Publisher: Wydawnictwo
Maryna. Polka na carskim tronie. cz. I Moskiewskie gody
Paulina Sarnowska
W historii świata wiele jest przypadków, gdy jednostki i ich decyzje wpływały na losy całych narodów. Podobny wpływ na nie miały także... przepowiednie. Czy w przypadku Maryny Mniszchówny będzie podobnie? Czy przypadkowe spotkanie z niezbyt urodziwym młodzieńcem zmieni jej - i nie tylko jej - przyszłość? Czy tenże okaże się cudownie ocalonym synem cara Iwana IV Groźnego, a tym samym zapewni Marynie cudowną i pełną szczęścia przyszłość, czy wręcz przeciwnie - będzie tym, który doprowadzi ją do zguby? Tom pierwszy historii o Marynie Mniszchównie, Dymitrze Samozwańcu i wielkich marzeniach Polaków o władzy nad Moskwą, opisuje historię tak niezwykłą, że może zdawać się fikcją, wymysłem. Jest jednak prawdą. Oto więc opowieść na poły historyczna, na poły obyczajowa, w której losy zdawać by się mogło zwykłych i niekiedy przypadkowych ludzi splatają się z historiami możnych, którymi kierują wielkie ambicje. Jak w tym świecie odnajdzie się dziewczyna, która spełnia wolę ojca, stając się ważną figurą na politycznej szachownicy? Czy jej życie potoczy się zgodnie z oczekiwaniami, czy jednak to los i wróżba wiedźmy będą je kształtować?
Maryna. Polka na carskim tronie cz.3 Wyspa straceńców
Paulina Sarnowska
Żyła krótko, doświadczyła żarliwej miłości i krótkotrwałej władzy, poświęcając swój czas na walkę o odzyskanie tronu. Jej odwaga i samotność są wzruszającymi elementami tej opowieści, niemal zupełnie zapomnianej dziś w polskiej historii... Trzecia część trylogii o tragicznych losach Maryny Mniszchówny i wojnie z Moskalami. Trwa walka o koronę carów, sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Garnizon polski wciąż stacjonuje na Kremlu, ale coraz trudniej przychodzi mu zapanować nad sytuacją. Rosjanie nie ustają w wysiłkach, aby odzyskać stolicę. Moskwa jest twierdzą i zarazem pułapką, bo za murami Kremla stoją nieprzeliczone w swym ogromie wojska Kuźmy Minina i kniazia Dymitra Pożarskiego, jak wilki czekające na chwilę, gdy zatopić będą mogły kły w ciele Lachów... Oblężona polska załoga zmaga się z brakiem żywności i groźbą głodu, a dodatkowo jeszcze musi stawić czoła ostrej zimie i szerzącym się chorobom. Żołnierze buntują się z powodu niewypłacenia obiecanego przez króla zaległego żołdu i braku wsparcia ze strony władcy. Zygmunt III Waza popełnia błąd po błędzie. Przy próbach dostarczenia żywności, podejmowanych przez Sapiehę i Chodkiewicza, dochodzi do krwawych starć, w których obie strony ponoszą ogromne straty. Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Wciąż leje się krew i potęguje się coraz bardziej w udręczonych sercach ludzka zaciętość...
Tadeusz Żeleński Boy
Sobieski i Marysieńka to z pewnością jedno z najosobliwszych w świecie zdarzeń miłosnych, ucieleśniona bajka. Jedna miłość wypełniająca całe życie człowieka, rzucająca to życie bez wahania pod nogi kobiety, prowadząca go poprzez małostki do wielkości, zwycięsko opierająca się przeszkodom, rozłące, znosząca grzech i naganę opinii, czasem kaprysy i niewdzięczność, wzbijająca bohatera wyżej niego samego i wiodąca tę niedobraną na pozór, a w istocie świetnie dobraną parę aż na tron – czyż to nie jest historia z bajki? W każdej sprawie istnieje historia i legenda. Legenda opowiada nam o Sobieskim, który ujrzał, pokochał i poprzysiągł sobie, że nigdy inna kobieta nie będzie jego żoną. Kim naprawdę była kobieta, która tak bez reszty podbiła króla Jana Sobieskiego, pogromcę Turków? Przykuła do siebie wspaniałego człowieka, najlepszego w kraju; urzekła go tak, że mogła go zostawiać samego na rok i dłużej bez obawy przelotnej nawet rywalki; igrała z nim bez miary, panowała nad nim na wszelkie sposoby, zachowała dlań przez lat trzydzieści urok fizyczny i duchowy, dzieliła wszystkie jego myśli, plany i zamiary, posadziła go na tronie i usiadła mu tam na kolanach, i to wszystko będąc prawie bez ustanku w ciąży, rodząc kilkanaścioro dzieci żywych i umarłych – czy to nie jest swego rodzaju wielkość? Niech odpowiedzą kobiety. A w dodatku zawracała (obłudnie) hetmanowi głowę w czasie klęski pod Mątwami, że ją zdradza, a królowi w czasie odsieczy Wiednia, że rzadko pisze! Podczas gdy korpulentny zwycięzca, który już po krześle na koń wsiadał, pisał, nie otarłszy nawet potu z czoła, wprost z pola bitwy pod Wiedniem, na bębnie, sążniste epistoły, nigdy nie zapominając „ucałować milion razy wszystkich śliczności i wdzięczności najukochańszego ciałeczka”. Tadeusz Żeleński-Boy opisał jej losy od momentu gdy, jako mała dziewczynka, zjawiła się w Polsce, poprzez małżeństwo z Zamoyskim, przyjaźń, miłość i małżeństwo z Sobieskim, lata u boku hetmana, następnie wspólne królowanie, aż po samotne wdowie lata, które spędziła w Rzymie, by spocząć w końcu u boku swego męża znowu w Polsce.
Marysieńka Sobieska. Autoportret. Malowany nocą w 17 na 18 czerwca 1696 roku
Janina Lesiak
Marysieńka Sobieska: wiek nie do końca ustalony, pochodzenie niepewne, wykształcenie przeciętne, inteligencja powyżej normy, spryt zaskakujący, temperament chłodny, uroda zniewalająca, ambicja niezmierzona, znak zodiaku Rak, królowa Polski od roku 1774 do 1796. Ukochana małżonka Jachniczka, czyli króla Jana III Sobieskiego. Pani na Wilanowie. Nimfa, Róża, Bukiet, Esencja, Astrea – czyli „jedyne serca i duszy kochanie”, kobieta o dwóch skrzydłach: purpurowym, miłosnym i pulsującym erotyzmem, oraz ciemnym: niejasnym i nieposkromionym w pragnieniu zaszczytów, hołdów i „taburetu” w Wersalu. Janina Lesiak próbuje pokazać Marię Kazimierę po swojemu, czyli szukając w jej losach radości i smutków bliskich każdej kobiecie i pomagając królowej namalować autoportret, który przybliży ją współczesnym czytelnikom. Autorka ma nadzieję, że Marysieńka Sobieska, tak wiernie i gorąco kochana przez niepospolitego mężczyznę i władcę, dołączy do orszaku wyjątkowych władczyń, o których trzeba pamiętać.
Barbara Spychalska-Granica
Lato to pora słonecznych plaż, bosych stóp, zwiewnych sukienek i miłości. To właśnie o niej marzy Bogumiła, dziewczyna pełna kompleksów, walcząca z nadwagą i przykrymi wspomnieniami. Liczy na to, że wyjazd z Rafałem nad Bałtyk okaże się pod każdym względem przełomowy. Niestety, wymarzone wakacje od początku nie przebiegają tak, jak sobie zaplanowała. W nadmorskiej miejscowości zjawia się sama i od razu w niezbyt miłych okolicznościach poznaje Waldemara, samotnego mężczyznę z kilkuletnim synem. Niebawem na horyzoncie pojawia się przystojny Karol, a na dodatek okazuje się, że Rafał jednak przyjeżdża nad morze... Pobyt nad Bałtykiem dostarczy Bogumile niezapomnianych wrażeń, ale czy będzie umiała wybrać to, co dla niej najlepsze?
Małgorzata A. Jędrzejewska
Że trzeba marzyć, o tym Ludmiła jest przekonana. Namawia przyjaciółki do stworzenia marzenników. Pora jest bardziej niż odpowiednia, bo dzieje się to przy pełni księżyca, w wieczór jej urodzin. Każda z kobiet ma swoje pragnienia i tęsknoty. A sama Ludmiła? Powoli zaczyna do niej docierać, że ma dość samotności. Niespodziewanie dowiaduje się, że jej zmarły mąż nie był tak kryształowy, jak się wydawało. Wokół niej, jej rodziny i przyjaciół zaczynają się kręcić dziwni osobnicy, którzy chcą wyglądać jak mafiosi, w końcu pojawia się także nieboszczyk Marzenia zagubione w rytmie życia tego prawdziwego, dojrzałego, podszytego problemami, nękanego przez echa przeszłości... I chociaż kurz zdmuchnięty ze starych pudeł mocno kłuje w oczy i zrywa kurtynę pozorów, trudna codzienność trwa dalej. Autorka z niebywałą lekkością snuje opowieść o przyjaźni i wyborach, wsparciu, miłości i tolerancji. Pisze kobieco, ciepło, prawdziwie Zawsze otwiera jednak drzwi nadziei, która rozświetla szarość, łagodzi zakręty, rozpościera most nad przepaścią. Analizuje decyzje i priorytety bo to one pozwalają nam przejść na drugą stronę i z uśmiechem odczytywać księżycowy marzennik Marta Dudzińska, redaktor portalu Urodaizdrowie.pl
"Marzenie, które czyni poetą"... Autentyczność i empatia w dziele literackim Juliana Kornhausera
Adrian Gleń
Książka, którą trzymają Państwo w rękach, to wyjątkowo kompetentne i przemyślane wprowadzenie w twórczość Juliana Kornhausera. Wybitny polski poeta trafił na znakomitego krytyka, któremu nie po raz pierwszy udaje się przekonać czytelników, że warto czytać wiersze, i że można robić to w sposób niebanalny. Jestem pewien, że interpretacje Adriana Glenia to świetny punkt wyjścia do rozmowy o miejscu Kornhausera, ale także rozmowy o miejscu poezji w naszym życiu i o drodze, jaką ta ostatnia nieustannie w nas przemierza. Jacek Gutorow Adrian Gleń – teoretyk literatury, krytyk literacki, adiunkt w Instytucie Polonistyki i Kulturoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego. W latach 1998–2001 redaktor naczelny pisma „Przez Czerń”, w latach 2009–2012 redaktor działu literackiego w piśmie „Strony”. Stypendysta FNP (za rok 2005), członek Akademii Młodych Uczonych PAN. Redaktor kilku tomów zbiorowych i autor 5 monografii; publikował m.in. w: „Tekstach Drugich”, „Pamiętniku Literackim”, „Ruchu Literackim”, „Przestrzeniach Teorii”, „Ruchu Filozoficznym”, „Sztuce i Filozofii”. Zredagował antologię tekstów krytycznych poświęconych pisarstwu Juliana Kornhausera, Było nie minęło (Opole 2011). Stały współpracownik „Toposu” i „Przeglądu Filozoficzno-Literackiego”. Mieszka pod Opolem z żoną i dwójką synów.
Anna Potyra
Sądzicie, że dobre wróżki nie istnieją? Poznajcie serię książek o przygodach Zuzi! Z pewnością zmienicie zdanie! Chcę być dorosła jak mamusia pomyślała dziewczynka, przytulając czule misia Fredzia. Nie wiedziała, że kolejny ranek przywita już jako pani Zuzanna! W końcu nadeszły jej piąte urodziny, a w tak uroczystym dniu wszystkiego można się spodziewać. Zwłaszcza gdy za przyjaciółki ma się wróżki, a prezent okraszono szczyptą magii. Zuzia szybko zrozumiała, że obdarowano ją... spełnionym marzeniem! Bez zastanowienia założyła mamine pantofelki i zabrała Hultaja na dostojny spacer. Jakież zdziwienie wywołała na placu zabaw i w szkole! Kto włożył różdżkę w ten cały galimatias? Czy najpyszniejsze lizaki zawsze smakują tak samo? I jak wielkie może być dziecięce serce.