Verleger: Wydawnictwo
Iwonna Buczkowska
Zbliżają się Święta, Jacek sadza na biurku swojego ukochanego Pluszowego Zajączka i pisze list do Mikołaja. Rysuje pięknego zajączka, a pod spodem prosi, aby Mikołaj przyniósł taki właśnie prezent jego siostrzyczce Gabrysi. Pluszowy Zajączek nie umie czytać, myśli więc, że Jacek chce go zamienić na nową maskotkę i zrozpaczony zabiera list spod poduszki. Rozumie jednak że postąpił źle i, chcąc naprawić błąd, w dzień Wigilii wyrusza na poszukiwanie Mikołaja. Nie jest to łatwe, ale na szczęście poznani na podwórku Bałwanek, psotnik Mróz i przemądrzała Wrona pomagają mu dostarczyć list na czas.
Iwonna Buczkowska
Zbliżają się Święta, Jacek sadza na biurku swojego ukochanego Pluszowego Zajączka i pisze list do Mikołaja. Rysuje pięknego zajączka, a pod spodem prosi, aby Mikołaj przyniósł taki właśnie prezent jego siostrzyczce Gabrysi. Pluszowy Zajączek nie umie czytać, myśli więc, że Jacek chce go zamienić na nową maskotkę i zrozpaczony zabiera list spod poduszki. Rozumie jednak że postąpił źle i, chcąc naprawić błąd, w dzień Wigilii wyrusza na poszukiwanie Mikołaja. Nie jest to łatwe, ale na szczęście poznani na podwórku Bałwanek, psotnik Mróz i przemądrzała Wrona pomagają mu dostarczyć list na czas.
Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne
Kate Brown
To opowieść o dwóch miastach, w których produkowano pluton. Oziorsk i Richland leżały po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Powinno je dzielić wszystko, ale jednak miały wiele wspólnego. W Richland nie było prywatnej własności, wolnego rynku ani władzy samorządowej. Oziorsk oficjalnie nie istniał, próżno go szukać na mapach. W obu miastach obowiązywały restrykcje dotyczące poruszania się i pobytu. Ale mieszkańcom to nie przeszkadzało. Wyborcy w Richland dwukrotnie odrzucili propozycję nadania ich miejscowości praw miejskich, samorządu i wolnego rynku. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych w Oziorsku dziewięćdziesiąt pięć procent wyborców opowiedziało się za utrzymaniem systemu przepustek, bramek i strażników. Osiedlano tam całe rodziny, którym zapewniano tanie mieszkania i znakomite szkoły. Mieszkańcy wspominali, że nie musieli zamykać drzwi domów, dzieci były bezpieczne, sąsiedzi przyjaźni, bezrobocie, bieda i przestępczość nie występowały. O inwigilacji, tajnych informatorach czy podsłuchach nikt nie wspomina. Tak jak o gigantycznym skażeniu środowiska. Tak wyglądała plutopia. Jedyne w swoim rodzaju, odizolowane od świata miejscowości, które zaspokajały potrzeby powojennych społeczeństw Ameryki i Związku Radzieckiego. Choć każdy słyszał o Czarnobylu, o Richland i Oziorsku tylko nieliczni. To nie dziwi, bo miejsca te ukrywano niczym tajne laboratoria z Archiwum X. Rosyjskie Ministerstwo Energii Atomowej nie udzieliło Kate Brown zgody na wjazd do Oziorska. Oba miejsca do dziś objęte są zmową milczenia. Wiele spotkań z tymi, którzy zgodzili się mówić, odbyło się w okolicznościach godnych powieści sensacyjnej. Informacje przekazywano nerwowym szeptem i zaszyfrowanym językiem, a informatorzy odmawiali zgody, by ich cytować. Ci, którzy próbowali ujawnić prawdę o wypadkach i zagrożeniach dla zdrowia ludzi, byli inwigilowani, nękani, śledzeni i zastraszani zarówno w USA, jak i w Rosji, nawet po zakończeniu zimnej wojny. Książka zdobyła wiele nagród: Nagrodę Amerykańskich Historyków im. Ellisa W. Hawleya, Nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Historycznego im. Alberta J. Baveridgea , Nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Historii Przyrodniczej im. Georgea Perkinsa Marsha, Nagrodę Stowarzyszenia Nauk Słowiańskich, Wschodnioeuropejskich i Euroazjatyckich im. Waynea S. Vucinicha, Nagrodę Heldt w kategorii Najlepsza Książka Nauk Słowiańskich/Wschodnioeuropejskich/Euroazjatyckich Stowarzyszenia Kobiet w Naukach Słowiańskich oraz Nagrodę im. Roberta G. Athearna.
Płacowe warunki powrotu polskich migrantów zarobkowych do województwa opolskiego
Romuald Jończy, Justyna Rokitowska-Malcher
Monografia ma charakter teoretyczno-empiryczny i poświęcona jest płacowym warunkom powrotu migrantów zarobkowych do województwa opolskiego. Oryginalność zrealizowanych i opisanych badań własnych polega na wykorzystaniu do identyfikacji i pomiaru preferencji płacowych migrantów autorskich wskaźników, m.in.: minimalnej płacy migracyjnej – wyrażającej minimalną płacę netto, za którą dana osoba jest skłonna dalej pracować za granicą, oraz minimalnej płacy remigracyjnej – to jest minimalnej płacy netto, za którą osoba pracująca za granicą byłaby skłonna podjąć zatrudnienie w Polsce. Na podstawie tych danych skonstruowano płacowe funkcje remigracyjnej podaży pracy, przedstawiające skłonność do powrotu z emigracji zarobkowej i podjęcia zatrudnienia w Polsce przy różnych poziomach płac. W monografii, oprócz ustaleń płacowych warunków powrotu migrantów zarobkowych, sformułowano wnioski odnośnie do czynników emigracji, przymusowości/dobrowolności migracji zarobkowej, uwarunkowań zatrudnienia za granicą oraz zamiarów badanych dotyczących przyszłości.
Marta Kisiel
Wielkie zło zawsze zaczyna się od małego zła Gdy wydaje się, że po przeżyciach minionego lata drogi sióstr Stern i ich surowej ciotki rozeszły się na zawsze, niepozorne spotkanie w pewnej górskiej kawiarni zmusza dawnych sprzymierzeńców do zwarcia szyków raz jeszcze. Za jedyny trop mając zniszczoną pocztówkę i starą filiżankę, Dżusi, Klara, Gerd i Karolek wraz z panią Matyldą opuszczają Wrocław, by odnaleźć zaginioną Eleonorę, zanim ta przepadnie bez śladu. Szybko odkrywają, że coś wzburzyło czas, wyciągając na powierzchnię widma z największego koszmaru. I że nie tylko Eleonora walczy o życie w strasznym cieniu zaśnieżonych gór. Wydanie poszerzone o nowe opowiadanie "Koniec końców".
Marta Kisiel
Wielkie zło zawsze zaczyna się od małego zła Gdy wydaje się, że po przeżyciach minionego lata drogi sióstr Stern i ich surowej ciotki rozeszły się na zawsze, niepozorne spotkanie w pewnej górskiej kawiarni zmusza dawnych sprzymierzeńców do zwarcia szyków raz jeszcze. Za jedyny trop mając zniszczoną pocztówkę i starą filiżankę, Dżusi, Klara, Gerd i Karolek wraz z panią Matyldą opuszczają Wrocław, by odnaleźć zaginioną Eleonorę, zanim ta przepadnie bez śladu. Szybko odkrywają, że coś wzburzyło czas, wyciągając na powierzchnię widma z największego koszmaru. I że nie tylko Eleonora walczy o życie w strasznym cieniu zaśnieżonych gór. Wydanie poszerzone o nowe opowiadanie "Koniec końców".
Płacz Antygony. O ludziach powstania styczniowego
Dorota Samborska-Kukuć
Zbiór ośmiu szkiców Płacz Antygony dotyczy różnych narracji (z przeznaczenia fikcjonalnych i niefikcjonalnych) o insurgentach powstania styczniowego. Łączy je przede wszystkim próba wykorzystania prymarnych źródeł historycznych, tj. metryk - dokumentów autentycznych i surowych, w przekazie indyferentnych, jako materiału nie tyle pozwalającego na uznanie referencjalności wiedzy historycznej, ile organizujące go próby odkształcania (i demaskowania przez odsłonięcie mechanizmu) mitów lub modelowania biografii znanych dotąd jedynie w rudymentach. Stwarza się przez to niekiedy nowa narracja, alternatywna wobec poprzedniej (szkic o Marii Piotrowiczowej). Bohaterkami większości tekstów są kobiety: piszące lub opisywane, mówiące swoim głosem lub cudzym słowem, Antygony szukające grobów braci i Amazonki walczące i ginące ja k mężczyźni, heroiny i westalki, gloryfikowane i postponowane. Ze Wstępu Choć znaczna część książki dotyczy marginaliów, odległych od spraw o znaczeniu przesądzają cym o losach narodu, ustalenie faktów ma kapitalne znaczenie - blokuje rozradzanie się mitów opartych na pogłoskach. Takie mity na dłuższą metę są społecznie szkodliwe. Książka ma szansę stać się podstawową lekturą ilustrującą proces światopoglądowego i kulturowego emancypowania się kobiety polskiej w XIX wieku: w stosunku do feministycznej orientacji w humanistyce stanowi rzadki przykład mówienia o rzeczach nowych bez ustawicznego przywoływania wytartych argumentów publicystycznych o widmie Kodeksu Napoleona nad światem polskiej kobiety w XX wieku. Z recenzji prof. dr. hab. Tadeusza Budrewicza
Płaczące niewiasty. Rozważania drogi krzyżowej
Katarzyna Prokopowicz, S. Monika Wodzińska MChrR, Elżbieta...
Rozważania na nabożeństwo Drogi krzyżowej Katarzyna Prokopowicz / Droga krzyżowa dla młodych s. Monika Wodzińska MChR / Droga krzyżowa dla młodzieży Elżbieta Smajdor / Droga krzyżowa dla zabieganych Elżbieta Smajdor / Droga krzyżowa ze św. Elżbietą od Trójcy św. Elżbieta Smajdor / Droga krzyżowa dla każdego s. M. Floriana Gonet CSSJ / Droga krzyżowa dla wszystkich s. M. Floriana Gonet CSSJ / Droga krzyżowa dla osób starszych Drogi krzyżowe do indywidualnego rozważania Elżbieta Smajdor / Las moich poszukiwań Anna Krajewska / Kręte drogi naszych dzieci Anna Krajewska / Rozważania chorego chłopca Anna Krajewska / Po drodze ze Słowem Bożym s. M. Floriana Gonet CSSJ / W trosce o życie Kobiety, które kochają Kościół, są świadome siebie i swojej misji. Z nikim nie walczą, ale przez to, kim są, jakie mają powołanie, chcą dzielić się sobą z ludźmi, pośród których żyją. Rozszerzeniu kręgu obdarowanych służy ten tom rozważań dróg krzyżowych, napisanych przez kobiety. Spojrzenie pięciu autorek na prawdę o Jezusowej męce czyni w naszej wspólnej rzeczywistości zwierciadło, w którym możemy się przejrzeć. Wszystko po to, aby ustalić priorytety, aby nie stracić sensu tego, co się robi. Możliwe, że przerazi nas nasze wewnętrzne niepoukładanie, a w twarzach tych, którzy towarzyszyli Jezusowi na ostatniej drodze, zobaczymy własne rysy... A może przejdziemy niespostrzeżenie jak tłum gapiów. Jaka jest prawda o nas? Często mamy pokrzyżowane plany życiowe, pęknięte serce lub jakiś ciężar do udźwignięcia. Nieraz też czujemy się przegrani. Kto może nas zrozumieć w takim położeniu? Jedynie Ten, który wziął krzyż. My zaś, podążając za Nim jak płaczące niewiasty, doświadczymy uzdrowienia.
Płatwie z kształtowników profilowanych na zimno
Jerzy Goczek, Łukasz Supeł
Podczas ostatnich lat nastąpił szybki rozwój rozwiązań konstrukcyjno-materiałowych lekkiej obudowy. Wpłynęło to istotnie na kształtowanie konstrukcji wsporczej. Najczęściej spotykanym układem dachu jest dach płatwiowy, w którym belki (płatwie) wspierające obudowę usytuowane są poziomo, równolegle do okapu, obrócone zgodnie z nachyleniem połaci. W zależności od rozpiętości, rozstawu, wartości obciążeń mogą to być płatwie z kształtowników walcowanych na gorąco, profilowanych na zimno, płatwie ażurowe bądź kratowe. W ostatnich dekadach szczególnie szeroko rozpowszechniły się stalowe płatwie z kształtowników profilowanych na zimno (giętych), zwłaszcza w systemach hal stalowych. Belki z kształtowników tego rodzaju charakteryzują się korzystnym stosunkiem masy do nośności i sztywności. Ich zastosowanie jest uzasadnione względami wykonawczymi i ekonomicznymi.
red. Marta Baron-Milian, Anna Kałuża, Katarzyna Szopa
Postawienie pytania o „płeć awangardy” związane jest z próbą przemyślenia zjawisk awangardowych, rozumianych jako szerokie spektrum praktyk dyskursywnych (politycznych, społecznych, historycznych, językowych, performatywnych, erotycznych, artystycznych), za pośrednictwem których płciowość może być artykułowana. Jak pokazują doświadczenia kilku pokoleń filozofek i teoretyczek feministycznych, pytanie o płeć nie tylko znosi iluzję (płciowej) neutralności i wymusza konieczność myślenia przez pryzmat różnic, ale nade wszystko wyrasta z tzw. „polityki umiejscowienia” i dąży do praktykowania wiedzy usytuowanej, poszerzając ramy uznawalności o inne – dotychczas niedoreprezentowane – byty, podmioty, mniejszości. Autorki i autorzy tekstów zebranych w tomie koncentrują się na awangardach historycznych, neoawangardach oraz aktualnych konsekwencjach oddziaływania eksperymentalnych impulsów i awangardowego myślenia na literaturę i sztukę, zakreślając szerokie ramy czasowe, obejmujące zjawiska XX i XXI wieku. Heteronomiczny charakter awangardowego gestu, wymierzanego stale w tradycyjne instytucje i definicje sztuki, zmusza do rozszerzenia obszaru zainteresowania na wszystkie dziedziny artystycznej aktywności, a kosmopolityzm awangardy nakazuje zniesienie narodowych ram refleksji. Kluczowe dla rozwijanych tu refleksji pozostaje zainteresowanie awangardowym pragnieniem zmiany społecznej – czy to poprzez samozniesienie sztuki, czy osobliwą troskę o jej autonomię – stanowiącym punkt wyjścia dla nowego programu czy też nowego sposobu organizacji społecznej, opartego na genderowej sprawiedliwości i równości partycypacji we wszystkich sferach życia. Pytania o to, jak awangarda miałaby przekształcać świat, wiążą się z próbą wyznaczenia jej najważniejszych adwersarzy oraz z pytaniami o udział, jaki będą miały w tej zmianie ciała w ich dążeniu do poszerzenia ramy pojęciowej, o wiązanie między systemem wyobrażeń dotyczących płci a polem społecznych i politycznych doświadczeń.
Płeć, ciało, seksualność. Od feminizmu do teorii queer
Joanna Mizielińska
Myśl feministyczna w Polsce jest nadal niedoceniana, a znajomość teorii queer niewielka – taką tezę formułuje we wstępie autorka. Jej monografia stawia sobie za cel choćby częściowe uzupełnienie tej luki. Mizielińska zaczyna swe rozważania od wskazania na fakt, że centralna kategoria dotychczasowej myśli feministycznej, kategoria kobiety, stała się dzisiaj bardzo problematyczna w ramach tego nurtu. Tym samym stało się problematyczne rozróżnienie na płeć biologiczną i kulturową. Proces ten autorka śledzi omawiając współczesny dyskurs feministyczny. Następnie ukazuje sposób, w jaki feminizm oraz teorie queer są odbierane i przyswajane na polskim gruncie. Omawia także sytuację środowisk gejów i lesbijek w świetle prawa konstytucyjnego w Polsce oraz opresyjny stosunek do nich władz państwowych i dużej części społeczeństwa. Wreszcie monografia Mizielińskiej próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy możliwy jest nowy rodzaj etyki uwzględniającej wszelkie formy doświadczenia seksualnej inności spod znaku queer.
Izabela Desperak
Publikacja zawiera analizę transformacji w Polsce z perspektywy społecznej zmiany uwzględniającej wymiar płci. Składa się na nią prezentacja teoretycznego zaplecza i metodologicznych założeń, następnie omówienie wybranych wymiarów analizy (takich jak rynek pracy, przestrzeń publiczna, dyskurs publiczny, polityki płci) na podstawie literatury przedmiotu i badań autorki, a na koniec opis badań własnych obejmujących wspomniane wymiary analizy (wyrywkowo) z lat 1989-2015. Autorka bada treści gazet i czasopism (z lat 1989, 2009), ogłoszeń o pracę (1995-2010), reklam telewizyjnych (1997, 2010) oraz telewizyjnych kampanii parlamentarnych i prezydenckich kampanii wyborczych (1999, 2000, 2010, 2011, 2015). Na tle innych prac poświęconych transformacji w Polsce publikację tę wyróżnia przyjęcie teoretycznej i badawczej perspektywy gender oraz niezwykle szeroki zakres czasowy i metodologiczny prezentowanych badań, dotyczących także najnowszych wydarzeń, m.in. kampanii wyborczych z 2015 r. oraz fenomenu nowego ruchu kobiet - Czarnych Protestów, Strajku Kobiet i Marszy Czarnych Parasolek. Książka jest kierowana zarówno do badaczy społecznych, jak i specjalistów z zakresu nauk o polityce oraz do przedstawicielek i przedstawicieli studiów gender.
Płezent - carkiem niekotrzebna rzecz
Agnieszka Suchowierska
Trójka rodzeństwa z planety Tiemia niespodziewanie otrzymuje prezent z Ziemi. Radość szybko zmienia się w rozczarowanie, bo młodzi Tiemianie nie wiedzą, czym jest otrzymany przedmiot i co można z nim zrobić. I pewnie zamknęliby go na zawsze w szufladzie, gdyby nie koleżanka z Ziemi, dzięki której dowiadują się, że w tym prezencie kryje się ich historia. Teraz będą czekać na kolejne prezenty od cioci Danusi, która ma na Ziemi małą księgarnię. Uwaga! Książka napisana jest w języku Tiemian. Ziemianie są dosyć podobni do nas, tylko nie umieją latać i są pokryci gładką skórą w dziwnym kolorze, a nie takim ładnym niebieskim futerkiem jak my. Na szczęście łatwo się z nimi porozumieć, bo ich język jest bardzo podobny do naszego, chociaż niektóre wyrazy są bardzo śmieszne. Na przykład na papustę mówią kapusta, na kidelec - widelec, na fomputer - komputer, na kufladę - szuflada, a na bęby - zęby.
Płomienna Północ. Podróż po Afryce Północnej. Maroko
Antoni Ferdynand Ossendowski
Zwiedziwszy już wiele odległych krain, Ossendowski wraz z żoną Zofią wyrusza w kolejną podróż nie mniej barwną i nie mniej egzotyczną niż te poprzednie. Tym razem podróżnicy wędrują po Afryce Północnej. Poznają tam kulturę, sztukę i religię Arabów, Berberów i innych ludów osiadłych i koczowniczych cywilizację islamu, wypierającego dawne wierzenia pogańskie. Są to jednak tereny zajęte przez francuskich kolonizatorów. Ogląda więc pisarz wielkie, tętniące życiem miasta, zamieszkiwane przez różne warstwy społeczne od bogaczy żyjących w pałacach po żebraków nocujących w podmiejskich jaskiniach, i rozrzucone wśród skał wiejskie siedliska. Wokół rozciąga się pustynia gorąca, dzika i nieprzyjazna, ale to nie tylko od jej żaru pochodzi tytuł tej książki: Płomienna północ.
Katarzyna Muszyńska
Każdy sekret ma swoją cenę, ale najczęściej płacą ją niewinni. Riley dorasta w niewielkiej osadzie przy kopalni soli. Od pozostałych górników odróżniają ją czerwone włosy, będące dowodem na to, że powinna dołączyć do Wybranych w Kościach. Dziewczyna ma jednak inny plan i od najmłodszych lat pokrywa kosmyki czarną farbą, by w ten sposób ukryć swój dar. Na kilka dni przed siedemnastymi urodzinami Riley zostaje przyłapana na kradzieży, a za to jest tylko jedna kara. Przed stryczkiem ratuje ją to, czego nienawidzi najbardziej, czyli krążąca w żyłach energia. Trafia do świątyni i szybko przekonuje się, że życie wśród Wybranych jest równie niebezpieczne co szychty w kopalnianych korytarzach. Musi się zmierzyć nie tylko z własnymi lękami, ale i przeszłością, która skrywa wiele tajemnic. Niejeden raz zgubi się w siatce kłamstw i intryg, by odkryć, że bogowie z niej zakpili, a świat nie wygląda wcale tak, jak jej mówiono. Wszystko dodatkowo skomplikuje jej relacja z Krukiem jednym z najpotężniejszych Wybranych, który powoli zdradza sekrety mogące zburzyć ustalony wiek wcześniej porządek. Książka wydana nakładem Ailes, Wydawnictwo Hm... zajmuje się dystrybucją wersji elektronicznej.
Katarzyna Muszyńska
Każdy sekret ma swoją cenę, ale najczęściej płacą ją niewinni. Riley dorasta w niewielkiej osadzie przy kopalni soli. Od pozostałych górników odróżniają ją czerwone włosy, będące dowodem na to, że powinna dołączyć do Wybranych w Kościach. Dziewczyna ma jednak inny plan i od najmłodszych lat pokrywa kosmyki czarną farbą, by w ten sposób ukryć swój dar. Na kilka dni przed siedemnastymi urodzinami Riley zostaje przyłapana na kradzieży, a za to jest tylko jedna kara. Przed stryczkiem ratuje ją to, czego nienawidzi najbardziej, czyli krążąca w żyłach energia. Trafia do świątyni i szybko przekonuje się, że życie wśród Wybranych jest równie niebezpieczne co szychty w kopalnianych korytarzach. Musi się zmierzyć nie tylko z własnymi lękami, ale i przeszłością, która skrywa wiele tajemnic. Niejeden raz zgubi się w siatce kłamstw i intryg, by odkryć, że bogowie z niej zakpili, a świat nie wygląda wcale tak, jak jej mówiono. Wszystko dodatkowo skomplikuje jej relacja z Krukiem jednym z najpotężniejszych Wybranych, który powoli zdradza sekrety mogące zburzyć ustalony wiek wcześniej porządek. Książka wydana przez Wydawnictwo Ailes, produkcja DG Wydawnictwo, Hm... zajmuje się dystrybucją.
K.C. Hiddenstorm, Barbara Mikulska, Roza Violet Barlow,...
Zmysłowe, gorące i nieprzyzwoite, te historie rozpalą was! Czym jest prawdziwe pożądanie? Czy miłość i seks zawsze idą w parze? Na ile sposobów można opisać namiętność? Autorki antologii udowadniają, że na wiele! Zwycięskie opowiadania drugiego konkursu literackiego Inanny. Jurorkami w konkursie były autorki: K.N. Haner, Gosia Lisińska i Mira Gross. To właśnie te erotyczne opowiadania zrobiły na nich największe wrażenie!
C.J. Tudor
Witajcie w miejscowości Chapel Croft. W tej uroczej angielskiej wiosce w XVI wieku na stosie spalono grupę wieśniaków, w tym dwie nastolatki. Trzydzieści lat temu zaginęły tam dwie dziewczyny, a przed dwoma miesiącami samobójstwo popełnił proboszcz miejscowej parafii. Jack Brooks pastorka Kościoła anglikańskiego, oraz samotna matka piętnastoletniej córki przybywa do wioski, aby objąć parafię po zmarłym poprzedniku. Wśród jego rzeczy znajduje m.in. zestaw do egzorcyzmów i notkę z cytatem z Pisma Świętego. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajnego, co by się nie stało wiadome. Im lepiej Jack i jej córka Flo poznają wieś i jej mieszkańców, tym głębiej zostają wciągnięte w podziały, tajemnice i podejrzenia. A kiedy Flo nawiedzają wizje w starej kaplicy, staje się jasne, że w Chapel Croft są duchy, które nie mogą znaleźć spokoju. Jednak odkrycie prawdy może być niezwykle trudne. W Chapel Croft każdy ma coś do ukrycia i nikt nie ufa obcym. C.J. Tudor ponownie udowadnia, że jest jedną z najlepszych autorek thrillerów kryminalnych. Audiobook w interpretacji Marcina Hycnara.
C.J. Tudor
Witajcie w miejscowości Chapel Croft. W tej uroczej angielskiej wiosce w XVI wieku na stosie spalono grupę wieśniaków, w tym dwie nastolatki. Trzydzieści lat temu zaginęły tam dwie dziewczyny, a przed dwoma miesiącami samobójstwo popełnił proboszcz miejscowej parafii. Jack Brooks pastorka Kościoła anglikańskiego, oraz samotna matka piętnastoletniej córki przybywa do wioski, aby objąć parafię po zmarłym poprzedniku. Wśród jego rzeczy znajduje m.in. zestaw do egzorcyzmów i notkę z cytatem z Pisma Świętego. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajnego, co by się nie stało wiadome. Im lepiej Jack i jej córka Flo poznają wieś i jej mieszkańców, tym głębiej zostają wciągnięte w podziały, tajemnice i podejrzenia. A kiedy Flo nawiedzają wizje w starej kaplicy, staje się jasne, że w Chapel Croft są duchy, które nie mogą znaleźć spokoju. Jednak odkrycie prawdy może być niezwykle trudne. W Chapel Croft każdy ma coś do ukrycia i nikt nie ufa obcym. C.J. Tudor ponownie udowadnia, że jest jedną z najlepszych autorek thrillerów kryminalnych.
Wojciech Magiera
Gdy wiadomość o śmierci znanej artystki, Magdaleny M Dąbrowskiej, przedostaje się do opinii publicznej, budzą się dawno uśpione demony. Wypływające na wierzch historie z przeszłości wciągają w przedziwną grę kolejne osoby: Aleks - byłą kochankę zmarłej, Damiana - złodzieja z dużymi ambicjami i kartą przetargową, Lesława - żyjącego beztrosko męża M, a także Martę - jego asystentkę powoli odkrywającą mroczny świat chciwości i ludzkich pragnień. Wszystko to komplikują głosy zza grobu, a pogoń za jednym z obrazów M uwydatni w ludziach ich pierwotne instynkty. Kto pogrąży się całkowicie, a kto ocaleje z tej nieczystej rozgrywki?
Patrick Ness
Jak zakończy się świat? Świat zakończy się w ogniu. W zimny niedzielny wieczór na początku 1957 roku Sarah Dewhurst stała z ojcem na parkingu stacji benzynowej Chevron, czekając na smoka, którego najęli do pomocy na farmie Musieli zatrudnić zwierzę, bo nie było ich stać, żeby zapłacić za pracę ludziom. Jednak przybyły smok Kazimir okazuje się kimś więcej, niż mogłoby się wydawać. Sarah ciekawi to stworzenie, które rzekomo nie posiada duszy, ale najwyraźniej stara się zapewnić dziewczynie bezpieczeństwo. Smok wie coś, czego ona nie wie. Przybył na ich farmę z przepowiednią. Przepowiednią, w którą są zamieszani groźny zabójca, kult czcicieli smoków, agenci FBI, a także sama Sarah Nowa wielowarstwowa powieść Patricka Nessa łączy elementy historyczne i fantastyczne, by opowiedzieć niesamowitą historię i poruszyć uniwersalne tematy fanatyzmu i wojny, a także odwagi i siły, które mogą się im przeciwstawić.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Kardynał Murri położył gazetę na stole, wstał i przeszedł ku oknu. Spojrzał w dół na Tybr wijący się nieopodal pałacu zielonomętnymi falami, w górę ku obłokom lekkim wiatrem pędzonym i powtórzył wyraz przed chwilą, gdy kończył czytać, wypowiedziany: kanalia! Powtórzył go z przyciskiem, ze złością: – Kanalia! Chciał patrzeć dalej przed siebie, ale nie mógł; mimo woli cofnął się od okna i znowu wziął gazetę w rękę. ...„Włos Damoklesa”... Jakiś nowy pismak, jakieś nowe zjawisko, jakiś Łanowski, nie wiadomo Moskal, Polak czy Słoweniec, w tym świstku anarchistycznym rzucił Rzymowi: „Czy widzisz cień włosa Damoklesa pod słońce?...” Kardynał Murri nie był trwożliwy. Ogromny, silny, herkulesowej budowy, chłop kalabryjski rodem, miał się za potęgę, na której jak na filarze wysokie sprawy świata oprzeć się mogą. Z wydęciem też zuchwałym wargi czytał wyzywające frazesy. Tylko – Że czuł się pulsu, z którego wynikły, blisko...
Pływające krowy, czyli zdrowo zakręconego Podlasia i nie mniej zakręconej Suwalszczyzny część druga
Urszula Arter, Wojciech Koronkiewicz
O KSIĄŻCE: Kiedy oddawałem w Wasze ręce tom pierwszy Podlasia zdrowo zakręconego - opowieści Wojciecha Koronkiewicza o ludziach, którzy na Ścianie Wschodniej żyją z marzeń, w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że cieszyć się ona będzie tak dużym zainteresowaniem... Patrzyłem ze zdumieniem, jak książka krąży po całej Polsce, jak na jej podstawie organizowane są wycieczki po Podlasiu oraz Suwalszczyźnie, jak w mediach społecznościowych krążą zdjęcia, na których bohaterowie tej książki, w książce, przy rozdziałach, których są bohaterami, składają autografy... Uśmiechałem się, bo nie było w zasadzie spotkania autorskiego, na którym Wojtkowi nie zadano sakramentalnego pytania: czy będzie część druga Podlasia zdrowo zakręconego? Przez długi czas nie mogłem zrozumieć, na czym polega fenomen tej książki, aż wreszcie do mnie dotarło: przecież to opowieść o Suwalszczyźnie i o Podlasiu przez pryzmat ludzi, którzy tam mieszkają... A żaden, nawet najbardziej misternie ilustrowany przewodnik, nie zachęci do odwiedzenia danej części świata bardziej niż zwykła ludzka opowieść... Bo Miejsce to przede wszystkim ludzie... Wojtek, który jak mało kto, umie i lubi (bo to nie zawsze idzie w parze) słuchać, już dawno to zrozumiał, zrozumieliście Wy, i w końcu do mnie to dotarło... Dlatego dostajecie to, na co tak długo czekaliście: część drugą opowieści o ludziach, którzy żyją z marzeń, autorstwa Wojtka i Urszuli Arter, bez której książki tej długo by jeszcze nie było... Przyjeżdżajcie na moją ukochaną Ścianę Wschodnią, posłuchajcie opowieści, dobrze zjedźcie, lecz wyjedźcie z uczuciem niedosytu i wracajcie... Zapraszam serdecznie do smakowitej podróży po zdrowo zakręconym Podlasiu i nie mniej zakręconej Suwalszczyźnie! Piotr Brysacz, wydawca, dyrektor artystyczny festiwalu literackiego Patrząc na Wschód O AUTORACH: Urszula Arter - urodzona i wychowana w Lidzbarku Warmińskim. Mieszkała też w Poznaniu, Ciechanowie, Łodzi i Warszawie. Białystok sobie wybrała i wyprowadzała się z niego trzy razy. Aż została. Ma papiery na pedagoga-kulturoznawcę, socjoterapeutę i menadżera kultury. Oprócz tego była: zbieraczką owoców, sprzątaczką, prasowaczką czapek, pomywaczką, barmanką, dziennikarką, dyrektorką, korektorką, animatorką, sekretarką, redaktorką, recytatorką, przedstawicielką handlową, pieśniarką, konferansjerką, rzeczniczką. Obecnie pracuje w urzędzie. Jest matką dwóch córek. Wielbi książki, ludzi, głośną muzykę i długie rozmowy. Lubi rękodzieło i gotowanie "nawinie". Wojciech Koronkiewicz, urodzony w Białymstoku w kwietniu 1969 roku, syn Janusza i Danuty. Mieszkał po pół roku w Paryżu, Nowym Jorku i Warszawie, ale zawsze wracał. W Białymstoku czuje się najlepiej. Rodzina katolicka, ale dziadek prawosławny. W dodatku maszynista! Na parowozie jeździł. Jak go Babcia zobaczyła, ślub w tydzień był! Wojciech Koronkiewicz jest dziennikarzem. Kiedyś pisał wiersze i malował po ścianach. Filmy kręcił. Teraz wyprowadza psy ze schroniska. Ma piękną żonę, dwoje dzieci i kota. Jeździ rowerem. Autor książek Z Matką Boską na rowerze. Podróż do cudownych obrazów, ikon i świętych źródeł Podlasia, Podlasie zdrowo zakręcone. Podróż po krainie niezwykłych ludzi i zapomnianych smaków oraz Nie zbiera się jabłek z tego sadu. Podróż do grobów, duchów i ukrytych skarbów Podlasia. FRAGMENT KSIĄŻKI: Jedziemy zobaczyć ostatnie pływające krowy. Osiem sztuk, które co rano przepływają rzekę w drodze na pastwisko. Niegdyś zjawisko bardzo popularne. Jeśli łąki znajdowały się na drugim brzegu rzeki, a do mostu było daleko, wganiało się krowy do wody i płynęły. 25 lat temu dla Telewizji Białystok nagraliśmy z Krzyśkiem Więckowskim krowy płynące przez Narew w Niwkowie pod Wizną. 10 lat temu widziano pływające krowy w Brzostowie nad Biebrzą. Czy nadal tam pływają? Tego nie wiem. Wiem, że nad Bugiem wciąż płyną. Droga zwęża się coraz bardziej, asfalt zamienia się w szutrówkę i w końcu skręca do lasu. Jakieś domy. To tu. Dalej jest tylko rzeka. Szeroka, rozlana, podchodzi aż pod budynki. Przyjmuje nas pan Bolesław. Prowadzi do domku na skarpie. Rozsuwa okna. Bo nie wystarczy przecież patrzeć. To trzeba słyszeć, to trzeba czuć. Wielka rzeka płynie wprost na nas. - 1 maja minie 22 lata, gdy zdecydowaliśmy się otworzyć agroturystykę - mówi pan Bolesław. - Ludzie pukali się w głowę. Nie dawali nam szans. Mówili, że przegramy. A ja dzisiaj wiem, że wygraliśmy. Dużo osób nam nawet zazdrości. Że się powiodło. Tymczasem nie ma co zazdrościć. Trzeba spróbować. We wsi jest kilka gospodarstw, które przyjmują gości. Mówi zupełnie inaczej niż człowiek z miasta. Ale też inaczej niż reszta województwa. Jest w jego akcencie coś nowego. Czy to już wpływ pobliskiego Mazowsza? - Jesteście na samym końcu Podlasia - mówię. - Albo na początku. Tymczasem wygraliście konkurs na najlepszą agroturystykę. - Tak - uśmiecha się Bolesław. - Komisja przyjechała i powiedziała, że za sam widok. Nikt nie miał takiego widoku! Nikt! Już bliżej rzeki nie można mieszkać. Tymczasem widziałem, że niektórzy się reklamują, domek na Bugiem, 5 km od rzeki. A u nas wszędzie woda. - O tych krowach chciałem - mówię. - Och, krowy! - Bolesław łapie się za głowę. - My to już piąte pokolenie. Pradziadek, dziadek, ojciec, ja i moja córka Dominika. Piąte pokolenie, które nie przerwało przepędzania krów na drugą stronę rzeki. Pan nie znajdzie takiego miejsca w Europie. Z taką tradycją. 50 lat temu dużo osób się trudniło przepędzaniem bydła. Bo łąki są na drugim brzegu. I jakby krowy szły przez most, to 40 kilometrów musiałyby dziennie robić. - Więc pan wpędza krowy do wody i one sobie płyną - mówię. - No, to nie takie proste - śmieje się Bolesław. - Bo stado podstawowe już pływa. Ale są młode sztuki, więc trzeba je przyuczyć. Bo krowa umie pływać, ale za pierwszym razem jest stres, obawa. Boi się wody. Bariera taka. Potem jest to przyjemne. Ale pierwsze przepłynięcie, to czepiamy sznur do rogów i płyniemy powoli w pychówce. Kiedyś, jak mieliśmy stado 30 krów, to tak jak w westernie. We dwóch albo we trzech. Z obu stron. - Teraz płynie osiem krów - mówię. - Osiem, czasem dziesięć - mówi Bolesław. - Zrezygnowaliśmy z oddawania mleka do mleczarni. Teraz na własne potrzeby mamy. Przerabiamy je sami. Na sery, na masło. - Widziałem, dwie krowy w szklarni stoją - mówię. - Potrzebowałem trochę nawozu pod warzywa i pomidory - mówi Bolesław. - Zamiast nosić z obory, przyprowadziłem do środka krowy. Bardzo im się tam podoba. Ciepło mają i oglądają całe podwórko. Po kilku dniach je zabiorę, ziemię skopię i ogródek mam gotowy. - To prawda, że krowy nie mogą się już doczekać pływania? - pytam. - Prawda, już mi czasem uciekają - mówi Bolesław. - Widzą, że na drugim brzegu trawa zielona. I jak słońce zaświeci, to kąpać się chcą. Są ludzie, którzy mówią, że zwierzęta nic nie rozumieją. Tymczasem zwierzęta lepiej rozumieją jak ludzie. Tylko my ich nie rozumiemy. Prowadzam krowy do wodopoju, więc widzę ich radość. Tu była taka pani, która teledysk nagrywała. Pani Sanah. I ona mówi, że nie pije mleka. Ale od moich krów się napije. Bo one takie czyste. Jak mają być brudne, gdy kąpią się dwa razy dziennie? Mało który człowiek się kąpie dwa razy w ciągu dnia. Na pastwisku też się nie brudzą. - Ludzie specjalnie przyjeżdżają, żeby zobaczyć pływające krowy? - pytam. - Tak, to nasza największa atrakcja - śmieje się Bolesław. - Jedna pani aż spod Olsztyna przyjechała zobaczyć. Bo szukała wszędzie i nigdzie już nie ma. Nawet na Narwi. Tylko u nas. Jak zrobiła nam reklamę, to w zeszłym roku nazjeżdżało się fotografów z całej Polski! - Więc kiedy rano idziecie przeganiać krowy, to najpierw budzicie gości: "Wstawajcie! Wstawajcie! Krowy idą pływać!" - mówię. - Sami już na brzegu czekają! - śmieje się Bolesław. - Kajaki pożyczają, żeby mieć lepsze ujęcie. Na pychówkę wchodzą. Jedna pani zrobiła zdjęcie i wygrała konkurs na najlepsze zdjęcie wakacji. Na okładkę trafiło w "Gazecie Współczesnej". Przysłała nam potem tę gazetę. Reklamy nigdy za dużo! - Słyszałem, że jedna krowa 20 lat ma, to prawda? - pytam. - Tak, to prawda - mówi Bolesław. - Ten sezon jeszcze popływa. Już trochę odstaje. Najsłabiej płynie. Zostaje w tyle. Już trochę podupada. - Bo krowy ile żyją? - pytam. - W takich oborach specjalistycznych, w fabrykach mleka - zastanawia się Bolesław - to siedem lat. Góra dziesięć. Tak słyszałem od weterynarzy. - Krówka całe życie przypięta do rury w oborze. - mówię. - Świata na oczy nie widziała, po trawce nie biegała, siedem lat i do widzenia! A u was i łąka, i sobie jeszcze popływa. Nic dziwnego, że formę ma! - I na plaży poleży sobie jeszcze - mówi Bolesław. - Bo na drugim brzegu plaża jest. I jak jest ciepło, bo Polska to bardzo ciepły kraj teraz, to krówka podje trawy i wchodzi do rzeki się schłodzić. Potem znów podje. Na piasku się rozłoży. Jak w Grecji. Jak chcą się położyć, a mają trawę i piasek, to wybierają piasek. - Nic dziwnego, że dożyła 20 lat - mówię. - I osiemnaście cielaczków miała - śmieje się Bolesław. - Muszę poznać tę bohaterkę - powiadam. - Ale zanim pójdziemy, to o grzybach muszę wspomnieć. Podobno goście przyjeżdżają do Was z własnymi suszarkami. - Przez te 22 lata oddałem może kilka przyczep grzybów - mówi Bolesław. - Lubię, gdy ludzie są zadowoleni. Więc prowadzę do grzybnych miejsc. Pokazujemy co i jak zbierać, bo niektórzy miastowi nie umieją. Nieraz i przebieramy razem grzyby, bo rozmaite goście zbierają. Są oczywiście grzybiarze zawołani, którzy biorą już własne suszarki, aby więcej grzybów wywieźć. Tylko mało kto pamięta, że ceny energii wzrosły i jak taka suszarka cały dzień pracuje, to my potem płacimy rachunek. Wystarczyłby napiwek. Ryba też ciągle w Bugu jest. Choć nie tak dużo jak kiedyś. Zabieram ludzi na wędkowanie. Na kajaki. Na bobrze tamy. Mamy też w ofercie pływanie w trzech rzekach. W Bugu, w Nurcu i Pychłówce. Wyprawa na cały dzień. Brodzimy, pływamy, moczymy się. Jedna pani, lat może 50, kiedy wróciła po południu z takiej wycieczki, powiedziała: "Ja pierwszy raz w życiu czuję głód". Dziwne, nie? Bo my bierzemy tylko wodę. I cały dzień na świeżym powietrzu. Pływał pan jednego dnia w trzech rzekach? - Widzę, jak się pan uśmiecha - mówię. - Pan to lubi, prawda? - To trzeba kochać - śmieje się Bolesław. - Inaczej pan pęknie!
Sebastian Bielak
W dalekim zakątku świata Po bezdrożach Alaski to fascynująca relacja z podróży po Alasce pełnej przygód, dzikiej przyrody oraz interesujących ludzi. Razem z autorem weźmiemy udział w raftingu na rzece Kenai, przepłyniemy łodzią lub kajakiem prawie 900 kilometrów wzdłuż biegu Jukonu największej rzeki Alaski, będziemy obserwować z bliska niedźwiedzie grizzly, ursony i bieliki amerykańskie, łowić ryby w rzekach, w których aż roi się od wielkich szczupaków i wędrujących na tarło łososi. Powędrujemy leśnymi duktami pełnymi świeżych tropów baribali, przeżyjemy nawet rzeczne tsunami i pożar tajgi. Oprócz wielu sympatycznych Amerykanów oraz północnoamerykańskich Indian spotkamy też potomków Polaków, którzy dawno temu przybyli na ten skrawek świata szukać szansy na lepsze życie.