Historia Świata
Kazimierz Morawski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT. ulian, zwany Apostatą, dzielił za życia ludzkość na dwa przeciwne obozy, które zwalczały się z największą namiętnością, popierały i sławiły jego zamiary lub opierały się im stanowczo, staczały ze sobą zapasy o jego sławę i niesławę. Z jednej strony stał obóz chrześcijański, upatrujący w nim wroga, który bieg i rozwój prawdy i historii gwałtownie chciał cofnąć i powstrzymać z drugiej strony stali poganie i neopoganie, którzy umiłowali piękność bogów Grecji i tęsknili za bogami Hellady. A jak było naprawdę? Kim był i jakim był ów cesarz, który porzucił Chrystusa na rzecz starych bóstw? Tego można się będzie dowiedzieć z lektury tej książeczki.
Kapetyngowie. Dynastia, która stworzyła średniowieczną Francję
Justine Firnhaber-Baker
Historia najpotężniejszego królestwa chrześcijańskiego świata. Opowieść o wstrząsach religijnych, bohaterskich czynach, zdradach, świętych wojnach, pogromach i prześladowaniach. O rodzie obdarzonym wyobraźnią i ambicją, przekonanym, że sam Bóg wybrał go do wielkich celów. Oni nie tylko rządzili Francją. Oni ją stworzyli. Dzieje Kapetyngów, ich wzlotów i upadków, to wielka epopeja europejskiej historii. Zaczynając w X wieku od skromnego przyczółka wokół Paryża, zbudowali oni państwo rozciągające się od Atlantyku po Morze Śródziemne i od Rodanu po Pireneje. Dali początek instytucjom, które przetrwały aż do rewolucji francuskiej, przekształcili Paryż z błotnistego zaścianka w olśniewającą metropolię i przyłożyli ręki do najbardziej rozpoznawalnych osiągnięć średniowiecza, od architektury gotyckiej, poprzez wyprawy krzyżowe, aż po miłość dworską. Niejeden raz ich wrogowie popełniali błąd, nie doceniając, z kim się mierzą, oni zaś dzięki przebiegłości, bezwzględności, szczęściu i małżeństwom pokonywali ich wszystkich. Justine Firnhaber-Baker znakomicie oddaje nie tylko życie kapetyńskiego dworu, dokonania intelektualne, bitwy i religijny zapał owych czasów, lecz także ciąg katastrof, który doprowadził w końcu do upadku tej dynastii. Historia francuskiej polityki, religii i architektury ukazanej przez pryzmat bitew, krucjat, pogromów, spisków i nieprawdopodobnej liczby makabrycznych egzekucji. Buntownicza i błyskotliwa książka () ma wszystkie zalety dobrej narracyjnej historii: jednocześnie naukowa i wspaniale rozrywkowa. - Dan Jones, autor książki Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników Wspaniała, fascynująca książka. [Autorka] ma głęboką wiedzę na temat średniowiecza. - Wall Street Journal Znakomita, iskrząca się opowieść. - BBC History Kapetyngowie to prawdziwa rozkosz pod każdym względem. Justine Firnhaber-Baker doskonale zna dzieje Kapetyngów i opowiada o nich tak, że książka ta wciąga od początku do końca. - Matthew Gabriele, współautor The Bright Ages Wnikliwa historycznie i znakomita narracyjnie. Firnhaber-Baker ożywia królów i królowe Francji z dynastii Kapetyngów z niezwykłą werwą oraz intymnością. - Jay Rubenstein, autor Armies of Heaven Prawdziwy skarb dla każdego, kto interesuje się średniowiecznym światem królów, polityki i religii. - David Brooks Daily Telegraph
Jack Goody
Patron medialny: Le Monde Diplomatique Jack Goody w jednej z najważniejszych prac historiograficznych ostatnich lat omawia przyczyny gospodarczej i społecznej przewagi Zachodu nad pozostałymi częściami swiata. Dokonując drobiazgowych analiz historycznych, stara się precyzyjnie określić moment, w którym Europa oraz świat angloamerykański zaczęły dystansować wszystkie inne kontynenty. Prezentuje liczne przykłady przemian w sferze gospodarczej i technologicznej po czym zdecydowanie odrzuca założenie o długotrwałej dominacji europejskiej, mającej rzekomo kulturowe podłoże. Jego zdaniem, do Wielkiego Rozwidlenia w dziejach świata doszło dopiero podczas rewolucji przemysłowej. Wcześniejszą - sięgającą szesnastego wieku - eksplozję innowacyjności i postępu na Zachodzie należy interpretować jako aspekt funkcjonowania sieci stosunków produkcyjnych i handlowych, obejmującej cały świat euroazjatycki. Książka Goody'ego to świeże spojrzenie na dzieje kapitalizmu, uprzemysłowienia i nowoczesności. Lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych wielką debatą na temat gospodarczych narodzin Zachodu. Jack Goody jest emerytowanym profesorem antropologii społecznej w St John's College na Uniwersytecie w Cambridge.
Agnieszka Łącka
KarboLand to zbiór dziewięciu opowiadań, w których zawarte są losy mieszkańców związanych z Wałbrzychem miastem, które po wyznaczeniu nowych granic stało się ziemią obiecaną dla kilkunastu narodowości ocalałych po drugiej wojnie światowej. Ich potomkowie szukają odpowiedzi na pytanie: kim są? Znajdują ją często w cudzych przedmiotach, pod ziemią, w bliższym i dalszym otoczeniu, także za granicą. W swojej codzienności mierzą się z piętnem braku przynależności do regionu, w który głęboko wrośli.
Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium
Eve MacDonald
Kartagina, w starożytności prosperująca pośrodku wybrzeża północnej Afryki, przez niemal sześć wieków była potęgą dominującą w zachodniej części Morza Śródziemnego, nim padła pod naporem Rzymu. Zdobywcy zawłaszczyli nie tylko samo państwo, lecz także jego historię tak że ta prawdziwa poszła w zapomnienie. Dziś Kartagina kojarzy się nam przede wszystkim z Dydoną oraz Hannibalem i jego słoniami bojowymi; wiemy, że była niezmiernie bogatym mocarstwem i że została totalnie, bezlitośnie zniszczona. W tej przełomowej książce Eve MacDonald, wykorzystując najnowsze analizy archeologiczne, odkrywa przed czytelnikiem ukrytą pod legendami rzeczywistą historię tego miasta-państwa, na nowo plasując je w centrum dziejów regionu śródziemnomorskiego. Historia najwyższej próby! - prof. Lloyd Llewellyn-Jones, autor bestsellerów Persowie i Kleopatry. Zapomniane królowe Egiptu Brawurowo opowiedziana historia. - Daily Mail Ponad dwa tysiące lat po jej zniszczeniu Kartagina ma w końcu swoją Iliadę. - prof. Martyn Rady, autor Wspaniałych królestw, Habsburgów
I. M. Frey
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Książka opowiada o jednej z największych zagadek nowożytnej Europy: 26 maja 1828 na ulicach Norymbergi pojawił się chłopiec w wieku około 16 lat, miał na sobie chłopskie ubranie i poza paroma słowami nie potrafił mówić. Jedynymi przedmiotami świadczącymi o tożsamości znajdy były znalezione przy nim dwa listy. Hauser twierdził, że przez większość życia przebywał w ciasnej, ciemnej celi ze słomianym posłaniem, mając jako zabawkę drewnianego konika. Żywił się wyłącznie chlebem i wodą. Czasami podawano mu środek nasenny i wtedy ktoś zmieniał mu ubranie i strzygł go. Pierwszym człowiekiem, jakiego ujrzał, był mężczyzna, który nauczył go wypowiadać powtarzane przezeń zdanie: Chcę być żołnierzem, jak mój ojciec i pisać nazwisko Kaspar Hauser. Mężczyzna ten zawsze pilnował, aby Kaspar nie ujrzał nawet przypadkiem jego twarzy, a pewnego dnia wyprowadził go z celi na świat. Oszołomiony Kaspar zemdlał, a następną rzeczą, jaką pamiętał, był dzień, w którym pojawił się w Norymberdze. (za Wikipedią)
Kat kłania się i zabija. Wächter-Heydrich-Menten
Magdalena Ogórek
Dlaczego obraz Gustava Klimta Złota Dama nie był w latach 30. eksponowany w Wiedniu pod prawdziwym tytułem? Co watykański dygnitarz, abp Alois Hudal, miał wspólnego ze "ścieżką szczurów" którą przemycano hitlerowskich zbrodniarzy do Ameryki Południowej? Czy profesorowie Uniwersytetu Lwowskiego musieli zginąć, bo posiadali kolekcje obrazów o wielkiej wartości artystycznej? Jak to możliwe, ze zabójca Polaków i złodziej ich kolekcji po II wojnie światowej funkcjonował bezpiecznie jako 6. najbogatszy człowiek w Holandii? Czy naprawdę istnieje ODESSA, organizacja niegdyś pomagająca w ucieczce zbrodniarzy do Ameryki Południowej, a teraz handlująca dziełami sztuki zrabowanymi ofiarom hitlerowskiego terroru? Reinhard Heydrich, Pieter Nicolaas Menten, Otto Gustav Wächter - czy pasja kolekcjonerska i osobisty udział w zbrodniach wojennych to jedyne wspólne mianowniki biografii nazistowskich oficerów? Kontynuacja bestsellera Magdaleny Ogórek "Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków".
Jerzy Rohoziński
1) Bawełna, samowary i Sartowie. Muzułmańskie okrainy carskiej Rosji 1795-1916 „Dni imperiów i sfer wpływów dobiegły końca” mówił w Warszawie Barack Obama, mając – oczywiście – na myśli Rosję i – zapewne – słynne stwierdzenie Putina o „największej tragedii geopolitycznej końca XX w.” Początki owego myślenia geopolitycznego sięgają korzeniami XIX stulecia, kiedy to Rosji carskiej udało się podbić słabe chanaty muzułmańskie na Zakaukaziu i w Azji Środkowej. Te ostatnie, nota bene, wtedy, kiedy państwo rosyjskie miało się reformować wewnętrznie. I tak się „wewnętrznie reformowało”, że doszło aż nad Araks i Amu-darię. Jakoś tak wyszło. W Londynie z nerwów obgryzano paznokcie. Wejdą do Indii, czy nie wejdą? Nie weszli. Wtedy to właśnie ukształtował się świat pojęć, wyobrażeń, a nawet pewnej specyficznej mentalności Wielkiej Gry, która odżyła w nieco zmienionej formie podczas zimnej wojny, a i dziś ma się całkiem dobrze. Okrucieństwo podbojów i strach podbitych miały zapewnić spokój, stabilizację i pozwolić na realizację „misji cywilizacyjnej”. Co z niej wyszło? Szkoda mówić. Wpadka goniła wpadkę. Tak, carscy wysłannicy nie wszystko zdążyli popsuć. To też trzeba umieć. A czego nie zdołali zniszczyć, za to już bardziej metodycznie wezmą się bolszewicy. Uderzające jest jednak, jak wiele z tego kolonialnego eksperymentu carskiej, ale tej petersbursko-oświeconej, Rosji zostało w Związku Sowieckim... A jeśli cokolwiek przydarzyło się dobrego, to głównie za sprawą wszelkiej maści podejrzanych i odmieńców: sekciarzy, obcych kolonistów, dysydentów religijnych, Tatarów, Ormian, Żydów, Polaków, rodzimej inteligencji... O tym wszystkim jest właśnie ta książka. “Nikt nie zrozumie dobrze Rosji w Europie, dopóki nie zobaczy jej w Azji” – jak stwierdził jeden z angielskich obserwatorów rosyjskiego pochodu ku wrotom Indii. 2) Najpiękniejszy klejnot w carskiej koronie. Gruzja pod panowaniem rosyjskim 1801-1917 Gruzińska historia pełna jest – z jednej strony – okrutnych wojen rozmaitego rodzaju, nacechowanych skrajnym wytężeniem sił fizycznych i moralnych, głębokim dramatyzmem, a z drugiej – zanotowała znaczne sukcesy, w określonych okresach kraj się jednoczył politycznie i terytorialnie, rozwijały się miasta i życie miejskie, nauka, kultura i szkolnictwo” – pisał wybitny gruziński historyk prof. Roin Metreweli. Narodziny, rozwój, wzloty i upadki państwa gruzińskiego pozostawały zawsze w ścisłym związku z sytuacją międzynarodową. Gruzini mieli pełne prawo pomstować na jakże zgubne nieraz przekleństwo geopolityki – położenie w strefie rywalizacji dwóch wielkich mocarstw. Z jednej strony Rzym, potem Bizancjum, wreszcie Turcy osmańscy, z drugiej – Persja, Arabowie i znów Persja, tyle że muzułmańska. Raz jedni górą, raz drudzy, nieustanne zwarcie, mordercze zapasy, ale walki nigdy nikt zdecydowanie nie wygra. Byleby tylko kraj całkowicie nie wpadł w ręce przeciwnika. Ale oto już w X w. na Kaukazie pojawia się ten trzeci: najeźdźcy z północy. Rusowie. Ponoć nim się wycofali, pogrzebali żywcem swoje żony i niewolników swoich zmarłych towarzyszy. Wtedy to był tylko epizod, awanturnicza wyprawa, o której milczą ruskie kroniki. Ale za osiem i pół stulecia powrócili. Może wiedzeni jakimiś tajemnymi jękami duchów pogrzebanych kobiet. I powrócili tym razem na dobre. Przyszli jako wybawcy, pomocnicy, przyjaciele, bracia w wierze. Przyszli wyrwać biedną chrześcijańską Gruzję z turecko-perskich kleszczy, „pozbierać ziemie gruzińskie. I może właśnie to „zbieranie” stanowić będzie największy bonus panowania rosyjskiego. Możliwość swobodnego rozwoju narodowego... Nie, zaraz, jakiego „swobodnego”? Krępowanego przecież co chwila na przeróżne sposoby, ale być może właśnie dlatego tak dynamicznego, momentami nerwowego i niespokojnego, czasem wręcz histerycznego, a niekiedy na odwrót: pełnego godności i dostojeństwa, co stanowiło jaskrawy kontrast wobec nieudolnych często, chytrych i pełnych pogardy działań administracji rosyjskiej. O tym jest ta książka, przeznaczona nie tylko dla jakże licznego grona zakochanych w Gruzji. Niech przeczytają ją także zakochani w Polsce. Bowiem w dziejach XIX-wiecznej Gruzji znajdujemy niemało wątków polskich. Natrafiamy na nie w najmniej spodziewanych momentach, w miejscach zupełnie egzotycznych. Jerzy Rohoziński (ur. 1971), historyk, antropolog kultury. Autor książek Święci, biczownicy i czerwoni chanowie. Przemiany religijności muzułmańskiej w radzieckim i poradzieckim Azerbejdżanie (nagroda krajowa „Przeglądu Wschodniego” w 2005 r.), Bawełna, samowary i Sartowie. Muzułmańskie okrainy carskiej Rosji 1795–1916 (nominacja do nagrody „Identitas 2015”, wyróżnienie „Academia 2015”), Gruzja. Początki państw (wyróżnienie w plebiscycie czytelników projektu „Literacki Jedwabny Szlak”), Narodziny globalnego dżihadu (nominacja jury i internautów do tytułu najlepszej książki historycznej II półrocza 2017 r. w plebiscycie „Historia zebrana” – kategoria „historia niebanalna”). Gruzję poznał, koordynując programy współpracy rozwojowej, naukowej i kulturalnej realizowane przez Ambasadę RP w Tbilisi.