Видавець: Wydawnictwo M

169
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Dziedzic z Redclyffe

Charlotte Mary Yonge

Anglia, XIX wiek. Młody baronet Walter Morville to szlachetny i pełen uroku szlachcic, ale namiętna i impulsywna natura często sprowadza na niego kłopoty. Za to jego kuzyn Filip Morville cieszy się nieposzlakowaną reputacją i dla wielu osób stanowi niepodważalny autorytet. Jest poważny i sumienny, a Waltera postrzega przez pryzmat jego niedoskonałości. Zarzuca mu, że jest lekkomyślnym hazardzistą i lekkoduchem. Ten znosi sytuację z wyjątkowym hartem ducha, robiąc wszystko, by oczyścić swe dobre imię i zdobyć serce oraz rękę ukochanej kobiety. Dziedzic z Redclyffe to wzruszająca opowieść o młodości pełnej wzlotów i upadków, o miłości, przyjaźni, przywiązaniu i kruchości życia.

170
Завантаження...
AУДІОКНИГА

Dziedzic z Redclyffe

Charlotte Mary Yonge

Anglia, XIX wiek. Młody baronet Walter Morville to szlachetny i pełen uroku szlachcic, ale namiętna i impulsywna natura często sprowadza na niego kłopoty. Za to jego kuzyn Filip Morville cieszy się nieposzlakowaną reputacją i dla wielu osób stanowi niepodważalny autorytet. Jest poważny i sumienny, a Waltera postrzega przez pryzmat jego niedoskonałości. Zarzuca mu, że jest lekkomyślnym hazardzistą i lekkoduchem. Ten znosi sytuację z wyjątkowym hartem ducha, robiąc wszystko, by oczyścić swe dobre imię i zdobyć serce oraz rękę ukochanej kobiety. Dziedzic z Redclyffe to wzruszająca opowieść o młodości pełnej wzlotów i upadków, o miłości, przyjaźni, przywiązaniu i kruchości życia.

171
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Dzieje religii, filozofii i nauki. Od soboru trydenckiego do Kartezjusza

Wojciech Sady

Tom obecny dotyczy okresu między połową XVI w. a połową XVII wieku. W ciągu wcześniejszych dziesięcioleci Europę Zachodnią rozdarły religijnie ruchy reformacyjne, a do 1555 r. kontynent podzielono na trwałe sfery wpływów. Wtedy zabrano się za porządki: kodyfikację doktryn poszczególnych kościołów, dokładne ustalanie tekstów Biblii, a wreszcie za te, które skutkowały ponadwyznaniową falą polowań na czarownice. Około 1600 r. skończyła się epoka renesansu, a zaczął barok. Muzykę polifoniczną szybko wyparła muzyka homofoniczna, zapanowały nowe style w malarstwie, rzeźbie i architekturze. Zaczęły w czym bardzo pomogła reformacja powstawać ważne dzieła pisane już nie po łacinie, ale w ojczystych językach autorów. Renesans filozoficznie był niemal całkowicie bezpłodny. Natomiast barok dał początek filozofii, którą dziś określamy mianem nowożytnej. Dzięki pracom Kopernika, Vesaliusa, Serveta, Ferrariego, Tartaglii, Cardana, Agricoli i innych, uczeni europejscy zaczęli myśleć o czymś, o czym nie mogli jeszcze myśleć uczeni Helleńscy i hellenistyczni. Dotyczyło to zrazu geografii, geologii, astronomii, anatomii i algebry, ale dało początek kolejnym przemianom, o których opowiemy w tej książce. Jej ostatnie rozdziały pokazują, że jeszcze w 1650 r. nikt nie mógł przewidzieć tego, co nastąpiło w II połowie XVII w. i później, a co my określamy mianem Rewolucji Naukowej.

172
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Dzieje Tristana i Izoldy

Autor nieznany

Legenda Tristana i Izoldy jest najpiękniejszym, najgłębszym poematem miłości, jaki ludzkość kiedykolwiek stworzyła. Zawiera w najpełniejszym, najszlachetniejszym wyrazie to, co stanowi dominującą linię późniejszej literatury francuskiej, co odróżnia ją od wszystkich innych i stanowi tajemnicę jej uroczego na wszystkie inne oddziaływania. Wiecznie na nowo przeżywany problem miłości, wiekuista, tryumfalna apoteoza jej samej, wraz z całym bezmiarem jej nędz, kłamstw, jej wzniosłości i upodlenia, czci i bezhonoru, z całym pijaństwem szczęścia i tragizmem nie­doli, to linia, która od Tristana i Izoldy, poprzez strofy Villona i Molierowskiego Alcesta, niezapomnia­ne sylwety Manon Lescaut i kawalera de Grieux, poprzez Stendhala i Balzaca, Musseta i Verlaine'a, aż do całego teatru i powieści przedostatniej doby, aż do piosenki ulicznej Paryża, snuje się nieprzerwanie przez najświetniejsze karty literatury francuskiej i stanowi jej swoisty, nieprzeparty urok. Można powiedzieć, iż dusza nowo tworzącej się rasy w samym zaraniu młodości napiła się czarodziejskiego trunku z pucha­ru Tristana i Izoldy i że ów napój miłosny, mocny jak życie i mocniejszy nad śmierć, na wieki już krąży w jej żyłach.  

173
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Dziennik 1954

Leopold Tyrmand

Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że "Dziennik 1954" jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980 i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak wreszcie chyba dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym. Kim był Leopold Tyrmand przed rokiem 1954? Mimo młodego wieku wiele miał już za sobą. Urodzony 16 maja 1920 w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, po maturze wyjechał do Paryża, by w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych studiować architekturę (1938-39). Z początkiem wojny znalazł się w Wilnie. Aresztowany w kwietniu 1941, został skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia za "konspirację antylitewską". Z wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej mógł więzienie zamienić na roboty przymusowe. Imał się różnych prac: był robotnikiem i kelnerem, kreślarzem i palaczem, wreszcie marynarzem. W tej ostatniej roli spróbował ucieczki; schwytany w Norwegii, trafił do obozu koncentracyjnego. Pobyt w Norwegii przyniósł Tyrmandowi znajomość języka norweskiego i materiał do pierwszej książki - Hotel Ansgar (Poznań, 1947). Po powrocie do kraju (1946) Tyrmand pracował najpierw jako dziennikarz w "Expresie Wieczornym" i "Słowie Powszechnym". W latach 1947-49 był członkiem redakcji "Przekroju", w roku następnym rozpoczął stałą współpracę z "Tygodnikiem Powszechnym". Praca ta skończyła się z chwilą odebrania pisma prawowitym redaktorom i przejęcia go przez Jana Dobraczyńskiego (1953). Kim zatem był Tyrmand w roku 1954? To zależało od punktu widzenia. Dla niektórych był nikim, człowiekiem przegranym, któremu podwinęła się noga. Wariatem, co nie chce zrozumieć dziejowej konieczności i nie bierze udziału w realizacji postulatów socrealizmu. Dla niektórych był barwną postacią Warszawki, cynicznym bikiniarzem w kolorowych skarpetkach, arbitrem elegancji, propagatorem zachodnich nowinek. Dla niektórych wreszcie był Tyrmand wzorem postawy niezłomnej, człowiekiem, który niedostatek i brak możliwości publikowania przedłożył nad ewentualną karierę i zaszczyty - z lojalności dla swoich przekonań. Co ciekawsze, autor w trakcie dziennika sam - zależnie od nastroju chwili - patrzy na siebie z tych trzech perspektyw.

174
Завантаження...
AУДІОКНИГА

Dziennik 1954

Leopold Tyrmand

W tej niewielkiej w gruncie rzeczy książce, jest wszystko, czego można się chcieć dowiedzieć o tym, jak wyglądało życie w socjalizmie. Oczywiście życie inteligenta. A szczególnie inteligenta Warszawiaka. Na kartach "Dziennika 1954" spotkamy Herberta, Jasienicę, Kisiela, Turowicza, J.J. Szczepańskiego, by wspomnieć tylko tych, których wspominać warto. Znamienne jest również, że Tyrmand przerwał tworzenie tych zapisków w momencie "odwilży" - potem napisał i wydał "Złego". To był moment nadziei, że idzie ku normalności. Nic błędniejszego. Tyrmand, jeden z najwybitniejszych umysłów literackich XX wieku, wyjechał z Polski, by już nigdy tu nie wrócić.

175
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Dzienniki. Część I: lata 1944-1960

Władysław Tatarkiewicz

W sobotę, piątego rano, gdy jesteśmy jak najlepszej myśli, bo dokoła zrobiło się cicho, słyszymy krzyki, zbliżające się przez pole. Nie są niemieckie, ale też jakoś nie bardzo polskie. Wyglądamy oknem i chwyta nas zgroza: wielka grupa cywilnych, prowadzona przez Ukraińców. Więc to byli Ukraińcy. I oni nas opanowali. Słychać ich głosy pod numerem drugim, więc tam weszli. Zaczynają się koło południa wdzierać do domów na naszej ulicy. Niedziela spokojniejsza. Ale w poniedziałek znów Ukraińcy od rana. Tym razem dobijają się tak, że trzeba otworzyć. Po długich debatach my z Krzysiem umieszczamy się w kryjówce na parterze w przekonaniu, że tam nie zajrzą. Wpada ich czterech: trzech Ukraińców i Kałmuk. Do piwnicy i na górę wcale nie idą, wyraźnie się boją. Natomiast ostatni zauważa wejście do naszej kryjówki, wpada, ale zaraz cofa, bo boi się wejść, ale repetuje nagan. Wobec tego wychodzimy śmiało. Widzi na naszych rękach zegarki i zapomina nas zabić. Poza trzema zegarkami, zabierają tylko Teresie złote bransoletki, Krzysztofowi scyzoryk i z szafy Polonię Restitutę. Nie chcą ani pieniędzy, ani srebra. Wychodzą, ale dwóch niebawem wraca. Nie stukają nawet, lecz tylko strzelają do okien. Czysty przypadek, że żadna z kul nikogo nie trafiła. (Zeszyt pierwszy: Powstanie warszawskie, sierpień 1944 roku)

176
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Dzienniki. Część II: lata 1960-1968

Władysław Tatarkiewicz

Chronologicznie Dzienniki Władysława Tatarkiewicza obejmują lata 1944-1960 (tom I), 1960-1968 (tom II) i 1969-1977 (tom III), który ukaże się w roku 2022. Tom drugi ma charakter pamiętnikarski, jest dokumentem historycznym, relacją pisaną na bieżąco, z dnia na dzień, przez zarazem znakomitego obserwatora i sprawozdawcę, człowieka ukształtowanego w Polsce niepodległej, arystokratę ducha, filozofa i nauczyciela akademickiego, ponadto chrześcijanina. Lektura Dzienników to fascynująca, intelektualna podróż w czasie. Konfrontowanie się Tatarkiewicza z siermiężną rzeczywistością Polski Ludowej powoduje niekiedy zabawne dysonanse. Oprócz spraw codziennych, filozof opisuje realia i kuluary życia naukowego. Przez całą książkę przewijają się postaci naukowców, artystów i dziennikarzy. Dzienniki mogą być wciągającą lekturą dla młodych czytelników, znających autora wyłącznie dzięki jego trzytomowej Historii filozofii. Mają bardziej charakter zapisków literackich niż filozoficznych dywagacji. Pan Profesor Tatarkiewicz schodzi z katedry uniwersyteckiej wprost w codzienność, jawi się w niej nie jako uczony, lecz jako żywy człowiek, zatroskany o swoje zdrowie, los rodziny i znajomych. (od Redakcji)