Popularnonaukowe i akademickie
Dziecko w świecie innowacyjnej edukacji, współdziałania i wartości. T. 2
red. Urszula Szuścik, Beata Oelszlaeger-Kosturek
Przedstawiona w dwóch tomach monografia pt. Dziecko w świecie innowacyjnej edukacji, współdziałania i wartości stanowi oryginalne opracowanie w zakresie szeroko rozumianej twórczości dziecka i twórczej pracy nauczyciela. Publikacja skupiła Autorów, którzy współpracowali z Doktor Bronisławą Dymarą i inspirowali się jej twórczością pedagogiczną. Teksty prezentują odkrywcze i twórcze podejścia w pracy z dzieckiem. W opracowaniach jest położony nacisk na niekonwencjonalność w pracy pedagogicznej w odniesieniu do teorii i praktyki. Publikacja jest adresowana do szerokiej rzeszy nauczycieli, badaczy, którym drogie jest dobro dziecka i jego twórczość. Stanowi ona kompendium wiedzy teoretycznej i praktycznej z zakresu działań innowacyjnych w pracy z dzieckiem. Zwrócono w niej uwagę na oryginalność metod w kształtowaniu postaw dziecka do twórczości i szeroko rozumianych wartości. Monografia może stanowić źródło inspiracji do ciekawych propozycji dydaktycznych z dzieckiem dla studentów, nauczycieli czy rodziców.
Dziecko w wieku przedszkolnym. Wybrane wyzwania dla edukacji
Kinga Kuszak, Anna Ratajczak, Anna Rybińska
Monografia podejmuje tematykę zmian w świecie dziecka i w samym dziecku, a w związku z tym koniecznych zmian związanych z jego edukacją. Autorki spoglądają na nie w kategorii wyzwań dla dorosłych: rodziców, nauczycielek i nauczycieli, osób zainteresowanych wspieraniem rozwoju i edukacją dzieci w wieku od 3 do 6 lat. W każdym z siedmiu rozdziałów podejmowane jest jedno zagadnienie - wyzwanie: rozwój społeczno-emocjonalny dziecka i jego wspomaganie, budowanie odporności psychicznej w dynamicznie zmieniającym się i niepewnym świecie, rozwijanie świadomości językowej dziecka, dwujęzyczność, współpraca z rodzicami oraz szerszym środowiskiem społecznym dziecka, udział dziecka w kulturze czytelniczej i stymulowanie zainteresowania dzieci przedszkolnych kontaktem z książką. Autorki charakteryzują je w świetle aktualnych wyników teorii i badań, a także proponują rozwiązania dla praktyki edukacyjnej w formie inspiracji, podpowiedzi, dobrych praktyk, zabaw, narzędzi do pracy z dziećmi, pomocnej literatury itp. W założeniu bowiem książka ma służyć wszystkim osobom zainteresowanym podejmowaniem namysłu nad dobrą jakością edukacji najmłodszych oraz nad działaniem wynikającym z pogłębionej refleksji służącej tworzeniu edukacji dobrej dla dziecka.
Dziecko z narcyzem Jak wspierać dziecko i chronić się przed przemocą poseparacyjną
Ela Empatyczna
Sprawdź, jak możesz ocalić dzieciństwo swojego dziecka! Twoja miłość jest wielka, ale to niestety czasem za mało, aby ochronić dziecko przed wpływem narcystycznego rodzica. Potrzebujesz wiedzy i wsparcia. Czy szczęście Twojego dziecka jest zagrożone? Czy czujesz bezsilność i ból, widząc, jak Twoje dziecko cierpi z powodu manipulacji narcyza? Chcesz wiedzieć, jak chronić swoje dziecko przed narcystycznym rodzicem? Czy mimo rozstania Twój narcystyczny ex nadal potrafi prowokować Cię do niechcianych reakcji? Czy czujesz, że nadal ma nad Tobą kontrolę? Kiedy narcystyczny partner staje się zagrożeniem dla Twojego dziecka, cierpisz i czujesz się samotna i bezsilna. To bardzo trudne zadanie, aby jednocześnie zapewniać dziecku bezpieczne środowisko i radzić sobie z toksycznym byłym. W poradniku "DZIECKO Z NARCYZEM" znajdziesz informacje niezbędne do ochrony dziecka przed narcystycznym rodzicem. Konkretne wskazówki, napisane na podstawie własnego doświadczenia autorki oraz wiedzy zebranej u najlepszych ekspertów z tego tematu, zapewnią Twojemu dziecku dzieciństwo, na jakie zasługuje. A Tobie spokój i odzyskanie radości życia. W ebooku znajdziesz: Opis skutków przemocy narcystycznej Często pomijany wpływ narcystycznego rodzica na rozwój emocjonalny dziecka Niezbędne kroki, aby chronić dziecko przed chaosem emocjonalnym Opis i korzyści z rodzicielstwa równoległego Sposoby budowania odporności u dzieci podczas rodzicielstwa równoległego z narcystycznym byłym Techniki rozbrajania sztuczek i manipulacji narcyza Tworzenie i egzekwowanie granic z narcyzem Czym jest przeciwrodzicielstwo i jak łagodzić jego wpływ na dziecko i wiele więcej Jak stać się stabilnym emocjonalnie, bezpiecznym rodzicem, którego naprawdę potrzebuje Twoje dziecko? Wiesz, że Twoje dziecko zasługuje na wszystko, co najlepsze. Prawdopodobnie doświadczyłaś ogromnego bólu ze strony byłego partnera, a jego manipulacje i samolubne zachowania z pewnością będą kontynuowane po rozstaniu. Dzięki temu poradnikowi dowiesz się, jak radzić sobie z narcystycznym ex i chronić swoje dziecko, odnajdując na nowo poczucie spokoju i pogody ducha oraz rosnącą samoocenę. Gotowa, by zapewnić swojemu dziecku bezpieczne i zdrowe środowisko?
Dziedzictwo kulturowe w kontekście wyzwań zrównoważonego rozwoju
Arkadiusz Marciniak, Michał Pawleta
Książka w swym zakresie tematycznym odnosi się do potencjału i wartości dziedzictwa kulturowego, w tym archeologicznego. Jednocześnie uznaje, że tylko całościowe i zintegrowane podejście może pomóc w uchwyceniu zróżnicowanego wpływu dziedzictwa na poszczególne dziedziny życia i jego rolę w generowaniu różnych wartości, które przyczynią się do kształtowania przyszłego zarządzania tymże dziedzictwem. Zrównoważony rozwój – jak wynika z zamieszczonych w niniejszej pracy tekstów – to nie tylko wewnętrzna równowaga między środowiskiem naturalnym, gospodarką i społeczeństwem. Chodzi również o równowagę między zróżnicowanymi pod tym względem społecznościami w taki sposób, by tworzyły one zrównoważoną całość pod względem wartości, mających decydujący wpływ na poszczególne dziedziny życia. Archeologia bowiem nie tylko odtwarza i bada minioną rzeczywistość, lecz projektuje równocześnie tę, w której sama funkcjonuje, będąc jej emanacją. W ten oto sposób, dążąc do równowagi, wzbogaca treść dziejową jej dziedzictwa kulturowego. prof. dr hab. Henryk Mamzer Idea zrównoważonego rozwoju, pomimo iż obecna w obiegu i działaniach od ponad trzech dekad, nadal zachowuje swą niesłabnącą aktualność, co więcej, jej dynamika coraz silniej obejmuje swoim zakresem również dziedzictwo kultury, czego dowodem jest niniejsza publikacja. Jako redaktorzy zdajemy sobie sprawę – co przejawia się też zresztą w opiniach Autorów wyrażonych w poszczególnych tekstach zamieszczonych w tomie – iż zagadnienia zrównoważonego wykorzystania zasobów dziedzictwa kultury i zachowania ich dla przyszłych pokoleń nie stanowią uniwersalnego remedium na wszystkie problemy, wynikające z rozwoju cywilizacyjnego, jakie napotyka na swojej drodze ochrona i racjonalne zarządzanie dziedzictwem kulturowym. Niemniej zauważamy potencjał możliwości wykorzystania dziedzictwa kulturowego jako zasobu dla zrównoważonego rozwoju regionalnego i ochrony krajobrazów kulturowych. Wymaga to skoordynowanej polityki na poziomie regionalnym w kwestiach dotyczących środowiska, rozwoju społecznego, kultury, edukacji, turystyki i rozwoju gospodarczego, a także planowania przestrzennego (Purchla 2014, 28). Konieczna jest przy tym metodyczna waloryzacja zasobów dziedzictwa kulturowego, będąca podstawowym składnikiem zrównoważonego zarządzania zasobami dziedzictwa kulturowego i naturalnego, zgodnie z zasadą służebności wobec społeczeństwa i jego potrzeb oraz zapewniającego zachowanie różnorodności tychże zasobów, a także ich wszystkich wartości dla obecnego i przyszłych pokoleń (Affelt 2009, 80). Dziedzictwo ma olbrzymi potencjał i ważną rolę do odegrania w kontekście zrównoważonego rozwoju, związanego ze spójnością społeczną, dobrostanem, kreatywnością, atrakcyjnością ekonomiczną i promowaniem zrozumienia między społecznościami. Zachęcamy do potraktowania niniejszej publikacji jako otwartego forum wymiany myśli i idei, prezentującego zarówno refleksje akademickie dotyczące dziedzictwa kulturowego, w tym archeologicznego, jak i jego praktyczne i instytucjonalne ujęcia. Żywimy nadzieję, że okaże się ona przydatna przy kreowaniu skutecznej, a jednocześnie bazującej na racjonalnych przesłankach polityce w zakresie ochrony i opieki nad dziedzictwem kulturowym. Z jednej strony będzie stanowić inspirację dla wykorzystywania dziedzictwa w obszarze dobra społecznego, akcentując jego rolę i potencjał w społeczno-kulturowym rozwoju społeczności lokalnych. Z drugiej, umożliwi także integrację różnych środowisk naukowych oraz wypracowanie interdyscyplinarnej współpracy, kształtującej przyszłe działania wokół dziedzictwa kulturowego i archeologicznego. Wreszcie, poprzez promowanie podejścia do nauki, w którym otaczający świat jest także ważnym partnerem, uzasadni jeszcze silniej konieczność zachowania dziedzictwa kulturowego i jego wartości dla kolejnych pokoleń, zachęcając do zrównoważonego zarządzania tym cennym i nieodnawialnym zasobem. ze Wstępu
Dziedzictwo miast ochrona i rozwój. Heritage of the Cities Preservation and Development
Danuta Kłosek-Kozłowska
Publikacja przybliża zagadnienia dotyczące ochrony dziedzictwa miast. Poruszana problematyka dotyczy nie tylko wartości kulturowych dziedzictwa architektonicznego, znacznie łatwiejszego w sformułowaniu zasad ochrony, co przede wszystkim urbanistycznej skali ochrony dotyczącej historycznej struktury miast, zespołów i założeń oraz ich znaczeń niematerialnych, symbolicznych, emocjonalnych nazywanych potocznie "duchem miejsca". Wykazuje na konieczność sięgania ku początkom formułowania się myśli konserwatorskiej, filozofii ochrony w odniesieniu do miast, by zrozumieć współczesne dylematy globalnej ponowoczesności. Zagadnienia ochrony dziedzictwa miast, identyfikacji kulturowej różnorodności regionów, specyficznych i wyjątkowych cech krajobrazu stanowią do dziś najtrudniejsze zadanie dla samorządów lokalnych, które nie znajdując odpowiednich rozwiązań w propozycjach urbanistów (plany miejscowe, dokumenty strategiczne rozwoju miast, programy rewitalizacji itd.) poszukują profesjonalnego wsparcia. Książka ukazuje tę problematykę z pozycji teorii i współczesnej praktyki rozwijając zagadnienie niezbędnego dziś równoważenia rozwoju miast poprzez ochronę wartości kulturowych dziedzictwa widzianą z pozycji międzynarodowych doświadczeń (nowe dokumenty ICOMOS-UNESCO zamieszczone w aneksie: Historic Urban Landscape (HUL) oraz Dokument La Valletta Komitetu Naukowego Miast Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków). Publikacja będzie pomocną lekturą także dla studentów wydziałów architektury, gospodarki przestrzennej oraz samorządowców i polityków lokalnych, zainteresowanych długim trwaniem wartości dziedzictwa miast.
Dziedzictwo (nie)pamięci. Holocaustowe doświadczenia pisarek drugiego pokolenia
Natalia Żórawska
Włoskie szpilki i Szum Magdaleny Tulli, Dziewczynka w czerwonym płaszczyku i inne powieści Romy Ligockiej, Rodzinna historia lęku Agaty Tuszyńskiej oraz Goldi i Frascati Ewy Kuryluk posłużyły autorce do interpretacji kwestii posttraumy kobiet drugiej generacji, które choć nie doświadczyły tragedii II wojny światowej, uraz otrzymały niejako w spadku od swoich matek. Monografia uzupełnia dyskurs o Zagładzie, poszerzając go o analizę twórczości pisarek, dotychczas znajdujących się na marginesie rozważań nad trauma studies w Polsce. Dlaczego polemika na temat Holocaustu jest tematem tabu? Czym autobiograficzne wyznania prozaiczek różnią się od literackich świadectw pisarzy? Jak prowadzona jest narracja holocaustowa z perspektywy kobiet? Jaką grę toczą w relacji z czytelnikiem? Co i w jaki sposób chcą przedstawić swoimi książkami? Te i inne niezwykle istotne pytania stają się obiektem rozważań autorki Dziedzictwa (nie)pamięci, odsłaniając jednocześnie szczególne cechy pisarstwa kobiet drugiego pokolenia.
Dziedzictwo (nie)pamięci. Holocaustowe doświadczenia pisarek drugiego pokolenia
Natalia Żórawska
Włoskie szpilki i Szum Magdaleny Tulli, Dziewczynka w czerwonym płaszczyku i inne powieści Romy Ligockiej, Rodzinna historia lęku Agaty Tuszyńskiej oraz Goldi i Frascati Ewy Kuryluk posłużyły autorce do interpretacji kwestii posttraumy kobiet drugiej generacji, które choć nie doświadczyły tragedii II wojny światowej, uraz otrzymały niejako w spadku od swoich matek. Monografia uzupełnia dyskurs o Zagładzie, poszerzając go o analizę twórczości pisarek, dotychczas znajdujących się na marginesie rozważań nad trauma studies w Polsce. Dlaczego polemika na temat Holocaustu jest tematem tabu? Czym autobiograficzne wyznania prozaiczek różnią się od literackich świadectw pisarzy? Jak prowadzona jest narracja holocaustowa z perspektywy kobiet? Jaką grę toczą w relacji z czytelnikiem? Co i w jaki sposób chcą przedstawić swoimi książkami? Te i inne niezwykle istotne pytania stają się obiektem rozważań autorki Dziedzictwa (nie)pamięci, odsłaniając jednocześnie szczególne cechy pisarstwa kobiet drugiego pokolenia.
Dziedzictwo poprzemysłowe jako element zintegrowanego zarządzania miastem
Filip Moterski
Dziedzictwo poprzemysłowe jest unikalnym zasobem oraz wyjątkowym rodzajem atrakcji turystycznej. Może być czynnikiem rozwoju gospodarczego miasta dzięki zastosowaniu zintegrowanych projektów rozwojowych, łączących elementy tego dziedzictwa z aspektami społecznymi, gospodarczymi, środowiskowymi i przestrzennymi. Zauważalny wzrost zainteresowania turystyką kulturową sprzyja wykorzystaniu takich zasobów do tworzenia zintegrowanych produktów turystycznych, np. szlaków tematycznych. Pojawiają się jednak przeszkody w kompleksowym wykorzystaniu dziedzictwa poprzemysłowego na rzecz rozwoju miasta, np. konflikty społeczne i polityczne, nadmierna konkurencja między jednostkami samorządu terytorialnego. Z jednej strony fascynująca przeszłość ukryta w zabytkowych obiektach, z drugiej - przyszłość naznaczona coraz większą konkurencją w obszarze marketingu terytorialnego i konieczność podjęcia działań zmierzających do zwiększenia atrakcyjności zabytków. Gdzie zatem postawić granicę między komercjalizacją a konserwacją obiektów poprzemysłowych? Czy w tym gąszczu problemów potrafią się odnaleźć władze miasta i wykorzystać potencjał posiadanych zasobów?
Dziedzictwo romantyczne. O (nie)obecności romantyzmu w kulturze współczesnej
red. Maria Janoszka, red. Oskar Kalarus, red....
Tom zbiorowy Dziedzictwo romantyczne. O (nie)obecności romantyzmu w kulturze współczesnej obejmuje refleksją przede wszystkim to spostrzeżenie, że twórcy epoki romantyzmu cenili sobie innowacyjność i oryginalność w sztuce. Sami jednak stworzyli prąd, który miał ogromny wpływ nie tylko na tradycję literacką, ale szeroko pojmowaną kulturę. Celem projektu, którego efektem jest niniejszy tom, było w związku z tym zastanowienie się nad zagadnieniem, jak dziedzictwo romantyczne funkcjonuje we współczesności. Czy romantyczne motywy i mity zostały przetworzone, czy wciąż istnieją w niezmienionej formie? Osoby, które wzięły udział w projekcie, próbowały odpowiedzieć na to i wiele innych pytań, odnajdując ślady epoki romantyzmu we współczesnych tekstach kultury. Rzecz interesująca, nikt spośród autorów nie zainteresował się prowokacyjnie niejako zasygnalizowaną w tytule tomu „(nie)obecnością” wątków romantycznych, wszyscy piszą o ich „obecności” w kulturze współczesnej. W projekcie uczestniczą studenci i doktoranci z najważniejszych ośrodków badawczych (uniwersyteckich) w Polsce: z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Wrocławskiego.
Dziedzictwo romantyczne. O (nie)obecności romantyzmu w kulturze współczesnej
red. Maria Janoszka, red. Oskar Kalarus, red....
Tom zbiorowy Dziedzictwo romantyczne. O (nie)obecności romantyzmu w kulturze współczesnej obejmuje refleksją przede wszystkim to spostrzeżenie, że twórcy epoki romantyzmu cenili sobie innowacyjność i oryginalność w sztuce. Sami jednak stworzyli prąd, który miał ogromny wpływ nie tylko na tradycję literacką, ale szeroko pojmowaną kulturę. Celem projektu, którego efektem jest niniejszy tom, było w związku z tym zastanowienie się nad zagadnieniem, jak dziedzictwo romantyczne funkcjonuje we współczesności. Czy romantyczne motywy i mity zostały przetworzone, czy wciąż istnieją w niezmienionej formie? Osoby, które wzięły udział w projekcie, próbowały odpowiedzieć na to i wiele innych pytań, odnajdując ślady epoki romantyzmu we współczesnych tekstach kultury. Rzecz interesująca, nikt spośród autorów nie zainteresował się prowokacyjnie niejako zasygnalizowaną w tytule tomu „(nie)obecnością” wątków romantycznych, wszyscy piszą o ich „obecności” w kulturze współczesnej. W projekcie uczestniczą studenci i doktoranci z najważniejszych ośrodków badawczych (uniwersyteckich) w Polsce: z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Wrocławskiego.
Dziedzictwo we współczesnym świecie: kultura - natura - człowiek
praca zbiorowa
Ambitnym celem, jaki postawiono w tej publikacji, jest wielowymiarowa konceptualizacja dziedzictwa we współczesnym świecie, pozostająca w zgodzie z zasadami rozwoju zrównoważonego. Odbywa się to poprzez analizę wielorakich sposobów funkcjonowania dziedzictwa w różnych obszarach życia społecznego, ekonomicznego czy środowiskowego. Przedstawione rozważania koncentrują się wokół czterech ważnych zagadnień: 1. czym jest dziedzictwo, 2. jak jest ono tworzone i wytwarzane, 3. czyje jest dziedzictwo, oraz 4. jakie strategie są aktualnie wobec dziedzictwa podejmowane. Dyskusje dotyczą więc zarówno zagadnień społecznego, partycypacyjnego i ekologicznego wymiaru poszczególnych aspektów dziedzictwa, jak i problematyki ochrony oraz zarządzania dziedzictwem, a także kwestii wykorzystywania go do celów rozwojowych, ekonomicznych i ideologicznych. Zagadnienia te znajdują się w centrum aktualnie prowadzonych debat na świecie w ramach tak zwanych heritage studies (studiów nad dziedzictwem), publikacja zaś stanowi ważny wkład w tę dyskusję. Autorzy proponują rodzaj otwartego forum dyskusyjnego: równoważne miejsce zajmują tu zarówno rozważania akademickie na temat dziedzictwa, jak i jego praktyczne i instytucjonalne ujęcia oraz aplikacje. Realizacja tak postawionych celów stała się możliwa dzięki udziałowi szerokiego grona autorów reprezentujących środowiska naukowe, instytucje publiczne, prywatne czy pozarządowe. W książce widoczne jest nowatorskie podejście, wymagające mądrego i racjonalnego zarządzania dziedzictwem dla potrzeb współczesnych oraz przyszłych pokoleń, oraz włączania w te procesy wszystkich zainteresowanych stron. Takie podejście wiąże się z holistycznym oraz krytycznym i pogłębionym namysłem nad obecnością dziedzictwa w różnych obszarach życia. Z przedstawionych tekstów wynika, że redaktorzy założyli sobie ambitny cel; chodziło zarówno o wypracowanie wspólnych perspektyw teoretycznych, jak i działań praktycznych, i w ten sposób zniwelowanie istniejących podziałów, takich jak dziedzictwo kulturowe i naturalne, dziedzictwo odległej i niedawnej przeszłości, i wreszcie dziedzictwo jako przedmiot badań naukowych i praktycznych działań społecznych. Wypracowanie integracyjnego charakteru publikacji znajduje swoje warunkujące podłoże w konstruowaniu przeszłości z punktu widzenia teraźniejszości. By przeszłość w każdej odsłonie: ta odległa i ta całkiem nam bliska, a więc radykalnie różne, mogły znaleźć wspólny mianownik we wspólnym upamiętnieniu każdej z nich, niewątpliwie muszą być postrzegane zarówno w jednym, jak i drugim przypadku z punktu widzenia naszej obecnej teraźniejszości. Prof. dr hab. Henryk Mamzer
Dziedziczone blizny. Jak uwolnić się od traumy pokoleniowej i żyć swoim życiem?
Sabine Lück
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przodkowie obarczyli nas swoimi zmartwieniami, troskami i przeżyciami, które wpływają na to, jak traktujemy siebie i innych. Niektóre blizny pokrywają naszą rodzinę od kilku pokoleń i niezależnie od podejmowanych przez nas działań, nie chcą zniknąć. Posłuchaj swojego wewnętrznego głosu i poznaj historię swojej rodziny. Zrozum ją i zaakceptuj, a następnie uwolnij się od traum, które oplatają twoje życie niczym korzenie. Sabine Lück jest psychoterapeutką i specjalistką od radzenia sobie z traumami pokoleniowymi. Opracowała unikalny, kompleksowy program samoleczenia. W tym przewodniku udziela cennych wskazówek, jak poznawać historię swoich przodków. Odpowiada na pytania dotyczące dziedziczenia traum pokoleniowych i zachęca do ćwiczeń, dzięki którym zrozumiesz swoje życie. Udowadnia, że zbieranie informacji o losach rodziny jest istotne dla osobistego rozwoju. Dzięki tej książce dowiesz się, na ile to, co wydarzyło się w twojej rodzinie, definiuje ciebie.
Dzieje inkwizycji hiszpańskiej
Nieznany
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Zawartość książki: O herezjach i inkwizycji powszechnej; początek i herezji i inkwizycji; ustanowienie powszechnej inkwizycji; o dawnej inkwizycji w Hiszpanii; ustanowienie św. officjum w Hiszpanii, o występkach, które śledziła dawna inkwizycja; sposób postępowania przed trybunałem dawnej inkwizycji; o karach i pokutach naznaczanych przez dawną inkwizycję; o inkwizycji nowoczesnej, o pierwszym wielkim inkwizytorze Torquemadzie i radzie najwyższej; ustanowienie nowoczesnej inkwizycji w Hiszpanii; ustanowienie wielkiego inkwizytora generalnego i rady najwyższej; srogość inkwizycji hiszpańskiej i opór Hiszpanów a potem i dalsze dzieje tej instytucji na terenie Hiszpanii aż do roku 1820.
Dzieje kościoła ruskiego w Polsce
Julian Bartoszewicz
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT Z wprowadzenia autora: O Kościele ruskim w Polsce dosyć różnymi pisano czasy, wiele dzieł polemicznych i materiałów ogłoszono drukiem, a przecież historii tegoż Kościoła nie posiadamy. Nie miała Ruś nasza swoich Skrobiszowskich, Damalewiczów, Bużeńskich, żeby spisywali, chociażby dzieje biskupstw i biskupów. Zacny Stebelski wiele się krzątał około historii Cerkwi, zrobił, co mógł, a gdy nikt go nie naśladował, stało się, że i do dziś dnia jest Stebelski jedyną powagą, jedynym źródłem, z którego czerpiemy. Ten brak uzupełnia autor niniejszego dzieła, które zawiera dzieje Cerkwi ruskiej od czasów Polan kijowskich i od Rurykowiczów poczynając aż na czasach Sejmu Wielkiego, czteroletniego kończąc. Dzieło obejmuje historię zarówno Cerkwi schizmatyckiej, jak i unickiej.
Dzieje lisowczyków. W czterech tomach: tom I
Maurycy Dzieduszycki, Wojciech Dębołęcki
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Dzieje lisowczyków. W czterech tomach. Lisowczycy, lisowczyki (początkowa nazwa straceńcy, również chorągiew elearska) formacja lekkiej jazdy polskiej o charakterze utrzymującego się z łupów wojska najemnego. Oparta na wzorach ustrojowych konfederacji wojskowych, sformowana została w 1614 roku pierwotnie jako konfederacja żołnierska pod wodzą pułkownika Aleksandra Józefa Lisowskiego herbu Jeż. Zawiązki tej formacji powstały już jednak w czasie służby Lisowskiego u Dymitra II Samozwańca w latach 16071611. Dwutysięczny oddział lisowczyków brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej 16091618. Od śmierci Lisowskiego w 1616 r. dowodzeni byli przez pułkownika Stanisława Czaplińskiego. Od 1619 r. ich dowódcą był Walenty Rogowski[2]. W czasie wypraw moskiewskich przeprowadzili szereg operacji zaczepnych na terytorium Carstwa Rosyjskiego, rozbijając w grudniu 1617 r. pod Kaługą wojska rosyjskie kniazia Dymitra Pożarskiego. Ich łupiestwo spowodowało m.in. obłożenie tej formacji klątwą, która jednak po pewnym czasie została zdjęta. Celem utworzenia oddziałów lisowczyków było odciążenie skarbu Rzeczypospolitej od obowiązku wypłacania im żołdu. Werbowano ich, zapewniając im pełną swobodę zagarniania łupów wojennych, które były ich jedynym wynagrodzeniem za służbę. Formacja była złożona z najemników różnej narodowości, głównie Polaków, Litwinów i Rusinów. Dowódców obierali sobie sami za pomocą głosowania. Podobnie jak cała jazda narodowego autoramentu, dzielili się na towarzyszy, pocztowych oraz czeladź ciurów, tworzących oddzielne chorągwie, które brały udział w manewrach, a czasami w boju (co było nowością w wojskach polskich). Pułk lisowczyków (zazwyczaj ponad 1000 ludzi) dzielił się na chorągwie, z czego dwie (czarna i czerwona) podlegały bezpośrednio dowódcy. Pułki dowodzone były przez pułkowników z pomocą oboźnego, sędziego i strażnika. Chorągwie prowadzone były przez rotmistrzów z pomocą porucznika i chorążego. Specjalizowali się w zagonach na terytorium wroga, walczyli bez taborów, zaopatrując się w terenie, na którym operowali. Poruszali się podobnie jak Tatarzy, komunikiem, tzn. nie mieli wozów, tylko po kilka koni do jazdy wierzchem, a wyposażenie i żywność przewozili na koniach jucznych. Specyficzny był sposób dosiadania przez nich koni stali w strzemionach, pochylając się nad koniem, aby maksymalnie mu ulżyć i wykorzystać jego możliwości (podobnie jeżdżą dzisiejsi dżokeje). Powodowało to również zwiększenie siły zamachu bronią sieczną lub obuchową (cios z przysiadu), ułatwiało obracanie się w celu wystrzelenia pocisku, jak również przesiadanie się na innego konia w biegu. Ich siodła były niewielkich rozmiarów. Charakteryzowali się błyskawicznym przemieszczaniem, wynikającym ze sposobu jazdy, stosowaniem podstępów i forteli wojennych, niezwykłą odwagą oraz straszliwym pustoszeniem i rabowaniem terenów, na których przebywali. Ich wyszkolenie jeździeckie i bojowe wzbudzało podziw cudzoziemców. Wyróżniali się dzielnością, ale także okrucieństwem i szczególnym zamiłowaniem do rabunku, który został na stałe przypisany do zasad działania tej formacji (np. mieli zwyczaj zabijać każdego napotkanego przechodnia, żeby nie pozostawiać świadków). Cieszyli się wielką sławą w Europie jako niezrównana w szybkości jazda (pokonywali dziennie do 150 km). Ich uzbrojenie i ubiór były niemal całkowicie dowolne i zależne od stopnia zamożności konkretnego żołnierza. Nosili pełniące funkcję miękkiej zbroi pikowane żupany, baczmagi (skórzane buty), czapki typu kołpak i charakterystyczne obcisłe spodnie. Nie używali metalowych zbroi, niektórzy nosili misiurki lub kolety, korzystali też ze zdobycznych kałkanów. Uzbrojenie zaczepne składało się z szabli (obowiązkowo), łuku refleksyjnego chowanego w sajdaku (pokrowiec na łuk z kołczanem), ewentualnie krótkich pik lub rohatyn. Zamiennie z łukami czasami używano pistoletów, rusznic, arkebuzów lub bandoletów. Oficerowie posiadali dodatkowo nadziak bądź czekan i niekiedy koncerz lub pałasz troczony przy siodle, zazwyczaj pod lewym kolanem. (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lisowczycy).
Dzieje lisowczyków. W czterech tomach: tom II
Maurycy Dzieduszycki, Wojciech Dębołęcki
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Dzieje lisowczyków. W czterech tomach. Lisowczycy, lisowczyki (początkowa nazwa straceńcy, również chorągiew elearska) formacja lekkiej jazdy polskiej o charakterze utrzymującego się z łupów wojska najemnego. Oparta na wzorach ustrojowych konfederacji wojskowych, sformowana została w 1614 roku pierwotnie jako konfederacja żołnierska pod wodzą pułkownika Aleksandra Józefa Lisowskiego herbu Jeż. Zawiązki tej formacji powstały już jednak w czasie służby Lisowskiego u Dymitra II Samozwańca w latach 16071611. Dwutysięczny oddział lisowczyków brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej 16091618. Od śmierci Lisowskiego w 1616 r. dowodzeni byli przez pułkownika Stanisława Czaplińskiego. Od 1619 r. ich dowódcą był Walenty Rogowski[2]. W czasie wypraw moskiewskich przeprowadzili szereg operacji zaczepnych na terytorium Carstwa Rosyjskiego, rozbijając w grudniu 1617 r. pod Kaługą wojska rosyjskie kniazia Dymitra Pożarskiego. Ich łupiestwo spowodowało m.in. obłożenie tej formacji klątwą, która jednak po pewnym czasie została zdjęta. Celem utworzenia oddziałów lisowczyków było odciążenie skarbu Rzeczypospolitej od obowiązku wypłacania im żołdu. Werbowano ich, zapewniając im pełną swobodę zagarniania łupów wojennych, które były ich jedynym wynagrodzeniem za służbę. Formacja była złożona z najemników różnej narodowości, głównie Polaków, Litwinów i Rusinów. Dowódców obierali sobie sami za pomocą głosowania. Podobnie jak cała jazda narodowego autoramentu, dzielili się na towarzyszy, pocztowych oraz czeladź ciurów, tworzących oddzielne chorągwie, które brały udział w manewrach, a czasami w boju (co było nowością w wojskach polskich). Pułk lisowczyków (zazwyczaj ponad 1000 ludzi) dzielił się na chorągwie, z czego dwie (czarna i czerwona) podlegały bezpośrednio dowódcy. Pułki dowodzone były przez pułkowników z pomocą oboźnego, sędziego i strażnika. Chorągwie prowadzone były przez rotmistrzów z pomocą porucznika i chorążego. Specjalizowali się w zagonach na terytorium wroga, walczyli bez taborów, zaopatrując się w terenie, na którym operowali. Poruszali się podobnie jak Tatarzy, komunikiem, tzn. nie mieli wozów, tylko po kilka koni do jazdy wierzchem, a wyposażenie i żywność przewozili na koniach jucznych. Specyficzny był sposób dosiadania przez nich koni stali w strzemionach, pochylając się nad koniem, aby maksymalnie mu ulżyć i wykorzystać jego możliwości (podobnie jeżdżą dzisiejsi dżokeje). Powodowało to również zwiększenie siły zamachu bronią sieczną lub obuchową (cios z przysiadu), ułatwiało obracanie się w celu wystrzelenia pocisku, jak również przesiadanie się na innego konia w biegu. Ich siodła były niewielkich rozmiarów. Charakteryzowali się błyskawicznym przemieszczaniem, wynikającym ze sposobu jazdy, stosowaniem podstępów i forteli wojennych, niezwykłą odwagą oraz straszliwym pustoszeniem i rabowaniem terenów, na których przebywali. Ich wyszkolenie jeździeckie i bojowe wzbudzało podziw cudzoziemców. Wyróżniali się dzielnością, ale także okrucieństwem i szczególnym zamiłowaniem do rabunku, który został na stałe przypisany do zasad działania tej formacji (np. mieli zwyczaj zabijać każdego napotkanego przechodnia, żeby nie pozostawiać świadków). Cieszyli się wielką sławą w Europie jako niezrównana w szybkości jazda (pokonywali dziennie do 150 km). Ich uzbrojenie i ubiór były niemal całkowicie dowolne i zależne od stopnia zamożności konkretnego żołnierza. Nosili pełniące funkcję miękkiej zbroi pikowane żupany, baczmagi (skórzane buty), czapki typu kołpak i charakterystyczne obcisłe spodnie. Nie używali metalowych zbroi, niektórzy nosili misiurki lub kolety, korzystali też ze zdobycznych kałkanów. Uzbrojenie zaczepne składało się z szabli (obowiązkowo), łuku refleksyjnego chowanego w sajdaku (pokrowiec na łuk z kołczanem), ewentualnie krótkich pik lub rohatyn. Zamiennie z łukami czasami używano pistoletów, rusznic, arkebuzów lub bandoletów. Oficerowie posiadali dodatkowo nadziak bądź czekan i niekiedy koncerz lub pałasz troczony przy siodle, zazwyczaj pod lewym kolanem. (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lisowczycy).
Dzieje lisowczyków. W czterech tomach: tom III
Maurycy Dzieduszycki, Wojciech Dębołęcki
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Dzieje lisowczyków. W czterech tomach. Lisowczycy, lisowczyki (początkowa nazwa straceńcy, również chorągiew elearska) formacja lekkiej jazdy polskiej o charakterze utrzymującego się z łupów wojska najemnego. Oparta na wzorach ustrojowych konfederacji wojskowych, sformowana została w 1614 roku pierwotnie jako konfederacja żołnierska pod wodzą pułkownika Aleksandra Józefa Lisowskiego herbu Jeż. Zawiązki tej formacji powstały już jednak w czasie służby Lisowskiego u Dymitra II Samozwańca w latach 16071611. Dwutysięczny oddział lisowczyków brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej 16091618. Od śmierci Lisowskiego w 1616 r. dowodzeni byli przez pułkownika Stanisława Czaplińskiego. Od 1619 r. ich dowódcą był Walenty Rogowski[2]. W czasie wypraw moskiewskich przeprowadzili szereg operacji zaczepnych na terytorium Carstwa Rosyjskiego, rozbijając w grudniu 1617 r. pod Kaługą wojska rosyjskie kniazia Dymitra Pożarskiego. Ich łupiestwo spowodowało m.in. obłożenie tej formacji klątwą, która jednak po pewnym czasie została zdjęta. Celem utworzenia oddziałów lisowczyków było odciążenie skarbu Rzeczypospolitej od obowiązku wypłacania im żołdu. Werbowano ich, zapewniając im pełną swobodę zagarniania łupów wojennych, które były ich jedynym wynagrodzeniem za służbę. Formacja była złożona z najemników różnej narodowości, głównie Polaków, Litwinów i Rusinów. Dowódców obierali sobie sami za pomocą głosowania. Podobnie jak cała jazda narodowego autoramentu, dzielili się na towarzyszy, pocztowych oraz czeladź ciurów, tworzących oddzielne chorągwie, które brały udział w manewrach, a czasami w boju (co było nowością w wojskach polskich). Pułk lisowczyków (zazwyczaj ponad 1000 ludzi) dzielił się na chorągwie, z czego dwie (czarna i czerwona) podlegały bezpośrednio dowódcy. Pułki dowodzone były przez pułkowników z pomocą oboźnego, sędziego i strażnika. Chorągwie prowadzone były przez rotmistrzów z pomocą porucznika i chorążego. Specjalizowali się w zagonach na terytorium wroga, walczyli bez taborów, zaopatrując się w terenie, na którym operowali. Poruszali się podobnie jak Tatarzy, komunikiem, tzn. nie mieli wozów, tylko po kilka koni do jazdy wierzchem, a wyposażenie i żywność przewozili na koniach jucznych. Specyficzny był sposób dosiadania przez nich koni stali w strzemionach, pochylając się nad koniem, aby maksymalnie mu ulżyć i wykorzystać jego możliwości (podobnie jeżdżą dzisiejsi dżokeje). Powodowało to również zwiększenie siły zamachu bronią sieczną lub obuchową (cios z przysiadu), ułatwiało obracanie się w celu wystrzelenia pocisku, jak również przesiadanie się na innego konia w biegu. Ich siodła były niewielkich rozmiarów. Charakteryzowali się błyskawicznym przemieszczaniem, wynikającym ze sposobu jazdy, stosowaniem podstępów i forteli wojennych, niezwykłą odwagą oraz straszliwym pustoszeniem i rabowaniem terenów, na których przebywali. Ich wyszkolenie jeździeckie i bojowe wzbudzało podziw cudzoziemców. Wyróżniali się dzielnością, ale także okrucieństwem i szczególnym zamiłowaniem do rabunku, który został na stałe przypisany do zasad działania tej formacji (np. mieli zwyczaj zabijać każdego napotkanego przechodnia, żeby nie pozostawiać świadków). Cieszyli się wielką sławą w Europie jako niezrównana w szybkości jazda (pokonywali dziennie do 150 km). Ich uzbrojenie i ubiór były niemal całkowicie dowolne i zależne od stopnia zamożności konkretnego żołnierza. Nosili pełniące funkcję miękkiej zbroi pikowane żupany, baczmagi (skórzane buty), czapki typu kołpak i charakterystyczne obcisłe spodnie. Nie używali metalowych zbroi, niektórzy nosili misiurki lub kolety, korzystali też ze zdobycznych kałkanów. Uzbrojenie zaczepne składało się z szabli (obowiązkowo), łuku refleksyjnego chowanego w sajdaku (pokrowiec na łuk z kołczanem), ewentualnie krótkich pik lub rohatyn. Zamiennie z łukami czasami używano pistoletów, rusznic, arkebuzów lub bandoletów. Oficerowie posiadali dodatkowo nadziak bądź czekan i niekiedy koncerz lub pałasz troczony przy siodle, zazwyczaj pod lewym kolanem. (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lisowczycy).
Dzieje lisowczyków. W czterech tomach: tom IV
Maurycy Dzieduszycki, Wojciech Dębołęcki
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Dzieje lisowczyków. W czterech tomach. Lisowczycy, lisowczyki (początkowa nazwa straceńcy, również chorągiew elearska) formacja lekkiej jazdy polskiej o charakterze utrzymującego się z łupów wojska najemnego. Oparta na wzorach ustrojowych konfederacji wojskowych, sformowana została w 1614 roku pierwotnie jako konfederacja żołnierska pod wodzą pułkownika Aleksandra Józefa Lisowskiego herbu Jeż. Zawiązki tej formacji powstały już jednak w czasie służby Lisowskiego u Dymitra II Samozwańca w latach 16071611. Dwutysięczny oddział lisowczyków brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej 16091618. Od śmierci Lisowskiego w 1616 r. dowodzeni byli przez pułkownika Stanisława Czaplińskiego. Od 1619 r. ich dowódcą był Walenty Rogowski[2]. W czasie wypraw moskiewskich przeprowadzili szereg operacji zaczepnych na terytorium Carstwa Rosyjskiego, rozbijając w grudniu 1617 r. pod Kaługą wojska rosyjskie kniazia Dymitra Pożarskiego. Ich łupiestwo spowodowało m.in. obłożenie tej formacji klątwą, która jednak po pewnym czasie została zdjęta. Celem utworzenia oddziałów lisowczyków było odciążenie skarbu Rzeczypospolitej od obowiązku wypłacania im żołdu. Werbowano ich, zapewniając im pełną swobodę zagarniania łupów wojennych, które były ich jedynym wynagrodzeniem za służbę. Formacja była złożona z najemników różnej narodowości, głównie Polaków, Litwinów i Rusinów. Dowódców obierali sobie sami za pomocą głosowania. Podobnie jak cała jazda narodowego autoramentu, dzielili się na towarzyszy, pocztowych oraz czeladź ciurów, tworzących oddzielne chorągwie, które brały udział w manewrach, a czasami w boju (co było nowością w wojskach polskich). Pułk lisowczyków (zazwyczaj ponad 1000 ludzi) dzielił się na chorągwie, z czego dwie (czarna i czerwona) podlegały bezpośrednio dowódcy. Pułki dowodzone były przez pułkowników z pomocą oboźnego, sędziego i strażnika. Chorągwie prowadzone były przez rotmistrzów z pomocą porucznika i chorążego. Specjalizowali się w zagonach na terytorium wroga, walczyli bez taborów, zaopatrując się w terenie, na którym operowali. Poruszali się podobnie jak Tatarzy, komunikiem, tzn. nie mieli wozów, tylko po kilka koni do jazdy wierzchem, a wyposażenie i żywność przewozili na koniach jucznych. Specyficzny był sposób dosiadania przez nich koni stali w strzemionach, pochylając się nad koniem, aby maksymalnie mu ulżyć i wykorzystać jego możliwości (podobnie jeżdżą dzisiejsi dżokeje). Powodowało to również zwiększenie siły zamachu bronią sieczną lub obuchową (cios z przysiadu), ułatwiało obracanie się w celu wystrzelenia pocisku, jak również przesiadanie się na innego konia w biegu. Ich siodła były niewielkich rozmiarów. Charakteryzowali się błyskawicznym przemieszczaniem, wynikającym ze sposobu jazdy, stosowaniem podstępów i forteli wojennych, niezwykłą odwagą oraz straszliwym pustoszeniem i rabowaniem terenów, na których przebywali. Ich wyszkolenie jeździeckie i bojowe wzbudzało podziw cudzoziemców. Wyróżniali się dzielnością, ale także okrucieństwem i szczególnym zamiłowaniem do rabunku, który został na stałe przypisany do zasad działania tej formacji (np. mieli zwyczaj zabijać każdego napotkanego przechodnia, żeby nie pozostawiać świadków). Cieszyli się wielką sławą w Europie jako niezrównana w szybkości jazda (pokonywali dziennie do 150 km). Ich uzbrojenie i ubiór były niemal całkowicie dowolne i zależne od stopnia zamożności konkretnego żołnierza. Nosili pełniące funkcję miękkiej zbroi pikowane żupany, baczmagi (skórzane buty), czapki typu kołpak i charakterystyczne obcisłe spodnie. Nie używali metalowych zbroi, niektórzy nosili misiurki lub kolety, korzystali też ze zdobycznych kałkanów. Uzbrojenie zaczepne składało się z szabli (obowiązkowo), łuku refleksyjnego chowanego w sajdaku (pokrowiec na łuk z kołczanem), ewentualnie krótkich pik lub rohatyn. Zamiennie z łukami czasami używano pistoletów, rusznic, arkebuzów lub bandoletów. Oficerowie posiadali dodatkowo nadziak bądź czekan i niekiedy koncerz lub pałasz troczony przy siodle, zazwyczaj pod lewym kolanem. (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lisowczycy).