Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Andrzej Chwalba
Historia Legionów na stulecie odzyskania niepodległości 6 sierpnia 1914 roku. Pierwsza Kompania Kadrowa opuszcza budynki przy krakowskich Oleandrach i pod dowództwem Józefa Piłsudskiego wyrusza w kierunku granicy z Rosją. W Warszawie powstał już tajny Rząd Narodowy, który mianował go komendantem polskich sił zbrojnych. Przynajmniej tak twierdzi Piłsudski. Ale gdy legioniści docierają do Kielc, zamiast kwiatów witają ich zamknięte okiennice i wrogie spojrzenia. Tym razem legioniści nie wzbudzili entuzjazmu, ale to właśnie oni pod dowództwem Józefa Piłsudskiego, niezmordowanego awanturnika, po latach walki na frontach I wojny światowej powrócą do domów w wolnej Polsce, a wkrótce potem utworzą trzon armii, która odeprze bolszewików spod Warszawy. W roku jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości Andrzej Chwalba proponuje książkę, jakiej przez dekady brakowało na polskim rynku: napisaną żywym językiem popularną syntezę dziejów Legionów Polskich i legionistów, którzy po 1918 roku stanowili istotną część elit politycznych II Rzeczypospolitej, współtworząc historię Polski. Andrzej Chwalba od lat uchodzi za historyka, którego książki czyta się jednym tchem. Nie inaczej jest i tym razem: militarne dzieje Legionów Polskich, broń i wyposażenie, zażarte spory między brygadami, posługi medyczna i duchowa, wreszcie wpływ legionowego etosu na popularyzację sportu, literatury i sztuki wśród Polaków kompletna legionowa historia i mitologia w jednym pasjonującym tomie.
Lem w PRL-u. czyli nieco prawdy w zwiększonej objętości
Wojciech Orliński
Lem w Polsce Ludowej, czyli wszystkie kręgi piekła. Perypetie genialnego pisarza w państwie absurdów. Wyjątkowa książka na 100. rocznicę urodzin Stanisława Lema Jaki urząd piętrzył przed Lemem największe trudności? W jaki sposób pisarz kupował samochody? Kogo chciał wieszać długo i etapami? Autorski wybór korespondencji pisarza z instytucjami systemu, urzędnikami i przyjaciółmi dokonany przez Wojciecha Orlińskiego obnaża, ile bezsensownych problemów i kumulujących się trudności czekało w PRL na człowieka, który ciężką pracą i talentem odniósł duży sukces. Odrzucenie scenariusza do Szpitala Przemienienia bez żadnego wyjaśnienia, zwodzenie w kwestii wydania powieści i brak wsparcia w sporach z enerdowskim wydawcą czy notoryczne trudności z naprawą wadliwych samochodów to tylko niektóre z nich. Jak każdy pracujący, nie mam zbyt wiele czasu, nie mniej dla zasady postanowiłem przynajmniej tę jedną sprawę załatwić do końca. W nadziei, że Pan będzie tego samego zdania, oczekuję zgodnie z KPA odpowiedzi, w której zechce Pan przeprosić za niewłaściwy stosunek urzędniczków Urzędu Pocztowego nr 14, nie jako pisarza, laureata państwowych nagród etc., ale jako zwyczajnego obywatela, wobec którego Poczta zobowiązana jest wypełniać całokształt usługowych czynności. Jak również, iż odpowiednim zarządzeniem zechce Pan radykalnie odmienić stosunki, panujące w w/w Urzędzie Pocztowym. Z poważaniem Stanisław Lem PRL był piekłem, w którym obywatel mógł tylko przenieść się z jednego kręgu do drugiego. Ale każda próba poprawienia sobie losu pod jednym względem, prowadziła do pogorszenia pod innym. Wojciech Orliński
Antoni Kępiński
Różne rodzaje lęku towarzyszą wszystkim ludziom... Antoni Kępiński wyjątkowy lekarz, humanista i filozof - potrafi z lękiem oswoić, potrafi lęk objaśnić, opisać i zaklasyfikować, a nade wszystko potrafi nasz lęk odczuć i zrozumieć. Aurę tego zrozumienia roztaczał wokół siebie jako lekarz krakowskiej Kliniki Psychiatrycznej pozostała ona w książkach, w których udało mu się zapisać obserwacje wielu lat pracy z chorymi. Te książki pomagają wszystkim zrozumieć siebie, a tym którzy zmagają się z psychicznymi trudnościami życia codziennego: depresjami, lękami, psychozami pokazują drogi ich opanowania.
Andrzej Dziedzic, Joanna Głuchowska
Lekcja życia. Tu nie ma zwycięzców ani przegranych. Pełen życia dwudziestoczterolatek wyczynowo trenujący pływanie słyszy druzgocącą diagnozę chłoniak limfoblastyczny z komórek T. Rozpoznanie przyjmuje z niedowierzaniem, później przychodzi czas na złość i bunt. Stojąc u progu dorosłości, Andrzej Dziedzic ma wiele planów, które na długi czas musi odłożyć, ponieważ z dnia na dzień dopada go śmiertelna choroba. Przez cały proces leczenia Andrzejowi towarzyszy partnerka, Joanna Głuchowska. W ich opowieści nie ma filtra. Szczerze oddają realia oddziałów onkologicznych i relacjonują drogę, którą przechodzą pacjenci z nowotworem: bolesne zabiegi, załamania nerwowe, śmierć szpitalnych przyjaciół. I te dobre momenty, w których paraliżujący strach ustępuje miejsca wielkiej nadziei. Choroba zmieniła perspektywę Andrzeja i pozwoliła dostrzec, co tak naprawdę jest najważniejsze. Uświadomiła, że leczenie onkologiczne nie jest walką. Nie ma w nim zwycięzców ani przegranych. To pozbawiona reguł lekcja życia, w której każdy ma tylko jeden cel przetrwać. Liczy się każdy oddech to również historia o tym, jak wielką siłę daje wsparcie bliskich, nie tylko na oddziale onkologii przekonujemy się, że nowotwór nigdy nie dotyka tylko jednej osoby.
Jacek Dukaj
Człowiek jest grą. Powieść, która wyprzedziła swój czas. Teraz w nowej odsłonie, po raz pierwszy jako odrębna książka. Paweł Kostrzewa zajmuje się projektowaniem sensu życia dla milionów ludzi. W końcu i on traci poczucie sensu. Czy z fikcji, które sam produkuje, mogą się zrodzić wartości absolutne? Jak uratować się przed nihilizmem, gdy wszystko jest płynne świat, człowiek, język, wartości? Bo przecież coś musisz robić, kiedy nie musisz robić niczego. To ciężka praca najcięższa! wymyślać i nieustannie aktualizować repertuar sensów życia. Może być kolor bluzki. Może miecz z bonusem do atrybutów. A może system metafizyczny. Ta gra nie ma reguł, a jednak gramy w nią nieustannie. Linia oporu, posługując się językiem i tradycją gier komputerowych, wprowadza nas w realia gry w człowieka. Człowiek istnieje dzięki granicom: to jeszcze jest człowiek, a to już nie. Ograniczenia zmuszają nas do walki, do wysiłku myśli i woli. Owe linie oporu stanowią fundamenty kultury, warunek wszelkich ambicji, ideałów. Szczęścia. Technologia je usuwa, jedną po drugiej. Technologia pozwala człowiekowi kształtować się według woli. Więc już nie biologia stanowi człowieka, lecz kultura, moda. Linie oporu tworzą się i zanikają. Raz modne jest mieć płeć i być śmiertelnym, a potem na odwrót. Pierwotnie Linia oporu ukazała się w 2010 r. jako część tomu Król Bólu. Nowe samodzielne wydanie zawiera wstęp autorstwa Jakuba Stokalskego, uznanego twórcy gier. Jacek Dukaj mawia, ze jego utwory nie sa przewidywaniem przyszłosci, tylko naturalna konsekwencja tego, jaka przyszłosc mogłaby byc, gdyby spełniły sie wybrane załozenia. W tym jednak sensie Linia oporu jest tekstem niemal profetycznym, bo jej załozenia spełniaja sie na naszych oczach. W jej swiecie zanikła wszelka koniecznosc zyciowa. Postep technologiczny, a w jego efekcie wzrost posiadania, umozliwia zaspokajanie bazowych potrzeb. Ludziom nie brakuje niczego do wygodnego zycia. () Ostatecznym frontem staje sie rozrywka: miliardy konsumentow potrzebuja czegos do robienia, skoro moga robic wszystko, a nie musza nic. Stad wiec plaje (seriale, filmy, opowiesci, wszelka rozrywka do pasywnego przezywania) oraz szlaje (shared play, wspolnie i aktywne przezywane). Niektorzy gejdzuja sie, modyfikujac chemie mozgu, byle zadac sobie chcenie. Bo ostatnim towarem deficytowym stał sie sens zycia. (fragment wstępu)
Sławomir Mrożek, Gustaw Herling-Grudziński
Pierwsze wydanie korespondencji gigantów polskiej literatury Sławomir Mrożek i Gustaw Herling-Grudziński. Dwóch wybitnych pisarzy, dwóch intelektualistów, których historia skazała na emigrację. O czym pisali do siebie w listach? Korespondencja z lat 1959-1998 to niesamowity dokument, który pozwala lepiej zrozumieć los obu twórców i ich dzieł. Listy są szczere, czasem zabawne, innym razem pełne żalu. Powoli z opisywanych zdarzeń literackich, kulturalnych i politycznych wysnuwa się obraz nie tylko gigantów literatury, ale także ludzi sobie bliskich, wrażliwych, którzy w zmaganiu z gorzką rzeczywistością często sięgają po oręż ironii. Spotkanie dwóch samotności? Nie, mimo wszystko nie byłoby to słuszne określenie, wszak jeśli nie Lidia Croce, żona Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, to drugoplanowymi bohaterkami tej korespondencji są Maria Obremba oraz Susana Osorio dwie żony Sławomira Mrożka. A także przynajmniej paru artystów i intelektualistów: Chiaromonte, Gombrowicz, Tarn Powiedzmy zatem: spotkanie dwóch milczeń, pamiętając, że Mrożek i Herling należą do najtrudniejszych do przeniknienia, zamurowanych w sobie polskich pisarzy. A przecież w tym zbiorze listów obejmującym blisko czterdzieści lat znajomości, a wkrótce także, jak się wydaje, przyjaźni samo- wsobność, milczenie zostają przekroczone. Coś musiało obu tych milczących odludków ku sobie przyciągać, bo z czasem na miejscu pana pojawią się Gustaw i Sławek, a w listach odnajdziemy też dowody wzajemnej troskliwości. Andrzej Franaszek Mój Drogi, jadę jutro do Rzymu, będę tam plus minus do 20 listopada. Może przyjedziecie? Nie widzieliśmy się już wieki, czas najwyższy pogadać! Co u Was? Tutaj deszcz, smutek i pustka. Niet komu ruki pożat, niet komu mordy pobit, niet komu prawdy skazat. Zupełnie jak w ojczyźnie Ściskam mocno, serdeczności dla Mary. Gustaw. (Neapol, 11 listopada 1966) Ale mnie się już śmiertelnie nie chce i już pewnie nigdy nie zechce. Weźmy się więc do tych świąt i spędźmy je, kiedy już nie da się inaczej. Okropnie nie lubię świąt przymusowych, narzuconych z zewnątrz. A jeżeli ja akurat wcale nie czuję się wtedy odświętnie, to co? I odwrotnie, jeżeli się czuję bardzo odświętnie w najzwyklejszą środę albo poniedziałek, sto razy bardziej świątecznie niż w niedzielę, to co? Pytanie oczywiście retoryczne. Twój Sł. (Chiavari, 16 grudnia 1966)
Józef Czapski, Sławomir Mrożek
Niepublikowana dotąd korespondencja dwóch wielkich twórców XX wieku O Polsce, emigracji, sztuce i próbach zrozumienia własnych losów Dzieliły ich wiek, pochodzenie, wykształcenie, bagaż doświadczeń i sytuacja życiowa. Łączyło podobne spojrzenie na świat. I to, że obaj obdarzeni byli talentem literackim i plastycznym. Sławomir Mrożek i Józef Czapski znali się blisko trzydzieści lat, z czego przez niemal ćwierć wieku prowadzili ze sobą intensywny, osobisty i intelektualny dialog. Książka przedstawia blisko 100 nieznanych wcześniej listów z lat 19641988. To niezwykłe świadectwo przyjaźni i wzajemnej fascynacji, ale przede wszystkim cenny dla polskiej literatury i sztuki dokument. Jak pisze we wstępie Michał Paweł Markowski: Mrożek był z miałkiego drobnomieszczaństwa, Czapski był z solidnej arystokracji. Mrożek miał za plecami pustkę i klęskę, na życie Czapskiego patrzyło tysiąc lat rodzinnych sukcesów, których nawet wywłaszczenie nie naruszyło. To rozminięcie, to niespotkanie więcej mówi o kondycji polskiej kultury w wieku dwudziestym () niż jej największe arcydzieła, starannie maskujące swoje pochodzenie. Czapski i Mrożek piszą o wszystkim, co ich boli: o kondycji intelektualnej polskiej emigracji, spustoszeniach w duszy polskiej, jaka dokonała się w czasach okupacji, o polskiej megalomanii i kompleksach. Nie stronią też od wątków osobistych, nie tając szczególnie Mrożek swoich załamań i zwątpienia co do sensu własnego dzieła.
Jarosław Mikołajewski
Niemal pięćdziesiąt nowych wierszy Jarosława Mikołajewskiego. Czy twórczość poety zmierza w stronę mroku? Od pewnego czasu w każdym kolejnym tomie coraz mniej beztroski i zachwytu. Fascynacja coraz częściej jest podszyta niepokojem, a uśmiech goryczą. Rośnie za to temperatura: miłość do bezlitosnej rzeczywistości jest gorętsza, a żal, że ona umyka bardziej dojmujący. Mikołajewski pisze tak, jakby każdy jego tomik miał być ostatnim.