Historia i archeologia
Ludwik Kubala
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT. Zawartość: Słowo wstępne. Karol Gustaw. Pretensje Jana Kazimierza. Sejm w maju 1655. Poselstwo do Szwecji. Kapitulacja pod Ujściem i w Kiejdanach. Zajęcie Warszawy. Jan Kazimierz uchodzi na Śląsk. Kapitulacja Krakowa. Cała Polska się poddaje. Oblężenie Częstochowy. Zajęcie Prus. Jan Kazimierz na Śląsku. Powrót Jana Kazimierza. Kampania zimowa Czarnieckiego. Jan Kazimierz we Lwowie. Powstanie w Wielkopolsce. Traktat malborski. Odzyskanie Warszawy. Dodatki źródła: Akta poddańcze. List p. Starosty radomskiego do p. Stolnika sandomierskiego z Królewca die 22. martii 1656. Odsyłacze.
Wojownicze bóstwo Bes w okresie hellenistycznym i rzymskim
Sławomir Jędraszek
W niniejszej pracy autor stawia sobie za cel zarys portretu czczonego powszechnie boga Besa ze szczególnym uwzględnieniem jego militarnej formuły ikonograficznej. Prezentując obraz wojowniczego bóstwa, należy określić czas i miejsce kultu, jego charakter oraz prerogatywy, zidentyfikować charakteryzujące go atrybuty oraz określić stosunek i stopień asymilacji tego opiekuńczego boga z innymi bóstwami, jak również odnieść się do ogromnej popularność Besa poza granicami Egiptu.
Wojskowość średniowiecznej Rusi
Michał Beczek
Prowadzili pełne rozmachu wyprawy morskie oraz wojny podjazdowe wymagające wielkiego sprytu i fantazji. Łączyli w sobie waleczność Skandynawów i gorliwość Słowian. W ten sposób wykuwało się i wzrastało państwo staroruskie. Wydarzenia na wschodzie z uwagą obserwowali pierwsi Piastowie na polskim tronie... Michał Beczek, autor świetnie przyjętej książki „Wikingowie na Rusi”, kontynuuje podróż przez ogromne obszary położone między Bugiem a Wołgą, Morzem Białym a Morzem Czarnym. Tym razem prezentuje nam klejnot ruskiej państwowości – armię. Zanim nawałnica mongolska na długie lata starła ambicje potomków Ruryka, ich wojska budziły postrach na dalekich stepach i w przesławnym Konstantynopolu. Kiedy skandynawscy „Rusowie” stali się słowiańskimi „Rusinami”? Jak prezentował się ekwipunek wojsk prowadzonych do boju przez Rurykowiczów? I jak na kształt armii wpłynęły walki wewnątrzdynastyczne? Zatrzymajmy się wspólnie, by usłyszeć ostry szczęk oręża i przeraźliwy okrzyk bojowy dawnych wojowników, niesione przez pradawne legendy! Michał Beczek – absolwent studiów historycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikował m.in. w piśmie „Societas Historicorum” i materiałach pokonferencyjnych „Colloquia Russica”. Jego zainteresowania skupiają się na historii politycznej wczesnośredniowiecznej Europy Środkowej i Wschodniej oraz na dziejach średniowiecznej wojskowości.
Wspólnoty pracy i wiary. Cechy w miastach Prus Królewskich. Tom 1: Eseje
Praca zbiorowa
"Przez niemal tysiąc lat bardzo ważną rolę w europejskiej gospodarce i życiu społecznym odgrywały korporacje, nazywane cechami, które zrzeszały osoby wykonujące podobną pracę lub mające zbieżne interesy. Wspólnoty te miały zapewniać bezpieczeństwo pracy i wzajemną pomoc, a ich znaczenie wykraczało daleko poza sferę zawodową, obejmując wiele codziennych spraw, takich jak opieka nad chorymi, sierotami i wdowami oraz wspólna modlitwa. Przedstawicielom niższych warstw społecznych, do których należała większość zrzeszonych w cechach rzemieślników i usługodawców, przynależność do nich dawała możliwość udziału w życiu politycznym, zdominowanym przez kupieckie elity i feudałów". Franciszek Skibiński - redaktor naukowy publikacji, kurator wystawy
Wspólnoty pracy i wiary. Cechy w miastach Prus Królewskich. Tom 2: Katalog
Praca zbiorowa
"Przez niemal tysiąc lat bardzo ważną rolę w europejskiej gospodarce i życiu społecznym odgrywały korporacje, nazywane cechami, które zrzeszały osoby wykonujące podobną pracę lub mające zbieżne interesy. Wspólnoty te miały zapewniać bezpieczeństwo pracy i wzajemną pomoc, a ich znaczenie wykraczało daleko poza sferę zawodową, obejmując wiele codziennych spraw, takich jak opieka nad chorymi, sierotami i wdowami oraz wspólna modlitwa. Przedstawicielom niższych warstw społecznych, do których należała większość zrzeszonych w cechach rzemieślników i usługodawców, przynależność do nich dawała możliwość udziału w życiu politycznym, zdominowanym przez kupieckie elity i feudałów". Franciszek Skibiński - redaktor naukowy publikacji, kurator wystawy
Wycieczka archeologiczna po Opatowie
Oprac. Red. Artur Lis, Maksymilian Sobieszczański
Wycieczka archeologiczna po Opatowie stanowi edycję naukową fragmentu książki Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego pt. Wycieczka archeologiczna w niektóre strony guberni radomskiej, w opracowaniu redakcyjnym dr. Artura Lisa. Pierwodruk tej pracy ukazał się w 1852 roku w Warszawie w drukarni Stanisława Strąbskiego i była pokłosiem podróży jej autora odbytej we wrześniu 1851 roku między innymi do Radomia, Wąchocka, Szydłowca, Opatowa, Ćmielowa, Nowej Słupi, Kielc i Chęcin.
Red. Agata Borek, Paweł Meus
"Kobieto, puchu marny!" - sugeruje nasz wieszcz, Adam Mickiewicz, zwracając uwagę na złożoność natury kobiety. Istotnie, wieloaspektowość postaci kobiecych pozwala klasyfikować je bądź jako wrażliwe istoty, pragnące li tylko przeżyć wspaniałe uczucie u boku kochanego mężczyzny, bądź jako kobiety świadome, mające ogromny wpływ na kształtowanie rzeczywistości. Przez wieki pozostawały w cieniu mężczyzn, których działalność - choć często inspirowana i sterowana przez kobiety - była honorowana w środowisku. Cień, w którym żyły kobiety, bardzo często ukrywał ich dokonania, a ich życiorysy czynił tajemnicą, co w konsekwencji skazywało je na zapomnienie i wymazanie ze społecznej świadomości. Symbolem przeciwstawiającym się niepamięci jest patronka niniejszej serii - Kalliope. Jej imię jest tłumaczone jako "Pięknolica" (gr. Καλλιόπη od καλός - piękny i ὤψ - oblicze), jak również jako "Pięknogłosa" (gr. Καλλιόπη od καλός - piękny i ὄψ - głos). W imieniu kobiet Kalliope mówi więc o ich bohaterskich czynach, którymi zdobyły sobie na stałe miejsce w historii, a tym samym nieśmiertelną pamięć.
Wymuszona współpraca czy zdrada? Wokół przypadków kolaboracji Żydów w okupowanym Krakowie
Alicja Jarkowska-Natkaniec
Książka omawia zagadnienie kolaboracji Żydów z władzami niemieckimi w Krakowie w latach 1939-1945 ze szczególnym rozróżnieniem na trzy kategorie współpracy: zinstytucjonalizowanej, indywidualnej i agenturalnej. Autorka analizuje te kwestie w odniesieniu do funkcjonowania takich instytucji jak Judenrat, Żydowska Służba Porządkowa i JUdische UnterstUtzungsstelle fUr das Generalgouvernement oraz tzw. siatki Diamanta. Walorem książki jest przede wszystkim wnikliwa i krytyczna analiza źródeł archiwalnych. Omawiany problem na przestrzeni lat obrósł bowiem wieloma legendami wpisującymi się w retorykę antysemicką. W pracy wielokrotnie padają trudne pytania dotyczące moralności jednostki w dobie Holokaustu. Autorka nie pretenduje jednak do wyjaśnienia wszystkich wątków, zwracając uwagę na potrzebę interdyscyplinarności badań nad zjawiskiem kolaboracji. Zagadnienie, którym zajmuje się Alicja Jarkowska-Natkaniec, wymaga nie tylko odwagi badawczej, ale też dojrzałości warsztatowej oraz erudycji, głównie ze względu na nie najlepszą jakość podstawy źródłowej, lecz również niebezpieczeństwo utrwalonych klisz ocennych, w tym klisz pamięci i postpamięci, wreszcie polityki, ideologii czy antysemityzmu, które czerpią wyraziście z wykrzyknienia "żydowski kolaborant". Polski kolaborant jeszcze jakoś tam ujdzie, ale żydowski na pewno nie, bowiem to w istocie "ten obcy", dodatkowo z łatką "żydokomuny"... Z recenzji prof. dr. hab. Jacka Chrobaczyńskiego Praca o kolaboracji Żydów z niemieckimi władzami w okupowanym Krakowie mogła powstać dopiero po odtajnieniu i opracowaniu przez krakowski oddział IPN spuścizny po komunistycznych służbach specjalnych. Podstawą ustaleń Alicji Jarkowskiej-Natkaniec są bowiem materiały śledcze i procesowe dotyczące kolaboracji polskich i żydowskich mieszkańców Krakowa oraz dochodzenia w sprawie niemieckich policjantów i urzędników w czasie okupacji działających w mieście. Tego typu materiały są bardzo trudne do analizy historycznej, szczególnie w sytuacji dużego dystansu czasowego, gdy żaden z przesłuchiwanych nie może swoich zeznań odwołać bądź uzupełnić. Pułapki czekające na badacza są zatem liczne. Jak z tego wybrnąć i czy autorka podołała temu zdaniu? Moim zdaniem tak, gdyż wybrała jedyną prawidłową metodę badawczą: brać za pewnik tylko te informacje, które znajdują potwierdzenie w kilku, całkowicie odrębnych źródłach. A że wynik będzie wówczas mniej imponujący, mniej będzie przestępców i ich dowiedzionych zbrodni - cóż, taka dola uczciwego historyka. Z recenzji prof. dr. hab. Andrzeja Żbikowskiego