Literatura
Dzikie anioły i inne opowiadania
Henryk Bardijewski
Zbiór 38 świetnych opowiadań Henryka Bardijewskiego - autora ponad stu słuchowisk radiowych oraz kilkudziesięciu sztuk teatralnych, powieści i zbiorów opowiadań. Jego utwory zostały przetłumaczone na kilkanaście języków i były wielokrotnie nagradzane w Polsce i za granicą. Tę prozę chłonie się wszystkimi zmysłami. Warto ją polecić zwłaszcza tym, dla którzy w literaturze szukają nie tylko rozrywki, a jeśli już, to naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Trudno jednoznacznie sklasyfikować teksty składające się na ten zbiór. Są wśród nich i utwory groteskowe, i wykorzystujące absurd, i bardzo nastrojowe. Są tu, oczywiście, teksty lepsze i słabsze, jednak całość robi piorunujące wrażenie - w jak najlepszym znaczeniu. Podziwiam nie tylko pomysłowość i poczucie humoru Henryka Bardijewskiego, ale i jego wirtuozerski warsztat. [allison, lubimyczytac.pl] Opowiadania Bardijewskiego są przesycone ciepłym humorem i pobudzają do refleksji. Autor przedstawia światy niby to realne, ale na wskroś przepojone metafizyką. Nic tu nie jest pewne, stałe. Bohaterowie, ludzie zwyczajni i niezwyczajni, starają się walczyć z przeciwnościami losu i absurdami współczesnego życia. To racjonaliści, którym nie sprawdza się racjonalizm, ludzie poszukujący prawdy i sensu w życiu. Ani na chwilę nie mogą zaznać spokoju, zmuszani wciąż do wyborów, do tego, by określić swoją tożsamość. Wymaga to zawsze zwrócenia się ku swojemu wnętrzu, odrzucenia kolejnych masek, dotarcia do źródeł intuicji. [empik.com] Lektura "Dzikich aniołów" to fascynująca przygoda intelektualna, zaproszenie do czytelniczej gry z wyobraźnią samego pisarza, i kosztowanie smaku prozy wysokiej próby. Każdy utwór, to precyzyjnie skonstruowana fabuła przykuwająca uwagę czytelnika. Czyta się te opowiadania z zaciekawieniem, niejako "zapadając się" coraz głębiej w ich wielowarstwową, niejednoznaczną strukturę. Prozę Bardijewskiego cechuje żelazna dyscyplina, oszczędność słowa, trafność obserwacji, celność nazywania rzeczy i zjawisk, refleksja filozoficzna i swoisty liryzm. [Stefan Jurkowski, Związek Literatów Polskich] Proza Bardijewskiego przeznaczona jest nie dla tych czytelników, którzy szukają wartkiej akcji czy językowych fajerwerków, lecz dla tych, dla których literatura ma być katalizatorem niespiesznego namysłu nad światem. [Robert Ostaszewski, wyborcza.pl] Opowiadania Bardijewskiego przemawiają językiem symboli, odsyłającym do źródeł wiary. Są to miejsca ukrytego sensu, przez milczenie i niedopowiedzenia wyrażające mistyczną potęgę znaczeń. Świat przedstawiony przeniknięty jest wiarą w Bożą obecność: "Bo każdy najdrobniejszy ruch jest ruchem wobec świata. Wobec tego, co nieruchome. Oczywiście, nieruchome pozornie, bo nic nie jest nieruchome. Cały świat jest w tańcu. Wszechświat tańczy. Nawet Bóg tańczy". Rzeczywistość duchowa, świat doczesny przemija, tym co trwa wiecznie jest rzeczywistość duchowa. [Justyna Michalska, Łódzkie Studia Teologiczne] Bardzo polecam, pozycja zdecydowanie warta przeczytania! I dla mniej wymagających czytelników, jako lekkie opowiastki i dla tych bardziej, którzy lubią smakować różnych stylów literackich. Zdziwiona jestem, że tak ciekawy autor nie był mi wcześniej znany. Wszystkie opowiadania w specyficznym, bardzo przyjemnym stylu. Trochę groteski i czarnego humoru, co tutaj bardzo mi odpowiada. "Urodziny u Państwa B." oraz "Studia niższe" to zdecydowanie moi faworyci. Właśnie takie powinny być lektury w szkołach. Po co męczą licealistów Gombrowiczem i jego "Ferdydurke", gdy możemy znaleźć przyjemne w odbiorze elementy groteski? [ruda, lubimyczytac.pl] O AUTORZE. Henryk Bardijewski (1932-2020) to przede wszystkim autor 150 słuchowisk radiowych emitowanych na falach Polskiego Radia. Emitowało je także wiele radiofonii zagranicznych: angielska, belgijska, bułgarska, chorwacka, czechosłowacka, czeska, jugosłowiańska, niemiecka, norweska, rosyjska, słowacka, słoweńska, węgierska, włoska. Poza słuchowiskami jego twórczość obejmuje ponad 30 sztuk teatralnych i telewizyjnych, 30 książek: powieści, tomów opowiadań, bajek dla dzieci oraz zbiorów słuchowisk i dramatów. Pisarz chętnie posługiwał się ironią i groteską - absurdalne sytuacje kontrastują u niego z racjonalnym sposobem myślenia bohaterów. Krytycy chwalą język pisarza, jego subtelne poczucie humoru i przejrzystą kompozycję utworów. Utwory Henryka Bardijewskiego zostały przetłumaczone na kilkanaście języków obcych. [culture.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2006. Projekt okładki: Ewa Hajduk.
George R.R. Martin
Pierwszy tom kultowego cyklu, w nowej edycji rozszerzony o kilka znakomitych opowiadań. Alternatywna historia świata, w której obcy wirus uderzył w Ziemię w następstwie II wojny światowej, obdarzając garść ocalałych nadzwyczajnymi mocami. Niektóre z istot zostały nazwane Asami z powodu nadludzkich zdolności umysłowych i fizycznych, inne z powodu przybierających różne formy deformacji ciał i umysłu Jokerami, nieliczni zwrócili się przeciw ludzkości i opowiedzieli po stronie zła. Dzikie karty to historia ich wszystkich. Pyszne ... Interakcje pomiędzy postaciami i nagłe zwroty akcji mają złożoność i klasę typową dla projektów sygnowanych przez Georgea R.R. Martina. Austin Grossman, autor Inside Straight
Gin Phillips
Międzynarodowy bestseller Najlepszy thriller lata wg "Guardiana" Thriller miesiąca wg "Observera" Co jesteś w stanie zrobić, by ochronić najbliższych? Elektryzujący i porywający thriller o nierozerwalnej więzi łączącej rodzica z dzieckiem. Ogród zoologiczny jest prawie pusty, gdy Joan i jej czteroletni syn cieszą się ostatnimi chwilami zabawy. Są szczęśliwi, bo był to niemal doskonały dzień. Jednak to, co Joan zauważa, spiesząc z synem do wyjścia na kilka minut przed zamknięciem, sprawia, że pędem wraca w głąb ogrodu, niosąc dziecko na rękach. Nagle matka i syn zostają uwięzieni w zoo jak zwierzęta. Tylko doskonała znajomość tego terenu, z którym wiążą ją szczęśliwe wspomnienia wczesnego macierzyństwa - ukrytych przejść i remontowanych wybiegów, najlepszych miejsc na karuzeli i przeładowanych dystrybutorów z przekąskami i napojami - pozwala im unikać niebezpieczeństwa. Dzikie królestwo to mistrzowski dreszczowiec i analiza macierzyństwa - zarówno jego czułych stron, jak i nieposkromionej siły - stawiający pytanie o granicę pomiędzy instynktowną wolą przetrwania a obowiązkiem chronienia innych ludzi. Ekranizacja książki w przygotowaniu. W roli głównej Margot Robbie, znana między innymi z Wilka z Wall Street i Legionu samobójców. "Wybitna". Clare Mackintosh, autorka thrillera Pozwolę ci odejść "Mistrzowsko skonstruowany thriller. Mądry i porywający". "The New York Times" "Dzikie królestwo to przerażająca książka i co ważniejsze piękna". NPR "Przełomowa historia, która sprawia, że czytelnicy jak szaleni będą przerzucać kartki do samego zakończenia. Dzikie królestwo to wspaniała powieść, o której wszyscy będą mówić". "Bustle" "Klimatyczna, trzymająca w napięciu. To nie tylko pełen akcji thriller, ale też opowieść o byciu rodzicem, co przydaje dodatkowego, fascynującego wymiaru". - "Daily Mail" "Dzikie królestwo to śmiała i bezkompromisowa eksploracja rodzicielskiej miłości - porywająca i piękna, ale także ostatnio bardzo prawdziwa". - Shari Lapena, autorka bestsellera Para zza ściany "Urzekająca i pięknie napisana książka. Dzikie królestwo zmusi cię do szybkiego czytania i będziesz myślał o tej książce długo po przeczytaniu. Trzyma w napięciu aż do zakończenia, które pozbawi cię tchu". - "Daily Express"
H.C. Andersen
Królewna Eliza wraz z jedenastoma braćmi wiodła spokojne życie przy boku ojca. Beztroski czas mija bezpowrotnie, gdy król żeni się po raz drugi. Jego wybranka okazuje się wiedźmą. Zamienia wszystkich braci w łabędzie, a Elizę wyrzuca z zamku. Dziewczyna rusza na poszukiwania rodzeństwa. Okazuje się, że zaklęcie działa tylko w dzień, w noc zaś jej bracia wracają do ludzkiej postaci. Eliza dowiaduje się, że istnieje jeden sposób na całkowite pozbycie się czaru. Wymaga ono dużego poświęcenia. Narażając się na utratę zdrowia i życia dziewczyna podejmuje próbę. Czy wyjdzie z niej zwycięsko? Wzruszająca opowieść o sile siostrzanej miłości, która wszystko zniesie.
Marian Pilot
Marian Pilot - wielkopolski pisarz polski, autor kapitalnego “Słownika dawnej gwary wsi Siedlików”, badacz dziejów czarodziejstwa i kołtunerii, laureat Nagrody Nike za powieść “Pióropusz”. Mieszka na Targówku (Warszawa). Opis książki “Dzikie mieso" to prawdopodobnie najbardziej radykalny utwór powstały w języku polskim. Jego oryginalność polega na tym, że zamiast języka polskiego w liczbie pojedynczej autor używa języka polskiego w liczbie mnogiej. Marian Pilot pisze książkę nie w oficjalnej polszczyźnie, ale we wszystkich dostępnych gwarach, dialektach i odmianach języka polskiego. W książce laureata nagrody Nike odzywają się zatem języki z tysięcy polskich mateczników, czyli niewielkich społeczności posługujących się niestandardową polszczyzną. To książka o religii, bólu, miłości, wyzwiskach... To także literatura niekreatywna, plagiat nad plagiatami. Zdania, wyrażenia, frazy zaczerpnięte są z wcześniej istniejących tekstów, zapisów, listów, wspomnień. Konceptualna literatura ludowa na pograniczu prozy i poezji. fragment Ach mój mężu jak ty piękny! Jo ci nie upuszczy dó śmierci Jo ci dóm moją adresą a t y mie dej swoją i my są nie zgubiony Mie sa nowice cemnoszki widzo Ojc cemnoch matka cemnoszka sin cemnoch a córka bialisa Oczy człowiek może mieć czarne cjymnojasne bladojasne braune Ta pani mo ocy modrokowe a niebo je w nocy cimnojasne Ón je cały gupi za nią Chytła kawalera! Nie miał nic na sobie tylko gołe ciało Cichyńki dobryńki człowiek Tak prziszłem o chyłku do ciebie bo nie chcą żebi mą chto widział Dej głowe to cie będę iskać Skubejki dziś-ci bydom doskubki Jo temu chitraszkowi nic nie wierze jemu tak te czorne oczy lata Cy ty mas oblubieńce chęć do nij Zle nowine leco piorunowo chyżościo Ciongała się z chłopakami a tera Grubo Ta ci nie je Worta że jo ziamnia śwanta nosi Prziszła takou starou baba a in prosiła tego pana żeby ją wzión Nie ciekej tak bo się zapolisz To co ma baba między nogami to się na Dwa dwoi pizda albo ciapa Czarne czasem maju piórka pod Bebeszkiem Babcyk to chłop co za babami Lato: tylko Babów mu dać Ciocine lata miołem jak się żyniółem Cieszta się z tygo sczyńścia jakie wóm się wali Furt mi było Cudno Tak mi było Ckliwo Siadnij do mnie bliziulko to cie ukochom A jo ji mówiółem usłuchejcie mnie i zdymcie kołtun byle tylko głowę noście ciepło
Maria Dąbrowska
Marynka wyprostowała się, żeby zobaczyć, kto jedzie, gdyż mówił nie po tutejszemu. Ma się rozumieć nie był to żaden z fornali, tylko bandos, nazwiskiem, o ile pamiętam, Słupecki. (Fragment)
Maria Dąbrowska
Dzikie ziele Rano do dnia Marynka szorowała skopki i bańki przy małym stawie. Było jeszcze szaro. Liście drzew stojących ponad wodą wisiały nieruchomo, a tarcie wiechcia o żelazne obręcze budziło odgłos na drugim brzegu. Za drogą w dworskim ogrodzie coś wzniecało w krzakach jakby kaszlnięcia i szeptania. Podwórze majaczyło we mgle buro i niewyraźnie. Po małym czasie zaczęło się tam jednakże coś rozlegać i na drogę wypłynął wóz, cicho sunąc po szarym piachu i postukując niegłośno. [...]Maria DąbrowskaUr. 6 października 1889 w Russowie pod Kaliszem Zm. 19 maja 1965 w Warszawie Najważniejsze dzieła: Noce i dnie, Dzienniki, Na wsi wesele Powieściopisarka, autorka opowiadań, eseistka, przed II wojną światową zaangażowana w ruch spółdzielczy pod wpływem koncepcji Edwarda Abramowskiego. Studiowała za granicą (Bruksela, Lozanna), do roku 1924 pracowała w Ministerstwie Rolnictwa, lecz zrezygnowała ze swojego stanowiska, by zająć się pracą literacką. Jej pierwszy mąż, Marian Dąbrowski, działacz Polskiej Partii Socjalistycznej, zmarł nagle w roku 1925. Potem przez długie lata pisarka była związana ze Stanisławem Stempowskim, a od czasu II wojny światowej - z Anną Kowalską, którą w testamencie wyznaczyła na opiekunkę swojego dorobku literackiego. Pierwsze utwory Dąbrowskiej (zbiór opowiadań Gałąź czereśni) utrzymane były w poetyce młodopolskiej. Odejście od niej w cyklu opowiadań Ludzie stamtąd (1926), w naturalistyczny sposób przedstawiającym życie bezrolnych chłopów, przyniosło jej uznanie krytyki. Prawdziwą popularność, wyrażoną także w formie nagrody państwowej (1934) czy pochwał Juliana Przybosia, nazywającego styl Dąbrowskiej "centrum polszczyzny", stanowił cykl powieściowy Noce i dnie, współczesnemu odbiorcy znany także dzięki filmowi Jerzego Antczaka (1975). Dzienniki Dąbrowskiej powstawały nieprzerwanie od 1914 do roku śmierci pisarki. Są one dziełem bardzo różnorodnym, zawierającym anegdoty, osobiste przemyślenia i szkice opowiadań, a przy tym ujawniającym ten sam, co proza fabularna, zmysł drobiazgowej obserwacji. Stawały się także coraz ważniejsze dla samej autorki, zwłaszcza wobec kryzysu twórczego, który nie pozwolił jej na ukończenie ostatniej powieści, nad którą pracowała przeszło 30 lat. Wydano ją pośmiertnie, po opracowaniu redaktorskim, pod tytułem Przygody człowieka myślącego; czas akcji obejmował dwudziestolecie międzywojenne i okres wojny. Dojrzała twórczość Dąbrowskiej mieści się w nurcie realizmu, uzupełnianego przez precyzyjną obserwację psychologiczną. Autorka chętnie wykorzystuje elementy własnej biografii (np. portretując samą siebie jako Agnieszkę z Nocy i dni), a świat przedstawiony konstruuje z precyzją dokumentalistki (np. włączając w obręb opowiadań fragmenty autentycznych pieśni ludowych). Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Mo Wilde
[O KSIĄŻCE] Mo Wilde złożyła ciche, choć jednocześnie radykalne przyrzeczenie: przez cały rok żywić się wyłącznie tym, co daje nam dzika natura. W świecie oderwanym od swoich korzeni tego rodzaju pożywienie ma nie tylko walory kulinarne czy lecznicze, ale też społeczne i polityczne. Ostatecznie jest to wyraz miłości i poczucia jedności ze światem, który nas otacza. Wykorzystując swoją specjalistyczną wiedzę z zakresu botaniki i mykologii, Mo poszukuje w dziczy pożywnego jedzenia, na które składają się setki gatunków roślin, grzybów i wodorostów, dostosowując eksplorowane miejsca do pory roku. Przy okazji uczy się nie tylko przetrwania, ale także jak właściwie prosperować. Specyficzny typ odżywiania ciała i umysłu pogłębia jej połączenie z ziemią - połączenie, które co prawda większość z nas porzuciła, ale którego w głębi duszy wciąż pragnie. Ten głód oznacza coś więcej niż tylko łaknienie. Chodzi o akceptację i zrozumienie naszego miejsca w naturalnej sieci powiązań, która jest zarówno zdumiewająco złożona, jak i cudownie prosta. Książka ta jest swego rodzaju dziennikiem szalonego eksperymentu. Inspirujące i ciągle aktualne spostrzeżenia autorki, oscylujące wokół badania głębokich relacji między człowiekiem a naturą, przypominają nam o niezwykle ważnej, choć zapomnianej lekcji z naszej przeszłości. *** Jedna z ważniejszych książek z dziedziny żywienia. Sukces Moniki to życie dzikimi płodami natury przez okrągły rok. A ta książka to pamiętnik, praca naukowa, literackie i życiowe arcydzieło. Przez tydzień karmiłem Monikę płodami mojego lasu na Podkarpaciu, więc ten światowy eksperyment ma też mocny polski akcent. Łukasz Łuczaj Mo (Monica) Wilde naukowo zajmuje się zielarstwem. Jest zbieraczką i etnobotaniczką. Mieszka w West Lothian (Szkocja) w samodzielnie zbudowanym drewnianym siedlisku, gdzie prowadzi dziki ogród. Przez rok była na dzikiej diecie, czego efektem jest książka "Dzikość, która uzdrawia". Magistra medycyny ziołowej, członkini Towarzystwa Linneusza, członkini Brytyjskiego Towarzystwa Mykologicznego oraz członkini Międzynarodowego Towarzystwa Boreliozy i Chorób z Nią Powiązanych (ILADS). Prowadzi kursy z zakresu zbieractwa i zielarstwa. Będąc zarówno dociekliwą zbieraczką, jak i analityczną zielarką, od wielu lat interesuję się dziką żywnością. Zaintrygowana praktyczną, a nie tylko teoretyczną stroną zagadnienia, od dawna chciałam prześledzić historię zbieractwa i ewolucję naszej kuchni poprzez osobiste wypróbowanie prawdziwie sezonowej, dzikiej diety. Natura mnie fascynuje, ale też inspiruje. Miałam nadzieję, że lockdown związany z koronawirusem zachęci wszystkich do refleksji nad naszym niszczycielskim postępowaniem względem planety, ale konsumpcyjny brak umiaru związany z Black Friday, który obecnie przeistoczył się w tygodniowy szał promocyjnych zakupów, doprowadził mnie do frustracji (...). Instynkt podpowiada mi, że lekarstwem na nasze zerwanie relacji z Ziemią jest całkowite zanurzenie się w naturze. Niestety nie mam pojęcia, czy to osiągalne, a co dopiero, czy sprawi, że się zmienimy, bądź choćby że ja się zmienię. Lecz jeśli to możliwe, decyduję się zostać królikiem doświadczalnym. W zeszłym roku spędziłam przy biurku zbyt wiele czasu, czując się zmęczoną i będąc w ciągłym napięciu. Postanowiłam zatem, że przestanę kupować jedzenie i od dzisiaj, od Czarnego Piątku, 27 listopada, będę zjadać tylko to, co mogę znaleźć tutaj, w środkowej Szkocji.
Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki
Warszewski Roman
Podróżowała samotnie lub wraz mężem Tonym Halikiem, odkrywała nieznane, docierała tam, gdzie nie było bezpiecznie. Kiedy granice były zamknięte, a dalekie podróże niemożliwe, ona opowiadała o świecie zza kurtyn i oceanów. Nikt i nic nie mogło jej zatrzymać. Dziennikarka, legendarna redaktorka Kontynentów, gwiazda telewizji, współtwórczyni programu Pieprz i wanilia, krytyczka i kolekcjonerka sztuki. Jej droga na szczyty nie była łatwa. Za swoje odważne decyzje często musiała płacić wysoką cenę. Krótko po wojnie działała w młodzieżowej organizacji antykomunistycznej, za co trafiła do więzienia, a odsiadka przypominała o sobie przez wiele lat. W świecie pełnym wielkich podróżników wybierała własną drogę, przecierając szlaki kolejnym globtroterkom. Z życia czerpała, ile się tylko da. Także w miłości, ramię w ramię z Tonym Halikiem. Pierwsza biografia Elżbiety Dzikowskiej to opowieść o niezwykłej kobiecie i jej życiu pełnym pasji i wyzwań. Odkrywa nieznane dotąd fakty i pozwala zrozumieć jej fenomen. To także relacja z podróży do tajemniczej stolicy Inków Vilcabamby, w którą autor wyrusza wspólnie z bohaterką. Podróż ta jest pretekstem, by opowiedzieć o jej pełnym kolorów, zapachów i dźwięków życiu.
Dziobak literatury. Reportaże latynoamerykańskie
red. Beata Szady
Dziobak to bardzo dziwny ssak: ma dziób kaczki, sierść wydry i ogon bobra. Poza tym wydziela jad i składa jaja. Dziobak jest po trosze kaczką, po trosze wydrą lub bobrem, ale żadnym z tych zwierząt do końca. I właśnie reportaż latynoamerykański jest jak taki dziobak: czerpie z wielu gatunków – używa środków stylistycznych typowych dla prozy literackiej, konstruuje bohaterów jak w dramaturgii, syntetyzuje jak w poezji, surowo obserwuje jak w dziennikarstwie – ale jest oddzielnym bytem. W tym zbiorze nie ma opowieści jedynie o narkotykach, nierównościach społecznych i przemocy, czyli o wszystkim tym, czego spodziewamy się po reportażach z Ameryki Łacińskiej. Są zupełnie o czym innym: o peruwiańskiej tożsamości narodowej wyrażanej w słabości do napoju w „kolorze sików i smaku gumy do żucia”; o urugwajskich Hitlerach, którzy nie wstydzą się swojego imienia; o brazylijskim miasteczku bliźniąt, w którym jedynacy są nieszczęśliwi jak nigdzie indziej na świecie i które ma swoją mroczną tajemnicę; o wystawianym raz do roku krześle, na którym siedział Che Guevara, zanim został zastrzelony w boliwijskiej wiosce; o Czilangopolis – mieście Meksyk – w którym żyje tak dużo ludzi, że nie sposób ich zliczyć, ale i nikt nie ma wrażenia, że zbywa właśnie on; o błaźnie, który jest równie tradycyjnym gościem na pogrzebach w Kolumbii jak płaczki; o urugwajskiej poetce, która jeszcze przed dwudziestką pisała: „Każdy jest owocem dojrzewającym do swojej śmierci”; o Caracas – mieście, w którym Martín Caparrós zrozumiał, jak ważne jest zdanie: „Daj znać, jak dojedziesz”; o rozbieganych cieniach, które nafaszerowały gangstera Crayolę ołowiem, doprowadzając do jednego z najbrutalniejszych aktów przemocy w Salwadorze; o Auguście Pinochecie i jego największej w Chile bibliotece oraz o Garcíi Márquezie w fotelu dentystycznym. Opowiadać o banale w niebanalny sposób – oto wyzwanie dla reportażu latynoamerykańskiego. Dostrzegać niezwykłość w tym, co zwykłe – oto jego cel. Zbiór pod redakcją Beaty Szady Z posłowiem Mariusza Szczygła Autorzy: Julio Villanueva Chang, Marco Avilés & Daniel Titinger, Álex Ayala Ugarte, Leonardo Haberkorn, Cristóbal Peña, Carlos Martínez, Alberto Salcedo Ramos, Leila Guerriero, Juan Pablo Meneses, Juan Villoro, Martín Caparrós Reportaże przełożyli: Dagmara Luboń, Tomasz Pindel, Radosław Powęska, Nina Pluta, Katarzyna Sosnowska, Jerzy Wołk-Łaniewski, Zuzanna Jaegermann, Beata Szady, Justyna Garyga, Bogumiła Lisocka-Jaegermann, Marta Szafrańska-Brandt
Agnieszka Dydycz
Dzisiaj należy do mnie to optymistyczna, ale nie naiwna, opowieść o ponadczasowej determinacji w poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia. Do spełnienia, które dla każdego może wyglądać zupełnie inaczej i znajdować się w innym miejscu na ziemi. To historia prawdziwych miłości i przyjaźni, strat i radości, a także siły i odwagi, która jest w każdym z nas. Kama, główna bohaterka z humorem i dystansem opowiada nam o sobie, a wiele jej wspomnień dotyczy ludzi, których kiedyś poznała, pokochała, a także straciła. Jedni przemknęli przez jej życie niemal niezauważeni, drudzy pojawili się znienacka i równie niespodziewanie zniknęli, a jeszcze inni zadomowili się w nim na dobre. Dlatego ona uczy się korzystać z ich doświadczeń, chociaż zdarza się też, że uczy się na własnych błędach. Bo przecież często to, co wydaje się końcem, jest zarazem początkiem... Ta ciepła, choć czasem i gorzka opowieść, pełna barwnych postaci, zaskakujących wydarzeń, odważnych decyzji i trudnych wyborów, jest niepowtarzalną lekcją życia. Skłania do przemyśleń, inspiruje, bawi i wzrusza, a potem zostaje z nami na długo. Książka wyróżniona przez Jury konkursu literackiego Brakująca Litera 2019. Rekomendacje: Od dziecka wiedziałam, że jestem starą duszą. Ta moja intuicja, dojrzałość nad wiek, wyczucie sytuacji i przeczucia... trudno to nawet opisać. Nie pamiętam, czy w poprzednim wcieleniu byłam rozpieszczonym pekińczykiem czy niewolnicą na dworze okrutnego władcy, jednak wiem, że nie jestem tu po raz pierwszy. Przebłyski skojarzeń i (może) wspomnień towarzyszą mi przez całe życie. Spotykają mnie także liczne przypadki i zbiegi okoliczności, które, jak wiemy, nie istnieją. Ostatnio takim przypadkiem było poznanie Agnieszki Dydycz. Poleciła mi swoją dopiero co napisaną książkę. Przeczytałam ją jednym tchem, coraz bardziej wciągając się w akcję i coraz bardziej dziwiąc się podobieństwem opisywanych postaci i zdarzeń do tych z mojego życia. Autorka też jest starą duszą, inteligentną, mądrą i dowcipną. Pewnie kiedyś i gdzieś byłyśmy przyjaciółkami. Polecam serdecznie tę lekturę i lekką refleksję nad życiem. Nina Kowalewska-Motlik
Wojciech Tochman
Piętno ludobójstwa, którego nie da się zmazać Poruszająca reporterska opowieść Wojciecha Tochmana o złu i cierpieniu Rwanda, 6 kwietnia 1994 roku. W kraju od dziesięcioleci podzielonym między dwie wrogie sobie grupy, Tutsi i Hutu, w katastrofie lotniczej ginie głowa państwa. Wśród Hutu interpretacja jest tylko jedna: stoją za tym Tutsi. W kilka godzin po śmierci prezydenta otwiera się jeden z najbardziej krwawych rozdziałów historii najnowszej ludobójstwo, w którym w ciągu stu dni zamordowano milion osób. Masakrze nie zapobiegła ani misja pokojowa Organizacji Narodów Zjednoczonych, ani silnie tam obecny Kościół Katolicki. Świat nie interweniował. Media międzynarodowe długo ignorowały krwawą tragedię tego maleńkiego, kieszonkowego państwa w Afryce. Ci, którzy przeżyli do dziś próbują uporać się z traumą. Wojciech Tochman wielokrotnie powracał do Rwandy, by zrozumieć, jak po tym, co się tam stało życie razem, w ciasnocie, jest w ogóle możliwe. Rozmawia z ocalałymi, z katami i świadkami. Dzisiaj narysujemy śmierć to przejmujące świadectwo tych spotkań, z którego nieuchronnie wyłania się pytanie: czy wszyscy jesteśmy ubrudzeni tamtą krwią? Książka Tochmana odtwarza wydarzenia z czasu grozy, o którym nikt nie może łatwo mówić. To przywołanie jest dokonane w sposób mistrzowski; mistrzowska jest oschłość relacji o wydarzeniach, jakby bez emocji bo żadna nie będzie współmierna. Halina Bortnowska, Tygodnik Powszechny Boli. Dzisiaj narysujemy śmierć chwyta czytelnika za gardło i w żelaznym uścisku prowadzi do ostatniej strony. Nie odwracaj oczu, patrz: taki jest człowiek. Magdalena Grochowska, Gazeta Wyborcza Pytany jestem często, jak znoszę to, o czym piszę. Jaką osobistą cenę za to płacę? Odpowiedź nie wydaje mi się ani ważna, ani specjalnie interesująca. Wolałbym, aby ktoś, kto sięga po moją książkę, sam siebie spytał: dlaczego o tym czytam? Dlaczego się z tym mierzę? Wojciech Tochman Wojciech Tochman urodził się w 1969 r. w Krakowie. Jeszcze jako licealista debiutował w tygodniku Na Przełaj (1987) reportażem o szkolnej szatni. Do pracy w dziale reportażu Gazety Wyborczej zaprosiła go Hanna Krall (1990). W tym okresie wydał dwie książki: Schodów się nie pali (2000) i Jakbyś kamień jadła (2002). Po formalnym odejściu z Gazety (2004) opublikował następujące pozycje: Córeńka (2005), Wściekły pies (2007), Bóg zapłać (2010), Dzisiaj narysujemy śmierć (2010), Eli, Eli (2013), (wspólnie z Katarzyną Boni) Kontener (2014) oraz (wspólnie z Mariuszem Szczygłem) Krall (2015). Dwukrotny finalista Nagrody Nike, finalista prestiżowej francuskiej Prix RFI Témoin du Monde oraz Środkowoeuropejskiej Nagrody Literackiej Angelus. Laureat Premio Kapuściński przyznawanej w Rzymie. W maju 2018 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazuje się wznowienie Dzisiaj narysujemy śmierć, natomiast na początek 2019 roku WL zapowiada nową książkę Pianie kogutów, płacz psów reporterską, a zarazem literacką opowieść o naznaczonej bolesną przeszłością Kambodży.
Józef Czechowicz
dzisiaj verdun samochody planety świecące deszcz stał ukosem przechodnie w melonikach melonik czarny owoc cienie rzeczy ulica czarniejszym mruczały głosem tylko tramwaj uparciuch błyskał na drucie różowo nad jezdnią latarnie wisiały mleczne obłoki wieczór a mleczne obłoki lecz wyżej było ciemno kanciaste bryły kamienic w żałobie mroku po kim a dach zupełnie jak balon w górę gdzieś zemknął no powiedz czy nie spokojne ciche miasteczko stolica a przecież na trotuarze nowy świat trzydzieści dwa moknę na deszczu marząc jak podchmielony policjant samotny w tłumie ja zlikwidowano wojnę spętano paktów powrozem na próżno bo my wciąż na froncie bijemy się patosem dział świszczących bomb grozą jestem wciąż na pustyniach verdun deszcz na asfalt światło na krzyk warszawy oczy mkną na kolumnę ogłoszeń bo ona z chlebem od wewnątrz czuje mózg wojenną czerwoną prawdę rozumiesz cóż po chlebie kiedy nie smarowany niebem [...]Józef CzechowiczUr. 15 marca 1903 r. w Lublinie Zm. 9 września 1939 r. w Lublinie Najważniejsze dzieła: ballada z tamtej strony, żal, nic więcej, nuta człowiecza, tomy wierszy: Kamień (1927), Dzień jak co dzień (1930), Ballada z tamtej strony (1932), W błyskawicy (1934), Nic więcej (1936), Nuta człowiecza (1939). Polski poeta dwudziestolecia międzywojennego, w latach trzydziestych związany z grupą literacką Kwadryga, przedstawiciel tzw. drugiej Awangardy, której twórczość cechował katastrofizm. Jako ochotnik jeszcze przed zdaniem matury wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Z wykształcenia, zamiłowania i zawodu nauczyciel (ukończył też studia w zakresie pedagogiki specjalnej). Redaktor m. in. czasopism dla dzieci "Płomyk" i "Płomyczek". Współpracował z wieloma pismami: "Reflektorem" (tu debiutował jako poeta w 1923 r.), Zet, Głosem Nauczycielskim, Pionem i Kameną, w Polskim Radiu pracował w dziale literackim, pisał słuchowiska radiowe. Zginął tuż po wybuchu II wojny światowej, podczas bombardowania. Charakterystyczną cechą wierszy Czechowicza jest niestosowanie wielkich liter i znaków interpunkcyjnych, co decyduje o poetyckiej wieloznaczności tekstów. Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Autor nieznany
Dzisiaj w Betlejem... Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem wesoła nowina, Że Panna czysta, że Panna czysta porodziła Syna. Chrystus się rodzi, Pan oswobodzi, Anieli grają, Króle witają, Pasterze śpiewają, bydlęta klękają, Cuda, cuda ogłaszają. Maryja Panna, Maryja Panna Dzieciątko piastuje, I Józef stary, i Józef stary Ono pielęgnuje. Chrystus się rodzi itd. Chociaż w stajence, chociaż w stajence Panna Syna rodzi, Przecież on wkrótce, przecież on wkrótce ludzi oswobodzi. [...]Autor nieznanyAutor nieznany - hasło to odnosi się zarówno do utworów plastycznych i literackich, których autor pozostaje bezimienny, choć jest zapewne konkretną osobą, o której można by ustalić jakieś przypuszczalne informacje (jak np. o Gallu Anonimie czy Mistrzu Pięknej Madonny z Wrocławia), jak również do utworów będących najprawdopodobniej dziełem pewnej zbiorowości, np. cechu. W przypadku sztuk wizualnych szczególny rodzaj anonimowości zachowują autorzy tworzący w pracowniach wielkich mistrzów, wykonujący ich polecania, pomniejsze partie większych zamówień. Niemal detektywistyczne technologie, m.in.: badania wieku podłoża, prześwietlenie warstwy malarskiej podczerwienią, pozwalają współcześnie coraz lepiej identyfikować twórców. Czasami jednak można wskazać tylko krąg kulturowy twórcy, centrum artystyczne, pod którego wpływem autor tworzył oraz oszacować czas powstania dzieła. W przypadku literatury do dzieł o autorze zbiorowym zaliczyć można utwory ludowe lub niektóre dzieła starożytne, których powstanie ginie w mrokach dziejów: zrodzone w kulturze oralnej, były powtarzane i zapamiętywane przez kolejnych słuchaczy. Z czasem ktoś zapisywał zapamiętany utwór, niekiedy powstawało kilka niezależnych zapisów. Po epoce antycznej, kiedy twórczość miała zapewniać autorowi indywidualną, ,,imienną" nieśmiertelność - na początku średniowiecza za cnotę twórców uznawano anonimowość. Sztuka miała służyć chwale Boga, religii, kraju - instytucjom trwalszym od znikomego i mało istotnego jednostkowego bytu. Legendy, mity, wiele kronik czy pieśni - teksty ważne dla całych społeczności, to często dzieła, których autorów nie sposób wskazać.Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Izabella Frączyk
Aleksandra to świeża rozwódka. Widok twarzy byłego męża nie należy do najmilszych. By go więcej nie spotykać, rezygnuje z dotychczasowej pracy, w której mijali się codziennie. O nową nie jest tak łatwo, ale od czego ma się koleżanki i notesy pełne kontaktów. Z pomocą przychodzi najlepsza przyjaciółka i proponuje posadę w ulokowanej na prowincji starej wytwórni win. Wizja sielankowego spokoju, biurowej posady i rabatu na dobre trunki jest bardzo kusząca. Ola długo się nie zastanawia, bo ma nadzieję zebrać tam siły, aby wrócić do gry w wielkim mieście. Na miejscu okazuje się, że wytwórnia win to nic innego jak fabryka jednych z najtańszych jaboli, a miasteczko zatrzymało się w głębokim PRL-u i ukochane najdroższe buty muszą wylądować w szafie. Tylko kto powiedział, że życie za rogi łapie się tylko w wielkim mieście? Izabella Frączyk (ur. 1970) absolwentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie oraz Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Warszawie. Pisaniem zajęła się w 2009 roku. Do tej pory wydała książki: "Pokręcone losy Klary" (2010), "Kobiety z odzysku" (2011), "Koniec świata" (2014), "Jak u siebie" (2014), "Siostra mojej siostry" (2015) i "Do trzech razy sztuka" (2016), "Wszystko nie tak" (2018) wszystkie ciepło przyjęte przez Czytelniczki. W 2017 roku na rynek trafił trzytomowy cykl "Stajnia w Pieńkach". W 2018 roku ukazał się jej nowy cykl "Śnieżna Grań": "Za stare grzechy" i "Pół na pół".
Dziunia, ale dama. Powieść o Hance Bielickiej
Katarzyna Droga
Nie, nie, nie! Jeszcze raz nie! Przerwijcie to, proszę, zabierzcie tego krokodyla, bo tu umrę ze śmiechu! Następna studentka proszę! Hanka zbiegła ze sceny i ze łzami w oczach rzuciła się na krzesło w garderobie. Płakała jak nigdy w życiu. Nie o tym marzyła, kiedy w tajemnicy przed ojcem zdawała egzaminy do szkoły teatralnej. Przy jej nazwisku pojawiła się wówczas adnotacja: aktorka charakterystyczna. Cóż z niej za aktorka? Wychodzi na scenę i wszyscy w śmiech! A jednak Hanka udowodniła, że warto sięgać po to, czego się pragnie. I nie przeszkodziły jej w tym ani duży nos, ani głos jak z baru. Dziunia, ale dama to opowieść o królowej polskiego kabaretu Hance Bielickiej, a jednocześnie wspaniały obraz epoki, przez którą przewijają się legendy polskiej sceny: Danuta Szaflarska, Jerzy Duszyński, Irena Kwiatkowska, Aleksander Zelwerowicz, Marek Hłasko, Helena Buczyńska, Hanka Ordonówna. To powieść o dziewczynie, której wszystkiego było w życiu mało. FRAGMENT KSIĄŻKI: Hanka istotnie wyrastała na gwiazdę Syreny, i miała właściwie tylko jedną rywalkę Irenę Kwiatkowską. Poznały się dawno, w Siedmiu Kotach w Krakowie, i już wtedy Hanka wiedziała: Kwiatkowska to jest ktoś. Aktorka znakomita. Temperament, Hermenegilda Kociubińska. Och, gdybym ja miała taką wykreowaną dla siebie postać, myślała Hanka. Obie, zabawne na scenie, poza nią stawały się poważne i surowe. Obie też, w myśl zasad przedwojennej szkoły, ogromną wagę przykładały do profesjonalizmu, punktualności i przygotowania do roli. Publiczność je uwielbiała, one jednak darzyły się niechęcią. Plotkarze warszawscy powiadali, że to dlatego, że jeszcze w Krakowie Irenie spodobał się mąż Hanki. Cóż, Jerzy podobał się, jak wiadomo, wszystkim, więc nie byłoby w tym nic dziwnego. Irena jednakże wyszła wtedy za mąż za spikera Kielskiego, który się dla niej rozwiódł i obecnie uchodzili za szczęśliwą i wzorowa parę. Co to w ogóle za bzdury? myślała Hanka, jadąc do teatru. Mijało dziesięć lat istnienia Syreny i właśnie miały razem wystąpić w jubileuszowej rewii. - Warto byłoby zakopać topór wojenny, jak to mruknął pod nosem Jurandot. Ale jaki topór? Nigdy się nawet się nie pokłóciłyśmy! Co było, to było, nie ma sensu pielęgnować uraz. Nadchodzą wspólne próby. Pierwsza wyciągnę rękę! Z tym postanowieniem weszła do garderoby. Irena już była, malowała sobie oczy. Dzień dobry pani powiedziała Hanka, siadając przy sąsiednim lustrze. Dzień dobry pani odpowiedziała Kwiatkowska. Hankę pochwyciła impulsywna chęć, by powiedzieć: A może po tylu latach znajomości, ba, nawet grywania w sztukach, będziemy mówić sobie na ty?. Ale kiedy odwróciła się ku Irenie, ta zmierzyła ją lodowatym wzrokiem, po czym wstała i wyszła. Czy rzeczywiście przed laty romansowała z Jerzym? Czy możliwe, że miała do niej żal, że to ona jest żoną amanta? Może rzeczywiście coś jest ze mną nie tak, rozmyślała Hanka. Że też te baby taką wagę przykładają do wzdychań i pocałunków, i chcą pojawiać się w SPATIF-ie pod rękę z przystojnym mężczyzną i miną mój ci on!. Sama nie uważała się za piękność, ale z pewnością wciąż była interesująca i niejeden kolega chętnie by jej to powiedział. Na przykład Tadzio Pluciński. Młody aktor nie krył zachwytu Bielicką i starał się często być w zasięgu wzroku starszej koleżanki. Śmiała się z tego. Nie miała ochoty na żadne romanse, a romanse Jerzego nie wstrząsały nią tak, jak powinny. Ale Kwiatkowska? Nie to niemożliwe. Zresztą nawet gdyby oddałaby jej męża za palmę pierwszeństwa w teatrze I nagle Hanka uświadomiła sobie, że jeśli chodzi o Kwiatkowską, to o wiele bardziej zazdrosna jest o publiczność niż o męża. Publiczność Syreny, jej śmiech, oklaski i uwielbienie były dla niej większą wartością nić wierność Jurka. Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Tadeusz Konwicki
Pełna uroku młodzieżowa książka o dwóch rywalizujących ze sobą grupach dwunastolatków. Dorośli czytelnicy znajdą też w tej powieści, oprócz przygodowej fabuły i obrazu przedwojennej Wileńszczyzny, rzecz o zawiedzionej wierze w ideały, gorzkie rozczarowanie porządkiem świata. Dziura w niebie – powieść inicjacyjna (czyli opierająca swą konstrukcję fabularną na schemacie wtajemniczenia), która nawiązuje do powieści młodzieżowej, romansu społecznego i powieści z życia wsi. [Wikipedia] Powieść Tadeusza Konwickiego „Dziura w niebie” z pozoru wydaje się uroczą książką dla młodzieży o kilkorgu nastolatkach żyjących przed wojną na Wileńszczyźnie. Tak naprawdę jest jednak historią o zawiedzionej wierze w ideały i gorzkim rozczarowaniu obowiązującym z dawien dawna porządkiem. Świat przedstawiony przez pisarza w tym utworze to przede wszystkim kraina wspomnień, które wdzierają się w teraźniejszość i realne życie. Z jednej strony zanurzamy się w utopijne wizje dziecięcych fantazji, z drugiej – poznajemy pełne grozy i naznaczone wojennymi doznaniami życie nastoletniego chłopaka. Polek, główny bohater powieści, wpada w coraz to inne tarapaty, ale poznaje też wielu fascynujących ludzi. Pod wpływem tych przeżyć powoli dojrzewa do zrozumienia sytuacji, w jakiej się znalazł, i świata, który go otacza. Ciekawy, żądny przygód, niecierpliwie oczekujący na swoją pierwszą miłość, prędzej czy później musi skonfrontować się z rzeczywistością taką, jaka ona jest naprawdę. Na podstawie rękopisu usunięto z wydania błędy z poprzednich edycji, a treść wzbogacono ilustracjami Danuty Konwickiej, żony pisarza, oraz samego autora. [Agora 2010] Jeśli komuś spodobała się „Dolina Issy” Miłosza, to grzechem byłoby nie przeczytać „Dziury w niebie” Konwickiego. Książka w podobnym klimacie. [Variola Vera, lubimyczytac.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Olga Bołdok.
Jadwiga Buczak
Detektywki Konieczna i Mruczyńska: rozwiązują sprawy szybciej, niż parzą kawę no, prawie. Kiedy zgłasza się do nich zrozpaczony chłopak z prośbą o odnalezienie jego brata, wydaje się, że to prosta sprawa. Do czasu, gdy w tle pojawia się trup, sekretarki giną jedna po drugiej, a dziewczyny muszą lawirować między kłamstwami, przystojnymi policjantami i własnym poczuciem humoru. Zbrodnia z nutą absurdu, śledztwo z kobiecym pazurem i duet, którego nie da się nie pokochać. W świecie, gdzie każdy coś ukrywa, one nie ukrywają tylko jednego że świetnie się przy tym bawią.
Eliza Orzeszkowa
Dziurdiowie to powieść o ludziach, którzy za sprawą przesądów, głupoty i wiary w zabobony dopuszczają się samosądów, krzywdząc przy tym niewinnych ludzi. Wszystko to opisane w konwencji mrocznego kryminału, od którego nie sposób się oderwać.
Eliza Orzeszkowa
Eliza Orzeszkowa Dziurdziowie ISBN 978-83-288-2558-1 Wstęp W ogromnéj, wysokiéj sali, aparat sądowy roztoczył całą wspaniałość swą i grozę. Był to zimowy wieczór. Zwisające od sufitu żyrandole i lampy, gorejące u ścian białych i gładkich, potoki światła lały na szkarłatne opony okien i stołów, na pstrociznę twarzy i ubrań tłumnie zgromadzonéj dziś publiczności. W głębi zasiadali członkowie sądu, z boku, pod jedną ze ścian, na dwu wysokich i ozdobnych ławach, miejs... Eliza Orzeszkowa Ur. 6 czerwca 1841 r. w Miłkowszczyźnie Zm. 18 maja 1910 r. w Grodnie Najważniejsze dzieła: Nad Niemnem (1888), Cham (1888), Meir Ezofowicz (1878), Gloria victis (1910), Dobra pani (1873), A...B...C... (1873), Niziny (1885), Dziurdziowie (1885) Polska pisarka nurtu pozytywizmu znana pod nazwiskiem męża, Piotra Orzeszko, nazwisko rodowe: Korwin-Pawłowska. Publikowała pod pseudonimami: E.O., Bąk, Wa-Lit-No, Li...ka, Gabriela, Litwinka. Pierwszymi jej tekstami były powieści tendencyjne (Marta 1873); cele swojej wczesnej twórczości przedstawiła w rozprawach: Kilka uwag nad powieścią (1866) i Listy o literaturze (1873). Drugim etapem pisarskim Orzeszkowej był realizm (Nad Niemnem), oscylujący niekiedy w kierunku naturalizmu (Dziurdziowie). Teoretycznoliterackie opracowanie założeń powieści realistycznej znalazło się w rozprawie O powieściach T.T. Jeża z rzutem oka na powieść w ogóle (1879). Późne utwory noszą cechy prozy modernistycznej (tom Gloria victis). Najsłynniejsza powieść Orzeszkowej, Nad Niemnem, dotyczy tematu tożsamości narodowej, będąc jednocześnie uczczeniem powstania styczniowego, w którym autorka czynnie brała udział. Samo powstanie było bardzo ważną częścią jej życia - w swoim domu ukrywała ostatniego dyktatora tego zrywu narodowego, Romualda Traugutta, osobiście też organizowała zaopatrzenie i pomoc lekarską dla powstańców. Pisarka utrzymywała ścisłe kontakty ze środowiskiem literackim: M. Konopnicka była jej bliską przyjaciółką jeszcze z pensji; ożywiona korespondencja łączyła Orzeszkową z L. Méyetem i Z. Miłkowskim; była związana z tygodnikiem Bluszcz. Nominowana do Nagrody Nobla w 1905 r., przegrała jednak z H. Sienkiewiczem. Twierdziła, że literatura powinna odpowiadać za los społeczeństwa. autor: Bartłomiej Sandomierski Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Eliza Orzeszkowa
"Dziurdziowie" to powieść jednej z najwybitniejszych polskich powieściopisarek Elizy Orzeszkowej. Była nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1905 roku, kiedy to członkowie Komitetu Noblowskiego uznali iż: "O ile w tekstach Sienkiewicza bije szlachetne polskie serce, to w twórczości Elizy Orzeszkowej bije serce człowieka". W genialnej powieści "Dziurdziowie" Elizy Orzeszkowej bohaterem zbiorowym jest gromada chłopska z jej specyficznymi obyczajami oraz mentalnością. Owa mentalność jest powodem, dla którego czterech chłopów w okrutny i nieludzki sposób morduje pogodną, miłą i życzliwą sąsiadkę w przekonaniu, iż to właśnie ona zabrała krowom mleko, sprowadziła choroby oraz nieszczęścia. Logika gromady chłopów, wzmocniona alkoholem była nieugięta - czarownica musi zginąć.
Dziury w ziemi. Patodeweloperka w Polsce
Łukasz Drozda
Warunki mieszkaniowe w Polsce należą do najgorszych w Unii. Katalog patologii obejmuje między innymi absurdalnie małe metraże, fatalną jakość zabudowy, grodzenie osiedli, demolowanie przyrody i zabytków czy dziką reprywatyzację. Deweloperzy w Polsce rzadko zajmują się zaspokajaniem rzeczywistych potrzeb lokalowych, a rynek nieruchomości jest ukształtowany przez bezwzględne realia kapitalizmu i brak polityki mieszkaniowej z prawdziwego zdarzenia. Czym właściwie jest niesławna patodeweloperka? Dlaczego mieszkania w nowej zabudowie są tak drogie? I jakie niespodzianki mogą kryć się za często używanym w ogłoszeniach słowem przytulne? Urbanista Łukasz Drozda analizuje sytuację na polskim rynku mieszkaniowym, rozmawia ze specjalistami z tej branży, a także szuka odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące problemów mieszkalnictwa w naszym kraju. Kreśli przy tym krajobraz współczesnej polskiej urbanizacji od wielkich miast, jak Warszawy, Krakowa i Wrocławia, po mniejsze, takie jak Siewierz i Żory. Pokazuje, że niewydolny system kopie dziury sam pod sobą, wciągając do nich przyszłość kolejnych pokoleń. Posłuchaj audiobooka:
Anna Mazurek
Weronika pada ofiarą zbrodni ze szczególnym okrucieństwem. Jej przyjaciółka Mery wraca do znienawidzonego rodzinnego miasta, by znaleźć mordercę. Jednak gdy słowo "ofiara" przeplata się z "dziwka" łatwo zgubić właściwy trop. *** Śmierć Weroniki jest przedwczesna, tragiczna i wielce zagadkowa. Prywatne śledztwo, jakie wszczyna jej przyjaciółka, wiedzie przez mroczne zakamarki dużego miasta bary, mety, kasyna, darkroomy przecina różne sfery i środowiska. Ale znakomicie ograna formuła kryminału noir skrywa w sobie coś więcej. Więcej nawet, niż bogatą panoramę społeczną i niewesołą diagnozę wystawioną współczesnej Polsce. Gdy zagadka śmierci dziewczyny naprowadza na trop tajemnicy grubszego kalibru, sensacyjna opowieść zmienia się w medytację o przemocy, która mnoży się poprzez medialne obrazy i którą karmią się nasze obsesje. A wtedy pytanie kto zabił? nabiera zupełnie innego wydźwięku. I potrafi przyprawić o ciężką bezsenność. Jerzy Franczak
Dziwki w czadorach nie idą do Raju
Chahdortt Djavann
Na początku XXI wieku przez Iran przetoczyła się fala zabójstw prostytutek. W świętym dla islamu mieście Meszhed (później także w innych miejscach) ktoś mordował pracujące na ulicy kobiety, porzucając ich ciała w rynsztoku, okryte czadorami, bezimienne i nikomu niepotrzebne. Sprawcę największej serii tych zabójstw zatrzymano, osądzono, skazano na karę śmierci. O jego działaniach pisano artykuły i książki, nakręcono filmy; opinia publiczna poznała nazwisko zabójcy (dorobił się nawet biogramu w Wikipedii) i motywy, którymi uzasadniał swoje zbrodnie. Morderca zyskał sławę, a jego proceder przez długi czas stanowił temat publicznych dyskusji i sporów. Chahdortt Djavann w powieści "Dziwki w czadorach nie idą do raju" przywołuje wydarzenia sprzed lat, przyjmując inną perspektywę. Spycha w cień postać zabójcy, na pierwszym planie stawiając jego ofiary. Daje im biografie i przestrzeń do przedstawienia własnej historii, własnego światopoglądu. W ten sposób tworzy bezkompromisowy, nieocenzurowany portret islamu jako zbrodniczego systemu religijno-kulturowej opresji, w którym ofiarami są od stuleci przede wszystkim kobiety.