Publisher: Wydawnictwo
Różnice w druku. Studium z dziejów wielojęzycznej kultury literackiej na XIX-wiecznej Litwie
Paweł Bukowiec
Początkiem tekstu literackiego jest z reguły jego tytuł; to właśnie od formuły tytułowej zaczyna się kształtować znaczenie utworu. Ale nie w XIX-wiecznej literaturze litewskiej. Tamte teksty zaczynają się „wcześniej” – ich właściwym początkiem jest bowiem już sygnatura autora. Książka udowadnia tę tezę, analizując szczególny aspekt materialności dzieł litewskiego poety Maironisa: różnorodność zapisów tego nazwiska na kartach tytułowych książek artysty czy w nagłówkach jego wierszy. Przy okazji powstał opis najbardziej charakterystycznych cech ówczesnej litewskiej kultury literackiej. Eksponując osobliwości tej bliskiej nam czasowo i kontekstowo formacji kulturowej, książka staje się polemiką z syntetyzującymi ambicjami koncepcji world literature Franca Morettiego.
Różnorodni przez sztukę. Edukacja artystyczna w środowiskach zróżnicowanych kulturowo
Mirosława Zalewska-Pawlak, Magdalena Sasin
Publikacja (...) wpisuje się w krąg wciąż nielicznych monografii poświęconych problematyce wielowymiarowego wychowania estetycznego dzieci, młodzieży i dorosłych. Jednak w odróżnieniu od innych prac tego typu stara się połączyć teoretyczne podstawy edukacji z praktyką codzienną w rozmaitych instytucjach, np. szkołach, placówkach kulturalnych, galeriach, salach koncertowych oraz poza instytucjami, w odmiennych środowiskach o złożonej strukturze etniczno-społecznej. Cechą wyróżniającą w tego typu podejściu jest chociażby wybór badań dotyczący złożonego fenomenu kulturowego, jakim jest indywidualizm i wspólnotowość mieszczące się w koncepcjach, motywacjach i działaniach artystów, animatorów kultury i zwykłych odbiorców sztuki. Z recenzji dr hab., prof. CHAT Małgorzaty Kowalczyk-Marcjan
Jan Sztaudynger
"Miłość lubi półmroki, półśrodki i półkroki" pisał poeta i satyryk, Jan Izydor Sztaudynger. A swymi króciutkimi, niedopowiedzianymi utworami erotycznymi i miłosnymi dowiódł prawdziwości tej tezy. Miłość i rządza pokochały fraszki, a fraszki odwzajemniły się tym samym. Powstał duet niezwykły, pełen namiętności, delikatności, żaru, smutku, radości, lekkości, rozkoszy, pikanterii, na przemian ciętego i figlarnego dowcipu, okraszony tu i ówdzie sugestywnymi rysunkami Mai Berezowskiej. Zebrane w tomie"Różowe piórka" fraszki erotyczne, to zaledwie fragment olbrzymiej, obejmującej niemal pięć tysięcy króciutkich utworów spuścizny Sztaudyngera. Fragment przez samego autora raczej lekceważony. "Wszystkie inne fraszki piszę z rozmysłem, z rozwagą, przeważnie z zamysłem i z dystansem, a te nieprzyzwoitki dopadają mnie, gdzie chcą, wkręcają mi się natrętnie do ucha, dopędzają mnie na przechadzce, budzą w łóżku i notuję je, przewidując, że ani nie ujrzą światła dziennego, ani nie przysporzą mi grosza zysku" odpowiedział przed laty dziennikarce "Głosu Robotniczego" (nr 312/1960: H. Batorowicz "Sztaudynger z mojej szufladki") autor "piórek".
Rita Mae Brown
Powieść napisana mocnym i bezpardonowym językiem, w środowisku queerowym okrzyknięta mianem kultowej. Pełna optymizmu historia walki o świadome i prawdziwe życie. Pół wieku po premierze wciąż mocna, kąśliwa, a przede wszystkim aktualna. Amerykańskie Południe przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Pochodząca z przeciętnej i niezbyt zamożnej rodziny Molly Bolt wyróżnia się wybitną inteligencją i silną osobowością. Odkrywając siebie, nie zamierza nikogo przepraszać za miłość, nie chce się z niej tłumaczyć. Mimo niechęci konserwatywnego otoczenia odważnie i dumnie staje wobec uprzedzeń, niezrozumienia, a nawet wrogości. Ponieważ wie, kim jest.
Rita Mae Brown
Powieść napisana mocnym i bezpardonowym językiem, w środowisku queerowym okrzyknięta mianem kultowej. Pełna optymizmu historia walki o świadome i prawdziwe życie. Pół wieku po premierze wciąż mocna, kąśliwa, a przede wszystkim aktualna. Amerykańskie Południe przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Pochodząca z przeciętnej i niezbyt zamożnej rodziny Molly Bolt wyróżnia się wybitną inteligencją i silną osobowością. Odkrywając siebie, nie zamierza nikogo przepraszać za miłość, nie chce się z niej tłumaczyć. Mimo niechęci konserwatywnego otoczenia odważnie i dumnie staje wobec uprzedzeń, niezrozumienia, a nawet wrogości. Ponieważ wie, kim jest.
Ruch, przestrzeń, czas. Protofizyczne i metafizyczne aspekty podstaw fizyki relatywistycznej
Jan Czerniawski
Nasze poznanie fizykalne i pozafizykalne ruchu, przestrzeni, czasu i czasoprzestrzeni nie jest ostateczne, pomimo wielkich osiągnięć w tej dziedzinie teorii względności (szczególnej teorii względności STW i ogólnej teorii względności OTW), mechaniki kwantowej (QM) oraz rezultatów przemyśleń znanych filozofujących fizyków i znających fizykę filozofów. Brak też jednej akceptowanej przez wszystkich interpretacji STW i OTW. Istnieją bowiem głównie dwie alternatywne interpretacje fizyki relatywistycznej. Jedna mniejszościowa, wiązana głównie z nazwiskiem Lorentza, i druga większościowa, wiązana przede wszystkim z nazwiskiem A. Einsteina. () W ten krajobraz poznawczy wpisuje się dobrze książka dra Jana Czerniawskiego, filozofa znającego fizykę relatywistyczną i nie tylko. Po lekturze jego książki każdy czytelnik, bez wątpienia, zaliczy go od razu do zwolenników interpretacji związanej z nazwiskiem Lorentza (). Czerniawski stara się zawsze przeprowadzać bardzo wnikliwe analizy. To należy do walorów jego książki. Zamiarem autora jest uporządkowanie konceptualne zaplecza fizyki teoretycznej. Czy udało mu się to w jakimś stopniu osiągnąć, będą rozstrzygać kompetentni w tych sprawach czytelnicy. Dodatkowo do walorów tej książki należy to, że można się z niej sporo nauczyć oraz to, że jej lektura dostarcza czytelnikowi wspaniałej gimnastyki intelektualnej, chociaż u niektórych przeciwników interpretacyjnych będzie wzbudzać nieraz irytację. Z recenzji prof. dra hab. Ludwika Kostro
Orhan Pamuk
Czy pierwsze miłosne doświadczenie określa całe późniejsze życie? A może to siła historii i legend wyznacza nasz los? W małej miejscowości pod Stambułem pewien licealista doświadcza wstrząsającej miłości i popełnia wielką zbrodnię W połowie lat osiemdziesiątych XX wieku mistrz Mahmut, studniarz i jego pomocnik, panicz Cem, przekopują mozolnie metr po metrze jałową działkę, próżno szukając wody. W wolnych chwilach opowiadają sobie historie, pokazujące, jak różnie patrzą na świat. Jedną z nich jest opowieść o ojcobójstwie Edypa. Mimo iż tak odmienni stary kawaler w sile wieku i młody chłopak nawiązują więź, która przypomina relację między ojcem a synem. Wszystko zmienia się za sprawą rudowłosej piękności, aktorki wędrownego teatru. Najdziksze sny nastolatka stają się jawą, by natychmiast dać pole najgorszemu z koszmarów wskutek nieuwagi Cema przy budowie studni dochodzi do tragicznego wypadku. Przerażony chłopiec ucieka do Stambułu, gdzie dopiero po wielu latach dowie się, czy naprawdę był winien śmierci mistrza i kim była rudowłosa uwodzicielka. W tej kameralnej historii, która łączy porażającą powieść rodzinną i płomienny romans, Noblista sięga po motyw z antycznej tragedii, by opowiedzieć wstrząsający i zaskakujący dramat współczesny, skonfrontować Wschód i Zachód i odmalować sugestywny portret targanej skrajnościami Turcji. Kolejny popis prozatorski i wyraz geniuszu Noblisty. Rudowłosa jest powieścią zbudowaną z zazębiających się wątków i następujących jeden po drugim zwrotów akcji, pełną aluzji historycznych i społecznych; trudną, kłopotliwą, mocną, ale wspaniałą powieścią, która stawia przed nami nowe fakty, wymagające od nas refleksji. Jest powieścią uniwersalną, która uwspółcześnia antyczną tragedię i doprowadza ją tak daleko, jak to możliwe! Hasan Bülent Kahraman, Sabah Jest to książka wielowarstwowa: powieść o konsekwencjach puczu z 1980 roku, powieść psychologiczna, powieść o ostatnich trzydziestu latach w tureckiej historii, powieść o możliwości czy niemożliwości bycia jednostką w Turcji, powieść o tragedii kobiet w tym kraju, powieść o niepokojącej metaforze studni Słowem, powieść Orhana Pamuka. Trzeba ją przeczytać. Murat Bjedu, T24
Ruinerwold. Uciekłem z sekty mojego ojca
Israel van Dorsten
Wstrząsająca autobiografia chłopca wychowanego w odizolowanym gospodarstwie pod okiem despotycznego przywódcy sekty... a jednocześnie jego ojca. W niedzielę 13 października 2019 roku uciekłem z rodzinnej farmy, na której spędziłem pierwsze dwadzieścia pięć lat życia bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym, wypełniając wolę mojego ojca założyciela sekty. Nigdy nie chodziłem do szkoły. Nie miałem żadnych przyjaciół. Towarzyszami mojej codzienności były tylko duchy i modlitwy do Boga. Wiara i przekonania ojca porządkowały najdrobniejsze aspekty znanej mi rzeczywistości. Dorastałem w nieustannym lęku, w smutku i poczuciu winy, bo osoba, która powinna być moim opiekunem i wsparciem, traktowała mnie raczej jak narzędzie do religijnych rytuałów niż syna. Coraz częściej czułem, że coś jest nie tak. Pełen grzechu i niebezpieczeństw świat zewnętrzny, którego tak się bałem, przedzierał się powoli do mojej świadomości, a kiedy wreszcie zdecydowałem się na ucieczkę, nie miałem pojęcia, co mnie czeka. Co się dzieje z psychiką człowieka dorastającego w całkowitej izolacji od świata, dręczonego fizycznie, wystawianego na silną psychiczną presję i poddawanego dzień po dniu praniu umysłu? Czy da się zacząć zwyczajnie funkcjonować po 25 latach życia w takich warunkach?
Małgorzata Fugiel-Kuźmińska, Michał Kuźmiński
Powieść kryminalna, której bohaterowie mierzą się z gwałtowną śmiercią i własną przeszłością. To nie mogło być samobójstwo. Marzena była pełna życia, zwariowana, spełniała swoje marzenie o karierze aktorskiej. A przynajmniej tak ją zapamiętała Sylwia Nowak, gdy lata temu urwał im się kontakt. Doświadczona policjantka i agentka ABW, a dziś prywatna detektywka, nie wierzy w wersję prokuratury. Żeby odkryć prawdę o śmierci przyjaciółki z dzieciństwa, wyrusza na Dolny Śląsk, gdzie w ruinach poniemieckiego domostwa alternatywna grupa teatralna w której grała Marzena przygotowuje się do spektaklu. Zwłoki znaleziono w stawie nieopodal ruin. A śmierć Marzeny to nie jedyna tragedia związana z tym miejscem Gdzie kończy się gra, a zaczyna rzeczywistość? Jak głęboko trzeba szukać, by zamiast maski zobaczyć prawdziwą twarz bliskiej osoby? Jak się nie zgubić, klucząc między faktami a fikcją, między brutalną prawdą a zwodniczą pamięcią? I kto to wszystko wyreżyserował?
Małgorzata Fugiel-Kuźmińska, Michał Kuźmiński
Powieść kryminalna, której bohaterowie mierzą się z gwałtowną śmiercią i własną przeszłością. To nie mogło być samobójstwo. Marzena była pełna życia, zwariowana, spełniała swoje marzenie o karierze aktorskiej. A przynajmniej tak ją zapamiętała Sylwia Nowak, gdy lata temu urwał im się kontakt. Doświadczona policjantka i agentka ABW, a dziś prywatna detektywka, nie wierzy w wersję prokuratury. Żeby odkryć prawdę o śmierci przyjaciółki z dzieciństwa, wyrusza na Dolny Śląsk, gdzie w ruinach poniemieckiego domostwa alternatywna grupa teatralna w której grała Marzena przygotowuje się do spektaklu. Zwłoki znaleziono w stawie nieopodal ruin. A śmierć Marzeny to nie jedyna tragedia związana z tym miejscem Gdzie kończy się gra, a zaczyna rzeczywistość? Jak głęboko trzeba szukać, by zamiast maski zobaczyć prawdziwą twarz bliskiej osoby? Jak się nie zgubić, klucząc między faktami a fikcją, między brutalną prawdą a zwodniczą pamięcią? I kto to wszystko wyreżyserował?
Ruiny istnienia. Szkice o poetach mniej obecnych
Marian Kisiel
Ruiny istnienia gromadzą artykuły o siedmiu poetach polskich XX wieku (Józef Wittlin, Emil Zegadłowicz, Julian Przyboś, Tadeusz Sułkowski, Wilhelm Szewczyk, Bogdan Czaykowski, Andrzej K. Waśkiewicz). Autor pokazuje ich historycznoliterackie miejsce, a interpretując znane i mniej znane wiersze, odkrywa osobnicze piękno poezji ekspresjonistycznej, klasycystycznej, awangardowej i formulistycznej. Obecna w liryce twórców różnych generacji formuła „istnienia” pokazana została w egzystencjalnym i społecznym wymiarze. Podtytuł książki Szkice o poetach mniej obecnych wskazuje na słabiej rozpoznane lub zgoła pominięte przez krytykę fragmenty twórczości autorów o ustalonym prestiżu w polskiej literaturze przeszłego stulecia.
Robert Małecki
Najgłośniej krzyczy ten, kto ma najwięcej na sumieniu. Świat podcasterów, śledczych i gangsterów w nowej ekscytującej powieści Roberta Małeckiego. Urodził się na nowo w starym śpiworze na wycieraczce domu dziecka, gdzie podobno przespał letnią noc, tuląc do siebie brudnego misia bez jednego oka. A rano milczał jak zaklęty. W ogóle słabo mówił. Do dziś nie wiedział, jak naprawdę się nazywa i ile ma lat. Andrzej Rumowski, Rumor, przed laty przeszedł piekło. Obecnie wszystko, co ma, to domek na podtoruńskim odludziu i warsztat przyczep kempingowych. Teraz po raz kolejny traci grunt pod nogami. Nieopodal jego domu wykopano ludzkie szczątki. Policjanci zadają pytania. Czyżby Rumor znów musiał zmierzyć się z przeszłością? W dochodzenie angażuje się jego dawny przyjaciel, Marcin Zgonowicz, który prowadzi popularny podcast kryminalny Zgon na służbie. Odcinek za odcinkiem komentuje postępy i prace śledczych, opowiadając o nieznanych wcześniej policji dowodach. Dowodach obciążających Rumora Zakulisowa manipulacja i przecieki sprawiają, że sprawa nabiera tempa. I Rumor, i Zgon podejmują coraz radykalniejsze kroki. Na dodatek do gry dołącza lokalny eksgangster, ojciec zaginionego przed laty chłopaka, którego ciała nigdy nie odnaleziono. Co wydarzyło się przed laty między przyjaciółmi? Czego nie mówi słuchaczom znany podcaster? Jak cienka jest granica między opowieścią o zbrodni, a jej wykonaniem? Rumor to najnowsza powieść Roberta Małeckiego, inna od dotychczasowych serii kryminalnych. Historia krzyku, który na długo zapadnie Wam w pamięć.
Bogumił Luft
Rumunia i Mołdawia dwa kraje na marginesie Europy. Postsowieckie dziedzictwo, walka z kompleksami, wielonarodowa tradycja i skomplikowane stosunki z sąsiadami oraz raczej nieodwzajemniona sympatia do Polski. Rumun goni za happy endem to wielowątkowa opowieść o spotkaniu dwóch dużych narodów Polski i Rumunii oraz próbującej ich dogonić Mołdawii. Ponad trzydzieści lat osobistych przeżyć, spotkań i doświadczeń, które stały się udziałem autora dziennikarza, publicysty i dyplomaty, ambasadora RP w Rumunii i Mołdawii zaowocowały piękną, bardzo osobistą opowieścią o krajach wciąż mało w Polsce znanych. Reportaż przeplata się tu ze wspomnieniami, a esej historyczny z analizą polityczną sytuacji na rumuńskim pograniczu Europy. To także zawiła, często dramatyczna historia Republiki Mołdawii, która nie może sobie poradzić z postsowieckim dziedzictwem, zapatrzonej w wielką siostrę Rumunię, która z kolei wciąż walczy o historyczny sukces. "Polacy albo bezkrytycznie podziwiają Rumunię, głównie za jej przyrodę, albo się jej obawiają. O tym, by ten kraj zrozumieć, raczej nie myślimy. Z Mołdawią bywa podobnie z tą różnicą, że zainteresowanie nią jest dużo mniejsze. Bogumił Luft oba te kraje lubi, ale przede wszystkim zna je i rozumie. W książce, którą napisał, jednocześnie bardzo osobistej i pozbawionej ckliwości, dzieli się swoją wiedzą w sposób budzący szacunek. Nakreślony przez autora portret paralelny współczesnych Rumunów i Mołdawian, mieszkających po obu stronach Prutu, składa się z miniportretów, zwięzłych analiz politycznych, osobistych wspomnień i smakowitych scen obyczajowych. Wyłania się z nich skomplikowany i intrygujący obraz społeczeństwa żyjącego okrakiem pomiędzy Bałkanami i Europą Środkową i od ponad wieku poddawanego nieustannemu procesowi modernizacji nie wiadomo tak naprawdę, na ile udanej, ale na pewno wciąż niezakończonej. Z mozaikowego opowiadania powstał swoisty niezbędnik intelektualny. Autor dokonał selekcji materiału faktograficznego i wybrał sposób narracji, który pomaga zrozumieć złożoną materię świata rumuńskiego: od problemu genealogii poczynając, na kwestiach spuścizny komunistycznej i powikłanych relacji rumuńsko-mołdawskich kończąc. Książka rzetelna i dowcipna, dająca do myślenia." dr hab. Kazimierz Jurczak, kierownik Zakładu Rumunistyki UJ
Rumunia. Pęknięte lustro Europy
Dorota Filipiak
Opis Kiedy pierwszy raz pojechałam do Rumunii, nie przeczuwałam nawet, że to początek wielkiej, wspaniałej przygody. Przygoda ta trwa do dziś i mam nadzieję, że wraz z tą książką wchodzi w nowy etap. Rumunii nie da się poznać, a tym bardziej zrozumieć, jeśli nie poświęci się jej dość czasu i uwagi. Bo Rumunia to cała Europa. Kontynent odbija się tu jak w lustrze, tylko troszkę popękanym, zlepionym z różnych fragmentów - z zachodu i wschodu. Jest trochę turecko i węgiersko, odrobinę niemiecko i nieco słowiańsko. Mistycyzm wschodniego chrześcijaństwa miesza się z surowym protestantyzmem. Swoje ślady pozostawili Dakowie. W języku pobrzmiewa starożytny Rzym. W architekturze dostrzec można historię całego starego kontynentu. Rumunia to fascynująca mieszanka wszystkiego, co przytrafiło się Europie na przestrzeni niemal dwóch tysięcy lat. Książka ta to trochę dziennik, trochę pamiętnik, zapis podróży - próba zachowania w pamięci tego, co ulotne, chwil spędzonych w Rumunii, spotkań i wrażeń. Nie ma tu obiektywnej oceny, zimnej relacji. To jak najbardziej osobiste spostrzeżenia i uwagi pisane na marginesie kolejnych podróży rzeczywistych i wyobrażonych, trwających nieprzerwanie od kilkunastu lat. W trakcie pracy miałam wiele wątpliwości. Wszak tyle już o Rumunii napisano. Jednak wielokrotnie przekonywałam się, że ciągle jest wiele do zrobienia, bo krzywdzące, niesprawiedliwe stereotypy mają się aż nazbyt dobrze. Chciałabym pokazać Rumunię taką, jaką jest. Niewolną od problemów, mocno zanurzoną w burzliwej przeszłości, ale odważnie patrzącą w przyszłość i mającą wiele do zaoferowania. DOROTA FILIPIAK O AUTORCE Dorota Filipiak - warszawianka z urodzenia, studiowała historię na Uniwersytecie Warszawskim. Od ponad dekady zawodowo związana z Wydawnictwem Czarne, w którym zajmuje się promocją. Interesuje się historią Europy Środkowej. Najchętniej podróżuje na Słowację, Węgry, do Rumunii i na Bałkany. Współpracuje z internetowym magazynem Magyazyn, gdzie publikuje artykuły o węgierskiej kulturze, historii i literaturze. Mieszka w Warszawie i we wsi nad Bugiem. FRAGMENTY KSIĄŻKI Rumunia jest jak łacińskie słowo - czwarta forma czasownika, zupełnie niepodobna do formy podstawowej. Jest jak teksty, których nie da się tak po prostu wrzucić do translatora i przetłumaczyć. Kolejne ludy, które przychodziły na te ziemie, dodawały swoje słowa i swoje znaczenia do słów zastanych. Rumunia to wielka księga, którą zaczęto pisać przed wiekami w języku Daków. Potem przyszli Rzymianie ze swoją łaciną. Ich język przyswoiła kultura chrześcijańska. Humanizm i oświecenie przyniosły języki narodowe, odtwarzane czy wręcz tworzone na nowo w dziewiętnastym wieku. Po drodze pojawili się jeszcze Turcy i Grecy. I wielu innych, o których nie warto wspominać, bo ich wpływ nie był tak znaczący, chociaż czasem można usłyszeć słowo brzmiące dziwnie znajomo. Rumunię można opisać kolorami. Błękitem z malowanych monasterów bukowińskich. Spłowiałym brązem gontów wież kościołów w Maramureszu. Wypaloną żółcią traw Dobrudży. Zielenią wody Morza Czarnego oglądanego z plaży w Vama Veche. Wymykającymi się opisowi odcieniami Dunaju. Oślepiającą bielą murów siedmiogrodzkich kościołów warownych. Pastelowymi barwami kamienic w Sybinie. Białą już czernią ścian braszowskiego kościoła. Tęczowym niebem tuż przed zmierzchem w Ceahlău. Kolorowe jest tu wszystko - architektura, przyroda i ludzie. Niezależnie od tego, za pomocą jakich zmysłów poznaje się Rumunię, trudno o niej myśleć jako o spójnym, jednorodnym organizmie. To kilka różnych krajów. Historia ich wspólnego trwania jest zbyt krótka, a nazwa Rumunia zbyt młoda, by o poszczególnych częściach pisać jak o czymś nierozerwalnym. Można więc pisać Siedmiogrodzie, gdzie za murami miast niemiecki rozbrzmiewał kiedyś częściej niż rumuński. O Mołdawii, gdzie powstały unikatowe malowane monastery, w których modlono się w języku wschodnich chrześcijan. O Wołoszczyźnie, krainie oddzielonej od reszty świata potężnym Dunajem i skrytej za wyniosłymi Karpatami, gdzie dotarli Rzymianie. O Dobrudży, która daje przedsmak orientu i hipnotyzuje nieskończoną, idealnie płaską przestrzenią, a z minaretów rozlega się wołanie muezina. I o Maramureszu, nad który wynoszą się absurdalnie wysokie wieże tamtejszych drewnianych cerkwi, jakby chciały sięgnąć nieba. Rumunów i Węgrów, czy tego chcą, czy nie, poza wspólną historią łączy coś jeszcze, na co rzadko zwraca się uwagę. Są inni. Otacza ich morze słowiańszczyzny, na tle którego stają się odmieńcami. Węgrzy sami swą odrębność podkreślają, ale przecież także Rumuni mówią w języku, którego żaden Słowianin nie zrozumie, może poza pojedynczymi słowami. Rumuński jest językiem niezwykle oryginalnym. Konotacje łacińskie są nie tyle słyszalne, bo melodia tej mowy jest inna niż pozostałych języków romańskich, ile widoczne. Zapisane słowa często wprost przywodzą na myśl ich łacińskie odpowiedniki. Gdy doda się do tego wpływy tureckie, węgierskie i greckie, powstaje język jedyny w swoim rodzaju. A jakby tego urozmaicenia było mało, w tym wielojęzycznym gwarze rozbrzmiewał kiedyś, i to nader często, niemiecki. Nie sposób pominąć jego wpływu.
Russia pivot to (Southeast) Asia. Polityka Rosji wobec Azji Południowo-Wschodniej w XXI wieku
Małgorzata Pietrasiak
Niniejsza monografia naukowa jest pierwszą w literaturze polskiej, która przedstawia kompleksową analizę podjętego tematu, tym samym poszerza naszą wiedzę o współczesnej polityce zagranicznej Federacji Rosyjskiej i jej obecności na płaszczyźnie bilateralnej i multilateralnej w Azji Południowo-Wschodniej. Zawiera także informacje o próbach rosyjskich polityków w zakresie realizacji Projektu Wielkiego Partnerstwa Euroazjatyckiego. Temat pracy nie doczekał się w polskiej literaturze naukowej kompleksowej analizy. Zwrot Federacji Rosyjskiej ku Azji, w tym Azji Południowo-Wschodniej, podyktowany był i jest względami polityki zagranicznej, tzw. wektorem wschodnim, szczególnie od czasu aneksji Krymu. Ponadto ASEAN odgrywa istotną rolę w umacnianiu poczucia podmiotowości Federacji Rosyjskiej i równowagi na międzynarodowej arenie azjatyckiej, szczególnie wobec partnera chińskiego. Temat jest jak najbardziej aktualny, ponieważ analizowana polityka zagraniczna Federacji Rosyjskiej wobec Azji Południowo-Wschodniej najprawdopodobniej będzie intensywnie ewoluowała w kolejnych latach, szczególnie w kontekście pogarszających się relacji Rosji z szeroko pojmowanym Zachodem. dr hab. Robert Jakimowicz, prof. UEK Autorka prezentuje szeroki zakres przedmiotowy zagadnień będących obecnie obszarem zainteresowań innych badaczy, omawia nowe wątki dotąd nieopracowane. Aktualność tematu jest bezsprzeczna z uwagi na rosnącą siłę Chin i dużą rolę Rosji we współczesnym świecie. Należy ocenić bardzo pozytywnie postawione przez Autorkę cele i stosowanie różnorodnych narzędzi metodologicznych charakterystycznych dla odmiennych dyscyplin naukowych. Publikacja jest bardzo obszerna i dobrze udokumentowana źródłowo. Przyjęty układ pracy jest logiczny i jasny. dr hab. Mieczysław Sprengel, prof. UAM
Russkij jazyk w polskoj auditorii. T. 3. [Język rosyjski w polskiej szkole wyższej. T. 3]
red. Anna Zych
Wchodzące w skład tomu opracowania dotyczą problemów ewolucji języka – historii i stanu współczesnego języka rosyjskiego, konfrontacji języków oraz pragmatyki językowej i translatoryki. Wyniki prac badawczych prowadzonych w tym zakresie mogą być wykorzystane na zajęciach z praktycznej nauki języka rosyjskiego, gramatyki opisowej oraz teorii i praktyki przekładu. Mogą okazać się pomocne nie tylko w samym procesie nauczania, lecz również w przygotowaniu materiałów do nauki języka. Konieczne wszak są: ciągłe modyfikacje programów nauczania, przystosowanie tematyki i treści nauczania do oczekiwań studentów, wzbogacanie ich wiedzy o języku rosyjskim rozumianym jako stale rozwijający się system, wskazanie związku języka z kulturą, życiem narodu, systemem jego wartości.