Wydawca: Wydawnictwo-hm
Trzecie miłość Marianny Orańskiej
Gabriela Anna Kańtor
Marianna Orańska, przeurocza niderlandzka królewna, była kobietą wartą grzechu. Przekonał się o tym jej dworzanin - sekretarz i trener jazdy konnej zarazem - Johannes van Rossum. Ich zakazana, romantyczna miłość oraz fakt, że ośmielili się otwarcie wychowywać swego nieślubnego syna spowodowało skandal na skalę europejską. Jakże to? Miała za męża samego Hohenzollerna, a wybrała lokaja? Nie inaczej, bo Marianna Orańska była nie tylko piękna, ale również inteligentna, dumna i odważna; bez wahania wyłamała się ze sztywnych arystokratycznych reguł panujących w XIX wieku i zawalczyła o samą siebie. Nie miała najmniejszego zamiaru tkwić dla pozorów w toksycznym małżeństwie. "Mogę być oddana, ale nigdy nie będę niewolnicą!"- to było jej życiowe motto.
Trzecie miłość Marianny Orańskiej
Gabriela Anna Kańtor
Marianna Orańska, przeurocza niderlandzka królewna, była kobietą wartą grzechu. Przekonał się o tym jej dworzanin - sekretarz i trener jazdy konnej zarazem - Johannes van Rossum. Ich zakazana, romantyczna miłość oraz fakt, że ośmielili się otwarcie wychowywać swego nieślubnego syna spowodowało skandal na skalę europejską. Jakże to? Miała za męża samego Hohenzollerna, a wybrała lokaja? Nie inaczej, bo Marianna Orańska była nie tylko piękna, ale również inteligentna, dumna i odważna; bez wahania wyłamała się ze sztywnych arystokratycznych reguł panujących w XIX wieku i zawalczyła o samą siebie. Nie miała najmniejszego zamiaru tkwić dla pozorów w toksycznym małżeństwie. „Mogę być oddana, ale nigdy nie będę niewolnicą!”- to było jej życiowe motto.
Miljenko Jergović
Dwadzieścia osiem lat od pierwszego wydania "Sarajewskiego Marlboro" i trzydzieści od roku, w którym rozpoczęło się oblężenie Sarajewa, Miljenko Jergović wraca do tamtych czasów. Jak pisze w notatce do książki, „jeśli chodzi o temat, układ opowiadań i strukturę, jest to kopia «Sarajewskiego Marlboro», choć ani jeden tekst nie został powtórzony”. Czytamy więc o innych ludziach, których łączy wspólnota losu pod nieustannym ostrzałem, a różni tożsamość narodowa. Są wśród nich także – jako bohaterowie albo postaci epizodyczne – ci, którzy pojawili się w pierwszym Marlboro. Wyraźniej i bardziej wprost niż w „książce matce” są ukazane różnice tożsamościowe i wszystko, do czego doprowadziły wojna i niemal czteroletnie oblężenie miasta. Zrozumienie i empatia, jakimi Jergović obdarza swoich nowych – tak samo jak starych – bohaterów, pokazują też, co znaczy rozumieć i czuć Sarajewo. Tym razem książkę otwiera zapamiętany z wczesnego dojrzewania film, a zamyka historia dwóch wazonów, świadków historii rodu, które przetrwały wojny i liczne przeprowadzki, a stłukły się dopiero „mocą natury” w zagrzebskim trzęsieniu ziemi 2020 roku. "Między mną i tamtym czasem – pisze autor – stoi dorosły, dojrzały człowiek, który ma dokładnie tyle lat, ile miałem podczas tej wojny. Tym człowiekiem jestem ja, tak jak i tamtym człowiekiem byłem ja. «Trzej do Kartalu», to książka tego drugiego człowieka, którego opowiadania mówią o tym samym, o czym mówiły te z «Sarajewskiego Marlboro»,. Teraz chcę, żeby upłynęło jeszcze trochę czasu, abym opowiadania z jednej książki mógł przeczytać jednocześnie z tymi z drugiej”. W powstaniu "Trzech do Kartalu", tomu opatrzonego podtytułem "Sarajewskie Marlboro remastered", mają swój udział wydawca i tłumaczka. Kiedy przygotowywaliśmy wznowienie, zamarzyło się nam wydanie wzbogacone o nowe opowiadanie lub nowe opowiadania. Autor odmówił, ale wkrótce przysłał trzy nowe teksty, potem pięć, a w końcu całą nową książkę. I tak jak Miljenko Jergović, możemy opowiadania z jednej książki przeczytać jednocześnie z tymi z drugiej.
Paweł Jasienica
"...Autor umieszcza swe uwagi w szerokim kontekście dziejowym wczesnego średniowiecza polskiego. Przytaczając fragmenty kronik, ukazuje realia dawnej epoki, wydarzenia polityczne i przede wszystkim zwraca uwagę na ich znaczenie dla kształtowania się świadomości zbiorowej Polaków, na wartości ważne dla ich wspólnoty - wolność, niepodległość, przywiązanie do własnej ziemi i własnej tradycji. Obszerny komentarz, jakim autor okrasił teksty (tłumaczone z łaciny przez znakomitych specjalistów), stanowi przyczynek do poznania i lepszego zrozumienia potrzeb naszego społeczeństwa także w tysiąc lat później. Cenimy pośród naszych wielkich rodaków Stanisława Konarskiego za to, że "ośmielił się być mądrym". Paweł Jasienica "ośmielił się być odważnym", pomagał przyswajać rodakom treści niemieszczące się w ówczesnym kanonie oficjalnej historii Polski. Pokazywał wydarzenia, które krzepiły serca ludzi w czasach niewoli, opowiadał się za tymi wartościami, które uważał za istotne dla państwa, dla narodu. Nie był bowiem bezkrytycznym sprawozdawcą idei zawartych w owych trzech kronikach. Wyjaśniał je, omawiał, nierzadko krytykował, często polemizował z ich autorami. Stawiał też pytania, które i dziś skłaniają do refleksji..." Profesor Henryk Samsonowicz
Aleksander Dumas
Najsłynniejsza powieści płaszcza i szpady. Akcja powieści osadzona jest w pierwszej połowie VII wieku we Francji i Anglii. Francją rządzi młodociany Ludwik XIII, ale faktycznym władcą jest ambitny kardynał Richelieu. Osiemnastoletni Gaskończyk d'Artagnan opuszcza rodzinny dom, by wstąpić do elitarnej formacji muszkieterów królewskich. Na pożegnanie otrzymuje od matki przepis na maść leczącą wszystkie rany, zaś od ojca szpadę, list polecający do kapitana muszkieterów de Tréville'a, a także polecenie, żeby pojedynkować się z każdym, kto go obrazi. W przydrożnej karczmie zaczepia człowieka, który naśmiewa się z jego konia. Nieznajomy nie chce jednak walczyć i wysyła swoich ludzi, którzy biją d’Artagnana i łamią mu szpadę ojca. Tajemniczy człowiek kradnie list polecający do kapitana, a na drodze chłopaka pojawia się równie tajemnicza Milady… Porywczy D'Artagnan przybywa do Paryża, oczywiście wkrótce popada w kłopoty, ale zyskuje przyjaźń - Atosa, Portosa i Aramisa.
Aleksandra Paduch
W centrum tej opowieści jest zwykła polska rodzina. Matka, ojciec, rodzeństwo, dziadkowie. Tłusto zastawione stoły, sałatki z majonezem, ciasta z margaryną. Wielki brzuch dziadka, za którym można się ukryć. Zwyczajnie mieszka też w tym domu strata: w opowieściach litania wojennych traum, w teraźniejszości nagły brak, po którym wycie niesie się z łazienki. W tle Polska lat dziewięćdziesiątych. Wycinanie wzmianek o Spice Girls z Popcornu, serowe flipsy zostające na palcach i zapach kiosku. To rzeczywistość nieodległa, a zarazem bezpowrotnie utracona. Jak bowiem uczy doświadczenie dziadków, do niczego nie można się przyzwyczajać. Raz jest się tu, raz tam, raz ma się, raz ma się odebrane. Zostają ciała, które trzeba nakarmić. Debiut Aleksandry Paduch jest mikrohistorią jednej rodziny, a jednocześnie opowieścią o wielu polskich rodzinach, w których cielesność i bliskość były zarazem naturalne i wstydliwe, konkretne i niewypowiedziane. To precyzyjny, fizjologiczny opis lęków i pragnień, zagnieżdżonych w brzuchu i głowie. W trzewiach. Nie było jeszcze książki, która tak celnie opisuje nasz kraj. To, jak nie umiemy rozmawiać, mimo że bardzo nam na sobie zależy. Jak komunikujemy się poprzez ciężką, wschodnioeuropejską kuchnię, której nigdy nie udało się zastąpić uczuć. Nie da się trafić przez żołądek do serca, jeśli nie umie się dać bliskości. Wspaniały tekst o polskich wnętrzach, tych mieszkaniowych i tych psychicznych Mikołaj Grynberg W debiucie Aleksandry Paduch historia rodzinna okazuje się studium relacji z sobą i światem: studium żarcia, zjadania i trawienia tak w sensie literalnym, jak metaforycznym. Jedzenie staje się tu budulcem świata i opresją, nagrodą i karą, pułapką, która raz nastawiona w dzieciństwie idzie za nami, zawsze gotowa, by dorwać nas w kryzysowym momencie. Eliza Kącka
Trzy czoła proroków z matki obcej. Myśl historyczna Tatarów polskich w II Rzeczypospolitej
Wojciech Wendland
Oryginalna, napisana w nowatorski sposób rozprawa. Interdyscyplinarna i wszechstronna refleksja nad niezbadanym i nieznanym fenomenem intelektualnym oraz towarzyszącą mu frapującą, uniwersalistyczną, dialogiczną wizją świata i człowieka. Bohaterami książki są badacze przeszłości przepowiadający przyszłość: Tatarzy – od wieków kojarzeni ze znakomitymi i okrutnymi wojownikami, łupieżczymi najazdami, ogniem, szablą i jasyrem, półksiężycem i wielożeństwem – wieszczyli wyzwolenie kobiet, syntezę cywilizacji Wschodu i Zachodu, nową erę w dziejach ludzkości, wolną od przesądów i uprzedzeń, opartą na wartościach pluralizmu, postępu i pokoju. Wojciech Wendland ukończył historię na Uniwersytecie Łódzkim oraz zarządzanie projektami w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Laureat konkursu Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego, Nauki i Sztuki Hesji na udział w Miedzynarodowej Szkole „Cultural Contact in Transformation Societies” – Państwowy Uniwersytet Kazański (Rosja, 2009). Odbył staż na Uniwersytecie Justusa Liebiga w Giessen (Niemcy, 2010). W 2012 roku na Uniwersytecie Łódzkim uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie historii – historii historiografii. Laureat Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2013). Publikował m.in. w „Więzi”, „Midraszu”, „Odrze”, „Znaku”, „Twórczości”.
Marcin Oskar Czarnik
Brawurowa opowieść o polskich chłopskich emigrantach w dziewiętnastowiecznej Ameryce i ich potomkach. O wygnaniu i powrocie. O życiu na wsi i w mieście. O dziedziczeniu traum i poszukiwaniu ziemi obiecanej. Żyjący współcześnie bohater o biblijnym imieniu Set nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości. Czy wpłynęła na to tragiczna śmierć jego brata Abla, którego miał zastąpić rodzicom? A może niepewność własnego statusu społecznego? Set próbuje wybudzić się z koszmaru, jakim jest historia jego rodziny, cierpi na niemoc seksualną, wikła się w nieudany związek. Wreszcie przestaje uciekać i zaczyna rozumieć, że los jest mu dany, ale też zadany. Powieść Czarnika czerpie z najlepszych dokonań nurtu chłopskiego w polskiej prozie, a zarazem jest bardzo bliska naszej teraźniejszości. ---- Trzy dni, trzy noce są pełnowymiarową, wielopłaszczyznową powieścią. Jej sylwiczna forma nawiązuje do najlepszych osiągnięć polskiej literatury, długie, rytmiczne zdania każą myśleć o Bramach raju Andrzejewskiego, a humor i zmysłowość opisu przywołują tradycję prozy chłopskiej spod znaku Myśliwskiego. Zarazem jednak jest to już proza kolejnego zwrotu ludowego, nowoczesna proza po terapii, która podejmuje ważny problem samoidentyfikacji ostatniego pokolenia urodzonego na wsi. Justyna Jaworska