Wywiady i wspomnienia
Sto lat przeciw głupocie. Rozmowa z przyjaciółmi Pawłem Kozłowskim i Jerzym Słabickim
Władysław Markiewicz
...jakie ewentualnie rady, wskazania czy zalecenia jako osoba wielce doświadczona miałbym dla swoich młodszych uczniów, kolegów czy przyjaciół. Otóż nie siliłbym się na wymyślanie czegoś wyjątkowo subtelnie wykoncypowanego, natomiast zachęcałbym do skrupulatnego przestrzegania pewnych prawd z dawna sprawdzonych i wypróbowanych. I tak: pamiętać zawsze trzeba o przedśmiertnym ostrzeżeniu kanclerza szwedzkiego – synu wiedz, jak małą ilością rozumu rządzony jest ten świat. W naszym kraju prymitywna głupota wyrządza niemal codziennie większe szkody niż klęski żywiołowe i niezawinione kryzysy. Dwie są rzeczy nieskończone, mówi stare przysłowie: miłosierdzie boskie i ludzka głupota. Zalecałbym pielęgnowanie jako wartości wyjątkowo cennej i niezastąpionej uczucia przyjaźni, które daje poczucie bezpieczeństwa i pewności życiowej, ubarwia powszednie bytowanie, wzbogaca i poszerza horyzonty pojmowania i odczuwania świata. W końcu również w małżeństwie, jeśli trwa ono tak długo jak nasze, przyjaźń staje się uczuciem dominującym. I ostatnia rada: bezustannie pielęgnujmy w sobie zdolność empatii. Dla socjologa jest to właściwie nieodzowny element warsztatu badawczego, ale ponadto jest to jedyny sposób, aby polubić ludzi i czuć się wśród nich dobrze. z przemówienia prof. Władysława Markiewicza na jubileuszowym spotkaniu ze współpracownikami PAN Władysław Markiewicz (ur. 1920), prof. dr hab., jeden z najwybitniejszych polskich socjologów, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, jej długoletni wiceprezes, wieloletni dyrektor Instytutu Zachodniego, pierwszy współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej. Więzień KZ Mauthausen-Gusen, żołnierz armii gen. W. Andersa. Paweł Kozłowski (ur. 1950), dr hab., prof. UW, ekonomista i socjolog, badający związki społeczeństwa gospodarki i świadomości społecznej, prezes Towarzystwa Kultury Świeckiej, członek redakcji „Zdania”. Jerzy Słabicki (ur. 1947), były doradca lewicowych polityków: premiera, marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu, obecnie na emeryturze.
Marcin Wolski, Ryszard Makowski
Czy może być coś ciekawszego niż najnowsza historia opowiedziana przez satyryka? Może. Ta sama historia opowiedziana przez dwóch satyryków. Absolutnie nowatorska forma wywiad kreacyjny. Ryszard Makowski podszywa się pod różne postacie, żeby jak najwięcej wyciągnąć ze swojego kabaretowego kolegi. Ta publikacja spowoduje pewnie różne oświadczenia, dementi, a może i procesy sądowe. Marcin Wolski zeznaje : Jakie były dzieje legendarnego programu 60 minut na godzinę? Po co Niesiołowski wypożyczył swoją lalkę z Polskiego ZOO? Kiedy wyrzucił do kosza legitymację PZPR? W co grywał z Macierewiczem? W jakim celu spotykał się z Michnikiem w kościele na Żytniej? Jak to było z poczuciem humoru u Kaczyńskich? Komu nie podałby ręki nawet gdyby tonęli w rzece? Z kim spał w jednym łóżku u szewca w Malmö? Dlaczego Jerzy Kryszak przestał grywać Hamleta w Ateneum? ... i skąd bierze te wszystkie swoje pomysły?! - Wierzyliśmy, że te nasze żarciki, poza doraźnym zarabianiem pieniędzy i wywołaniem śmiechu na sali, to są ważne myśli wpuszczane w krwiobieg społeczny. Nadredaktor Wolski
Janusz R. Kowalczyk, Paweł Szlachetko
Opowieść o Studenckim Teatrze Satyryków (STS), który w latach 50., 60. i 70. zrzeszał wybitnych tekściarzy, kompozytorów, reżyserów i wykonawców, wśród których znaleźli się .: Agnieszka Osiecka, Stanisław Tym, Olga Lipińska, Krystyna Sienkiewicz, Zofia Merle. W szarych czasach PRL-u artyści stworzyli dla siebie barwną przestrzeń wspólnej pracy, zabawy i życia towarzyskiego. Książka jest zbiorem niepublikowanych wcześniej rozmów z członkami STS. Jeżeli pragniesz cofnąć się do czasów świetności teatrów kabaretowych, to ta książka jest przeznaczona właśnie dla Ciebie!
Studencki październik 56 w relacjach uczestników. Czy nie wiesz, o co nam chodziło?
Zdzisław Stasiak
Opracowanie niniejsze nie pretenduje do monografii ruchu studenckiego składa się z relacji uczestników oraz artykułów i doniesień prasowych, które mają oddać atmosferę tamtych dni w różnych środowiskach studenckich. Niewiele wiemy o poglądach były - one bardzo różne. Październik zarysował różne obszary działań również indywidualnych; na odmiennych drogach, które mogły doprowadzić do wspólnego celu, który wówczas był bardzo mglisty, jego wyartykułowanie mogło nastąpić w sprzyjających okolicznościach po roku 1989 roku. Ze Wstępu
Patryk Galewski, Piotr Żyłka
Ksiądz Jan Kaczkowski nazywał go swoim synkiem. Dzięki filmowi Johnny ich niezwykłą relację poznała cała Polska. Najlepiej jego historię streszczają tatuaże, które ma na rękach. Kiedyś na lewej było jasne przesłanie CHWDP. Dalej tam jest, ale teraz przykryte innymi tatuażami, na których widać Patryka z rodziną, wyciągniętą pomocną dłoń i sylwetkę pewnego znanego księdza onkocelebryty. Johnny wyciągnął go z dna i jak mówią bliscy ks. Kaczkowskiego w pozabiologiczny sposób przekazał mu swoje DNA. W rozmowie z Piotrem Żyłką Patryk jest do bólu szczery. Mówi o trudnym dzieciństwie, wsiąknięciu w przestępczy półświatek, przemocy, narkotykach, pobytach za kratami i o sensie, którego zabrakło, co doprowadziło go do kilku prób samobójczych. To także opowieść o ks. Kaczkowskim, jakiego nie znamy widzianym oczami wychowanka i przyjaciela. Wzruszające do łez świadectwo człowieka, który się nie poddał, opowieść o sercach bijących na pełnej petardzie, o relacji, która zmieniła wszystko. I o tym, że nikogo nie wolno skreślać, bo każdy zasługuje na drugą szansę. Poznaj prawdziwą historię Patryka Galewskiego.
ks. Jan KJaczkowski, Katarzyna Jabłońska
Niektórzy wieścili mu, że będzie karykaturą księdza. Niespełna jedenaście lat jego kapłaństwa to m.in. stworzenie domowego hospicjum, potem budowa od podstaw hospicjum stacjonarnego; współtworzenie Areopagów etycznych - letnich warsztatów dla studentów medycyny; praca katechety w szkole, gdzie ani uczniowie nie oszczędzali jego, ani on ich. 1 czerwca 2012 r. zdiagnozowano u niego nowotwór mózgu. Po dwóch operacjach, poddawany kolejnym chemioterapiom, nadal pracował na rzecz hospicjum i służył jego pacjentom. Wspierał też swoich dawnych uczniów i wychowanków - niejednemu z nich pomógł wyprostować życie. Mówił, że jest "otwarty na cud", ale jednocześnie przygotowuje się na to, żeby "dobrze przeżyć swoją śmierć". Ksiądz Jan Kaczkowski zmarł 28 marca 2016 r. Książka Szału nie ma, jest rak, pierwszy przeprowadzony z nim wywiad rzeka, świetnie oddaje jego niepowtarzalną osobowość. Janek ma ze swojego okna niezwykłą perspektywę: i na śmierć, i na życie może patrzeć z dystansu. Na śmierć, bo wciąż żyje pełną piersią. Na życie - bo świadomie i mądrze codziennie zmaga się ze śmiercią. I o życiu, i o śmierci mówi więc takie rzeczy, że oczy stają czasem w słup, a z nóg spadają ciepłe kapcie. Tu nie ma ani grama ględzenia, jest obudzona po zderzeniu ze ścianą ostra, kryształowa intensywność. Janek lubi powtarzać, że przed śmiercią bardzo chciałby jeszcze zrobić coś pożytecznego. Właśnie zrobił. Szymon Hołownia
Szczęśliwe życie. Opowieść o księdzu Tadeuszu Fedorowiczu
Izabela Broszkowska
Tadeusz Fedorowicz (1907-2002), urodzony na galicyjskim Podolu w rodzinie ziemiańskiej, jako młody ksiądz w roku 1941 dobrowolnie dołącza do transportu lwowian wywożonych przez Sowietów w głąb Rosji. Potem jako kapelan w armii Andersa zostaje duszpasterzem Polaków w Kazachstanie. Wraca do kraju w 1944 roku z armią Berlinga. Z czasem zostaje kapelanem w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach, gdzie jednocześnie prowadzi nieformalne duszpasterstwo ludzi poszukujących i młodzieży akademickiej. Przez niemal 40 lat jest też duchowym powiernikiem Karola Wojtyły - jako biskupa, kardynała i papieża. Izabela Broszkowska, należąca do rodziny Ojca Tadeusza i uczestniczka wakacyjnych wędrówek Wuja z młodzieżą, posługując się obficie jego własnymi wspomnieniami oraz świadectwami innych osób, kreśli przejmującą opowieść o drodze życiowej świętego kapłana, charyzmatycznego duszpasterza, świadka epoki naznaczonej przez dwa totalitaryzmy.
Szlag mnie trafił. Są w życiu rzeczy, o które warto walczyć do końca
Łukasz Grass
Atrakcyjna kobieta, matka dwóch synów, przebojem idzie przez 39 lat życia od najmłodszych lat wie, że wszystko trzeba samemu wyszarpać, bo nikt nic nie daje za darmo. Ma niezłą pracę, dom wypełniony śmiechem dzieci, paru przyjaciół. I w jednej chwili wszystko traci. Zatrzaśnięta w pancerzu własnego nieruchomego ciała krzyczy z rozpaczy i bólu, ale nikt jej nie słyszy. Co spowoduje, że jej mały palec drgnie? Komu zawdzięcza, że staje na nogach? Co dalej, jak teraz ma żyć? Trudno oderwać się od tej historii. Jest tu pełnokrwista bohaterka, wartka akcja i samo życie pełne dobrych i złych zaskoczeń. Książka o tym, jak nie licząc się z życiem, można się trochę przeliczyć. I o sile życia drzemiącej w człowieku. I o przemianie. I o cudzie nie! Cudów nie ma, trzeba na nie zapracować. Zdarzają się za to cudowni ludzie wokół. I podli też. Poza tym o udarze. Dlaczego Ciebie ma ominąć. I o tym, co w życiu jest ważną pierdołą. A przede wszystkim o odpowiedzialności za własne życie teraz, a nie dopiero kiedy zdarzy się nieszczęście.