Popularnonaukowe i akademickie
Kategoria "Popularnonaukowe i akademickie" w księgarni Ebookpoint.pl to skarbnica wiedzy dla wszystkich, którzy pragną poszerzać swoje horyzonty i zgłębiać tajemnice świata. Znajdziesz tutaj publikacje z różnych dziedzin nauki, od psychologii i tajemnic ludzkiego umysłu, przez ekonomię, matematykę, aż po kosmologię i zagadnienia Wszechświata. Starannie dobrane ebooki, audiobooki i książki, które w przystępny sposób tlumaczą zachodzące w świecie procesy - nie musisz być związany ze światem nauki, by zrozumieć treść publikowanych tu książek.
Dzieje logistyki. Od wspierania przemocy do doskonalenia jakości życia
Jarosław Witkowski
Książka opisuje dzieje logistyki wojskowej, ekonomicznej i społecznej oraz przybliża postaci ich prekursorów. Mimo iż praca ma charakter monografii naukowej, nie jest przeznaczona tylko dla pracowników i studentów wyższych uczelni specjalizujących się w logistyce. Przywoływane bowiem fakty historyczne i zidentyfikowane prawidłowości rozwoju teorii i praktyki zarządzania logistycznego mogą zainteresować również wszystkich czytelników dążących do pogłębienia wiedzy o dziejach naszej cywilizacji z perspektywy historii i kierunków rozwoju myśli zarządczej.
Dzieje religii, filozofii i nauki. Od soboru trydenckiego do Kartezjusza
Wojciech Sady
Tom obecny dotyczy okresu między połową XVI w. a połową XVII wieku. W ciągu wcześniejszych dziesięcioleci Europę Zachodnią rozdarły religijnie ruchy reformacyjne, a do 1555 r. kontynent podzielono na trwałe sfery wpływów. Wtedy zabrano się za porządki: kodyfikację doktryn poszczególnych kościołów, dokładne ustalanie tekstów Biblii, a wreszcie za te, które skutkowały ponadwyznaniową falą polowań na czarownice. Około 1600 r. skończyła się epoka renesansu, a zaczął barok. Muzykę polifoniczną szybko wyparła muzyka homofoniczna, zapanowały nowe style w malarstwie, rzeźbie i architekturze. Zaczęły w czym bardzo pomogła reformacja powstawać ważne dzieła pisane już nie po łacinie, ale w ojczystych językach autorów. Renesans filozoficznie był niemal całkowicie bezpłodny. Natomiast barok dał początek filozofii, którą dziś określamy mianem nowożytnej. Dzięki pracom Kopernika, Vesaliusa, Serveta, Ferrariego, Tartaglii, Cardana, Agricoli i innych, uczeni europejscy zaczęli myśleć o czymś, o czym nie mogli jeszcze myśleć uczeni Helleńscy i hellenistyczni. Dotyczyło to zrazu geografii, geologii, astronomii, anatomii i algebry, ale dało początek kolejnym przemianom, o których opowiemy w tej książce. Jej ostatnie rozdziały pokazują, że jeszcze w 1650 r. nikt nie mógł przewidzieć tego, co nastąpiło w II połowie XVII w. i później, a co my określamy mianem Rewolucji Naukowej.
Dzieje religii, filozofii i nauki. Od soboru trydenckiego do Kartezjusza
Wojciech Sady
Tom obecny dotyczy okresu między połową XVI w. a połową XVII wieku. W ciągu wcześniejszych dziesięcioleci Europę Zachodnią rozdarły religijnie ruchy reformacyjne, a do 1555 r. kontynent podzielono na trwałe sfery wpływów. Wtedy zabrano się za porządki: kodyfikację doktryn poszczególnych kościołów, dokładne ustalanie tekstów Biblii, a wreszcie za te, które skutkowały ponadwyznaniową falą polowań na czarownice. Około 1600 r. skończyła się epoka renesansu, a zaczął barok. Muzykę polifoniczną szybko wyparła muzyka homofoniczna, zapanowały nowe style w malarstwie, rzeźbie i architekturze. Zaczęły w czym bardzo pomogła reformacja powstawać ważne dzieła pisane już nie po łacinie, ale w ojczystych językach autorów. Renesans filozoficznie był niemal całkowicie bezpłodny. Natomiast barok dał początek filozofii, którą dziś określamy mianem nowożytnej. Dzięki pracom Kopernika, Vesaliusa, Serveta, Ferrariego, Tartaglii, Cardana, Agricoli i innych, uczeni europejscy zaczęli myśleć o czymś, o czym nie mogli jeszcze myśleć uczeni Helleńscy i hellenistyczni. Dotyczyło to zrazu geografii, geologii, astronomii, anatomii i algebry, ale dało początek kolejnym przemianom, o których opowiemy w tej książce. Jej ostatnie rozdziały pokazują, że jeszcze w 1650 r. nikt nie mógł przewidzieć tego, co nastąpiło w II połowie XVII w. i później, a co my określamy mianem Rewolucji Naukowej.
Dzieje wilanowskiej nieruchomości ziemskiej. Związki funkcjonalno-gospodarcze
Mirosław Kłusek
Wilanów najczęściej kojarzy się nam tylko z Janem III Sobieskim oraz Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Zdecydowanie mniej wiemy na temat kwestii gospodarczo-ekonomicznych i związków funkcjonalno-gospodarczych wilanowskiej nieruchomości ziemskiej. Celem niniejszej publikacji jest wypełnienie tej luki. Opracowanie powstało na podstawie wieloletnich badań nad aspektami gospodarczej działalności wilanowskiej nieruchomości ziemskiej oraz licznych monografii i artykułów już opublikowanych przez autora. * Książka adresowana jest do badaczy zajmujących się problematyką nieruchomości, rzeczoznawców majątkowych, adwokatów, radców prawnych, pracowników administracji samorządowej. Może również stanowić cenne źródło wiedzy dla przedstawicieli nauki, m.in. ekonomistów, historyków gospodarczych oraz studentów wydziałów prawa i administracji, a także studentów studiów ekonomicznych. Ze Wstępu
Dzieje wojny żydowskiej przeciwko Rzymianom
Józef Flawiusz
Jeden z najważniejszych pomników historiografii starożytnej. Jest to najstarsze dzieło Józefa Flawiusza. Uważa się, że tę relację - składającą się z siedmiu ksiąg - przygotował, by uświadomić Żydom potęgę Rzymu i w ten sposób zapobiec buntom. W pismach tych przedstawia najpierw dokładną analizę historii Żydów, od zdobycia Jeruzalem przez Antiocha Epifanesa (w II wieku p.n.e.) do burzliwego roku 67 n.e. Następnie jako naoczny świadek relacjonuje wojnę, która toczyła się w kolejnym dziesięcioleciu, aż do roku 73.
Dzieło i rękopis. O brulionach Zbigniewa Herberta
Francesca Fornari
Książka, inspirowana metodologią krytyki genetycznej, przedstawia historię genezy szesnastu wierszy Zbigniewa Herberta. Autorka prowadzi przez świat rękopisów, które są intymną przestrzenią wolności, odsłaniają stratyfikację dzieła i scenę retoryki, wskazują alternatywne drogi procesu twórczego. Wnikamy w tajemniczą materię laboratorium poety, która odsłania ścieżki prowadzące do biografii i do świata lektur Herberta, otwiera kalejdoskopowe bogactwo wątków żyjących nadal w teczkach Archiwum Herberta przechowanych w Bibliotece Narodowej. Rękopisy Herberta zadają pytania dziełu, świadczą o tym, co zostało usunięte, a kształtowało tekst na równi z tym, co weszło do wersji ostatecznej. Poszczególne rozdziały książki badają znaczące case studies, ukazują proces powstawania pojedynczych dzieł, ale i kształtowanie się ważnych herbertowskich tematów w dynamicznym żywiole tekstów komponujących mozaikę genezy. Monografia zawiera również ilustracje i kompleksowy aneks z transliteracjami rękopisów. Francesca Fornari wykłada literaturę polską na Uniwersytecie Ca' Foscari Venezia, jest m.in. autorką monografii o poezji Józefa Czechowicza Architettura dell'immaginazione, rozdziału o Dwudziestoleciu międzywojennym w historii literatury polskiej Storia della letteratura polacca (Historia literatury polskiej, Ossolineum), artykułów o literaturze polskiej XX wieku, publikowanych m.in. w "Tekstach Drugich". Tłumaczyła wiersze Czechowicza, Ryszarda Krynickiego (Il punto magnetico) i Herberta (L'epilogo della tempesta). Zajmuje się krytyką genetyczną.
Dziennik 1943. Bibliotheca Litteraria. Tom III. Wieki XX i XXI
Wacław Grubiński, Joanna Raźny
Grubiński, przed 1939 rokiem wzięty dramaturg i felietonista, jest dzisiaj autorem niemal całkowicie zapomnianym, poza przywoływanym od czasu do czasu zapisem jego doświadczeń w Związku Sowieckim w utworze Między młotem a sierpem, po raz ostatni wydanym w 1990 roku. Lektura tych wspomnień z 1943 roku dowodzi, że całość Dzienników może być świadectwem, które dostarczy przydatnych spostrzeżeń i opinii. Pomysł ogłoszenia drukiem Dzienników Wacława Grubińskiego nie budzi wątpliwości. Jeśli dojdzie do skutku edycja obejmująca okres wojenny i powojenny jego twórczości, będzie ona ewenementem. Większość tekstów wspomnieniowych i diariuszy powstałych po 1939 roku poza krajem nie przekracza cezury 1945 roku bądź narusza ją nieznacznie. Z recenzji prof. dr. hab. Rafała Habielskiego
DZIENNIK(AI)RSTWO. Jak sztuczna inteligencja zmienia najciekawszą profesję na świecie
Jan Kreft
Za banałem rewolucji sztucznej inteligencji (AI) kryją się obietnice, lęki i marzenia o nirwanie końca ułomności dziennikarstwa i bogactwie możliwości. Dziennikarstwo algorytmiczne, dziennikarstwo danych, burzy fundamenty modeli biznesowych i zarządzania mediami, tożsamości i ról zawodowych oraz dziennikarskiej ideologii. Obiecuje wiele, destabilizuje wszystko. Zapowiada egalitaryzm, oferuje niespotykaną historycznie dominację. To opowieść o tym, co nauka ma do powiedzenia o maszynach "płynnych bzdur" i chatbotach nie tylko w roli "służalczych kretynów". O schyłku hegemonii dziennikarstwa, o kreatywności i wiarygodności sztucznej inteligencji w dziennikarstwie, stereotypach na temat dezinformacji i powszechnym zastępowaniu i uzupełnianiu dziennikarza w jego zadaniach. O autorytecie algorytmicznym oraz szkoleniu sztucznej inteligencji i treściach nie do odróżnienia od dzieł dziennikarzy. O inwazji "obcych" na jedną z najbardziej pasjonujących profesji, pożytkach teorii ludowych i teorii spiskowych. Także o tym, czym jest prawda sztucznej inteligencji. Wreszcie o przyszłości, oporze algorytmicznym i sensie wykonywania zawodu dziennikarza na świecie i w Polsce. Książka prof. Jana Krefta DZIENNIK(AI)RSTWO. Jak sztuczna inteligencja zmienia najciekawszą profesję na świecie jest niewątpliwie skazana na sukces, podejmując problematykę tzw. sztucznej inteligencji, która stała się obecnie tematem o pierwszoplanowym charakterze i jest rozpatrywana w różnych kontekstach: prawnym, ekonomicznym, społecznym. Entuzjazm i jednocześnie niepokój, jakie wywołuje, można porównać do podobnej gorączki, która towarzyszyła rozwojowi Internetu pod koniec lat 90. Książka, która podejmuje ten temat, wpisuje się natychmiast w gorącą atmosferę oczekiwań i lęków, co z pewnością przełoży się na jej popularność, a także [...] będzie wyznaczać przyszłe tory refleksji, definiować podstawowe pole analizy czy podsuwać główne pojęcia z tą refleksją związane. Z recenzji prof. Rafała Maciąga, Uniwersytet Jagielloński Prof. dr hab. Jan Kreft - wieloletni dziennikarz i korespondent zagraniczny, menedżer zarządzający firmami mediów i nowych technologii. Szef Zakładu Zarządzania Algorytmicznego (Politechnika Gdańska). Autor kilkunastu książek, między innymi: Władza algorytmów, Władza platform, Za fasadą społeczności, Koniec dziennikarstwa, jakie znamy oraz Władza misjonarzy. Zmierzch i świt świeckiej religii w Dolinie Krzemowej.
DZIENNIK(AI)RSTWO. Jak sztuczna inteligencja zmienia najciekawszą profesję na świecie
Jan Kreft
Za banałem rewolucji sztucznej inteligencji (AI) kryją się obietnice, lęki i marzenia o nirwanie końca ułomności dziennikarstwa i bogactwie możliwości. Dziennikarstwo algorytmiczne, dziennikarstwo danych, burzy fundamenty modeli biznesowych i zarządzania mediami, tożsamości i ról zawodowych oraz dziennikarskiej ideologii. Obiecuje wiele, destabilizuje wszystko. Zapowiada egalitaryzm, oferuje niespotykaną historycznie dominację. To opowieść o tym, co nauka ma do powiedzenia o maszynach "płynnych bzdur" i chatbotach nie tylko w roli "służalczych kretynów". O schyłku hegemonii dziennikarstwa, o kreatywności i wiarygodności sztucznej inteligencji w dziennikarstwie, stereotypach na temat dezinformacji i powszechnym zastępowaniu i uzupełnianiu dziennikarza w jego zadaniach. O autorytecie algorytmicznym oraz szkoleniu sztucznej inteligencji i treściach nie do odróżnienia od dzieł dziennikarzy. O inwazji "obcych" na jedną z najbardziej pasjonujących profesji, pożytkach teorii ludowych i teorii spiskowych. Także o tym, czym jest prawda sztucznej inteligencji. Wreszcie o przyszłości, oporze algorytmicznym i sensie wykonywania zawodu dziennikarza na świecie i w Polsce. Książka prof. Jana Krefta DZIENNIK(AI)RSTWO. Jak sztuczna inteligencja zmienia najciekawszą profesję na świecie jest niewątpliwie skazana na sukces, podejmując problematykę tzw. sztucznej inteligencji, która stała się obecnie tematem o pierwszoplanowym charakterze i jest rozpatrywana w różnych kontekstach: prawnym, ekonomicznym, społecznym. Entuzjazm i jednocześnie niepokój, jakie wywołuje, można porównać do podobnej gorączki, która towarzyszyła rozwojowi Internetu pod koniec lat 90. Książka, która podejmuje ten temat, wpisuje się natychmiast w gorącą atmosferę oczekiwań i lęków, co z pewnością przełoży się na jej popularność, a także [...] będzie wyznaczać przyszłe tory refleksji, definiować podstawowe pole analizy czy podsuwać główne pojęcia z tą refleksją związane. Z recenzji prof. Rafała Maciąga, Uniwersytet Jagielloński Prof. dr hab. Jan Kreft - wieloletni dziennikarz i korespondent zagraniczny, menedżer zarządzający firmami mediów i nowych technologii. Szef Zakładu Zarządzania Algorytmicznego (Politechnika Gdańska). Autor kilkunastu książek, między innymi: Władza algorytmów, Władza platform, Za fasadą społeczności, Koniec dziennikarstwa, jakie znamy oraz Władza misjonarzy. Zmierzch i świt świeckiej religii w Dolinie Krzemowej.
Dziennikarz w roli youtubera. O dialogu w polskich wideoblogach sportowych
Beata Kacperska-Jachimska
Książkę Dziennikarz w roli youtubera... czyta się z przyjemnością poznawczą. Stanowi ona niezwykle spójne, dopracowane studium dialogowości w wideoblogach sportowych. Cechują ją: precyzja analityczna oraz erudycyjność. Monografia napisana jest bardzo starannym stylem naukowym, opatrzona precyzyjnym materiałem ilustracyjnym (tabele, wykresy). Analizy są wzorcowe, prowadzą do wniosków natury ogólniejszej, teoretycznej, zawierają oryginalne rozwiązania i uściślenia. [...] Praca wypełnia lukę badawczą, stanowi nowatorskie opracowanie gatunku (wideobloga sportowego) i przestrzeni medialnej (serwis YouTube), do tej pory nie badanych przez językoznawców. Z recenzji prof. dr hab. Marty Wójcickiej Praca może wzbudzić zainteresowanie mediolingwistów, przedstawicieli innych nurtów językoznawstwa, badaczy i studentów z zakresu nauk humanistycznych i społecznych oraz osoby, które ciekawią aspekty internetowej komunikacji interpersonalnej oraz nowe media. [...] Przedstawiona do oceny monografia stanowi bardzo rzetelne ujęcie wybranej problematyki. [...] zagadnienie dialogowości zostaje ukazane w pogłębiony sposób i osadzone na szerokim tle teoretycznym oraz doskonale zegzemplifikowane. Gdybym miała wskazać słowa klucze, które nasuwają się po lekturze tej rozprawy to byłyby to: rzetelność, ale solidność badań i klarowność w przedstawianiu ich efektów. Z recenzji prof. dr hab. Aliny Naruszewicz-Duchlińskiej
Stanisław Mocek
Książka ta jest próbą określenia zawodowej i społecznej roli dziennikarzy w warunkach przemian demokratycznych w Polsce. Punktem wyjścia jest zdefiniowanie, kim jest dziennikarz we współczesnym świecie mediów oraz historyczne ujęcie tego problemu. Autor, posługując się perspektywą socjologiczną i politologiczną, wyodrębnia pewną grupę dziennikarzy jako elitę mediów, a następnie przez pryzmat elity stara się opisać ogół dziennikarzy jako warstwę społeczno-zawodową. Jest to książka o dziennikarzach i dla dziennikarzy. Ale nie tylko - także, a może przede wszystkim, dla ludzi należących do świata mediów i ludzi uprawiających refleksję nad mediami: politologów, medioznawców, socjologów, specjalistów w zakresie kulturoznawstwa i komunikacji społecznej. Książka Stanisława Mocka jest wnikliwym studium ,,czwartej władzy". Autor nie unika najbardziej podstawowych problemów owego opiniotwórczego środowiska: jego niezależności od polityki, stosunku do inteligenckiego etosu czy radzenia sobie z dziedzictwem PRL-u. To książka interesująca nie tylko dla samych dziennikarzy, lecz także dla czytelników gazet, telewidzów i radiosłuchaczy. Polecam! (Edmund Wnuk-Lipiński) W czasach, w których język debaty publicznej w Polsce został sprowadzony do poziomu wojny czarnego z białym, słusznego z niesłusznym, swojskiego z obcym, cokolwiek to zresztą znaczy, praca Stanisława Mocka, głęboka i subtelna, ożywia we mnie nadzieję, że świat jest mimo wszystko poznawalny. (Michał Komar)
Dzienniki. Część I: lata 1944-1960
Władysław Tatarkiewicz
W sobotę, piątego rano, gdy jesteśmy jak najlepszej myśli, bo dokoła zrobiło się cicho, słyszymy krzyki, zbliżające się przez pole. Nie są niemieckie, ale też jakoś nie bardzo polskie. Wyglądamy oknem i chwyta nas zgroza: wielka grupa cywilnych, prowadzona przez Ukraińców. Więc to byli Ukraińcy. I oni nas opanowali. Słychać ich głosy pod numerem drugim, więc tam weszli. Zaczynają się koło południa wdzierać do domów na naszej ulicy. Niedziela spokojniejsza. Ale w poniedziałek znów Ukraińcy od rana. Tym razem dobijają się tak, że trzeba otworzyć. Po długich debatach my z Krzysiem umieszczamy się w kryjówce na parterze w przekonaniu, że tam nie zajrzą. Wpada ich czterech: trzech Ukraińców i Kałmuk. Do piwnicy i na górę wcale nie idą, wyraźnie się boją. Natomiast ostatni zauważa wejście do naszej kryjówki, wpada, ale zaraz cofa, bo boi się wejść, ale repetuje nagan. Wobec tego wychodzimy śmiało. Widzi na naszych rękach zegarki i zapomina nas zabić. Poza trzema zegarkami, zabierają tylko Teresie złote bransoletki, Krzysztofowi scyzoryk i z szafy Polonię Restitutę. Nie chcą ani pieniędzy, ani srebra. Wychodzą, ale dwóch niebawem wraca. Nie stukają nawet, lecz tylko strzelają do okien. Czysty przypadek, że żadna z kul nikogo nie trafiła. (Zeszyt pierwszy: Powstanie warszawskie, sierpień 1944 roku)
Dzienniki. Część II: lata 1960-1968
Władysław Tatarkiewicz
Chronologicznie Dzienniki Władysława Tatarkiewicza obejmują lata 1944-1960 (tom I), 1960-1968 (tom II) i 1969-1977 (tom III), który ukaże się w roku 2022. Tom drugi ma charakter pamiętnikarski, jest dokumentem historycznym, relacją pisaną na bieżąco, z dnia na dzień, przez zarazem znakomitego obserwatora i sprawozdawcę, człowieka ukształtowanego w Polsce niepodległej, arystokratę ducha, filozofa i nauczyciela akademickiego, ponadto chrześcijanina. Lektura Dzienników to fascynująca, intelektualna podróż w czasie. Konfrontowanie się Tatarkiewicza z siermiężną rzeczywistością Polski Ludowej powoduje niekiedy zabawne dysonanse. Oprócz spraw codziennych, filozof opisuje realia i kuluary życia naukowego. Przez całą książkę przewijają się postaci naukowców, artystów i dziennikarzy. Dzienniki mogą być wciągającą lekturą dla młodych czytelników, znających autora wyłącznie dzięki jego trzytomowej Historii filozofii. Mają bardziej charakter zapisków literackich niż filozoficznych dywagacji. Pan Profesor Tatarkiewicz schodzi z katedry uniwersyteckiej wprost w codzienność, jawi się w niej nie jako uczony, lecz jako żywy człowiek, zatroskany o swoje zdrowie, los rodziny i znajomych. (od Redakcji)
Dzienniki. Część III: lata 1969-1977
Władysław Tatarkiewicz
Chronologiczne ramy Dzienników Tatarkiewicza obejmują lata: 1944-1960 tom I, 1960-1968 tom II i 1969-1977 tom III. Tom trzeci nosi charakter pamiętnikarski, jest dokumentem historycznym, relacją pisaną na bieżąco, z dnia na dzień, przez znakomitego obserwatora i sprawozdawcę jednocześnie. Człowieka ukształtowanego w Polsce niepodległej, arystokraty ducha, filozofa i nauczyciela akademickiego, w dodatku chrześcijanina. Jego zetkniecie ze zgrzebną rzeczywistością PRL wywołuje momentami zabawne dysonanse. Oprócz spraw codziennych związanych z trudami życia, troską o rodzinę, zdrowie, kontaktów towarzyskich, filozof opisuje realia życia naukowego. Na kartach pojawiają się najwybitniejsze postaci filozofów i naukowców, artystów, dziennikarzy. Notatki pierwotnie nie były przeznaczone do publikacji: są lakoniczne, pisane skrótami, nazwiska i imiona zapisane inicjałami. Odczytanie i opracowanie tekstu wymagało od redaktorów benedyktyńskiej cierpliwości, ogromnej erudycji i znajomości kontekstu historycznego. Po książkę mogą sięgać licealiści, studenci oraz czytelnicy starsi. Ważne jest aby do książki lub e-booka dotarli ludzie młodzi. Każdego człowieka wrażliwego i pobudzonego intelektualnie filozofia urzeknie i zainspiruje na całe życie. Trzeci tom Dzienników Tatarkiewicza może być fascynującą lekturą dla młodych czytelników, znających autora prawie wyłącznie dzięki jego trzytomowej Historii filozofii. Dzieło jest relacją z codziennych czynności autora i jego rodziny. Nosi charakter bardziej osobisty, pamiętnikarski i literacki niż filozoficznych dywagacji. Pan Profesor Tatarkiewicz schodzi z piedestału, jawi się w jako żywy człowiek, zatroskany o swoje zdrowie, los rodziny i znajomych. Dzieło skierowane jest do czytelników zainteresowanych: filozofią, historią filozofii, historią, estetyką, historią sztuki, politologią, socjologią, prasoznawstwem, archiwistyką, historią kultury i nauki oraz innymi naukami humanistycznymi. Trzeci tom Dzienników Tatarkiewicza, obok wydarzeń i relacji, ma swój własny charakter. Jest zbiorem zapisków zawierających szereg osobistych przemyśleń filozofa. Wraca on pamięcią do czasów minionych. Poddaje ocenie swoje działania. Nie zmienia przy tym nastawienia przede wszystkim do filozofów z kręgów marksistowskich. Pamięta doskonale krzywdy sobie wyrządzone. Nie pała jednak żądzą odwetu. Stara się nie wchodzić w niepotrzebne dyskusje. W ostatnich chwilach długiego życia Tatarkiewicz spotyka się w Pałacu Prymasowskim z pielgrzymującym do Polski Janem Pawłem II. Podczas spotkania odżywają dawne wspomnienia. Filozof cenił sobie to wyróżnienie i możliwość rozmowy z Papieżem. Innym razem doszło też do spotkania z Hansem Georgiem Gadamerem, który gościł w domu Tatarkiewiczów. Tom trzeci Dzienników Tatarkiewicza to skarbnica wiedzy o trudnych czasach, w których przyszło żyć filozofowi i jego najbliższym. Młodemu pokoleniu polskich filozofów pokazują, jak należy pracować i uprawiać filozofię. Nieustanny dialog ze światem, bycie blisko ludzi, a zarazem posiadanie wystarczającego czasu na własne przemyślenia i pracę, to elementy, które składają się na życie i twórczość jednego z największych filozofów XX wieku. Jest to opowieść niezwykle barwna, literacko zachwycająca, chociaż notatki sporządzane są raczej lakonicznie. Na kartkach Dzienników Tatarkiewicza występuje plejada ówczesnych osobistości życia naukowego, ludzie kultury i sztuki. Także dziennikarze, redaktorzy i przedstawiciele wydawnictw, z którymi współpracował. Stanowią niewyczerpane źródło informacji o człowieku, którego życie było związane z nieodłączną troską o rozwój i sławę w świecie polskiej filozofii i kultury. Wartość historyczna i naukowa Dzienników Tatarkiewicza jest nie do przecenienia. Rzucają światło na dzieje polskiej nauki, a zwłaszcza filozofii. Tatarkiewicz okazuje się być nie tylko doskonałym świadkiem i obserwatorem zdarzeń lecz także znakomitym ich sprawozdawcą i komentatorem. Jego przekaz jest bezcennym źródłem obserwacji i przemyśleń, zwłaszcza dla dzisiejszego młodego pokolenia, które nie zna atmosfery czasów Polski Ludowej. Zachowanie o nich pamięci jest więc wyzwaniem dzisiejszych czasów, a publikacja tych materiałów niewątpliwie obowiązkiem, rzetelnego historyka filozofii. Lektura Dzienników Tatarkiewicza zapowiada fascynującą intelektualną podróż w czasie.
Søren Kierkegaard
Gdy w maju 1846 roku Soren Kierkegaard zaczynał sporządzać pierwsze notatki Dziennika (znajdujące się obecnie w zeszytach NB - NB 5), miał za sobą 33 lata życia i okres czterech lat bardzo intensywnej aktywności pisarskiej. W tym krótkim czasie (1843-1846) zdołał napisać i opublikować szereg dzieł pseudonimowych takich jak (by wymienić najważniejsze): Albo-albo (1843), Powtórzenie (1843), Bojaźń i drżenie (1843), Okruchy filozoficzne (1844), Pojęcie lęku (1844), Stadia na drodze życia (1845), Nienaukowe zamykające post scriptum (1846). Ponadto, kilka tzw. Mów budujących, pisanych i wydawanych równolegle z pismami pseudonimowymi. Niemal codziennie pisał notatki w Dzienniku, odkładając je następnie do szuflady. To był pierwszy okres twórczości, zwieńczony Nienaukowym zamykającym post scriptum, pracą objętościowo największą, w której Soren, jak mniemał, powiedział wszystko, co jeszcze miał do powiedzenia. Sądził bowiem, że podobnie jak jego starsze rodzeństwo nie przeżyje 33 lat i że umrze w 1846 roku. Tak się nie stało. W końcu zdał sobie sprawę z tego, że będzie żył dłużej. Ale pierwszy okres 1843-1846 nieodwołalnie został zamknięty, i teraz rozpoczynał się drugi, który miał trwać od 1847 aż do śmierci Kierkegaarda, czyli do 1855 roku. Lata 1847 i 1848 były przełomowe. W tym czasie Kierkegaard uświadomił sobie wielkość i doniosłość pracy, jaką wykonał, słusznie więc oczekiwał uznania, szacunku i gratyfikacji finansowych ze strony współczesnych. Musiał również zadać sobie pytanie: co będzie robił w czasie, jaki się przed nim otwierał, jakie zadanie do wykonania przed nim stoi i jaki kierunek ma obrać w swojej dalszej twórczości. Wbrew pozorom nie oczekiwał, że będzie kontynuował prace wcześniej sobie narzucone lub, jak mniemał, wyznaczone mu przez Opatrzność. (fragment Wprowadzenia Antoniego Szweda)
Søren Kierkegaard
Oddajemy polskiemu czytelnikowi następny tom Dzienników z kolejną dużą liczbą zawartych w nim notatek. Warto go przeczytać wraz z pozostałymi wydanymi już tomami, ponieważ wzajemnie się uzupełniają w odniesieniu do głównych poruszanych tam tematów. Ale Dzienniki dostarczają również wielu istotnych informacji o pseudonimowej twórczości Sorena Kierkegaarda. Z punktu widzenia całości jego pisarstwa niewątpliwie ważne jest to, że autorem Dzienników jest Soren Kierkegaard. Dzięki temu badacz ma dobry punkt odniesienia, gdy stara się dociec, jakie poglądy faktycznie głosił duński filozof, a co było literacką grą z czytelnikiem, której zrozumienie dostarcza wielu trudności interpretacyjnych. Częściowo, podobną rolę jak Dzienniki spełniają również tzw. Mowy budujące (Opbyggelige Taler), z których pierwsze pojawiły się już w 1843 roku. To samo imię i nazwisko widnieje na ich kartach tytułowych. Równolegle do kolejnych notatek Dzienników i Mów budujących pojawiały się dzieła, które Kierkegaard opatrzył pseudonimami. Innymi słowy, powołał do istnienia fikcyjnych autorów pseudonimowych, których nazwiska umieścił na stronach tytułowych. Niektórzy z nich występowali jako wydawcy, inni jako autorzy. Większość dzieł pseudonimowych powstała w pierwszym, najbardziej intensywnym okresie twórczości duńskiego filozofa, to jest w latach 1843-1846, oraz, w mniejszej liczbie, w drugim okresie, czyli w latach 1847-1855. *** Pisanie o Dziennikach Sorena Kierkegaarda może wywoływać niemałe zdziwienie. I to nie tylko dlatego, że nie posiadamy pewności, co do należytego zrozumienia intencji samego Autora, lecz z bardziej oczywistej przyczyny, a mianowicie czy pojęło się ich boskie przesłanie. Wreszcie ze względu na immanentną ezoteryczność filozoficzno-teologicznego języka. Innymi słowy, trudność tkwi już w przekładzie, w wysiłku adoptowania Kierkegaardowskiego stylu niebezpośredniego pisarstwa do języka w ogóle, a w szczególności do języka polskiego. Każda próba asymilacji Dziennika już jest jego interpretacją. Dodajmy, w przypadku filozofa, teologa, Antoniego Szweda, jest interpretacją wzorcową, intuicyjnie i naukowo pewną. Można jednak, jak przypuszczam, do pewnego stopnia, w przypadku Dzienników Kierkegaarda zachować ich czystość, są one bowiem przemyśleniami, a nawet spekulatywnymi ustaleniami. Dzienniki te wyrażają prawdę, którą Duńczyk osiągnął poprzez dyskursywny namysł, zaś ich intelektualny spokój, ale i zawarty w nich bunt, przerodził się w żywą egzystencjalną batalię. Przeto Dzienniki wypełniają u myśliciela z Kopenhagi najdalszy horyzont jego filozoficznych i teologicznych badań, zawartych w jego pismach. Rzecz jasna, Dzienniki nie staną się tu chrześcijaństwem ani chrześcijaństwo Dziennikiem. Na własną rękę musimy dotrzeć do głębin swego jestestwa, kierując się tylko nieznającą spoczynku ani ograniczeń, intymną, wewnętrzną refleksją.
Søren Kierkegaard
Czytelnik, który próbuje na własną rękę odnaleźć się w obszernym i niezwykle wymagającym dziele Sorena Kierkegaarda, ryzykuje zbłądzenie, i co gorsza, utratę sił. Duńczyk, gdyby go o to dziś zapytano, bez wahania doradziłby Początkującemu, aby najpierw sięgnął po Dzienniki, które zostały opublikowane pod jego własnym nazwiskiem i wyrażają jego najintymniejsze życiowe credo. Nie każdy jednak zechce zastosować się do tej rady, a większość zainteresowanych Czytelników na całym świecie, którzy z pasją zgłębiają filozoficzno-religijną twórczość duńskiego myśliciela, niewątpliwie czuje się bardziej pociągnięta przez pisma opublikowane pod pseudonimem, a spośród nich: Wrota do filozofii egzystencjalnej, Stadia na drodze życia oraz Albo-albo. Są one jednak tak obszerne, że trudno je uznać za lekturę wprowadzającą do studiów nad filozofem z Kopenhagi. Z drugiej strony prace mniejsze, takie jak Choroba na śmierć, Bojaźń i drżenie, Pojęcie lęku, Powtórzenie, wreszcie Książka o Adlerze, ze względu na swoją skoncentrowaną i pełną zawiłych przemyśleń prezentację, są całkowicie niedostępne dla szerokiej publiczności, która jeszcze nie zapoznała się ze szczególnym, egzystencjalnym sposobem wyrażania się ich Autora. A jego świat idei, tak obcy współczesnej, niemal pozbawionej ducha epoce niwelacji Te niekończące się teologiczne rozważania nad Bogiem, człowiekiem i światem mogą być również powodem, dla którego tak niewielu miało odwagę intelektualnie i duchowo, zbliżyć się do Kierkegaarda. Istnieje jednak inne, sugerowane tu możliwe podejście. Otóż Dzienniki Kierkegaarda, którym Autor powierzał się dniem i nocą, stanowią, pomimo swej obszerności, nieodzowny klucz do jego twórczości. Dostarczają ludzkiego tła jej powstania. Konfrontują nas z myślicielem takim, jakim był, i rysują jego życie w przebłyskach, które, choć niezupełne, stanowią coś więcej niż biografię. Coś wręcz unikatowego w literaturze światowej, nota bene tak wiernie z literackim talentem oddanego przez tłumaczkę Bogusławę Sochańską, znaną z przekładów Baśni i opowieści Hansa Christiana Andersena. To właśnie ich Dzienników fragmentaryczny charakter zwalnia nas z naukowej heglowskiej lektury, jaki wymuszają na nas ukończone dzieła, mianowicie z obowiązku uwzględnienia całości. Wszak ona i dla Kierkegaarda, egzystencjalisty i Czytelnika będącego ciągle in statu nascendi, w drodze, między jednym biegunem a drugim, nie istnieje (Z recenzji Prof. Jacka Aleksandra Prokopskiego).
Søren Kierkegaard
Rok 1854 był przedostatnim rokiem życia Kierkegaarda. Obecnie wracał raz jeszcze do tematów, o których pisał wcześniej w pismach pseudonimowych, w rozprawach i mowach budujących, oraz we wcześniejszych partiach Dzienników. Teraz uściślał sformułowania, dookreślał swoje uprzednie wypowiedzi, dodawał nowe uwagi i nowe ilustrujące przykłady. Duński myśliciel nigdy nie pisał w sposób beznamiętny i chłodny, przeciwnie, był pisarzem, który wykorzystywał swój wielki talent literacki, by zarówno intelektualnie, jak i emocjonalnie poruszyć czytelnika, skłaniając go do określonych egzystencjalnych decyzji. Bywał w swoich określeniach dosadny a nawet pikantny. Notatki z tego końcowego okresu twórczości są jeszcze ostrzejsze w swej formie wyrazu niż te z lat wcześniejszych. Dzięki temu mocniej zapadają w pamięć czytelnika wszystkie kierowane do niego najważniejsze przesłania Duńczyka. Tematów, które poruszono w SKS 26 jest wiele, ale chyba najmocniej przebija się kwestia rozwoju ludzkiej jednostki w wymiarze psychicznym i duchowym. Jednostką ludzką (o osobie pisał rzadziej) Kierkegaard zajmował się od samego początku swojej filozoficznej aktywności, ale w ostatnich latach czynił to szczególnie intensywnie. Z pewnością odczuwał upływ sił żywotnych, zostawało mu jeszcze kilkanaście miesięcy życia, tym bardziej pragnął, aby to, co go najbardziej poruszało, wybrzmiało jeszcze mocniej i wyraźniej niż dotąd. Notatki z tego okresu są jakby mniej enigmatyczne, niedokończone, bardziej konkluzywne i dookreślone. W nich mistrz z Kopenhagi uściśla istotę ludzkiej egzystencji, która z całą egzystencjalną powagą dzieje się w relacji z Bogiem i przed Bogiem. Relacja ta jest niesłychanie dramatyczna, niekiedy bolesna, gdyż stają wobec siebie: nieskończony Majestat Boga, który jest Miłością, i człowiek w swej nędzy, grzeszności i skończoności. W tej ostatniej partii notatek Kierkegaard od różnych stron, z niezwykłą przenikliwością przedstawia ten miłosny dramat, który staje się udziałem wolnego człowieka.
Søren Kierkegaard
Rok 1854 był przedostatnim rokiem życia Kierkegaarda. Obecnie wracał raz jeszcze do tematów, o których pisał wcześniej w pismach pseudonimowych, w rozprawach i mowach budujących, oraz we wcześniejszych partiach Dzienników. Teraz uściślał sformułowania, dookreślał swoje uprzednie wypowiedzi, dodawał nowe uwagi i nowe ilustrujące przykłady. Duński myśliciel nigdy nie pisał w sposób beznamiętny i chłodny, przeciwnie, był pisarzem, który wykorzystywał swój wielki talent literacki, by zarówno intelektualnie, jak i emocjonalnie poruszyć czytelnika, skłaniając go do określonych egzystencjalnych decyzji. Bywał w swoich określeniach dosadny a nawet pikantny. Notatki z tego końcowego okresu twórczości są jeszcze ostrzejsze w swej formie wyrazu niż te z lat wcześniejszych. Dzięki temu mocniej zapadają w pamięć czytelnika wszystkie kierowane do niego najważniejsze przesłania Duńczyka. Tematów, które poruszono w SKS 26 jest wiele, ale chyba najmocniej przebija się kwestia rozwoju ludzkiej jednostki w wymiarze psychicznym i duchowym. Jednostką ludzką (o osobie pisał rzadziej) Kierkegaard zajmował się od samego początku swojej filozoficznej aktywności, ale w ostatnich latach czynił to szczególnie intensywnie. Z pewnością odczuwał upływ sił żywotnych, zostawało mu jeszcze kilkanaście miesięcy życia, tym bardziej pragnął, aby to, co go najbardziej poruszało, wybrzmiało jeszcze mocniej i wyraźniej niż dotąd. Notatki z tego okresu są jakby mniej enigmatyczne, niedokończone, bardziej konkluzywne i dookreślone. W nich mistrz z Kopenhagi uściśla istotę ludzkiej egzystencji, która z całą egzystencjalną powagą dzieje się w relacji z Bogiem i przed Bogiem. Relacja ta jest niesłychanie dramatyczna, niekiedy bolesna, gdyż stają wobec siebie: nieskończony Majestat Boga, który jest Miłością, i człowiek w swej nędzy, grzeszności i skończoności. W tej ostatniej partii notatek Kierkegaard od różnych stron, z niezwykłą przenikliwością przedstawia ten miłosny dramat, który staje się udziałem wolnego człowieka.