo interesujący proces, który ja miałam okazję obserwować z bliska, a pan Piotr Pławuszewski postanowił go zanalizować i odtworzyć. Wierzę, że czytelnicy docenią wysiłek badacza i odnajdą w lekturze ciekawe dla siebie wątki. Barbara Ślesicka