Podróże
Najpiękniejsze ferraty. Jezioro Garda
Pola Kryża, Dariusz Woźniczka
CZYM JEST VIA FERRATA W życiu miłośników górskich szlaków przychodzi taki moment, kiedy przemierzanie Beskidów to za mało, a Tatry są zbyt ciasne... Wędrowanie już trochę nudzi, a wspinanie nie fascynuje. Wtedy zaczyna się poszukiwanie nowych możliwości i prędzej czy później natrafia się na via ferraty. Dzięki nim turyści mogą korzystać z uroków górskich szlaków, a jednocześnie zdobywać wysokie, niedostępne wierzchołki Alp czy Dolomitów. Przy tym nie muszą się wspinać i przechodzić specjalistycznych, długich szkoleń z zakresu asekuracji. Czym właściwie jest via ferrata? W języku włoskim oznacza żelazną drogę, żelazną perć. Via ferrata pozostaje w sferze szlaku górskiego, ale jest ubezpieczona, to znaczy, że trudniejsze jej fragmenty wyposażono w linę poręczową do asekuracji. A ile jest tych fragmentów? Czasem cała droga wymaga asekuracji, a czasem tylko jej odcinek. Na początek wystarczy wiedzieć, że via ferraty są dostępne niemal dla każdego, kto nie ma lęku przed ekspozycją, kocha górskie krajobrazy oraz ma sportowe zacięcie. Popularność tego rodzaju sportu wzrasta i z roku na rok przybywa miłośników "żelaznych dróg". JEZIORO GARDA - FERRATOWY RAJ Północna część jeziora Garda, otoczona Południowymi Alpami Wapiennymi, to mekka wspinaczkowa, niemal raj dla miłośników górskich aktywności. Jezioro położone jest w połowie drogi między Wenecją a Mediolanem. Rejon górski rozciąga się na północy, wzdłuż doliny rzeki Sarche. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Wspinacz, miłośnik gór, rowerów, sportów wodnych, jak również spacerowicz lubujący się w krętych, starych uliczkach miast. Krajobraz jest tutaj spektakularny - urokliwe miasteczka oraz lazurowa tafla jeziora, która znajduje się na wysokości zaledwie 65 m n.p.m., łączy się z alpejskimi szczytami sięgającymi ponad 2000 m. Monti del Garda, których najwyższym szczytem jest Monte Cadria (2254 m n.p.m.), fascynują różnorodnością krajobrazu. Zbocza gór porasta śródziemnomorska roślinność, ale w większości są to kilkusetmetrowe wapienne ściany, które skrywają drogi wspinaczkowe i via ferraty. Rejon oferuje żelazne drogi o różnych trudnościach - od bardzo łatwych po skrajnie trudne. Od sportowych krótkich ferrat, po górskie, całodniowe wyprawy. Różnorodność i dostępność dróg sprawiają, że jest to miejsce dobre zarówno dla osób początkujących, jak i zaawansowanych. Sprzyja również rodzinom z dziećmi. Łagodny klimat rejonu jeziora Garda czyni go dostępnym niemal przez cały rok. Najlepszą porą na chodzenie po tutejszych via ferratach jest wczesna wiosna (kwiecień, maj) i jesień (wrzesień, październik). Śnieg występuje tylko na kopułach szczytowych, dlatego większość ferrat jest dostępna dla ruchu turystycznego również zimą. Latem panują tu dość wysokie temperatury - nawet powyżej 30 stopni C. Jednak i przy takiej pogodzie można ruszać na niektóre tutejsze szlaki, które są ocienione drzewami, poprowadzone wąwozami lub leżą wysoko w górach. Każda z opisanych w tym przewodniku via ferrat ma swój urok i dostarcza wspaniałych wrażeń. Nie sposób wskazać tej najpiękniejszej. Każdy zachwyca się czymś innym. Dla jednych znaczenie ma krajobraz, dla kogoś innego trudność ferraty, a dla jeszcze innych sama droga.
Zbigniew Białas
Preriowe kotlety i zakonnica w kaloryferze; obiad pod domem Tomka Sawyera i złote umywalki Elvisa; Nowy Jork Klasztorny i Płaska Nebraska; ucieczka przed mormonami, i Wielka Nierządnica – o tych oraz o wielu innych obliczach Ameryki roku 2001 opowiada ta książka. Dziennik, zapis podróży, esej – lekko, dowcipnie, inaczej niż zazwyczaj o Stanach Zjednoczonych.
Nie ma ekspresów przy żółtych drogach
Andrzej Stasiuk
staje się co jakiś czas, żeby odpocząć, żeby się obejrzeć, żeby policzyć, ile już było, a ile jeszcze zostało. Taka jest ta książka: sprawdzam gdzie byłem, gdzie jestem, dokąd się wybieram. Oprócz tego oczywiście niezwykła ilość celnych spostrzeżeń, głębokich przemyśleń oraz barwnych opisów. Z szacunkiem: Autor
Nie taka Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy
Maciej Zborowski
Nie taka Szwecja lagom, jak ją malują Jakie skojarzenia przychodzą do głowy na hasło "Szwecja"? W kontekście historycznym trudno nie pomyśleć o wikingach albo sąsiadach zza morza, z którymi toczyliśmy kiedyś wojny. A bardziej współcześnie? To zapewne mocne marki: zespół ABBA, superbezpieczne samochody Volvo, a także obecne w domach na całym świecie tanie i proste w montażu meble IKEA. To wreszcie piękne i niezwykle wyzwolone kobiety. Szwecja - niedoścignione marzenie, państwo równości i sprawiedliwości, najbardziej socjalne społeczeństwo Europy, w którym dzięki wysokim podatkom oraz hojnym zasiłkom różnice dochodów są naprawdę niewielkie, a ludzie żyją dostatnio i spokojnie. Szwecja - kraj otwarty na emigrantów... Jak jest naprawdę? Które wyobrażenia dotyczące naszego zamorskiego sąsiada są faktami, a które należy zaliczyć do kategorii mitów? Czy w opisie Szwecji właściwa jest tonacja czarno-biała? Wszak to także ojczyzna słynnego skandynawskiego designu, który nie szokuje kontrastami, a wręcz przeciwnie. Wszystko - stonowane kolory, naturalne materiały i proste, ale wysmakowane formy - ma koić zmysły. Zimna Szwecja jest więc urządzona ciepło i przytulnie. Tylko... czy na pewno?
nie Wszystko o straszeniu. Przewodnik dla młodych tropicieli duchów w Polsce
Anna Jurczyńska
Hu, hu, tu mieszka duch! Duuuch! Ponure ruiny zamku odstraszają przypadkowych turystów. Wiekowe drzewa w okalającym go parku pochylają się złowrogo nad zbłąkanymi duszami. Zimne, nieprzyjazne mury nie zachęcają przeciętnego spacerowicza do odkrywania nieznanego, o nie! Straszne potrafią być nie tylko zamki, ale również opuszczone kopalnie, podziemia zabytkowych stuletnich kamienic, monumentalne kościoły, a czasami nawet miejski rynek... Takie miejsca bowiem najchętniej na swoje wędrówki wybierają duchy. Pojawiają się w dawnych włościach w dzień, spacerują o zmierzchu i nocą, najlepiej podczas księżycowej pełni. A gdy już ktoś się na ducha natknie, uprzejmie jest na powitanie krzyknąć "ratunku!" Duchy uwielbiają, gdy się ich boimy. Choć trochę. Tak ciut-ciut. Dreszczyk emocji nie przeszkadza jednak prawdziwym śmiałkom w tropieniu nieziemskich zjaw. To oni odwiedzają słynące z nich okolice, przychodzą niestrudzenie w nocy, z latarkami, skradają się cichutko, rozglądają uważnie wokół siebie i... jeśli mają szczęście, duch się im ukazuje. A jeżeli jeszcze krzykną "ratunku!", on (albo ona, bo wielu miejsc pilnują białe damy!) postraszy i wszyscy wracają zadowoleni. Duch, bo przecież spełnił swój podstawowy obowiązek straszenia, i odważny tropiciel duchów, bo przeżył niesamowitą przygodę, o której będzie długo pamiętać i opowiadać. Gotowi, by stawić czoła strachom i wyruszyć na emocjonujące poszukiwanie zjaw, fantomów, widziadeł...? Szykujcie więc śpiwór, latarkę i czekoladę! Ruszamy tam, dokąd inni boją się zapuszczać! Oto 40 straszliwych miejsc w Polsce, gdzie nie sposób nie spotkać ducha. Ruszamy tam, gdzie straaaszy! Hu, hu, huuu! O książce mówili: Diana - Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Piotr Strzeżysz
lntymny dziennik choroby matki i żałoby syna, a równocześnie literacka podróż Piotra Strzeżysza do dzieciństwa i młodości "Kochana Mamo, gdy będę duży, to Ci przywiozę wielbłąda z podróży" - choć dorosłemu Piotrowi nie udało się spełnić obietnicy złożonej na laurce przez siedmioletniego Piotrusia, Mama pozostała najbliższą mu osobą. Jego nowa książka to intymny dziennik kolejnych etapów choroby matki i żałoby syna. Układając mozaikę wspomnień, autor tworzy obraz ich relacji, bardzo bliskiej, ciepłej, nie tak ulotnej jak powidoki, bardziej przyziemnej niż zaistnienia - a przecież i tak rozpiętej między nieobecnościami, znaczonej przeoczeniami, podszytej tęsknotą za tym, co nie wypowiedziane i nie przeżyte do końca. Piotr Strzeżysz po raz kolejny zaprasza też Czytelników w podróż - nie w przestrzeni jednak, a w czasie, do swojego dzieciństwa i wczesnej młodości, kiedy większość marzeń tak łatwo było spełnić. Słodko-gorzkie szkice z prowincji okresu komunistycznych ograniczeń, nostalgiczne anegdoty, pełne humoru sceny z zupełnie innych niż dziś realiów, pierwsze niespełnienia nieuniknionej dorosłości, no i... od prawie zawsze obecny w jego życiu rower. Wracałem ze szkoły do domu, zjadałem talerz pomidorowej albo krupniku, a zaraz potem wsiadałem na rower i jechałem, wcale nie aż tak daleko jak teraz, wystarczyło kilka, kilkanaście kilometrów. Pedałowałem przed siebie z dziką, obezwładniającą desperacją i tak bardzo chciałem, żeby to się nigdy nie skończyło, ta jazda, ta młodość, ten beztroski stan. Odsuwałem dorosłość jak niechciane towarzystwo, odpychałem jak talerz z zawiesistą, śmierdzącą kaszą na mleku. Jechałem przed siebie i nie chciałem wracać, nieważne, czy w deszczu, upale, czy pod silny wiatr. Kiedy się zmęczyłem, kładłem się na ziemi, na mchu i patrzyłem w niebo, na wierzchołki drzew, a czas upływał nicnierobieniem, milczeniem, aż wreszcie robiło się zimniej, ciemniej, o wiele później od zwyczajowej godziny powrotu. Wracałem do domu po starych śladach, klucząc jak pies, na węch, na pamięć, na zew, a Ty już tam czekałaś Mamo, niespokojna, a może tylko udająca troskę, strasząc, że kiedyś się doigram i porwą mnie w lesie Cyganie albo czarna Wołga wywiezie mnie na Sybir. fragment książki Autor pięciu książek o marzeniach, m.in. Powidoków i Zaistnień. Uwielbia kawę, koty, wiatr i Muminki. Laureat kilku nagród literackich i konkursów fotograficznych, a także Nagrody Kolosa w kategorii Podróże oraz Nagrody Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera. Bohater filmu Bartosza Liska Nie dojechać nigdy. Gdyby sam mógł wybrać sobie postać, zostałby ptakiem. O książce i Piotrze w mediach: Radiokrakow.pl: Nie(spełnienia) z Piotrem Strzeżyszem Posłuchaj audiobooka:
Anna Cielecka
Autorka publikowała artykuły o kulturze i literaturze afrykańskiej oraz wydała obszerną pracę popularnonaukową "Olbrzym w słońcu". Jej najnowsza książka zawiera wspomnienia z pobytu w Egipcie, Etiopii, Nigerii, Beninie i Togo. Są to barwne opowieści o krajach szczycących się długoletnią historią, o ludziach i obyczajach. Nie pominięto także legend, mitów i prastarych wierzeń. "Niespokojna Afryka" w ciekawy sposób przybliża Czytelnikowi mniej znane sfery życia oraz problemy burzliwych przemian politycznych i społecznych Czarnego Kontynentu. Na tle teraźniejszości i obrazów przeszłości przewijają się postacie Polaków, których los rzucił w odległe zakątki świata. Książka dla każdego, kto interesuje się niezwykłą przygodą, egzotyczną przyrodą i pragnie poszerzyć wiedzę o dalekich krajach.
Dominika Budzińska
Sny są jak tajemnicze opowieści, otwierają wrota umysłu, pozwalają przenieść się w zupełnie inny wymiar. Obrazy nabierają barw, stają się znakami, które krętą ścieżką prowadzą nas w nieznane. A co, jeśli z dnia na dzień, zostajemy ich niewolnikami? Jeśli mroczne senne wizje stają się na tyle rzeczywiste, by kreować świat na nowo? Główna bohaterka od dawna żyje w objęciach koszmaru. Każda noc niesie kolejną zagadkę, potęguje lęk przed tym, co nieuniknione. Czy ucieczka z tajemniczego Portsmouth i uroki Barcelony pozwolą wreszcie odnaleźć upragniony spokój? Czy uda się rozwikłać ponurą tajemnicę, którą kryje przeszłość, a makabryczny sekret ujrzy światło dnia? Okazuje się, że w życiu, nie wszystko jest takim, jakim się wydaje. Przekonajcie się sami... Dominika Budzińska urodziła się w 1972 roku. Autorka literackiego debiutu „Niewolnicy Snów. Część I”. Absolwentka Wydziału Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim. Z zawodu marketingowiec. Od wielu lat związana z firmą medialną. Pasjonatka szalonych wypraw i dalekich podróży. Miłośniczka żeglarstwa. Niepoprawna marzycielka żyjąca na pograniczu realizmu i wydumanego świata własnej wyobraźni. Pisanie sprawia jej przyjemność, pozwala oderwać od rzeczywistości i uwolnić myśli. „Niewolnicy Snów. Część II” to kolejny tom przygód młodej bohaterki, której życie naznaczone jest piętnem koszmaru.