Poradniki
Barbara Michalska
Ty także możesz zostać artystą Rysowanie to jedna z umiejętności uznawanych za globalne. Co to oznacza? Otóż okazuje się, że podobnie jak jazda na rowerze, prowadzenie samochodu, pisanie i czytanie, rysowanie jest czynnością, którą właściwie każdy może opanować do tego stopnia, że z czasem stanie się ona automatyczna. To pierwsza dobra wiadomość dla osób pragnących rozwinąć rysownicze umiejętności. Druga jest taka, że choć oczywiście wrodzony talent czy żmudna praca na pewno przyszłym rysownikom nie zaszkodzą, to równie ważne są entuzjazm, pasja, pomysłowość i kreatywność. Autorka skupia się w książce właśnie na tych aspektach, aby zgłębianie reguł, jakimi rządzi się rysowanie, nie przesłoniło najważniejszego: przyjemności rysowania. Barbara Michalska potrafi o tym opowiadać jak mało kto ― pod pseudonimem Elfik prowadzi poświęcony rysowaniu kanał na YouTube, subskrybowany przez ponad sto tysięcy widzów.
Przywiązanie, które rani, przywiązanie, które uzdrawia
Ana Maria Sepe, Anna De Simone
Przywiązanie jest pięknym darem i źródłem twojej siły, choć bywa, że staje się powodem cierpienia. To, jak wiele zdołasz czerpać z relacji z innymi, w dużej mierze zależy od twojej relacji ze sobą. Zatem jak pokochać siebie i przestać rozpamiętywać dawne porażki i rozstania? Jak przełamać utrwalone schematy i uzdrowić rany z dzieciństwa, by poczuć, że zasługuje się na szczęście w życiu i w relacjach? W tej książce wytłumaczymy ci, jak stworzyć stabilne i solidne bezpieczne podstawy, na których będziesz mógł zbudować siebie i zaprosić do swojego życia drugą osobę w nowy, satysfakcjonujący sposób. Jednocześnie niech nie będzie ci przykro z powodu osób, które się od ciebie oddalą pozwól im odejść. Krewnym, przyjaciołom, kolegom, dalszym i bliższym znajomym, każdemu! Pozwól im odejść. Stwórz dla siebie wolną przestrzeń, domagaj się jej. Pozwól, by powstał nowy wymiar, tylko dla ciebie. Nie żyjesz po to, by komuś dogodzić. Nie żyjesz po to, by zadowalać innych. Żyjesz po to, by czuć się dobrze. Z samym sobą, z innymi. Samotność i cierpienie rzucają na kolana? Więc wstań, oddal się, idź, biegnij; idź tam, gdzie chcesz, a nie tam, gdzie ci każą.
Przywiązanie, które rani, przywiązanie, które uzdrawia
Ana Maria Sepe, Anna De Simone
Przywiązanie jest pięknym darem i źródłem twojej siły, choć bywa, że staje się powodem cierpienia. To, jak wiele zdołasz czerpać z relacji z innymi, w dużej mierze zależy od twojej relacji ze sobą. Zatem jak pokochać siebie i przestać rozpamiętywać dawne porażki i rozstania? Jak przełamać utrwalone schematy i uzdrowić rany z dzieciństwa, by poczuć, że zasługuje się na szczęście w życiu i w relacjach? W tej książce wytłumaczymy ci, jak stworzyć stabilne i solidne bezpieczne podstawy, na których będziesz mógł zbudować siebie i zaprosić do swojego życia drugą osobę w nowy, satysfakcjonujący sposób. Jednocześnie niech nie będzie ci przykro z powodu osób, które się od ciebie oddalą pozwól im odejść. Krewnym, przyjaciołom, kolegom, dalszym i bliższym znajomym, każdemu! Pozwól im odejść. Stwórz dla siebie wolną przestrzeń, domagaj się jej. Pozwól, by powstał nowy wymiar, tylko dla ciebie. Nie żyjesz po to, by komuś dogodzić. Nie żyjesz po to, by zadowalać innych. Żyjesz po to, by czuć się dobrze. Z samym sobą, z innymi. Samotność i cierpienie rzucają na kolana? Więc wstań, oddal się, idź, biegnij; idź tam, gdzie chcesz, a nie tam, gdzie ci każą.
Psie przedszkole Jak wychować wspaniałego psa
Brian Hare, Vanessa Woods
Przynosząc do domu szczeniaczka, chcemy wychować go na wspaniałego psa. Jak należy postępować, żeby to się udało? Co musimy wiedzieć o rozwoju psów, żeby stać się dla nich jak najlepszymi opiekunami? Są to jedne z najtrudniejszych - i najważniejszych - pytań, jakie zadają sobie miłośnicy psów. Brian Hare i Vanessa Woods odpowiadają na nie, oprowadzając swoich czytelników po ośrodku badań nad rozwojem szczeniaków - zwanym po prostu Psim Przedszkolem. Badają, kiedy psy zaczynają zapamiętywać cokolwiek na dłużej niż kilka sekund, kiedy rozwijają samokontrolę i jakie cechy czynią je wyjątkowymi towarzyszami człowieka. Wyjaśniają, dlaczego najwcześniejsze interakcje ze szczeniakiemmają kluczowe znaczenie dla jego późniejszego rozwoju emocjonalnego i społecznego, a także odpowiadają na pytania nurtujące każdego opiekuna: jak oduczyć szczeniaka jedzenia kup, jak nauczyć go chodzenia na smyczy i jak sprawić, żeby wreszcie rozpracował fizykę miski z wodą i nie rozchlapywał jej na wszystkie strony. Dzięki tej książce staniesz się lepszym opiekunem swojego psa!
Anna Biziorek
Książka "Psy rasowe" opisuje osiemdziesiąt wybranych ras psów domowych. Opowiada ona, jakie cechy przodków odziedziczyli dzisiejsi przedstawiciele rasy oraz jakie mają wymagania. To znakomity przewodnik dla osób, które wybierają psa, a także nieprzebrane źródło informacji dla tych, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej o swoich pupilach.
Izabela Przeczek
Album Psy rasowe nie tylko pokazuje urodę i wdzięk czworonogów pochodzących z różnych stron świata, lecz zawiera także wiele ciekawych informacji o psich zwyczajach, potrzebach, wymaganiach, zmysłach oraz talentach, dzięki którym mogą przysłużyć się człowiekowi. Zawarte w nim opisy budowy ciała oraz chorób, na które najczęściej zapadają poszczególne rasy pozwolą lepiej zrozumieć i szybciej rozpoznać psie dolegliwości. To podróż do fascynującego świata zwierząt i doskonała propozycja dla osób, które zastanawiają się nad wyborem psa, a także dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o swoich pupilach.
Psy rasowe. Wybór, opieka, rasy
Anna Iglikowska
Książka Psy rasowe opisuje osiemdziesiąt wybranych ras psów domowych. Opowiada ona, jakie cechy przodków odziedziczyli dzisiejsi przedstawiciele rasy oraz jakie mają wymagania. To znakomity przewodnik dla osób, które wybierają psa, a także nieprzebrane źródło informacji dla tych, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej o swoich pupilach.
Psy są dla ludzi, a ludzie dla psów, czyli jak pracować z psami w schronisku
Sławomir Prochocki
Z warszawskiego Schroniska na Paluchu po siedmiu latach wolontariatu zostałem wyrzucony pod fałszywym pretekstem "godzenia w dobre imię schroniska", zaś w istocie za to, że broniłem przed uśpieniem psa, których gryzł wszystkich oprócz mnie. Benito, bo o nim tu mowa, to pies, który faktycznie pogryzł kilku swoich wolontariuszy z grupy Pomarańczowi tak mocno, że reszta bała się go panicznie i wnioskowała o uśpienie psa. A był w istocie zwykłym psem, którego wystarczało nie wkurzać, by wszystko było w porządku. Cztery lata bawiłem się z tym psiakiem, chodziłem na spacery, do weterynarza, sam wykonywałem przy nim drobne zabiegi weterynaryjne, grzebałem w misce, gdy jadł, zabierałem mu zabawki i nigdy nawet na mnie warknął. Jednak właściwie postępowanie z tym psem było ponad siły i rozum jego wolontariuszy. Moim zdaniem wskutek lenistwa, tchórzostwa i niechlujstwa schroniskowych behawiorystek zaniedbano szkolenie ludzi i terapię psa, który źle znosił schronisko i to doprowadziło do pogryzień. Gdy o tym napisałem, dyrektor Strzelczyk wyrzucił mnie z wolontariatu, naruszając moje konstytucyjne prawo do swobody wypowiedzi. Dlatego generalnie nie lubię pracować z ludźmi. Bo źle mi się współpracuje z tchórzami, zakompleksionymi szujami, głupcami, ludźmi z zawiści podkładającymi świnię lub rozpowszechniającymi bzdurne plotki. A taka jest większość naszego podłego gatunku. To film pokazujący, jakim "groźnym" psem był Benito. Bawiłem się z tym psem cztery lata, a nigdy na mnie nie warknął. Jego wolontariusze popełniali przy nim kardynalne błędy, na przykład gdy nie przepracowawszy z nim obrony zasobów pozwolili, by zabrał do boksu piłkę, której potem zaczął przed nimi bronić i nie wpuścił ich do boksu. Wejść trzeba było koniecznie - była zima, trzeba było ubrać psa w kubrak, bo był chudy i bardzo źle znosił mrozy. Poprosili mnie o pomoc, wyprowadziłem psa z boksu i można go było ubrać w kamizelkę. A nie był to pies, którym się stale opiekowałem, po prostu się lubiliśmy. I tacy "wolontariusze" decydowali potem o losie psa i jego prawie do życia. Wciąż zajmuję się tylko psami w schroniskach, w najtrudniejszym dla nich środowisku, gdzie poddawane są nieustannemu stresowi. Ludzie zazwyczaj nie orientują się, że pies w schronisku zachowuje się z reguły inaczej, niż w domu, jest bardziej nerwowy, podekscytowany, skłonny do zachowań agresywnych lub lękowych. Zwierzęta są tutaj tak naprawdę same, bo nawet jeśli przebywam z nimi godzinę dziennie trzy razy w tygodniu, to (uwzględniając obecność innych wolontariuszy) 90% czasu spędzają w samotności, pozbawione kontaktu z ludźmi, w ciasnym boksie. Zdarza się, że permanentny stres, jakiemu są poddawane, powoduje eskalację zachowań agresywnych, co z kolei wzbudza w ludziach strach i takie psy stają się jeszcze bardziej osamotnione i izolowane. To dodatnie sprzężenie zwrotne - im gorzej, tym gorzej. Równię pochyłą i zjazd może przerwać tylko kontakt z człowiekiem, który zaakceptuje ryzyko pogryzienia i zbliży się z takim psiakiem. Mam do tego smykałkę, wiem, bo nie natrafiłem jeszcze na psa, z którym bym się nie zaprzyjaźnił. A w moim twardym sercu ma swoje miejsce również i te ponad 50 psów, które pozostawiły głębokie ślady na moich rękach i nogach, ślady po ich zębach i moich błędach. Ta książka przeznaczona jest głównie dla takich ludzi jak ja - ludzi zajmujących się psami w schroniskach, również tymi psami, do których nikt inny nie chce się zbliżyć, których ludzie się boją i racjonalizując własne tchórzostwo mówią o psie, że jest "nieprzewidywalny", "szalony", "fałszywy". Przez 9 lat intensywnego wolontariatu (3-4 dni w tygodniu po 5-6 godzin) napatrzyłem się na psy, ale też i na ludzi, głupich, zakompleksionych, niczego się nie uczących. Często, mimo długiego stażu w wolontariacie, wciąż nie rozumiejących jak działają psy, nie wiedzących, co sprawia psiakom radość, a co powoduje stres. W dodatku tacy "eksperci" najczęściej są przekonani o własnej nieomylności i bezmyślnie strofują świeżych wolontariuszy, wpychając im do głowy brednie i idiotyzmy. Dlatego też napisałem tę książkę - by ci nie skażeni jeszcze głupotą i arogancją poznali inny punkt widzenia i inną opinię. Niemal każdy pies potrafi ugryźć człowieka, to tylko kwestia sytuacji, motywacji i emocji psa. Używając w książce określenia "agresywny pies" mam w istocie na myśli psy, które gryzą łatwiej i częściej, niż inne. Czasem wykazują agresję ofensywną, potrafią same doskoczyć do człowieka i wbić zęby w łydkę czy ramię, czasem gryzą, gdy wejdziecie na ich teren, czy naruszycie strefę ich osobistego komfortu. Gryzą, gdy skumulują stres, gdy się przestraszą, bo chcą, byście sobie poszli w siną dal. Gryzą łatwo i mocno, bo się boją lub nauczyły się, że agresja to uniwersalny klucz do pozbycia się sytuacji stresowej wywołanej głupim zachowaniem człowieka. Gryzą, bo uznały, że słabsze sygnały zawodzą i dopiero ugryzienie spowoduje rezultat, który chciały osiągnąć. Gryzą, bo wskutek ludzkiej bezmyślności i niewiedzy dowiedziały się, że gryzienie to jedyny sygnał zrozumiały dla człowieka. Aby odwrócić tę sytuację i sprawić, by psiak znowu postrzegał ludzi pozytywnie i przestał używać zębów tak chętnie i powszechnie, zawsze potrzebna jest ludzka praca. Najczęściej to nie jest trywialne zadanie - niestety o wiele łatwiejsze jest doprowadzenie psa do zachowań agresywnych, niż oduczenie go gryzienia. Jeżeli pies ugryzł człowieka choć raz, będzie mu łatwiej przełamać barierę agresywnego zachowania po raz drugi, trzeci itd. Jeśli gryzł wielokrotnie i dawało to mu ulgę, zaczyna traktować gryzienie jako środek do celu. Ugryzienie przyniosło psu korzyść - człowiek przestał mu dokuczać, przestał zabierać jedzenie czy zabawkę, uciekł z miejsca, z którego pies chciał go wygonić. W ten sposób psy uczą się gryźć. I naprawdę trudno ich tego oduczyć.
Psy są dla ludzi, a ludzie dla psów, czyli jak pracować z psami w schronisku
Sławomir Prochocki
Z warszawskiego Schroniska na Paluchu po siedmiu latach wolontariatu zostałem wyrzucony pod fałszywym pretekstem "godzenia w dobre imię schroniska", zaś w istocie za to, że broniłem przed uśpieniem psa, których gryzł wszystkich oprócz mnie. Benito, bo o nim tu mowa, to pies, który faktycznie pogryzł kilku swoich wolontariuszy z grupy Pomarańczowi tak mocno, że reszta bała się go panicznie i wnioskowała o uśpienie psa. A był w istocie zwykłym psem, którego wystarczało nie wkurzać, by wszystko było w porządku. Cztery lata bawiłem się z tym psiakiem, chodziłem na spacery, do weterynarza, sam wykonywałem przy nim drobne zabiegi weterynaryjne, grzebałem w misce, gdy jadł, zabierałem mu zabawki i nigdy nawet na mnie warknął. Jednak właściwie postępowanie z tym psem było ponad siły i rozum jego wolontariuszy. Moim zdaniem wskutek lenistwa, tchórzostwa i niechlujstwa schroniskowych behawiorystek zaniedbano szkolenie ludzi i terapię psa, który źle znosił schronisko i to doprowadziło do pogryzień. Gdy o tym napisałem, dyrektor Strzelczyk wyrzucił mnie z wolontariatu, naruszając moje konstytucyjne prawo do swobody wypowiedzi. Dlatego generalnie nie lubię pracować z ludźmi. Bo źle mi się współpracuje z tchórzami, zakompleksionymi szujami, głupcami, ludźmi z zawiści podkładającymi świnię lub rozpowszechniającymi bzdurne plotki. A taka jest większość naszego podłego gatunku. To film pokazujący, jakim "groźnym" psem był Benito. Bawiłem się z tym psem cztery lata, a nigdy na mnie nie warknął. Jego wolontariusze popełniali przy nim kardynalne błędy, na przykład gdy nie przepracowawszy z nim obrony zasobów pozwolili, by zabrał do boksu piłkę, której potem zaczął przed nimi bronić i nie wpuścił ich do boksu. Wejść trzeba było koniecznie - była zima, trzeba było ubrać psa w kubrak, bo był chudy i bardzo źle znosił mrozy. Poprosili mnie o pomoc, wyprowadziłem psa z boksu i można go było ubrać w kamizelkę. A nie był to pies, którym się stale opiekowałem, po prostu się lubiliśmy. I tacy "wolontariusze" decydowali potem o losie psa i jego prawie do życia. Wciąż zajmuję się tylko psami w schroniskach, w najtrudniejszym dla nich środowisku, gdzie poddawane są nieustannemu stresowi. Ludzie zazwyczaj nie orientują się, że pies w schronisku zachowuje się z reguły inaczej, niż w domu, jest bardziej nerwowy, podekscytowany, skłonny do zachowań agresywnych lub lękowych. Zwierzęta są tutaj tak naprawdę same, bo nawet jeśli przebywam z nimi godzinę dziennie trzy razy w tygodniu, to (uwzględniając obecność innych wolontariuszy) 90% czasu spędzają w samotności, pozbawione kontaktu z ludźmi, w ciasnym boksie. Zdarza się, że permanentny stres, jakiemu są poddawane, powoduje eskalację zachowań agresywnych, co z kolei wzbudza w ludziach strach i takie psy stają się jeszcze bardziej osamotnione i izolowane. To dodatnie sprzężenie zwrotne - im gorzej, tym gorzej. Równię pochyłą i zjazd może przerwać tylko kontakt z człowiekiem, który zaakceptuje ryzyko pogryzienia i zbliży się z takim psiakiem. Mam do tego smykałkę, wiem, bo nie natrafiłem jeszcze na psa, z którym bym się nie zaprzyjaźnił. A w moim twardym sercu ma swoje miejsce również i te ponad 50 psów, które pozostawiły głębokie ślady na moich rękach i nogach, ślady po ich zębach i moich błędach. Ta książka przeznaczona jest głównie dla takich ludzi jak ja - ludzi zajmujących się psami w schroniskach, również tymi psami, do których nikt inny nie chce się zbliżyć, których ludzie się boją i racjonalizując własne tchórzostwo mówią o psie, że jest "nieprzewidywalny", "szalony", "fałszywy". Przez 9 lat intensywnego wolontariatu (3-4 dni w tygodniu po 5-6 godzin) napatrzyłem się na psy, ale też i na ludzi, głupich, zakompleksionych, niczego się nie uczących. Często, mimo długiego stażu w wolontariacie, wciąż nie rozumiejących jak działają psy, nie wiedzących, co sprawia psiakom radość, a co powoduje stres. W dodatku tacy "eksperci" najczęściej są przekonani o własnej nieomylności i bezmyślnie strofują świeżych wolontariuszy, wpychając im do głowy brednie i idiotyzmy. Dlatego też napisałem tę książkę - by ci nie skażeni jeszcze głupotą i arogancją poznali inny punkt widzenia i inną opinię. Niemal każdy pies potrafi ugryźć człowieka, to tylko kwestia sytuacji, motywacji i emocji psa. Używając w książce określenia "agresywny pies" mam w istocie na myśli psy, które gryzą łatwiej i częściej, niż inne. Czasem wykazują agresję ofensywną, potrafią same doskoczyć do człowieka i wbić zęby w łydkę czy ramię, czasem gryzą, gdy wejdziecie na ich teren, czy naruszycie strefę ich osobistego komfortu. Gryzą, gdy skumulują stres, gdy się przestraszą, bo chcą, byście sobie poszli w siną dal. Gryzą łatwo i mocno, bo się boją lub nauczyły się, że agresja to uniwersalny klucz do pozbycia się sytuacji stresowej wywołanej głupim zachowaniem człowieka. Gryzą, bo uznały, że słabsze sygnały zawodzą i dopiero ugryzienie spowoduje rezultat, który chciały osiągnąć. Gryzą, bo wskutek ludzkiej bezmyślności i niewiedzy dowiedziały się, że gryzienie to jedyny sygnał zrozumiały dla człowieka. Aby odwrócić tę sytuację i sprawić, by psiak znowu postrzegał ludzi pozytywnie i przestał używać zębów tak chętnie i powszechnie, zawsze potrzebna jest ludzka praca. Najczęściej to nie jest trywialne zadanie - niestety o wiele łatwiejsze jest doprowadzenie psa do zachowań agresywnych, niż oduczenie go gryzienia. Jeżeli pies ugryzł człowieka choć raz, będzie mu łatwiej przełamać barierę agresywnego zachowania po raz drugi, trzeci itd. Jeśli gryzł wielokrotnie i dawało to mu ulgę, zaczyna traktować gryzienie jako środek do celu. Ugryzienie przyniosło psu korzyść - człowiek przestał mu dokuczać, przestał zabierać jedzenie czy zabawkę, uciekł z miejsca, z którego pies chciał go wygonić. W ten sposób psy uczą się gryźć. I naprawdę trudno ich tego oduczyć.
Karolina Matoga
W albumie zaprezentowano wiele interesujących informacji na temat wybranych ras psów. Ciekawostki dotyczące pochodzenia ras, wyglądu i zachowania pupili zostały opatrzone fotografiami tych przyjaznych zwierząt.