Reportaż
Martwy punkt. Sprawa zabójstwa Iwony Cygan
Mateusz Baczyński
SPEKTAKULARNE SLEDZTWO CZY KŁAMSTWO, W KTÓRE UWIERZYŁA CAŁA POLSKA? W sierpniu 1998 roku w bestialski sposób zamordowano 17-letnią Iwonę Cygan z małopolskiego Szczucina. Ciało brutalnie pobitej i uduszonej drutem nastolatki znaleziono w odludnym miejscu nad Wisłą. Dopiero 20 lat po tych wydarzeniach policyjne Archiwum X ogłosiło, że sprawców zabójstwa udało się zatrzymać. Przez ten czas miała panować wokół tej zbrodni zmowa milczenia, a wszyscy, którzy chcieli ją przerwać, ginęli w tajemniczych okolicznościach. Czy taka jest jednak prawda? Mateusz Baczyński jako pierwszy dziennikarz dotarł do pełnych akt tej sprawy. Z jego śledztwa wyłania się wstrząsający obraz pracy organów ścigania, które całkowicie ignorowały dowody podważające ich teorie, manipulowały opinią publiczną i w konsekwencji nakręcały spiralę nienawiści wobec podejrzanych. W tej sprawie powstało już wiele materiałów prasowych i telewizyjnych, które powielały te same informacje. Co, jeśli nie były one prawdziwe? Czy Archiwum X faktycznie zatrzymało zabójców Iwony Cygan? Co tak naprawdę wydarzyło się w tamtą sierpniową, burzową noc?
Mary Queen of Scots - With Audio Level 1 Oxford Bookworms Library
Vicary, Tim
A level 1 Oxford Bookworms Library graded reader. This version includes an audio book: listen to the story as you read. Written for Learners of English by Tim Vicary. England and Scotland in the 1500s. Two famous queens - Mary, the Catholic Queen of Scots, and Elizabeth I, the Protestant Queen of England. It was an exciting and a dangerous time to be alive, and to be a queen. Mary was Queen of Scotland when she was one week old. At sixteen, she was also Queen of France. She was tall and beautiful, with red-gold hair. Many men loved her and died for her. But she also had many enemies - men who said: 'The death of Mary is the life of Elizabeth.'
Tadeusz Boy-Żeleński
“Marzenie i pysk“ to zbiór felietonów Tadeusza Boya-Żeleńskiego, wybitnego polskiego intelektualista i literata. Felietony w tym zbiorze dotyczą różnych kwestii, przede wszystkich jednak społecznych i obyczajowych takich jak relacje z Kościołem, problem seksualności czy traktowania kobiet. Od powstania wielu z nich minęło już 90 lat, ale nadal są one aktualne i wzbudzają wiele emocji.
Masoni. Architekci nowoczesnego świata
John Dickie
Odkryj fascynującą i prawdziwą historię jednego z najbardziej wpływowych i niezrozumiałych tajnych bractw we współczesnym społeczeństwie. Założone w Londynie w 1717 roku jako bractwo, którego celem było wspieranie się członków w samodoskonaleniu, masoneria w ciągu dwóch dekad rozpowszechniła się na cały świat. Wpływy masonów sięgały wszędzie. Pod rządami Jerzego Waszyngtona naród amerykański otrzymał masońskie credo. Ideały wolnomularzy gwarantowały spójność imperium brytyjskiego, a za Napoleona stały się narzędziem autorytaryzmu, by następnie stać się przykrywką dla rewolucjonistów. Zarówno Kościół Mormonów, jak i mafia sycylijska zawdzięczają swoje początki masonerii. W oczach Kościoła katolickiego masoneria zawsze była kolebką czcicieli diabła. Dla Hitlera, Mussoliniego i Franco loże masońskie szerzyły choroby pacyfizmu, socjalizmu i wpływów żydowskich, więc musiały zostać zmiażdżone. Historia masonerii łączy w sobie Winstona Churchilla i Walta Disneya; Wolfganga Mozarta i Shaquillea O'Neala; Benjamina Franklina i Buzza Aldrina; Rudyarda Kiplinga i Buffalo Billa Masoni Johna Dickiego to fascynujące studium na temat najsłynniejszego i najbardziej niezrozumianego tajnego bractwa na świecie. Ruchu, który nie tylko pomógł ukształtować nowoczesne społeczeństwo, ale który wciąż cieszy się sporymi wpływami.
Masz się łasić. Mobbing w Polsce
Katarzyna Bednarczykówna
Nie ma żadnych wiarygodnych danych, które mogłyby pokazać prawdziwą skalę mobbingu w Polsce. Jeśli zdać się na statystyki wymiaru sprawiedliwości, można by uznać, że temat nie istnieje. Jesteśmy krajem szczęśliwych, szanujących się ludzi. Warszawa? Kraków? Wieś pod Kaliszem? To bez znaczenia. Ta przemoc jest wszędzie. W korporacjach, rodzinnych biznesach i instytucjach państwowych, w mediach, urzędach, szkołach, samorządach, fundacjach, sądach, wojsku, fabrykach, szpitalach, sklepach. Ma jedynie różne oblicza. Katarzyna Bednarczykówna wczytuje się w badania i rozmawia z ekspertami prawnikami, psychologami, osobami, które walką z mobbingiem zajmują się zawodowo. Chce zrozumieć jego mechanizmy, sprawdza, co siedzi w głowach mobbera i ofiary, drąży, skąd bierze się mobber, jak wybiera swój cel i czy można się przed nim ochronić. Masz się łasić to także zbiór rozmów z osobami, które doświadczyły mobbingu, a ich historie skończyły się załamaniem kariery, wycofaniem z życia społecznego, pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Autorka udowadnia, że wyzyskowi i pogardzie sprzyjają sam kapitalizm, sytuacja na rynku pracy, dyskryminacja ze względu na płeć lub wiek, a także postpańszczyźniana, folwarczna mentalność.
Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów
Tomasz Terlikowski
Jak s. Feliksa, której objawienia porównywano do s. Faustyny, została pierwszą w historii imiennie ekskomunikowaną przez papieża kobietą heretyczką, która doprowadziła do rozłamu w Kościele? *** Tomasz P. Terlikowski w porywającym niczym kryminał dziennikarskim śledztwie przedstawia jedną z najbardziej kontrowersyjnych, a jednocześnie nieznanych postaci w polskim Kościele. Szuka odpowiedzi, czemu dali jej się uwieść świetnie wykształceni księża. Dlaczego widzieli w niej duchową kierowniczkę, która odmieni ich życie i zreformuje Kościół? Spojrzałem uważnie na Mateczkę i zrozumiałem, że to jest jakby nic, ale to nic jest jakby Tabernakulum, w którym Sam Bóg mieszka. By zrozumieć fenomen Mateczki, Terlikowski patrzy na jej życie z wielu stron, cierpliwie studiuje setki tekstów, świadectw bliskich, a także tych, którzy odrzucili jej nauki. Zabiera czytelnika do świata ludowych praktyk religijnych, seksualnych obsesji i lęku przed cielesnością. Co łączyło Feliksę Kozłowską z ks. Janem Kowalskim? Na czym polegały mistyczne małżeństwa? Ile prawdy było w objawieniach Mateczki?
Matka bez wyboru. O kobietach, które opuściły swoje dzieci
Marta Wroniszewska
Matki, które opuszczają swoje dzieci, to temat tabu. Takie kobiety zostają natychmiast osądzone jako wyrodne, zimne, egoistyczne. Rzadko przyjmujemy do wiadomości, że ta dramatyczna decyzja może nie być tylko indywidualnym wyborem, lecz wypadkową różnych społecznych okoliczności i oczekiwań. Reportaż Marty Wroniszewskiej nie opowiada więc o złych kobietach. To przede wszystkim opowieść o rodzinie, której nie udało się przetrwać. O partnerstwie, które nie działa. O wypaleniu rodzicielskim, które dopada coraz więcej osób. To także historie tych, którzy zostali: dzieci próbujących zrozumieć wybory matek, ojców nieprzygotowanych do przejęcia ich roli czy babć, które nagle musiały zastąpić oboje rodziców. Chciałabym uniknąć oceny wyborów moich bohaterów, bo osądzanie innych nierzadko przychodzi nam zbyt łatwo. Nie siedzimy w cudzej skórze, nie słyszymy myśli, nie przeżyliśmy tego samego, co oni, nie znamy ich doświadczeń, lęków i ograniczeń. I choć spoglądanie z zewnątrz na cudze życie daje oczywiście swego rodzaju szerszy obraz, nigdy nie jest to obraz kompletny. Pisanie o kobietach, które odchodzą od swoich dzieci, nie jest zatem zaproszeniem do palenia ich na stosie. Jest zaproszeniem do zauważenia zjawiska i do dyskusji o równouprawnieniu płci. Ale także o funkcjonowania naszych rodzin i w tym kontekście również szerzej o braku kompetencji rodzicielskich, przemocy i braku równości w związkach, używkach, chorobach. I przede wszystkim o samotności matek pozostających często bez wsparcia i pomocy nie tylko najbliższych, ale także systemu pomocy społecznej. Autorka
Maciej Jastrzębski
Najbliższy sąsiad, nieznany kraj… Poznawanie Rosji w jakimś sensie przypomina otwieranie matrioszki. Pierwsza lalka jest duża, kolorowa i przykuwa naszą uwagę. Druga jest nieco drobniejsza, zawiera subtelne zmiany różniące ją od tej pierwszej. Trzecia może wydawać nam się brzydka, a czwarta zachwyci nas urodą. Na piątą nie zwrócimy uwagi, ale szóstą będziemy oglądać z wielkim zainteresowaniem. I tak aż do ostatniej, najmniejszej laleczki, która jest naga, bez wizerunków i ozdób. Niektórzy nazywają ją duszą matrioszki. Poznając Rosję, również odkrywamy jej kolejne warstwy. Nie każda z odsłon wywołuje nasz entuzjazm. Bywa tak, że przez długi czas nie mamy odwagi zajrzeć głębiej. Wątpię też, aby kiedykolwiek nam się udało dotrzeć do tej najmniejszej, nagiej laleczki. Jak mawiają Rosjanie: „Rosji nie da się ogarnąć rozumem — w Rosję trzeba wierzyć”. Rosja to dla wielu wciąż nieodkryty ląd, intrygujący, lecz obcy nam w swojej kulturze, mentalności, wielości narodów i religii. Choć słyszeliśmy o słynnej gościnności Rosjan, to wciąż się ich obawiamy. Winne są tu historia, tradycja, a czasami po prostu brak informacji. Maciej Jastrzębski, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Moskwie, odsłania przed nami Rosję, jakiej nie znamy. Zaprasza w podróż od tętniącej nowoczesnym życiem Moskwy, po zimne krańce ziemi, gdzie spotkamy duchy syberyjskich zesłańców. Opowiada o problemach, z jakimi boryka się współczesna Rosja. Zbiera okruchy, które składają się na mozaikę rosyjskiej kultury. Próbuje też spojrzeć na Rosjan ich własnymi oczami i porównuje ten obraz z tym, jaki malują cudzoziemcy odwiedzający ten kraj. Jednocześnie snuje opowieść, która — niczym matrioszka — ukazuje nam wciąż nowe, bardziej interesujące oblicza naszego wielkiego wschodniego sąsiada. Maciej Jastrzębski — włocławianin, który całe swoje zawodowe życie związał z Polskim Radiem. Dziennikarską przygodę rozpoczął w 1988 roku od współpracy z radiową Trójką. Później był reporterem rozgłośni regionalnej w Bydgoszczy. Od wielu lat jest korespondentem zagranicznym Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia. Pracował w Mińsku na Białorusi, a obecnie mieszka w Moskwie i przekazuje najważniejsze informacje dotyczące wydarzeń w Rosji. Jest też specjalnym wysłannikiem Polskiego Radia do Gruzji. Nigdy nie byłem w Rosji, ale odbyłem po niej niezwykle ciekawą, wręcz fascynującą podróż. Co więcej, udało mi się ten wielki kraj oswoić. A wszystko to dzięki książce Maćka Jastrzębskiego. Michał Nogaś, Program 3 Polskiego Radia Byłem w Chabarowsku, w Irkucku, Moskwie, Ułan Ude, w Sankt Petersburgu i jeszcze w wielu innych miastach Rosji. Dlatego mam prawo powiedzieć, że „Jastrząb” napisał świetną książkę. Obowiązkową zarówno dla tych, którzy tak jak ja coś tam wiedzą o Rosji i Rosjanach, jak i dla tych, którzy dopiero zaczynają się jej uczyć. Maciek Jastrzębski udowadnia, że jest nadzwyczaj wrażliwym i wnikliwym obserwatorem tej gigantycznej części świata jaką jest Rosja. Podziwiam zapał, z jakim zagląda w zakamarki rosyjskiej duszy. Lektura ważna dla Polaków i Rosjan. Andrzej Person, senator RP, przewodniczący Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą Na polskim rynku ukazało się kilka książek poświęconych Rosji. Jednak książka Macieja jest inna. To nie zbiór reportaży, to naprawdę matrioszka. Jedna historia wchodzi w drugą, jedna z drugiej wypływa. Najpierw ta największa — opis Rosji ostatnich dwudziestu lat, konieczny, by zrozumieć subtelniejszą resztę. Potem jest coraz ciekawiej, trochę tajemniczo, trochę magicznie. Kolejne laleczki matrioszki maluje nie rzemieślnik-dziennikarz, ale prawdziwy artysta. Mamy tu lipcowy wieczór z samowarem i pitym z rogów bawolich winem, pełen opowieści. Mamy zagadkowego Cicerone. Jest Kremlowski labirynt z zapomnianymi skrytkami, jest podziemne miasto, są Polacy, Tatarzy, Czeczeni. Od ponad dwudziestu lat zajmuję się Rosją, ale takiej nie znałam. Maria Przełomiec, autorka i prowadząca program „Studio Wschód” w TVP Info Książkę Macieja Jastrzębskiego czyta się dobrze. To świeży obraz Rosji żywej, kolorowej, różnorakiej. I, co wielce ważne — lubianej. Autor od wielu lat bywał w tym kraju, a od trzech mieszka w nim i pracuje jako korespondent Polskiego Radia. To ciężki kawałek chleba, choćby dlatego, że wymaga nieustannej koncentracji, stałej dyspozycyjności. W takim ustawicznym młynie łatwo wpaść w rutynę. A Jastrzębskiemu udaje się zachować to, co w pracy reportera chyba najważniejsze — zdolność zdziwienia się tym, co widzi, spontanicznego reagowania. Stąd bierze się świeżość jego książki. Warto po nią sięgnąć. I dla nauki o fascynujących przecież Polaków sąsiadach. I dla przyjemności czytania też. Wacław Radziwinowicz, korespondent „Gazety Wyborczej” w Moskwie Mogłabym być kotką na jednym z pejzaży, które maluje bohater książki Macieja Jastrzębskiego. Miejsca i wydarzenia, które opisuje autor, są mi bardzo bliskie. Na motto swojej książki Maciej wybrał słowa rosyjskiego poety i dyplomaty z XIX w., Fiodora Tiutczewa: „Rozumem Rosji nie ogarniesz…”. Ale warto spróbować. Rosję trzeba lepiej poznać, spojrzeć na nią od wewnątrz, oczami Rosjan, co próbuje uczynić autor książki. Dzięki temu czytelnicy powieści Matrioszka Rosja i Jastrząb mogą również poznać i chociaż trochę zrozumieć żywą historię mojego kraju. To historia subiektywna, ale taka właśnie powinna ona być. Ariadna Rokossowska, dziennikarka „Rossijskoj Gaziety” Jastrzębski nie tylko wyciąga babę z baby w tytułowej matrioszce. On te baby — symbolizujące Rosje — rozbiera. Niekiedy do naga. Trudno jest opisać Rosję w czasach transformacji, gdy nagle na ulicach Moskwy lub Sankt Petersburga jeździ więcej porsche niż żiguli i ład razem wziętych. Kawioru i koniaku, na całe szczęście, w tej książce jest mało. Jest za to prawdziwa, pulsująca Rosja, która przeraża i wzrusza jednocześnie. Jastrzębski, ożeniony z Polską, poznał Rosję od trzewi po mózg i opowiada o niej jak o swojej kochance. Dawno nie czytałem takiego kryminału o Rosji… Janusz L. Wisniewski Ta książka porywa bardziej niż gra Barcelony. Ta książka odkrywa wciąż tajemniczy dla nas świat. Z tą książką nie warto się rozstawać. Trzeba ją trzymać pod poduszką i czytać w świetle latarki. Maciej Jastrzębski pokazał, że jest nie tylko wytrawnym reporterem radiowym, obdarzonym lekkością mowy, ale ma także lekkość pióra, a właściwie klawiatury. Zabiera nas w wyjątkową podróż po Rosji. I jest znakomitym przewodnikiem w tej podróży. Tomasz Zimoch, komentator sportowy Polskiego Radia Patroni wydania:
Łukasz Żygadło
Niezwykła książka podsumowująca polską rzeczywistość medialną, autorstwa znanego komentatora z kanału YT Analiza Polityczna, którego codzienne wejścia śledzi 180 tys. subskrybentów. Rozpoczyna się od schyłku PRL-u i opowieści o propagandowym sukcesie Jaruzelskiego w stanie wojennym. Zagląda za kulisy transformacji mediów po roku 1989, opisując monopol medialny strony liberalno-lewicowej i wejście kapitału zagranicznego. Tłumaczy zasadę i przyczyny tworzenia kasty medialnych celebrytów i informacyjnego parasola ochronnego nad wybraną klasą polityczną na przykładzie prezydenckiej pary Kwaśniewskich, którzy do tej pory królują w rankingach zaufania społecznego. Autor sięga również do doświadczeń mediów światowych: Pucz za weneckim lustrem, czyli jak big techy rzadzą nami bez żadnej kontroli społecznej Programowanie neurolingwistyczne. Język jako narzędzie wpływu Teoria deindywidualizacji i inżynieria społeczna Algorytmy, bańki Informacyjne i fale hejtu w sieci społecznościowej Boty i trolle: armie cyfrowej wojny. Deepfake trzęsie światem Co mogą celebryci, czyli efekt Taylor Swift Ciemna strona ekranu. Zagrożenia płynące ze współczesnych mediów Łukasz Żygadło przypomina, jak wyglądała od kulis nocna zmiana i obalenie rządu Olszewskiego. Naświetla, jaką cezurą w mediach okazała się katastrofa smoleńska i towarzyszący jej przemysł pogardy. Przygląda się medialnemu tworzeniu partii politycznych w kolejnych akcjach Zróbmy sobie koalicjanta opisuje rolę Palikota, Petru i Hołowni. Przypomina medialne ustawki, jak wymyśloną aferę z nazistami świętującymi w lesie urodziny Hitlera. W książce znalazły się liczne fragmenty wywiadów udzielonych autorowi, wypowiedzi naukowców, polityków i ludzi mediów. Game changer polskiego ekosystemu medialnego media społecznościowe Młode wilki i tiktokowi politycy wymiatają stare złogi medialne Próby wymuszania bojkotu reklamowego nowych mediów Fenomen Kanału Zero Zagraniczne środki w polskich mediach. US AID i kampanie wyborcze
Memorial Drive. Wspomnienia córki
Natasha Trethewey
Betsellerowe i wysoko oceniane przez krytyków wspomnienia laureatki Pulitzera. Gdy Natasha Trethewey miała 19 lat, jej matka została zamordowana przez byłego partnera. Po latach autorka wraca do tej tragedii, by w pełni zrozumieć swoje doświadczenie. Przygląda się życiu na dalekim Południu, rozstaniu rodziców, przemocy domowej, która ją spotkała ze strony ojczyma i nadchodzącej katastrofie, której nie mogła dostrzec. Opowiada swą rozdzierającą serce historię, która jest również wyznaniem miłości. Jedna z najlepszych książek roku m.in. według "Time'a", "The New York Times", "The Washington Post", "NPR", "Esquire", "Electric Literature", "Slate", "The Los Angeles Times", "USA Today". Ten pamiętnik Wami wstrząśnie. Konstrukcja jest przemyślana, akcja rozwija się spokojnie. Powściągliwość jest po to, by w odpowiedniej chwili uwolnić napięcie - "The New York Times" Jednocześnie piękna i dewastująca - "The Washington Post" Pełne wdzięku, wzruszające wspomnienia... Subtelna proza o tragedii i żalu - "Kirkus"
Miasta do góry nogami. Podziemia Europy i ich tajemnice
Joanna Lamparska i Piotr Kałuża
Książka, z którą zaplanujcie swój wakacyjny wyjazd! Podziemia od zawsze fascynowały, niosły nie tylko obietnicę ukrytych skarbów oraz tajemnic, ale też groźbę dramatów, mrocznych historii, nie mówiąc już o tym, że śmierć zawsze będzie nam się kojarzyła ze światem, do którego nie dociera słońce. Niemal każdy ważniejszy budynek na Ziemi ma własne podziemia. Tunel był wdzięcznym bohaterem legend, można przecież w nim ukryć złoto, zamurować żonę, wpuścić przez tajne przejście wrogów, żeby wyrżnęli obrońców zamku. Powiedzmy to sobie szczerze, lubimy podziemia, a najbardziej te, które nie ujawniły jeszcze wszystkich swoich sekretów. Autorzy książki szukają ich w największych miastach Europy, takich jak Berlin, Edynburg, Paryż czy Rzym. Eksplorują labirynty szwajcarskich schronów, szukają cesarskiej korony i ołtarza mariackiego w Norymberdze, pod Lizboną znajdują studnię wtajemniczenia, natomiast na Malcie odwiedzają neolityczne świątynie. Odkrywają również tajemnice kopalni złota w Złotym Stoku oraz projektu "Olbrzym" w Górach Sowich.
Miasteczko Panna Maria. Ślązacy na Dzikim Zachodzie
Ewa Winnicka
W poniedziałek 3 grudnia 1854 roku do portu w Galveston w Zatoce Meksykańskiej w stanie Teksas przypłynęły dwa statki pasażerskie. Wiozły czterystu osiemdziesięcioro dwoje pasażerów, w tym grupę chłopów ze wsi Płużnica Wielka na Śląsku. Przybyli na zaproszenie księdza Leopolda Moczygemby, który obiecał im, że znajdą tu raj na ziemi. Po zejściu z pokładu wyruszyli na podbój Dzikiego Zachodu, włączając się w tok amerykańskiej historii. Założyli osady Panna Maria, Cestohowa i Kosciusko, bywali kowbojami, bandytami, ranczerami, żołnierzami i milionerami. Powoli z Polaków w Teksasie zmienili się w Teksańczyków z Polski lub Teksańczyków ze Śląska, bo kwestia, co jest prawdziwą ojczyzną ich przodków, pozostaje dla wielu nierozstrzygnięta. Ewa Winnicka opowiada niezwykłe losy śląskich osadników, wpisując je w dzieje Teksasu, największego amerykańskiego stanu, który jak przekonują jego mieszkańcy jest najlepszy we wszystkim, począwszy od liczby uniwersytetów po stan publicznych toalet. Tu decyduje się przyszłość Ameryki, tu hoduje się najwięcej bydła, stąd pochodzą najsłynniejsi kowboje i tu znajdują się największe złoża ropy w całych Stanach. Tu mieszkają też najwięksi patrioci. W sercach niektórych z nich jest miejsce dla starego kraju, domu prapradziadów. I to o nich jest ta historia.
Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu
Paulina Siegień
Zaledwie pięćdziesiąt kilometrów od północnej granicy Polski leży półmilionowe miasto. Dziś nazywa się Kaliningrad. Dawniej, gdy granice przebiegały inaczej, było pruskim Königsbergiem i było też Królewcem. To miasto na wskroś europejskie. A jednak transformacja dawnej stolicy Prus Wschodnich najpierw w sowiecki, a potem rosyjski Kaliningrad wywołuje dziwny niepokój, uczucie niedopasowania wyczuwalne w samym mieście zarówno dla mieszkańców, jak i władz, tych lokalnych i tych na Kremlu. Na pierwszy rzut oka to zwykła rosyjska prowincja, może bardziej zakompleksiona, porównująca się chętniej do przedwojennej potęgi i europejskich sąsiadów niż do Moskwy czy Petersburga. Ale równocześnie pod powierzchnią kryje się inne miasto, ni to widmo, ni to chimera. Paulina Siegień opowiada o połączeniu się przedwojennego Königsberga z powojennym Kaliningradem w jedno fantazmatyczne miasto niczym z bajki. Tu pamięć nie chce przeminąć, to, co współczesne, odbija się w tym, co dawne. Duch przeszłości nie znika. Tylko czy jest to dobry duch Kanta z jego ideą wiecznego pokoju, czy ponury i złowieszczy Smętek?
Miasto biesów. Czekając na powrót cara
Albert Jawłowski
W setną rocznicę zabójstwa Mikołaja II spod jekaterynburskiej Cerkwi na Krwi wyruszyła stutysięczna procesja. Lipcową nocą wyznawcy męczeńskiej ofiary cara-odkupiciela szli w kierunku ukrytej w uralskich lasach Ganinej Jamy, domniemanego miejsca ukrycia szczątków Romanowów. Wśród flag, proporców, ikon i krzyży nie było żadnych współczesnych symboli państwowych. Prawdziwa święta Rosja upadła bowiem przed stu laty wraz ze śmiercią ostatniego imperatora i jego rodziny. A carobójstwo było największą katastrofą w dziejach rosyjskiego ludu, oderwaniem się od Boga i Cerkwi. Dla części uczestników uroczystości nocna procesja to przeżycie mistycznie i pretekst do odbycia pielgrzymki w intencji wielkiej Rosji i jej ludu. Dla innych to akt polityczny skierowany przeciwko zewnętrznym i wewnętrznym wrogom, sprzysiężeniom globalistów i masonów chcącym zniszczyć naturalny ład, piątej kolumnie, światowemu rządowi Albert Jawłowski wziął udział w uroczystościach, by z bliska przyjrzeć się pielgrzymom, ale wyznawcy świętego cara-odkupiciela to niejedyni bohaterowie tej książki. Oprowadzając czytelnika po Jekaterynburgu i uralskiej głubince, autor snuje wielowątkową opowieść o kraju, który nie umie rozstać się z przeszłością, o putinowskich bojarach, bogacącej się ponad miarę Cerkwi, skrajnej prawicy i rosyjskich systemowych liberałach, wreszcie o brutalnie tłumionych protestach młodzieży, która nie widzi przed sobą przyszłości.
Beata Chomątowska
Dawno temu, za górami, za lasami leżało Miasto Dzieci Świata. Taką opowieść o podhalańskiej Rabce chcieliby snuć niektórzy o idyllicznym uzdrowisku, gdzie w łagodnym klimacie leczyły się dzieci. Ale czy to prawda, czy tylko bajka? Beata Chomątowska opisuje historię Rabki-Zdroju, począwszy od odkrycia dobroczynnych solanek. Złoty okres uzdrowiska przypada na międzywojnie, gdy pod zarządem rodziny Kadenów rozwija się nasza rodzima czarodziejska góra z eleganckimi pensjonatami, dancingami i elitarnymi szkołami dla młodzieży z dobrych domów. Potem nadchodzą mroczne dni: w Rabce powstaje inna szkoła, w której przyszli członkowie oddziałów SS ćwiczą się w wykonywaniu egzekucji, bezpowrotnie znikają też żydowscy mieszkańcy miasta. W 1945 roku dochodzi do napadów z bronią na żydowskie sierocińce, a leśni jeszcze długo nie składają broni, wcielając w życie mit podhalańskiego zbójnika. Polska Ludowa tworzy tu wielki sanatoryjny kombinat dla najmłodszych, gdzie pełni oddania lekarze walczą o zdrowie przyszłych pokoleń. We wspomnieniach wielu małych kuracjuszy sanatorium przypomina jednak kolonię karną Rabka nie jest zatem miejscem z bajki, nie jest też miasteczkiem z horroru. Jak mówi jeden z dawnych mieszkańców, to miasto pełne podwójności, skrywające niejednoznaczną, fascynującą przeszłość. Dzięki pasjonującej książce Beaty Chomątowskiej możemy prześledzić zmianę obyczajową i społeczną, jaka zaszła w rozumieniu praw dziecka i podejściu do higieny oraz zdrowia, a także poznać różne koncepcje tego, jak powinno wyglądać uzdrowisko i jaką rolę odgrywać. Dowiemy się też, że republika skrzatów nie była rajem dzieci, a jej historia ma wiele odcieni. Sylwia Chutnik
Melissa Bruntlett, Chris Bruntlett
W 2021 roku autorstwa Melissy i Chrisa Bruntlettów ukazała się w Polsce książka "Rowerowe miasto. holenderski sposób na ożywienie miejskiej przestrzeni". W swojej drugiej książce autorzy skupiają się na opisie miasta, które powinno i może być bardziej przyjazne mieszkańcom. Pandemia covid-19 odwróciła do góry nogami życie ludzi prawie całej rozwiniętej części świata. Nagle się okazało, że trzeba zmienić codzienne rytuały. Zamiast jechać autem albo zatłoczonym metrem do biura, należy żyć lokalnie. Okazuje się jednak, że to lokalne życie wcale nie jest wygodne, bo przestrzeń wokół nas jest mało wygodna i przyjazna. Ale jest jeden mały kraj nad brzegiem Morza Północnego, w którym niewiele się zmieniło. Mieszkanki i mieszkańcy Holandii nie musieli robić rewolucji w swoim życiu, bo u nich lokalnie żyje się bardzo komfortowo. Nawet jak trzeba pojechać do pracy, to i tak połowa z nich używa rowerów, bo cały kraj oplata sieć dobrze zbudowanych i bezpiecznych dróg dla rowerów. O tej wygodniej lokalności traktuje książka Miasto wolne od samochodów. Tytuł może wydawać się nieco prowokujący, a nawet utopijny. Melissa i Chris Bruntlettowie wyjaśniają jak w Holandii przez ostatnie pół wieku powstała ta wygodna lokalność, którą wiele miast i państw na świecie chce teraz naśladować. Ta książka jest przewodnikiem jak takie zmiany wdrożyć w życie i u nas w Polsce. Siedemnasta książka z serii MIASTO SZCZĘŚLIWE Mamy do czynienia z nakładającymi się kryzysami - klimatu, zdrowia, bezpieczeństwa. Stąd narodziła się paląca potrzeba ograniczania ruchu samochodowego w dzielnicach mieszkaniowych i handlowych. Samochody mają jeździć wolniej, mają mieć ograniczony dostęp do tych przestrzeni i ma ich być mniej. Pandemia COVID-19 dodatkowo unaoczniła nam konieczność obalenia hegemonii samochodu. Wymogi dystansu społecznego nagle zmusiły mieszkańców do zastanowienia się nad nieefektywnym wykorzystaniem przestrzeni. Jednak ta debata często skupia się na faktach, liczbach i wykresach, zapominając o najważniejszym czynniku. O człowieku. FRAGMENT KSIĄŻKI