Видавець: Wydawnictwo-hm
Klub samobójców. Angielski z Robertem Louisem Stevensonem
Robert Louis Stevenson, Ilya Frank
Angielski Przy Okazji! Pełny Angielski Tekst. 100% Tłumaczenia! Ucz się angielskiego czytając ciekawe książki, przygotowane według Metody Edukacyjnego Czytania Ilyi Franka Zbiór trzech opowiadań, które tworzą jedną narrację. Cała trylogia jest związana z ekscentryczną postacią księcia Florizel. Spiski, pojedynki, porwania, morderstwa, sensacje, fatalne spotkania i inne przygody przedstawione w książce są zabarwione wesołą i mądrą ironią autora. Story of the young man with the cream tarts (opowieść o młodym człowieku z kremowymi ciastkami), Story of the physician and the Saratoga trunk (opowieść o doktorze i podróżnym kufrze), The adventure of the hansom cabs (przygoda dorożki). Opis serii: Książki z serii Metoda Edukacyjnego Czytania Ilyi Franka służą do nauki języka angielskiego przy okazji czytania ciekawych książek w języku oryginalnym z wplecionym dosłownym polskim tłumaczeniem. Metoda polega na specjalnej adaptacji treści w taki sposób że cała zawartość książki jest podzielona na akapity. Najpierw czytamy akapit, z wplecionym polskim tłumaczeniem i niektórymi gramatycznymi i fonetycznymi wyjaśnieniami. Następnie ten sam akapit czytamy już bez tłumaczenia, w oryginalnym języku, czyli „płyniemy bez asekuracji”. Właśnie wtedy nasz mózg przyzwyczaja się do rozumienia języka obcego. Całość jest na tyle spójna, że odbiorca ma poczucie czytania książki w oryginale i przyswaja język, znajdując się w naturalnym stanie rozluźnienia i zaciekawienia treścią. U podstaw Metody leżą między innymi założenia Sugestopedii dr. G Łozanowa, a także prace Jego następców i samodzielnych lingwistów, A.Leontieva, G. Kitajgorodskiej. Seria zawiera dzieła klasyków literatury brytyjskiej i amerykańskiej i w ten sposób przybliża czytelnikowi specyfikę anglojęzycznej kultury. Język oryginału nie jest w żaden sposób uproszczony ani skrócony.
Lou Yulie
Czy tradycja jest tylko sposobem rozumienia przeszłości, czy może również odpowiedzią na wyzwania współczesności? Czy racjonalizm sprawdza się zawsze, gdy przekraczamy indywidualne granice i wchodzimy w kontakt z innymi? Czy warto jeszcze myśleć o państwie jako organizmie? W zbiorze esejów garściami czerpiących z klasycznych, lecz także mniej znanych tekstów chińskiej tradycji, profesor Lou Yulie stara się pokazać, że być może część odpowiedzi, których szukamy, już gdzieś padła. W czasach polaryzacji i atomizacji społeczeństw zaprezentowane przez Autora holistyczne podejście pozwala nam spojrzeć na wiele istotnych kwestii w innym świetle. O ile do tej pory mieliśmy już wielokrotnie okazję wysłuchać ważnych głosów w chińskiej literaturze i potrafimy dostrzec polityczne role, jakie Chiny odgrywają w świecie, to wciąż mało przestrzeni do wypowiedzi otrzymywali naukowcy i filozofowie. Ta pozycja w twórczy sposób przyczyni się do dyskusji na temat roli tradycyjnej kultury i filozofii we współczesnym świecie.
Stanisław Cat-Mackiewicz
"Widziałem Puszczę Białowieską na ekranie. Były to zdjęcia dokładne, a przecież nie dawały rzeczy dla tej puszczy najistotniejszej, tego zapachu, który wytwarza olbrzymiość przestrzeni leśnej. Jednej tylko rzeczy, jednej tajemnicy ani moja, ani żadna inna książka o Piłsudskim nie wyjaśni. Tajemnicy miłości, którą do siebie wzbudzał. Rozmawiałem raz w życiu z Dmowskim, przeciwnikiem Piłsudskiego. Powiedział mi, że Piłsudski miał "duszę wodza". Miłość ludzi oplotła postać komendanta, brygadiera, marszałka i ta miłość była wielkim kapitałem Polski za jego życia i jest, i daj Boże, by pozostała kapitałem Polski po jego śmierci." Stanisław Cat-Mackiewicz "Jeśli cenimy pisarstwo Mackiewicza, nie zawsze dokładnego i skrupulatnego, ale zawsze budzącego szacunek odwagą i samodzielnością sądów, możemy traktować Klucz..., klasykę naszej eseistyki historycznej, jako fragment wielkiej dzisiaj literatury wywołanej biografią Piłsudskiego i jemu poświęconej. Tak rozumiany Klucz... nie traci przydatności, nawet wówczas, gdy nie otwiera wszystkich drzwi." prof. Rafał Habielski
Klucz nieśmiertelności. Sekretna historia bezimiennej religii
Brian C. Muraresku
Przełomowe spojrzenie na rolę, jaką psychodeliki odegrały w narodzinach zachodniej cywilizacji. Czy Eucharystia pierwszych chrześcijan była Eucharystią psychodeliczną? Sekretna wiedza o halucynogennych roślinach, ziołach i grzybach była przekazywana z pokolenia na pokolenie już od epoki kamienia, stając się źródłem prastarej bezimiennej religii, której wspólnym wyznacznikiem było spożywanie psychodelicznego sakramentu. Przyjmowała wiele form, z których najsłynniejszą są owiane tajemnicą misteria eleuzyńskie w starożytnej Grecji. Jednak czy to możliwe, że również pierwotne chrześcijaństwo było inkarnacją tej zapomnianej religii? Szukając odpowiedzi na to pytanie, Brian Muraresku bada archaiczne korzenie Eucharystii, łącząc ten rytuał z psychodelicznym sakramentem i odsłaniając prawdziwe początki zachodniej cywilizacji. Niczym poszukiwacz Świętego Graala zabiera czytelnika do ukrytych archiwów Luwru i Watykanu, ruin starożytnej Grecji i rzymskich katakumb. Analizuje wyniki najnowszych badań naukowych i śledzi klasyczną literaturę i sztukę. Rekonstruuje też zakazaną historię kobiet, które kiedyś odgrywały główną rolę w komunii z bóstwem, a potem spotkały się z marginalizacją i prześladowaniem ze strony zdominowanego przez mężczyzn Kościoła.
Klucze do kultury. Z perspektywy niemieckiej o literaturze polskiej
Heinrich Olschowsky
W polu zainteresowania berlińskiego polonisty znajduje się literatura polska obydwu minionych stuleci, od Mickiewicza i Słowackiego po twórców nam współczesnych, z Tadeuszem Różewiczem na czele. Amerykański filozof i komparatysta Richard Rorty pisząc kiedyś, że jeżeli XXI wiek nie będzie wiekiem tłumaczy, to nie będzie go wcale, miał na myśli nie w pierwszym rzędzie mistrzów sztuki przekładu, lecz pośredników między narodami, przerzucających nad dzielącymi je przepaściami/różnicami pomosty porozumienia kulturowego, objaśniających, a więc tłumaczących, ich kulturowe kody (w tym i literackie). Zajmując się literaturą polską jako jej historyk, krytyczny komentator, tłumacz, edytor, uniwersytecki wykładowca wreszcie, jest Heinrich Olschowsky takim właśnie pośrednikiem, „tłumaczącym” Polskę swoim niemieckim rodakom. Nie przypadkiem czyni to poprzez medium literatury. Tak się składa w stosunkach niemiecko-polskich, że zarówno po I jak po II wojnie światowej to literatura znajdowała się w awangardzie procesu poszukiwania i kształtowania nowego modus vivendi między wczorajszym zaborcą/agresorem i jego ofiarą. Heinrich Olschowsky należał do nowych pokoleń Niemców dorastających po 1945 r. w przekonaniu, że warunkiem porozumienia i pojednania z Polakami będzie rozpropagowanie wśród Niemców polskiej kultury (której znajomość nazistowska propaganda przez dwanaście lata wypierała z niemieckiej świadomości) i zdobycie tam dla niej szacunku. Pisząc po niemiecku, zwraca się potencjalnie do czytelników w całym obszarze języka niemieckiego; pracując jednak przez większość życia w NRD, zwracał się wtedy siłą rzeczy w pierwszym rzędzie do tamtejszych odbiorców – i na tym polegała wówczas szczególność jego „tłumaczącego” pośrednictwa. Sam tak to ujmuje: „Bycie polonistycznym literaturoznawcą, krytykiem i tłumaczem w NRD oznaczało dla mnie potrzebę upowszechniania wśród czytelników myśli nieuczesanych z Polski jako antidotum przeciwko ideologicznej izolacji.” Nie było to łatwe jeśli zważyć, że – jak wspomina – „Od czasów »polskiej Wiosny w Październiku« 1956 r. literatura wschodniego sąsiada NRD znajdowała się tu w stanie permanentnego podejrzenia o ideologiczny rewizjonizm, które po powstaniu Solidarności w 1980/81 r. weszło niemal w stadium histerii.” Z Posłowia prof. Marka Zybury
Anna Domaradzka
Klucze do miasta to książka o nowej odmianie społecznej aktywności i jej roli w kształtowaniu rozwoju polskich miast. Miasto pełni tu funkcję scenografii, bo głównymi aktorami są ,,wkurzona mieszkanka" i ,,sfrustrowany sąsiad", którzy z widowni postanowili przenieść się na scenę, by zmienić zasady miejskiej gry. To, czy ich wspólna aktywność stanie się kluczem, czy tylko wytrychem do miasta, zależy zarówno od struktury możliwości politycznych, jak i wytrwałości oraz poczucia odpowiedzialności za scenariusz miejskiego spektaklu. Autorka stara się wyjaśnić falę aktywności oddolnej mieszkańców polskich miast, sytuując ją w szerszym kontekście międzynarodowych ruchów prawa do miasta. Szkicuje mapę aktorów pola polityki miejskiej i relacji między nimi, aby lepiej zrozumieć przemiany narracji i stylu miejskiego zarządzania. Model teoretyczny opisuje przemiany polityki miejskiej jako strategicznego pola działania czterech głównych aktorów - władz lokalnych, inwestorów, projektantów i ruchów miejskich. (...) Monografia Anny Domaradzkiej dostarcza bardzo interesujących obserwacji o tym jak rodzi się fenomen aktywizmu miejskiego. (...) Szczególnie ciekawe jest usytuowanie problematyki ruchów miejskich na styku sfer publicznej, prywatnej i obywatelskiej oraz wykorzystanie teorii pól, która pozwala na pokazanie nowych aspektów społecznego wytwarzania ruchów miejskich w Polsce. Książka powinna wzbudzić zainteresowanie zarówno badaczy miasta, jak i tych, którzy miasto zmieniają. Tym bardziej, że Autorka pisze, unikając branżowego żargonu. Nie będzie nużąca dla osób spoza urban studies. z recenzji prof. Tomasza Nawrockiego, Uniwersytet Śląski Klucze do miasta. Ruch miejski jako nowy aktor w polu polityki miejskiej to monografia bazująca na bogatym materiale teoretycznym i empirycznym. Autorka, posługując się zdyscyplinowaną ramą interpretacyjną, prowadzi czytelnika przez złożoność procesów konstytuowania się ruchów miejskich. (...) Wykazała się przy tym szeroką wiedzą z zakresu teorii socjologicznych, problematyki miejskiej i polityk miejskich (krajowych i międzynarodowych), o czym świadczy bogata literatura, dokumenty i akty prawne przywołane w tekście. (...) Bardzo wartościowa książka - zarówno w warstwie teoretycznej, jak i empirycznej. z recenzji prof. Marcjanny Nóżki, Uniwersytet Jagielloński
"Klucze od Echa". Osobność. Wiersze
Cyprian Norwid
Norwid nie chciał być wieszczem. Inaczej projektował powołanie poety. Inaczej czuł i wypracował sobie własny idiom poetyckiej mowy. Wiedział, że tą decyzją skazuje się na osobność. Ale jego osobność niesłusznie utożsamia się z samotnością. Nie jest samotny, kto pragnie zrozumieć. Pojąć epokę i społeczeństwo, do którego należy. Jak streścić to zadanie? Poeta to ten, który widzi głębiej i dalej. Ponieważ widzi głębiej, jest po trosze sędzią. Ponieważ widzi dalej, jest organizatorem wyobraźni narodowej. Jego działanie jest dyskretne i niedoraźne. Pisał dla późnych wnuków, którymi my jesteśmy. Zamiast prowadzić, wybrał los kogoś, kto się najgłębiej w kulturze polskiej zastanawia. I sam żąda dla siebie zastanowienia. Testuje każde kolejne pokolenie, czy jest do tego zdolne. Posiadł bowiem klucze od Echa. Jego myśl jednostkowa, osobna, domaga się konfrontacji. Jedną z takich prób jest i niniejsza książka. Czytamy go, czasem go śpiewamy. Myślmy Norwidem. Eliza Kącka
Sarah Manguso
Kiedy Jane, początkująca pisarka, spotyka filmowca Johna Bridgesa, wydaje się, że oboje pragną tego samego: kochać i twórczo się rozwijać. Biorąc ślub, Jane wierzy, że znalazła wszystko, o czym marzyła: oto jej mężem został przystojny artysta. W swoje szczęście próbuje jeszcze wierzyć kilka lat później, kiedy odkrywa radości i trudy macierzyństwa. Tymczasem całe swoje życie zdąży już mimowolnie podporządkować ambicjom, kaprysom oraz destrukcyjnym nawykom męża krótko mówiąc: stanie się żoną. "Kłamcy" to przenikliwe studium złudzenia, jakim bywa tak zwane dobre małżeństwo. Opowieść nie tylko o wzajemnych kłamstwach, lecz przede wszystkim o zdradzie własnych wartości i ideałów, by za wszelką cenę przetrwać w relacji. To również protokół codziennych kosztów i strat ponoszonych w imię niepewnej obietnicy materialnego dobrobytu oraz przynależności do wyższych sfer. Wreszcie niebanalna próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak chętnie zawierzamy narcyzom oraz ich pięknym wizjom przyszłości. Zarazem jednak jest to historia przewrotna: bo czy możemy ufać relacji Jane; kobiety, która samą siebie okłamuje tak udatnie? "Tak szczerej powieści o małżeństwie nigdy nie czytałam". Claire Dederer